Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Premiera u Kowalskich

Premiera u Kowalskich


Wczoraj odbyła się premiera nowego kanału Mariana i Agaty Kowalskich. Na tę premierę oczekiwało wielu obserwatorów sekciarskiego uniwersum, spodziewając się jakiegoś wjazdu z pie….ciem w wykonaniu Kowalskiego, który powinien zdawać sobie sprawę z tego, że jedyne co ma do zaoferowania to informacje na temat sekty.

Jednak, zamiast tego zafundował widzom flaki z olejem, kompletną nudę, odgrzewany kotlet afery FOZZ, o której ma tyle pojęcia ile wyczytał w internecie i nie ma jakichkolwiek kompetencji by omawiać to z pozycji innej niż zwykłego człowieka. Kowalski jednak, uważa, że naprawdę ma coś ciekawego do powiedzenia i na czymś się zna. Fajne jest to, gdy hipokryta Kowalski mówi o jednej z uczestniczek afery FOZZ Janinie Chimek, która wg niego “niezbyt spełniła się w biznesie, miewała problemy finansowe a przez chwilę była utrzymywana przez córkę”. Mówi to człowiek, który przetrwonił rodzinny majątek i biznes, nie wyszły mu trzy poprzednie małżeństwa, ani żaden z projektów politycznych, w których brał udział, a na koniec został utrzymankiem czwartej żony a następnie opłacanym muppetem sekciarskiego guru. Jak widać hipokryzja do potęgi nadal będzie cechować patostreamy Kowalskiego.

Wszyscy komentatorzy zwrócili uwagę na totalną kompromitację “dziennikarskiej” pary z każdej strony, i merytorycznej i technicznej. Tak jak pisałem wyżej, merytorycznie to po prostu nuda, dziadostwo, jak zwykle dukająca z kartki Agata… Technicznie było jeszcze ciekawiej.

Kilkunastominutowe opóźnienie i oczekująca w tym czasie za stolikiem w studiu para, Agata grzebiąca w telefonie i szukając informacji jak uruchomić transfer, uwagi do “operatora” by włączył plansze i muzykę z You Tube… totalna porażka. Czy ktokolwiek spodziewał się, że Kowalscy podpatrzyli cokolwiek z technicznych spraw w IPP? Nie, oni myśleli, że zdobyli tam szlify “dziennikarskie”. Fuszerka jaka została zaprezentowana widzów była tak żenująca, że nie można wróżyć im, na szczęście, sukcesu na You Tube a ktoś kto zainwestował w Mariana i jego żonę (pan Grzegorz Lipka) nie zrobił najlepszego interesu.

W tym wszystkim jednak najbardziej znamienne jest to, że swój pierwszy program państwo Kowalscy rozpoczęli od perfidnego kłamstwa, nie zdając sobie sprawy z tego, że w sieć poszedł już obraz. Otóż Agata perfidnie okłamała widzów, że opóźnienie spowodowane jest “sprawami w urzędzie w związku z wyborami samorządowymi”, podczas gdy widzowie widzieli ich na żywo, siedzących w studiu. Pierwsze zdanie pierwszego programu i od razu jawne kłamstwo i wtopa. Kłamstwo jest u Kowalskich na porządku dziennym a rozpoczęcie nadawania “na swoim” i kłamstwo na początku już stało się symbolem ich “telewizji”.

Niektórzy, naiwni widzowie IPP, którzy poszli za frakcją marianowską po rozłamie w sekcie, liczyli na jakieś solidne wyjaśnienia ze strony Mariana na temat zakończenia współpracy z Chojeckim. Nic z tych rzeczy, Kowalski przeszedł nad tym bez słowa, co świadczy o tym jak traktuje tych, którzy utrzymywali go przez ostatnie 2,5 roku. Kowalski, jak wielokrotnie pisałem, naprawdę myśli chyba, że to wszystko zostanie mu zapomniane.

Udało im się na początku jedynie to, co najbardziej ich interesuje, czyli założenie konta na które zamierzają przyjmować wpłaty od widzów. Zmałpowali (nomen omen) oni także od Chojeckiego pomysł utworzenia “funduszu sportowego” wspierającego młodych sportowców (Kowalski oprócz tego, że uważa siebie za polityka i publicystę uważa się także za sportowca). I to wyjdzie im raczej słabo ponieważ wątpliwe jest by jakikolwiek sportowiec chciał reklamować tak skompromitowaną personę. Mimo, że Chojeckiemu udało się naciągnąć na parareligię dwie sportsmenki czyli Marcelinę Witek oraz Małgorzatę Zabrocką, to Kowalskiemu trudno wróżyć podobny sukces.

Prawdziwym popisem łgarstwa i hipokryzji popisał się Kowalski odpowiadając na pytanie dotyczące sekty Chojeckiego i twierdząc, że… nic nie wiedział o praktykach w jej łonie, czym tak naprawdę jest “religijna” działalność Chojeckiego. Siedząc w jej wnętrzu mógł zaobserwować o wiele więcej niż obserwatorzy z zewnątrz, którzy od początku informowali go w czym bierze udział. W zamian za to, Kowalski obrzucał ich wulgarnymi wyzwiskami i bronił sekty jak tylko mógł. Wiadomo, pieniądze potrafią skutecznie zamknąć oczy.

Ugrzeczniona wersja zakłamanego hipokryty nie zdobędzie raczej większego grona widzów a co za tym idzie dużych pieniędzy. Ocena filmu mówi sama za siebie, podobnie jak liczba wyświetleń premierowego odcinka. Niemniej jednak będziemy obserwować działania tej pary oszustów i piętnować ich na każdym kroku.

Marian Junicki

Źródło: https://klubidzpanstad.tumblr.com/

P.S. Pomóżcie unieszkodliwić groźną sektę! [LINKI DO ZGŁOSZEŃ W KOMENTARZACH YT]