Strona główna > NWO > Żydomasońska rewolucja w "Kościele katolickim" > Trzy główne błędy hierarchów KRK

Trzy główne błędy hierarchów KRK

Przyglądając się światu balansującemu na granicy apokalipsy, nie mogę oprzeć się zadziwieniu nad błogą nieświadomością tego faktu obywateli III RP.  Stan ten wynika z „wewnętrznej okupacji” naszej Ojczyzny przez zaprzedane naszym wrogom „elity”, które skutecznie otumaniają pospólstwo. To, że „elity” są zaprzedane, nie jest zresztą największym problemem.  W końcu od dłuższego już czasu wysługują się one obcym.  Ich stopień niepoczytalności i skrajnego ograniczenia umysłowego stanowi największe zagrożenie.  Jadąc na tym samym wózku z resztą społeczeństwa, nie są one w stanie pojąć niebezpieczeństwa na jakie narażają one swą działalnością również i siebie.

CHRYSTUS UKRZYŻOWANY HEXAGRAM

Najbardziej zagadkowe wydaje się być zachowanie duchowieństwa, które nie tylko jest obecnie w pełni zintegrowane z resztą polskich „elit”, ale na dodatek ślepe, głuche i nieme w obliczu nadchodzącego kataklizmu.

Niedawno, na zakończenie rozmowy pewien duchowny pożegnał mnie zwrotem:  „No to działajmy na chwałę Bożą”.  Tylko pozornie jest to piękny cel. Świadczy on bowiem o trwożnym fakcie nieświadomości kleru co do jego własnego powołania.

Chrystus w sposób nie podlegający żadnym wątpliwością zadeklarował, że znalazł się On na tym padole, nie po to by mu służono, a więc między innymi by tworzono jego królewską chwałę, ale by służyć samemu, a także oddać życie za zbawienie (usynowienie) nas wszystkich, czyli przeprowadzenie nas przez życie doczesne do „domu Ojca”.  W tym też celu stworzył on Kościół Powszechny, hierarchowie którego mają za zadanie prowadzić przez to życie doczesne „owieczki”.  Oznacza to nie tylko dbałość o stan duchowy ludu, ale również o to by ziemska „pielgrzymka” odbywała się  w warunkach godnych „dzieci Bożych”.   Innymi słowy mają oni dbać o całokształt dobrego bytowania powierzonych im „owieczek”.

Tymczasem, gdy celem jest „Boża chwała”, sprawy mogą iść innym torem. Dla przykładu, próbując wejść w „genialny umysł”  JP2, można przypuszczać, że wpychając Polaków w unijne objęcia miał on na uwadze,  „chwałę”, mającą się wyrazić w „rechrystianizacji Unii”.  Zapewne nie zaprzątał on sobie umysłu pytaniami, jakie jest prawdopodobieństwo sukcesu tego projektu.  Uda się, to „CHWAŁA”, nie uda się ,  to trudno.  Któż , w obliczu „Bożej chwały” zakrzątał by sobie umysł wyliczaniem ile eksperyment ten kosztować będzie Polskie owieczki?  Czym jest człowiek w obliczu Boga?  Niczym, marnym pyłem.  I w takim rozumowaniu tkwi pierwszy błąd JP2 i innych purpuratów.  Manipulują oni wiernymi, choć sam Bóg dał ludziom wolna wolę i w każdym wypadku ją respektuje!

Drugim, jeszcze większym, jest „zmonopolizowanie” Stwórcy do swych celów.  To hierarchowie decydują co jest miłe Bogu a co nie.  Przy czym nawet najmniejsza  próba ich krytyki, oznacza jedno – wyzwanie rzucane Chrystusowi, ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami.  Ten błąd jest czymś znacznie gorszym; próbą manipulacji samym Stwórcą!

Trzeci błąd, najbardziej destrukcyjnym dla samego kościoła hierarchicznego, stanowi jego faryzejska formalizacja.  Purpuraci, z prawdziwie starozakonną przebiegłością próbują, z jednej strony zachować formalne głoszone przez nich zasady, z drugiej zaś, aby nie tracić  niezadowolonych tym działaniem „owieczek”,  umożliwić omijanie tychże.   Jako przykład przytoczę tu analizowany przeze mnie[i] niedawno list episkopatu dotyczący rodziny[ii].

W liście owym, biskupi zdecydowanie przeciwstawiają się możliwości przyjmowania Komunii Świętej przez osoby pozostające w tzw.  „związkach niesakramentalnych”.  Z drugiej jednak strony (cytuję):

Owszem, istnieją sytuacje szczególne, kiedy po ludzku rozstanie wydaje się niemożliwe, np. ze względu na konieczność wychowania dzieci z nowego związku. W takich przypadkach osoby po rozwodzie, żyjące w nowym związku, mogą przyjąć Komunię św. pod warunkiem, że „postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują wyłącznie małżonkom”

Ponieważ biskupi wspominają o „dzieciach z nowego (niesakramentalnego) związku”, to tym samym akceptują fakt zaistnienia „aktu przysługującego wyłącznie małżonkom” w okresie poprzedzającym przyjęcie Komunii Świętej.  Nie precyzują jednak wymogów czasowych, jakie pomiędzy „aktem”, a komunią powinny mieć miejsce.  W związku z tym, każdy żyjący w „niesakramentalnym związku”, po odbyciu „aktu” ze swą partnerką wieczorem, może nazajutrz rano przystąpić do komunii, oczywiście, na dany moment „postanawiając żyć we wstrzemięźliwości”.

Takie „furtki prawne”, można znaleźć w większości „niezłomnych przepisów” wdrażanych przez kościół hierarchiczny w odniesieniu do „owieczek”.  Nawet przy założeniu, że wierni są całkowicie bezmyślni, to strategia takowa pozostawia w ich podświadomości wyczucie obłudy stanowiącej fundament działań „pasterzy”.  Fakt ten nie jest bez konsekwencji dla autentycznych postaw moralnych „owieczek”.

Przy czym, w działalności swej duszpasterze w sposób obsesyjny grzebią się w seksualności wiernych.   Zapewne można to uznać za „produkt uboczny” ich celibatu.  Jednak, zwłaszcza w opisywanym przypadku, wysoce niesmacznym wydaje się wiązanie aktu „przyjęcia Ciała Chrystusa”  z czynnością fizjologiczną powszechnie funkcjonującą w świecie ludzi i zwierząt.

Reasumując, czcigodni hierarchowie, prowadzą siebie i „owieczki”, nie tylko ku fizycznej zagładzie, ale również ku bramom piekielnym.  Prawdziwym nieszczęściem jest to, że nie są oni w stanie tego pojąć.

Ignacy Nowopolski


[i] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/689247

[ii]http://episkopat.pl/dokumenty/listy_pasterskie/7043.1,RODZINA_SZKOLA_MILOSIERDZIA

Za: http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/690253,trzy-glowne-bledy-hierarchow-krk

Data publikacji: 7.01.2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *