Strona główna > Polska > Powrót Gepidów

Powrót Gepidów


Powiedzmy, że do polskich portów pewnego słonecznego dnia przypływa pierwszy statek.

Przybywający nim wydają się niegroźni, chwalą piękno Polski, skarżą na prześladowania w dotychczasowych miejscach zamieszkania, na brak własnego miejsca w świecie, deklarują tylko pragnienie uczciwej pracy dla wspólnego dobra na jakimś kawałku nikomu niepotrzebnej ziemi, obiecując solennie nikomu nie wadzić. A potem przybywają ich kolejne tysiące, zaczynają tworzyć kolonie, odgradzają się od miejscowych, zaczynają wybuchać bomby, a przybysze ogłaszają, że tak naprawdę, to są Gepidami, ich przodkowie mieszkali na obecnym terytorium Polski 2.000 lat temu, w związku z tym tak naprawdę to ich ziemia, na której Polacy są tylko niepotrzebnymi gośćmi. A właściwie intruzami. Więc albo się wyniesiemy, albo i tak nie będziemy mieli żadnych praw, bo od Bałtyku do Karpat, nad Wisłą, Odrą i Bugiem będzie od dziś tylko Gepidzkie Państwo Narodowe, a Polakom zostanie brudna woda, 2 godziny prądu dziennie, blokada zostawionych nam gett, polskie dzieci w gepidzkich więzieniach i polskie ofiary rzezi urządzanych regularnie przez Gepidów.

Absurdalne? Być może. Straszne? Na pewno. Niemożliwe i nie do pomyślenia, skandal nie do poparcia? Tak? To czemu tylu Polaków uważa za zupełnie normalne, uzasadnione i oczywiste powstanie, istnienie i dalsze funkcjonowanie nie mniej bezczelnego tworu, niż Narodowe Państwo Gepidów?

Syndrom sztokholmski

Choć wydaje się to z gruntu idiotyczne, naprawdę są Polacy, którzy nawet pomimo tego, co wydarzyło się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy – nadal potrafią wydumać jakieś słowa mające wytłumaczyć czemuż to niby istnienie „Izraela” nie jest takie złe. Jedni plotą coś spoza polityki, właśnie o „moralnym prawie Żydów do Palestyny”, czyli właśnie zapraszają do Polski potomków Gepidów, czy kogo tam jeszcze, kto będzie w sile i tupecie, by powoływać się na tego typu legitymacje do naszej ziemi. Inni ulegają praniu mózgów „wojną z terroryzmem” i w sprawcy zagrożenia imigranckiego – widzą obrońcę przed nim. Inni wreszcie przeprowadzają skomplikowane rozróżnienie między państwem żydowskim, a żydowskimi organizacjami międzynarodowymi, rozpaczliwie doszukując się w takowych szansy na skłócenie potężnego wroga i choćby osłabienia jego potężniejącej presji na Polskę. To jednak jest zapomnienie znanej jeszcze naszym dziadkom i pradziadkom prawy, że  Icek  ze  Srulem  mogą się nienawidzić, wyzywać i próbować okraść – ale goja zawsze oszwabią jeszcze chętniej.

Syjoniści i „Izrael” przeciw Polsce

Tymczasem analizując pożądany stosunek Polski i Polaków do”Izraela” – podkreślać należy, że syjonistyczne państwo okupacyjne, mimo ewentualnych partyjno-sitowowo-personalnych tarć – stanowi polityczne oparcie dla żądań żydowskich, także tych skierowanych przeciw Polsce, a zatem  zniszczenie „Izraela” osłabi ich moc.  Ponadto, istnienie i wzmacnianie „Izraela” – to decydujący wektor polityki amerykańskiej, od którego zależą wszystkie działania USA, włącznie z tymi ściągającymi także na Polskę zagrożenie terrorystyczne i imigracyjne.  Zniszczenie syjonistycznego tworu okupacyjnego poprawi więc bezpieczeństwo Polski.

Dalej – ktokolwiek był w Jerozolimie ten wie, że syjoniści konsekwentnie i oparcie niszczą wszelkie ślady palestyńskie w tym mieście – a palestyńskie nie oznacza bynajmniej tylko i nie przede wszystkim islamskie, ale także chrześcijańskie, bo miejscowe chrześcijaństwo jest przecież przede wszystkim właśnie palestyńskie. To nie żaden islamizm zagraża w tym momencie świętym miejscom – ale żydowski fanatyzm, tak szowinistyczny, jak i religijny. To nie paradoks, tylko prosta konsekwencja, że tak zwani chrześcijańscy syjoniści do spółki ze sektami judaizującymi tak bardzo pragną odbudowy Świątyni Jerozolimskiej, że gotowi są doprowadzić do zagrożenia Bazyliki Grobu Świętego!

Wszystko to dociera nawet do szczególnie opornych łbów- tam jednak napotykając jednak ostatnią linię obrony interesu syjonistycznego, po cichu imprintowaną biednym, naiwnym Polakom: „Niech Izrael trwa, bo inaczej UNY przyjadą do Polski!”.

Bo Galicje kraj jedyny – tu są nasze Palestyny!

Cóż, nie jest to problem tylko polski. Jednym z ciekawszych aspektów rozmów z niemieckimi narodowcami – jest poznanie ich analogicznych obaw dotyczących możliwości resyjonizacji Niemiec, w oparciu wdrukowaną Niemcom od tylu dekad psychologię winy, skutecznie podporządkowującą politykę niemiecką organizacjom roszczeniowym i światowym ośrodkom syjonistycznym. Niemcy boją się dokładnie tego samego, co wielu Polaków – zamiany np. części Turyngii w modelowe quasi-państwo syjonistyczne w Europie. I oczywiście, podobnie jak Polacy – mylą się. Po co przenosić się fizycznie, to znaczy choćby elementarnie dbać o infrastrukturę itd. – skoro można tylko wystawiać rachunki i bezwzględnie obowiązujące wezwania do zapłaty?  Izrael” i światowy syjonizm dokonały przełomu w hodowli! Wynalazły krowy, które dają się doić (i to od razu ze śmietany…) bez karmienia!

Dywagowanie, że „przyjadą do Polski” jest o tyle bez sensu, że  po pierwsze – już tu są. I to jako właściciele ogromnych majątków, ściągający z Polaków czynsze i inne opłaty,  trzeba więc pracować nie tylko nad tym, jak ich nie wpuścić, ale przede wszystkim nad tym jak wyrzucić.  Opowieść o tym, jak to „Izrael jest ich, bo ktoś, kto jak twierdzą – podobno był ich przodkiem mieszkał tam 2.000 lat temu” jest tyle samo warta, jak upieranie się, że ich zaproszenie do Polski kilkaset lat temu wciąż obowiązuje…

Przecież lepiej i wygodniej jest przecież siedzieć w Kalifornii i żyć za pieniądze dojone z durnych Polaczków. Nie bądźmy naiwni.  Najpierw straszy się Polaków islamistami, żeby popierali amerykańsko-izraelską destrukcję na Bliskim Wschodzie, która… islamistów produkuje.  Teraz namawia się do pokory i wspierania „Izraela” bo „przyjadą i będzie gorzej” – żeby  znosić to, jak źle już jest.  To jest mechanizm utrzymywania postawy zarazem niewolniczej – i skrajnie nielogicznej, a przy tym szkodzącej samej istocie interesów polskich: tożsamościowych, geopolitycznych, ekonomicznych, przede wszystkim tych gwarantujących naszemu narodowi jakąkolwiek sensowną przyszłość.

Pamiętajmy: w 1991 r. Stronnictwo Narodowe szło do wyborów pod hasłem: „Sowietów wyrzucić, Niemców nie wpuścić, Żydom Polski nie oddać„. Dwa ostatnie punkty pozostają aktualne, choć raczej jako zaległość i wyrzut. A tym łatwiej i trwalej cel polski osiągniemy, gdy „Izrael” zostanie zniszczony, eksperyment syjonistycznego apartheidu zakończony i ludność Palestyny zyska możliwość samostanowienia o swoim losie. A Polskę przed Gepidami czy innym bezczelnym najeźdźcą – przecież damy chyba radę obronić?

Konrad Rękas

Źródło: http://chart.neon24.pl/post/143811,powrot-gepidow


4 thoughts on “Powrót Gepidów

  1. Zaczynając od końca bardzo bym powątpiewał w to że damy radę Polskę obronić przed „Gepidami” przede wszystkim z najważniejszego moim zdaniem powodu mianowicie z naszej znikomej świadomości co do ich celów i zamiarów choć większość z nas czytając ten artykuł rozumie skale tego zagrożenia( tak sądzę) to jednak stanowimy znikomą część społeczeństwa świadomego ale biernego reszta naszego społeczeństwa w moim odczuciu albo podąża za narracją mainstreamowych mediów które bagatelizują ten problem a więc utwierdzają ich w przekonaniu że „jakoś to będzie” ponieważ politycy (którzy już dawno porzucili narodowe ideały i sentymenty względem nas) do tego nie dopuszczą albo w ogóle nie chcąc używać wulgarnego słownictwa mają to w czapce bo albo się będą dostosowywać do nowej rzeczywistości która będzie już jawną okupacją naszego kraju albo skorzystają z opcji emigracja co moim zdaniem i tak ich nie uratuje ponieważ kwestią czasu jest jak na zachodzie zacznie się nie mniejsze piekło niż u nas. Drugą sprawą jest nasza bierność jakaś niechęć czy nie moc do samozorganizowania się i walka o swoje żywotne prawa wszelkimi metodami demokratycznymi jeżeli to konieczne siłowymi.

  2. Muszą się wynieść z Palestyny. Tam brakuje czystej wody i ziemia skażona pestycydami i atomem. W samej Argentynie (Patagonia) kupili tyle ziemi ile liczy powierzchnia 4 Palestyn. Tam ”Gepidzi” już działają! Mają zarejestrowane plemię lokalnych Indian, którzy już teraz domagają się ”dla siebie” suwerennego państwa wykrojonego z Argentyny. To nie bajka. Co roku 8 tysięcy wojskowych obowiązkowo jeździ tam na te wykupione ziemie na ”szkolenia” (do roboty) do tego mają tam bazę okrętów podwodnych i cały czas coś budują. W niemczech ”spiskowy” lud miejscowy pisze wprost, że Merkel Tusek i wszyscy komisarze z UE już tam kupili działki, gdzieś w tej Patagonii. Ten argentyński okręt podwodny co podobno zaginął tego roku próbował ich szpiegować… by dowiedzieć się co tam knują. Podaje źródło tego o czym z pamięci piszę, bo warto to poczytać: http://ram.neon24.pl/post/141474,andinia-plan-czyli-zydowski-apetyt-na-patagonie

  3. Dużo racji. A, ze niemoc, bo to zaszłości i w wychowaniu i w edukacji. Duużooo do nadrobienia. Ale jeszcze można. Jak nie na rozum i rozsądek, to na nasza polska samoświadomość. To się ma w duszy. W genach. Optymizmu więcej. No i mus przełamać te poprawność. Jesteśmy zorganizowani społecznie, żyjemy dla siebie i, mam nadzieję, że wolną wolę nadal mamy.

    1. No właśnie na edukacje i wychowanie nie ma zbyt dużo czasu tutaj potrzebne są działania i nie chodzi tutaj o samoorganizacje na poziomie jednostek tylko organizacje większych grup społecznych tworzących wspólnoty zorientowane na cel . Ponieważ narzucana jest nam ideologia (neomarksizm) której sama jednostka choćbym nie wiem jak świadoma i aktywna w społeczeństwie zglobalizowanym nie przeciwstawi się sama. Nie chcąc się dalej rozwodzić na te tematy odsyłam do artykułów na tej stronie które bardziej szczegółowo i jasno opisują problemy które poruszam w moich komentarzach. Widząc postawę naszego społeczeństwa i jego wybory polityczne nie widzę powodów do optymizmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *