Strona główna > Polska > Pełnomocnik żydowskiej rodziny sprzedał działkę w Tarnowie, teraz sąd nakazał zwrot działki spadkobierczyni na której wybudowano kościół

Pełnomocnik żydowskiej rodziny sprzedał działkę w Tarnowie, teraz sąd nakazał zwrot działki spadkobierczyni na której wybudowano kościół

Kościół Matki Bożej Szkaplerznej w Tarnowie został wybudowany na ziemi przejętej przez pełnomocnika żydowskiej rodziny, który następnie sprzedał teren duchownym. Po latach sąd nakazał zwrot terenów spadkobierczyni. Zastępca Prokuratora Generalnego wystąpił ze skargą nadzwyczajną, ale Sąd Najwyższy ją odrzucił. To jednak nie koniec sporu, bo strona kościelna utrudnia sądowe postępowanie o wydanie ziemi.

Ann Drillich – Australijka żydowskiego pochodzenia, mająca również polskie obywatelstwo – w 2010 r. dowiedziała się o tym, że na ziemi należącej do jej rodziny stoi kościół. Szkopuł w tym, że nikt z jej bliskich nigdy ziemi nie sprzedał.

Aby móc lepiej zrozumieć historię terenów przy ulicy Gumniskiej, trzeba cofnąć się do czasów przedwojennych. W tamtym okresie w Tarnowie mieszkała rodzina Goldmanów – większość jej członków została wymordowana podczas wojny. Byli przodkami Ann Drillich.

Jej matka, Blanka Goldman-Drillich, przeżyła wojnę dzięki rodzinie Poetschke, która ukrywała ją w piwnicy. Po wojnie wraz z mężem Henrykiem wyjechała do Australii, gdzie zmarła w 1973 r.

W latach 80. ubiegłego wieku do Henryka Drillicha zwrócili się przedstawiciele tarnowskiej kurii z ofertą kupna ziemi. Do transakcji jednak nie doszło.

Z zebranych przez Ann Drillich materiałów wynika z kolei, że kuria chciała, aby Jerzy Poetschke, który administrował ziemią, fikcyjnie ją zasiedział, a następnie przeniósł prawo własności na rzecz strony kościelnej. Do konkretnych ustaleń jednak nie doszło.

Kiedy w 2010 r. Ann Drillich, spadkobierczyni terenu, chciała uporządkować sprawy związane z tarnowskim majątkiem, odkryła, że na ziemi przy ul. Gumniskiej został wybudowany kościół. Kobieta dowiedziała się, że administrator Jerzy Poetschke wystąpił w 1986 r. do Sądu Rejonowego w Tarnowie o zasiedzenie ziemi. Następnie część terenu sprzedał, a resztę ofiarował parafii Matki Bożej Szkaplerznej.

Poetschke przez lata zatajał ten fakt przed rodziną Drillichów. Nigdy też nie przekazał żadnych pieniędzy ze sprzedaży.

Kościół na prywatnej działce

Ann Drillich wystąpiła do Sądu Rejonowego w Tarnowie o wznowienie postępowania z 1986 r. Wniosek o nabycie nieruchomości przez Jerzego Poetschke został oddalony, co w praktyce oznacza, że mężczyzna nie miał prawa sprzedać ani ofiarować ziemi parafii. Tego samego zdania był sąd wyższej instancji.

Strona kościelna wystąpiła z wnioskiem o kasację do Sądu Najwyższego, jednak nie został on przyjęty. Wyrok stał się prawomocny, a w świetle prawa Drillich nadal była właścicielką ziemi. Przedstawiciele parafii nie zamierzali jednak się poddać i wystąpili do sądu z wnioskiem o zasiedzenie terenu.

W 2015 r. Sąd Okręgowy w Tarnowie wniosek oddalił.

Porażka współpracownika Ziobry. Sąd Najwyższy oddala skargę

Pomimo korzystnego orzeczenia sądu Ann Drillich nadal musi walczyć o ziemię. Pod koniec kwietnia 2019 r. do Sądu Najwyższego – po wcześniejszym zbadaniu sprawy przez Prokuraturę Krajową – wniesiono skargę nadzwyczajną. Zrobił to Robert Hernand, zastępca prokuratura generalnego i bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry.

Prokuratura Krajowa chciała, aby sąd przywrócił stan prawny z 1986 r., czyli momentu, w którym Jerzy Poetschke sprzedał nieruchomość Kościołowi.

Jakich nieprawidłowości dopatrzył się zastępca Zbigniewa Ziobry, że zdecydował się na wystąpienie ze skargą nadzwyczajną?

– Skarżąca nie wykazała, że przysługuje jej uprawnienie do złożenia skargi o wznowienie postępowania, a ponadto została złożona po ustawowym terminie do jej wniesienia, więc Sąd Okręgowy obowiązany był uchylić zaskarżone postanowienie i odrzucić skargę o wznowienie postępowania – wyjaśniała pod koniec 2019 r. rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik w rozmowie z Onetem.

Sąd Najwyższy pod koniec zeszłego roku skargę nadzwyczajną oddalił.

Wydanie ziemi może potrwać lata

Nie oznacza to jednak, że sąd szybko zdecyduje o wydaniu ziemi Ann Drillich.

– Obecnie postępowanie o wydanie ziemi i wynagrodzenie za bezumowne wykorzystywanie gruntów jest na etapie odwołania przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie. W tym postępowaniu sąd pierwszej instancji dopatrzył się, że być może nieruchomość w 1973 r. miała charakter gruntu rolnego, co nie było uwzględnione w postępowaniu spadkowym. Dlatego najpierw Sąd Rejonowy w Tarnowie musi zakończyć postępowanie uzupełniające spadkowe. To nie będzie miało większego wpływu na to, kto jest spadkobiercą. Jednak bez tego orzeczenia Sąd Apelacyjny nie może podjąć decyzji o wydaniu ziemi mojej klientce – mówi w rozmowie z Onetem mecenas Tomasz Ludwik Krawczyk, reprezentujący Ann Drillich.

– Postępowanie uzupełniające spadkowe trwa już trzy lata. Niestety parafia robi wszystko, aby je przedłużyć – wyjaśnia mecenas i jako przykład podaje fakt, że parafia często zmienia swoich pełnomocników.

O sprawie chcieliśmy porozmawiać z proboszczem parafii Matki Bożej Szkaplerznej w Tarnowie. Bezskutecznie.

Pytania wysłaliśmy także do tarnowskiej kurii. „Wszelkie zapytania w tej sprawie proszę kierować do pełnomocników parafii, którzy posiadają w tej kwestii odpowiednią wiedzę. Ze strony kurii diecezjalnej nie udzielamy żadnych komentarzy na temat tej sprawy” – czytamy w przesłanym komunikacie.

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: [email protected]

7 thoughts on “Pełnomocnik żydowskiej rodziny sprzedał działkę w Tarnowie, teraz sąd nakazał zwrot działki spadkobierczyni na której wybudowano kościół

  1. Niemiec wyc.ujał żydów. Jeśli uświadomić sobie, że cała „kasta” jest żydowska to ten spór staje się oczywisty! Pretensje może mieć jedynie żydowski właściciel do swojego pełnomocnika. Państwo PL ani Kościół PL nie są tu stroną!

  2. Żydzi nie mają nic swojego, a to co mają to wszystko jest wyłudzone podstępem, czyli prosto mówią zdobyta nielegalnie, skradzione. Im się należy tylko kopniak w dupę i niech spier…ą tam skąd przyszli. Co te mendy jeszcze w Polsce robią. Gdzie się pojawią tam zaczyna się burdel.

  3. Ale przyznaję, że wybudowanie kościoła na spadkobierczyni jest nieludzkie. A właściwie nieluckie ono jest.

  4. Jak to więc jest – ja Polak,zyje w Ameryce i muszę systematycznie płacić podatki
    za posiadana działkę budowlana w Polsce.Jesli nie będę płacił to działkę mnie
    zabiora – tak mnie powiadomiono.
    Żydzi latami paletaja się po świecie,nic nie płacą i nagle przyjeżdżają do Polski z zadaniem
    zwrotu własności!!! Pytam więc – co to za bandytyzm i dyskryminacja Polaków?!

    1. Bo to naród wybrany! Przez siebie samych! Groby na polskim cmentarzu na Monte Cassino muszą mieć odnawiane dzierżawy, opłaty, tak jak w Polsce, co 25 lat. Jeśli nikt nie płaci, to są likwidowane. A żydowskim w 'polsce' dopłaca Gliński! Głupie* 100 mln ale zawsze. Ba, miejsca, które kiedyś tam były cmentarzami, a teraz są zagospodarowane na inne cele, odkopuje jakiś Jojne, bo żydowskie kości tam są.

      A w Jedwabnem odkopywać nie wolno!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.