Strona główna > Świat > Netanyahu, Macron,  EU w ocenie byłego dyrektora CIA

Netanyahu, Macron,  EU w ocenie byłego dyrektora CIA

W programie radiowym prowadzonym przez Johna Fredericksa po ubiegłorocznej wizycie B. Netanyahu w USA, prof. Michael Scheuer – były dyrektor CIA z 22 letnim stażem pracy w tej agencji, poddał ostrej krytyce celowość utrzymywania sojuszu z Izraelem. W telefonicznym wywiadzie profesor M. Scheuer w stanowczych słowach odniósł się do angażowania militarnego USA na Bliskim Wschodzie, w Afryce Centralnej, recenzując przy okazji polityków Unii Europejskiej.

„Jeśli B. Netanyahu  jakoby posiadał dowody na istnienie irańskiego arsenału nuklearnego, to dlaczego nie zlikwiduje go? Ma przecież setki samolotów, własną armię. Jaki interes mają w tym Amerykanie, by odwalać brudną robotę na rzecz Izraela, czy kogoś innego, a potem wracają do domu chłopaki bez rąk, nóg, albo w worku. Tego samego oczekują globaliści Francji. Sami maniakalnie zajmują się budowaniem dróg, a Ameryka jest im potrzebna do prowadzenia wojen. Jakoś nikt nie potrafi otrząsnąć się z tej wojennej ścieżki i sojuszu, cokolwiek on znaczy. Właściwie amerykański żołnierz traktowany jest jak mięso armatnie. Rodzi się też pytanie skąd Netanyahu ma owe dokumenty – dowody i dlaczego sam nie radzi sobie z problemem.

Prawdopodobnie Iran ma świetny system obrony przeciwlotniczej, więc wolą nie tracić własnych ludzi, ale cudzych – owszem. To żałosne, bo ta sytuacja jest ingerencją w nasze kwestie polityczne; wywieranie presji na Prezydenta, żeby dokonał czegoś co wcale nam nie służy. To jest klasyczna gra Izraela i ludzi z ADL, AIPAC z 530 kongresmenami. Wszyscy teraz jadą na temacie wojny z Iranem.

Jak pamiętam ostatni atak terrorystyczny przeciw USA miał miejsce w 1984 roku, przeprowadzony przez Irańczyków w Kuwejcie. Dokonał go libański Hezbollah. Ten atak przywoływany jest jako irańsko-iracka akcja przeciw Amerykanom. Gdzie dwóch się bije tam trzeci oberwie. Jak idioci zaryzykowaliśmy życie naszych ludzi posyłając ich na granicę z Iranem. To szaleństwo jest udokumentowanym obłędem, za którym stoi korupcja. I tak to się w kółko powtarza. Jeżeli Irańczycy nie są lubiani w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, czy Izraelu, bądź Jordanii, to nie jest nasz problem, niech sami go załatwią. Skoro nie potrafią tego zrobić, to Iran jest górą. Jeżeli są dowody, dlaczego nie podejmują działania? Mając setki samolotów mogą to zrobić, potem nam najwyżej wysłać notatkę. A już to przeniesienie ambasady do Jerozolimy to zwykły PR  w kampanii wyborczej.

To wszystko wpływa na postawę Prezydenta, Boltona i Kushnera; tego nie nazywa się po imieniu, ale to jest oblicze korupcji poprzez wpływanie na wewnętrzne decyzje polityczne Ameryki. Po co nam to przyłączenie się do wojny? Co z tego mają Irańczycy, którzy stale są angażowani w wojnę jak Mudżahedini tak jak w Syrii, Iraku, Afganistanie, a teraz jeszcze w całej Afryce i na południowym wschodzie Azji. To musi martwić Amerykanów, którzy sądzą, że Izrael coś dla nas znaczy. Oni nie warci są choćby centa. Mnie nie obchodzi czy oni przetrwają, czy nie, bo poza nienawiścią i wojną nie proponują swoim najbliższym sąsiadom nic innego od chwili jak powstali.

Kiedy Trumanowi potrzebne były pieniądze na kampanię wyborczą w 1948 r. wtedy przyjął od nich pieniądze. Wówczas gen. George Marshall powiedział: Teraz będzie pan miał same kłopoty z nimi. Jak się okazało miał rację.(…)

My wcale nie musimy się nimi zajmować. Jest dokładnie tak jak było z Saddamem. Kongresmeni, którzy sami nie  cierpią wojny zagłosują za nią, żeby się wykazać, by lobby izraelskie nie wykluczyło ich poza nawias w wyborach. Mówimy o gruntownie skorumpowanym systemie. Prawidłową reakcją jest dbać o własny interes, a jeśli chodzi o te 38 mld dolarów, to one się nie zwrócą.

Dla porównania Europejczycy wcale nie są lepsi. Macron i Merkel tu przyjeżdżali pouczając co należy zrobić. Macron wygłosił przemówienie o potrzebie stworzenia rządu światowego, a oczywiście, żeby rządzić całym światem potrzeba posłużyć się metodami faszystowskimi albo komunistycznymi. To jest obłęd. Im trzeba dać kopa i niech się smażą we własnym sosie.

Macron nakłaniał do zwalczania islamistów, a przecież oni tam walczą ze sobą od 2 000 lat! Czy tego nie da się skończyć? Cel Macrona jest jasny – utrzymanie resztek imperium francuskiego w Afryce Centralnej. Niby chodzi o wolność, a faktycznie Francji zależy na uranie wydobywanym w dawnych koloniach francuskich w tamtym rejonie. Zależy mu, by dostawy nie były zagrożone i chce byśmy mu w tym pomogli. Poparł nas w kwestii zmian klimatycznych, bo nie chce płacić. Chce nas wykorzystać jak to kiedyś ujął B. Netanyahu jako dojną krowę. Jego przemówienie całe było dość prostackie poprzez zaatakowanie Prezydenta i jego idei America First. Potrzebują pieniędzy. Zdobył się na stwierdzenie, że dzięki partnerskiej współpracy społeczeństwa rozkwitną. Jednocześnie on sam i polityczne kolesiostwo z Unii Europejskiej niszczą tożsamość narodową i patriotyzm, uderzają w historię,  tradycję  i  język. Całe to przemówienie było występem głupiego kłamcy.

Wracając do uranu. 90% energii we Francji pochodzi z elektrowni nuklearnych, co jest światowym unikatem, stąd tak zależy im na uranie. 80% pochodzi z Nigerii, a reszta z części na południe od Sahary. Nam uran nie jest potrzebny, więc niech o niego walczą sami i tyle. To kolejna cudza wojna, a on niczym nie różni się od Netanyahu.

Od upadku muru berlińskiego Europejczycy sami rozbroili się. Gdyby Putin chciał dotrzeć czołgami do Paryża, to zajęłoby mu to raptem kilka dni. Nikt w Europie nie jest zdolny do wojny, bo jest nieuzbrojona, albo rozbrojona. Oduczyli ludzi ducha walki i to całe społeczeństwa.

Mówiąc o przyjaźni z takimi jak Żydzi, czy Izrael – to istna plaga. Jeśli chodzi o medialną reakcję na przemówienie Netanyahu, to raczej nie zachwyt, a mentalność hot doga. Wszyscy od lewa do prawa rozwodzili się radośnie jakby świętowali Boże Narodzenie, w tej ekstazie przeszli samych siebie, bo oni chcą wojny.

Izrael nie wymaga wsparcia, a  zachowanie dzisiejszych klakierów przypomina ludzi z sierpnia 1914 roku, którzy na wieść, że zaczęła się wojna wylegli na ulice. Jakby kompletnie zapomnieli o skutkach  wojen XX wieku. Nikt bardziej nie poznał kosztów cudzych wojen i stojącej za nimi korupcji niż USA. Niewielu myślących racjonalnie mówi o tym. Reszta, gdy pojawiają się Żydzi, ściąga portki i pokłania  się w pas. Traktowany jak Zbawiciel w rzeczywistości Netanyahu  jest gangsterem.

Amerykańscy jasnowłosi, niebieskoocy żołnierze są dla Arabów w Arabii Saudyjskiej i Izraelu jak  niewolnicy. Nasze dzieci wyjeżdżają, walczą i giną – za co? Co zmieniłoby się w USA gdyby jutro Izrael przestał istnieć? Półwysep Arabski nie wart jest złamanego centa, a energetycznie jesteśmy niezależni.

Izrael ma swój wywiad, armię, a w obliczu zagrożenia zwraca  się do mnie, bym posłał swojego syna wyręczając go w walce. Wynocha, zejdź mi z oczu. Poza tym cała ta narracja, że Irańczycy oszukują jest śmiechu warta.

Oni żyją w zagrożeniu od 40 lat – przez Brytanię, USA, Francję, Europę, Izrael i resztę świata. Saudowie mają bombę w postaci Pakistanu. Choć być może Irańczycy nie są racjonalni, ale są świetnymi handlowcami z kulturą sięgającą starożytności. Kiedy cały świat ich obszczekuje, to muszą dobrze przygotować się do obrony.”

Jola

One thought on “Netanyahu, Macron,  EU w ocenie byłego dyrektora CIA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *