Z wizytą w Siennej

W dniu wczorajszym znów wyruszyliśmy tropem sekty, wyprawę naszą trochę żartobliwie nazwaliśmy II Krucjatą Klubu Idź Pan Stąd. Temat jest, oczywiście poważny, więc od początku.

Przed 8 rano wyruszyliśmy do miejscowości Sienna w powiecie nowosądeckim, gdzie letnią bazę ma sekta Chojeckiego o nazwie “Kościół Nowego Przymierza”. W jedną stronę od naszego miasta do celu jechaliśmy 200 km. Wcześniej wydrukowaliśmy kilkaset sztuk kolorowych ulotek opisujących wstępnie czym jest ta sekta i jaką działalność prowadzi. Ulotki te zostały umieszczone na drzewach, wszystkich przystankach autobusowych w Siennej i okolicznych miejscowościach, zostały zostawione w sklepach, urzędach pocztowych, przy kościołach, na wszystkich tablicach ogłoszeń, słupach. Tam gdzie nie było miejsca na przyczepienie czy zostawienie ulotek pojawiły się wlepki.

Po przyjechaniu do Gródka n. Dunajcem i posileniu się w lokalnej restauracji ruszyliśmy na poszukiwania letniego bunkra. Przejechaliśmy okoliczne miejscowości i ropoczęliśmy od początku (sekta nigdy nie publikowała nagrań czy zdjęć prezentujących ich gniazdo z zewnątrz).

Pierwsze instrukcje dostaliśmy w miejscowości obok, gdzie mieszkaniec pokierował nas, jednocześnie mówiąc, że słyszał coś o jakiejś sekcie działającej w okolicy. Już w Siennej starsza miła pani, która z początku nie wiedziała czy jesteśmy z sekty czy przeciwko nim, skierowała nas prosto do bunkra mieszczącego się pod adresem: Sienna 73. O nim później dowiedzieliśmy się troszkę więcej rozmawiając z mieszkańcami Siennej.

Odnaleźliśmy umiejscowiony tuż przy drodze bunkier, który mieści się w dwupiętrowym, drewnianym budynku. Po obejrzeniu go udaliśmy się do wsi, gdzie rozdawaliśmy ulotki, przyczepialiśmy je do drzew, wrzucaliśmy do skrzynek pocztowych oraz rozdawaliśmy napotkanym mieszkańcom, których pytaliśmy o ich wiedzę na temat tej grupy i tego co nich myślą.

Nieufni z początku rozmówcy, biorący nas za przedstawicieli sekty, po wyjaśnieniach otwierali się bardziej i chętnie brali od nas materiały informacyjne. Pierwsza napotkana pani, wdała się z nami w dłuższą dyskusję, z początku, nie będąc pewna kim jesteśmy, mówiąc o nich z obojętnością. Kilka chwil później dowiedzieliśmy się od niej, że jest to grupa o której mówią mieszkańcy wsi, grupa, która przyjeżdża tam już od conajmniej trzech lub nawet pięciu lat. Od tej pani usłyszeliśmy także ciekawą informację na temat samego budynku. Był on własnością Rafinerii Jedlicze, a nadzór nad nim pełniła przyjaciółka owej pani. Pewnego dnia, w nie do końca jasnych okolicznościach, w jego posiadanie weszła sekta Chojeckiego. Przypomnijmy, że pracownikiem Rafinerii Jedlicze był / jest (?) Piotr Setkowicz, jeden z członków sekty, który odgrywa w niej rolę “eksperta” od ewolucji, kreacjonizmu.

Usłyszeliśmy, że owa grupa nachodziła mieszkańców miejscowości agitując na rzecz sekty, potwierdził to później w rozmowie z nami jeden z napotkanych uczniów.

Okazało się, że mieszkańcy wiedzą o dziwnej grupie kultowej, która działa w ich rejonie, trzymają się od niej raczej z dala, a były proboszcz miejscowej parafii ostrzegał w delikatnych słowach przed zbyt daleko idącymi kontaktami z nimi.

Kilka kolejnych rozmów potwierdziło, że sekta nie cieszy się zaufaniem ani sympatią lokalnej społeczności. Odwiedziliśmy również miejscową plebanię jednak nie zastaliśmy w niej nowego proboszcza. Kolejną ciekawą rozmowę odbyliśmy w, jedynym w miejscowości, sklepie. Sympatyczna pani ekspedientka zapoznała się już z ulotkami, które zostawiliśmy tam wcześniej, gdy na zmianie była jej koleżanka. Powiedziała nam ona, że mieszkańcy znają tę grupę, a ona sama wraz ze znajomi sprawdzała w internecie co to za jedni i widziała kilka ich nagrań. Wyjaśniliśmy pani po co tam jesteśmy, czym jest sekta Chojeckiego i jaką działalność prowadzi, oraz, że jest to grupa uzbrojona w broń palną i prezentująca wrogie nastawienie do świata zewnętrznego. Rozmówcom mówiliśmy również o tym, że wabikiem do sekty, za niezłe pieniądze był niejaki Marian Kowalski.

Pani ekspedientka powiedziała nam, że bywający w sklepie członkowie sekty sprawiali wrażenie jednej wielkiej rodziny, jak mówiła byli oni “rozekscytowani” a “każdy dla każdego był wujkiem”. Wspomniała też, jak ochoczo w takich sytuacjach pożyczali sobie pieniądze.

W 10-minutowej rozmowie przedstawiliśmy jej profil ideologiczny sekty i spytaliśmy czy w sklepie możemy zostawić trochę ulotek, by zapoznali się z nimi inni mieszkańcy na co bez problemu przystała.

Odwiedziliśmy też kilka okolicznych pomniejszych miejscowości, zostawiając ulotki w okolicach kościołów i rozdając je ludziom. Rozmowy z mieszkańcami były nagrywane w taki sposób by obiektyw nie uchwycił ich twarzy, nagrania, około 30 minut, po zmontowaniu zostaną udostępnione w internecie.

Podsumowując, uznajemy naszą wyprawę za udaną i mamy nadzieje, że lokalnej społeczności choć trochę przybliżyliśmy obraz tej niebezpiecznej sekty. Z tego miejsca zachęcamy każdego, kto ma możliwość i orientuje się w temacie sekty Chojeckiego o podjęcie jakichkolwiek działań mających na celu informowanie ludzi o szkodliwej działalności tej grupy. Postaramy się kontynuować podobne i inne akcje mające na celu ograniczenie ilości potencjalnych ofiar destrukcyjnej sekty a także oszusta i naciągacza Kowalskiego, który właśnie wystartował z nowym biznesem.

Źródło: https://klubidzpanstad.tumblr.com/post/177964551124/z-wizyt%C4%85-w-siennej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *