Strona główna > Polska > Tomasz J. Kostyła : Emocje po Marszu Niepodległości opadają szybko

Tomasz J. Kostyła : Emocje po Marszu Niepodległości opadają szybko

W przeciwieństwie do lat 2010-2015 emocje po Marszu Niepodległości opadają szybko. Ale dopiero w 2018 roku oddano inicjatywę grupie najemników, torującej drogę ku globalizacji na patriotycznym polu.

To był prawdziwy rekord, jeśli chodzi o frekwencję, o czym z dumą donosi tzw. Prawica, a o czym milczy tzw. Lewica. Z faktami się nie dyskutuje, zresztą jak tu nie jechać na Marsz, skoro ratusz warszawski w osobie HGW delegalizuje imprezę, wpisaną już trwale w folklor polskiej polityki. Nic tak nie mobilizuje rodaków, jak kłody rzucane pod nogi narodowi przez każda władzę.

Pojawił się jednak problem, kto jest ojcem sukcesu Marszu Niepodległości? Strona rządowa i strona narodowa wydziera sobie przywilej osiągniętego sukcesu, zapominając o tym, iż prawdziwym ojcem sukcesu Marszów Niepodległości w Warszawie jest Seweryn Blumsztajn z żydowskiej gazety dla Polaków. Jego nienawiść i plugawy język podziałały elektryzująco na masy, które ochoczo podjęły rękawicę i nie zawiodły oczekiwań organizatorów. Bo chyba nie bardzo chce się dzisiaj pamiętać, że pomysł – tej wspaniałej z punktu widzenia politycznego imprezy – należał do osób z Obozu Narodowo Radykalnego i z Młodzieży Wszechpolskiej.

Kiedy stało się jasne, że rozmiar tego przedsięwzięcia staje się wręcz ogólnoświatowy, było wiadome, że władzy warszawskiej i tej z Brukseli taka inicjatywa grzebie cały projekt (de)humanizacji społeczeństwa. Urojone oskarżenia o nazizm, faszyzm, czy zwykłą bandyterkę nie odstraszały chętnych do uczestnictwa w Marszu. Pobicia uczestników, prowokacje, szykany przed i po- również. Sukces na miarę powstania NSZZ „Solidarności”, który pojawił się w okrągłym roku 2010, czyli 30 lat po powstaniu Związku. Mieliśmy swój Sierpień 80 i mieliśmy Listopad 10. W 1981 roku władza wypowiedziała wojnę Polakom, w 2011 policja i lewactwo wypowiedziało wojnę Marszowi. W 1988 roku pojawiła się idea Okrągłego Stołu, w 2018 „okrągły stół” obecnej władzy ze Stow. Marsz Niepodległości. Jakie to wymowne, prawda?

Ale ponieważ tak średnio, co dekadę jest w pojałtańskiej Polsce wymiana ekipy rządzącej wraz z retoryką politycznej wypowiedzi, tak i Marsz Niepodległości czekały zmiany, niezależnie od woli i chęci jego twórców, a rok 2018 dał temu przykład. Oddolna inicjatywa narodowców, nacjonalistów i konserwatystów, pryz udziale rzeczy patriotów spokojnie sobie ewaluowała. Były sukcesy – powstała partia polityczna, która doprowadziła do parlamentu kilka osób, rozwiązując ich permanentne problemy socjalne. Pojawiła się nadzieja i chęć do zmian, wybuchła moda na patriotyzm w konfekcji damsko – męskiej i w muzyce i jak to sobie bywa: od rocznicy do rocznicy jeździli Polacy do stolicy.

Nastał czas rządów PiS-u, skończyły się szykany narodowców. Władza „dobrej zmiany” zwykle bezradna wobec tych, którym przed wyborami obiecywała procesy, rozliczenia i wyroki skazujące, zaczęła realizować swój projekt, który ośmieliłem się nazwać Projektem Stulecie Niepodległości. I tak jak w przypadku NSZZ „S”, aby się dogadać z władzą i usiąść do wspólnych rozmów, trzeba było się pozbyć tzw. ekstremistów – przeciwników bratania się z demoliberalnym establishmentem, co też uczyniono już dużo wcześniej. Pojawienie się na Marszu Niepodległości AD 2017 tzw. Czarnego Bloku z nazistowskim symbolem zwanym Czarnym Słońcem było początkiem zmian. I tutaj żeby było jasne: forma wizerunkowa Szturmowców i nacjonalistycznego Czarnego Bloku jest znacząca. Przyroda nie lubi próżni i jeśli ONR odszedł od umundurowania swoich niektórych działaczy, to w jego miejsce pojawiła się inna grupa, na tyle charakterystyczna, ze nawet w małej liczbie jest zauważalna przez wszystkie media i uczestników zgromadzenia. Tak to działa. Wyrazista symbolika, ubiór i konkretne hasła, które nic nie znaczą złego, a i tak na złodzieju czapka gore. Podczas pierwszych Marszy pamiętam, że krzyże celtyckie były obecne, a w latach ostatnich sztandary z tą symboliką należały do Czarnego Bloku, który stał się motorem narodowego radykalizmu i bezkompromisowej idei. Tak to wygląda w odbiorze. I pomimo deklaracji organizatorów, ze organizacje skrajne nie wezmą udziału w Marszu Niepodległości AD2018, to Czarny Blok przeszedł. Do kogo zatem należy radykalizm?

Ten brak radykalizmu po właściwej stronie bardzo pomógł władzy warszawskiej wymusić i zawłaszczyć Marsz Niepodległości. Wszyscy oglądaliśmy spektakl pod tytułem: „negocjacje w sprawie Marszu”. A pamiętacie, że już podobny spektakl się odbył kiedyś? Pamiętacie film „Nocna Zmiana” Jacka Kurskiego? Tam obalano rząd Jana Olszewskiego, co przedstawiano szczegółowo masom w filmie, a teraz odbierano narodowcom ich własny wypracowany produkt – symbol. Spokojnie, filmu z tego jeszcze nie ma, podobno nie było tam kelnerów.

Bardzo naiwnie brzmią tłumaczenia Roberta Bąkiewicza czy Krzysztofa Bosaka, którzy wmawiają wszystkim dookoła jaki to sukces odniosło Stowarzyszenie Marszu Niepodległości. Tourne po mediach Krzysztofa Bosaka trwa nadal, aby nikt nie ważył się pomyśleć, ze z Marszem było inaczej niż ustalił to prezydent Duda przez swoich emisariuszy i narodowi marzyciele.  Ludzie mają wierzyć, że nie było innej opcji, że negocjacje trwały w przededniu Marszu i były zażarte, ostre i zaciekłe. Takie macie wrażenie? Czasami ruszcie głową. Szykuje się 100 lecie odzyskania Niepodległości z udziałem najwyższych władz republiki okrągłego stołu i z ustaleniami, co do marszu władza czeka na ostatki przed 11 11? I dlatego premier – bankster nagrał spoty reklamowe dużo wcześniej? Żeby przygotować taką imprezę, to ustalenia co do jej przebiegu muszą zapaść z wyprzedzeniem. To nie festiwal teatrów ulicznych, ale impreza państwowa, która w roku pańskim 2018 musi się odbyć w Warszawie i nie wypada PiS-owi zwiewać do Krakowa. A w tym dniu ulice należą do ONRu i MW – organizacji opluwanych przez wszelkie odłamy demokratycznych sił. A władza ma się pokazać z jak najlepszej strony a w dodatku chce wygrać najbliższe wybory, więc jest skłonna sięgnąć po mocne argumenty. I widać one zadziałały, choć jakie one rzeczywiście były, to się pewnie dowiemy po wyborach parlamentarnych.

Dlatego też sięgnięto przy okazji po aparat represji. Represjonowano uczestników metodami znanymi z czasów Platformy. Rewizje, zatrzymywania, groźby karalne, telefony ostrzegawcze, kontrole no i doprowadzenia do komisariatów. Tylko dlatego, że niektórzy nacjonaliści chcieli zrobić swoje imprezy nie zawsze zbieżne z duchem czasu i mądrością kończącej się dekady. To zachowanie perfidne, bo rząd PiS-u jak do tej pory nie pociągnął do odpowiedzialności autorów sprowadzenia lewackich bandytów w 2011 roku do Warszawy przez Krytykę Polityczną. Nie wdrożono postępowań wobec policyjnych bandziorów terroryzujących patriotów na ulicach Warszawy, wyciągających uczestników marszy z autokarów, choć jest masę materiałów dowodowych. Bezkarni są prowokatorzy uliczni, choć nagrani z kamer i z telefonów. Nie ma komisji śledczej w tej sprawie, prokuratury są ślepe i głuche, za to kiedy w sposób zgodny z prawem ktoś organizuje spotkanie i są zaproszeni goście z zagranicy, to władza staje się niezwykle mobilna i efektywna, przypisując nacjonalistom europejskim terroryzm. I to dla takiej władzy Marsz Niepodległości z lokomotywy dziejowej stał się wagonem sypialnym?

Sukces Marszu Niepodległości AD2018 należy do Andrzeja Dudy i do PiS-u. Przecież to on szedł na przedzie, otoczony swoją nieliczną świtą. Wszelkie media polskojęzyczne to potwierdzają. Próżno oburzać się może kolega poseł Robert Winnicki i protestować. Ludzie najczęściej wierzą w to, co widzą, a TVP i nie tylko pokazuje Andrzeja Dudę wokół białoczerwonych flag. Rzecz jasna pojawia się brat bliźniak – Jarosław Kaczyński. Gazeta Polska niedaleko padła od Gazety Wyborczej i Marsz jest teraz pokazywany, jako marsz prezydencki. Andrzej Duda wraz ze swoimi „doradcami” ograł narodowców tak, jak TW Bolek ograł Annę Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdę. Także ze swoimi „doradcami”. I też ograni rozkładali w bezsilności ręce post factum.

A potem TW Bolek rzucał kalumnie pod adresem swoich oponentów, i tak teraz czyni PiS, który stara się oczernić narodowców w oczach Polaków. Cóż… i tak bywa, kiedy historii się nie uczymy, tylko ją wykuwamy.

Pamiętajmy, że Marsz Niepodległości to kapitał, na który władza ma ochotę. Ma również środki i możliwości i tylko od uczciwości może zależeć, że inicjatywa ta nadal pozostanie oddolna we właściwych rękach. Tylko czy 101 rocznica będzie już tak atrakcyjna?

Natomiast we Wrocławiu ksiądz – konkubent wspiął się na szczyty narodowego radykalizmu i zorganizował Marsz Wielkiej Polski, który w tym roku zgromadził ponad 12 tysięcy ludzi. To tez efekt działań prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, który swoją arogancją zrobił tej imprezie niezłą reklamę. Ksiądz – konkubent w tym przypadku bardzo dokładnie wykorzystał sojusz narodowców z KOR- owskimi weteranami w Warszawie, przekonując, że jedyny marsz właściwy jest we Wrocławiu, określonym na ten czas prawdziwą stolicą Polski. Organizatorzy, którzy nie raz deklarowali, iż nie uznają kompromisów z lokalną władzą dając temu wyraz publicznie, podczas konferencji prasowej, gdzie niedawny misjonarz podarł pismo z Urzędu Miasta delegalizujące manifestację.

I chociaż język wypowiedzi był patriotyczno – brukowy, to na tyle dosadny, aby uczestnicy mogli zapamiętać kilka wulgaryzmów, kila rymów i jak mantra powtarzanych słów o warszawskiej zdradzie ideałów.

Wracając do Marszu Niepodległości, wydarzeniu, które dla wielu ludzi stało się symbolem spełnienia marzeń o Wielkiej Polsce w tym wyimaginowanym obszarze, to symbioza władzy z jego organizatorami dla jednej ze stron musi się zakończyć fatalnie. Nie ma innej opcji. Wciąż na pozycji dominującej jest środowisko Marszu Niepodległości, choć PiS dokonał już sporego wyłomu. Pamiętajmy, ze partia rządząca to środowisko bez młodzieży, bez tej świeżości. Oni mogą jedynie ludzi kupić, ale nie przekonają ich do swojego programu, który jest mętny, zmienny i niejaki, jakby pisany przez zawodowych sofistów. PiSowi nie pomoże nawet święty totem Lecha Kaczyńskiego postawiony na szybko przy placu Piłsudskiego, ani religia smoleńska, która też nie przyciągnie wiernych akolitów. Jedynie obietnice dochodów i awansów mogą skusić tych, którzy od lat w swoim CV mają białe plamy. A takich, jak wiemy nie brakuje. A mając dostęp do teczek operacyjnych, to można grać pewnie.

W świadomości 250 tysięcy uczestników – zwyciężył Marsz Niepodległości

W świecie mediów głównego ścieku i pięciotysięcznej świty prezydenckiej – zwyciężył rząd

W świecie lewackich urojeń – zwyciężył faszyzm PiSu z ONR- em

W świecie marzeń – zwyciężyła Polska

W świecie prawdy – kto zwyciężył pokażą najbliższe wybory parlamentarne

TJK

Źródło: Facebook.com

Za: http://tenetetraditiones.blogspot.com/2018/11/tomasz-j-kostya-emocje-po-marszu.html#more

14.11.2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 7 = 1