Strona główna > Polska > Myśleć trzeba! Myśleć!

Myśleć trzeba! Myśleć!

Godzina 11

Problem nie polega na tym, czy rząd PiS ustąpi czy nie Izraelowi w sprawie tych PR-owskich zapisów o obozach, ani jak to ostatecznie w końcu zrobi.

Pytanie brzmi: ile tak czy siak w końcu zapłacimy za udobruchanie Tel Awiwu? Przecież wystawienie głupich, skrajnie prożydowskich PiS-owców na taką prowokację – to ewidentna sztuczka handlowa. I cena pewnie będzie wysoka…

Polska, PiS a środowisko międzynarodowe

Obecny rząd III RP bez wątpienia mnie byłby mniej zdziwiony, gdyby np.  Donald Trump  oskarżył  Jarosława Kaczyńskiego  o zmowę z  Władymirem Puitnem  celem desantu na Florydzie! Wspominany już  problem PiS polega bowiem na tym, że wszystko co partia ta czyni na polu gestów i deklaracji – czyni wyłącznie na użytek gierek i propagandowych urobków wewnętrznych – nawet, jeśli sama materia dotyczy spraw o implikacjach zewnętrznych.  Stąd właśnie władze są nieodmiennie wydają się być zaskakiwane faktem, że Polska znajduje się jednak w jakimś środowisku międzynarodowym – i, co gorsza, jest od niego w dużej mierze uzależniona, także w wyniku polityki liderów PiS. Cyniczna zagrywka Izraela to więc dla PiS strzał w plecy. I to strzał od swoich.No chyba, że będziemy zgadywać plany ukryte w planach i doszukiwać się w akcji Tel Awiwu szatańskiego planu uwiarygodnienia PiS w oczach polskich antysemitów…

Oczywiście, dłubanie w ustawie o IPN było i jest skrajnie idiotyczne, jak w ogóle ustalanie w drodze przepisów i to karnych co jest, a co nie jest prawdą historyczną. Biorąc pod uwagę kto nami rządzi i jaki użytek robiony jest ze wszystkich takich zapisach przez bałagan, chaos, politykierstwo i skrajną indolencję razem składające się na pokraczny byt III RP – staje się jasnym, że małpom w ogóle nie należy dawać brzytew do rąk. Skoro to już jednak uczyniono, tzn. jak zwykle obsłużyły się same od tak, dla zabawienia elektoratu – warto zastanowić się na dwiema zwłaszcza sprawami.

Dlaczego nie szanują Polaków

Pierwsza – to mechanizm kreowania tożsamości narodowej w relacjach międzynarodowych. Polityczna część Polski ma spory problem ze zrozumieniem stosunku politycznych części innych narodów, zwłaszcza Ukraińców i Żydów – do Polski. Odrzucenie przez pierwszych jednoznacznie przyjaznych, pozytywnych, wręcz masochistycznych działań polskich i odpowiadanie nań narastającą butą i agresją – okazuje się być nie mnie zadziwiające dla kierowników III RP, niż szczere odwrócenie się wielu Żydów od ratujących ich przodków postaw polskich.

Jak pisałem gdzie indziej, w przypadku Ukraińców mechanizm budowania pogardy i nienawiści do Polaków – wydaje się być dość prosty. W zbiorowej świadomości, na bazie której kształtuje się dzisiejszą Ukrainę – szacunek zastrzeżony jest dla desygnatu siły, a nawet zagrożenia. Szanowany może być więc Niemiec – bo historycznie za służalczość ukraińską płacił nieodmienną pogardą i dominacją, a i dziś wydaje się być mocny. Szacunek budzi też nienawistny, poza tym „Kacap” – bo potęgą swą może zabrać i zniszczyć co tylko zechce. Takie nacje Ukrainiec może szanować – kiedy jednak patrzy na Polaka uśmiechającego się i zapewniającego o swej przyjaźni, gdy jest ewidentnie i celowo na Ukrainie obrażany – o! wówczas w Ukraińcu narasta złość na swój kraj, na swych przodków – jakim cudem mogli się takiego nieszanującego się tchórza obawiać i znosić jego panowanie! Tak ewidentna – zdaniem politycznej Ukrainy – polska słabość budzi więc tym większą butę i niechęć.

Słabość też – a raczej to, co jest za nią uznawane – jest także przyczyną fatalnego PR-u Polaków w środowiskach żydowskich. Żyd nie rozumie psychologii ratujących go z narażaniem własnego życia – bo sam nigdy by tego dla nich nie zrobił. Skoro więc nie dociera do niego w żaden sposób motyw chrześcijański, altruistyczny, etyczny – racjonalizuje go więc jako słabość. A ta budzić może co najwyżej irytację, jak choroba najmniejszego w stadzie, które inne osobniki odganiają, by w końcu zagryźć.

To na tej bazie fundamentalnej różnicy psychologicznej – rządy państw atakujących obecnie Polskę mogą bez trudu budować uzasadnienie swoich polityk – oczywiście w swych istotach opartych o kwestię konkretnych roszczeń finansowych i interesów gospodarczych. Mówiąc prościej –  dajemy się nie szanować, sami się nie dość szanujemy (a na pewno w niewłaściwy sposób resztki godności objawiamy) i będziemy za to płacić.

Ile można stracić?”

Drugą i ważniejszą bieżąco kwestią są właśnie te płatności i odpowiedź na pytanie:  ile to Polaków będzie kosztować?  W przypadku zapisów antybanderowskich sejmowe głosowanie ma pewne znaczenie jako deklaracja propagandowa. Podobnie jednak jak przy okazji różnych inicjatyw kresowych jakoś tam w końcu wmuszanych władzy – haczyk polega na tym, czy Ukraina nie zostanie od razu uspokojona przez władze III RP w duchu: „Dajcie spokój, to tak dla picu, dla wyborców, czasem musimy, ale tak naprawdę nadal nic się nie zmieni w naszych bardzo specjalnych relacjach specjalnych! Może jakiś kredycik? Oczywiście bezzwrotny…!”. Z zawodowej ostrożności zatem, z entuzjazmem po uchwaleniu „zakazu banderyzmu” póki co się wstrzymuję. I nawet nie tylko dlatego, że wszelkie takie regulacje budzą mój szczery sceptycyzm. Bardziej jestem ciekaw praktyki, ustalania co „banderyzmem” jest czy nie jest przez naszych niezależnych, przygotowanych i jakże śledczo sprawnych stróżów prawa, a wszystko przy eksperckiej pomocy IPN, którego wielu luminarzy wcale nie ukrywa, że w banderyzmie widzi przejaw antykomunistycznego braterstwa broni itd. Niestety, ale za często Polakom wmawia się, że słowo zapisane – choćby nawet w ustawie – staje się ciałem. I jak już coś uchwalono – to problem odfajkowany. A tymczasem do jego rozwiązania, do skutecznej obrony Polski przed banderyzmem, do osłonienia przed nim Kresów, do wyzwolenia Ukrainy i ubicia gada – droga bardzo daleka. A my jeszcze jednak nie zrobiliśmy nawet pierwszego kroku.

Z kolei w przypadku ceny, jaką krzykną Polakom Żydzi – zastanawiać możemy się bodaj jedynie:  czy Izrael i USA pozwolą PiS-owi z całej tej afery wyjść z twarzą, tzn. za jakiś czas rachunek do zapłacenia będzie pewnie wielokrotnie wyższy (jak to w stosunkach z mafią) –  czy też poza pieniędzmi uprą się też odebrać Polsce od razu godność – i rękoma „Adriana, zawsze ostatniej nadziei PiS” czy TK zostanie otrąbione hasła nawet nie do odwrotu, tylko bezwładne ucieczki, niczym spod Piławiec.

A przy tym wszystkim symptomatyczne dla polskiego postrzegania polityki w ogóle, a polityki międzynarodowej w szczególności jest, że chociaż właśnie  jesteśmy świadkami bezprzykładnej klęski tego, co PiS uprawiało zamiast polityki zagranicznej  – to na poziomie krajowym i w oczach wyborców, Kaczyński odniósł co najmniej „największą wiktorię od czasów Kircholmu i Rokitnej„…

Tymczasem przecież: „o 11 – powiada aktor – sztuka jest skończona„.

Konrad Rękas

Za: http://chart.neon24.pl/post/142306,godzina-11

Data publikacji: 4.02.2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *