Strona główna > Finanse i pieniądze > Ludwik Even: 80 lat walki o dywidendę narodową

Ludwik Even: 80 lat walki o dywidendę narodową

Kiedy 80 lat temu Kanadyjczyk Ludwik Even zakładał dwumiesięcznik „Vers Demain” („Dla Lepszej Przyszłości”), nikt jeszcze nie przypuszczał, że upadnie Związek Radziecki, a wraz z nim konkurencyjna dla kapitalistycznego socjalizmu liberalnego koncepcja antykapitalistycznego socjalizmu komunistycznego, którą zastąpił – nie tylko w postsowieckiej Rosji – równie opłakany system kapitalistycznego socjalizmu komunistyczno-liberalnego [1]. „Zamienił stryjek siekierkę na kijek” – płaczą dziś zniewolone przez syntezę liberalizmu i komunizmu, spauperyzowane masy „od Lizbony po Władywostok”, którym władze zadłużonych i zbrojących się intensywnie państw rzucają bądź to ochłapy dla „najbardziej potrzebujących” [2], bądź też wezwania do zachowania porządku i spokoju, poparte salwami oddziałów policji [3].

Ludwik Even i kontynuatorzy jego pracy z wielojęzycznego czasopisma „Michael” proponują nam od dawna Kredyt Społeczny i Dywidendę Narodową, jako jedyną realną alternatywę dla obecnego globalnego systemu kontrolowania, wyzyskiwania i gnębienia mas przez nielicznych, która na dodatek – jak przekonują – jest całkowicie zgodna z nauką społeczną Kościoła i zasadami personalizmu. Czy to nie dziwne, że przez te długie 80 lat od chwili podjęcia przez kanadyjskich chrześcijan medialnej walki o zmianę niesprawiedliwego systemu dystrybucji pieniędzy i produktów (dóbr) ludzkość zmuszona była uczestniczyć w ciągłych wojnach i paroksyzmach „systemu opartego na wielorakiej kontroli i politycznym zniewoleniu”?

Poniżej tekst Evena o idei dywidendy narodowej, pochodzący w wersji oryginalnej z 1965 roku. Warto go potraktować jako wstęp do poznania tej alternatywnej koncepcji ustrojowo-ekonomicznej, którą „możni tego świata” potrafili, jak dotąd, skutecznie zamilczeć.

Grzegorz Grabowski

[1] – Kapitalistyczny socjalizm komunistyczno-liberalny jest syntezą socjalizmów https://wolna-polska.pl/wiadomosci/kapitalistyczny-socjalizm-komunistyczno-liberalny-jest-synteza-socjalizmow-2019-07 (04.07.2019).

[2] – Pomysły z piekła rodem: podatek na cudze dzieci https://wolna-polska.pl/wiadomosci/pomysly-z-piekla-rodem-podatek-na-cudze-dzieci-2019-06 (24.06.2019).

[3] – Ambasador Andrzej Byrt: jeśli Macron tego nie udźwignie, w całej Europie wystąpi wielkie trzęsienie ziemi https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/protesty-we-francji-ambasador-andrzej-byrt-to-bedzie-prawdziwa-proba-sil/pby77rq (13.12.2018).

*

Dywidenda narodowa dla wszystkich

Aby nabyć to, co technologia wyprodukowała i odrzucić troskę o jutro.

Każdy pewnie widział kiedyś jakąś maszynerię w ruchu, na przykład koparkę albo maszynę do robót drogowych, i podziwiał wtedy moc i szybkość, z jaką mechaniczna łopata zagłębia się w grunt i ładuje wykopaną ziemię do ciężarówek.

Lecz, czy wiecie, że ta mechaniczna łopata może w czasie jednego dnia wykonać pracę, którą 35 ludzi zrobi w ciągu 10 dni? Czy zdajecie sobie sprawę, że zespół złożony z obsługi takiej maszyny, dwóch ciężarówek i brygadzisty może wykonywać pracę 350 ludzi? Czy zadaliście sobie pytanie, co się stanie z tymi 346 ludźmi, jeśli praca polegająca na ręcznym kopaniu ziemi stanie się niedostępna?

Gdy będziecie zwiedzać kopalnię albo kamieniołomy, zobaczycie młoty pneumatyczne napędzane sprężonym powietrzem. Każdy z nich, pracując w rękach jednego człowieka, kruszy tyle skały, ile zdołałoby uzyskać 20 ludzi pracujących z użyciem zwykłych kilofów. Co się stanie z tymi 19 ludźmi, gdy ich praca okaże się już niepotrzebna?

Udajcie się w pobliże portu i obserwujcie pracę portowych urządzeń: dźwigów, maszyn pakujących worki, urządzeń pompujących ziarno zbóż, oraz innych rozwiązań technologicznych, szybko wykonujących pracę wymagającą zatrudnienia setek pracowników. Co stanie się z tymi ludźmi, którzy zostaną bez pracy z powodu wdrożenia tej nowoczesnej technologii?

Ci spośród was, którzy nie są już młodzi, pamiętają, że każdego lata, tysiące ludzi z prowincji Quebec i Ontario jechało pociągiem na żniwa na zachód Kanady. Otrzymywali oni zapłatę dobrze wynagradzającą im długą nieobecność w domu. Dzisiaj już tak nie jest. Teraz są automatyczne kombajny-snopowiązałki na wielkich zbożowych farmach, a każda zastępuje 160 pracowników fizycznych. Czym mają zastąpić niezatrudnieni żniwiarze te zarobki, których już nie mogą otrzymywać?

Moglibyśmy kontynuować to wyliczanie. Świat produkcji zmienił bardzo swoje oblicze w czasie ostatnich pięćdziesięciu lat. Stopień mechanizacji wzrósł dwudziestokrotnie. W prowincji Quebec, same tylko elektrownie wodne dostarczają mocy o wartości 7-8 milionów koni mechanicznych, co jest równoważne uzyskaniu mocy z zatrudnienia ponad 70 milionów ludzi. Gdyby ta moc została rozłożona równomiernie wśród wszystkich mieszkańców prowincji, to każda osoba – mężczyzna, kobieta i dziecko – dysponowałaby równowartością mocy 15 ludzi chętnych i gotowych do służenia jej przez 24 godziny na dobę. [Ten artykuł był napisany w 1965 roku, więc oczywiście liczby dla 2011 roku będą jeszcze bardziej fantastyczne.] Jest to z pewnością zdumiewający postęp, a przecież ciągle jest jeszcze daleko do wyczerpania wszystkich możliwości technicznych.

Bezrobocie

Natomiast stale aktualne jest pytanie: jeśli maszyny zastępują ludzi, to z czego ci ludzie (pozbawieni pracy przez maszyny) będą żyli, jeśli nie dostaną swoich zarobków?

Ktoś mógłby zapytać: a z czego żyli oni przez ostatnie kilka dziesięcioleci? Po pierwsze, okresowe kryzysy doprowadziły ich do pozbycia się własnych oszczędności, a następnie do zadłużenia się. Czy to będzie dług prywatny czy publiczny, to w obu przypadkach zadłużenie się oznacza korzystanie z dochodu kogoś innego. Społeczność, która jest pozbawiana dochodu przez technologię, musi z kolei żyć z dochodów innych ludzi, albo nie może żyć wcale. Życie z dochodów innych osób zachęca do żebrania lub produkowania rzeczy bezużytecznych. Także sprzyja to powstawaniu niepotrzebnych miejsc pracy w mniej ważnych dziedzinach przemysłu, albo w biurokracji, bez których kraj mógłby się bez szwanku obejść.

Z czego ci ludzie żyli?

Mieliśmy dwie wojny w okresie krótszym niż 30 lat, a wojna jest dokładnie tym, co daje możliwość zatrudnienia ludzi, których postęp zatrudnić nie może; teraz mogą być oni użyci do niszczenia produkcji. Gdy wojna się kończy, zatrudnienie znowu się znajdzie przy odbudowie ruin. Lecz, gdy środki produkcji odradzają się z popiołów, kryzys rozpoczyna się od nowa.

W czasie realizacji planu Marshalla sekretarz stanu USA, Atcheson, oznajmił: „Jeśli byśmy nie mieli planu Marshalla, aby pomóc Europie, to produkcja w Ameryce uległa by spiętrzeniu i miliony Amerykanów straciło by zatrudnienie.”

Prezydent Truman stwierdził w rozmowie z byłym sekretarzem armii Stanów Zjednoczonych Grayem, iż po zakończeniu planu Marshalla trzeba sprawić, by Europa znowu uzyskała środki na zakup produkcji ze Stanów Zjednoczonych, bo w przeciwnym razie Stany Zjednoczone ucierpiały by z powodu akumulacji produkcji w kraju.

Postęp techniczny oddaje technologię na służbę człowiekowi, jednak powinien on także zapewniać człowiekowi lepszą stopę życiową, jednocześnie uwalniając go od nadmiernej pracy. Postęp, obfitość produkcji, którą zapewniają maszyny, powinny usuwać troskę o jutro, ponieważ produktów jest mnóstwo i będzie ich nawet więcej w przyszłości. Więc dlaczego się tu martwić?

Poczucie braku bezpieczeństwa

Pomimo nadmiaru produkcji, nikt tak dotychczas nie martwił się jeszcze o przyszłość, jak robimy to my obecnie. Dzisiejsze społeczeństwo nie posiada nic, co należało by do każdego z nas osobiście. Rodzina posiadająca kawałek ziemi sto lat temu, mogła polegać na produkcji żywności na tej roli. Gdzie są te połacie ziemi, które były kiedyś uprawiane przez trzy czwarte ludności ziemi? Ta ziemia została odebrana ludziom i oddana przemysłowym centrom.

Własność prywatna jest udziałem tylko maleńkiej mniejszości. Ale jak wielu spośród tej mniejszości posiada dobra, które są obciążone długiem, a ich posiadacze stale płacą jeszcze odsetki?

A co z zatrudnieniem? Zatrudnienie jest jedynym źródłem dochodu dla większości dzisiejszych rodzin, i jest ono bardziej niepewne teraz, niż kiedykolwiek przedtem. Zatrudnienie jest zapewnione tylko podczas wojny, kiedy niszczy się produkcję na olbrzymią skalę. Jednakże, jeśli produkcja zaczyna znowu osiągać wielkie rozmiary, to zatrudnieni pracownicy nie czują się bezpieczni.

Czy rząd nie był zmuszony do wprowadzenia ubezpieczenia od utraty zatrudnienia? A czy ktokolwiek mówił o takim ubezpieczeniu w czasach, gdy prace wykonywane były tylko ręcznie?

Ubezpieczenie od utraty zatrudnienia nie może nam zapewnić bezpieczeństwa i dobrej dystrybucji obfitości dóbr tworzonych przez technologię. W dodatku, zmniejsza ono wypłatę pracownika, co jest dziwnym sposobem, aby go przekonać, że postęp pracuje na jego korzyść. Ubezpieczenie to jest śmiesznym lekarstwem na chorobę, która nie powinna w ogóle istnieć. Czy nie jest to niesamowite, że obfitość świata może prowadzić do nędzy?

Czy postęp jest więc wrogiem ludzkości? Czy powinniśmy rezygnować z wykształcenia, wynalazków, zamykać uniwersytety i laboratoria?

Zmieńmy przepisy

Postęp nie może być tłumiony, ale trzeba go wykorzystywać dla dobra ludzi. W tym celu należy wprowadzić po prostu takie zasady dystrybucji, które działały by w zgodzie z postępem. Dzisiaj zasady dystrybucji są takie same, jakie były w czasach pracy ręcznej.

Dystrybucja produktów jest dokonywana dzięki środkom pieniężnym przekazywanym producentowi przez kupującego. Obecne przepisy finansowe niezmiennie stanowią, że tylko ci, którzy są zatrudnieni mają otrzymywać pobory. Postęp ma tendencję do zmniejszania zatrudnienia: jeśli zatrudnienie jest warunkiem dostępu do produktów, to oznacza to, że postęp pozbawia kupującego prawa do nabywania produktów.

Jeżeli tylko wynagrodzenie za pracę będzie źródłem pieniędzy dla jednostek i rodzin, to im więcej ludzi zastąpią przy pracy maszyny, tym mniej pieniędzy dotrze do jednostek i rodzin. Nawet jeśli płace zostaną podniesione, to nie przysporzy to niczego tym, którzy nie mają pracy. Co więcej, zwiększone płace spowodują wzrost cen, co nawet jeszcze pogorszy sytuację tych, którzy nie dostali podwyżki płac.

Ktoś może powiedzieć, że ludzie tracący pracę z powodu postępu technologii znajdą gdzieś inną, bo nowe potrzeby wymogą powstanie nowych usług. To jest, mniej więcej, prawda. Niektórzy będą mogli znaleźć zadowalającą ich pracę, ale jakże wielu będzie się musiało zadowolić pracą, która nie jest odpowiednia dla nich z powodu warunków, jakie zostaną im narzucone? Inni z kolei znajdą tylko tymczasowe zajęcia, a jeszcze inni żadnego zajęcia nie znajdą. Każdy się zadręcza i jest narażony na straty, i nikt nie znajduje takiego poziomu bezpieczeństwa, jaki powinna zapewniać człowiekowi nowoczesna produkcja (co jest jego naturalnym prawem).

Aby spowodować to, że maszyny, nauka i postęp będą błogosławieństwem, a nie karą musimy,

po pierwsze, przyznać, że postęp jest wspólnym dziedzictwem i wynikiem naukowych i kulturalnych zdobyczy, powiększanych i przekazywanych następnemu pokoleniu, dlatego wszyscy muszą z niego korzystać, bez względu na to, czy są zatrudnieni, czy nie.

Dodatkowy dochód

Po drugie, nie likwidując zarobków, które są wynagrodzeniem za pracę, powinniśmy wprowadzić dodatkowe źródło dochodu, nie związane z zatrudnieniem (tak jak zarobki), lecz pozostające w związku z całkowitą wielkością produkcji pochodzącej z zasobów natury i z przemysłu.

Im więcej miejsc pracy człowieka zabiorą maszyny, tym większe musi być to drugie źródło pieniędzy, ponieważ jest ono po to, aby kupować owoce postępu, a nie po to, by wynagradzać indywidualną pracę.

To drugie źródło dochodu zwolennicy Kredytu Społecznego [*] nazywają dywidendą narodową. Jest to dywidenda rozdzielana wszystkim, aby mogli zakupić produkcję wytworzoną przez technologię. Dywidenda, która będzie sposobem zapłaty za produkty, na co wynagrodzenie za pracę wystarcza w coraz mniejszym stopniu, bo produkty są coraz częściej produkowane przez maszyny, z coraz mniejszym udziałem ludzi.

Kiedy mowimy o Kredycie Społecznym, to nie znaczy to, że jakaś nowa partia polityczna ma spróbować dojść do władzy, ale oznacza to konieczność propagowania nowego sposobu rozdziału obfitych dóbr nowoczesnej produkcji. Ten nowy sposób nie likwiduje starego, lecz go uzupełnia. Stary sposób, coraz mniej zadowalający, polega na płaceniu za wykonaną pracę. W nowym sposobie nadal płaci się za pracę, ale przede wszystkim wypłaca się dywidendę dla każdego.

Płaca jest adresowana wyłącznie do pracownika, bo jest ona niezmiennie nagrodą za indywidualny wysiłek, natomiast dywidenda jest dla wszystkich ludzi, ponieważ jest to owoc postępu, będącego dobrem wspólnym.

Jednak, jakiekolwiek by nie padły argumenty przeciwko narodowej dywidendzie, to jest ona jedyną formułą zdolną regulować sytuację ekonomiczną będącą skutkiem postępu. Ponadto, jest to jedyny sposób zapobiegania bezrobociu, które nie ma chyba prawa bytu, skoro potrzeby ludzi nie są zaspokojone. Umożliwiając kupowanie produktów, które się nie sprzedały, dywidenda przyspiesza obrót owocami produkcji, którą dzisiaj nękają przestoje z powodu akumulacji produktów.

Zatem, dywidenda spowoduje wzrost siły nabywczej całego kraju i zdemokratyzuje tę siłę nabywczą poprzez rozprowadzenie jej wszędzie, nawet wśród tych, którzy nie mają pracy.

Jakże wiele korzyści wyniknie z tego, że każdemu bez wyjątku zapewni się stały dochód, dywidendę, która rozproszy tę przeraźliwą niepewność jutra! Przez uzupełnianie dochodu rodziny, dywidenda umożliwi każdej osobie odrzucenie wielu biurokratycznych programów (takich, jak np. państwowa służba zdrowia), które wciskają poszczególnych ludzi w żelazny gorset systemu opartego na wielorakiej kontroli i politycznym zniewoleniu. Ktoś, kto ma wystarczającą ilość pieniędzy w swojej kieszeni, nie potrzebuje tego wszystkiego – on sam zajmuje się swoimi sprawami!

Louis Even

[*] – Louis Even, Streszczenie Kredytu Społecznego, „Michael” nr 22, maj-czerwiec-lipiec 2003 r. https://www.michaeljournal.org/Streszczenie.htm  , Alain Pilote, 10 lekcji Kredytu Społecznego http://szczesnygorski.pl/wp-content/uploads/2011/02/10-lekcji-KS-2.pdf

Źródło: „Michael” nr 64, październik-listopad-grudzień 2011, s. 18-20. Red. GG.

Tekst oryginalny: Louis Even, A national dividend for all https://www.michaeljournal.org/articles/social-credit/item/a-national-dividend-for-all (31.08.1965).

Ludwik (Louis) Even (1885-1974) – świecki lider i założyciel chrześcijańskiego ruchu zwolenników Kredytu Społecznego oraz poświęconego tej tematyce pisma „Michael”, wydawanego od roku 1999 również w języku polskim. „Kiedy Louis Even odkrył wspaniałe światło Kredytu Społecznego w 1935 r., natychmiast zrozumiał, że rozwiązanie to byłoby wprowadzeniem chrześcijańskich zasad sprawiedliwości społecznej do ekonomii, szczególnie tych związanych z prawem wszystkich do korzystania z dóbr materialnych i dystrybucji chleba powszedniego dla wszystkich poprzez rozdział dywidendy społecznej dla każdego z ludzi.” – czytamy na stronie: https://www.michaeljournal.org/onas.htm

Zob.: Louis Even. Biographical notes https://www.michaeljournal.org/about/louis-even (29.10.2016).

Jeśli pieniądze nie są rozprowadzane poprzez ekonomię, to kto kupi produkcję wytworzoną przez przedsiębiorstwa? Jeżeli maszyny zastępują pracowników otrzymujących wynagrodzenie, to ludzie potrzebują dywidendy, ażeby zastąpić utracone dochody. Henry Ford II zaprosił kiedyś Waltera Reuthera (zm. 1970), prezesa związku zawodowego z branży motoryzacyjnej (United Automobile Workers ), żeby ten zobaczył jeden z pierwszych automatycznych robotów. Po zachwaleniu jego wysokiej skuteczności i tego, jak łatwo byłoby nim zastąpić pracowników, Reuther zapytał: „Ile tych robotów będzie kupowało samochody?”.

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *