Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Syjonistyczni sekciarze nadają z Londynu

Syjonistyczni sekciarze nadają z Londynu

Paweł Machała, bardziej znany jako “pan tłumacz”, aktywista sekty Chojeckiego, który wsławił się przetłumaczeniem “United States” na “Rosja”, nadaje z biblijnego Londynu, gdzie nawiedził spotkanie z pastorem Bobem Fu i tamtejszymi Klubami IPP. Marian pogratulował Pawłowi tego, że udało mu się wjechać na Wyspy Brytyjskie (wyczuwalny ból dupy o odwołaną, z powodu strachu Marianka, wycieczkę i nieudane zakupy w Primarku pani redaktor Agaty), bo na Mariana poluje tam ruska agentura! Jeśli w końcu uda im się znów zawitać w UK w celu zwalczania komunizmu będą musieli naprawdę uważać w Poundlandzie lub Primarku by FSB nie podrzuciła Agacie do firmowej reklamówki (które pewnie kolekcjonuje) jakichś chemicznych świństw.

Pan Paweł nadaje z jakiegoś konspiracyjnego lokalu, w tle widzimy, o zgrozo, książki! To nic, że większość z nich wygląda jak podręczniki szkolne, zeszyty ćwiczeń albo “Przewodnik po Tatrach polskich i słowackich”, ale chyba nie przyswoił jeszcze dokładnie nauczań Mariana, które jasno mówią, że książki to przeżytek i lepiej oglądać seriale na (komunistycznym) Polsacie i w (komunistycznej) TVP.

Paweł relacjonuje więc sytuację na Wyspach. Mówi o ludziach, którzy donoszą do pracodawców na uczestników jakichś manifestacji, nieprzyjemnościach z tego wynikających. Wie o tym, oczywiście, tyle ile Marian o “latających nad głowami kamieniach” ponieważ nigdy w czymś takim udziału nie brał, ich klubowicze raczej też nie angażują się w radykalne akcje, które w jakiś sposób mogłyby im zaszkodzić. Aby nie być gołosłownym (czyt. nie pierdolić jak Marian o rzeczach o których nie mam pojęcia) napiszę, że uczestniczyłem w jednej z głośniejszych manifestacji ostatnich lat w UK. Chodzi o manifestacje zorganizowaną przez oddolne grupy w 2016 roku w Liverpoolu. Nieoficjalne grupy North West Infidels oraz National Action (zakazana później jako “organizacja terrorystyczna”) zorganizowały antyimigrancką demonstrację gdzie naprawdę latały kamienie i najdziwniejsze rzeczy, doszło do starć z “antyfaszystami” i policją, zatrzymano nas, ponad 80-osobową grupę Polaków, 40 osób wylądowało w areszcie a kilka dostało za to wyroki do dwóch lat więzienia.

Widzieliśmy więc jak wygląda to tam na miejscu, było to ciekawe doświadczenie (zainteresowanych odsyłam do znalezienia relacji na portalu Autonom.pl). Wiele osób miało z tego powodu nieprzyjemności (nie takie jak “radykał” Marian czyli wezwanie na komendę w charakterze świadka) z deportacjami włącznie. Więc “pan tłumacz” i Marianek mogą sobie pierdolić i rozczulać się, nie mając nigdy do czynienia naprawdę z takimi sprawami. Oczywiście histeryczne relacje brytyjskich mediów, na czele z Liverpool Echo zawierały bzdury nie z tej ziemi, ale to odpowiedniki “naszej” Wyborczej, albo jeszcze lepiej, “naszego” IPP TV.

Może wyglądać to na “chwalenie się”, ale chodzi mi tylko o to, by pokazać, że widziałem rzeczy o których oni słyszą z “riserczów” Czarusia i opowieści ich odrealnionych “klubowiczów”. Na własne oczy widziałem represje władz w stosunku do nacjonalistycznych demonstrantów w UK (wspomniany Liverpool), w Bratysławie, gdzie w centrum miasta policja przeszukiwała nas pod kątem… posiadanej broni, w Brnie, gdzie naszą manifestację w obronie uwięzionych przez władze czeskich nacjonalistów, rozwiązano po pięciu minutach a naprzeciwko nas wyjechały, nie żartuje, transportery opancerzone, w Sztokholmie, gdzie byliśmy świadkami żałosnych prowokacji “antyfaszystów” i imigrantów w rocznicę zamordowania Daniela Vrestroma. Także opowieściami Marianka mogę sobie wytrzeć dupę, bo on jeździł na swoje wycieczki “walczyć z komunizmem” w wynajętych salkach i restauracjach, gdzie pozował na radykała a następnie zbierał od tamtejszych naiwniaków magnesy na lodówkę.

Wróćmy więc do orgazmicznej relacji Machały z londyńskiego spotkania. Jednym z mówców był tam Tommy Robinson, “mówiący prawdę Anglikom” (tak jak Chojecki Polakom). Robinson był liderem English Defence League (EDL), antyimigranckiej, ulicznej organizacji, która stała się się znana z licznych demonstracji przeciwko muzułmanom i islamizacji Wielkiej Brytanii. Uczestniczyli w niej kibice piłkarscy, zwykli Anglicy. Z biegiem czasu okazało się, że EDL skupia się wyłącznie na islamskich radykałach a ogólnie co do multi-kulti to już jest dość umiarkowana. Powstawały kolejne, dziwaczne “oddziały” tej organizacji jak “Dywizja żydowska”, aby zagrać na nosie radykalnym muzułmanom, w sposób dziecinny, na demonstracjach EDL prezentowano flagi Izraela, jej aktywiści robili sobie fotki z zamieszkującymi Brytanię Sickami, Hindusami, Żydami, murzynami a nawet gejami aby tylko pokazać swoje antyislamskie nastawienie. Robinson i EDL po jakimś czasie swojej działalności zaczęła zwracać uwagę środowisk nacjonalistycznych jako dziwaczna hybryda sprzeciwu wobec islamizacji z pochwałą multikulturalizmu, weterani narodowej sceny politycznej w UK insynuowali nawet, że może ona być robotą tamtejszych służb służącą odwróceniu uwagi od realnych organizacji narodowych. Mowa tutaj głównie o Brytyjskiej Partii Narodowej (BNP), która przez lubelski duet a także ich idola dr. Targalskiego zaliczona została do “ruskiej agentury”.

Robinson był uczestnikiem zeszłorocznego Marszu Niepodległości, który relacjonował później na swoim kanale na You Tube. Nie był jednak uczestnikiem “oficjalnym”, w sensie zaproszonym przez organizatorów, przemawiającym (w odróżnieniu od np. Roberto Fiore, lidera włoskiej Forza Nuova). Swoim filmikiem zjednał sobie rzeszę polskich fanów, nie bardzo wnikających w niuanse jego ogólnej działalności.

Ładnie to wszystko wygląda z perspektywy lubelskiego bunkra, w szczegóły nie wchodzimy, gdy mogą zakłócić ogólny przekaz… Marian Kowalski, a tym bardziej Paweł Chojecki i jego pracownicy nie mają zielonego pojęcia o tym o czym mówią, ale to udowadniają każdego dnia.

Idziemy dalej… z pytaniem wjeżdża sam “prezes partii” Marian Kowalski i troszczy się o “kondycję naszych klubowiczów na Wyspach” (pewnie o to czy przelewy nadal będą wyglądać dobrze) bo “obawialiśmy się represji”. No i czy mają kontakty z brytyjskimi organizacjami “o charakterze, powiedzmy, patriotycznym”. POWIEDZMY PATRIOTYCZNYM idealnie tu pasuje. No więc Pawełek mówi o jakiejś tajemniczej “organizacji, która ma związki z Rosją”, ale której nie chce reklamować (niech zgadnę, mówi właśnie o BNP) i zaleca jako sojusznika właśnie podejrzanego Robinsona (no, ale te flagi izraelskie i przychylność wobec syjonistycznego reżimu robi swoje).

To, jak ich wszystkich, ich spłyconą narrację i półprawdy, może rozbroić ktoś, kto ma choć znikome pojęcie w temacie, to jest naprawdę aż… nie do wiary. Z drugiej strony smutne jest to, jak żerują na tych, prawdopodobnie szczerych, ale niezorientowanych patriotach, te pierdolone sępy. Klubowicze IPP, nie słuchajcie Mariana, czytajcie książki!

Źródło: https://klubidzpanstad.tumblr.com/post/172130970719/pawe%C5%82-macha%C5%82a-nadaje-z-londynu?is_related_post=1

P.S. Prawica o sekciarzach:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

+ 1 = 8