Strona główna > NWO > Kościół i cerkiew > ŻYCIE PO 80 LATACH OD ŚMIERCI

ŻYCIE PO 80 LATACH OD ŚMIERCI

(Z książki „Teraturgima” lub cuda nowego wieku”)

Ku wielkiemu cudowi, opisanemu w „Teraturgimie”, szedłem przez lata w poszukiwaniu Prawdy. O cudotwórcy naszych czasów, świętym Nektariuszu Egińskim po raz pierwszy dowiedziałem się ćwierć wieku temu. W jego życiu uderzył mnie jeden fakt, który dla wielu mieszkańców miasta prawdopodobnie wyda się nieistotny. Chłopi z greckiej wyspy Egina, wiedząc o mocy modlitw Świętego, poprosili o pomoc w walce ze … stonką ziemniaczaną (ros.- колорадскими жуками). W tamtym suchym roku rozmnożyły się one w ogromnej ilości i groziły zrujnowaniem plonów ziemniaków. Święty odprawił modlitwę o wodę święconą, spryskał okolice wodą święconą i … nakazał chrząszczom stonki opuścić pola. Ateistom wyda się to niewiarygodne, ale chrząszcze stonki naprawdę gdzieś odeszły, a zbiory ziemniaków były wspaniałe. Co po raz kolejny potwierdziło prawdziwość wiary prawosławnej.

Nawiasem mówiąc, w „Teraturgimie” podobny cud opisany jest gdzie indziej. Podczas modlitwy o wodę święconą na polu pewien mnich żartobliwie poprosił czytającego kapłana, aby nakazał gąsienicom odejść z pól … do morza. Jakież było zdziwienie obu mnichów, gdy następnego dnia w morzu unosiła się ogromna ilość martwych gąsienic.

A my, w województwie Tulskim, od dziesięcioleci uprawiając ziemniaki, zbieramy stonkę ziemniaczaną jak zaprogramowani – od rana do nocy, przez całe lato, we dwoje, na dwudziestu akrach. Bardzo nie chcieliśmy zabijać chrząszczy pestycydami i potem jeść ziemniaki, wypełnione chemią. Takie można kupić w każdym sklepie, a my staraliśmy się uprawiać ziemniaki ekologiczne, aby nie truć nimi naszych małych dzieci. A teraz okazuje się, że był taki Święty, który jeszcze na początku XX wieku z łatwością rozwiązywał ten problem z Bożą pomocą!

Od tego czasu w codziennych modlitwach wspominałem Nektariusza Egińskiego jako jednego z moich ulubionych Świętych. Bardzo chciałem poznać nowe szczegóły z jego życia. I Bóg zesłał mi wielką radość: w książce „Teraturgima” przeczytałem absolutnie niesamowitą historię zatytułowaną „Wielki cud wielkanocny Świętego Nektariusza”.

Tak więc, pod koniec XX wieku na greckiej wyspie Egina w odległej górskiej wiosce mieszkali bardzo religijni ludzie. Kiedy w ich świątyni zabrakło kapłana, ludzie z tego powodu bardzo się smucili. I podczas Wielkiego Postu napisali list z prośbą do rządzącego diecezją biskupa, błagając go o przysłanie do ich świątyni kapłana przynajmniej na Wielki Tydzień, aby godnie przygotować się do Wielkanocy.

Biskup odczytał ich list na zebraniu diecezjalnym i zapytał kapłanów, którzy chcieliby przez tydzień posługiwać w odległej wiosce? Nikt nie chciał, każdy miał „poważny” powód odmowy. Potem zaczęli dyskutować o innych sprawach, list biednych chłopów został przywalony papierami i zapomniano o nim.

Jakież było zdziwienie biskupa, gdy po Jasnym Tygodniu znalazł on na swoim biurku nowy list z górskiej wioski. Chłopi napisali: „Będziemy Ci wiecznie dziękować, Święty Władyko, za pobożnego kapłana, którego przysłałeś nam na Wielkanoc. Nigdy wcześniej nie było nam dane modlić się z takim błogosławionym i pokornym sługą Bożym …”

Biskup rozpoczął kolejne zebranie diecezjalne pytaniem: „Kto jeździł do wioski, z której poprzednim razem odczytywany był list?”. Nikt się nie odezwał. Władyka bardzo się zdziwił tym obrotem rzeczy i chciał dowiedzieć się, któż jednak wtedy służył w wiejskiej świątyni. Kilka dni później jego orszak wędrował po górskich ścieżkach. Po raz pierwszy w życiu Arcypasterz przybył do tej zapomnianej wioski. Wszyscy jego mieszkańcy wyszli na jego spotkanie z kwiatami, ciastami wielkanocnymi i różnego rodzaju smakołykami.

Władyka nie zwlekając wszedł do starożytnej świątyni, oddał cześć czczonej przez mieszkańców ikonie i udał się do ołtarza. Znalazł cerkiewny dziennik, w którym wszyscy kapłani muszą zostawić wpis, nawet jeśli służyli w świątyni jeden raz. Przez otwarte Królewskie Wrota wszyscy widzieli, jak podszedł on do okna, żeby lepiej było czytać, pospiesznie przerzucał dziennik i przesunął palcem po ostatniej linijce. Pięknym atramentem było napisane: „Nektariusz, Metropolita Pentapolski”. Władyka upuścił dziennik i upadł na kolana.

Okazało się, że w świątyni przez cały tydzień służył Święty Nektariusz Egiński … który zmarł w 1920 roku, prawie 80 lat temu! Wielki cudotwórca, który jest bardzo czczony w Grecji, dokonał jeszcze jednego – bezprecedensowego cudu. Przez cały tydzień był cieleśnie z prostymi mieszkańcami wioski, służył w świątyni, prowadził ich w procesjach krzyżowych, śpiewał z nimi hymny i modlitwy, pocieszał i pouczał. Nigdy nie słyszeli oni tak przenikliwych słów o Bogu. Wydawało się, że ten stary kapłan – ojczulek (ros.- батюшка) znał Go osobiście.

„Wiadomość o wielkim cudzie uderzyła niebiańskim grzmotem wszystkich, którzy stali w świątyni. Długą ciszę przerwała fala ogarniających uczuć. Ludzie padali na kolana, podnosili ręce do góry, obejmowali się, płakali. Głośno dziękowali Bogu i Świętemu Nektariuszowi… Bóg Wszechmogący usłyszał łzawe westchnienia serc swoich wiernych owiec, pozostawionych w smutku w odległej małej wiosce na szczycie góry i posłał im wielkiego pasterza z Królestwa Niebieskiego. Władca ziemski przez słabość zapomniał o powierzonej mu małej trzódce. Ale nie zapomniał o niej Pan Nieba i Ziemi”- tak wspaniale, z natchnieniem napisała redaktor „ Teraturgimy ” Walentyna Sierikowa, która usłyszała tę historię od zakonnicy z wyspy Egina w monasterze Świętej Trójcy, założonym na początku XX wieku przez Świętego Nektariusza.

Pozostaje tylko opowiedzieć, dlaczego właśnie jego Bóg posłał go do zapomnianych mieszkańców górskiej wioski. Święty Nektariusz posiadał wielkie talenty i jeszcze za życia dokonywał wielu cudów. Patriarcha najpierw zbliżył go do siebie, a następnie uwierzył w oszczerstwo, że Władyka celuje w jego miejsce i wszczął przeciwko niemu prześladowania. Wbrew kanonom, Arcypasterza pozbawiono jego metropolii, która znajdowała się w Egipcie, pozostawiony bez środków do życia był zmuszony do podróżowania, służenia w różnych światyniach, a ostatecznie znalazł schronienie na wyspie Egina, gdzie założył monaster Trójcy Świętej.

Przez pewien czas mieszkał u kobiety, która nie brała od niego pieniędzy, ponieważ widziała jego wielką biedę i prawość. A gdy przed śmiercią znalazł się w szpitalu w Atenach, to bardzo zaskoczył dyżurnego lekarza, który po raz pierwszy ujrzał metropolitę bez panagii, złotego krzyża i co najważniejsze – bez pieniędzy. I umieszczono Arcypasterza w sali dla najbiedniejszych.

Ale kilka lat wcześniej na wyspie Egina, pomimo braku funduszy, zaczął własnymi rękami budować monaster, licząc na pomoc Boga. I rzeczywiście pomoc przybyła, chociaż inny metropolita, który kiedyś go odwiedził, widząc Arcypasterza Nektariusza, pracującego jako murarz, „przepowiedział” daremność jego wysiłków. Mówił, że wznoszone przez niego mury wkrótce się zawalą i monaster zniknie. A on istnieje do dnia dzisiejszego i kwitnie, ponieważ przechowywane są w nim relikwie wielkiego cudotwórcy i prawosławni chrześcijanie z całego świata jadą mu się pokłonić.

Wypędzenie chrząszczy stonki ziemniaczanej z pól Eginy – to jedno z wielu dzieł miłosierdzia Arcypasterza Nektariusza. Podczas prześladowań, które na niego spadły, mieszkał ze zwykłymi ludźmi, otrzymywał od nich pomoc i pomagał im swoimi modlitwami. Stały się dla niego bliskie i zrozumiałe potrzeby i cierpienia sierot i ubogich, „tych maluczkich”, ponieważ on sam był wśród nich. Arcypasterz pokochał tych dobrych ludzi i bardzo się o nich troszczył. Zapewne dlatego, kiedy w Wyższym Świecie pojawiło się pytanie, kogo wysłać na tydzień do zapomnianych przez ludzi (ale nie przez Boga), mieszkańców górskiej wioski, wybór padł na Nektariusza, Metropolitę Pentapolskiego, cudotwórcę Egińskiego. On, jak nikt inny, mógł zająć się tym małym stadkiem.

Tym, którzy okazali miłosierdzie „tym maluczkim” Bóg daje życie wieczne w Królestwie Niebieskim. Ta prawda ewangeliczna została bardzo wyraźnie zamanifestowana w życiu Świętego Nektariusza. Został uhonorowany jednym z najtrudniejszych błogosławieństw: „Błogosławieni jesteście, kiedy wam urągają i prześladują, i przeklinają was pod każdym względem niesprawiedliwie z Mego powodu”. I na nim spełniły się słowa o tych, którzy doznali błogosławieństwa: „Radujcie się i weselcie, bo wielka jest wasza nagroda w Niebie”.

O prawdziwości prawosławnych błogosławieństw wielu przekonało się podczas niezwykłego  przejścia Świętego Nektariusza do innego świata. Kiedy przebywał w szpitalu w ostatnim stadium raka i był na oddziale III stopnia, pielęgniarki zaczęły zauważać, że … bandaże, którymi opatrywano jego rany, przyjemnie pachniały. A kiedy dusza Świętego odeszła do innego świata, jego ciało zaczęło wydzielać cudowny zapach, który rozprzestrzenił się po całym szpitalu i pozostał tam przez kilka dni. W końcu to ciało zaczęło obficie mirotoczyć.

Pielęgniarka, która przygotowywała go do pochówku, położyła koszulę Władyki na brzegu sąsiedniego łóżka, na którym leżał pacjent od wielu lat sparaliżowany. Natychmiast wstał z łóżka zdrowy. A po trzech latach, kiedy otwarto kryptę monasteru, ciało Arcypasterza Nektariusza okazało się całkowicie nienaruszone. Nawet fiołki, włożone do trumny przez dziewczynkę, okazały się żywe.

Ten cud jest dla ateistów poważnym powodem do myślenia, ponieważ u zwykłych ludzi z rakiem, którym są bandażowe krwawiące rany, ciało rozkłada się jeszcze za życia, a jeśli zwłoki nie są zamrażane, to w trumnie wydzielają straszny smród.

Ale w Górnym Świecie panują wyższe prawa, które przewyższają wszystko, co jest znane na ziemi i często zmieniają prawa natury. Tylko Bóg i Jego słudzy wiedzą, dlaczego staje się pachnącym, ociekającym miro i niezniszczalnym owrzodzone ciało Świętego, umierającego w mękach na raka. I dlaczego pojawia się on już w uzdrowionym ciele poprzez pokorne modlitwy „tych maluczkich”, tak jak to było podczas wstrząsającego zmartwychwstania Nektariusza Egińskiego.

Przez cały tydzień był on w zdrowym ciele, modląc się i radując się w Panu z prostymi mieszkańcami górskiej wioski prawie osiemdziesiąt lat po swoim zaśnięciu. Potem Święty zniknął, powrócił do Boga. Być może do następnego wezwania.

Źródło:

Жизнь через 80 лет после смерти

http://blagoslovenie.ru/novosti/real_nost_chuda/

Książkę można zamówić dzwoniąc do Wydawcy:

 «Благословение» 

8 (495) 623-78-22, 623-81-50.

www.blagoslovenie.ru

blagoslovenie[email protected].ru

 

Realność cudu

O istnieniu Boga, Aniołów i życia wiecznego świadczą ludzie, którzy wcześniej byli daleko od religii, ale wstrząsające cuda, które wydarzyły się w ich życiu, zmieniły ich światopogląd. A u prawosławnych takie przypadki wzmocniły ich wiarę, stały się źródłem inspiracji dla trudów i czynów na drodze zbawienia duszy dla życia wiecznego.

Dwieście świadectw o prawosławnych cudach XX i XXI wieku zebrano w książce „Teraturgima lub cuda nowego wieku” (WydawnictwoБлагословение” („Błogosławieństwo”), Moskwa, 2017). Uderza uduchowienie tych opowiadań: ludzie mówią tak gorąco, tak szczerze, że nie sposób im nie wierzyć. A mówią oni czasami o całkowicie nieprawdopodobnych wydarzeniach, które nigdy wcześniej się nie wydarzyły i trudno jest sobie nawet wyobrazić, że jest to możliwe.

Bez względu na nieprawdopodobieństwo „czynienia cudów” (tak tłumaczone jest ze starogreckiego słowo „teraturgima”), nie budzą one wątpliwości: odczuwa się w nich oddech Górnego Świata, moc praw wyższego rzędu. Tak więc dawni heretycy uwierzyli w doktrynę o Trójcy Świętej nie dlatego, że Święty Spirydon Trymifuntski dokonał cudu na I Soborze Powszechnym – kiedy z cegły wydobył ogień i wodę, a glina pozostała w jego rękach. W jego słowach poczuli oni niezwykłą moc, pochodzącą od Boga, której człowiek nie może się oprzeć.

I poprzez moją krótką recenzję „Teraturgimy”, chcę przekazać czytelnikom to pełne czci uczucie, które rodzi się z kontaktu z niesamowitą realnością cudów, językiem których Bóg mówi do ludzi, a ludzie zaczynają mówić w sposób tak natchniony, że nie sposób im nie wierzyć.

Michaił DMITRUK

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *