Strona główna > NWO > Apokalipsa > Świat popada w obłęd !!!

Świat popada w obłęd !!!


Dnia 4-go lipca amerykański portal internetowy vigilantcitizen.com opublikował swoją kolejną kolekcję zatytułowaną „fotografie miesiąca”, kolekcję szokujących ilustracji z pewnym ukrytym przesłaniem, które znalazły się na stronach najważniejszych światowych czasopism w miesiącu lipcu. Na czele tychże fotografii znalazły się brzemienne osoby wyglądające na płeć męską i noszące T-shirty z charakterystycznymi napisami:

Czym jest tzw. „NEW WORLD BABY” wyjaśniają, oczywiście, poniższe obrazki:

Kiedy na fotografiach, zakrywając jedno oko, pozują różni wujkowie i ciocie, to można pomyśleć, że oni demonstrują swoją przynależność do tego lub innego tajnego stowarzyszenia.

Jednakże dzieci, które zakrywają jedno to już jest coś nieco innego.

Aktorka Jaime King była obecna na premierze filmu „The Incredibles 2”, wraz ze swoim 4,5 letnim synem w sukience. Oprócz tego, że prezentuje ona chłopczyka na drodze wyłożonej czerwonym dywanem, to jeszcze prezentuje i zamieszcza jego fotografie w sukienkach we wszystkich możliwych sieciach społecznościowych, chwaląc się jaką to jest „super mamą”. Zamiast tego aby żyć zdrowym, ustabilizowanym dzieciństwem, to dziecko to musi być sztandarową twarzą genderowego programu dla środków masowego przekazu.

Nie mniejszą apoteozą gloryfikacji dzieci Nowego Świata została Miss Hiszpanii 2018, która wcześniej była Mister’em:

Na tle tej hiszpańskiej piękności marnieje nawet kolekcja mody hiszpańskiej marki Palomo:

Dark Mo-Fo – jest to coroczny festiwal zimowy, który odbywa się w australijskim mieście Hobart. W tym roku organizatorzy zamontowali kilka jaskrawo świecących odwróconych krzyży na miejskim nabrzeżu. Na wypadek waszego braku wiedzy podajemy, że symbol odwróconego krzyża reprezentuje znak satanizmu okultystycznej elity.

Chyba takiej mody na ulicach jeszcze nie było. Niemniej jednak w ratingu vigilantcitizen.com marka Palomo zajęła prawie ostatnie miejsce. Pierwsze miejsce przyznano bardzo twórczemu koncertowi zaprezentowanemu na festiwalu sztuki Mo-Fo:

Prawdopodobnie stopniowo opinia publiczna przyzwyczajana jest do podobnych widowisk. Wystarczy jeszcze tylko trochę poczekać a na ulice wyjdą Chodzące Trupy.

Za: http://protivkart.org/main/12647-mir-shodit-s-uma.html

Data publikacji: 7.07.2018

Nadesłał Borys


13 thoughts on “Świat popada w obłęd !!!

  1. Myśli, cytaty, wiersze…

    ROMAN BRANDSTAETTER

    Wóz z sianem

    Świat jest wozem z sianem,
    Jak na tryptyku Hieronima Boscha…
    Święty Antoni,
    Zgubiliśmy sens życia,
    Wiarę,
    Nadzieję
    Miarą wszelkich wartości
    I samych siebie.
    Jak mamy siebie odnaleźć,
    Święty Antoni?
    Jak?
    Gdzie?
    Szukamy się w złocie,
    W brylantach,
    W książeczkach oszczędnościowych,
    Na giełdach przypominających domy obłąkanych,
    W sejfach bankowych,
    W zagraconych szufladach,
    W pełnych spiżarniach,
    W ciemnych piwnicach naszych pożądań,
    W narkotykach,
    W wódce,
    W porywaniu ludzi,
    W mordowaniu ludzi,
    W biurokracji,
    W przybijaniu bezwartościowych pieczątek,
    W upajaniu się władzą.
    Jedzie wóz z sianem.
    Jedzie ….
    Każdy chce z niego uszczknąć
    źdźbło słomy.
    Największe źdźbło.
    Lub choćby najmniejsze …
    Święty Antoni,
    Święty znalazco igły w stogu siana,
    Naucz nas odnaleźć sumienie nasze,
    Które zgubiliśmy,
    Nic nawet o tym nie wiedząc.
    Jedzie wóz z sianem,
    Jedzie,
    Jak na tryptyku Hieronima Boscha …

  2. Pozostają nam tylko mądrzy i odważni ludzie, orędownicy PRAWDY i modlitwa…

    Roman Brandstaetter urodził się w żydowskiej rodzinie inteligenckiej jako syn Ludwika i Marii z domu Brandstaetter. Jego dziadek, Mordechaj Dawid Brandstaetter (1844 – 1928), był właścicielem tłoczni oleju lnianego w Tarnowie, jak również znanym twórcą literatury hebrajskojęzycznejj, autorem wielu opowiadań i nowel.

    Litania do Ducha Świętego

    (autor Roman Brandstaetter)

    Spójrz,
    Duchu Święty,
    Na ludzi idących przed siebie
    Drogą nieskończonego Postępu,
    Na mędrców,
    Którzy ulepili golema
    Na własne podobieństwo
    I na własną zgubę.

    Spójrz,
    Duchu Święty,
    Na rozpad atomu,
    Na rozpad moralności,
    Na rozpad ładu,
    Na rozpad porządku,
    Na rozpad sztuki,
    Na rozpad cywilizacji,
    Na rozpad słów,
    Na rozpad prawa,
    Na rozpad harmonii,
    Na rozpad rozsądku,
    Na rozpad logiki,
    Na rozpad wszystkich wartości.

    Z głębokości wołamy do Ciebie,
    Duchu Święty,
    Albowiem jesteśmy bezwolnym narzędziem
    W rękach naszych lekkomyślnych dzieł.

    Jesteśmy jak ci, którzy nie wiedzą, co czynią.

    Zstąp
    Na ziemię samounicestwienia,
    Na rakowate miasta i wsie,
    Na trędowate domy,
    Na zatrute zboża, ogrody i sady,
    Na martwe rzeki i morza,
    I krąż nad nami,
    Ludźmi chaosu,
    Kłamstwa
    I obłędu.
    Krąż,
    Jak ongiś krążyłeś w genezyjskim locie
    Nad chaosem niepokornych żywiołów.

    Krąż nad nami,
    Poskromicielu zamętu,
    Nad pobojowiskiem naszych klęsk,
    Nad rzeźnią tego świata,
    Nad śmietnikami pełnymi
    Nie donoszonych płodów,
    Nad ziemią cuchnącą swądem palonych ciał,
    Nad górami atomowych odpadków
    I wybaw nas od głupoty udającej mądrość,
    Od kłamstwa udającego prawdę,
    Od ślepoty udającej dalekowzroczność,
    Od chamstwa udającego obrażoną godność,
    Od fanatyzmu udającego wiarę,
    Od brudu udającego czystość,
    Od nienawiści udającej miłość,
    Od niewoli udającej wolność,
    Od obłudy udającej szczerość,
    Od pychy udającej pokorę,
    Od warcholstwa udającego odwagę,
    Od szatana, który mówiąc ‚nie’,
    Myśli ‚tak’,
    A mówiąc ‚tak’,
    Myśli ‚nie’.

    Przybywaj, Duchu Święty,
    Wielousty,
    I otwórz nasze głuche uszy,
    Wołający Płomieniu!

    Przybywaj
    Z wnętrza wieczności wiejący wichrze,
    Który nigdy nie burzysz
    I nigdy nie niszczysz,
    I nigdy nie łamiesz,
    Który chwiejne – umacniasz,
    Stare – odnawiasz,
    Martwe – ożywiasz,
    Starte z powierzchni ziemi – budujesz od podstaw,
    Stworzycielu,
    Wywołujący z kości i popiołów –
    Ludzi zmartwychwstałych i przemienionych,
    Z pomordowanych ludów – żywe ludy,
    Wszechświat – z nicości,
    Istnienie – z nieistnienia,
    Źródło – z pustyni,
    Wszystko – z niczego,
    Ojcze Pisma Świętego,
    Wichrze wiejący z wnętrza wieczności!
    Daj nam słuch doskonały,
    Abyśmy wśród niezliczonych wezwań i nawoływań,
    Które nas nawiedzają
    We wszelkim czasie i miejscu,
    Umieli rozpoznać
    Twój Głos, Muzyko Mądrości,
    Zrodzona z Ojca i Syna,
    Trójdźwięczna!

    Zdejm z nas kamień,
    Jak go zdejmują ze studni
    Pasterze
    W porę pojenia owiec.

    Zdejm z nas kamień,
    Jak go zdejmują z grobów
    Aniołowie Twojego Oblicza,
    Mocarzu,
    Burzo niedocieczona,
    Odwalająca kamienie!

    A potem twórz nas,
    Otwartych,
    Słyszących
    I słuchających.
    Twórz nas codziennie od nowa,
    Czujny Strażniku naszych uszu,
    Abyśmy nieustannie odnawiani
    I odradzani,
    I tworzeni,
    Stali się Twoimi głosicielami,
    Podobnym do tych,
    Których pochylone czoła
    Raczyłeś namaścić olejem Twojej Mądrości!
    Oświeć nas i prowadź
    Z ziemi mroku i rozpaczy
    Do Królestwa Bożego,
    Do stolicy stawianej z kryształu i światła.
    Ojcze i Synu, i Duchu Święty,
    Słowo,
    Drogowskazie
    Wbity na rozstajnych drogach kosmosu!
    Przybywaj,
    Nadziejo nieogarniona,
    Zawsze obecna
    I zawsze nadchodząca,
    Przybywaj, Boże,
    Zaczynie własnego człowieczeństwa,
    I uczłowiecz człowieka
    Jak uczłowieczyłeś siebie!

  3. warto zauwazyc, ze podczas gdy politycy i rozne tzw. osobistosci bezustanie pieprza o rownosci, otwartosci, braterstwie, milosci wszystkiego i wszystkich , pokoju, walce z dyskryminacja, itp. itd.,
    to w tym samym czasie tzw. pop- kultura, ( ktora wcale nie jest kultura ALE anty-kultura) ,
    aktywnie i celowo inicjuje ludzi, zwlaszcza dzieci i mlodziez ,w SATANIZM .
    Filmy, videa muzyczne, ksiazki , roznego rodzaju festiwale, galerie,pokazy mody, mityngi, happeningi , gry komputerowe, etc., staja sie coraz bardziej mroczne, coraz bardziej wyuzdane, perwersyjne, krwawe, okrutne , brzydkie. W duzej mierze sa to, mniej lub bardziej zakamuflowane, RYTUALY SATANISTYCZNE.
    Wiekszosc ludzi nadal tego nie chce wiedziec i widziec , a znacznej czesci sie to nawet bardzo podoba, bo niby takie ‚cool’ i takie ‚ekscentryczne’.
    No, pieklo na swoj sposob bedzei dla nich ‚ekscentryczne”.
    Bedzie tam wieczny placz i wycie wieczne zgrzyanie zebow i wieczny smord siary i wieczny swad ognia. Beda mieli wystarczajaco ‚ekscentrycznosci’ na cala wiecznosc.

  4. jak pisze gosc z super kanalu : „Call for an urprising”, to ,co globalisci robia, zwlaszcza z mlodsza czescia spoleczenstw nazywa sie z angielska: ‚ predictive programming ‚, czyli ‚przewidywalne programowanie’.
    „.’.Predykcyjne/przewidywalane programowanie’ jest subtelną formą psychologicznego urabiania, zapewnioną przez main-stream-media w celu zaznajamiania społeczeństwa z planowanym ispolecznymi zmianami , które mają zostać wdrożone stopniowo przez globalne’ elity’.
    Jeśli te zmiany zostaną, z czasem wprowadzone, opinia publiczna zostanie już z nimi zapoznana i ZAAKCEPTUJE JE , jako „naturalny postęp” ; zmniejszając w ten sposób ewentualny publiczny opór i zamieszanie. ‚Przewidywalne programowanie’ można zatem uznać za ukrytą formę masowej MANIPULACJI prewencyjnej lub KONTROLI umysłu.
    To ‚predictive programming’ widac , jak juz pisalam wczesniej ,bardzo dobrze w tzw. masowej. pop-kulturze. Powiazane jest z tzw. repetition ,czyli POWTARZANIEM, powtarzaniem, powtarzaniem . Powtarzaniem wyuzdanych, perwersyjnych, diabolicznych zachowan, obrazkow, slow, piosenek etc., zeby to wszystko tak sie w koncu ,utrwalilo w umysle/ duszy sluchacza i widza ,zeby uznal to za swoja WLASNA rzeczywistosc. za swoj WLASNY tok myslenia, ZA swoje wlasne wartosci.

  5. @emeryt Bóg zapłać za utowry Romana BRANDSTAETTERa. Nigdy o nim nie słyszałem ale modlitwa do Ducha Świętego jest wyjątkowa. Mógłbyś zapewne przygotować jakiś artykuł na temat autora i jego twórczości. Dziękuję Tobie bardzo ! Boże błogosław

  6. Dla : „Emil”

    Roman Brandstaetter

    Roman Brandstaetter jest żydem, który uwierzył w Jezusa Chrystusa jako Mesjasza. Nurt ten dziś nazywa się w Judaizmie mesjanistycznym. Zasłynął on z takich powieści jak: Czas milczenia, które opowiadają o zdarzeniach mających miejsce od zapowiedzi narodzenia Jana Chrzciciela, aż do pobytu Jana Chrzciciela na pustyni. Tom drugi to czas wody żywej, w której opisane są dalsze wydarzenia aż do śmierci Jana Chrzciciela. Autor przedstawia w niej pierwsze miesiące publicznego nauczania Jezusa I Jego pierwsze zatargi z faryzeuszami. Do jego najbardziej znanego dzieła należy jednak Jezus z Nazaretu, która jest powieścią zawierającą fabułę pełną zaskakujących zdarzeń, ludźmi, których się widzi i czuje się jak rytm ich życia, jak ich puls.
    Odkrycie przez Romana Jezusa Chrystusa nastąpiło, gdy miał jedenaście lat, za sprawą jego służącej Maryni, Roman po raz pierwszy w swoim życiu dowiedział się o ukrzyżowanym Jezusie Chrystusie. Tak pisał o tym wydarzeniu
    (…) wytłumaczyła mi, że modliłem się do tego Boga w cierniowej koronie, który wisi przed nami na ołtarzu, na krzyżu. Nic nie rozumiałem.
    – To jest Bóg? – spytałem.
    Potwierdziła skinieniem głowy.
    – Tak.
    – Czyj Bóg?
    – Nasz…
    – Mój?…
    – I twój, i mój.
    Ogarnął mnie lęk. Czułem, że ta postać wisząca na krzyżu, – dlaczego wisi na krzyżu? dlaczego w cierniowej koronie? po co? w jakim celu? – znajduje się w jakimś niewidzialnym kręgu, którego nie umiem przekroczyć. Nikogo jednak nie prosiłem o wytłumaczenie trapiących mnie niepewności. (…) Ten rozpięty na krzyżu człowiek, sczerniały od deszczu i wiatrów, napełniał mnie coraz większym niepokojem. Dwa lata po tym zdarzeniu Roman Brandstaetter pisze swoje pierwsze wiersze, w których porusza się w kręgu chrześcijańskim. Natchnieniem dla tej twórczości stał się dla młodego Romana wiersz napisany przez Juliana Tuwima: Chrystusie:
    Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
    Jeszcze do Ciebie powrócę,
    Chrystusie…
    Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
    że prze łzy Ciebie zobaczę ,
    Chrystusie
    I tak wielką żałobą
    będę się żalił przed Tobą
    Chrystusie…
    Że duch mój przed Tobą uklęknie
    I wtedy serce mi pęknie,
    Chrystusie…
    Z powieści Romana Brandstaettera Jezus z Nazaretu
    W 1924 roku Roman przyjechał do Krakowa, aby tam rozpocząć na Uniwersytecie Jagiellońskim studia filozoficzne i polonistyczne. Publikuje m.in. w Nowej Reformie, Głosie Prawdy, i w Gazecie Polskiej. W 1928 roku ukazał się jego debiutancki tomik pt. ” Jarzma”. Studia ukończył w 1929 roku, a po ich ukończeniu wyjechał na dwu letnie stypendium naukowe do Francji. W stolicy Francji zajmuje się zbieraniem materiałów dotyczących działalności Adama Mickiewicza, w kwestiach społecznych oraz politycznych. Po powrocie do Polski zamieszkał w Warszawie, tam też obronił swój doktorat w 1932 roku noszący tytuł Adam Mickiewicz jako krytyk literatury polskiej w okresie wileńsko – kowieńskim. Tymczasem w Polsce coraz bardziej nastają uprzedzenia wobec żydów, dlatego też Roman Brandstaetter publikuje polemiczne artykuły w lwowskiej „Chwili”, krakowskim „Nowym Dzienniku”, w warszawskim „Naszym Przeglądzie” i „Sterze.” W 1935 roku Roman Brandstaetter udaje się w podróż do Turcji, Palestyny oraz Grecji. Tutaj też po raz pierwszy kroczy po ziemi własnych przodków, tutaj również szuka śladów Jezusa Chrystusa. Zaraz na początku drugiej wojny światowej Roman Brandstaetter wyjechał do Wilna. Przed samym wyjazdem żegna się z własnymi rodzicami widząc ich po raz ostatni. O śmierci w komorze gazowej w Treblince dowiedział się będąc w Jerozolimie. Wizyta Brandstaettera w Wilnie trwa tylko kilka miesięcy. Tam też poślubił w 1940 roku Żydówkę Tamarę Karren, dzięki, której rodzinie pisarz udał się do Palestyny. Na tym etapie Roman pisze swój dramat pt. ” Kupiec warszawski. W latach 1941 – 1946 napisał on pięć kolejnych dramatów. Jeden z najbardziej znanych nosi tytuł Powrót syna marnotrawnego, który opowiada o dziele oraz życiu Rembrandta van Rijan. Przełomowym momentem dla Romana było przebywanie w Jerozolimie. Jego żona Tamara Karren tak to wspomina: Były to lata hiobowych wieści z Polski. Roman bardzo boleśnie przeżył potwierdzenie wiadomości o zagładzie swoich rodziców. Był nerwowy trudny we współżyciu ( nie mówię teraz o małżeńskim), skłócony z otoczeniem, coraz bardziej wyobcowany ze środowiska zarówno żydowskiego jak i polskiego. Spokój znajdował w wędrówkach murami starej Jerozolimy, w zagłębieniu się w jej miejsca święte, a może nade wszystko w godzinnych spacerach Doliną Świętego Krzyża (…).
    W Jerozolimie Roman Brandstaetter doznał wewnętrznej przemiany. Wydarzenie to nawie potem spotkaniem z Chrystusem. Pewnej nocy Romanowi wypadła z gazet zakładka z wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego. W martwym Chrystusie zobaczył on życie. Od tej pory nigdy nie rozstawał się już z Jego wizerunkiem. Obrazek ten oprawił w ramkę, po czym zawiesił go na ścianie swojego mieszkania. Roman nigdy nie chciał powiedzieć, wprost, co wydarzyło się tej nocy. O tym powiedział bardzo niewiele tylko tyle, że: Ja nie byłem poganinem, bym miał się nawracać. Po prostu uznałem Nowy Testament za całkowite wypełnienie Obietnicy Pańskiej zawartej w Starym Testamencie. I na tym koniec. Cała reszta była tylko logiczną konsekwencją tego faktu. W 1966 roku Roman opuścił Palestynę, aby udać się do Rzymu, gdzie spotkał profesora Stanisława Kota. Tutaj otrzymał on posadę attache’ kulturalnego przy ambasadzie Polski w Rzymie. Przyjął chrzest rozstał się Tamarą Karren . Wkrótce ożenił się powtórnie z Reginą z Brochowiczów Wiktorówną. Będąc w Rzymie Roman odwiedza Asyż. W 1847 roku Romana powrócił do Polski, gdzie zamieszkał w Poznaniu, gdyż ówczesny minister kultury Włodzimierz Sokorski nie wyraził zgody, aby Roman Brandstaetter zamieszkał w Warszawie albo w Krakowie. Tam też pracuje jako kierownik literacki w Teatrze Polskim. Jednak po dziesięciu latach z Poznania przenosi się do Zakopanego, gdzie kontynuował cały czas swoją prace i twórczość literacką, zwłaszcza dramatopisarską. Tutaj powstają jego kolejne dzieła Pieśń nad pieśniami, później wydaje Antologię poezji Starego Przymierza, Cztery poematy biblijne, Psałterz. Przez ostanie 10 lat swojego życia Roman Brandstaetter podjął się tłumaczenia Nowego Testamentu. Najważniejszym i najbardziej godnym podziwu jest powieść Romana Brandstaettera składająca się z czterech tomów, nosząca tytuł Jezus z Nazarethu. Sam Roman myślał o jej napisaniu już w 1935 roku podczas swojej pierwszej wizyty w Palestynie. Tylko wtedy miała być to powieść o Jezusie Chrystusie; wielkim proroku żydowskim, jednak stała się ona powieścią o Jezusie Chrystusie Bogu Żywym. Roman Brandstaetter umarł we wrześniu 1987 r. w Poznaniu.
    Wielkie dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijaninem oraz Żydom upewnia mnie w przekonaniu, że moje ” odejście” od judaizmu, moja ” zdrada”, jak to chcieliby widzieć niektórzy, nie jest odejściem w znaczeniu dosłownym. Ja dotykam obu krańców łuku. Ja czekam na ten wielki Most. Chciałbym postępować tak jakby mieszkał we mnie Bóg. Roman Brandstaetter z powieści pt. ” Jezus z Nazrethu.”

    Za zgodność :

    https://www.bryk.pl/wypracowania/pozostale/religia/14356-roman-brandstaetter.html

  7. Dla „Emil”.

    Zapodaję Ci jeden z licznych ponadczasowych wierszy mojego ulubionego poety – Żyda, który czuł się 100 % Polakiem a współplemieńcy ciskali za nim kamieniami na ulicy za jego celne wiersze boleśnie obnażające całe zło tkwiące w „narodzie wybranym”.

    A oto i on (jeden z licznych wierszy tego typu) :

    Motto :

    „…Nie nazbyt mnie rajcują
    polityczne wiece,
    zostanę ku*wa w domu
    ot…lampę zaświecę… „

    – Julian Tuwim

    Chrystus miasta

    Tańczyli na moście
    Tańczyli noc całą

    Zbiry, katy, wyrzutki,
    Wisielce, prostytutki,
    Syfilitycy, nożownicy,
    Łotry, złodzieje, chlacze wódki.

    Tańczyli na moście
    Tańczyli do rana.

    Żebracy, ladacznice,
    Wariaci, chytre szpicle,
    Tańczyły tan ulice,
    Latarnie, szubienice, hycle.

    Tańczyli na moście
    Dostojni goście:
    Psubraty!

    Starcy rozpustni, stręczyciele,
    Wstydliwi samogwałciciele,
    Wzięli się za rece,
    Przytupywali,
    Grały harmonie, harmoniki,
    Do świtu grali,
    Tańczyli tan swój dziki:
    Dalej! Dalej!
    Żarli. Pili. Tańczyli.

    A był jeden obcy,
    Był jeden nieznany,
    Patrzyli nań spode łba,
    Ramionami wzruszali,
    Spluwali.

    Wzięli go na stronę:
    Mówili, mówili, pytali,
    Milczał.
    Podszedł Rudy, czerwony:
    – Coś za jeden?
    Milczał.

    Podszedł drugi, bez nosa,
    Krościasty:
    – Coś za jeden?
    Milczał.

    Podszedł pijus, wycedził
    – Coś za jeden?
    Milczał.

    Podeszła Magdalena:
    Poznała, powiedziała…
    Płakał…

    Ucichło. Coś szeptali.

    Na ziemię padli. Płakali.

    – Julian Tuwim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *