Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Ostatnia nadzieja białych

Ostatnia nadzieja białych


Dobry tytuł to połowa sukcesu, więc teraz na poważnie tytuł prawdziwy: Środowiska narodowe i kresowe czyli ostatnia nadzieja Polaków.

Moje pisanie w części politycznej nie jest promocją jakiejs określonej ideologii, ale pełnym prób i błędów dociekaniem i rozważaniem nt. sytuacji politycznej naszego Kraju, z punktu widzenia oddanego Polsce rodaka, choć „wyjechanego” za łatwiejszym chlebem i robiącego na angielskim zmywaku. Stąd dające się zaobserwować okresowe odbijanie się od bandy, zależnie od politycznej bieżączki tudzież najnowszych lektur.

Jeden z czytelników negatywnie ocenił wydźwięk mojego poprzedniego artykułu, ze względu na surową krytykę obecnych rządów, którą możnaby odczytać jako potępienie w czambuł „dobrej zmiany” (wszystkim dogodzić się nie da i pewnikiem niejeden popukałby mi w czoło, że jak można było kiedykolwiek na PiS głosować).

Pozwolę sobie rzecz szczegółowiej objaśnić, nie tylko na użytek PT Czytelników, ale i swój własny (to ostatnie nie jest wcale takie głupie, tzn. żeby ująć zwięzłemi słowy własne stanowisko).

Jak zauważył radziecki uczony Pantarejew, wszystko płynie (panta rhei). O ile PO (podobnie jak jej poprzedniczki czyli ROAD to HELL, Unia Wolności od Moralności i Kongres Leberalno-Aferalny) zawsze była – co nieczęste w naszych czasach – partią uczciwą co do zamiarów i dlatego większość działaczy do dziś ma czerwoną szminką wypisane „zdrada” na miedzianych czołach, o tyle PiS dawał był do zrozumienia, że jest partią propaństwową (w odróżnieniu od „proeuropejskiej” czyli proniemieckiej PO). Nie zapominajmy, do jakiego zgnojenia i upodlenia został doprowadzony nasz kraj przez ostatnie dwie kadencje PO, przekształcony w bezbronne żerowisko dla układu mafijno-kryminalnego (np. wg prof. Witolda Modzelewskiego, od roku 2008 Straty państwa na VAT, CIT i akcyzie mogły wynieść nawet 500 mld zł – tyle kasiory wydojono z Polski w ramach firmowanego przez Platforme Oszustów żerowiska). Wystarczyło zatem nigdy nie zaakceptowane przez UE (czyli de facto przez Niemcy) wyborcze zwycięstwo PiS-u oraz związane z tym, a psychologicznie uzasadnione przyhamowanie pandemicznej grabieży, żeby nagle pojawiły się środki na „pińcet plus”, a nawet (storpedowane przez Naczelnika) podwyżki dla osłów. Do tego pamiętałem nieśmiałe próby formułowania polskiego interesu narodowego z lat 2005-2007 (co doprowadzało „europejsów” do spazmów, a „europindy” do histerii) i czy można mi się zatem dziwić, że puściłem w niepamięć mniej chwalebne, ale za to jakże realne osiągnięcia braci Kaczyńskich takie jak wstrzymanie ekshumacji w Jedwabnem czy podpisanie Traktatu Lizbońskiego (przy okazji podpisania tego ostatniego w dniu 13 grudnia 2007 roku czyli w ponurą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, tłumaczono nam, że lepiej, że podpisał to ówczesny patriotyczny prezydent, niżby miał to zrobić jakiś szczynukowycz spod ciemnej gwiazdy, na sznurku WSI, bo wtedy to dopiero „gorze” by nam się stało – jakby miało to jakiekolwiek znaczenie).

Co by nie mówić, pomału zaczęło się dziać lepiej, choć oczywiście nie dla wszystkich, np. niektóre cwelebrytki z TVN-u zaczęły utyskiwać, że nad Bałtykiem pojawiło się nagle tyle polskiej hołoty, że nie mogą już przy szumie fal dumać w spokoju o wyższości zapłodnienia w szklance nad metodą tradycyjną (kiedy „skóra lgnie do skóry” – fuj!). Rządy PiS-u zawsze pozostawiały wiele do życzenia, mimo olbrzymiej popularności pani premier, np. wychodziły na jaw afera za aferą, a nikt z PO-wców nie zamienił garnituru na pasiak, Witek Waszczykowski prowadził polityke zagraniczną z wdziękiem słonia w sklepie z porcelaną, rok mu zajęło odwołanie szkodnika Schnepfa, zamiast polskiego ambasadora w Kijowie, to w osobie Jana Piekło powołał tam ukraińskiego ambasadora w krainie U, pogarda i lekceważenie wobec kresowian ze strony Naczelnika i prezydenta nie dawały się ukryć, ale wielu, łącznie z piszącym te słowa, starało się wynajdywac jakieś okoliczności łagodzące.

I nagle coś sie stało, coś się złamało, rzekłbym coś się zesrało i obrzezało. Nagle objawiono nam nowego przyjaciela („Mamo, mam nowego przyjaciela! A co z Ludwikiem? Ależ mamo, to Sunlicht!”), w osobie starszego sierżanta sztabowego IDF, Jonny’ego „Dyzmy” Danielsa, który na kolacji szabasowej w listopadzie zeszłego roku zrekonstruował nam rząd, prezydent Juda ogłosił zamianę Rzeczpospolitej Polskiej na „rzeczpospolitą przyjaciół POLIN” i rozpoczeliśmy coraz gwałtowniejszy obsuw po politycznej równi pochyłej. Red. Michalkiewicz tłumaczy to wycofaniem się Naczelnika Państwa pod żydowski parasol ochronny wobec felonii wystruganego przezeń z banana pana prezydenta, w kontekście nieustannych „kombinacji operacyjnych” ze strony Niemiec, mających na celu obalenie obecnych władz i re-instalację kurwów i szujów ze Stronnictwa Pruskiego.

Niestety, Naczelnik chyba nie był świadomy rzeczywistych kosztów owego parasola i związanej z nimi degradacji Polaków we własnym państwie na rzecz nowej szlachty jerozolimskiej oraz już teraz rozpaczliwie walczących o przyszłe synekury politycznych szabesgojów. Tym sposobem, mimo zachowania dotychczasowych osiągnięć, tzw. „dobra zmiana” zakończyła się totalną klęską geopolityczną i bezwzględną koniecznością przejęcia władzy przez nowe, narodowe elity polskie, pod rygorem utraty podmiotowości we własnym państwie i degradacji do poziomu niekoszernego bydła.

[niestey, znów się rozpisałem i będę musiał dokończyć temat kiedy indziej].

Przypisy:

1.Jak podkreśla Krzysztof Karoń: mówimy UE, myślimy Niemcy, mówimy Zachód, myślimy Ameryka. Podobnie było za pierwszej komuny: mówimy Partia, myślimy Lenin, mówimy Lenin, myślimy Partia i w końcu sami już nie wiemy, co tak naprawdę mówimy, a co myślimy. W dzisiejszych czasach jest na to łatwe remedium: sięgamy po Wyborczą, włączamy TVN i już wiemy, jakie mamy poglądy i dlaczego musimy kajać sie za bycie Polakami, zaś w sprawach dotyczących braci strasznych z ufnością siegamy po dowolne medium głównego nurtu.

2.Po przeczytaniu poniższej informacji z „Dziennika Narodowego”, nie wiem czemu, ale zupełnie bez związku przypomniał mi się znakomity film sci-fi Johna Carpentera „Oni żyją” (sam reżyser skomentował na twitterze: „THEY LIVE is about yuppies and unrestrained capitalism.It has nothing to do with Jewish control of the world, which is slander and a lie” .4:29 AM – Jan 4, 2017 czyli “Oni żyją” to film o japiszonach i niepohamowanym kapitalizmie. Nie ma on nic wspólnego z żydowską kontrolą nad światem, co jest oszczerstwem i kłamstwem).

Szef Centrum Badań nad Uprzedzeniami: Może czas skończyć z uczeniem o Ince, Pileckim?

– Co dziesiąty licealista po odwiedzeniu Auschwitz cierpi na PTSD i wymaga pomocy psychologicznej. Może czas skończyć z wychowaniem martyrologicznym, z wieczną traumatyzacją, z uczeniem o Ince, Pileckim, Anielewiczu, obozach, katowniach… – proponuje Michał Bilewicz, psycholog społeczny, członek zarządu Międzynarodowego Towarzystwa Psychologii Politycznej.

Jest współredaktorem książek „The Psychology of Conspiracy”, „Poza stereotypy. Dehumanizacja i esencjalizm w postrzeganiu grup społecznych”, „Uprzedzenia w Polsce”, oraz „Trudne pytania w dialogu polsko-żydowskim”. W latach 2000–2001 był redaktorem naczelnym pisma „Jidełe”, później przez kilka lat redaktorem „Słowa Żydowskiego” oraz członkiem zespołu „Krytyki Politycznej”.

Bilewicz stoi na czele Centrum Badań nad Uprzedzeniami i Shapiro Silverberg Central Europe Office. Centrum to jednostka naukowa, działająca przy Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Centrum było m.in. współorganizatorem konferencji organizowanej na początku grudnia ub.r. w Warszawie przez American Jewish Committee „ZJAWISKO ANTYSEMITYZMU W POLSCE: DIAGNOZA – KONSEKWENCJE – METODY PRZECIWDZIAŁANIA”. O problemach społeczności żydowskiej Warszawy mówiła przewodnicząca GWŻ Warszawa – Anna Chipczyńska. W panelu „Głos społeczności żydowskiej” zabrała Anna Zielińska, zajmująca się w Gminie przeciwdziałaniem i zwalczaniem antysemityzmu”.

To właśnie na niej wiceminister Gawin [por. Pani minister klaszcze]powiedziała:

– Wydaje mi się, że ten marsz [scil. Marsz Niepodległości] jest absolutnym problemem. Nie wiem, jak doszło do rejestracji ONR, bo w zasadzie jest to sprzeczne z konstytucją. I na pewno będziemy musieli się temu przyjrzeć. To znaczy delegalizacja ONR w jakiejś perspektywie czasowej jest absolutnie niezbędna, potrzebna. Oni też powinni wziąć całkowitą odpowiedzialność za to, co się dzieje na ulicach Warszawy, ale też za tę swoją stałą, powtarzającą się taktykę, że używają ludzi jak tarczy.

Mój prosty umysł goja podpowiada, że skoro odwiedzanie Auschwitz jest takim stresem (por. Skandal w Auschwitz. Młody Izraelczyk nasikał na pomnik), to powinno się zaprzestać szerzenia religii Holokaustu (religii wymyślonej przez Eli Wiesela) i epatowania nią czy ktoś chce czy nie chce – no, ale co ja tam wiem. Jak widać wiedza o heroizmie Inki, Pileckiego i Anielewicza traumatyzuje, ale już haggada o „Polakach mordujących Żydów” wcale. Do tej pory myślałem, że chucpa to taka cecha niektórych Zydów, która po zamordowaniu własnych rodziców pozwala prosić sąd o łaskę dla sieroty. To prawda, ale „jidełe” Michał Bilewicz to chucpiarz wyższego rzędu.

MacGregor

Za: http://macgregor.neon24.pl/post/143255,ostatnia-nadzieja-bialych

Data publikacji: 14.04.2018


3 thoughts on “Ostatnia nadzieja białych

  1. Panie MacGregor, ma Pan we wszystkim całkowitą rację, tylko beton pisowski jeszcze nie chce przyjąć do wiadomości, że został oszukany nie tylko przez „genialnego stratega”, ale i przez PAD! Dziś na konwencji znów pełno kiełbasy wyborczej i większość to kupi! Przyczyniają się też do tego tzw. niezależne media chodzące na pasku władzy.Są to zwykli propagandziści! Nawet po występie PAD w Oświęcimiu 12 kwietnia, kiedy Polska została wdeptana w ziemię i kolejny raz poniżona kłamstwem izraelskiego prezydenta media skuliły uszy po sobie.To co się dzieje jest nie do zniesienia! Pozdrawiam Pana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *