Strona główna > NWO > Pecunia non olet?

Pecunia non olet?

Poniższy  materiał jest streszczeniem wypowiedzi (z ukrytej kamery) działaczy lobby izraelskiego w USA oraz przeciwników  wpływania instytucji broniących obcych interesów kosztem podatników amerykańskich zamieniając demokrację w wyniszczającą kraj patologię polityczną i gospodarczą .

Eric Gallagher, dyrektor AIPAC (American Israel Public Affairs Committee) w latach  2010 – 2015, zapytany czy wojna ideologiczna ma sens, odpowiada, że ideologia jest nieistotna, bo liczy się przede wszystkim uzyskanie środków pomocowych na bezpieczeństwo Izraela w wysokości  38 miliardów dolarów. Rokrocznie Kongres przeznacza 3,1 miliarda USD dla Izraela argumentując, że to co dobre dla Izraela jest także dobre dla Ameryki. Wszelkie działania AIPAC skupiają się na lobby w Kongresie. Zgodnie z prawem nie można wpływać bezpośrednio na prezydenta, lecz lobbying w Kongresie nie jest zabroniony.

W ocenie Johna Mearsheimera, współautora książki „The Israeli Lobby”, strona internetowa AIPAC ujawnia senatorów i kongresmenów biorących udział w konferencjach organizowanych przez AIPAC. Podczas takich wydarzeń głośno deklarują lojalność dla Izraela hasłami: „Izrael – sojusznik dziś, jutro i na zawsze,” „Nie dla BDS” (BDS to ruch bojkotu wszystkiego co izraelskie)”. Wśród uczestników takich konferencji są Paul Ryan, Robert Menendez, Nancy Pelosy, John Moran, ale też D. Trump.

Jednym z celów AIPAC jest agitacja w środowiskach akademickich, które na wiecach pokazują się z odpowiedniej treści banerami. E. Galagher zaznacza, że każdy senator gotów jest wypowiadać się zgodnie z linią Izraela. AIPAC  jest zbiorowością skutecznych lobbystów.

Sukces wyborczy w Stanach Zjednoczonych wymaga ogromnych środków finansowych. Stąd AIPAC chętnie wspiera proizraelskiego kandydata, a ten wie, że tym dłużej zachowa stanowisko im gorliwiej spełni oczekiwania AIPAC. Jego pracownicy biorą udział w debatach przedwyborczych szacując poziom oddania sprawie izraelskiej. Nieistotne jest poparcie lokalnych wyborców, bo poparcie przez AIPAC oznacza wygraną. Jak wspomina J. Moran, kongresman w latach 1991- 2015, „oni są świadomi mechanizmów demokracji i potrafią się skutecznie zmobilizować, wykonać szereg rozmów telefonicznych, spotkań na rzecz wskazanego kandydata.”

Operator z ukrytą kamerą postanowił przekonać się w jaki sposób gromadzone są finanse dla AIPAC. David Ochs – założyciel organizacji Ha Lev finansującej konferencje dla młodych poszukuje sponsorów wśród najzamożniejszej grupy rejonu Columbia a w niej: senator Mark Kirk z Illinois, Ted Deutch z Florydy, Barbara Comstock congress woman z Virginii, Richard Burr z Płn. Caroliny, Kelly Ayotte z komisji ds. uzbrojenia.  Oni są najlepsi. Sieć AIPAC działa fenomenalnie. Senatorowie czy kongresmeni nie zrobią nic póki AIPAC ich nie naciśnie; najlepiej reagują na pieniądze.

Josh Block – szef tzw. Projektu Izraelskiego odbywa spotkania zarówno z Netanyahu jak też przedstawicielem opozycji izraelskiej, określa on swe zadanie jako przekonywanie opinii publicznej, że służąc Izraelowi, poprawiają sytuację Żydów amerykańskich co przynosi korzyść wszystkim. Lobby oparte jest na trzech filarach: wsparcie polityczne, polityka i debata publiczna czyli wpływanie na ustawodawstwo w Kongresie, kształtowanie polityki za pomocą think tanks i nadawanie kierunku debacie publicznej. Istotny walor ma kontakt z dziennikarzami, mediami. Ważna jest bowiem nie tylko strona finansowa, ale nastawienie władzy sprzyjającej Izraelowi.

Zdaniem Dawida Hazony dzisiaj większym problemem są ludzie Bernie Sandersa i Demokraci, do których garnie się coraz większa liczba przeciwników polityki antyizraelskiej. Zmiana w Białym Domu oznacza inne nastawienie do Izraela. Skuteczne granie z obiema partiami przez ostatnie 50 lat jest sukcesem AIPAC. Aktualny podział na  Demokratów i Republikanów nigdy nie był tak głęboki, ale poparcie dla Izraela musi być z obu stron.

W ostatniej dekadzie zarysował się spadek poparcia dla Izraela przez Demokratów, za to jego wzrost widać u Republikanów. Zbieżne to jest z wyraźną tendencją ku poglądom prawicowym. W opinii rabina Josepha Bergmana, zmieniają się również poglądy młodego pokolenia Żydów, co może symptomatycznie przejawiać organizacja Jews Voice for Peace oparta na tradycji żydowskiej. Reorientacja światopoglądowa nastąpiła z wprowadzeniem małżeństw jednopłciowych. Podczas manifestacji niesione hasła potępiały politykę wobec Palestyńczyków negując poczynania AIPAC.  Pokojową manifestację zakłócili członkowie JDL (Jewish Defence League) z czarno-żółtymi akcentami ubioru. Wymowne napisy na koszulkach „bomb Iran” i fizyczny atak na Palestyńczyka wśród zgromadzonych pokojowo uczestników pikiety był dowodem ich bezwzględności.

Niedawne badania amerykańskich Żydów wykazały, że jedynie 32% spośród osób poniżej 40 roku życia popiera politykę Izraela. Socjolodzy  określają to zjawisko jako pokoleniową bombę zegarową. Młodzi nie zatracili szacunek dla kraju pochodzenia.

Były działacz AIPAC – Eric, dostrzega, że sama organizacja również widzi zmieniające się nastawienie, które nie gwarantuje  wcześniejszego poziomu wsparcia, czyli, że nastroje demokratów odcisnęły się spadkiem popularności, a gra na dwie strony przestaje dawać oczekiwane skutki. Cytując działacza: „AIPAC zaczął gnić”. Dawniejsze poparcie Ameryki dla Izraela zanika, więc organizacja przestaje być tak mocno wpływowa. Jeśli nie ona, to kto przejmie ich rolę? Rząd Izraela udzieli wsparcia wszelkim żydowskim organizacjom diaspory, a pieniądze znajdzie gdzie indziej.

Tak oto JVP, BDS są również sterowane przez Izrael, by w każdej ważnej dla tego państwa sprawie mieć swego obrońcę, choć jako marginalne, są nieskuteczne. Dzisiejszy antysemityzm ma inny charakter. Nade wszystko jednak to co przynosi pożądane praktyczne efekty to zatwierdzona pomoc dla Izraela na cele militarne.

Political Action Committee to kolejna komórka lobby proizraelskiego, dla której pracuje Alex Dubin. Wystarczy, że ktoś napomknie cokolwiek o Izraelu, a natychmiast dostaje etykietkę antysemity. Wielu nie podoba się obecna sytuacja w Ameryce, jako że nie bacząc na to co Izrael dokonuje w polityce międzynarodowej, dofinansowanie z Kongresu płynie. Stało się regułą wyborczą zapewnianie przez kandydatów, że Izrael może na nich liczyć. Opinia publiczna z czasem nabrała przeświadczenia, że lobby izraelskie kontroluje nie tylko politykę międzynarodową, ale też krajową. Nasuwa się uwaga, że  to podatnicy amerykańscy powinni kontrolować wydawane środków budżetowych, a nie obca instytucja. Dziennikarz Fox News kwituje przeświadczenie widza o wszechmocy obcego lobby jako absurdalną teorię spiskową, były republikanin James Traficant (ukarany więzieniem za swe wypowiedzi) powtarza, że lobbyści kontrolują obie izby parlamentu, angażują USA niepotrzebnie w wojny, przez które naród amerykański stał się bankrutem. Dodatkowo, wystarczy niewielka uwaga krytyczna i jest się zniszczonym, wsadzonym do więzienia.

W programie „Twarzą w twarz” Cynthia MacKinney relacjonuje swoje ustawiczne zderzanie się  w Kongresie z kwestią „szczególnego znaczenia”. Klauzula „szczególny charakter”   niezmiennie tyczy interesów Izraela, o jakie zabiega bogaty AIPAC. Jako parlamentarzystka chcąc cokolwiek załatwić dla swoich wyborców spotykała się z blokadą finansową. Obowiązkiem każdego członka kongresu jest złożenie przysięgi lojalności wobec Izraela. Przykładowo, należało  podpisać się pod decyzją o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela. Odmowa podpisu równoznaczna była z nieuzyskaniem środków na działalność na rzecz swego okręgu wyborczego. Czasem ktoś dzwonił z ofertą zdobycia środków na cel lokalny, co było krzepiące. Tydzień lub dwa później kolejny telefon ponaglał czy udało się podpisać „lojalkę”. Jeśli nie było podpisu, nie było pieniędzy na lokalne potrzeby.

Doświadczenia C. MacKinney potwierdzają, że obowiązkowo i bez wyjątku każdy członek kongresu  podpisuje treść przesądzającą o finansowym i militarnym wsparciu dla Izraela, co oznacza lojalność amerykańskiego kongresmena wobec obcego państwa. Publiczne nagłośnienie zjawiska potraktowane zostało jako przesada. Pni MacKinney oświadcza jednak, że obowiązek ten dotyczy zarówno 100 senatorów jak też 435 członków Izby Reprezentantów.

Prowadzenie kampanii  wyborczej kosztuje, niepokorni pieniędzy nie dostają. E. Galagher opowiada, że starają się  zabiegać o środki u osób zamożniejszych. Ktoś kto zarabia 25 000 dolarów może sobie pozwolić na podarowanie 10 000. Tyle, że wśród elity można uzyskać 500 000 dolarów wkładając ten sam wysiłek. Zjawiskiem towarzyszącym działalności AIPAC jest zastraszanie, publiczne kompromitowanie osób niechętnie współpracujących. W wyniku nacisków tej organizacji doszło do inwazji na Irak.

W ocenie J. Morana wojna na Bliskim Wschodzie jest wyłącznym interesem Izraela. Kiedy J. Moran głosował przeciw tej ustawie, wkrótce konserwatywny rabin z jego okręgu wyborczego zaopiekował się nim ostrzegając, że za nieprzychylne Izraelowi stanowisko może liczyć się z zakończeniem kariery. Jako decyzję, zakomunikował o tym Washington Post nagłówkiem „Pan Moran, niestety, nie nadaje się pan na pełnione  stanowisko”. Ta właśnie gazeta jest głównym medium dla AIPAC. Potem zorganizowano wielką pikietę z napisami „Moran – antysemita, to  antyamerykanin”.

Washington Post zaprzecza jakoby był w zażyłych stosunkach z AIPAC, a pomówienia o tym charakterze  przypisuje stacji Al Jazeera.

www.knowmorenews.org/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *