Strona główna > Rosja > Opowieść o ropiejącej ranie po otrzymaniu przez syna paszportu biometrycznego

Opowieść o ropiejącej ranie po otrzymaniu przez syna paszportu biometrycznego


Od tłumacza: Artykuł o skutkach przyjmowania nowych dokumentów Antychrysta (paszportów biometrycznych itp.), a nawet składania podań o ich wydanie. Media kościelne, księża na kazaniach, rekolekcjach, spotkaniach religijnych tematu tego unikają jak ognia. Żaden ksiądz czy biskup nie powie wprost: brać czy nie brać nowe paszporty z czipem. To wierni sami mają zdecydować, jak  postąpić. O niebezpieczeństwie wiecznego potępienia tych, którzy przyjmą znak Bestii i jej imię, przedstawionego dokładnie w Apokalipsie św. Jana nikt nie przypomina i nie ostrzega. Gdzie są prawdziwi pasterze i nauczyciele maluczkich? Gdy nadejdą czasy wydawania tych diabelskich dokumentów – będzie wielka tragedia wśród wierzących, bowiem ogromna większość nie będzie wiedziała, jak postąpić. W publikacjach obecnych można znaleźć artykuły o czipach, wszczepianych za pomocą igły (również podczas szczepień…) na czoło lub prawą rękę, o wielkości ziarnka ryżu. Myślę, że ta metoda nie sprawdziła się (ludzie trochę dowiedzieli się o czipach, igłach itd. i mieli negatywne nastawienie do czipowania), stąd obecnie mówi się o nanoszeniu znaku i imienia Bestii za pomocą innych metod. W poprzednim artykule na ten temat – chodzi o nanoszenie znaku Bestii niemowlętom na Ukrainie – cyfrowe międzynarodowe imię człowieka w globalnym systemie Nowego Porządku Świata może być zapisywane w międzynarodowym standardzie EAN (666) czterema metodami zapisu: tekstową, kreskową, elektroniczną i radiową (o specjalnej częstotliwości). Ta ostatnia pozwala na naniesienie numeru identyfikacyjnego na prawą rękę i na czoło w formie etykiety (mikroczipa), przedstawianego np. na wszystkich opakowania w postaci kodu kreskowego. A przypisanie cyfrowego identyfikatora osobie na papierze (to będzie zapisane we wniosku o wydanie paszportu) musi koniecznie być zakończone naniesieniem tego identyfikatora na jego ciało fizyczne (czoło i dłoń). Pomyślmy przez chwilę o skutkach nanoszenia znaku  Bestii na czoło podczas robienia zdjęć do dowodów biometrycznych (to nanoszenie będzie  robione automatycznie i nikt nie będzie o tym wiedział!). A skutki? Kto nic na ten temat nie wie, ten będzie przy bólach bezskutecznie zażywał garściami tabletki, przy wrzodach stosował jakieś maści itp…. Chyba, że jakiś mądry znajomy lub babcia powie o konieczności Spowiedzi, wodzie święconej, modlitwach… Czekają nas trudne czasy.  Pozdrawiam wszystkich. Andrzej L.  

LIST DO REDAKCJI III RZYM: 

Chrystus zmartwychwstał! 

Droga redakcjo!

Prawosławna kobieta służebnica Boża Walentyna z Ukrainy opowiedziała nam o tym, co się z nią stało, gdy wymogła ona na synu, aby ten odebrał paszport w postaci karty ID (świadectwa tożsamości). Pozwoliła opublikować tę historię swojej rodziny w publikacjach prawosławnych. Powiedziała, że ​​chciałaby, aby o skutkach przyjęcia paszportu biometrycznego, których doświadczyła, dowiedziało się jak najwięcej ludzi.

Jeśli to możliwe, to proszę o opublikowanie na stronie Moskwa Trzeci Rzym.

Sługa Boży Aleksandr

„… A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii i na tych, co wielbią jej obraz.” (Ap 16: 2)

Dwa lata temu szesnastoletni chłopiec wziął paszport w postaci karty ID (dowodu osobistego) pod naciskiem swojej matki – służebnicy Bożej Walentyny. Oto jej historia.

W dniu, kiedy wraz z synem złożyła podanie o kartę – paszport, w duszy sł. Bożej Walentyny pojawił się niepokój, jakiś nieprzyjemny osad, wrażenie, że zrobiła coś złego, że stanie się coś strasznego.

Kiedy syn wrócił z fotografowania na kartę – paszport obywatela Ukrainy, sł. Boża Walentyna zwróciła uwagę na paski w postaci oparzenia na czole syna – jakby ktoś narysował mu je na czole gorącym ołówkiem. Paski były na całej szerokości czoła: o różnej długości, grubości, rozmieszczone pod różnymi kątami w stosunku do pionu.

Syn nic z tego nie widział, nie czuł oparzenia. I zupełnie nie pamiętał, w jaki sposób go fotografowano. W następnych dniach pasków już nie było widać. Ponieważ syn miał uczulenie na ambrozję, zdecydowano, że jest to reakcja alergiczna na ambrozję. Według matki, po tym wydarzeniu syn się zmienił, jak gdyby ktoś go zamienił.

U samej Walentyny następnego ranka po złożeniu wniosku o kartę paszportową dla syna od tyłu nad piętą lewej nogi utworzył się ropny wrzód. Wzrosła temperatura, W. zaczęła odczuwać zimno, chociaż było lato. Wrzód był pod pewnymi względami podobny do rozwijającej się róży – szybko się rozszerzał i pogłębiał. Miękkie tkanki na pięcie zaczęły się szybko rozkładać, wyłazić na zewnątrz. W ciągu trzech dni wrzód rozprzestrzenił się na całą piętę. Mąż, który robił opatrunki i obrabiał ranę środkiem antyseptycznym, powiedział jej, że ropny wrzód dotarł do kości.

Małżonkowie przypomnieli sobie, że gdy kiedyś żona miała różę na nodze i chociaż nie byli oni ludźmi wierzącymi, ale dwanaście razy czytali wtedy modlitwę „Ojcze nasz”, żegnali ranę, kropili wodą święconą i to pomogło.

Mąż i w tym przypadku zaczął odmawiać modlitwę „Ojcze nasz” dwanaście razy wieczorem, opryskiwać ranę wodą i wrzód przestał się rozprzestrzeniać poza piętę. Walentyna odczuwała silne bóle w miejscu wrzodu. Kiedy wrzód był opryskiwany wodą święconą, następowała ulga. Jeśli mąż nie odmawiał „Ojcze nasz”, to nie mogła w nocy zasnąć. W godzinach porannych ból nasilał się, jakby ktoś mścił się za modlitwy. Kiedyś poszli razem do świątyni,

aby zapalić świecę w intencji zdrowia. W świątyni Walentyna poczuła, jakby ktoś chwycił ją za piętę i gryzł kość pięty.

Sł. Boża Walentyna opowiedziała, że gdy tylko zaczynała myśleć o modlitwie i modlić się, to w okolicy wrzodu pojawiał się silny swędzący ból, który rozprzestrzeniał się na głowę. Zaczynały boleć też zęby i uszy. Kiedy się nie modliła, takich bólów nie było. Wierzący krewny powiedział Walentynie, że powinna się wyspowiadać z tego, że nalegała, aby syn wziął kartę paszportową. Po tym, jak zaczęła chodzić do cerkwi na Mszę Św. (Boską Liturgię) i wyspowiadała się, wrzód zaczął szybko się zaciągać, bóle ustępowały. Teraz od ropnego wrzodu pozostała ledwo dostrzegalna blizna.

Walentyna i jej mąż nawrócili się i stali się ludźmi wierzącymi. Ona zaczęła czytać Ewangelie i Objawienie Świętego Apostoła Jana Teologa. Powiedziała, że ​​jeśli jest to ten sam ropny wrzód, o których wspomina się w Objawieniu, to jest to przerażające.

Paski na czole syna, które widziała w dniu fotografowania w biurze paszportowym, nadal niepokoją sł. Bożą Walentynę. Wszyscy troje postanowili oddać karty paszportowe tam, skąd je wzięli, mimo że syn pozostanie bez paszportu.

P.S. Przykład oświadczenia o odmowie przyjęcia paszportu biometrycznego i od Unikalnego Numeru Zapisu w Rejestrze – UNZR (ros. – УНЗР) został opublikowany w gazecie MIR, 2017, nr 9, s. 8; pracownica biura paszportowego poradziła, aby dodać na końcu oświadczenia następujące zdanie: „Proszę o zniszczenie zwróconego przeze mnie paszportu”.

Od tłumacza: powyższy artykuł jest na stronie portalu 3rim.info:

ВНИМАНИЕ! В Украине новорожденным присваивают УНЗР – «имя зверя». Письмо в Редакцию. (бланки заявлений)

http://3rim.info/11662-vnimanievukrainenovorozhdennymprisvaivayutunzrimyazveryapismovredakciyublankizayavleniy.html

tłumaczenie moje na stronie <wolnej polski>:

Na Ukrainie noworodkom jest przydzielany numer UNZR – „imię Bestii”

https://wolna-polska.pl/wiadomosci/na-ukrainie-noworodkom-jest-przydzielany-numer-unzr-imie-bestii-2018-06

Sł. Boży Aleksandr, Sł. Boża Irina, telefon: + 38-067-453-45-48

Źródło:

РАССКАЗ МАТЕРИ О ГНОЙНОЙ ЯЗВЕ… после получения сыном биометрического паспорта. Письмо в Редакцию

http://3rim.info/10870-rasskazmateriognoynoyyazveposlepolucheniyasynombiometricheskogopasportapismovredakciyu.html

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

11.6.2018 r.