Sprawa wojny


Zagrzmią dzwony, długowłosi mężczyźni ubrani w złote worki będą się modlić za sukces rzezi. I stara historia zacznie się znowu, straszne zwyczajowe działania.

Lew Tołstoj (rosyjski pisarz / reformator 1828-1910)
Lew Tołstoj (rosyjski pisarz / reformator 1828-1910)

Redaktorzy prasy codziennej zaczną złośliwie podburzać mężczyzn do nienawiści i mordów w imię patriotyzmu, szczęśliwi z otrzymywania zwiększonych dochodów. Producenci, handlowcy, dostawcy do magazynów wojskowych, będą z radością zajmować się swoją działalnością, w nadziei, że podwoi im się sprzedaż.

Wszelkiego rodzaju urzędnicy rządowi będą się naprzykrzać, przewidując możliwość ukradnięcia czegoś więcej niż zwykle. Władze wojskowe będą się kręcić, dostając podwójne pensje i przydziały, i oczekując otrzymania za rzeź innych ludzi różnych głupich drobnych ozdób, które tak bardzo cenią, jak wstążki, krzyże, ordery i gwiazdy. Wałkoniące się panie i panowie wywołają wielkie zamieszanie, wpisując wcześniej swoje nazwiska do Towarzystwa Czerwonego Krzyża, gotowi do opatrywania ran tych, których okaleczą ich mężowie i bracia, i będą sobie wyobrażać, że robiąc to wykonują najbardziej chrześcijańską pracę.

I przygłuszając rozpacz w ich duszach pieśniami, wyuzdaniem i winem, mężczyźni będą szli tym szlakiem, oderwani od spokojnej pracy, od swoich żon, matek i dzieci, setki tysięcy prostych, dobrodusznych mężczyzn, z morderczą bronią w rękach, w każde miejsce dokąd ich zaprowadzą.

Będą maszerować, marznąć, głodować, cierpieć choroby i na nie umierać, by wreszcie dojść do jakiegoś miejsca, gdzie albo zostaną zabici w tysiącach, lub sami będą zabijać tysiące ludzi bez powodu, których nigdy nie spotkali, ani którzy nigdy im nie zrobili, ani nie mogli zrobić żadnej krzywdy.

A gdy liczba chorych, rannych i zabitych stanie się tak wielka, że ​​nie będzie starczało rąk, by ich pozbierać, kiedy powietrze będzie tak zatrute gnijącym zapachem „mięsa armatniego”, co nawet władze uznają za nieprzyjemne, nastanie rozejm, ranni zostaną jakoś pozbierani, chorzy wniesieni i ułożeni w stosy, zabici zasypani ziemią i wapnem, i jeszcze raz cały tłum oszukanych mężczyzn będzie prowadzony dotąd, aż ci, którzy opracowali ten projekt, będą zmęczeni, lub dotąd aż ci, którzy myśleli, że odniosą zyski, otrzymają łupy.

I w ten sposób jeszcze raz z mężczyzn uczyni się dzikusów, okrutnych i brutalnych, i miłość wygaśnie na świecie, i chrystianizacja ludzkości, która się rozpoczęła, straci ważność na dziesiątki i setki lat. A więc jeszcze raz ludzie, którzy odnieśli korzyści z tego wszystkiego, będą zapewniać, że skoro doszło do wojny, to musiała być potrzebna, i że inne wojny muszą nastąpić, i znowu będą przygotowywać przyszłe pokolenia do kontynuowania rzezi, deprawując je od urodzenia.

Przesłane przez Johna Kaminskiego

Tłumaczenie Ola Gordon


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *