Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Szaleniec Bogiem i Królem

Szaleniec Bogiem i Królem

Wayne Allyn Root w codziennym programie Newsmax nazwał D. Trumpa królem Izraela i oczekiwanym biblijnym wykonawcą powtórnego nadejścia Boga. W.A. Root ulubieniec środowisk żydowskich i ewangelicznych chrześcijan, libertarian przypisał Trumpowi nadzwyczajne cechy uważając go za „najbardziej pro-izraelskiego prezydenta w historii  świata. Uwielbiany  w Izraelu i postrzegany jako jego król dobry dla wszystkich żydów, czarnych, gejów i wszystkich Amerykanów szukających pracy.”

Gdyby takie oświadczenie pozostało bez echa, nie znalazłoby się w gazetach następnego dnia. Tyle tylko, że Prezydent opublikował  je w całości na Tweeterze  dziękując panu Root za miłe słowa.

Jaka byłaby reakcja sprawnego psychicznie, wydolnego intelektualnie człowieka, pomijając jego funkcję administracyjną pełnioną w wielkim państwie, mającym  w zasięgu ręki magiczny guzik w czarnej walizeczce? Powiedziałby kpina, albo szaleństwo. Zrugałby lizusa, który publicznie opowiada takie rzeczy. Wszak to ten rezydent Białego Domu najczęściej wypowiada określenie „to dom wariatów”.

Następnego dnia dziennikarze, pisarze, biografowie przestali dopatrywać się w życiorysie swego wybranego przywódcy wyłącznie  przekrętów finansowych i oszustw. Dobitnie wypowiedział się autor książki o talencie marnowania majątku przez Trumpa „Art  of the Deal”, że gdyby miał zmienić tytuł swej publikacji, to wybrałby  „Sociopath”. To dlatego, że z nim nie można współpracować, a tłumaczy ten fakt seria odejść z zaszczytnych stanowisk wielu osób. Trump został sam, karmiony nierzeczywistym obrazem świata.

Jakby tego było mało, wypowiadając się dla mediów o wojnie handlowej z Chinami  Trump obrazowo dał dowód głębokiej wiary w swoją cudowną misję, gdy wznosząc wzrok i ręce ku niebu oświadczył: „Jestem wybrańcem”. Drwiący z nieszczęśnika obserwatorzy na taki widok złośliwie stwierdzili, że najchętniej obdarowaliby go butelką płynu zwalczającego pasożyty, żeby oszczędzić mu  losu Heroda. Ten ostatni został przeklęty za to, że pozwolił ludziom wielbić się jako bóstwo. Dla wierzących to najwyższy brak pokory i bluźnierstwo, a każdy kaznodzieja wchodzący w podobną narrację tworzy sam sobie niebezpieczny grunt. Jeśli przywódca mocarstwa przemawia jak szaleniec upojony władzą, bo wybito monetę na jego cześć, suflerzy podsuwają pomysły oparte na tworzeniu świata na opak, to pierwszą reakcją jest negacja, drugą zaś wspomnienie, że taki malarz świata już był, a kopiowanie cudzych idei podobno zabronione pod jakąś tam karą.

„A królestwu jego nie będzie końca”?

Jola

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *