Strona główna > Polska > Marszałek Kuchciński odmówił zgody na konferencję w Sejmie o ustawie 447 i roszczeniach żydowskich

Marszałek Kuchciński odmówił zgody na konferencję w Sejmie o ustawie 447 i roszczeniach żydowskich

W poniedziałek (1.04.2019) miała odbyć się w Sejmie konferencja dotycząca ustawy 447, roszczeń żydowskich i niedzielnego protestu amerykańskiej Polonii. W konferencji mieli wziąć udział m.in. Stanisław Michalkiewicz i Grzegorz Braun. Okazało się jednak, że na taką debatę nie ma miejsca w polskim Sejmie.

– Marszałek Sejmu Marek Kuchciński zablokował możliwość swobodnej debaty nt. roszczeń organizacji żydowskich wobec Polski – poinformował na Twitterze Tomasz Kalinowski. Powodem decyzji o odmowie zgody na konferencję w Sejmie miały być względy administracyjne. Debata odbyła się w siedzibie partii Korwin. Poniżej relacja z debaty przeprowadzona przez Media Narodowe.

Źródło: https://wprawo.pl/2019/04/01/marszalek-kuchcinski-odmowil-zgody-na-konferencje-w-sejmie-o-ustawie-447-i-roszczeniach-zydowskich/

11 thoughts on “Marszałek Kuchciński odmówił zgody na konferencję w Sejmie o ustawie 447 i roszczeniach żydowskich

    1. Seks – skandal na Podkarpaciu. CBA nie przekazało premierowi raportu od byłego agenta Wojciecha J.

    2. Nigdy w tym kraju nie działo się dobrze ale teraz już chyba zbliża się nasz koniec.Czuje że niedługo stanie się to oczywiste dla każdego z nas.

  1. Żydzi (wiersz klasyka)
    Julian Tuwim

    Czarni, chytrzy, brodaci,
    Z obłąkanymi oczyma,
    W których jest wieczny lęk,
    W których jest wieków spuścizna,
    Ludzie,
    Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna,
    Bo żyją wszędy,
    Tragiczni, nerwowi ludzie,
    Przybłędy.

    Szwargocą, wiecznie szwargocą
    Wymachując długimi rękoma,
    Opowiadają sobie jakieś trwożne rzeczy
    I uśmiechają się chytrze,
    Tajnie posiedli najskrytsze
    Z miliarda czarnych, pokracznych literek
    Ci chorzy obłąkańcy,
    Wybrany Ród człowieczy!
    Pomazańcy!

    Pogładzą mokre brody
    I znowu radzą, radzą…
    – Tego na bok odprowadzą,
    Tego wołają na stronę,
    Trzęsą się… oczy strwożone
    Rzucą szybko przed siebie,
    Czy ktoś nie słyszy…

    Wieki wyryły im na twarzach
    Bolesny grymas cierpienia,
    Bo noszą w duszy wspomnienia
    O murach Jerozolimy,
    O jakimś czarnym pogrzebie,
    O rykach na cmentarzach…

    …Jakaś szatańska Msza,
    Jakieś ukryte zbrodnie
    (…pod oknami… w piątki… przechodnie…
    Goje… zajrzą do okien… Sza! Sza-a-a!)

  2. Dla „Moher49”

    Jestem również fanem twórczości Juliana Tuwima – dołączam jeszcze jeden wiersz w tym temacie :

    Julian Tuwim: Giełdziarze

    Wybiegają obłędnie i w popłochu pędzą,
    W nerwowych mózgach skaczą kursa, akcje, czeki,
    Mówią do siebie, liczą,biegną, byle prędzej,
    Zapinając po drodze pękate swe teki.
    Wczoraj kupił za milion, dzisiaj za dwa sprzeda.
    Kupi jeszcze- gdzie dostać?- leci – płaci więcej,
    Był w cukierni, był w banku, targuje się, nie da,
    Liczy, gemacht, wziął, pędzi, sprzedał. Sto tysięcy.
    A jutro znów popędzą z giełdy do kawiarni,
    Puszczą w ruch bystre oczy i paluchy drżące,
    I znów obsiądą stolik jak spiskowcy czarni,
    Rzucając krótkie słowa i grube tysiące.
    W twarz dadzą sobie napluć za tyle a tyle,
    Obetrą gębę ręką, a sumę przeliczą!
    Poproś ich o Chrystusa – zapytają: ile?
    A gdy zgodzisz się – przyjdą jutro ze zdobyczą!
    Gudłaje w drogich futrach, w jedwabnej bieliźnie
    Wystrojone szajgece w eleganckich butach,
    Chamy, bydło spasione na własnej ojczyźnie,
    Którą codziennie w obcych kupczycie walutach!
    Haussa, łotry! Na giełdę! Kwadransik szermierki!
    Wrzeszczcie! To cały trud wasz, tak hojnie płacony!
    Nuże! Z rączki do rączki przerzucać papierki
    I leciutko zagarniać krocie i miliony!
    A potem – zakąskami zastawiać stoliki!
    Żreć, żreć, chlać i używać – wre wściekła robota!
    Tłustym, słodkim likierem zapijać indyki
    I – „Wina dla orkiestry! – Orkiestra Foxtrotta!”
    Złodzieje na wolności! Próżniaki! Parszywce!
    Bando rozzuchwalona i niesyta nigdy!
    Baczcie! Marki, przepite wieczorem przy dziwce,
    Jak proklamacje fruną w mrowie ludzkiej krzywdy.
    Wyjdą z okrutnym hymnem podziemni mściciele,
    Sto tysięcy ziębnącej i głodnej gołoty,
    Rozbiją kasy, podrą spęczniałe portfele
    I do gardła wam zaczną pięścią pchać banknoty!
    Tutaj nie ma gadania. Tutaj pięści trzeba!
    Wyłapać ten sztab czarny, łajdaków gromadę!
    Za mordę, do więzienia – na suchy kęs chleba,
    Bo do dziś – po cukierniach żłopią czekoladę.
    A potem – dać im pracę. Niechaj rąbią drzewo.
    Niech z dworca noszą kufry, cięższe od kamieni,
    Niech sprzedają gazety w mróz i pod ulewą.
    Lub trochę postoją przy warsztacie zgarbieni.
    Gdy święty turkot maszyn zadudni im w głowie,
    Kiedy pot zrosi czoło, plecy zegnie ucisk.
    O życiu wtedy ramię omdlałe im powie
    I duszne sale fabryk, i wściekły żar hucisk!

    Pozdrawiam – emeryt – też 49.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *