Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > O fałszywce tzw. „przywilejów żydowskich”

O fałszywce tzw. „przywilejów żydowskich”

Statut Kaliski lewizna

5_big_articleTej fałszywce służą wydania Statutu Kaliskiego, jak na zamieszczonym zdjęciu. Dlaczego to ordynarna fałszywka – wyjaśniają wnioski z badań prawno-historycznych w czasach, gdy polscy naukowcy nie dostawali grantów za poprawność polityczną.

Wygląda to tak – mówi jeden ze współczesnych pisarzy w roku 1618 – jak gdyby jaki rozbójnik pojmany na rozboju, broniąc się, okazywał przywilej królewski lub bullę papieską, w którychby stało, że kto je okaże wolno mu kraść, wydzierać, zabijać i mordować, a dlatego nie ma go o to nikt imać ani karać”.

Podstawą generalną przywilejów żydów w Polsce jest przywilej rzekomo wydany dla żydów wielkopolskich w 1264 roku przez księcia Bolesława Pobożnego. Utarło się wśród „żydo-świadomych” czytelników różnych publikacji mediów alternatywnych posługiwanie się stereotypem „żydowskich przywilejów z 1264 r.”. W oparciu o ten stereotyp wysuwane są różne hipotezy historyczne, koncepcje „co by było, gdyby”, wskazywanie winnych, zaś żydzi czerpią z istnienia tego stereotypu i na jego podstawie przeróżne korzyści i jawnie współpracują obok swych przeciwników w jego utrwalaniu. Wiele stron internetowych przytacza nawet rzekomo dosłowną treść dokumentu księcia Bolesława pochodzącego jakoby z XIII wieku.

Jest to mit niebezpieczny, nie mówiąc już o tym, że zupełnie fałszywy. W świetle badań historycznych nie odkryto ani dokumentu księcia Bolesława z rzekomymi „przywilejami żydowskimi” ani w związku z tym nikt nie zna treści owych „przywilejów”. Niebezpieczeństwo tego mitu polega na tym głównie, że pozwala talmudystom utrwalać kolejne mity, w szczególności mity domniemanych łask, jakimi jahwe obdarzał ich podczas pobytu w „Polin” oraz nadzwyczajnych dobrodziejstw gwarantowanych im przez polskich władców oraz Sejmy Rzeczypospolitej.

Odwołując się do tej całkowicie fałszywej tradycji, wywodzą oni z tego mitu roszczenie nadzwyczajnych przywilejów w czasach obecnych twierdząc, iż tylko nawiązują do tradycji polskiej państwowości. Mit „przywilejów żydowskich” służy im jako tarcza obronna oraz narzędzie nacisku na model ustawodawczy, kopiujący wzorzec rzekomo powstały niemal u początków Królestwa Polskiego. Jest to mit „przywilejów” nigdy im nie nadanych, mit poddany już analizie przez polską historiografię i zbadany przez historyków prawa.

Rzekome „przywileje żydowskie” stały się przedmiotem badań przy okazji ogromnej pracy naukowej w wieku XIX podjętej przez wielu autorów, pracy skupionej na zagadnieniu zebrania obszernych źródeł prawa polskiego okresu Rzeczypospolitej Królewskiej i opublikowania spuścizny prawnej państwa, jakie zniknęło z mapy świata. Tematyka żydowska była drobnym wycinkiem, częścią odszukania i krytycznego uszeregowania ogromnej tematyki prawnej obejmującej okres ponad 700 lat.

Fragmentarycznie prawdę historyczną w sprawie „przywilejów żydowskich” wyjawiło w trakcie tych prac naukowych wielu polskich uczonych, m.in.: Jan Wincenty Bandtkie-Stężyński, Ludwik Gumplowicz, Ksawery Liske, Michał Hieronim Bobrzyński, Wacław Aleksander Maciejowski i inni. Lecz najbardziej wszechstronnej krytyce poddał to zagadnienie jeden z najwybitniejszych polskich prawników, prof. nauk prawnych i historyk prawa, Romuald Hube. Może właśnie dlatego jest obecnie postacią prawie całkowicie zapomnianą.

Romuald Hube nie otrzymał koczowniczego grantu pseudo-naukowego, aby „na krzywy ryj” za pieniądze podatników napisać politycznie poprawny ściek propagandowych bzdur. Był jedną z wielkiej grupy wybitnych postaci polskiej nauki tworzącej grunt ideologiczny ruchu narodowego, prawnikiem analizującym i poszukującym podstaw przyszłego, odrodzonego państwa polskiego w tradycji prawno-historycznej Polski Królewskiej.

Bazując na poszukiwaniach źródeł i analizie dokumentów źródłowych, jak dekrety królewskie, uchwały sejmowe, statuty koronne, akta sądów grodzkich oraz innych materiałach źródłowych, napisał w 1879 roku rozprawę z zakresu prawa polskiego zatytułowaną „Przywilej żydowski Bolesława i jego potwierdzenia”, jaka nakładem wydawnictwa M. Arcta została opublikowana w Warszawie w 1905 roku.

R. Hube poddał gruntownym badaniom zagadnienie „przywilejów żydowskich” ze szczególnym uwzględnieniem ich genezy w okresie panowania Bolesława Pobożnego. Przy czym nie opublikował swoich odkryć z prezentacją wyłącznie własnych wniosków. Wręcz przeciwnie, w swojej pracy przedstawił poglądy innych autorów, którzy również wnikliwie zbadali to samo zjawisko. Prócz detali o charakterze metodologicznym i zakresu głębi poszukiwań, wszyscy ci autorzy doszli do jednobrzmiących wniosków, zaś profesor Hube przedstawił w krótkiej rozprawie kwintesencję tych poglądów oraz dowody naukowe uzasadnione w oparciu o przebadane źródła prawa polskiego, jakie nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości: „przywileje żydowskie z 1264 r.” to absolutnie fałszywy mit.

Przechodząc do analizy odkryć naukowych R. Hube należy zaznaczyć, że wspomnianego „przywileju” Bolesława Pobożnego po prostu nie ma. Nie zachował się on ani w oryginale ani we współczesnym odpisie. Zatem tekstu pierwotnego nie ma. To, co miałoby o jego istnieniu rzekomo zaświadczać, to tzw. „potwierdzenia”, w tym przede wszystkim potwierdzenia z czasów panowania Kazimierza Wielkiego. Tak też próbuje czynić historiografia i próbuje przemycać tzw. zatwierdzenia pierwotnych przywilejów w okresie rządów Kazimierza Wielkiego. Twierdzi się, że „przywilej żydowski” jest znany z późniejszego zatwierdzenia. Problem jednak w tym, że jak wykazały niezbicie badania źródłowe, również tych kazimierzowskich „zatwierdzeń” nie ma ani w oryginale ani we współczesnym odpisie.

Tzw. „zatwierdzenia Kazimierza Wielkiego” pojawiają się dopiero później, a najwcześniejsze z nich pochodzi z 1506 roku i będzie poddane szczegółowemu opisowi w dalszej części. „Przywilejów żydowskich” w późniejszej redakcji pochodzących jakoby z „zatwierdzenia” Kazimierza Wielkiego pojawiło się wiele, ni z tego ni z owego „znalazły się” w polskich dokumentach prawnych, zaś szczegółowej analizie poddanych zostało aż jedenaście (sic!) ich różnych wariantów:

1) w ogóle pierwsza wzmianka o istnieniu przywileju księcia Bolesława i „zatwierdzeniu” go przez Kazimierza Wielkiego w 1334 r. znalazła się w Zbiorze Praw Polskich wydanym przez Łaskiego w 1506 r.,

2) „redakcja pomnożona” pochodząca z końca XV wieku, jaka została wydrukowana w Ius Polonicum J.W. Bandtkiego (1831 r.),

3) redakcja z rękopisu tego samego autora odszukana w archiwum koronnym, wydana w tym samym dziele,

4) „redakcja przerobiona” z akt gminy żydowskiej w Poznaniu,

5) redakcja taka sama odszukana przez J.W. Bandtkiego i znajdująca się w rękopisie tego autora,

6) przeróbka z oryginalnego potwierdzenia Jana III Sobieskiego z 1676 r.,

7) przeróbka z Akt grodzkich poznańskich,

8) z Biblioteki Ordynacji Krasińskich,

9) z Akt grodzkich krakowskich,

10) z Akt miasta Przemyśla,

11) z Akt miasta Lwowa.

Mając zgromadzony tak obfity materiał, nie byłoby bez korzyści zająć się krytycznem obrobieniem oryginalnego przywileju Bolesława, nietrudno bowiem dostrzedz, że wszystkie dotąd wydania onego są defektowe”.

Z analizy tych „późniejszych zatwierdzeń” profesor Hube postawił jednoznaczny wniosek, że istnieją trzy główne różne warianty tego przywileju i trzy główne różne „potwierdzenia” Kazimierza Wielkiego: z 1334 r., z 1364 r. i z 1367 roku. Tzw. „pierwsze potwierdzenie” z 1334 r., jakie znalazło się w Zbiorze Praw Polskich (1506) nie różni się, jak stwierdził R. Hube, „co do głównej ich osnowy” względem „potwierdzeń” nr 2 i nr 3.

Do „potwierdzenia” z 1334 r. odniósł się w swojej kronice Długosz i pod rokiem 1356 donosząc o stosunkach Kazimierza Wielkiego z żydówką Esterką, pisze że „na prośby Estery żydówki uczynił to król i nadał pojedynczym żydom mieszkającym w Królestwie, nadzwyczajne prerogatywy i wolności, czym oburzył na siebie wielu, którzy już wtedy uważali je za fałszywe, wydane na krzywdę ludzką, i któremi znieważony został i obrażony boski majestat”. (Roczniki, Edycya Krakowska, t. III, str. 263)

Nie ma więc w źródłach jakiejkolwiek mowy o „ogólnych”, „generalnych”, czy też „zbiorowych przywilejach” nadanych żydom, ale o osobistych specjalnych prerogatywach i wolnościach udzielonych pojedynczym żydom, co wzburzyło wówczas wielu Polaków. Prof. Hube zaznacza, że przesłanka braku pierwotnego tekstu zarówno „przywileju Bolesława”, jak też „potwierdzenia Kazimierza”, zmusiła go do dalszych badań naukowych nad istniejącymi 3 różnymi wersjami tzw. „zatwierdzeń KW”.

Po przeanalizowaniu prawdopodobnych okoliczności ich powstania oraz treści i różnic zawartych w tekstach dochodzi on do wniosku, że „zapisane w aktach Kazimierza wyrażenia świadczą, że zostały użyte przez ludzi nieznających ówczesnych stosunków i ówczesnych formuł kancelaryjnych”.

Jeszcze większe powątpiewanie co do autentyczności przywileju Kazimierza rodzi w nas jego treść, pozostawiająca na boku inne, choć nader ważne, szczegóły: podnosimy jeden z najważniejszych: Jest nim przepis o zaciąganiu pożyczek w żydów”.

Podsumowując wywód analizy historycznej instytucji pożyczek na ziemiach polskich, prof. Hube dochodzi do wniosku, że: „W takim położeniu śmiało utrzymywać można, iż przerobiony przywilej Bolesława nie może być dziełem Kazimierza Wielkiego…Opierając się na tem wszystkiem, stanowczo twierdzimy, że przerobiony przywilej Bolesława jest fabrykatem czasów po Kazimierzu W.”.

Zamykając część dotyczącą „przywileju z 1264 roku” oraz „zatwierdzeń KW” tego dokumentu, wnioski z badań R. Hube są następujące:

1) brak jest oryginału lub odpisu tego przywileju i tych zatwierdzeń,

2) badane dokumenty to fabrykaty (fałszywki) powstałe w czasach późniejszych „na ludzką krzywdę i obrazę boskiego majestatu”,

3) pierwotnej treści nie da się ustalić, gdyż albo w ogóle go nie było albo przepadł w otchłani dziejów,

4) prof. Hube nadmienia, że tzw. „przywilej Bolesława z 1264 r.” mógł powstać i zawierać jakieś regulacje prawne, ale nie mógł być czymś nadzwyczajnym, co dawałoby żydom w Polsce największą miarę różnorodnych uprawnień, jakie nigdzie w Europie nie zostały im przyznane. Prawodawstwo średniowiecznej Europy nadawało żydowskim gminom status autonomii i wyłączało je spod chrześcijańskiej jurysdykcji powszechnie obowiązującego prawa i działo się to najczęściej na wniosek samych żydów. Świadczą o tym „przywileje żydowskie” Fryderyka, arcyksięcia austriackiego z 1244 r. i króla Węgier, Beli z 1251 r., na jakich niewątpliwie wzorowany musiał być dokument Bolesława Pobożnego. Te zaś zbiory regulacji prawnych nie nadawały żydom i ich gminom statusu suwerenności, prowadzącego do tworzenia przez nich państwa w państwie (typu „Polin”). Wskazane okoliczności prowadzą do wniosku, że mit „przywileju Bolesława Pobożnego” to ordynarna fałszywka, jaka musi być wytworem żydowskim, gdyż tylko żydzi zyskiwali na jego podstawie uprawnienia nadzwyczajne i tylko oni byli beneficjentami korzyści zeń płynących.

Koniec części I

SH

P.S. Suplement:

7 thoughts on “O fałszywce tzw. „przywilejów żydowskich”

  1. Biskup Lucki Adam Naruszewicz, ktory napisal Historie Polski i Narodu polskiego w 1859r rowniez zaprzeczyl istnieniu „Statutu Kaliskiego” i nazwal to wymyslem zydow.

  2. Tekst jest poprawny (choć moim zdaniem nieco nieśmiały), ale podpisywać go filmikami szmaciaka, to wielka przesada.

    Szanowni parafianie – obecnie propagandę uprawia się w oparciu o 98% tzw. prawdy!

    Proszę zauważyć jak szmaciak wyraża się o księciu Bolesławie Pobożnym:
    -ten pobożny wprowadził 36 punktów – nie jest to przejęzyczenie; jest to oczywiste kłamstwo
    – pan pobożny – bardzo lekceważący zwrot

    przerywa idiotyczną wstawką o „partii brunetów”, aby ukryć bandytów pisowskich

    -znowu używa lekceważący zwrot„panu pobożnemu”, eee księciu
    (używanie określenia „pan” w stosunku do księcia, jest mniej więcej jak do profesora powiedzieć buahahaha panie magistrze)

    znowu przerywa propagandową wstawką o buahahaha anty systemowości ZOMO-wca Czerniaka

    trochę o absurdalności oszukańczego nieistniejącego „statutu” – wcale nie zaprzeczając jego istnieniu

    i znowu o „partii brunetów” itd. itp.

    Przerywanie emocjonalnego wywodu o absurdalnych rzekomych przywilejach, idiotycznymi wstawkami, (aż nawet Bors się zdenerwował) to typowe podprogowe programowanie neurolingwistyczne!

    W czasie poruszenia emocjonalnego, parafianie skłonni są akceptować wszelkie poboczne treści, jak np.„partia brunetów” lub: idźcie do wyborów, nie głosować na POPIS ale głosować, na np. partię brunetów!

    a przecież nie ma i nie było żadnych „przywilejów”(tak jak partii brunetów), to kolejne żydowskie oszustwo!!!!!

    Część druga:

    „Kontynuujemy program dotyczący „Statutu Kaliskiego”, czyli prawa, które żydzi buahahaha wy lobbowali sobie na terenie Polski w okresie średniowiecza – wielkie, żydowskie kłamstwo szmaciaka – żydzi niczego nie „wylobbowali”.
    „Statut Kaliski buahahahah dawał buahahahah wielkie przywileje, a nawet buahahah „preferencje” w stosunku do chrześcijan” – -niczego nie dawał bo go nie było!!!!!

    idiotyczna manipulacyjna wstawka o podsłuchach i usługach dla „profesorów amatorów”

    Szmaciak celowo i rozmyślnie „lobbuje” nieistniejące, jakoweś przywileje żydowskie według, których żyd miałby większe prawa w Polsce niż Polak.

    Kolejne kłamstwo, tym razem w wykonaniu niejakiego Borysa: buahahah „statuty funkcjonowały do czasów rozbioru, (dopiero) w okresie rozbiorów, oczywiście nie ”

    Mocarstwa, które nas rozebrały, zlikwidowały (buahahah nieistniejące) przywileje żydowskie.

    Do pałacu sztuki przychodzą według szmaciaka” znamienici goście”, którym propagują „Statuty Kaliskie”…. Nie dodaje: nieistniejące.
    Młodzieżówka Mikke wiedziała co robi, podobnie jak szmaciak wie co robi!
    Bors – (Jakieś nieistniejące statuty) umożliwiają, wyzysk, temu kto musiał dać zastaw, to z odsetkami, z procentami – ale nie dodaje, że oprócz odsetek, procentów żydki zabierały majątki, zamki, dworki, wsie, czyli tzw. majątki – dlatego powstała „szlachta gołota”, którą można było przekupić przysłowiową miską zupy – współcześnie kuroniówką.

    Bors – takie przywileje należy kontynuować – niby z przekąsem, ale nie powiedział, nieistniejące przywileje.

    Z tymi „przywilejami” to tak jak z buahahaha
    -„wyborami” – SĄ (od PRL’u) I TRZEBA JE KONTYNUOWAĆ!!!!!
    – a buahahaha ZOMO-wiec jest dobrym polskim patriotą!!!!!
    – a ruch anty systemowy nie powinien brać jakichkolwiek kryteriów związanych z buahahaha poglądami socjalnymi i uwzględniać buahahaha ZOMO-wców

    Proszę posłuchać ostatnich zdań szmaciaka:

    „TYLKO W BAJKACH
    każdy człowiek, który wykona wredny, wrogi ruch (jak np. ZOMO-wcy) w stosunku do Nas Polaków powinien być skreślony na zawsze; bo jeżeli będziemy znowu tolerować i słuchać takich
    Gad-owskich, Michalkiewiczów – ZOMO’wców Czerniaków, szmaciaków to będą nas bez końca w maliny wpuszczać i służyć obcemu kapitałowi; i oni mają tego świadomość to nie są głupi ludzie a pieniądze lubią”
    ale TYLKO W BAJKACH powinni być skreśleni NA ZAWSZE

    Ps.
    Szanowni parafianie, jeżeli nie potraficie samodzielnie ze zrozumieniem, krytycznie słuchać propagandy, proszę uwzględnijcie kilka oczywistych antypolskich sygnałów, objawów, symboli:

    1. Jeżeli ktoś z przesadną dokładnością wymawia ą i ę, jest to mowa szkolona, nie naturalna, świadcząca o tym, że w domu mówi się innym językiem. Przykłady: Maciak, Jaroszewicz, itd. (proszę dopisywać)
    2. dopiski do nazw: 7/24 lub tylko 24 to illuminackie symbole nieustannej kontroli,
    tak jak szachownica (nie tylko na podłodze, ale i np. w otokach tzw. służb) jest symbolem illuminackiej gry
    3. Każdy kto w jakikolwiek sposób broni bandytów i zbrodniarzy PRL-owskich, zwłaszcza tzw. sędziów czy ZOMO’wców, bierze na siebie współodpowiedzialność za ich zbrodnie.

    Służby podniosły rejwach w obronie ZOMO’wca Czerniaka, ale słychać same ogólniki, żadnych konkretów. Tak właśnie działały i działają PRL – owskie służby.

    Wszyscy ZOMO-wcy za samą przynależność do tej bandyckiej organizacji, powinni dostać wraz z osobami polecającymi, dożywocie. (niestety jak twierdzi szmaciak – TYLKO W BAJKACH)

    Tak samo przedstawia się niemal jak bohaterów, bandytów, wyjeżdżających na zbrodnicze misje wojskowe, zwane „pokojowymi”, na których po prostu mordują ludzi!

  3. Bardzo interesujący i wartościowy artykuł – dziękuję.

    No cóż, istnieje również wiele interesujących i wartościowych artykułów na temat np. pobudowania krematoriów w obozach koncentracyjnych, w których rzekomo palono zwłoki ludzkie, już po wojnie, przez Sowietów.

    I cóż z tego? Żydzi nadal krzyczą o pieniądze, bo holokaust, bo wymordowano 6 milonów żydów i spalono ich zwłoki z szybkością zadziwiającą najnowocześniejsze dzisiejsze krematoria.

    Przywileje żydowskie są fałszywką i cóż z tego?
    Hagada już została dorobiona, ryciny, które podsuwał Piłsudskiemu żyd, które je wykonał, zostały pięknie przedrukowane i z całą pompą została otwarta ich wystawa z udziałem Różnych Ważnych Osobistości, na czele z konsulem amerykańskim i nieszczęsnym Konfederatem z kręgu JKM, o którym mówi pan Maciak.

    Czyli wszyscy w to wierzą i doznają euforii na temat wyjątkowych i mega rasistowskich przywilejów żydowskich w dawnej Polsce, Konfederacja również.

    Jak dostają euforii, widać to tutaj. Warto przy okazji zobaczyć masona ze zmarzniętą ręką po tym, jak wykonał swoje zadanie.
    https://youtu.be/iWDaA7KZ708

    Były kamery, pięknie nakręcony film dla potomnych i niezliczona ilość ochów i achów – i to się liczy.
    A Polscy historycy mogą sobie gadać, że to wszystko nie jest prawdą historyczną i nikt nie będzie ich słuchał. A jak ludzie zaczną słuchać, to się tych gadających oskarży o antysemityzm, tak jak dzisiaj się oskarża i wtrąca do więzień tych, którzy nie wierzą w komory gazowe do masowych mordów ludzi zamiast pluskiew i wszy i tych, którzy nie wierzą w moce przerobowe super wydajnych obozowych pieców krematoryjnych, które rzekomo spopielały zwłoki ludzkie w ciągu kilkunastu minut.

    Czy ten hałas wokół przywilejów kaliskich jest bez znaczenia, a żydzi nie będą chcieli kontynuować tradycji – nic nie szkodzi, że fałszywej, nad którą się te Ważne Osobistości roztkliwiają?
    Tutaj nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby wywnioskować, w jakim to wszystko zmierza kierunku.

  4. @ Lotna – ta przeklejka z delikatnym porannym retuszem pod oczy, chyba ma cel? Cel rozpaczy.

    Skoro @MacGregor miał się DOBRZE zastanowić, a tutaj: „ wielkiej przenikliwości nie trzeba” …dokąd to zmierza

    Hospicja – największą ulgę przynoszą, jak prawdę rozgłoszą.

    Świat umiera, cały świat:

    Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
    Młodości! dodaj mi skrzydła!
    Niech nad martwym wzlecę światem
    W rajską dziedzinę ułudy:
    Kędy zapał tworzy cudy,
    Nowości potrząsa kwiatem
    I obleka w nadziei złote malowidła.

    Niechaj, kogo wiek zamroczy,
    Chyląc ku ziemi poradlone czoło,
    Takie widzi świata koło,
    Jakie tępymi zakreśla oczy.
    Młodości! ty nad poziomy
    Wylatuj, a okiem słońca
    Ludzkości całe ogromy
    Przeniknij z końca do końca.

    Patrz na dół – kędy wieczna mgła zaciemia
    Obszar gnuśności zalany odmętem;
    To ziemia!
    Patrz. jak nad jej wody trupie
    Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
    Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
    Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
    To się wzbija, to w głąb wali;
    Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
    A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
    Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
    To samoluby!
    Poniżej, to najlepsze opisanie na czym polega diabelskie „wysysanie krwi z innych narodów”!!!!

    (przytaczam najważniejszy fragment, o tym jak żydzi tworzą elitę, a ludzi spychają do stanu zwierzęcego)
    (całość pod linkiem)
    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/o-zydowskim-faszyzmie-boris-mironow-2019-09

    Przecież czym jest faszyzm?

    Kiedy jeden naród wysysa krew z innego narodu i żeruje na nieszczęściach i cierpieniach innego narodu – to i jest faszyzm. Kiedy ubożeje, głoduje i wymiera naród rosyjski, a na tym bogaci się, żeruje i tuczy się naród żydowski – to jest to faszyzm żydowski.

    Faszyzm – to nie pieniądze, faszyzm – to nawet nie władza, faszyzm – to coś więcej niż władza, faszyzm – to ideologia.
    Kiedy jeden naród tępi ducha narodowego innego narodu, świadomość narodową innego narodu, narzuca mu obcą dla niego kulturę, cudze i obce mu ideały, sprzeczne z jego duchem wartości moralne, kiedy narzuca wychowanie i edukację, które nie mają nic wspólnego z tradycjami narodowymi, z charakterem narodowym – to jest właśnie faszyzm. Kiedy Żydzi w Rosji, po zagarnięciu narodowego rosyjskiego kapitału, po kradzieży telewizyjnych ideałów rosyjskich, narodowych rosyjskich podstaw moralnych, narodowych rosyjskich tradycji, dotyczących wychowania i edukacji, narzucają swoje, sprzeczne z naszym rosyjskim duchem literaturę, muzykę, teatr i malarstwo – to właśnie jest żydowski faszyzm, na służbę któremu Żydzi postawili w Rosji i pieniądze i władzę.
    Żydzi do władzy w Rosji rwą się nie ze względu na samą władzę i zysk, – oni muszą zniszczyć rosyjskiego ducha, rosyjską świadomość narodową – oto jest to, w co oni celują.
    Były czasy, kiedy przez rok, pięć lat i trzysta lat byliśmy pod obcym jarzmem, ale za każdym razem, opierając się na duchu narodowym, zrzucaliśmy jarzmo obcych. Pozbawić nas instynktu narodowego, pamięci narodowej, tożsamości narodowej – jest to jedyna szansa dla Żydów, aby się umocnić w Rosji, zachować dla siebie zarówno bogactwa, jak i władzę.
    Naród bez ducha narodowego, bez powiązań narodowych, jest tym samym, co piec bez ognia, statek bez żagli, beczka bez obręczy, pchnij – i rozsypie się.
    Nawet języka rosyjskiego, rosyjskiej literatury rosyjskich dzieci nauczają w większości nierosyjscy nauczyciele, nie wymawiający litery „r” (ros. – картавые).
    Doszło do tego, że w świadectwach dojrzałości szkół średnich dopuszcza się naprzeciwko przedmiotów rosyjski język i literatura rosyjska stawianie kreski. W Rosji zabrakło nauczycieli do nauki rosyjskich dzieci swojego języka ojczystego, za to тф stanowiska nauczycieli języka angielskiego szkoły ogłaszają konkursy kwalifikacyjne. Natomiast dla swoich dzieci Żydzi stworzyli w Rosji doskonały, ściśle narodowy, żydowski system edukacji.
    „System żydowskiej edukacji praktycznie obejmuje wszystkie formy i poziomy wychowania, edukacji i oświaty. Obejmuje on żydowskie przedszkola, klasy przygotowawcze i niedzielne, dzienne, szkoły ogólnokształcące i żydowskie uniwersytety, koledże (college), szkoły specjalne, różne kursy, lektoraty, seminaria dla dorosłych. Podstawowe miejsce w tym systemie zajmują narodowe ogólnokształcące szkoły dzienne z pogłębioną nauką szeregu przedmiotów żydowskich: hebrajskiego i jidysz, historii, religii, tradycji narodu żydowskiego, podstaw kultury żydowskiej”- powiedział z dumą o tych osiągnięciach Władimir Szaturo, Prezydent Żydowskiego Centrum Naukowego przy Rosyjskiej Akademii Nauk.
    Główna uwaga Żydowskiego Centrum Naukowego, według słów jego prezydenta, jest skupiona na „odrodzeniu żydowskiego życia narodowego”. Władimir Szaturo zasłużenie dumny jest z tego, co  osiągnięto. A jakże inaczej! Jeżeli w samej tylko Moskwie zostały otwarte: Państwowa Żydowska Szkole Ogólnokształcąca 1311, żydowska szkoła „Hama” 1812, żydowskie przedszkole „Hama”, żydowska szkoła ogólnokształcąca „Achat Tmimim” i „Beit Rivka”, szkoła dzienna „Beit Yegudit”,  ogólnokształcąca szkoła techniczna 326, dzienna szkoła „Tali”, college pedagogiczny 9, szkoła specjalna „Beit Yehudit” dla dziewcząt, Państwowa Akademia Żydowska imienia Maimonidesa…
    W klasach jest 10-12 dzieci, na 63 uczniów – 35 nauczycieli, najszerszy wybór bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych, bezpłatnych sekcji sportowych. Żydzi nie tylko uczą swoje dzieci, ale właśnie wychowują w duchu narodowym i odpowiedź na pytanie „co oznacza dla małych Żydów bycie Żydem”, „jakie konkretne wskaźniki i w jakim stopniu charakteryzują ich tożsamość narodową”, – według Władimira Szaturo, jest niezwykle ważna dla kierownictwa Żydowskiego Centrum Naukowego przy Rosyjskiej Akademii Nauk.
    Nie tylko żydowskie szkoły, żydowskie przedszkola, żydowskie college, uczelnie, żydowskie uniwersytety i żydowskie akademie w Rosji umacniają i rozwijają żydowską świadomość narodową. „Przypominanie Żydowi, że jest Żydem, że ma własną wiarę, żeby Żyd poczuł, że należy do narodu żydowskiego, poczuł ciepło żydowskich serc” – jest to zadaniem każdej żydowskiej organizacji w Rosji, a takich jest mnóstwo i prawdopodobnie wszystkie narody w Rosji nie mają tylu organizacji narodowych, co liczbą organizacji żydowskich: Rosyjski Kongres Żydowski, Żydowska Fundacja Dobroczynności „Miłosierdzie i Kultura”, Żydowskie Centrum Kultury, Kongres Gmin Wyznaniowych Żydowskich Organizacji w Rosji (KEROOR), Izraelski Klub Kina w Moskiewskim Centrum Kinowym, Żydowska Fundacja Zachęty dla Sztuki „Tsayar”, Związek Żydów Niepełnosprawnych i Weteranów Wojennych (SEIVV), Moskiewskie Stowarzyszenie Żydowskie Byłych Więźniów Gett i Obozów Koncentracyjnych, Centrum Marka Bloka przy Rosyjskim Państwowym Uniwersytecie Humanitarnym, Żydowskie Centrum Naukowe przy Rosyjskiej Akademii Nauk, Oddział Amerykańskiego Komitetu Żydowskiej Dystrybucji w Rosji – „Joint”, Stowarzyszenie Dziennikarzy Żydowskich, Fundacja Charytatywna „Bikur-Holim”, Żydowska Agencja Małżeństwa, Moskiewskie Żydowskie Centrum Społeczności „Chassed Chama”, Żydowska Wspólnota Religijna „Guineini” (Wspólnota Judaizmu Postępowego), Agencja Żydowska w Rosji, Moskiewskie Żydowskie Towarzystwo Kulturalno-Edukacyjne (MEKPO), Żydowska Fundacja Dobroczynności „Esther”, Instytut Problemów Edukacji Żydowskiej, żydowska organizacja studencka „Gelel”, organizacja „Hesed Abraham”, Żydowska Fundacja Charytatywna „Eva”, Centrum Społeczności Żydowskiej, Moskiewskie Centrum Żydowskie Społeczności „Chabad-Lubawicz”…
    Wszystko to jest tylko w Moskwie, w całej Rosji – wielokrotnie więcej i wszystkie te organizacje mają jedno zadanie – „Żyd w Rosji musi czuć się Żydem”. „MY, ŻYDZI, – jesteśmy częścią ludzkości, ale mamy swoje własne zadania i nie możemy, nie mamy prawa do asymilacji”, – naucza rosyjskich Żydów rabin Elijahu Essas. „Wolności i równe prawa należy maksymalnie wykorzystywać dla „zbudowania siebie”, dla realizacji swego unikalnego potencjału.”
    „Każdego roku powinniśmy się wydostawać się z ciasnoty swoich zwierzęcych uczuć i dążeń, pokonując samych siebie, dając wyraz naszemu żydostwu, tej iskrze, która jest w każdym z nas”, -wzywa Żydów w Rosji rabin David Karpow. – Rozpocząć nowe życie – z macą na stole i żydowską wiarą w sercu! Z ogniem żydostwa w sercu!”
    Zbudować w Rosji „dom żydowski z żydowską atmosferą” dąży żydowska inteligencja twórcza w Moskwie. „Aktywnie promować ożywienie i rozwój żydowskiego wspólnotowego życia w Moskwie, aby ludzie mogli dotknąć swoich korzeni, odrodzić w swojej rodzinie żydowskie święta, poznać historię i kulturę narodu żydowskiego” – dokładnie wyraża swoje czysto narodowe interesy Moskiewski Oddział Agencji Żydowskiej i osiąga doskonałe wyniki. W dniu zakończenia specjalnego seminarium „Mashpakhot” („Rodzina”), prowadzonego przez agencję w pensjonacie w pobliżu Moskwy, kiedy zaczęto zdejmować biało niebieską flagę Izraela, dziesięcioletni żydowski chłopiec, który przez całe swoje życie, przez swoje dziesięć lat mieszkał na rosyjskiej ziemi, zaczął płakać i krzyczeć: „Nie róbcie tego! Nam było z tą flagą dobrze!”
    Żydzi mają możliwość wychowywania żydowskich dzieci w Rosji w taki sposób, że dla nich szczęściem jest życie pod niebiesko-białą flagą Izraela i dla takiego wychowania mają oni wszystko w Rosji: doskonałe państwowe żydowskie szkoły, uniwersytety, akademie, przy czym najlepsze, na przykład Rosyjski Państwowy Humanistyczny Uniwersytet, kierowany przez Żyda Jurija Afanasjewa, otrzymał luksusowy kompleks edukacyjny dawnej Akademii Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym KPZR i teraz wspólnie z Żydowskim Seminarium Technologicznym w Ameryce i Instytutem Studiów Żydowskich nauczają tutaj studentów w ramach specjalizacji „Żydowska historia, literatura i język” i wszelkie napaści, takie jak rządowe ograniczenia w dziedzinie edukacji, niepłacenie wynagrodzeń nauczycielom, mizerne stypendia, przy których studenci bardziej myślą o dorobieniu, aniżeli o wykładach, nie dotyczą Żydów. Na przykład, Wyższy Żydowski Zakład Naukowy „Torat Haim”, zapraszający uczniów w wieku od 15 do 30 lat, oferuje nie tylko obszerny narodowy program nauczania: Tora, Talmud, Alecha, żydowska historia, filozofia, mistycyzm pod kierunkiem znakomitych wykładowców zagranicznych, ale także gwarantuje stypendium, bezpłatny komfortowy dom studencki, bezpłatne wyżywienie, bezpłatny dojazd do miejsca nauki.
    Podczas gdy Żydzi w rządzie Rosji, Żydzi w rosyjskim Ministerstwie Edukacji pod płaszczykiem reformy edukacyjnej dążą do zniszczenia bezpłatnej edukacji nie tylko w szkołach wyższych, ale także już i w szkołach średnich, kiedy nie tylko dyplom; już świadectwo dojrzałości staje się niedostępne dla większości rosyjskich rodzin, pozbawionych pracy, bez wynagrodzeń, bez zasiłków, bez emerytur z powodu reformy gospodarczej, przeprowadzanej przez Żydów w Rosji. Żydzi – to jedyny naród w Rosji, który naprawdę rozpala waśnie narodowe. Kiedy byłem Przewodniczącym Komitetu ds. Prasy Federacji Rosyjskiej, to Żydzi publicznie, na piśmie czynili mi, rosyjskiemu ministrowi, zarzut o to, że finansowałem publikacje Puszkina i Gogola, a nie „wspaniałe tłumaczenia Juliusza Daniela”. Moskiewskie Żydowskie Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe (MEKPO) zażądało, aby Prokuratora Generalnego wszczęła przeciwko mnie sprawę karną za wydanie publikacji o rosyjskich filozofach.
    Tutaj, u nas, w Rosji, Żydzi z dumą piszą o Natanie Szczarańskim – „przekonany syjonista”, a o Feliksie Dectorze z podziwem i czcią – „skrajny antysowiecki syjonista”, podczas gdy w tym samym czasie o słynnym, szanowanym rosyjskim historyku i pisarzu Wadimie Kożinowie z pogardą, w sposób chamski Żydzi piszą: „polityczna fizjonomia”, a metropolitę Ładogi i Sankt Petersburga Ioanna potępiają jako „wojującego antysemitę”, a jego książkę „Autokracja Ducha” nazywają „arcydziełem żydofobii”; prawosławne programy telewizyjne – „propagandą wstecznictwa” („obsceniczności”), a Święte dla Rosjanina takie pojęcia jak Samodzierżawie, Prawosławie, Narodowość określają jako „rodzaj nazizmu”.
    Żydzi – to jedyny naród w Rosji, który stale podkreśla swoją szczególną narodową osobliwość, wyjątkowość i odrębność. Żadnemu innemu narodowi nie przyszłoby do głowy, aby podzielić żołnierzy, walczących na wojnie, według cechy narodowościowej – zrobili to tylko Żydzi, tworząc Stowarzyszenie Żydów – weteranów II Wojny Światowej, Moskiewskie Stowarzyszenie Żydowskie byłych więźniów gett i obozów koncentracyjnych, Związek Żydów – inwalidów i weteranów wojennych. Jak podkreślono odrębnie, nawet nie Związek Żydowski, ale właśnie Związek Żydów – weteranów, który uważa publikację „Księga pamięci o wojownikach Żydach, którzy polegli w walkach z nazizmem”, za ich swoje najważniejsze dzieło.
    Podczas przygotowań do obchodów 50-lecia Zwycięstwa, pracując w rządowej komisji jubileuszowej, musiałem dużo czytać, studiować, przeglądać mnóstwo dokumentów, wspomnień, po raz pierwszy przygotowywanych do publikacji i już publikowanych wcześniej niż książki o wojnie, i ani razu nie spotkałem w nich nie tylko osobnej dywizji żydowskiej, ale i osobnego pułku żydowskiego, a nawet oddzielnego batalionu żydowskiego tam nie spotkałem; ba – batalionu, żadnej kompanii, żadnego plutonu, nawet osobnej załogi żydowskiego działa nie spotkałem, ale nie wiadomo z jakiego powodu, w przeddzień Dnia Zwycięstwa, biuro Burmistrza Moskwy wraz z innymi organizacjami żydowskimi zorganizowało bogaty wieczór świąteczny właśnie dla Żydów, personalnie tylko dla Żydów – „ofiar nazizmu i bohaterów oporu”. Niczego podobnego nie zrobiono ani dla Rosjan, ani dla Tatarów, Kazachów, Uzbeków, Gruzinów, Ukraińców, Białorusinów, którzy i liczebnie w większej ilości walczyli, niż Żydzi i zdolnością do walki, myślę, od Żydów nie byli gorsi.
    Przytoczę tylko jedną liczbę z raportu politycznego: 323 – ej Dywizji Piechoty 10. Armii Frontu Zachodniego o jakości składu osobowego, otrzymanego w celu tworzenia dywizji z województwa  Tambowskiego w sierpniu 1941 roku, gdzie na 11 143 rosyjskich rekrutów było tylko 55 Żydów. Ale kropla Żydów w morzu rosyjskich żołnierzy nie krepowała ich, oni już wtedy, w latach wojny, starali się na wszelki sposób pokazać swoją wyjątkowość i swoją żydowską wartość. Żydzi nie mogli, tak jak wszyscy inni, po prostu walczyć, być w ogólnym ruchu antyfaszystowskim, oni koniecznie chcieli stworzyć własny specjalny Żydowski Komitet Antyhitlerowski.
    Nie razem ze wszystkimi, bo jakże by inaczej pięćdziesięciu mogło się wyróżnić na tle jedenastu tysięcy, a tysiące – na tle milionów, ale nie, koniecznie trzeba osobno, na pokaz, głośno ogłaszając o  „utworzeniu w ZSRR organizacji żydowskiej dla jego poparcia (Związku Sowieckiego! Mucha ogłosiła o ​​wspieraniu wołu) w walce przeciwko faszystowskim Niemcom”. Teraz jest im za mało Komitetu Weteranów Wojennych, koniecznie jest im potrzebne własne – Stowarzyszenie Żydów – Weteranów II Wojny Światowej, ale nawet to już nie wystarcza – organizuje się Związek Żydów –  Inwalidów i Weteranów Wojen.
    Jednocześnie, według żydowskiego kalendarza, który Żydzi próbują narzucić całej Rosji, 9 Maja nie jest już ogólno-rosyjskim świętem narodowym Zwycięstwa, ale datą dla ograniczonego kręgu ludzi, dla tych, którzy walczyli. Walczyłeś – świętuj, reszta nie ma z tym nic wspólnego. „Niezawisimaja Gazieta”, pod redakcją Żyda Trietiakowa, w przedświątecznym wydaniu drobnym drukiem na jedną kolumnę gratuluje Dnia Zwycięstwa tylko tym, „kto uczestniczył w wojnie narodu sowieckiego przeciwko nazistowskim Niemcom”.
    Żyd Czerkizow, gospodarz programu telewizyjnego „Godzina byka”, pozwala sobie spekulować, czy Zwycięstwo w 45 – ym roku w ogóle było i czy nie nadszedł czas, aby 9 Maja nazywać nie Dniem Zwycięstwa, a Dniem końca II Wojny Światowej.
    Najważniejszą rzeczą dla Żydów w jubileuszowych dniach zwycięstwa było uniemożliwienie dzieciom i wnukom weteranów wojennych uświadomienia sobie, że są dziećmi i wnukami zwycięzców. Według takiego scenariusza żydowskich pomocników Prezydenta obchodzono 50. rocznicę Wielkiego Zwycięstwa, kiedy głównym bohaterem uroczystości nie był rosyjski żołnierz, zwycięzca faszyzmu, przed którym schylali głowy i Generalissimus Stalin i Marszałek Żukow, a nie wąchający prochu amerykański Prezydent.
    Po przejęciu najpotężniejszej na dziś broni masowego zniewolenia – telewizji, radia, prasy, Żydzi całą zdobytą przez nich niszczycielską siłę mediów, skupili na niszczeniu rosyjskiej świadomości narodowej. Z narodowego ducha, narodowej woli, narodowego sensu starają się już wyrzucić samo słowo „Rosjanin”, „rosyjski”, a w tym słowie zawarte jest zarówno rozpaczliwe wołanie Kołowrata, jak i okrzyk, który wyrwał się z piersi księcia Włodzimierza „Panie!”, i rzężenie mieszkańca Jarosławia w mongolskim arkanie i dźwięk mieczy na Polu Kulikowym i uderzenia fal oceanu o rosyjskie łodzie, i uderzenia kuczumskich strzał o tarcze Jermaka, i modlitwy palonych żywcem ludzi z Kozielska i błogosławieństwo na bitwę Hermogena … Słowo „rosyjski” dla Rosjan – to i pamięć, i duma, i ból i rana, i honor, jak również gorzki wyrzut, wezwanie do zemsty, wezwanie do wyczynu, słowo „rosyjski” dla Rosjan – to opora, siła, tarcza i miecz. Aleksander Wasiljewicz Suworow czuł to, dlatego krzyczał: „My – Rosjanie! (ros. – мы русские!). To wspaniałe!”
    I Żydzi czują to i swoim wyrachowanym umysłem poprawnie ustalili, jak życiowo ważne jest dla nich rozbicie, zmielenie, rozmycie, pozbawienie narodowej siły i ducha podstawowego kamienia węgielnego rosyjskiej duszy. W celu zniszczenia, postawienia pod ścianą Żydzi wprowadzili słowo „rosyjski”. Czysto żydowski teatr „Gesher”, nazywają oni „rosyjskim”. Partię Natana Szarańskiego „Izrael-ba-Alija, Żydzi, czy to widzicie, „dla uproszczenia i jasności” nazywają „rosyjską”. Żyd Minkin nazywa siebie „rosyjskim dziennikarzem”. Żyda Jegora Jakowlewa inni Żydzi nazywają „najbardziej wpływowym rosyjskim dziennikarzem”. Żyd Lew Anniński pisze o sobie, jak o korzeniu „rosyjskim żydowsko-kozackim”, jakby o jakimś podobieństwu jabłoni z korzenia lipowo-topolowego. W ten sposób każda mysz, która rozmnaża się w stajni, może nazywać siebie koniem.
    Poprzednio, jeszcze przed demokratami, jeszcze pod rządami komunistów, Żydzi próbowali narzucić Rosjanom nowe imię, wymyślając w tym celu „nową wspólnotę – ludzi radzieckich”, wówczas u żydowskich pomocników i ideologów Sekretarzy Generalnych Komitetu Centralnego KPZR nic nie wyszło, teraz Żydzi wymyślili dla nas nową etykietkę – „Rosjanin”, zamiast pochodzącego z krwi ojcowskiej nazwy „rosyjski” (ros. – “русский”). „Pytanie przecież nie jest zbyt skomplikowane – pouczają nas Żydzi – rozwiązuje się to jak w całym cywilizowanym świecie: obywatelstwo rosyjskie  – a więc Rosjanie”. Ale dla nich nazwanie nas Rosjanami – to zbyt mało, oni muszą zniszczyć sens i wolę słowa „rosyjski”.
    Więc tak pisze Żyd Grigorij Zasławskij o zjeździe założycielskim Kongresu Inteligencji Federacji Rosyjskiej: „zjechali się najlepsi przedstawiciele rosyjskiej inteligencji”, a później wymienia się już tylko Żydów: Mark Zacharow, Danił Granin, Andriej Wozniesienskij, Siergie Fiłatow, Grigorij Bakłanow, Boris Wasiljew, Nikołaj Szmielow, Michaił Szwydkoj, Tatiana Zasławskaja .., rozcieńczeni tylko przez Wiktora Astafiewa i Grigorija Żżenowa. Natomiast kiedy Żydzi gromadzą żydowską inteligencję twórczą, jak to miało miejsce wiosną w Domu Kompozytorów, to wśród uczestników nie ma ani jednego Rosjanina, Buriata czy Mordwina, tylko absolutna narodowa czystość: Felix Dektor, Efraim Sewela, Rada Poliszczuk, Dawid Liwniow, Ałła Gerber, Samuel Marinskij, Heinrich Sapgir, Alexander Morduchowicz … Stąd jest i czystość ich pozycji, ich wyraźnie wyrażona pozycja narodowa w opracowywaniu programu narodowego: retrospektywa kina żydowskiego, albumy malarzy żydowskich, przygotowanie artystów teatrów żydowskich, nauczanie aktorów języka jidysz i hebrajskiego.
    Żydzi w Rosji wyraźnie wskazują na swoją narodową orientację, aby promować tworzenie kultury żydowskiej, odradzać i podnosić żydowską świadomość narodową, żydowskie narodowe postrzeganie świata, odczuwanie swego żydostwa. Jak dobrze i ściśle powiedziała nauczycielka Rosyjskiego Uniwersytetu Żydowskiego Wiktoria Moczałowa: „Chcę, żeby się odgrzewała dusza żydowska”.
    Okazuje się, że najpierw Żydzi gromadzą się w ściśle narodowym kręgu żydowskim i dyskutują o problemach rozwoju żydowskiej świadomości narodowej, wzmacniania i odgrzewania żydowskiej duszy narodowej, a potem ci sami Żydzi, ale już jako „najlepsi przedstawiciele rosyjskiej inteligencji” pod przewodnictwem Żyda Siergieja Fiłatowa zasiadają do dyskusji nad problemami rosyjskiej inteligencji.
    A oni co, na poważnie, naprawdę będą myśleć o zachowaniu i odgrzewaniu duszy rosyjskiej, duszy czeczeńskiej, duszy tatarskiej, o rozwoju rosyjskiej świadomości narodowej, świadomości narodowej Baszkira, Buriata, Tuwińca? A kiedy rzeczywiście pojawia się wyraźnie wyrażony rosyjski program narodowy, to ci sami „najlepsi przedstawiciele rosyjskiej inteligencji” z rozdzierającym serce krzykiem o „zoologicznym antysemityzmie!”, „rosyjskim faszyzmie!” rzucają się, aby donieść Prezydentowi (Jelcynowi – AL): „Drogi Borysie Nikołajewiczu! Do Pana, jako gwaranta Konstytucji Federacji Rosyjskiej, zwraca się kierownictwo społeczności żydowskiej Rosji z prośbą o powstrzymanie narastającej zarazy faszystowskiej, jednym ze źródeł której jest członek Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej Gubernator Kraju Krasnodarskiego N. Kondratienko. Społeczność żydowska jest oburzona faktem otwartego głoszenia ideologii faszystowskiej, która w ustach urzędnika tej rangi nabiera charakteru oficjalnego stanowiska władzy państwowej Federacji Rosyjskiej. Żydowska społeczność Rosji wymaga publicznej i prawnej oceny działalności Gubernatora Krasnodaru, a także natychmiastowych praktycznych kroków w celu ograniczenia działalności zażartego faszysty”……………

    A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
    Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
    To samoluby!

  5. @Lary Peterson : Chyba się trochę czepiasz? To jest mój komentarz i mogę go przeklejać tyle razy i gdzie ile uznam za stosowne – dla tych czytelników, którzy nie mają czasu ani zacięcia, aby spędzać tyle czasu w sieci, jak @Lary Peterson. Nie dla @MacGregora, więc trudno, abym się tutaj do niego zwracała.
    Nie rozpaczam, tylko ostrzegam, podobnie jak ostrzega pan Maciak.

  6. Nikt i nicjuż nie naprawi mentalności kilku pokoleń wychowanych na kłamstwie i kryminogennej interpretacji wdrażanej umiejętnie przez K E N przez ćwierć tysiąca lat. Konkluzja jest prosta. Nie każdy dobry kowal może zostać politykiem a tych ci u nas nadmiar. Kowal swoją pomyłkę może naprawić, polityk nie ma takiej możliwości więc nie może sie mylić. Ta niwa to nie poletko doświadczalne.Tak więc kto w jakikolwiek sposób był a co gorsza jest / nawet nieświadomie / zaangażowany we współpracę, godzącą w dobro Polski i Narodu MUSI być wyeliminowany z etatowej pracy w Administracji Państwowej. Mentalność oparta na Uczciwości i Rzetelności nigdy inaczej się nie odrodzi. Sprzeniewierzeńcy nawróceni mogą w ramach rekompensaty jedynie zostać doradcami. Wszak kadry będzie w początkowym okresie brakowało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *