Strona główna > Polska > Zdrada Kresów to zdrada Polski

Zdrada Kresów to zdrada Polski


I dlatego też PiS i „Gazeta Polska” to zdrajcy.

To, co dziś nazywamy Kresami, to w istocie centralne ziemie dawnej Rzeczpospolitej i tam wciąż mieszka duch naszego narodu.

Uprzedzając malkontentów, śpieszących z pytaniami rodzaju „Czy mało mamy wrogów? A po co nam ten kłopot” uprzejmie odpowiadam, że od zawsze suwerenna Polska to kłopot, a bycie wolnym Polakiem oznacza posiadanie wrogów.

Pomijając Wielkie Imperium Lechitów, husarię na dinozaurach, lechicki statek kosmiczny „Kogut”, jego pierwsze lądowanie na Księżu i słynne zdanie wypowiedziane tam przez Mistrza Twardowskiego „dla jednego szlachcica to niczym w tańcu krok drobiony, ale dla Rzeczpospolitej sus wielki” (przywłaszczone potem przez Neila Armstronga):

Mógł książę Mieszko pozostać przyjacielem cesarza i objąć z jego nadania olbrzymie połacie Europy Środkowej, mógł Bolesław Chrobry zostać cesarskim elektorem i w imieniu cesarza poszerzyc obszar swojego księstwa o Europę Wschodnią, ale nie, wolał bowiem przygodę, ryzyko i bycie królem z Bożej łaski, a nie cesarskiej.

I po co mu to było? Wszak „Głupi niedźwiedziu! Gdybyś w mateczniku siedział, Nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział;”

Niestety, w polityce to tak nie działa. Już nasze przodki z przełomu XVII i XVIII wieku wmówiły sobie, że po co miałby kto na Rzeczpospolitą napadać, gdy ta nikomu nie zagraża? A tymczasem według Clausewitza (Polaka z pochodzenia, ale zdegenerowanego duchem prusackim), winien wojny nie jest agresor, ale ten, kto będąc słabym do agresji swoją słabością zachęca. I zrobili nam sąsiedzi w początkach XVIII wieku karczmę zajezdną (a raczej gorzej, bo w karczmie się płaci, a nie kradnie), a do końca owego stulecia rozebrali, ku aprobacie ówczesnej opinii publicznej (za którą robili, opłacani przez carycę Katarzynę filuci i literaci francuscy, niesłusznie uchodzący za filozofów – u nas takich filozofów to tuzin na pęczek w samej żydowskiej gazecie dla Polaków wchodzi, i tylko zamiast Katarzyny jurgielt wypłaca im Soros albo inny mięsisty nochal).

Miast wielkości i cywilizacyjnego posłannictwa wybrała szlachta święty spokój, a zamiast wojny hańbę – i doświadczyli wszystkiego: był spokój, ale cmentarny, zamiast wojny na terenie wroga, wojnę na terenie własnym i wszystko to zwieńczone hańbą abdykacji „króla Stasia”, który wprawdzie państwo spuścił z gównem w kiblu, ale za to jakie obiady czwartkowe wystawiał! (za pieniądze pożyczone od żydów – no wypisz wymaluj …ech…).

Zdrada polskich Kresów i nie tylko bierne przyzwolenie, ale czynny udział w ich depolonizacji to świadoma działalność elit pookrągłostołowych oraz – niestety – co najmniej lenistwo duchowe Kościoła. Po częsci bierze się to z zatrutej tradycji rebe Geremka, który na mocy umowy z Jaruzelskim na powrót wprowadził do MSZ-u „bierutowców” i ich dzieci, a po części z chorej doktryny Giedroycia , nakazującej wyrzeczenie się dziedzictwa kresowego.  Zdrada Kresów jest dziś sednem tzw. polityki wschodniej, zaś wzrastające oburzenie Polaków zmusza polskojęzyczne kreatury co najwyżej do odfajkowywania jakichś pustych gestów (kiedy przed 11 lipca zeszłego roku słupki zaczęły spadac, naczelnik Kaczysław nakazał Dudzie przerwac urlop i uczestniczyć w warszawskich uroczystościach kresowych – mający Kresy i Kresowian głęboko w doopie prezydent belwederski nie potrafił ukryć swojego tą delegacją niezadowolenia).

Jan nomen omen Piekło, ambasador … ukraiński w Kijowie, szkodził tam sprawie polskiej z poręczenia „dobrej zmiany”. Kiedy banderowska junta wprowadziła ustawę oświatową, mającą za cel ukrainizację mniejszości narodowych, tylko polska strona przyjęła ją „ze zrozumieniem”.

Do tej pory nie ma zgody na ekshumację polskich ofiar OUN-UPA na Ukrainie, co w ogóle wyklucza obecny rezim w Kijowie ze świata cywilizowanego, ale jest za to:

https://www.rp.pl/Publicystyka/303039964-Zachod-nie-zapomni-Krymu.html

(warto zerknąć na potęgi, sygnujące ten żenujący list otwarty)

Obecne władze zwodzą Polaków w kwestii Muzeum Kresów, które miało powstać w Lublinie – pomijając, że pierwszeństwo mają kolejne muzea żydowskie (Getta Warszawskiego i Chasydyzmu), to jeszcze są naciski, żeby broń Boże nie było to muzeum żadnych polskich Kresów, ale „ziem wschodnich”, zapewne ruskich i żydowskich.

Wszystkim zdrajcom polskich Kresów dedykuję słowa pana Zagłoby:

„Bodajeś konał w rozpaczy! bodaj ród twój wygasł! bodaj diabeł duszę z ciebie wywlókł… zdrajco! zdrajcopo trzykroć zdrajco!”

PS

W koalicji propolskiej, w Konfederacji, brakuje jeszcze dwu ważnych ogniw, bez których nie będzie ona pełna: polskich ludowców i Kresowian.

MacGregor

Za: http://macgregor.neon24.pl/post/147956,zdrada-kresow-to-zdrada-polski


One thought on “Zdrada Kresów to zdrada Polski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *