Strona główna > Polska > Polska smuta cz. IV – ostatnia. Jan Bek

Polska smuta cz. IV – ostatnia. Jan Bek

Część pierwsza – link, część druga – link, i część trzecia – link.

U podnóża „ amerykańskiego sukcesu” gospodarczego paradoksalnie leży… handel  okrężny: armia komiwojażerów -handełesów  wytrwale objeżdżała w koło ogromny obszar USA, oferując farmerom różnoraki towar. Najczęściej wybrakowany i lichej wartości. Ten sposób handlu wymyślili Żydzi (a kontynuowali Chazarzy/Red. W-P), trudniący się nim od czasów legendarnych imperiów babilońskich, asyryjskich,  perskich. „Handełes” to jeden z synonimów w jęz. polskim oznaczający Chazara (geszefciarza, spekulanta, kupczyka, tandeciarza),  trudniącego się  najczęściej nieuczciwym handlem.

W przeszłości Chazarzy zawsze posuwali za zwycięskimi wojskami „ciemiężycieli”, gwarantującymi im jednakże wysokie zarobki. Także w czasach kolejnego „ciemiężcy”, Rzymu, za zwycięskimi legionami rzymskimi zawsze posuwali się Żydzi.

To właśnie wtedy bez wahania  porzucili jedną ze swoich siedzib na Bliskim Wschodzie, Palestynę – krainę bożka Jahwe zamieszkiwało wtedy raptem … 500 żydowskich rodzin …

Znacząco mniej…niż w mateczniku „brodatego „proroka”, Mohammada – w głębokiej  Arabii  saudyjskiej. 

Gdy  Chazarzy obdarzyli głęboką czcią Anglosasów – dotarli do Ameryki,  rozpoczęli z miejsca tradycyjny handel obwoźny. Szło im lepiej niż w gęsto zaludnionej i katolickiej Europie, w której osiadła na ziemi i skupiona wokół kościołów od pradawnych czasów ludność , nachodzona przez  bezczelnych, nachalnych, obcych włóczykijów, usiłujących sprzedać jej wybrakowany, lichy towar, szczuła ich nawet psami. Dzwony kościelne biły na trwogę, a przezwisko „przechera” było jedną z najgorszych   obelg, miotanych na człowieka.

Wytrawny komiwojażer z USA, Trump, jest kolejnym prezydentem –komiwojażerem sprzedającym tandetę: ostatnio sprzedał Polsce kompletnie przestarzały system „Patriot”, reklamując go nachalnie jak przystało na chazarskiego wydrwigrosza jako: jeden z „najnowocześniejszych na świecie”. Co, oczywiście było wierutną bzdurą

Jakiekolwiek dalsze zakupy systemu „Patriot” od Amerykanów przez izraelską armię stanęły, wydaje się, pod dużym znakiem zapytania.

Według nieoficjalnych źródeł Izrael planuje w niedalekiej przyszłości albo ograniczyć do minimum posiadanie rakiet „Patriot” , albo chce  całkowicie zrezygnować z zakupu nowych rakiet i baterii.

Na razie  „IDF” („Israel Defence Army”- „najlepsza armia na świecie”)  i zaczęłą stopniowo wycofywać system „Patriot”  z uzbrojenia swojej armii.

Rosnący skład militarnego szajsu w składach amerykańskich wzbudził poważne obawy „handlarzy zardzewiałym żelastwem” ( tak nazwał broń największy handlarz  bonią przedwojennej Europy, Chazar z Konstantynopola –   Bazyli Zacharow ) i postanowili wysłać Trumpa do Europy, do Polski  z ofertą „współpracy w NATO”- metoda prymitywna ale zawsze na Polaków działająca..

Jako przynęty dla  Polski  wytypowanej na  „najpoważniejszego sojusznika USA”  (jak to trąbił „wszem i wobec” p.Błaszczak, p. Duda. p.Kaczyński, a za nimi reszta  poselskiej i  senatorskiej trzody ) szybko ogłoszono, że jest  to „system sprzedawany tylko najwierniejszym sojusznikom USA” i, że niniejszym właśnie „Polska na takiegoż awansowała”.  Te pocieszne indywidua jakoś nie nagłaśniały Polakom faktu obrzydliwej…sprzedaży Sowietom polskiego  alianta USA- znając ich dobrze wiedziały, że są oni niesłychanie czuli na pochwalne piękne słówka.

Tak więc Polska  „awansowała”: stojąc  na skraju przepaści, uczyniła zdecydowany krok naprzód. Bezkrytyczna decyzja zakupienia złomu i tak nie zmieniła prawdziwych relacji pomiędzy Polską a USA: Polacy, ten „najwierniejszy aliant USA” , pomimo wywalenia astronomicznej, wielomiliardowej  kwoty (prawdziwa wartość kontraktu jest przed Polakami ukrywana) na amerykański, rakietowy złom,  pomimo, że pozwalają się zabijać w wojenkach „Wielkiego Izraela”, dalej nie są godni tego, by po ludzku przekraczać granice amerykańskiego imperium…

Muszą mieć wizy wjazdowe, odpowiednią ilość dolarów,  merdać ogonem i przymilnie się uśmiechać do wulgarnych, czarnych celników i „oficerów” imigracyjnych…

Jakaś fantasmagoria: nikt ze „starej unii”  nie potrzebuje wizy wjazdowej, a z „nowej”- tak.

Właśnie prezes Kaczyński, tak pomstujący na „unię” , że ta „chce Europy dwóch prędkości” w przypadku  najlepszego „alianta” Polski, USA, która właśnie tę „prędkość” stosuje w praktyce, zapada w głuche milczenie…Podzielane zresztą przez całą „Cloacę Maxima”….

CLOACA MAXIMA czyli ANUS MUNDI. Janusz Kowalczyk

Wypada jednak spytać: dlaczego Izrael nie chce „najlepszego systemu” i dlaczego nagle „najnowsza, najlepsza technika” stała się dostępna dla byłych demoludów?

Prawda jest przeraźliwie prosta : na „Patrioty” wydano ogromne pieniądze – dla nas są to kwoty astronomiczne. System ten okazał się dziś być przestarzałym – co zresztą  wszystkim wykazało sławetne uderzenie  Trumpa „ nowymi, błyszczącymi Tomahawkami” w bazy syryjskie. Rosyjska obrona antyrakietowa zestrzeliła blisko 60% „Tomahawków” co przy olbrzymim koszcie rakietowych robotów  i ich nieskuteczności,  pochłonęło nową gigantyczną sumę dolarów. Jeszcze parę takich strzelań  i w kompletnie załamanej gospodarczo USA,  doszłoby do rewolucji.

Ale  „handlarze starzyzną”,  jak też najwyżsi politycy, wiedzieli  o czymś więcej: wiedzieli, że lada moment  system „Patriot” okaże się być po prostu bezwartościową kupą złomu.

Powodem były doniesienia CIA o nowych broniach Rosji, a zwłaszcza  badaniach nad opracowaniem „rakiet hipersonicznych”.

Doniesienia wywiadowcze były nadzwyczaj alarmujące: rakiety osiągnęły by prędkość zbliżoną do „Mach 8.”, a broń miała by wejść na uzbrojenie armii rosyjskiej w 2017 r.

Próby  hipersonicznej rakiety przeciwokrętowej  „3M22 Cirkon” , rozwijanej w Rosji od 2011 r (pociski zbudowały zakłady „NPO Maszinostrojenia”, a przetestowała już w 2015 r. rosyjska marynarka wojenna) wykazały, że przed tą rakietą nie ma obrony : „najlepszy na świeicie” system  „Patriot” był o wiele za wolny.

Ba, był tak wolny jak żółw błotny naprzeciw geparda.: już po 10 min, rakieta hipersoniczna uderza w dowolny cel na kuli ziemskiej.  Tuż przed  odpaleniem (wczesną wiosną br,) „nowiutkich, błyszczących Tomahawków” :  nowy,  rosyjski pocisk osiągnął  podczas testu  na Morzu Białym prędkość „Mach 8” , tj.. 9878 km/h. 

Bagatela…

Ale było nawet  gorzej niż myśleli Amerykanie :  może on być odpalany z wyrzutni  „3S14 Agat” , a więc tej samej, z której korzystają pociski manewrujące” Kalibr”  i  przeciwskrętowe, „ P-800 Oniks” . A te wejdą już w 2018 roku na uzbrojenie atomowych krążowników rakietowych „Kirow”  i „Admirał Nachimow(w 2019 r.);  „Piotr Wielki”  ma je otrzymać w  2022 r..

Pocisk „3M22 Cirkon” leci  ze średnią Mach 5-6 i ma  zasięg  1000 km. Rosja już ma lepszą wersję bo …eksportuje hipersoniczną technikę ”Cirkona” , któremu skrócono zasięg do  300-400 km , by zakupić go mogły kraje , chcące pozostać w zgodzie z  „ Reżimem Kontroli Technologii Rakietowych” ( „Missile Technology Control Regime” – „MTCR” ).

Błaszczaki  et consortes  , nie mówiąc nic o tym  wszystkim Narodowi , ukryły przed Nim gołą  prawdę, że trzecioklaśny aktorzyna z objazdowego teatru USA,Trump, odgrywając przed Polakami rolę  „uczciwego, prostolinijnego alianta i silnego przywódcy” , pragnącego dla Polski  „najlepszego uzbrojenia” , ordynarnie (choć przecie  tradycyjnie)  go oszukał  – sprzedał  swojemualiantowi”…przestarzały bubel. Akurat dobry dla Polski, Rumunii i innych  byłych „demoludów”…

„Błaszczaki”  ukryły, że USA ograbiły kasę polskiego państwa z co najmniej 20 mld. dolarów  za kompletny szajs, nie mogący obronić nawet Warszawy…

Od typowego, chazarskiego przekrętu minęło zaledwie kilka miesięcy  i oto ten pro- chazarski Trump, podpisując całkiem niedawno  „Ustawę 447”,  znów wypiął tyłek na „silnego, odpowiedzialnego alianta” i przywołał  go brutalnie do porządku :  „Polska ma  nieuregulowany dług wobec Chazarii ”- wygrażają nobliwi, amerykańscy senatorzy.

A  jeśli Polska chce (a „Błaszczaki” aż piszczą, że „tak”, że „bardzo chcą”! ) dalej być  „odpowiedzialnym aliantem”, to  jakie inne wyjście  ma Polska niż zgodzenie się na bezczelne żądania Chazarii?

Ale wróćmy do sprawdzonego faktu i zadajmy proste pytanie, na które żaden Błaszczak nie da uczciwej odpowiedzi : Dlaczego IDF rezygnuje zakupu z „Patriotów” ?

Odpowiadamy : są  dwie główne przyczyny.

Pierwsza to gigantyczny stosunek „cost-to-kill ratio” czyli stosunek kosztów do rezultatów!

„Terrorystyczny”, pro- irański „Hezbollah” (rozumiemy teraz lepiej tę , wydawałoby się irracjonalną,  nienawiść Izraela do Iranu) , idąc z duchem czasu i bacznie studiując współczesną technikę odkrył, że koszt zniwelowania, kosztującej miliardy dolarów  obrony w systemie  „Patriot”, da się sprowadzić do …paru  tysięcy   dolarów, używając do „naruszenia przestrzeni powietrznej”  cudownej chazarskiej krainy …dronów z podwieszonymi , małymi ładunkami  wybuchowymi. Zakupić drony można nawet w sklepie z zabawkami, a więc…

Ile wytrzyma ekonomia państwa (nawet jeśli Izrael otrzymał „Patrioty”  „za frajer”)  „Wielki Izrael” gdy do strącenia drona za (powiedzmy, 1000 dolców)  trzeba użyć rakiety za 2 miliony dolarów?

A teraz wyobraźmy sobie grupki „Specnazu” w „wojnie hybrydowej”, w Polsce ,  „załatwiających”  208 dronami, dźwigających  np. 208  pocisków moździerzowych, obronę Stolicy…

Druga przyczyna jest także starannie ukrywana przez polskich speców od obrony : rakietami „Patriot” w żaden sposób nie da się zestrzelić rakiet hipersonicznych. Po prostu są one za szybkie. Najnowsza wersja „Kindżała” 

Nosiciel „Kondżała”, MIG 31

 (http://www.defence24.pl/rakieta-hipersoniczna-kindzal-rosyjska-mistyfikacja-komentarz) podobno  leci z prędkością aż ”10 Mach” !

Teraz uwaga: rakiety hipersoniczne będą wchodzić na uzbrojenie amii rosyjskiej sukcesywnie.

Wprowadzanie rakiet ma się zacząć jeszcze w tym roku. Jeśli potrwa  trzy lata,  to w 2021 r. system „Patriot” będzie można sprzedać (jeśli Hameryka pozwoli, oczywiście) jako doskonały do rozpędzania demonstracji w jakimś Bamako na Czarnym Lądzie…

Chociaż „Defence 24” wątpi  w istnienie „Kindżała”, ja – jako „poputczik Putina”,  wolę „dmuchać na zimne”. Dlaczego? Ano dlatego, że kiedy się rozeszły pogłoski o „ruskiej”  próbie skonstruowania torpedy o napędzie rakietowym, płynącej  w próżniowej bańce z prędkością aż 200 mil/h  (czy możecie sobie to wyobrazić?), to amerykańskie fachury  od torped orzekły, że „osiągnięcie takiej prędkości jest  niemożliwe” i całą rzecz odłożyli na półkę..

A kiedy stwierdzili, że jednak „ruskim” się udało, to sami rzucili się  do nowych prób.

Ale powstałego opóźnienia  („ruskie” pokazały torpedy na…międzynarodowych targach uzbrojenia) nie dali rady odrobić po dzień dzisiejszy…Najprawdopodobniej, ….kupili ruską torpedę…Może nawet  ją ulepszyli…Ale do tego się nigdy nie przyznają,

Zreasumujmy : zamiast wywalać bajońskie sumy na szmelc lepiej byłoby kupić tańsze rakiety rosyjskie i je  po  cichutku wyrychtować na Berlin …Tak na wszelki wypadek gdyby się znów zdecydowali popróbować tradycyjnego „Drang nach Osten”…

A jednak paradoksalnie stało się coś nieoczekiwanie  dla nas dobrego . a mianowicie to, że  wreszcie ponad wszelką wątpliwość wyszedł na światło dzienne fakt (który starano się za wszelką cenę ukryć),  że  o polityce zagranicznej USA nie decydują Amerykanie ale Chazarzy, że wszelkie gadki o „najlepszym aliancie” –tak miłe polskiemu sercu –   są warte tyle, co zeszłoroczny śnieg.

Czy teraz wreszcie pojęliśmy   właściwy cel  ściągnięcia  do Polski  przez premiera  Morawieckiego  chazarskiego „inwestora”, Morgana?

„Zrównoważony rozwój” to  sztandarowy program „prawicy” w Polsce. Tej „zjednoczonej”,  bo innej nie ma. Tzn.  jest ale poza  nawiasem społeczeństwa i „zjednoczoną prawicy”, która jest normalna i właściwa . Akceptowana przez „kulturalne kręgi” Europy, USA i  Chazarów.

A więc  ta „inna opozycja prawicowa”, to , nie owijając w bawełnę, „faszyści”. Tych „zjednoczona prawica” zwalcza. Zwalcza, bo tak nakazał kahał.. Na razie , stosując tylko ostracyzm – na „konkrety” w stylu NKWD przyjdzie czas później.

Przepiękną wykładnie „faszyzmu” dał nam ongiś „francuski” filozof , Levy-Strauss.. – stare,  znakomite, rodowe  nazwisko…

Otóż Levy –Strauss wyznał w wywiadzie dziennikarzom, że „  faszystą jest np. ten, który krytykuje Izrael”… Dokładnie tak samo definiowała „wrogów klasowych” „PZPR” : „wrogiem socjalizmu , faszystą, jest ten, kto krytykuje Partię Robotniczą”.

Prosty, logiczny wniosek otrzyma się zawsze jeśli się stosuje w rozumowaniu dialektykę marksistowską. A PiS taką właśnie stosuje…

Dyskusja premiera Morawieckiego  i jego pomagierów o systemie emerytalnym  jest tak samo „głęboka”, jak  „głęboka” jest definicja „obozu zjednoczonej prawicy” o  „faszyzmie”.

Wydawało by się , że ”problematyka zasiłków starczych, emerytur” i „wieku emerytalnego” w  „Cywilizacji Łacińskiej” została już dawno zdefiniowana, że właściwie  nie ma o czym dyskutować. Ale nic bardziej mylnego: obecny system  emerytalny stworzył…Bismarck, a 65-cio letni „wiek emerytalny” – tę  „wielką zdobycz ludu pracującego” wprowadzono w Niemczech , w 1914 r. Jeszcze przed  I wojną europejską !

Bardzo to symptomatyczne, że właśnie  „Cywilizacja Bizantyńska” zajęła się przymuszaniem ludzi do…pójścia na emeryturę.

Do Bismarcka ludzie pracowali ile mogli  -bardzo często aż do śmierci. Ci co mogli i mieli odłożony kapitał,  przerywali pracę w zaawansowanym wieku i żyli z oszczędności. Inni, czując się fizycznie silnymi chcieli pracować „dopóki się da”. Jeszcze inni, ubodzy, korzystali z opieki charytatywnej lub utrzymywały ich własne dzieci.

Ogólnym trendem była praca (dokąd się da) i oszczędzanie.

Nasz wielki historiozof, Feliks Koneczny,  w swej pracy „ Państwo i prawo” zauważa, że , obowiązującym kanonem było „….Czczenie  ojca i matki swojej, a więc dbanie o nich, gdy staną się starcami i niezdatnymi do zarabiania na życie.”  …

„Przeto – pisze filozof – musimy  dążyć do renty starczej, lecz niechaj tę pracę załatwia społeczeństwo samo, a nie państwo; żeby każdy należał do swojej ubezpieczalni, do jakiej mu się podoba.”

No tak: jest to tak oczywiste, że jakiekolwiek inne działanie, np. państwa , polegające najpierw na bezprawnym  zabieraniu części zarobków  i późniejszym dystrybuowaniu tychże  z powrotem do wybranych grup społeczności za pośrednictwem państwowych instytucji, , jest ordynarnym złodziejstwem. Dlaczego?

Dlatego, że państwo, dzieląc  ludzi na tych, którzy jego zdaniem (przepisów)   „mają prawo do wcześniejszej emerytury”( jak np. „służby mundurowe” ), do normalnej emerytury („bo osiągnęli wiek emerytalny”),całkowicie  kontroluje przepływ pieniędzy  i w każdej chwili może ten przepływ zatrzymać. Kontrolując przepływ pieniędzy, kontroluje obywateli – de facto  jest ono jedynym właścicielem funduszu emerytalnego.

Zarządzając zaś bezprawnie zagarniętymi ludziom pieniędzmi …uzależnia bez reszty od siebie tysiące nowych pracowników , których …pokrywają obywatele. Czyli znowu rabuje i wydatnie przyczynia się do wzrostu biurokracji.

Jest jeszcze jedno i chyba najważniejsze : zabranymi ludziom „pieniędzmi emerytalnymi”  zarządzają „fundusze inwestycyjne”.

Niby „lokują one pieniądze w  całkowicie pewnych akcjach rynków inwestycyjnych” – tak się to nam wyjaśnia.

Czy wierzycie byłemu stażyście z Bundesbanku? Czy powierzylibyście Wasze oszczędności temu człowiekowi?

Ale prawda jest zupełnie inna: „fundusze emerytalne” pozostają pod ścisłym zarządem Chazarów, którzy w ten sposób zapewnili sobie stały dopływ spekulacyjnego kapitału : lokując „ofensywnie” (inaczej nazywane „oszczędzaniem ofensywnym”) nasze pieniądze np. na „rynkach Dalekiej Azji”,  wykazują początkowo duże zyski ale później najczęściej je  tracą z uwagi na „kryzys światowy” lub „przegrzanie się tych rynków”. Przy okazji „tracą” także…część  włożonego kapitału emerytalnego „inwestora”.  Jest to typowa, chazarska spekulacja.

Jeśli ktoś ma jeszcze złudzenia, że wzorem swoich babć i dziadków będzie przez 20-30 lat otrzymywał świadczenie w wysokości nieznacznie niższej od przeciętnej pensji, to grubo się myli.

Obecny model emerytalny jest strukturalnie niewypłacalny i nie udźwignie tak hojnego finansowania starości obecnych 30- i 40-latków, o młodszych już nawet nie wspominając.

Przyszłe emerytury będą znacząco niższe od obecnych. Ale równie dobrze może ich w ogóle nie być. I najpewniej nie będzie.

Nie może ich być, skoro cechą  państwa  „demokracji socjalistycznej” ( cała „unia”  to twór  ufundowany na marksizmie) jest ciągłe rozdawnictwo publicznych pieniędzy : tak przyzwyczajono Europejczyków  do.różnych  „dodatków”, że  mieszkańców „unii” (nawet „prawicę” i „konserwatystów”) oblatuje paraliżujący strach przed samodzielnym podjęciem decyzji. Stąd np. emerytalny model amerykański.

Pomimo rzeczywistych „osiągnięć” w uszczelnianiu podatkowym (pytanie po co to uszczelnianie?)  ciągłe wydawanie przez „PiS” grosza na projekty publiczne, a de facto przyzwyczajanie Polaków do życia ma koszt Państwa musi w końcowym efekcie doprowadzić do zawalenia się sytemu finansowego.

Konieczna jest zmiana podejścia do pracy i czasu wolnego pracujący 70-latek nie powinien  wzbudzać niczyjego zdziwienia tak, jak dziś nikogo nie dziwi aktywny zawodowo 50-latków.

Śmieszne : jeśli dziś chcielibyśmy się trzymać standardów wyznaczonych przez Bismarcka, to wiek emerytalny powinien zostać podniesiony…do 80 lat.

