Strona główna > NWO > Apokalipsa > Oramus: Homo non sapiens zniszczy świat

Oramus: Homo non sapiens zniszczy świat

Społeczeństwo budujące socjalistyczną Utopię zidiociało – zwykł mawiać wybitny filozof katolicki prof. Henryk Kiereś (ur. 1943), a potwierdza tą obserwację wybitny twórca literatury fantastyczno-naukowej Marek Oramus (ur. 1952), który jedyną szansę przetrwania ludzkości upatruje w ucieczce jej przedstawicieli na inną planetę. Tylko – zapytajmy – PO CO? – Żeby homo non sapiens mógł „zrobić szambo z [kolejnego] kwitnącego miejsca w kosmosie”?

Angielski kompozytor Giles Oliver Swayne (ur. 1946) skomentował naszą sytuację krótko:

„Homo non sapiens /

The human race /

Once fell from grace /

And now it’s falling /

On its silly face.”

„Homo non sapiens /

Rodzaj ludzki /

Kiedyś popadł w niełaskę /

I teraz pada /

Na swoją głupią twarz.”

Podzielamy w zupełności to odczucie, patrząc zwłaszcza na radosną twórczość pp. socjalistów (z różnych partii i kościołów), którzy jedynie odsuwają od siebie najważniejsze problemy ludzkości i tworzących ją poszczególnych jednostek, kontynuując jednocześnie (z powodów egoistycznych, merkantylnych) swoją katastrofalną, zgubną dla człowieka i Ziemi, antypersonalistyczną w swej istocie politykę przymusowego (!) przesiedlania mas ludzkich ze wsi (z prowincji) do miast oraz wiążącej się z tym industrializacji, urbanizacji, metropolizacji i zamieniania wszystkich już krajów i kontynentów w elektroniczne obozy koncentracyjne, poprzedzielane eksterytorialnymi rzekami autostrad.

Polityka budowy wielkich miast, wielkich lotnisk i sieci dróg szybkiego ruchu, polityka zabetonowywania rolniczej Polski i zwiększania liczby samochodów – ta wspólna polityka rozmaicie się zwących twórców socjalistycznej Utopii – jest najzupełniej błędna, prowadzi do nikąd i jest sprzeczna z podstawowymi interesami słowiańskiego narodu polskiego, żyjącego od przeszło tysiąca lat na życiodajnej polskiej ziemi.

Grzegorz Grabowski

*

Marek Oramus, Gwiazdy naszym przeznaczeniem (fragmenty):

„Gadanie o zmniejszaniu emisji węglowej uważam za bałamutne. Oczywiście, należy to czynić, ale przy rosnącym zużyciu energii nie da się jej uniknąć. O ograniczaniu zużycia energii nikt nie wspomina; przeciwnie, wszyscy chcą jej coraz więcej. Zieje tu przepaść nie do zasypania.

Główną przyczyną tych [naszych energetyczno-klimatycznych] kłopotów jest przeludnienie. Sam pamiętam przyjemny świat lat 70. XX wieku, kiedy było nas ledwie 4 miliardy; dziś ludzkość liczy prawie dwa razy tyle ze stałą tendencją wzrostową. To tak, jakby koło każdego z nas postawić drugi egzemplarz – trudno takiego przyrostu nie zauważyć i trudno się nim cieszyć. Demografia jest wspólnym mianownikiem problemów z energią odpadową – ale nie słyszałem, na przykład, aby na konferencji klimatycznej w Katowicach jakaś podkomisja zajmowała się demografią.

Konsekwencją przeludnienia jest dewastacja i zanieczyszczenie planety. (…) Nie dajemy sobie rady z energią odpadową i nie zdajemy sobie sprawy, że może ona zadusić cywilizację. (…) Przy bierności w przeciwdziałaniu złym skutkom naszej gospodarki na planecie dewastacja Ziemi będzie postępować i w końcu okaże się, że z kwitnącego miejsca w kosmosie zrobiliśmy szambo, w którym nie da się żyć. Bogatsi będą się mogli odgrodzić od urągających godności ludzkiej warunków życia swoim bogactwem, ale biedota doświadczy ich w całej bezwzględności i surowości. Nawet jednak ci najlepiej sytuowani nie będą mogli się całkiem odciąć od przegrzanego śmietnika, w jaki zamieni się świat, bo przecież temperatura, powietrze i woda będą w mniejszym lub większym zakresie wspólne. (…)

Raźno ku katastrofie

Ziemia staje się dla nas za ciasna, powiada [Stephen] Hawking [autor „Krótkich odpowiedzi na wielkie pytania”]. „Nasze fizyczne zasoby są uszczuplane w zatrważającym tempie. Zafundowaliśmy naszej planecie katastrofalną zmianę klimatu. Rosnące temperatury, kurczenie się czap lodowych, wylesienie, przeludnienie, choroby, wojny, głód, niedobory wody pitnej i zdziesiątkowanie gatunków zwierzęcych – wszystko to są problemy możliwe do rozwiązania, ale jak dotąd ich nie rozwiązaliśmy”. Kurczenie się przestrzeni życiowej nie wynika tylko z nabrzmiewającej liczebnie ludzkości, ale i z tego, że 25 % państw wysokorozwiniętych wykorzystuje 70 % zasobów planety. Łatwo obliczyć, że gdyby wszyscy chcieli żyć „po amerykańsku” – a niby czemu im tego odmawiać – niezbędne byłyby trzy planety wielkości Ziemi, podczas gdy wciąż dysponujemy tylko jedną.

Nie rozwiązujemy kluczowych dla planety problemów, ponieważ nikomu na tym nie zależy. Politycy, jak prezydent Trump, zapewniają, że żadnego efektu cieplarnianego nie ma; to im pozwala zachowywać bierność. Brakuje organizacji, która wzięłaby na siebie to brzemię; na pewno nie jest taką organizacją ONZ. Swoje dokłada głupota ludzka: za mojego życia, czyli od ponad 60 lat, ludzkość nie tylko rozmnożyła się ponad miarę, ale i zgłupiała do tego stopnia, że trudno bardziej. Nikogo dziś własna głupota nie zawstydza, gdyż, jak zauważył Montaigne, rozum jest dobrem najsprawiedliwiej rozdzielonym na świecie, skoro nikt nie narzeka, że ma go za mało.

Żeby się przekonać, jakiego dna sięgnęliśmy pod tym względem, dość włączyć telewizor. Poziom zwłaszcza serwowanej tam rozrywki obliczonej na masowego widza ociera się o żenadę. Durniom nie tylko nie przeszkadza krytyczny stan świata, ale też chętnie przyłożą do niego rękę, podpalając lasy w Grecji czy Kaliforni, albo wybijając ostatnie egzemplarze rzadkich gatunków zwierząt. Widok dwunogów w autobusie czy w tramwaju, ściskających swe podręczne ogłupiacze, albo wpatrujących się w malutkie ekraniki w sposób angażujący wszystkie zmysły, każe czarno widzieć perspektywy ludzkości. W ostatecznym rozrachunku to własna głupota wypędzi ludzi w kosmos.”

Źródło: „Rzeczpospolita” nr 4 z dn. 05-06.01.2019, dod. „Plus Minus” nr 1 (1346), s. 34-35.

Marek Oramus (ur. 23.03.1952 w Sieprawiu pod Krakowem) – „syn Adama Oramusa, rzemieślnika, i Anny z domu Siatka. Uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego im. T. Kościuszki w Myślenicach, gdzie w 1969 zdał maturę. Następnie studiował na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Śląskiej (specjalność energetyka jądrowa); tytuł magistra inżyniera uzyskał w 1975. Debiutował w 1972 humoreską pt. „Dziady i technokracja”, opublikowaną na łamach tygodnika studenckiego „itd” (nr 1); w piśmie tym drukował do 1986 prozę, artykuły, wywiady i recenzje. (…) W l. 1975-77 kontynuował naukę na Pomagisterskim Dziennym Studium Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim (specjalność reportaż); pisał reportaże dla „Przeglądu Technicznego”. Był członkiem Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Fantastyki i Science Fiction, działającego przy studenckim klubie „Ubab” w Warszawie. Brał udział w konwentach science fiction. Od stycznia 1981 pracował w redakcji pisma „itd” jako publicysta w dziale kultury. We wrześniu 1981 wybrano go zastępcą redaktora naczelnego „itd.”, jednak wyboru tego nie zatwierdził wydawca pisma (MAW). Był członkiem NSZZ „Solidarność”. Po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 w wyniku weryfikacji został zwolniony z pracy z zakazem uprawiania zawodu dziennikarza; do 1990 pozostawał bez pracy etatowej. Publikował w tym czasie powieści i opowiadania science fiction. (…)”

Zob. cały biogram: Maria Kotowska-Kachel, Marek Oramus /w:/ Polscy pisarze i badacze literatury przełomu XX i XXI wieku http://www.ppibl.ibl.waw.pl/mediawiki/index.php?title=Marek_ORAMUS (04.04.2019).

Tygodnik „itd” (kontynuacja popaździernikowej „Odnowy”, która była kontynuacją odwilżowego „Po prostu”) kojarzy się przede wszystkim z b. prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, który od listopada 1981 r. do lutego 1984 r. był jego redaktorem naczelnym. Jednakże Kwaśniewski trafił do tego pisma z zewnątrz, postawiony w przeddzień stanu wojennego przez Partię:

„Praca w mediach to ważny etap w życiu Aleksandra Kwaśniewskiego. Trafił tam jesienią 1981 roku. Zbliżał się stan wojenny, delegalizacja „Solidarności”, tragedia „Wujka”. Partyjni stratedzy nie chcieli „moczyć” w rozwiązanie siłowe młodych działaczy PZPR – pisze Dziennik. I tak Młody, jak Kwaśniewskiego nazywano jeszcze wiele lat potem, trafił do „ITD”. Miała to być dla niego przechowalnia do lepszych czasów. W listopadzie 1981 został naczelnym tego studenckiego tygodnika. Po 13 grudnia inne, oprócz „Trybuny Ludu”, tytuły przestały wychodzić. Również „ITD”. Przerwa trwała kilka miesięcy.”

Źródło: Zbigniew Krzyżanowski, Twórczość redaktora Kwaśniewskiego https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/215927,tworczosc-redaktora-kwasniewskiego.html (13.10.2007).

Wychodzi więc na to, że to za kadencji Kwaśniewskiego komuna zwolniła Oramusa z „itd”, „kreując” w ten sposób uznanego pisarza s-f, który w roku 2007 został odznaczony przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. (GG.)

Zapobieżenie przeludnieniu i zniszczeniu Ziemi jest równie słuszne i ważne, jak walka z zabijaniem dzieci nienarodzonych, a z punktu widzenia dzieci narodzonych (i ich dzieci) jest nawet ważniejsze.

* * *

Władysław (Ladislau) Dowbor:

(Świat) Już się zawala. Spójrzmy na megatrendy. Mamy tu dwie główne osie. Pierwsza to problem środowiska. Generalnie są to zmiany klimatu, globalne ocieplenie, zanieczyszczenie środowiska, zanieczyszczenie wód. Miliardy ludzi są pozbawione dostępu do wody pitnej. Planeta ubożeje. Od lat 70. ubiegłego wieku, w ciągu 40 lat, straciliśmy 52 % gatunków zwierząt. Zniknęły. Teraz można jeździć samochodem po drogach i nie ma owadów na szybie. Znikają owady, znikają pszczoły. Wycinane są lasy. W Brazylii, w Indonezji, w Afryce… W Brazylii w czasach prezydenta Luli zmniejszyliśmy wycinanie lasów z 8 tys. km kw. do 4 tys. km kw. rocznie. A teraz znów wycinają 8 tys. km kw. Jest problem zanikania całej sfery rybołówstwa na świecie. Ziemia zatruwana jest chemikaliami. Na świecie tracimy co roku ok. 70 tys. km kw. żyznej ziemi. To wszystko dzieje się praktycznie niezauważalnie, powoli, niemal tego nie dostrzegamy. Slow motion catastrophe. Powolna katastrofa. Dewastacja natury to jej jedna oś, druga – wielkie światowe nierówności. Te nierówności zaczęły się pogłębiać od lat 80. XX w. Przede wszystkim zmienił się kapitalizm. Spójrzmy na pieniądz! To już nie jest to, co się drukuje, ten papierowy, którego używało moje pokolenie. W kieszeni wszyscy mamy 3 % światowych płynności. 97 % to są zapisy na kontach. (…) Dziś, inwestując w tradycyjną gospodarkę, w przyrost produkcji i usług, osiąga się 2 % zysku rocznie. A inwestując w instrumenty finansowe, ma się między 7 a 9 %. Nie ma więc sensu wydawać na produkcję! (…) Więc taka sytuacja jest etycznie nie do przyjęcia. Politycznie również. A z punktu widzenia ekonomicznego mamy kompletny bałagan. Bo pieniądze idą nie tam, gdzie iść powinny. Nie na to, czego świat potrzebuje. Ponieważ mamy problem środowiskowy i problem nierówności, te pieniądze powinny iść na zmiany technologiczne, żeby zatrzymać katastrofę klimatyczną. I żeby wchłonąć ekonomicznie te 4 mld dziś niepotrzebnych ludzi. (…) W tej chwili międzynarodowy handel żywnością i surowcami jest w rękach 16 firm. Cały handel. Współczesny kapitalizm to już nie kapitalizm producenta, to kapitalizm spekulantów. (…) W każdym razie mamy dwie katastrofy. Niszczenie planety oraz potworną sytuację społeczną. A rządy nie mają narzędzi, by sobie z tym poradzić.”

Źródło: Kiedy świat się zawali? [Rozmowa Roberta Walenciaka z prof. Ladislauem Dowborem], Tygodnik „Przegląd” nr 29/2019. Całość: https://fakty.interia.pl/swiat/news-przeglad-kiedy-swiat-sie-zawali,nId,3098385 (16.07.2019).

* * *

Zob. także:

Homo sovieticus i homo europeicus – dwa produkty Utopii https://wolna-polska.pl/wiadomosci/homo-sovieticus-i-homo-europeicus-dwa-produkty-utopii-2019-07 (19.07.2019).

Po co nam „Konfederacja”? – no właśnie https://wolna-polska.pl/wiadomosci/po-co-nam-konfederacja-no-wlasnie-2019-05 (31.05.2019).

Nie popierajmy zbrojeń, militaryzacji i myślenia o wojnie https://wolna-polska.pl/wiadomosci/nie-popierajmy-zbrojen-militaryzacji-i-myslenia-o-wojnie-2019-06 (15.06.2019).

Pomysły z piekła rodem: podatek na cudze dzieci https://wolna-polska.pl/wiadomosci/pomysly-z-piekla-rodem-podatek-na-cudze-dzieci-2019-06 (24.06.2019).

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *