Strona główna > Świat > Święty terroryzm Izraela. E-book od Oli Gordon

Święty terroryzm Izraela. E-book od Oli Gordon


Serdeczne podziękowania dla Oli Gordon za przetłumaczenie kolejnej i jakże ważnej pracy (prawdziwej gratki dla wąskiej grupy znawców państwa żydowskiego), dotąd nieznanej polskiemu Czytelnikowi, a w której owy Czytelnik ma okazję zapoznać się z polityką Izraela od wewnątrz (w tym temacie polecamy również pracę pt: „Tel Awiw za zamkniętymi drzwiami” Izraela Szahaka, dostępną w j. polskim, czy „Gaza – o jedną masakrę za daleko” dr Normana G. Finkelsteina). Admin. 

PRZEDMOWA

HISTORIĘ, zwłaszcza niedawną historię, przedstawia się opinii publicznej zgodnie z systemem doktrynalnym opartym na pewnych fundamentalnych dogmatach. W przypadku społeczeństw totalitarnych, to jest zbyt oczywiste by wymagało komentarza. Sytuacja jest bardziej intrygująca w społeczeństwach którym brakuje bardziej prymitywnej formy represji i kontroli ideologicznej. Na przykład Stany Zjednoczone, na pewno są jednym z najmniej represyjnych społeczeństw w kwestii przeszłej i obecnej historii z szacunkiem do swobody badań i wyrazu. Ale rzadko analiza kluczowych wydarzeń historycznych zdobywa szeroką audiencję, chyba że dostosuje się do pewnych doktryn wiary.

„Stany Zjednoczone zawsze rozpoczynają od dobrych zamiarów”. Tym rytualnym zaklęciem liberalny krytyk amerykańskiego interwencjonizmu wkracza w strefę dozwolonej debaty, możliwych do pomyślenia myśli (w tym przypadku William Pfaff, „Kara interwencjonizmu” [Penalty of Interventionism], International Herald Tribune, luty 1979). Żeby zaakceptować dogmaty, człowiek który nie może tolerować więcej niż ograniczonego stopnia wewnętrznej sprzeczności, musi unikać zapisów historycznych, których jest pełno w wolnym społeczeństwie, na przykład dokumentów o planowaniu wysokiego szczebla pokazywanych w Dokumentach Pentagonu, zwłaszcza tych z wczesnych lat amerykańskiego zaangażowania w latach 1940 i na początku 1950, kiedy rozwijano i formułowano podstawowy zarys strategii. W zawodach naukowych i mediach inteligencja może ogólnie liczyć na zwarcie szeregów; oni odmawiają poddania analizie krytycznej doktryn wiary, przycinania zapisów historycznych i dokumentalnych, żeby odizolować te doktryny od badania, i przechodzić do przedstawienia wersji historii, która jest bezpiecznie wolna od krytyki instytucjonalnej czy analizy. Okazjonalne odejście od ortodoksji  jest na chwilę, tak długo jak są one ograniczone do wąskich kręgów, które można ignorować albo odrzucać jako „nieodpowiedzialne”, „naiwne” albo „niemogące zrozumieć zawiłości historii”, lub w inny sposób utożsamiane ze znanymi słowami wytrychami jako przekraczające granice.

Choć relacje między Izraelem i Ameryką nigdy nie były pozbawione konfliktu, to nadal nie ma żadnych wątpliwości, że istniały, jak często się mówi, „stosunki szczególne”. To jest oczywiste na poziomie materialnym, mierzonym przepływem kapitału i broni, albo wsparciem dyplomatycznym, albo wspólnymi działaniami, jak kiedy Izrael działał w celu obrony istotnych interesów Ameryki na Bliskim Wschodzie w czasach kryzysu w 1970 z udziałem Jordanii, Syrii i Palestyńczyków. Szczególne stosunki wydają się być także na poziomie ideologicznym. I znowu z rzadkimi wyjątkami, należy przyjmować pewne doktryny wiary by wejść na arenę debaty, przynajmniej przed każdym istotnym sektorem społeczeństwa.

Podstawowa doktryna jest taka, że Izrael jest nieszczęśliwą ofiarą terroryzmu, ataków militarnych, zajadłej i nieracjonalnej nienawiści. Nie jest niezwykłe by poinformowani amerykańscy analitycy polityczni pisali, że Izrael był 4 razy zaatakowany przez sąsiadów, w tym nawet w 1956. Izrael często jest łajany za reakcję na atak terrorystyczny, reakcję którą uznaje się za błędną choć zrozumiałą. Przekonanie że Izrael mógł odgrywać istotną rolę w inicjowaniu i utrwalaniu przemocy i konfliktu, z zasady wyrażana jest jedynie daleko poza głównym nurtem. Omawiając tło wojny 1956, Nadav Safran z Harvard University, w pracy która jest sprawiedliwsza niż większość, wyjaśnia, że Nasser „wydawał się zdecydowany zmobilizować egipskie zasoby militarne i prowadzić kraje arabskie w ataku na Izrael”.

Izraelski rajd na Gazę w lutym 1955 był „odwetem” za powieszenie izraelskich sabotażystów w Egipcie – a dopiero po 6 latach, twierdzi Safran, okazało się, że faktycznie byli izraelskimi agentami. Tło konfliktu przedstawia się w kategoriach terrorystycznych rajdów fedayeenów i izraelskiego odwetu. Terror zorganizowany przez egipski wywiad „miał istotny wpływ na decyzję Izraela przystąpienia do wojny w 1956, i był głównym powodem odmowy ewakuacji ze Strefy Gazy” (Izrael – gotowy sojusznik / Israel – The Embattled Ally, Cambridge: Harvard University Press, 1978).

Aby utrzymać takie doktryny jak te, czy analizę rzekomego faktu zgodnego z nimi, konieczne jest skrupulatne unikanie kluczowej dokumentacji. W swojej 600-stronicowej pracy, Safran nie korzysta z głównych źródeł, takich jak przeglądane tu przez Livię Rokach dzienniki, których istotne elementy zostały upublicznione w 1974, lub przechwycone egipskie dokumenty opublikowanych w Izraelu w 1975, albo inne źródła podważające te analizy (zob. przypisy 19, 20). To samo odnosi się dość ogólnie do głównego nurtu literatury naukowej i publicystyki.

Dzienniki Moshe Sharetta, którym poświęcona jest monografia Livii Rokach, są niewątpliwie głównym źródłem dokumentalnym. Pozostaje poza „oficjalnej historii” – ta wersja historii, która dociera do więcej niż maleńkiej grupy ludzi nieusatysfakcjonowanych konwencjonalną doktryną. Jest rozsądne przewidzieć, że to pozostanie prawdziwe w Ameryce, tak długo jak będą trwać „specjalne relacje”. Gdyby zaś Izrael był, powiedzmy, sojusznikiem Związku Sowieckiego, to rewelacje Sharetta za szybko stałyby się powszechnie znane, tak jak nikt nie mówiłby o egipskim ataku na Izrael w 1956.

Badając proces kształtowania polityki w dowolnym kraju, powszechne jest znalezienie szorstkiego podziału między stosunkowo bezkompromisowymi stanowiskami, które zachęcają do stosowania siły i przemocy by osiągnąć cele państwowe, i „miękkimi” metodami, które opowiadają się za metodami dyplomatycznymi lub handlowymi by osiągnąć te same cele – rozróżnienie między „Prusakami” i „handlowcami”, pożyczając określenia zaproponowane przez Michaela Klare w pracy o polityce zagranicznej USA. Cele są zasadniczo takie same, środki dostępne są różne, przynajmniej w pewnym stopniu, co może ostatecznie wpływać na charakter pożądanych celów.

Sharett był zwolennikiem „miękkiego” podejścia. Jego niepowodzenie w wewnętrznej polityce Izraela odzwierciedliło pojawienie się stanowisk Ben Guriona, Dayana i innych, którzy nie wahali się wykorzystywać siłę do realizacji ich celów. Jego dzienniki pokazują bardzo demaskujący obraz powstającego konfliktu, jak on go postrzegał, i pokazuje oświecający wgląd we wczesną historię państwa Izrael, z konsekwencjami sięgającymi do współczesności i poza. Livia Rokach wykonała cenne usługi w udostępnieniu tego materiału, po raz pierwszy, tym, których interesuje poznanie prawdziwego świata leżącego za „oficjalną historią”.

Noam Chomsky, 1 stycznia 1980

Kliknij i pobierz książkę w formacie PDF:

Święty terroryzm Izraela

Po więcej: http://chomikuj.pl/OlaGordon