Strona główna > NWO > Rząd USA ignoruje substancje naturalne, które możnaby wykorzystać do walki Ebolą

Rząd USA ignoruje substancje naturalne, które możnaby wykorzystać do walki Ebolą

Dlaczego je ignoruje? Czy dlatego, że tak niewiele można na nich zarobić?

a

Podczas gdy kraj ogarnia panika przed epidemią Eboli, tak niewiele słychać o substancjach naturalnych, które można by było wykorzystać, aby ustrzec się przed chorobą wywołaną tym wirusem. Jest to istotne, ponieważ są one tańsze i często można je przyjmować samemu, bez pomocy wyspecjalizowanego personelu. To „samodzielne” przyjmowanie może okazać się szczególnie ważne w przypadku ogłoszenia pandemii, kiedy to trudno będzie się dostać do lekarza, a szpitale będą przepełnione. Na dodatek, szpitale raczej nie zezwoliłyby na korzystanie z takich środków.

Rzecz w tym, że substancje naturalne wzmacniają układ odpornościowy, a ludzie, którzy łatwo zapadają na chorobę wywołaną wirusem Ebola, zwykle mają ten układ osłabiony.

W artykule z zeszłego miesiąca na temat Eboli i naturalnych leków, oraz bardzo trudnej sytuacji rynku lekarstw, pisaliśmy, że nikt nie wyda kolosalnych pieniędzy na przeprowadzenie testów klinicznych, jeśli produktu nie będzie można opatentować, a następnie na nim zarobić. A to praktycznie gwarantuje całkowitą ignorancję naturalnych metod prewencji i leczenia.

Taki stan rzeczy, w którym rząd tworzy i jednocześnie chroni monopol firm farmaceutycznych, jest skandaliczny. A w obecnej chwili zagrożenia śmiercionośną pandemią jest nie do zaakceptowania. Ważne jest, aby wyborcy byli świadomi tej sytuacji, tego co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w Waszyngtonie, i zaczęli tak głośno upominać się, by potrząsnąć obecnym układem sił – zanim milion istnień zostanie niepotrzebnie straconych.

W naszym wcześniejszym artykule pisaliśmy, w jaki sposób już od tysięcy lat wykorzystuje się srebro jako czynnik przeciwdrobnoustrojowy, który zarówno atakuje wirusa, jak i ogranicza jego rozprzestrzenianie się. Mówiliśmy także, jak dużą korzyść może przynieść podanie dożylne pacjentom zarażonym Ebolą – witaminy C.

Na podstawie wyników badań naukowych można zaproponować następujące substancje naturalne w leczeniu zarażonych Ebolą:

  • według artykułu opublikowanego w Journal of Orthomolecular Medicine, wirus Eboli wydaje się być zależny od selenu. To oznacza, że wirus szybko wyczerpuje organizm swojego żywiciela z selenu mineralnego, a to z kolei sprawia, że pacjent staje się podatny na wysokie poziomy stresu oksydacyjnego, które przyczyniają się do krwotoku i załamania układu odpornościowego. Ludzie z niedoborem selenu – co nie jest rzadkim przypadkiem w głodnych społecznościach krajów rozwijających się – są zatem najbardziej narażeni na działanie Eboli.

    Istnieje wiele badań poświęconych drożdżom selenowym (organiczną formę selenu, która jest dużo lepsza pod względem biodostępności i metabolizmu od nieorganicznych form selenu, takich jak seleniny), mających ogromny wpływ na zasięg i rozwój różnych chorób infekcyjnych i zwyrodnieniowych. I oczywiście drożdże selenowe zwiększają zdolność przeciwdziałania stresowi oksydacyjnemu.

  • dożylne podanie witaminy C mogłoby bardzo korzystnie wypłynąć na pacjentów szpitali i klinik, ale generalnie nie jest tam stosowane. Pacjenci mogliby dostawać wysokie dawki witaminy C w wersji liposomalnej, która jest delikatniejsza dla ciała i może być podawana pacjentom z terenów wiejskich, gdzie infrastruktura służby zdrowia jest ograniczona. Glutation – także w wersji liposomalnej – wzięty doustnie pomaga w rozprowadzaniu witaminy C oraz wzmacnia układ odpornościowy. NAC, prekursor glutationu, także mógłby okazać się pomocny. Formy liposomalne doustnej witaminy C nie są substytutem IV C, ale i tak każda forma tej witaminy, podana w odpowiednich dawkach, może w znacznym stopniu pomóc.

  • Witamina D jest kluczowym czynnikiem dla naszego układu odpornościowego w walce z wirusami. Niestety, im ciemniejsza skóra, tym więcej melaniny ona posiada i tym więcej światła słonecznego potrzebuje jej właściciel do produkcji własnej witaminy D. A zatem w takich przypadkach suplementacja jest niezbędna. Pacjenci, którzy mieli kontakt z wirusem Ebola, powinni mieć przypisywane megadawki witaminy D. Aktualnie dawki te określa rząd, czego oczywistym skutkiem jest fakt, że u pacjenta po zażyciu takiej „megadawki” ilość witaminy D we krwi ledwo sięga poziomu „dobry”. W medycynie konwencjonalnej aktualny przedział referencyjny zawartości tej witaminy we krwi wynosi: 30-100 ng/ml. Wielu ludzi potrzebuje 10,000 IU (jednostek) dziennie, aby uzupełnić ją do poziomu powyżej 60 (przy czym poziom 70ng/ml jest uważany przez większość ekspertów za najskuteczniejszy w walce z wirusem).

  • Kurkumina, aktywny składnik indyjskiego „tumeric’u”, reguluje burze cytokinowe, które często są bezpośrednią przyczyną zgonu pacjentów z wirusem Eboli lub innymi pandemicznymi wirusami. Burza cytokinowa jest potencjalnie śmiertelną reakcją immunologiczną, spowodowaną pozytywnym sprzężeniem między cytokinami (małe proteiny, które wpływają na normalne funkcjonowanie komórki) i leukocytami. Pierwszymi objawami burzy cytokinowej są: wysoka gorączka, opuchnięcie i zarumienienie, ogromne zmęczenie oraz mdłości. Poza kurkuminą, burze cytokinowe pomagają regulować kwasy omega-3.

  • Naukowcy badają także inne substancje przeciwwirusowe, m.in. cynk, witaminy A, B12 (ostatnią jako uzupełnienie innych terapii antywirusowych) oraz melatoninę. Część lekarzy proponuje witaminę A w wysokich dawkach (ponad 100,000 IU dziennie) w przypadku jakiejkolwiek infekcji wirusowej.

Znamy pacjenta chorego na boleriozę, któremu kilka lat temu naświetlano krew promieniami UV i jednocześnie podawano dożylnie wodą utlenioną (pośród innych rzeczy), co okazało się bardzo skuteczne. Taki sposób leczenia był stosowany w latach 40tych i 50tych, choć bardzo trudno jest znaleźć informację na ten temat, jako, że Food and Drug Administration (Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków, w skrócie: FDA) uznał go za nielegalny! Znając mechanizm jego działania można by było stwierdzić, czy może on być skuteczny w walce z Ebolą. Ozon przyjmowany dożylnie lub doodbytniczo także mógłby zadziałać, ale zapewne i to rozwiązanie zostanie przez rząd odrzucone, jako zagrażające aktualnemu monopolowi koncernów farmaceutycznych.

To co proponujemy na dziś, to byś napisał do FDA i Kongresu, aby sprawdzili i ewentualnie dopuścili substancje naturalne do wykorzystania w walce z Ebolą, z pominięciem czasochłonnych procedur dopuszczania leków do obrotu. Napisz już dziś!

Źródło: http://www.anh-usa.org/govt-ignores-natural-treatment-options/

Źródło polskie: http://xebola.wordpress.com/2014/11/03/dlaczego-amerykanski-rzad-nie-zgadza-sie-na-wykorzystanie-substancji-naturalnych-do-walki-z-ebola/

Tłum. z j. ang. Ania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *