Strona główna > Rosja > Nie jesteśmy w jedności z … – odpowiedź na pytanie czytelnika

Nie jesteśmy w jedności z … – odpowiedź na pytanie czytelnika

Od redakcji WP: Poniżej zamieszczamy odpowiedź redaktora portalu PrawosławniKatolicy.pl który przeszedł długą drogę od rzymskiego-katolicyzmu do prawdziwego, nie ekumenicznego i nie modernistycznego prawosławia odkrywając w nim niezmienny i nienaruszony prawdziwy katolicki Kościół. Artykuł ten jest polemiką z tzw. prawosławiem oficjalnym (reprezentowanym tu przez portal cerkiew.pl), które podobnie jak i współczesny rzymski katolicyzm daleko już odeszło od niezmienionej wiary apostołów i ojców Kościoła. (terminy kościół i cerkiew są tam używane wymiennie).
——————————————————————————————————————————————————-

Na portalu cerkiew.pl jeden z czytelników zadał następujące pytanie:

<<Dojrzewa we mnie myśl przyjęcia prawosławia. Rozważam wstąpienie do katechumenatu i przyjęcie chrztu w Greckiej Cerkwi Prawdziwych Prawosławnych Chrześcijan gdyż ich konserwatywne stanowisko w wielu współczesnych sprawach jest mi bliskie. Jednak nurtuje mnie status kanoniczny tejże jurysdykcji a co za tym idzie aspekt soteriologiczny? …>>

Na pytanie odpowiedział ks. Andrzej Kuźma którego odpowiedź, choć formalnie podzielam, postaram się niniejszym dodatkowo uzupełnić wyjaśnieniami których w niej zabrakło.

<<Wstąpienie do Kościoła prawosławnego jest poważnym krokiem, który należy głęboko przemyśleć pod wieloma względami. Proszę też zastanowić się, czy szuka Pan Kościoła, który odpowiada Pańskim zapatrywaniom, czy też pragnie Pan postępować za Chrystusem i zdobywać ducha Bożego? Kiedy w nazwie Kościoła znajdujemy określenie „prawdziwych prawosławnych chrześcijan” może to być ostrzeżeniem, że coś jest nie tak. Wydaje mi się, że tymi „Prawdziwymi Prawosławnymi”, których wymienia Pan w pytaniu jest Grecka Cerkiew Starokalendarzowa, która nie ma jedności z pozostałym Kościołem prawosławnym.>>

A więc do rzeczy. Z całą pewnością <<Wstąpienie do Kościoła prawosławnego jest poważnym krokiem, który należy głęboko przemyśleć pod wieloma względami.>> W naszych perfidnych czasach w których bardziej liczy się opakowanie niż zawartość nie można zaufać tylko fasadzie i nazwie, nawet gdy jest określana terminem „prawosławie”. Nie można też zaufać demokratycznej większości która czarne nazywa białym a białe czarnym. W poszukiwaniu Jednej Świętej Katolickiej i Apostolskiej Cerkwi trzeba bardzo głęboko przemyśleć pryncypia które pomogą odróżnić tę Jedną Jedyną Prawdziwą od wielu, wielu innych fałszywych, które choć poprzez statystyczną większość określane etykietą prawosławia, już bardzo niewiele – poza blichtrem i opakowaniem – mają z nią wspólnego!

<<Proszę też zastanowić się, czy szuka Pan Kościoła, który odpowiada Pańskim zapatrywaniom, czy też pragnie Pan postępować za Chrystusem i zdobywać ducha Bożego?>> Bo jeśli chce Pan zdobyć ducha Bożego i iść za Chrystusem to nie może Pan poszukiwać i przystać do kościoła odpowiadającego Pana osobistym preferencjom ale musi Pan przyjąć prawidłowe kryteria pozwalające odnaleźć i przystać do Jednego, Jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego, zostawiając za sobą czysto ludzkie organizacje zwane popularnie „kościołami”, nawet gdyby te chlubiły się swym pochodzeniem od samych apostolskich czasów.

Przyjrzyjmy się poniżej krótko tylko kilku najważniejszym kryteriom: „Wierzę w Jeden Święty Powszechny i Apostolski Kościół

Jedyności już wspomniałem powyżej – proszę się tylko nie zniechęcić tym, iż w owej masie fałszywych kościołów i religii wszystkie poza jedną jedyną są fałszywe, i nie wyciągnąć z tego błędnego wniosku iż religia to opium dla ludu, albo też iż każda z nich zawiera większą czy mniejszą cząstkę prawdy. Wśród nich jest jedna jedyna która zawiera pełnię prawdy i JEDYNIE ona jest „Drogą Prawdą i Życiem” – gdyż sama z siebie i ze swej natury jest Ciałem Chrystusa, żywym, niepodzielonym, wewnętrznie niesprzecznym i świętym.

Kościół Chrystusowy musi być Apostolski, czyli ufundowany na Apostolskiej Sukcesji, ale i na Apostolskiej wierze i nauczaniu. Sama formalna sukcesja nie daje jeszcze nic – tak zresztą jak i ortodoksyjna wiara ale bez sukcesji. Wiara którą Kościół wyznaje nie może odchodzić od wiary którą Chrystus przekazał poprzez swoich Apostołów pierwszym ojcom, a oni dalej … , od wiary niezmienionej, od wiary która w swych nadprzyrodzonych fundamentach nie podlega ciągłej, coraz to nowszej reinterpretacji… To jest główne (choć nie wyłączne) kryterium pozwalające rozpoznać JEDYNY Kościół! (patrz Jak rozpoznać wiarę prawdziwie katolicką – św. Wincenty z Lerynu IV/V-w.)

<<Kiedy w nazwie Kościoła znajdujemy określenie „prawdziwych prawosławnych chrześcijan” może to być ostrzeżeniem, że coś jest nie tak>> No właśnie, coś jest nie tak. Kiedy rozróżnia się katolicyzm od rzymskiego katolicyzmu, kiedy rozróżnia się prawosławie od Prawdziwego Prawosławia (patrz: Dlaczego „Prawdziwi Prawosławni”?) to znak iż pojawiły się falsyfikaty zwodzące swoją pozornie tradycyjną nazwą naiwnych i prostych ludzi na drogę kłamstwa. Takim falsyfikatem na przełomie pierwszego i drugiego millenium stał się kościół formalnie katolicki, który przywłaszczył sobie termin katolickości, choć nic z owej powszechności nie utraciła Jedyna Chrystusowa Cerkiew od której odłączył się jeden z pięciu ongiś ortodoksyjnych starożytnych patriarchatów, patriarchat Rzymski z wolna odchodzący od wyznania wiary którą sam w poprzednim milenium wyznawał. (patrz: Wierzę w JEDEN Katolicki Kościół – świadectwo konwersji do Prawosławia) .

Z kolei w czasach nam bliższych, bo na przełomie ostatniego stulecia, ojciec kłamstwa i podstępu rozpoczął kolejną wielką podmianę, kolejne wielkie oszustwo, które w wieloletnim procesie, początkowo z wolna, a obecnie w zastraszającym tępię podmieniło w wielu, wielu ongiś prawosławnych lokalnych cerkwiach wiarę Apostolską na nową zreinterpretowaną wiarę ekumeniczną i sergiańską, tak iż żywe ongiś członki Chrystusowego Ciała, albo już zupełnie odpadły, albo jako uschłe gałęzie czekają jedynie ostatecznego odcięcia formalną decyzją Soboru prawdziwie prawosławnych Kościołów. I choć nie nam osobiście to oceniać, musimy wszakże prawidłowo rozsądzić czy owa gałąź, owa lokalna cerkiew w którą zamierzamy się wszczepić, zawiera jeszcze życiodajne soki płynące z pnia Świętego Prawosławia. I tu jednak przestrzegam przed zwiedzeniem którym podlegają tak zwani tradycjonaliści, którzy pomimo jawnego odpadnięcia od wiary własnych hierarchów, mówią iż oni sami od wiary nie odpadli, a więc ich misteria są jeszcze owocne. O jakaż obłuda, wszak nie ma Cerkwi bez ortodoksyjnego biskupa, nie ma Prawosławnej lokalnej cerkwi gdy sobór biskupów odpadł już dawno od ortodoksji!

Niech więc pojawienie się określenia „Prawdziwie Prawosławni” będzie dla Pana ostrzeżeniem że nie tak prosto odróżni Pan prawdę od fałszu. Ale proszę się nie lękać, Chrystus swoją ukochaną Cerkiew, której jest żywicielem i głową, Cerkiew która jest Jego Oblubienicą (a ma on tylko jedną) zachował i ustrzegł – zgodnie ze swymi słowami iż bramy piekielne – to jest usta heretyków – go nie przemogą, aż do końca czasów.

<<Wydaje mi się>> pisze ks. Kuźma <<że tymi „Prawdziwymi Prawosławnymi” … jest Grecka Cerkiew Starokalendarzowa>>. Owszem, Chodzi o jedną z wielu lokalnych Prawosławnych cerkwi, cerkiew grecką, określaną obecnie terminem starokalendarzowa – choć jest to cerkiew normalno-kalendarzowa kierująca się kalendarzem świętych ojców, kalendarzem patrystycznym (z kalendarzem z jakiego korzystali nasi przodkowie w Polsce Piastów i później w Rzeczpospolitej). W odróżnieniu od greckiej cerkwi nowo-kalendarzowej która poprzez perfidne i niekanoniczne wybiegi przyjęcia papieskiego kalendarza, sama z siebie podpadła pod własne anatemy z XVII w., stając się tym samym dziesiątki lat temu nowo-kalendarzową schizmą, którą to ten sam ojciec kłamstwa rozprzestrzenił na większość uprzednio prawosławnych innych lokalnych, ongiś prawosławnych cerkwi. Kiedy się to dokładnie dokonało, nie nam o tym wyrokować, choć w pewnym monecie można z dużą dozą prawdopodobieństwa – patrząc na ich owoce: dobre drzewo nie może rodzić cierpkich owoców, a złe słodkich – stała się dziczką odłączoną od swojego pierwotnego pnia.

<<Cerkiew Starokalendarzowa, która nie ma jedności z pozostałym Kościołem prawosławnym>>, nie ma i nie chce mieć tej łączności ze świadomego i dobrowolnego wyboru. Nie chce mieć owej łączności gdyż gdyby ją miała, gdyby miała łączność z herezją i schizmą sama z siebie przestała by być dalej prawosławna.

Cerkiew ta nie ma łączności z czerwonym sowieckim patriarchatem (patrz Krótka historia Sowieckiego Patriarchatu) zwanym powszechnie Patriarchatem Moskiewskim, gdyż ojciec kłamstwa rękoma bezbożnych bolszewików podmienił (prawdziwą) Ruską Cerkiew z jej ostatnim patriarchą św. Tichonem na cerkiew utworzoną rękoma CzeKa z rozkazu „Ojca Narodu” – Stalina. Podczas gdy Cerkiew Prawosławna, i w tym miejscu musimy dodać owo ostrzegawcze słowo „prawdziwa” zeszła do katakumb, a jej druga gałąź na emigracji utworzyła Cerkiew Zarubieżną. Gdybyśmy byli z owym „prawosławnym kościołem” lokalnym w jedności, mielibyśmy na rękach krew nowo-męczenników jarzma bolszewickiego, których ich ojcowie pomordowali, a których oni niedawno kanonizowali, jawnie potępiając tym samym bezbożność organizacji cerkiewnej z której się wywodzą i której działania do dnia dzisiejszego usprawiedliwiają. (patrz: O Patriarchacie Moskiewskim – Arcybiskup Awierkij (Tauszew) 1976 r.)

Cerkiew Prawdziwie Prawosławnych Chrześcijan Hellady, nie ma też jedności z Patriarchatem Konstantynopola, który w swych dyptychach wymienia rzymskiego papieża (patrz nagranie), gdyż gdybyśmy mieli z nim jedność mieli byśmy łączność z rzymskim papieżem (choć mamy łączność – będąc w jednej Cerkwi i w jedności wiary z Ortodoksyjnymi Rzymskimi Papieżami z pierwszego millenium). Gdybyśmy też byli w łączności z Konstantynopolem (patrz TU) bylibyśmy w łączności z nowo-kalendarzową schizmą którą on zainicjował, w łączności z bluźnierczą księgą koranu, którą owy patriarchat uznaje za świętą, dając ją do ucałowania miast ewangelii, wyznawcom mahometanizmu. Byli byśmy w łączności z ekumeniczną herezją której jest on głównym motorem napędowym w tzw. oficjalnym prawosławiu… Tak, nie jesteśmy z tym „prawosławnym kościołem w jedności.

Taka poboczna uwaga: Kiedy byłem na Atosie zapytałem jednego z mnichów, dlaczego – jako św. Góra Atos – jest w jedności z patriarchą Konstantynopola, wszak jest on jawnym heretykiem. Tenże mnich odpowiedział, iż wszyscy są o tej herezji przekonani ale wspominają go liturgicznie aby mieć jedność z (powszechną) Cerkwią. Szczęśliwie po jakimś czasie pojąłem absurd takiej motywacji, bo czyż poprzez fałsz można zachować jedność z PRAWDĄ.

Nie jesteśmy w jedności z Patriarchatem Antiocheńskim, gdyż byli byśmy w jedności z monofizytami odłączonymi od Cerkwi Chrystusowej orzeczeniem Soboru Powszechnego, z którymi ów patriarchat jest w pełnej jedności eucharystycznej już od dziesięcioleci …

Nie jesteśmy w łączności z tymi wszystkimi lokalnymi cerkwiami które są z nimi w jedności, bo nie może mieć ortodoksja jedności z heterodoksją, prawda z fałszem, cerkiew ze schizmą, światło z ciemnością …

A więc i nie jesteśmy w jedności i z Polskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym gdyż sam jest siedliskiem i głosicielem herezji i moralnego niszczenia ludzkich dusz (choć do sprawy moralności jeszcze powrócę). Jest on w jedności z tymi wszystkimi odstępstwami od ortodoksji, jest w jedności z tymi którzy trwają ciągle w nowo-kalendarzowej schizmie choć sam zewnętrznie i częściowo pozostając przy starym kalendarzu nie mieni się on jednak staro-kalendarzowym gdyż nie tylko kalendarz ale i paschalia Świętych Ojców jest jemu najzwyczajniej obojętna. Świadczy o tym łączność z cerkwiami które depczą i samą paschalię ustanowioną orzeczeniem Powszechnego Soboru. Nie jesteśmy z nimi w jedności gdyż ich pasterze uznają nie tylko ważność innowierczego chrztu, ale i w głębi duszy przyznają im ważność i innych misteriów, uznając np. rzymsko-katolickie biskupstwo. Uznają więc oni istnienie kościoła poza kościołem, cerkwi poza cerkwią … absurd niewiele z prawosławiem mający wspólnego (patrz abp Jeremiasz: Jesteśmy jednym Kościołem).

Długo, długo można by wymieniać dlaczego nie jesteśmy z nimi wszystkimi w jedności, ale aby tu nie przedłużać odsyłam do dokumentu który możliwie zwięźle i rzeczowo wszystkie te sprawy omawia: Cerkiew Prawdziwie Prawosławna a herezja ekumenizmu .

Czyżby więc Cerkiew do której należymy nie spełniała innego bardzo ważnego kryterium, kryterium katolickości czyli powszechności, i pozostawała jako lokalna cerkiew jedyną samotną wyspą prawosławia. A skądże. Jesteśmy w pełnej jedności wielomilionową Cerkwią Rumuńską (Starego Stylu). Jesteśmy w pełnej jedności z Bułgarską (Starostylną) Cerkwią Prawosławną. Jesteśmy w jedności z Cerkwią Zarubieżną, z tą jej resztą która to w swej statystycznej mniejszości nie przyłączyła się do sukcesorów czerwonej sowieckiej cerkwi… Nasze parafie, monastery i ośrodki misyjne są rozsiane po całej ziemi, kontynuując dzieło apostolskie prawdziwym słowem i bogobojnym oddanym wierze życiem (patrz Cerkiew P.P.Ch Hellady) . Aby nie przedłużać polecam dokładne studium Wikipedia Cerkwi Prawdziwie Prawosławnych.

Pragnę odnieść się do jeszcze jednej kwestii którą porusza Pan w swoim pytaniu: nurtuje mnie status kanoniczny tejże jurysdykcji a co za tym idzie aspekt soteriologiczny? Chodzi mi o sam termin „jurysdykcja” z którym jest współcześnie wiele nieporozumień. Termin ten często jest maską dla różnych prawosławnych grup, niezależnie od ich liczności, znikomej (jak dla wielu podzielonych schizmatyckich grup, czy parataks) czy ogromnej (jak w przypadku tzw. „oficjalnego prawosławia”) które nie są we wzajemnej jedności (w łączności w misteriach). Grupy takie – określane często mianem sekt czy „kościołów” w żaden sposób, zgodnie z przedstawionymi powyżej kryteriami – nie mogą jednocześnie przynależeć Jednej Świętej Powszechnej i Apostolskiej Cerkwi której granice wyznacza widzialny krwiobieg Chrystusowego Ciała, a używane dla ich określenia pojęcie „jurysdykcja” próbuje ich potencjalny pseudo kościół lokować w obszarze Świętej Cerkwi. Sama przynależność jurysdykcyjna jest aspektem zupełnie pobocznym, nie mającym absolutnie żadnego odniesienia soteriologicznego. Formalnie nie ma absolutnie znaczenia do jakiej jurysdykcji należysz: Greckiej czy Rumuńskiej. Nie ma soteriologicznego znaczenia (choć ma znaczenie praktyczne) pod jurysdykcją jakiego jesteś biskupa. Jedyne istotne pytanie na jakie musisz sobie odpowiedzieć to czy owa jurysdykcja, czy ów synod biskupów i biskup któremu podlegasz wszczepieni są – rozeznać to trzeba wg. prawidłowych kryteriów – w Jedną Jedyną Świętą Cerkiew Chrystusową.

Na koniec pragnę odnieść się jeszcze do terminu ortopraksji, czyli prawidłowego działania, który choć stanowiąc wraz z ortodoksją, czyli z prawidłową wiarą, drogowskaz podążania Chrystusową drogą, sam z siebie nie pozbawia amoralnego hierarchy czy kapłana łaski sprawowanych przez niego misteriów, gdyż owa Łaska dana jest Świętej Cerkwi nie dla osobistej bezgrzeszności jej szafarzy. Inaczej wszak rzecz ma się z ortodoksją w przypadku herezji głoszonej przez niego jawnie i publicznie. Wszak brak kanonicznego działania danego hierarchy czy całego synodu jest bardzo ważnym kryterium ostrzegawczym czy aby na pewno mamy tam do czynienia z Cerkwią Chrystusową!

Reasumując, Cerkiew (+ ostrzegawcze słowo: prawdziwa) jest wyłącznie Jedna, jest tam gdzie zachowana została pełna ortodoksja i w przeciwieństwie do wierzeń protestantów, jest jawnie na ziemi widzialna poprzez widzialny synod Biskupów (w naszym przypadku jest to synod grecki), jest w pełnej łączności z innymi (prawdziwymi a nie fałszywymi) cerkwiami lokalnymi, nie będąc jednocześnie w łączności z herezja, schizmą ani z tymi którzy z nimi w jedności są. Widzialne granice cerkwi, jako że jest ona Ciałem Chrystusa wyznacza płynąca w owym Ciele Krew, czyli inaczej mówiąc Cerkiew jest tam gdzie jest pełna jedność eucharystyczna. Cerkiew posiada też swoją część mniej widzialną którą są święci w niebie, a jedność z nimi jest zachowana o ile podzielamy wiarę którą i oni wyznawali. Wbrew demokratycznej opinii, nie ma w niebie świętych poza tymi którzy za życia przynależeli do Jedynej prawdziwej Cerkwi (patrz TU).

Cerkiew (+ ostrzegawcze słowo: prawdziwa) JEST BYŁA I BĘDZIE trzeba ją tylko odnaleźć, a po jej odnalezieniu przyłączyć się do Niej, a po przyłączeniu pójść drogą którą wskazuje …

ale nic z tego nie jest ani proste, ani łatwe, ani wygodne … wszak wąska jest droga i ciasna brama która wiedzie do Królestwa Bożego i jakże niewielu jest tych którzy nią wchodzą.

Eliasz Leszek Szczepaniak

redaktor portalu PrawoslawniKatolicy.pl

Za: http://prawoslawnikatolicy.pl/dlaczego-nie-jestesmy-w-jednosci-z-odpowiedz-na-pytanie-czytelnika/

24.11.2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *