Strona główna > Polska > Polska smuta cz. II. Jan Bek

Polska smuta cz. II. Jan Bek

Słuchając i oglądając polityków PiSu  czy  tzw. „obozu zjednoczonej prawicy” (coś jak peerelowska PZPR ) w  telewizji (słuchanie polityków  tzw. „opozycji” w ogóle jest pozbawione sensu) można odnieść wrażenie, że oto żyjemy w potężnym militarnie i  prężnym gospodarczo państwie, które nie tylko, że cieszy się estymą wśród zachodnich, a szczerym podziwem środkowo-wschodnich sąsiadów, to jeszcze chce  rzekomo wyznawanymi przez nich (polityków) „ wartościami” obdarzyć całą „unię”. „Unia” też „wyznaje bliskie nam wartości” ale  nasze są  „lepsze” bo „prawicowe”.

Matołkowata to gadanina bo de facto w najlepszym razie mamy do czynienia ze „zjednoczoną socjal-demokracją” , mającą z Prawicą tyle wspólnego, co katolicyzm z voodu.

Przewodzący „Obozowi  zjednoczonej prawicy” , Jarosław Kaczyński,  gdy tylko w unijnym parlamencie zarysowała się możliwość stworzenia wspólnego bloku z  o wiele bardziej prawicowym , francuskim „Frontem Narodowym” Marine Le Pen, jak na „prawicowca” przystało odżegnał się od niej jak diabeł od święconej wody( ..Nie chcemy z tą panią mieć nic wspólnego”) i wybral  …”konserwatywne” , unijne  popłuczyny – o wiele mu bliższych masonów i lewaków „unii”.

Swój zawsze ciągnie do swego.

Na kształtowanie  się psychiki, moralnego kręgosłupa człowieka, ogromne dla niego znaczenie ma  okres dzieciństwa : w nim decydująca rolę odgrywają rodzice- zwłaszcza matka.

W „Cywilizacji Łacińskiej” to oni, rodzice,  wprowadzają dziecko w tajniki życia duchowego, uczą pacierzy i zasad wiary, prowadzą do Kościoła.

Jeżeli masońskim dogmatem  jest religijny i cywilizacyjny synkretyczny relatywizm  to jest, jasne, że na okrągło wciąż mówi się wyłącznie o „wartościach humanistycznych ”  czy „europejskich” nawet się  nie zastanawiając,  że są one masońskiego pochodzenia.

Prezes  PiSu lubi ględzić i kłamać o „wartościach”, i pouczać wszystkich innych  innych, że ich nie mają. Z pewnością ma  w tym 100% racji. Ale dobrze byłoby gdyby choćby tylko   jego rodzina je wyznawała. I on sam, oczywiście. No…. Jakie „wartości” wyznaje; np. jego bratanica , Marta Kaczyńska?

Z całą pewnością nie są one katolickie gdyż ten wyklucza rozwody. A więc w najlepszym przypadku są to „wartości” protestanckie.

Na zdjęciu Marta Kaczyńska z…pierwszym mężem., Piotrem Szmuniewskim..Ale silne geny.ma ta Marta!

Drugi mężuś, Marcin Dubieniecki, to synalek  adwokata, Marka Dubienieckiego z SLD. Komunisty… Ale miłość nie zna granic…

Obecnie Magda, która także… studiowała prawo, ma nowego kandydata na męża. To już trzeci absztyfikant i trzecia   ciąża…Przy czym podobno ojcem pierwszego dziecka był mąż nr. 2.

Ale „grunt to prund ”: Marta dostała błogosławieństwo od p. Prezia i chyba od episkopatu polskiego podległego „biskupowi Rzymu”,  bowiem podobno  ma …”zezwolenie” Watykanu na ślub.

Chociaż  to i owo da się wywnioskować z  różnych materiałów tego ” o watykańskim zezwoleniu”  nie jest ono  na 100% pewne i nie będę się upierał.

Przemawiając w bazylice Św. Jana na Lateranie w Rzymie  ten osobliwy „papież” podczas zjazdu diecezjalnego na temat duszpasterstwa rodzin stwierdził, że zdecydowana większość katolickich małżeństw jest “nieważna”, bo “ludzie mówią sobie “tak” na całe życie, ale nie wiedzą, co mówią”.

„Papież” w przemówieniu dodał jeszcze, że „ niektóre pary żyjące ze sobą bez ślubu, przyjmując sakramenty,  są w rzeczywistych małżeństwach”.

Co prawda później w oficjalnej transkrypcji słowa “zdecydowana większość małżeństw” zamieniono na “część małżeństw” ale fetor siarki pozostał…

Ale wróćmy do L. i J. Kaczyńskich . Jak pięknie było przed laty i wojażami do Tblilisi? Czy nie tak było?

Jak kto lubi  plotki ( ale te, do których podaję link są prawdziwe-https://gwiazdy.wp.pl/ojcem-dziecka-z-pierwszego-malzenstwa-okazal-sie-drugi-maz-skomplikowane-zycie-kaczynskiej-6232584748353153a) to sobie sam wyrobi zdanie o wyznawanych„ „wartościach”  przez p. Prezesa.

„Rodzina. Uczciwość. Przyszłość”. Dooobre!

 

Bracia L. i J. Kaczyńscy chodzili do podstawówki przy ul. Filareckiej – naprzeciwko kościoła św. Stanisława Kostki.

Lech Kaczyński na początku chodził do Liceum im. Joachima Lelewela przy ul. Kiwerskiej 3, a  „później z powodów problemów z polonistką”  przeniósł się do szkoły „im. Lotnictwa Polskiego”.

Dzięki swojej roli filmowej  w filmie „O dwóch takich co ukradli księżyc” bracia  K. byli  już wtedy bardzo znani jako mali „geniusze” –  każdy wiedział że„trochę chuliganili”, Także i to, że „mieli chody”.

Choć brykanie na przerwach, czytanie pod ławką, palenie papierosów w szkolnej ubikacji czy niegroźne bijatyki uczniów  sobą  zawsze były problem większości chłopców (zwracał już na to uwagę  800 lat temu św. Tomasz z Akwinu)  ale jednak w tym przypadku szkolny cieć mówi wprost  „o chuliganieniu”. Jeśli przyzwyczajony do wybryków uczniów szkolny cieć mówi „trochę”  oznacza to, że  „wybryki” przekraczały zwyczajową miarę.

Może chodziło o całkiem prozaiczną rzecz : o chęć przypodobania się  kolegom? Pokazanie innym jacy są ważni? Że trzeba się z nimi liczyć bo „mają plecy”?  Może to przeniesiony do rzeczywistości dalszy ciąg aktorskiej gry?

Nic bliższego o tym nie wiadomo bo w szkole nie pracuje już nikt, kto zetknąłby się z braćmi w czasie ich nauki.

Jednak pozostawienie Jarosława K. na drugi rok w tej samej klasie o czymś świadczyło … Nawet w Peerelu.

Osobiście podejrzewam, że nie tyle  „chuliganienie” czy  „jęz. polski”  był stałym problem  obu  bliźniaków. Obserwując uważnie ich późniejsze zachowanie jako polityków  dojdziemy do wniosku, że była to  z pewnością… nauka historii. Z którą nieodrodni synowie Rajmunda  K.  byli zawsze na bakier.

Wszyscy w Peerelu uczyli się w gimnazjum historii Polski z książki mamełe „Adasia Michnika”,  Hinde Michnik-  chazarskiego  pochodzenia przedwojennej działaczki komunistycznej.  Jako komunistka i Chazarka, wyznająca specyficzne „wartości” napisała dla szkolnej dziatwy  podręcznik „historii Polski ” – nie mogła napisać innego bowiem takie  wyznawała „wartości”.

Nauka „historii Polski” z pewnością musiała  braciom zapaść  bardzo głęboko w pamięć nie należy zapominać, że, poznając „polską historię” pisaną dla Polaków przez  straganową, chazarska przekupkę ,  konfrontując ją z bohaterskimi czasami II w.św. z opowiadaniami Rajmunda K, obserwując  ponurą, „socjalistyczną rzeczywistość, słuchając bezdennie głupiej propagandy dla polskich tubylców sączoną przez amerykańskie  radio „Wolnej Europy”,  bracia K. wybrali swą  „drogę życiową ”  : postanowili zostać „prawnikami” i  zaczęli studia na studia prawa,  na  „UW”.

Chcieli zostać błyskotliwymi prawnikami by… lepiej służyć komunistycznej  Ojczyźnie. Piękna, wzruszająca, patriotyczna postawa.

Dobre, co? Ze wszystkich  „neutralnych” ale i najbardziej przydatnych narodowi kierunków, jak kierunki politechniczne, służby zdrowia,  czy  wielu uniwersyteckich, wybrali kierunek najbardziej  zsowietyzowany, będący jednym z nośnych filarów sowieckiej okupacji w Polsce.

Bracia K. mieli naprawdę dużo, bardzo dużo szczęścia, że bolszewizm zaczął upadać niedługo po skończeniu przez nich studiów”- gdyby nie to z pewnością byliby  zostali  jednym z napędowych trybów  w komunistycznej „prawnej maszynce do mięsa”.

Co robili na „studiach uniwersyteckich” na „UJ” ?

Tutaj nie musimy już  poruszać się po omacku i wysłuchiwać  wyznań staruszka- ciecia czy nauczycieli dotkniętych starczą demencją : historia utrwalania „wartości” wyniesionych z domu i  „właściwego światopoglądu”  doznała na prawniczych studiach  niebywałego wzlotu.

„Wikipedia” krótko i rzeczowo donosi, że:

„…(L.K.)Był absolwentem „Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego „(studiował w latach 1967–1971). Na tym samym roku studiowali z nim m.in. jego brat Jarosław, Andrzej Rzepliński, Marek Safjan, Bogusław Wołoszański i Mirosław Wyrzykowski…”. …

Ciekawe towarzycho – creme de la creme komunistycznego reżymu… Jakoś później , L. Kaczyński, kiedy już został prezydentem, nie chwalił się jakich miał  kumpli z ławy audytorium., że dobrze znał Rzeplińskiego, Safiana, Wołoszańskiego, Wyrzykowskiego… będących  komunistycznymi politrukami

Idąc za wpojonymi  mu „wartościami” w tzw. „Marcu 68”  bracia L. i J. Kaczyńscy zdecydowanie opowiadają się po stronie…Chazarów.

Nie Polaków, a Chazarów. 

Może jednak to dobrze? Może tak było trzeba bowiem   swoimi wystąpieniami chyba chlubnie przyczynili się  do obalenia mitu o „antysemickich”  Polakach?

Na pozór – tak. Jest tylko „mały” problem : prominencka młodzież chazarska, występująca w maseczkach „niepodległościowców”, popierała  trockistowską frakcję chazarską …swoich rodziców w „PZPR”.

Innymi słowy: sprowokowane przez nich wystąpienia na „UW” były de facto wyrazem poparcia  oprawców narodu polskiego  dla …krwawej, komunistycznej frakcji chazarskiej ( tzw. „trockistów” ) w łonie „PZPR”.

Trzeba jednak  mocno podkreślić, że w większości młodzież polska nie dała się nabrać  na hasełka  tych osobliwych „patriotów polskich”  i, woląc trzeźwo trzymać się z dala  od  bolszewickich rozgrywek ,  nie poparła chazarskich „komandosów”.

Czy było to właściwe zachowanie Polaków  w obliczu wewnętrznych , komunistycznych przepychanek  w „PZPR”  ?

Jak ocenia „Marzec 68(  już jako prezydent )  obecny współlokator  krypty wawelskiej, Lech Kaczyński ?

Otóż L. Kaczyński ocenia surowo (przypominają się gorzkie słowa  o „niegodnych Polakach” wdowy po gen. Kiszczaku ) ten okres i… piętnuje „haniebny” naród:

” Kampania antysemicka rozpętana w marcu 1968 r. była na skalę nie do wyobrażenia. W wyniku tej kampanii tysiące ludzie żydowskiego pochodzenia lub żydowskiej narodowości opuściło nasz kraj w warunkach może nie tyle pełnego przymusu, ale bardzo silnego nacisku, szczególnie w niektórych ośrodkach poza Warszawą…

Był to czas bardzo zły, haniebny dla naszego kraju. Czas, który Polsce niezwykle wręcz zaszkodził. To była operacja zorganizowana przez ówczesną monopartię – Polską Zjednoczoną Partie Robotniczą, przez dużą część komunistów polskich, ale koszty poniósł cały naród. Cały naród stracił, można powiedzieć, opinię na wiele lat. Te straty nie zostały do dziś wyrównane. Jeszcze większa stratą było to, że tysiące często bardzo zdolnych, ambitnych przedsiębiorczych ludzi musiało nasz kraj opuścić…”

Ciekawa”, „złota”   to myśl, że był to „haniebny okres… w którym niezwykle zaszkodzono” Polsce…

Szczególnie lubię tę oto wypowiedź:

„…Rok 1968 r. zamknął okres zbliżonego do normalnego rozwoju nauk humanistycznych w naszym kraju; w warunkach komunistycznych nie mogło być tutaj pełnej normalności, pełnej wolności badań, ale nauki te, a w szczególności socjologia i filozofia, rozwijały się dobrze. Po roku 1968 komunistyczny dogmat zaczął w nich funkcjonować z siłą nieporównanie większą…, w tym sensie rok 1968 był rokiem ludzi, którzy chcieli uwstecznić sytuację w naszym kraju, przywrócić w znacznym stopniu sytuację sprzed 1956 r.. – Na kilka lat to się udało …”

Tak, tak-  to słowa rzekomego „niepodległościowca” : do 1968 r. wszystko „rozwijało się dobrze”, a po tym roku  na scenę wystąpili  „ antysemici” ,zabijając naukę”.

Nie sposób komentować tych chazarskich jęków, płaczu , posypywania głowy popiołem i tych bezczelnych, kłamliwych słów …Musimy jednak stwierdzić, że Chazarstwo, przyczyniając się do zainstalowania władzy komunistycznej w Polsce, poniosło nie adekwatną do popełnionych przestępstw karę.

Oczywiście  „pewną karę”  bo poniesienia całkowitej odpowiedzialności  unika ono aż do dziś.

„Pewną karę” , bo przecież tak naprawdę nikt ich nie wyrzucał i w większości, wykazując solidarność (nawet ci najmniej skompromitowani) z trockistowską falangą, Chazarzy  opuścili Polskę dobrowolnie. Ale pozostała na miejscu  w Polsce falanga Mossadu ; wiadomo, że gojów trzeba krótko trzymać przy pysku. Dużo z Chazarstwa zostało:  udając Polaków przytaiło się (niektórzy się nawet pospiesznie …ochrzcili i stało się „katolikami”),  czekając „lepszych czasów” – tak zawsze robili w ciągu swojej historii.

Zaś na emigracji, udając ” prześladowanych i  pozbawionych środków do życia”,  dyskontując swoje chazarskie pochodzenie i  korzystając z  międzynarodowych powiązań, poparcia  masonerii  komunistyczni oprawcy   natychmiast przystąpili do bezwzględnej walki z Polakami.

Po „zwycięstwie demokracji w 1989 r” znów  się od nich zaroiło  w polskich masmediach i  politycznych kręgach wszystkich partii.

To  chyba było zupełnie oczywiste, że zupełnie jasne, że  Polacy wcale nie płakali nad „niebywałym uszczerbkiem” myśli politycznej  i kulturalnej. poronionego intelektualizmu. Na odwrót : wielu się cieszyło, że „Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy”.

Nie przypominam sobie nikogo w moim  otoczeniu „polskich kołtunów, ” , który by za nimi płakał  lub mówił , jak „polski patriota” Lech Kaczyński.

Wszyscy się…. cieszyli !  W końcu  czy pozbycie się   z Polski jadowitej kanalii jak Zygmunt Bauman, partyjnego ideologa,  Leszka Kołakowskiego, było  „zubożeniem myśli polskiej” , a wręcz przeciwnie!

Czyż wywalenie z rządowych posad   w MSW MSZ , MHZ tysięcy  funkcjonariuszy chazarskich, speców od  prania mózgów i kradzieży nie było zwyczajną, konieczną  dezynfekcją ?  Pozbyciem się szkodliwych mikrobów?

Ale  jednak ktoś mu… przyznaje  rację : jest to, omen omen… nie  kto inny , jak „Polka”… prawnik, Gronkiewicz-Walc – absolwent… tego samego wydziału prawa na „UW”.

Marcowe figury przy sterach władz! To ciągłość!

Dziwne? Wcale nie!

Na początku” konferencji naukowej w „Teatrze Żydowskim im. Estery Rachel i Idy Kamińskich” ( przy pl. Grzybowskim) zat. „ „Żydowski Marzec 1968-2008 w 40  rocznicę wydarzeń”   najpierw przypomniano tłumnie zebranym Chazarom i ich wiernym giermkom  słowa Jacka Kuronia, który  mówił m.in. o obowiązkach  gojów:

„…Mam takie poczucie, że Holocaust to jest otwarta rana w człowieczeństwie. Ponieważ ścigano i mordowano ludzi za to, że byli ludźmi. Od tego momentu tak długo będzie ta rana trwała w człowieczeństwie,  jak długo nie zdobędziemy się na to, żeby powiedzieć my wszyscy jesteśmy Żydami. Bo kiedy prześladuje się człowieka za człowieczeństwo obowiązkiem człowieka jest być prześladowanym. Tak zawsze deklarowałem…” .

Ja tam nie mam najmniejszych inklinacji by być Chazarem i wcale nie chcę być prześladowany za, to  że ktoś nim jest . Jest nim , to jest – co  mnie obchodzi, że Icek nim jest? Grunt, żeby zostawił nas i naszą Ojczyznę w spokoju, żeby, mówiąc „prosto z mostu” się od nas odpier…!

Tutaj  wszystko jest w  największym  porządku : jako Chazar , Kuroń,  wyraził tylko odwieczną prawdę Chazarów o gojach. Nie mógł inaczej- tak nakazuje Talmud.

Także  Gronkiewicz-Walc  idzie  jego śladem :

„…Pokolenie „Marca 68” (nazwijmy je wprost, jak T. Breza,… „pokoleniem Kolumbów”-J.K  ) w dużej mierze organizowało później opozycję demokratyczną…po wydarzeniach marcowych wielu zrozumiało, czym jest komunizm i władza totalitarna….ci, którzy przed 40 laty zmusili do emigracji 15 tys. ludzi „nie wygrali”. – Z kolei ci, którzy podjęli wtedy aktywną działalność polityczną zainspirowali powstanie ruchu społecznego, który doprowadził do upadku W dużej mierze to pokolenie Marca’68 organizowało opozycję demokratyczną, a potem ruch „Solidarności PRL… … po wydarzeniach „Marca 68” wiele osób przejrzało, czym jest komunizm, co oznacza władza totalitarna, a także jak łatwo jest używać instrumentu antysemityzmu w walce politycznej….Pamięć o Marcu’68 powinna wyrażać się codziennie przez piętnowanie wszystkiego, co niesie ze sobą nienawiść i pogardę…”

Niby co? Powinniśmy codziennie posypywać głowy popiołem i błagać Chazarów o przebaczenie za…popełniane przez nich na Narodzie Polskim zbrodnie i ekonomiczne przestępstwa?

Choć  Kuroń  i Gronkiewicz-Walc mówili powyższe z nieskrywana pasją, płonąc talmudycznym oburzeniem na gojów, to jednak  ich słowa są równie prawdziwe jak  wynurzenia (czy raczej „głębokie przemyślenia”) „naszego” dzielnego L. Kaczyńskiego ; u niego też bucha ten sam żar ”ofiary całopalnej”….

Gdy zapoznamy  się  z  okresem studiów na wydziale prawa brata Lecha, Jarosława, znajdziemy więcej ogniw, łączących PiS z obozem  późniejszej „opozycji demokratycznej”  – vide „Wikipedia” : (https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaros%C5%82aw_Kaczy%C5%84ski ).  Znajdziemy tu nie tylko wymienionych tych samych kolegów-studentów ale i coś więcej:

„…8 grudnia 1976 na WPiA UW obronił pracę doktorską „ Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą”. Jego promotorem był Stanisław Ehrlich ( „…Pochodził z żydowskiej, spolonizowanej rodziny o poglądach lewicowych. Jego dziadek był właścicielem Domu Bankowego Jakub Ehrlich przy pl. Na Bramie w Przemyślu i uczestnikiem pierwszego zjazdu syjonistów w Bazylei”…), a recenzowali ją Ryszard Malinowski, Michał Pietrzak i Wiesław Skrzydło…(https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Ehrlich)

Groteska : chazarska rodzina St. Erlicha  ma „poglądy lewicowe” co wcale nie przeszkadza by, dziadek,  Jakub Erlich….  był właścicielem „ Domu Bankowego”…. Ale może to nie jest groteska ale pewna prawidłowość? Sposób na życie?  Pomysł na biznes?

Przecież ”alchemik pieniądza”, Soros,  jest multimiliarderem.

Lenina najpierw finansował bogaty, chazarski kupiec z Konstantynopola, Helphand, do którego później dołączyli chazarscy bankierzy z USA, Warburg,  Schiff, Kuhn, Loeb…

Ten  wnuk„ socjalisty” ( i syjonisty) Jakuba Ehrlicha , St. Erlich, pracował do 1939 r. w…” Prokuratorii Generalnej”. Po okupacji Kresów przez Sowiety i rozpoczęciu mordów na polskiej inteligencji  …wykłada prawo na Uniwersytecie Lwowskim, a po inwazji Niemców na Sowiety ucieka do Moskwy. Później „wyzwala” Polskę   jako „kościuszkowiec” – zastępca dowódcy brygady do spraw politycznych LWP.

Politruk sowiecko wraca do kariery akademickiej i zostaje profesorem na UW .   W 1954 r. publikuje fundamentalną pracę  „Ustrój Związku Radzieckiego”.

Chapeau bas!: seminarium doktoranckim komunistycznego politruka uczestniczy m.in. Jarosław Kaczyński, Maciej Łętowski, Marek Ostrowski, Wojciech Sadurski, Marek Safjan i Bogusław Wołoszański … 

Co za wspaniały pedagog ?!- wg.. „Wikipedii”  po  1956 rjego stalinowskie przekonania „słabną” , a on sam staje się jakby „rewizjonistą na wzór Modzelewskich, Kuroniów i Michników

Zwróćmy np. uwagę na sformułowanie wpisu w  „Wikipedii” „wypromował Jarosława Kaczyńskiego…

Dr K. Mazur z „UJ” w eseju , „J. Kaczyński – ostatni rewolucjonista III RP”  ( vide ”Portal jagielloński24” ),   sięga lat 70-tych i korzeni akademickich J. Kaczyńskiego.

Bardzo znamienne jest to, że Kaczyński nazywa Ehrlicha  „jednym ze swych mistrzów, na równi z J. Piłsudskim”.

Bulwersujące  porównanie : chazarski, lewacki  ideolog, idący w awangardzie sowietyzatorów i niezłomny, pepeesowski  bojownik o Polskę- J. Piłsudski.…Ale wbrew pozorom najwidoczniej obu łączyła …marksowska ideologia. – to nie moje słowa ale J.Kaczyńskiego. 

Spokojne studia  braci K. mąci „Marzec-68” : odsunięte od realnej władzy  najbardziej doświadczone Chazarstwo  znów prze do władzy – do akcji wkraczają dzieci  ( tzw. „komandosi”) chazarskich funkcjonariuszy partyjnych .i wyprowadzają akademicką młodzież na ulice.  Komuna rzuca przeciw „komandosom” oddziały ZOMO.

Jak można było oczekiwać po wychowankach  Erlicha, bracia K. wykażą „ogromną wrażliwość i empatię” wobec „prześladowanych” i  bez wahania poprą…Chazarów.

Odnośnie  J. KaczyńskiegoWikipedia”  w rozdziale „ Działalność polityczna w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” skromnie zauważy,  że:

„…W 1968 był wśród studentów biorących udział w wiecach organizowanych w ramach tzw. wydarzeń marcowych. W 1976, po tzw. wydarzeniach czerwcowych, rozpoczął współpracę z Komitetem Obrony Robotników, następnie z Biurem Interwencyjnym  Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”, kierowanym przez Zofię i Zbigniewa Romaszewskich.  Od 1979 należał do redakcji kierowanego przez Antoniego Macierewicza niezależnego miesięcznika „Głos”…”

Tę, zasługującą na podziw Chazarów postawę, niewątpliwie zawdzięczają bracia K. swoim dwóm wielkim „mistrzom”,  Ehrlichowi  i…Piłsudskiemu, co może budzi niejakie zdziwienie ale to jeno pozór: Piłsudski to przecież  pełną gębą mason i socjalista ,  ocierający się stale w młodości o lewackie skrzydło „PPS”u- „SDKPiL”, grupującej prawie wszystkich, zajmujących się mieszaniem w polskiej polityce, Chazarów.

„Branie udziału w wiecach”  to jeszcze nie działalność  opozycyjna, która w przypadku  braci K. jest wysoce problematyczna – jednorazowa  bytność 19-letniego „dopiero co”- studenta , niedouczonego  politycznego oszołoma ” na wzięciu”, to żadna działalność…

Gdyby tak było, to 20 milionów Polaków, biorących później udział w wiecach i pochodach  „Solidarności” mogłoby z czystym sumieniem głosić, że „działali w opozycji”…Po prawdzie to tak właśnie  dziś twierdzi wielu „bojowników” – uczestnictwo w „Solidarności” nobilituje…

Podobnie,  jak AK  była dla wielu agentów UB  świetną przykrywką  w ich działalności przeciw antykomunistycznemu Podziemiu.

Lech K. i  jego brat, Jarosław,. ukończył studia w 1076 r.. Było już po krwawych zajściach w Ursusie, Radomiu, Lublinie…

Coraz częściej Polacy dopominali się o przywrócenie niepodległości i oddanie władzy przez komunistów.

Wydawało by się, że w obliczu  postępującej erozji komunizmu w Polsce, człowiek , podpierający się „mistrzem”, .Piłsudskim i, mający ambicje robienia kariery politycznej,   „naturalną koleją rzeczy powinien się znaleźć po stronie „niepodległościowej”.

W tamtym czasie działało w Polsce  z mniejszym lub większym powodzeniem kilka ugrupowań o wyraźnym rysie niepodległościowym, nawiązującym do tradycji czy to Dmowskiego  – jak np. powstały w 1976 r.  z   inicjatywy Romualda Szeremietiewa, Tadeusza Jandziszaka i Macieja Pstrąg-Bieleńskiego, konspiracyjny „ZNK”( „Związek Narodowy Katolików” , którego  wszyscy działacze pochodzili  z „PAX”u) czy też organizacje , wybijające na plan pierwszy niepodległość i działania piłsudczyków, np.  „ROPCiO” ( „Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela” z L. Moczulskim, R. Szeremietiewem, Andrzejem Szomańskim– powstały w 1975 r. i oparty o tradycje  „AK”,|„ WiN”u, i J.Piłsudskiego) i  konspiracyjny „Ruch”  (1965 r) , nie uznający PRLu i  żądający  wprost  zakazu działalności partii, głoszących –jak bolszewizm – nienawiść klasową i walkę.

Wreszcie był ,  działający od 1956 r „KIK” ( „Klub Inteligencji Katolickiej” , który  miał  tworzyć legalną w PRLu„opozycję katolicką”.

Człowiek,  palący się do działalności anty-bolszewickiej miał więc jakiś wybór.

Jaką organizacje „niepodległościową” wybrali bracia K.?  A jaką by wybrali oportuniści?

Taką by się jak najmniej  wystawić na represje komunistów.

Dlatego wybrali  „KOR” utworzony przez chazarskich „komandosów”. Była to grupa młodych trockistów pod przewodnictwem A. Michnika, Barbary Toruńczyk, Andtrzeja Perskiego, A. Maciarewicza… Jana Grossa i innych lewackich śmieci.

Ale chyba jednak najistotniejszą , głęboko  skrywaną przez braci K. tajemnicą było „przełożenie”  na lożę ,masońską , „Kopernik”, zakamuflowaną jako „Klub Krzywego Koła”.

Przełożeniem”  był Jan Józef Lipski – mason, który, oczywiście za zgodą komunistów,  reaktywował masońską lożę „Kopernik”  i założył tzw. „Klub Krzywego Koła”, grupujący „elitę kulturalną” PRLu.

Zajmowanie się i organizacja elity danego społeczeństwa – to  podstawowe zadanie masonerii.

CDN

Jan Bek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 + 3 =