Kto zakaże  zawodowym  przestępcom – posłom z tzw. „parlamentu europejskiego” wprowadzenia takiej ustawy w życie? A jeśli chazarscy banksterzy rozkażą, to słudzy muszą rozkaz wypełnić. A wtedy…?

Dziś ludzie w Europie nie specjalnie się garną do pracy : rozpoczynają ją coraz później – w Polsce przeciętnie w wieku 22 lat – i ze względu na hojne przywileje socjalne  (vide „służby mundurowe”) często wychodzą z rynku pracy jeszcze przed 60-tką.

Na razie M. Morawiecki zaczął już jak średniowieczny Robin Hood  rabować najbogatszych ludzi w Polsce, nakładając „1% dobrowolnego świadczenia na „niepełnosprawnych”” . I co ciekawe: wszystkie rządowe tłumoki unisono poparły tę „cenną inicjatywę”.

Skutkiem są coraz wyższe wydatki na cele socjalne , które w niektórych krajach zachodniej Europy przekraczają 30% PKB. Tyle dochodu państwo musi odebrać ludziom pracującym, podnosząc im tzw. składki do horrendalnych poziomów 40-60% pensji brutto.

Czy to normalne , że  później przez  ponad 20 lat ludzie  spędzają bezczynnie czas na emeryturze?

Ten model tak popularny kiedyś w Europie jest już w zasadzie martwy. Przy malejącej liczbie osób w wieku produkcyjnym (tubylcy nie garną się do byle jakiej pracy jeśli mogą się posłużyć nachodźcami) średni czas aktywności zawodowej jak dawniej wynosi ok. 35 lat, ale… stanowi  to już tylko 44% długości życia ludzkiego.

„ Emerytura zwana także „rentą starczą” jest świadczeniem pieniężnym,mającym służyć jako zabezpieczenie bytu na starość dla osób, które ze względu na wiek nie posiadają już zdolności do pracy zarobkowej”. Tak mówi definicja.

Zatem emerytura jest zasiłkiem, przysługującym tylko osobom, które ze względu na podeszły wiek nie są w stanie utrzymać się z pracy.

Naprawdę , czy nikogo nie dziwi podejrzana „hojność” banksterów , wypłacających finansowe zasiłki „służbom mundurowym”.- wszystkim tym zdrowym jak konie 50-ciolatkom? Czy to są ludzie „niezdolni  do pracy” ?

Państwowy „system emerytalny” jest szkodliwy, ponieważ oducza ludzi odpowiedzialności za własne życie i prowadzi do zapaści demograficznej. Niech każdy sam zabezpiecza się finansowo na starość.

Tymi, którzy z różnych powodów tego nie zrobili, powinna zająć się rodzina, przyjaciele, parafia, organizacje charytatywne czy w ostatecznym przypadku gminna pomoc społeczna.

 Ale w żadnym wypadku nie powinno być to państwo pod postacią rządu centralnego czy ZUS-u.

Skoro emerytura jest zasiłkiem przyznawanym z tytułu niezdolności do pracy z powodu wieku, zasiłek ten powinien być taki sam dla wszystkich. Przecież dostęp do sądów, policji czy szpitali nie zależy od sumy zapłaconych podatków. Dlaczego emerytura miałaby się rządzić innymi prawami? Nawet wysokość rent inwalidzkich wypłacanych przez ZUS nie jest uzależniona od jakiegoś fikcyjnego „zgromadzonego kapitału” czy innych tego typu bzdur.

Jednolita renta starcza w wysokości minimum socjalnego to górna granica tego, na co obywatel może liczyć od państwa.

Wszystko to, co dziś państwo rozdaje lub dodaje zostanie w niedalekiej przyszłości odebrane z nawiązka w postaci zwiększonych podatków. To żaden cud te pakiety dodatków- Europa przećwiczyła je wszystkie i wszystkie zostały już odebrane lub rządzący socjaliści,  są w trakcie ich odbierania.

Od Atlantyku po Bug.

Np. „Mieszkanie +”  rozpoczął budować w Hiszpanii jeszcze wielki gen. Franco. Budował także Antonio Salazar w Portugalii.  I gdyby na tym poprzestano to  pewnie budownictwo w tych państwach doskonale by się rozwijało.

Ale gdy masoneria zaczęła  wprowadzać w życie  kolejne  socjalne „pakiety+” to na wskutek wprost proporcjonalnego wzrostu korupcji kolejno rządzących „elit” , wszystko się hukiem załamało. Dziś nie pozostało z tego nic , a „obóz zjednoczonej prawicy” Rajoya w Hiszpanii  stoi przed widmem …nowej wojny domowej…

Chyba najdoskonalszym państwem „pakietów +” była Szwecja , w której socjalizacja życia  osiągnęła niespotykane gdzie indziej, rozmiary. Trzeba było mordu na premierze rządu szwedzkiego, Olofie Palme, by powstrzymać i przesunąć w czasie rozpad państwa…

Emerytury „rypły”  się także w  jedynej  na świecie twierdzy „konserwatyzmu” – USA.  Jak przystało na twierdzę wiek emerytalny (jednakowy dla kobiet i mężczyzn) wynosił  66 lat  dla mężczyzn i kobiet. Ale tylko dla osób urodzonych w latach 1938 -1955.

Po 1955 r. władze USA przyjęły postulaty…banksterów  i  podniosły wiek emerytalny do 67 lat…

Właściwie to także i one posługiwały się  odmianę bismarckowskiej „emerytury”;  w tym sensie, że znacząco więcej niż w Europie potencjalnych oszczędności emerytów, wrzucono na giełdy  – do światowego kasyna., do stołów z ruleta…

Czyli, zadawalając Chazarów,  USA poszły z „duchem czasu”.

Znana już nam z komunistycznych rankingów  i machlojek, agencja „Moody,s”, obniżyła …. rating  Chicago i ostrzegła przed kolejnym cięciem, jeśli władze miasta nie zreformują systemu emerytalnego.

Ponieważ w USA nie mają OFE, ani rząd, ani władze Chicago nie mogą im zabrać pieniędzy. Reforma musi więc polegać na redukcji świadczeń i podwyższeniu składek lub podatków.

Wszystko to razem wzięte brzmi dla nas znajomo ale dla Amerykanów prawda o kiepskiej kondycji funduszy emerytalnych stanowiła kubel zimnej wody. Tą prawdą jest po prostu… brak pieniędzy, a każdy system emerytalny do skutecznego działania ich potrzebuje. W Europie  bierze sie je z OFE ale w USA, OFE nie ma. Jedyną drogą jest redukcji świadczeń i podwyższeniu składek lub podatków.

Choć Amerykanie mają większą niż inne nacje świadomość, że wysokość ich emerytury w głównej mierze zależy od wielkości zgromadzonego przez nich kapitału, to  jednak często bywa tak, że na tej świadomości się kończy. niż pieniądze.

Rola Chazarii w  systemach  emerytalnych jest  oczywiście całkowicie przemilczana (gdyż wyszłaby na jaw jej ohydna spekulacja) chociaż jest ona przemożna.  Światowe masmedia są natomiast zalane programami publicystycznymi o „lekkoduchach i utracjuszch zafascynowanych konsumpcją”, której „sobkowstwo sięga zenitu”.

To ulubiony temat „śledczych dziennikarzy”, upodabniających się coraz bardziej do stalinowskich  śledczych, z którymi „rozmowa” polegała wyłącznie na słuchiwaniu ich wrzasków i …dawaniu się  bić…

I tak dzisiejsze pokolenie  dotknięte zostało takimi „ plagami”  jak konieczność „spłaty zaciągniętych  kredytów studenckich , koniecznością zapewnienia wykształcenia swoim dzieciom, krachem na rynku nieruchomości i wynikającymi z niego kłopotami ze spłatą hipotek, krachem na giełdzie, zmniejszającym wartość ich portfeli, bezrobociem i wydłużającym się czasem życia”.

Jak by tego było za mało „wielu z nich ma niewystarczające oszczędności, nie ma z czego odkładać na starość, która będzie im coraz bardziej się dłużyć, a więc wymagać będzie posiadania większych zasobów zgromadzonych na ten cel pieniędzy.”

Takie oto bolączki  życia  obecnego pokolenia wymieniają „dziennikarze śledczy” i zazwyczaj kończą wezwaniem, że ”trzeba  oszczędzać i kierować się prostą, choć niepopularną zasadę, by wydawać mniej niż się zarabia.”  Ale to dla nas absolutnie  nic nowego gdyż słyszymy to prawie codziennie codziennie z ust  rodziców, występujących w telewizji ekonomicznych  speców, czytamy w prasie,  że  nie musimy wymieniać  naszego  starego ale bardzo sprawnego samochodu na najnowszy model czy telefonu na najnowszy  model „smarfona” z fontanna…

To jest nudne gdyż człowiek nie specjalnie lubi stałe pouczanie go, że „musi liczyć tylko na siebie” : pouczenia  toleruje  je w dzieciństwie bo musi  ale później….

Później, gdy już nie musi słychać „głupawych wapniaków” i pseudo-speców  jest już na tyle mądry,( bez rozróżniania płci) iż  doskonale wie , że gdyby nie wymieniał naszego sprawnego komputera na ten „z najwyższej półki” czy nie kupił nowego samochodu  to każdy by wiedział , ze „mu się nie powiodło w nowej rzeczywistości”, ze  nie ma szans na „małżeńskim rynku”. Wie, że rację maja banki i ich „doradcy finansowi”.

Wie, że „ nie musi  oszczędzać  i czekać” tylko już „nazajutrz może spełnić swoje marzenia”. Musi tylko pójść do banku i zaciągnąć pożyczkę. Ale nawet wziąć „chwilówkę” w para banku. Co z tego, ze musi ja spłacić za miesiąc? Za miesiąc może już nie żyć, a dziewczynę „zgarnie” inny. Jeszcze dziś może zagrać w kasynie…

A w ogóle, to jest sprytny : za miesiąc weźmie nowa, większą  „chwilówkę” w innym parabanku, spłaci starą i zostanie mu jeszcze parę groszy… Grunt, to żyć dzisiaj, teraz, a nie jutro czy za rok.

To banki i podobne i  „instytucje finansowe”,żerując  na ludzkich instynktach i słabościach  , są odpowiedzialne  za coraz większą ilość ludzi po uszy, tkwiących w długach i z reguły, nie mających szans na wydobycie się z ekonomicznej przepaści. Jedyna ich „szansą” jest spłata pożyczki i …konieczność …natychmiastowe zaciągnięcie nowej. Co ciekawe: banki nadzwyczaj chętnie udzielają „staremu” klientowi  nowej pożyczki.

Jest to forma nowoczesnego niewolnictwa – gorsza  od antycznego . gdyż w tym współczesnym, będąc pro forma „wolnym” , dźwiga się niewidzialne kajdany , których nie sposób zrzucić za życia. Doszło już nawet do tego, ze prostytutki biorą od klientów …karty kredytowe, woląc ich od tych, płacących gotówką…

Pewnego razu mój bogaty znajomy postanowił zrobić „kawał ”: w salonie samochodowym  i  na pytanie sprzedawcy, „w jakim banku wystąpi o kredyt” , poklepał się po kieszeni i pogodnie oświadczył, że „ma  forsę ze sobą i zapłaci gotówką” ;  chodziło o jakąś „ bagatelną” sumę 400 tys. zł.

Sprzedawcy zrobiło się niedobrze:  przeprosił go, „że musi do toalety”  i …natychmiast zadzwonił po policję. Chyba była gdzieś niedaleko , bo już po 3 min. policjanci byli w salonie „Audi”.

Wskazanego palcem przez sprzedawcę „przestępcę” wprawnie , acz brutalnie,  skuli kajdankami, wepchnęli do radiowozu  i zabrali na komisariat. Tam , po sprawdzeniu, że miał prawo do pieniędzy (  miał nawet kwit z banku ),nie szczę- dząc pogróżek,” żeby nie był takim cwaniaczkiem -żartownisiem” wypuszczono go po trzech godzinach, I słusznie, policja miała rację: „jakim prawem porządny obywatel ma przy sobie gotówkę? ”

Z powodu wysokiego deficytu budżetowego i rosnącego długu publicznego USA przyszłość federalnego funduszu emerytalnego („Social Security”) jest niepewna.

Ponieważ amerykańskie społeczeństwo się starzeje – coraz mniej osób w wieku produkcyjnym musi utrzymywać osoby starsze – przewiduje się, że za kilkadziesiąt lat świadczenia z S.S. będą zmniejszone, chyba że podwyższy się wiek emerytalny. Emerytury z S.S. nie są zresztą wysokie – np. osoba o dochodach ok. 50 tys. dolarów brutto rocznie może liczyć na ok. 1000 dolarów miesięcznie.

Państwo zachęca w związku z tym do otwierania indywidualnych rachunków emerytalnych i korzystania z planów zakładowych – stąd bodźce podatkowe. Niestabilność rynku finansowego w ostatnich latach, zwłaszcza po kryzysie 2008 r., wstrzymuje jednak wielu od prób pomnażania zgromadzonych tam oszczędności przez inwestowanie ich na giełdzie.

Jan Bek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *