Strona główna > NWO > Apokalipsa > Watykan promuje modlitwę międzywyznaniową w czasie pandemii Koronawirusa

Watykan promuje modlitwę międzywyznaniową w czasie pandemii Koronawirusa

Kierujący posoborowym kościołem apostaci nie są bardzo kreatywni. Bez względu jaki jest problem, w kwestii zajmowania się sprawami nie wewnętrznymi dla ich kościoła,  proponowane  rozwiązanie jest zawsze takie samo: dialog, solidarność, braterstwo, harmonia, wolność, równość, ludzka godność, wzajemne zrozumienie – wiesz jak to jest. Epidemia coronavirusa niczym się nie różni.

1 kwietnia 2020 światowa koalicja pn. Religia dla pokoju uczestniczyła w tym co nazwali „Międzywyznaniowy moment nadziei i solidarności”.

Ten „moment” składał się z różnych niewierzących i apostatów przywołujących swoich bożków i / lub dzielenia się przesłaniami z widzami o ich wspólnym celu znalezienia nadziei pośród pandemii: „Liderzy o różnych tradycjach religijnych będą przewodzić światowych wierzących w tym duchowym momencie ludzkości – wołać o zdrowie, współczucie i siłę w tym czasie COVID-19”, jak ujęło to włoskie skrzydło Religii dla pokoju / Italian wing of Religions for Peace puts it.

Jak wyglądał i brzmiał ten „moment”, można zobaczyć na tym video. Przyjazna kobieta hindu przewodzi tej imprezie.

 

Kościół Novus Ordo, oczywiście, też w tym uczestniczył. W 26:58 “Cardinal” John Onaiyekan  z Abuja, Nigeria, wyskakuje na scenę i zaczyna mówić. Na ironię, on nie odmawia modlitwy.

W każdym razie w wywiadzie z Vatican News opublikowanym w tym samym dniu, Onaiyekan pokazuje, że uważa iż członkowie wszystkich grup religijnych modlą się do jednego i tego samego Boga, i że wszystkie ich modlitwy są przez Niego akceptowane i skuteczne:

Ważne jest to, że Międzynarodowe Religie dla Pokoju organizuje moment modlitwy przez wszystkich  religijnych liderów świata, żebyśmy jednym głosem mogli wołać o  miłosierdzie Boże dla świata.

…Nie ma żadnego przykładu naszej jedności w potrzebie jaką mamy teraz w czasie coronovirusa. Teraz jest jasne, że cała ludzkość jest jedna. Nie ma żadnej różnicy między chrześcijanami, muzułmanami czy buddystami, Afrykanami i Europejczykami, czarnymi i białymi.

(“Kardynał” John Onaiyekan, w ks. Benedict Mayaki, „Religie dla pokoju organizuje międzywyznaniowy moment dla nadziei i solidarności / “Religions for Peace organizes interfaith moment for hope and solidarity”, Vatican News, 1.04.2020; podkreślenia  dodano.)

Onaiyekan jest tylko jednym z niezliczonych apostatów jakich mnóstwo wykreowała posoborowa religia. Dawno zniknęło przekonanie, że jest tylko jedna prawdziwa religia objawiona przez Boga – religia Rzymskokatolicka – i że wszystkie pozostałe religie muszą być fałszywe, dzieła diabła czy tylko człowieka. Teraz wszyscy jesteśmy „globalnymi wierzącymi”, którzy tylko mają szczególną „tradycję religijną”, którą można odrzucić ilekroć nasza powszechna „wspólna ludzkość” tego wymaga czy sugeruje.

Potępiając francuski ruch syjonistyczny w 1910, Papież św. Pius X odrzucił idee międzywyznaniowe leżące u podstaw apostazji:

Silloniści… tworzą ze sprawiedliwości i równości idee niekatolickie.

Tak samo rzecz ma się z pojęciem braterstwa, którego fundament silloniści umiejscawiają w umiłowaniu wspólnych interesów. Z drugiej zaś strony wszystkie filozofie i religie widzą go w prostym pojęciu ludzkości. Silloniści obejmują w ten sposób jednakową miłością i taką samą tolerancją wszystkich ludzi wraz ze wszystkimi ich utrapieniami, zarówno duchowymi i moralnymi, jak materialnymi i doczesnymi. Tymczasem katolicka doktryna uczy nas, że podstawowy obowiązek miłości bliźniego nie polega na tolerancji mylnych (pomimo swojej szczerości) przekonań, ani też na teoretycznym czy praktycznym braku reakcji na błędy bądź wady, w których widzimy pogrążonych naszych braci. Obowiązek miłości bliźniego polega na poświęceniu się duchowemu i moralnemu doskonaleniu bliźnich oraz na gorliwym staraniu się o ich materialny dobrobyt. Ta sama doktryna katolicka poucza nas także, że źródło miłości bliźniego zawiera się w miłości Boga, wspólnego Ojca, który jest wspólnym celem całego rodzaju ludzkiego. A także w miłości Jezusa Chrystusa, którego współbraćmi jesteśmy do tego stopnia, że pomoc okazana jakiemuś nieszczęśnikowi jest dobrem wyświadczonym Jemu samemu. Każda inna miłość jest złudzeniem, bądź uczuciem daremnym i przemijającym.

Oczywiście, ludzkie doświadczenie dowodzi, że w społeczeństwach pogańskich bądź świeckich wszystkich czasów, wzgląd na wspólne interesy czy też podobieństwo charakteru, bardzo mało znaczą wobec namiętności i pożądań serca. Nie, Czcigodni Bracia, nie ma braterstwa poza chrześcijańską miłością bliźniego! To ona z miłości do Boga i do Jego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela, obejmuje wszystkich ludzi, aby ich wspomagać i wszystkich doprowadzić do tej samej wiary i do tej samej szczęśliwości w Niebie.

Oddzieliwszy braterstwo od tak rozumianej miłości chrześcijańskiej, demokracja zamiast postępu stałaby się smutnym regresem cywilizacji. Jeżeli bowiem pragnie się osiągnąć (a My pragniemy tego z całego serca) możliwie największe szczęście dla społeczeństwa i dla każdego z jego członków poprzez braterstwo bądź – jak poza tym się głosi – przez ogólnoludzką solidarność, to potrzeba zjednoczenia dusz w prawdzie, jedności pragnień w moralności oraz zjednoczenia serc w miłości do Boga i do Jego Syna Jezusa Chrystusa. Jedność ta daje się zrealizować jedynie poprzez katolicką miłość bliźniego, która jedynie może poprowadzić narody w ich przybliżaniu się do ideału cywilizacji.

… Wezwano wówczas wszystkich robotników, reprezentujących każdą religię i każdą sektę, do budowy społeczeństwa przyszłości. Wymagano od nich jedynie, aby wyznawali ten sam ideał społeczny, szanowali każdą wiarę oraz by wnieśli pewien wkład energii duchowych. Oczywiście, zadeklarowano, że „przywódcy Sillonu stawiają swoją religijną wiarę ponad wszystkim. Lecz czyż mogą pozbawiać innych prawa do czerpania swojej duchowej energii tam, gdzie jest to możliwe? W zamian domagają się, aby inni szanowali ich osobiste prawo do czerpania jej z wiary katolickiej. Proszą więc tych wszystkich, którzy pragną przekształcić aktualne społeczeństwo w myśl zasad demokracji, aby się wzajemnie nie odpychali z powodu mogących ich dzielić przekonań filozoficznych, bądź religijnych. Ale aby szli ręka w rękę, nie wyrzekając się swoich zapatrywań, lecz usiłując zrealizować na ziemi sprawy praktyczne, będące dowodem doskonałości ich osobistych przekonań. Być może na tym obszarze współzawodnictwa między duszami przywiązanymi do odmiennych przekonań religijnych i filozoficznych będzie mogła urzeczywistnić się jedność”.

(Papież Pius X, Apostolic Letter Notre Charge Apostolique)

https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/pius-x-notre-charge-apostolique-tekst-polski/

Św. Papież Pius X wypowiadał się w czasie kiedy na Tronie św. Piotra zasiadali katoliccy papieże, a nie modernistyczni szarlatani; kiedy chwała Boża i zbawienie dusz było największą troską rzymskiego papieża, a nie zrównoważone leśnictwo w Amazonii lub średnia temperatura na świecie w 2050.

Obojętna, świecka  modlitwa w końcu do tego samego Boga, jest nieskończenie gorsza niż jakikolwiek coronavirus. To raczej rozjusza Boga niż Go pacyfikuje, i trzyma dusze zanurzone w ciemności niewiary i / lub bałwochwalstwie: „Bóg jest duchem”, powiedział nasz Najświętszy Pan, „potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie” (Jan 4:24). „Bo wszyscy bogowie pogan to ułuda, a Pan uczynił niebiosa” (Ps96:5), napisał Król Dawid. [ang: Bo wszyscy bogowie Gojów są diabłami…]

Oczywiście, „Międzynarodowy moment nadziei i solidarności” idealnie zgadza się z proklamacją antypapieża Franciszka, że wolą Boga była różnorodność religii /Antipope Francis’ proclamation that God has willed a diversity of religions, tak jak Jego wolą była różnorodność płci i ras. Ale musimy przypomnieć, że to też zgadza się z Franciszka poprzednikiem nieszczęśliwej pamięci, antypapieżem „świętym” Janem Pawłem II / Antipope “Saint” John Paul II.

Prawdę mówiąc, całujący Koran Jan Pqaweł II / Koran-kissing John Paul II był championem międzywyznaniowej modlitwy, dialogu i współpracy. W 1984 dostał „trzecie oko” w Indii / got himself a “third eye” in India. W 1985 odwiedził Togo, gdzie, jak opowiadał później na audiencji generalnej / he related at his General Audience, „Modliłem się też po raz pierwszy z animistami”. W 1986 zaczął haniebne międzywyznaniowe imprezy modlitewne w Asyżu, Włochy / interreligious prayer events in Assisi, Italy. I w 1993, udał się do Benina by chwalić znachorów voodoo / went to Benin to praise the Voodoo withdoctors za ich „poczucie celebracji” i „szacunku dla moralnego życia”, między innymi nonsensami.

W pierwszej encyklice wydanej w 1979, nauczał:

W inny sposób i w innej mierze należy odnieść to samo do działalności mającej na celu zbliżenie z przedstawicielami innych religii, pozachrześcijańskich, wyrażającej się w dialogu, w spotkaniach, we wspólnej modlitwie, w odkrywaniu tych skarbów ludzkiej osobowości[?], których — jak dobrze wiemy — nie brak również wyznawcom tych religii.

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/r_hominis.html

 

[Ang: To, co właśnie powiedzieliśmy [o ekumenizmie z heretykami] , musi być również zastosowane – choć w inny sposób i z odpowiednimi różnicami – w działaniu na rzecz zbliżenia się z przedstawicielami religii niechrześcijańskich, działania wyrażonego poprzez dialog, kontakty, wspólną modlitwę, badanie skarbów ludzkiej duchowości, których, jak dobrze wiemy, członkom tych religii również nie brakuje.

What we have just said [about ecumenism with heretics] must also be applied – although in another way and with the due differences – to activity for coming closer together with the representatives of the non-Christian religions, an activity expressed through dialogue, contacts, prayer in common, investigation of the treasures of human spirituality, in which, as we know well, the members of these religions also are not lacking.]

(Antypapież Jan Paweł II, Encyclical Redemptor Hominis, n. 6; podkreśl. dodane)

Tak więc Jan Paweł II nie tylko uczestniczył we wspólnej modlitwie z nie-katolikami, którzy uważają się za wyznawców Chrystusa, on nawet nakazał by inni dołączyli w modlitwie z nie-chrześcijanami, tzn. z żydami, muzułmanami, zoroastrianami, hinduistami, sikhami,  buddystami, szintoistami itd. – poganami, bałwochwalcami!

Kiedy „Papież” Franciszek i „kardynał” Onaiyekan robią to samo, to teraz mogą powiedzieć, że tylko „naśladują świętego / “imitating a saint”.

Witamy w teologicznym domu wariatów II SW.

https://novusordowatch.org/2020/04/vatican-interfaith-prayer-coronavirus/

Tłumaczenie: Ola Gordon

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *