Strona główna > Polska > Ludobójstwo Polaków cz. III. Janusz Kowalczyk

Ludobójstwo Polaków cz. III. Janusz Kowalczyk


Wjazd czołgów sowieckich do Chełma przez przystrojone bramy  z kwiatów itp., wykonane przez Żydów (…),Żydów opanowuje euforia. Nagle wszyscy Żydzi, od wyrostków do lat około  40, mają czerwone opaski na rękach. Już rządzą na ulicy jako milicja. Prawie wszyscy uzbrojeni są  w karabiny, pałki, bagnety, noże (,,,), Byliśmy świadkami jak zgraja, około 14-15 wyrostków żydowskich, zaatakowała młodego żołnierza na ulicy(…) . Każdy Żyd chciał mieć swój udział w mordzie(…) – Michał Lawacz, świadek wydarzeń.

Janusz Kowalczyk

 W czasie inwazji sowieckiej, „Kresy,” obejmowały obszarowo ok. 1/3 całego terytorium  „Rzeczypospolitej” i składały się z ziem zamieszkałych już w  erze tzw. „mitologii słowiańskiej” przez „polskie”, blisko spokrewnione ze sobą  językiem i obyczajami, ludy słowiańskie.

 W okresie historycznym, tzn. w  okresie rządów pierwszych władców Polski i kształtowania się granic Królestwa, będąc początkowo ziemiami bez określonej przynależności politycznej, po szeregu licznych wojen „Kresy” weszły na stałe w spis ziem królestwa polskiego. Ludność „Kresów” liczyła 13 mln. ludzi.

Chazarzy, będący poddanymi polskich królów od XIV w. tworzyli  osobliwą, hałaśliwą i różną pod każdym względem grupę  ludności, pragnącą pozostać za wszelką cenę grupą osobną i wyjątkową – stąd  liczne dla nich  przywileje królewskie lub książęce. Grupa ta, pozornie się integrując (przypadki asymilacji były bardzo rzadkie i wiązały się zawsze z konwersją na katolicyzm) przez cały czas dążyła do utrzymania odrębności- niekiedy  nawet za cenę zaniżenia stopy życiowej. Dlatego pomysł gett chazarskich nie jest pomysłem katolickiej „wrogiej” im  ludności ale wypływał od samych „starszych gminy żydowskiej”- rabinów.

Wszystkich Chazarów  łączyła wpajana im od kolebki fałszywe  przekonanie pochodzenia od wspólnego, legendarnego żydowskiego przodka, Abrahama. Przez to i przez umiejętnie łączenie z nim chorobliwej, tradycyjnej miłości do pieniędzy (tzw. religia „Złotego Cielca”),  pokrętnego handlu, chęć przeżycia za wszelką  cenę (nawet za cenę ostatecznego upodlenia ale…dozwolonego nauką ”mędrców”) oraz ciągły zastrzyk „świeżej krwi”  (zależnie od okoliczności dziedziczenie „chazarstwa” odbywało się  po ojcu lub matce oraz było wynikiem „krzyżówek” z ludnością tubylczą)  pozwoliło Chazarom na stanie się osobliwym „nowym  człowiekiem”nie uznającym prawa bożego ani każdego innego poza swoim własnym, całkowicie sztucznym, wymyślonym przez „mądrych w Talmudzie” –„Prawem”.

W Łodzi… też przyjaźnie witali Niemców …

O ile pod okupacją niemiecką, Chazarzy, licząc na utworzenie własnego państewka (oczywiście sprzymierzonego z Trzecią Rzeszą) i, nienawidząc  Polaków (traktowali  ich jako ostatnich głuptaków) przytaili się, to pod okupacją sowiecką ukazali swoje prawdziwe oblicze – nie mieli najmniejszych powodów do obaw gdyż za oddziałami frontowymi Czerwonej Armii zawsze podążało NKWD, a  te, zaporowo –polityczne oddziały  armii sowieckiej wprost natkane były Chazarami  na stanowiskach politruków , doradców  wojskowej żandarmerii, prokuratury…

Nie mieli się czego obawiać – zdecydowana większość najwyższych politruków w Sowietach była  Chazarami. Sama idea bolszewizmu była chazarska.  Toteż mało który „polski” Chazar się ich bał , a  ci, co się naprawdę bali  (byli i tacy) to albo uciekli  z Rosji zaraz po bolszewickim przewrocie ( tzw. „litwacy” – najgorsi z Chazarów. Trzeba tu koniecznie przypomnieć, że największą grupę Chazarów „rosyjskich” , ok.700.000 ludzi, przyjął do Polski…J.Piłsudski. Wszyscy ci litwacy zostali w czasie najazdu sowieckiego agentami NKWD ),  albo zostali  zdenuncjowani przez …swoich chazarskich krajanów i zostali -razem ze znienawidzonymi przez nich Polakami -wywiezieni transportami, do syberyjskiego Gułagu.

Ale i tam, w surowym otoczeniu, podczas  długotrwałej, ostrej  zimy syberyjskiej, korzystając z tego, że  politruki obozowe …też przeważnie były Chazarami, nowoprzybyli Chazarzy szybko… awansowali – stawali się pridurkami, donosili na współwięźniów do obozowego NKWD  i bez najmniejszych wyrzutów sumienia okradali  współwięźniów z nędznej strawy i odzieży.

Oto parę relacji świadków tamtych wydarzeń  z działalności „biednych, nieszczęśliwych ludzi”, obywateli Rzeczpospolitej. Tak zaczynało się ludobójstwo Polaków!

Relacja 1. Upokarzanie przez  grupę Chazarów  polskich jeńców wojennych, prowadzonych przez bolszewików w Białozórce koło Krzemieńca:

„(…) Adolf nie mógł znieść widoku polskich jeńców. Szli w długich kolumnach mając na sobie płaszcze, czasem tylko mundury….Kilku było bez butów…W tym pochodzie , tak bardzo smutnym, była jakaś straszna m dogłębna tragedia pokonanej armii…

Pod lokalem Kółka Rolniczego dopełniła się ich czara goryczy, gdy z budynku Polskiej Policji Państwowej wyszła  grupa młodych Żydów i jedna Żydówka: wszyscy ubrani w  polskie płaszcze wojskowe, z odciętymi naramiennikami i z czerwonymi opaskami na rękawach – znakami nowej władzy. Już z odległości szydzili i ubliżali polskim oficerom, krzycząc: „Wy polskie świnie. Chcieliście Polski od morza do morza, a teraz nie ma nawet  od rzeki do rzeki! Skończyło się Wasze panowanie! Zdejmować te koguty  z czapek”.

Pierwszy otrzymał uderzenie  w głowę  generał. Jego rogatywka z wężykiem generalskim potoczyła się w błoto. Był to sygnał  do zbiorowego  znęcania się  nad całą grupą jeńców-oficerów., oddzielonych od głównej  kolumny jenieckiej, Początki  rządów bolszewickich  napawały  obawą, budziły odrazę, przerażały ogromem zła. Na Adolfie, świadku tego zdarzenia  zrobiło to okropne wrażenie.Nie mógł uwierzyć, że tak bezkarnie  poniżano polskich żołnierzy, generałów…( A. Kołodziej, „Ich życie, ich sny. Dzieje prawdziwe”, Pruszków, 1996, str. 74).

Relacja 2. Nawet Niemcy się tak nie zachowywali…Ale Chazarstwo, tak!:

„… W Dubnie, właśnie na drugi dzień okupacji, widziałem na rynku bardzo smutną scenę. Dwaj młodzi Żydzi- milicjanci, wyprowadzili z jakiegoś domu dwu oficerów polskich-pułkownika i porucznika.

Na rynku w otoczeniu całej grupy milicjantów (oczywiście oni wszyscy byli uzbrojeni w karabiny) stał jakiś starszy rangą komisarz, młody chłopak o twarzy wybitnie semickiej. Do niego właśnie przyprowadzono oficerów. „Komisarz”  powiedział do pułkownika kilka słów po rosyjsku i uderzył go silnie w twarz. Pułkownik przyjął uderzenie w spokoju, opuścił głowę w dół, jak chciał właśnie spojrzeć na wiszący na piersi „Virtuti Militari”.( W. Śledziński, „Swastyka nad Warszawą”, Edinburgh, 1944, str.6-7).

Relacja 3. Maltretowanie polskiego oficera przez Chazarów:

„… Gromadka Żydów, z czerwonymi opaskami na rękawach, wywlekła z mieszkania dowódcę Pułku Lotniczego, płk. Prajsa, szarpali go, tłukli po głowie i po twarzy, wbili w wózek z dyszlem aby obwozić go po ulicach jako „wroga ludu” i pluli na niego….”G. Dziedzińska, „Jerzy Biesiadowski –wytrwały”, „Nasza Polska” z 9 czerwca 1999 r. nr 23).

Relacja 4. Typowa scena z Kresów Wschodnich we wrześniu 1939:

„…Z gromadki swoich wysuwa się młoda Żydówka. Podchodzi do polskiego oficera i z rozmachem uderza go w twarz. Polski oficer spokojnie wyciągnął z kabury broń, przyłożył sobie do skroni i pociągnął za cyngiel…” ( Zofia Orłowska , „Mój Wołyń”, . Kresy Literackie” ,1994 nr 3/4 s. 19-21).

Ta młoda Chazarka, bijąca po twarzy polskiego oficera dobrze wiedziała, że polscy oficerowie nie strzelają do młodych kobiet- nic nie ryzykowała ale dała wyraz  poglądom, przyglądających się tej scenie także innych Chazarów…

Ale czy Polacy-nawet tak strasznie doświadczeni potraktowani przez „współobywateli”- odpłacali tą sama monetą?

Co powie na poniższy  cytat obrzydliwy, wyleniały  Chazar, były ambasador Izraela w Polsce, Szewach Weiss i jego morderczy mocodawca, „historyk”, Netanjahu?

Relacja 5, dyplomowanego oficera zawodowego, mjr. St. Truszkowskiego( ps.. „Sztremer”) , dowodzącego  batalionem AK na Wileńszczyźnie pod gen. Krzyżanowskim, „Wilkiem”, dowodzącym wtedy dywizją AK:

„…Nasz batalio proponował przejęcie wyżywienia całej załogi oraz „ludności” Puszczy Rudnickiej, w zamian za pewne dostawy broni.

Ze swej strony uznałem te tezy za zupełnie rozsądne, bałem się tylko podejmowania zobowiązań co do aprowizacji ludności Puszczy Rudnickiej . Według moich danych w Puszczy znajdowało się w tym czasie około 2000 ludności żydowskiej, mniej więcej 200 uzbrojonych partyzantów (głównie Białorusini i Rosjanie)  oraz 20 minerów-zrzutków, których głównym zadaniem była dywersja na ważnym szlaku kolejowym Grodno-Wilno…” (Stanisław Truszkowski,”Sztremer”, „Partyzanckie wspomnienia”, PAX, 1968).

No właśnie: w Puszczy Rudnickiej za jednym zamachem uratowano 2000 Chazarów. Wszyscy oni w 1944 r.  doczekali nadejścia  armii sowieckiej, wstąpili w ogromnej większości do NKWD i zaczęli zaciekle tropić…swoich dobroczyńców: mjr. „Sztremer” został aresztowany za „udział w bandzie AK”, i został gułagowskim  „turystą” i tylko cud Boski sprawił, że przeżył.

Nie miał szczęścia gen. Krzyżanowski, „Wilk”,zamordowano go z wieloma innymi żołnierzami polskimi z „Kresów”  w więzieniu mokotowskim z rozkazu krwawych, bolszewickich  Chazarów.                                                                             

Reszta oddziału się rozproszyła: część wyjechała za zagranicę, powędrowała do Gułagu  lub została , kryjącymi się – praktycznie przez całe swoje życie-  „Żołnierzami Wyklętymi”. Taka była wdzięczność Chazarstwa, taka podzięka za okazane miłosierdzie.

PiSowscy „piłsudczycy” z Prezesem i Premierem  na czele najchętniej by przemilczeli  istnienie Polski przedwojennej i jakieś „Kresy”…

Przyznanie, że takowe istniały i, że Polskę wschodnią zawsze zamieszkiwało  6 mln. Polaków  (plus Chazarstwo, Litwacy, Białorusinie , Rusini, Litwini, Hucule, Ormianie i Tatarzy), było by  dla tych Litwaków rzeczą wyjątkowo wstrętną i politycznie głupią.

Nakładało by  bowiem na tych  ludzi obowiązek żądania zwrotu zagrabionych ziem od …chazarskiej „ukrainy” , Litwy, Białorusi… A jaki sens ma żądanie od „swoich braci i sióstr”  zwrotu …ziem polskich i tak już , będących  w ich orbicie?

Czyż nie lepiej , mając do pomocy plejadę usłużnych „historyków”, milczeć o tym, że Polacy żyli na „Kresach: i, że to ich ziemie? Udawać, że etnicznych Polaków tam „ w zasadzie” nie było? Udowadniać, że ci, którzy tam żyli byli tylko okrutnymi  kolonizatorami? Mówić tylko o „zonie  niemieckiej”  i okrutnym  losie Chazarów  „prześladowanych przez Polaków” ?

W takim przypadku, tj. przemilczania spraw istotnych i w razie potrzeby bezczelnym  uwypuklaniu  kłamstw, załatwia się od razu zasadniczą sprawę: przemilcza ludobójstwo Polaków przez Chazarów.

Ale taktyka przemilczania stosowana przez Litwaków jest dla  tych osobliwych „niepodległościowców”  przysłowiową  „kwadraturą koła”, której rozwiązanie przekracza ich zdolności.

Jest sprawą wstydliwą , gdyż sami, walcząc zaciekle o przechwycenie steru rządów z rąk innej pobratymczej ekipy,  przebudzili –tak w duchu przez nich samych wyśmiewaną – opinię społeczną.

Biegają jak karaluchy , nie wiedząc co robić , gdyż  ogrom zbrodni  na Kresach,  i liczba świadectw o mordach  Polaków popełnianych przez Chazarów jest szczególnie niebezpieczna.

Nagłaśnianie „problemu polskiego na Wschodzie”  musi pociągać za sobą  ujawnienie przed opinią publiczną  prawdy o  chazarskim wkładzie w bezprzykładne ludobójstwo  i może spowodować powstanie  lawiny śnieżnej.

Z zadowoleniem stwierdzamy, że już dziś można zaobserwować efekt śnieżnej kuli, sunącej po zboczu i przemieniającej się w lawinę prawdziwej informacji.

Polacy coraz bardziej  zdają sobie sprawę z tego, że są bezczelnie oszukiwani, że mają do czynienia z kolejną ekipą deprawatorów politycznych , używającej  opracowanej  w „Wielkim Izraelu” wypróbowanej , wyrafinowanej techniki socjotechnicznej, polegającej na  bezczelnym, natarczywym, nie liczącym się ze stanem faktycznym rzeczywistości  przypisywaniu swoich zbrodni komuś innemu… Zgodnie z demokratycznym kanonem  prawdy – prawdy, która…” nie istnieje”.

Tak oto PiS,  ci osobliwi „niepodległościowcy”,  przy pełnym uznania cmokaniu Chazarów i  „polskiej zjednoczonej partii opozycji totalnej” (jakby przy tej okazji… reaktywowano chazarską „PZPR” ), obciąża mordami na Chazarach… swoich rodaków.

Ale, ale: może tubylcy  nazywani „rodakami” nimi nie są? Może to zaledwie tolerowani „współobywatele”?

Omawianie zachowania się  polskich obywateli, Chazarów, na „Kresach” zaczniemy od ciekawego materiału ( „projektu” muzeum)  o słynnym polskim emisariuszu Janie Karskim  i  jego misjach do okupowanej Polski, opracowanego przez  „Muzeum Historii Polski”.  (http://karski.muzhp.pl/misja_raporty_karskiego_zagadnienia_zydowskie.html)

Materiał ten omawia m.in. ciekawe znalezisko amerykańskiego historyka, Chazara, Davida Engel  , który  w  „Archiwum Hoovera w Standford” wśród papierów teczki, zatyt. ”Akta Ministerstwa Informacji i emigracyjnego rządu polskiego w Londynie” znalazł autentyczny raport  emisariusza , J. Karskiego – „Zagadnienia żydowskie w kraju”.

Autorzy „projektu” piszą,  że:

„….Engel , pozostawiając swoje odkrycie bez komentarza zauważył, że strony 6, 9, 10, 11 raportu występują w dwóch wersjach; drugą wersję – łagodniej oddającą negatywny stosunek Polaków do Żydów – Karski albo sam zredagował, albo co najmniej zaakceptował, co poświadcza jego rękopiśmienna zapiska na oryginale. Wersja złagodzona tyczy się okupacji niemieckiej,,,

No i proszę: uczenie ale… i kłamliwie – jak na chazarskiego „uczonego” przystało. Właśnie tak się to robi:  „wersja złagodzona”  (łagodniej oddająca  negatywny stosunek Polaków do Żydów),  tyczyła się okupacji sowieckiej.

Rzecz w tym, że zarówno Chazarzy , koła rządowe tzw.” III RP” oraz  tzw.„”opozycji totalnej”  nagłaśniają tylko raport Karskiego z 1942 r , a więc raport o  „biednych Żydach” i „zagładzie” w „Generalnej Gubernii”, a zatajają  i przemilczają „Zagadnienia żydowskie w kraju” (pierwszy raport) J.Karskiego z 1940 r.  Dlaczego to czynią?

Dlatego, że przypomnienie tamtej  pierwszej relacji zepsuło by sielankowy obraz, na którym chazarscy malarze  przedstawili  wizerunek, modlącego się, niewinnego , bezbronnego, bitego brutalnie Chazara, idącego potulnie  do komory gazowej, a nie ukazali  go ani razu we właściwej roli.

Koniecznie musimy zapoznać się z notorycznie przemilczanym raportem  J. Karskiego i porównać go  z notorycznie przemilczanymi fragmentami przez „badaczy” ze sfery Chazarów.

Oto interesujące nas fragmenty:

„….Żydzi są tu u siebie; nie tylko, że nie doznają upokorzenia i prześladowań, ale posiadają dzięki swemu sprytowi i umiejętności przystosowania się do każdej nowej sytuacji pewne uprawnienia natury zarówno politycznej, jak i gospodarczej. Wchodzą do komórek politycznych, w dużej części zajęli poważniejsze stanowiska polityczno –administracyjne, odgrywają dość dużą rolę w związkach zawodowych, na wyższych uczelniach, a przede wszystkim w lichwie i paskarstwie, w handlu nielegalnym… Stosunek Żydów do bolszewików uważany jest przez polskie społeczeństwo za bardzo pozytywny. Uważa się powszechnie, że Żydzi zdradzili Polskę i Polaków, że w zasadzie są komunistami, że przeszli do bolszewików z rozwiniętymi sztandarami. Istotnie w większości miast bolszewików witali Żydzi bukietami czerwonych róż, przemówieniami, uległymi oświadczeniami itp. I tak, oczywiście, komuniści Żydzi odnieśli się do bolszewików z entuzjazmem, bez względu na klasę społeczną, z której pochodzili. Proletariat żydowski, drobne kupiectwo, rzemiosło, ci wszyscy, których pozycja obecnie strukturalnie poprawiła się, a którzy uprzednio wystawieni byli przede wszystkim na prześladowania, zniewagi, ekscesy itp. elementu polskiego – ci wszyscy również pozytywnie jeśli nie entuzjastycznie, odnieśli się do nowego regime’u. Trudno im zresztą się dziwić. Gorzej już jest np., gdy denuncjują oni Polaków, polskich narodowych studentów, polskich działaczy politycznych, gdy kierują pracą milicji bolszewickich zza biurek lub są członkami tej milicji, gdy niezgodnie z prawdą szkalują stosunki w dawnej Polsce. Niestety, trzeba stwierdzić, że wypadki te są bardzo częste, dużo częstsze niż wypadki wskazujące na lojalność wobec Polaków czy sentyment wobec Polski…. W zasadzie jednak i w masie Żydzi stworzyli tu sytuację, w której Polacy uznają ich za oddanych bolszewikom i – śmiało można powiedzieć – czekają na moment, w którym będą mogli po prostu zemścić się na Żydach….”

Dziwne, dziwne to  słowa w ustach wielkiego miłośnika chazarstwa, że „ …wszyscy Polacy są rozżaleni i rozczarowani… olbrzymia większość dosłownie czeka na sposobność krwawej zapłaty..”

To zupełnie inne  słowa niż w jego późniejszych raportach –  niż w relacjach Chazarów, którym się udało przeżyć na „nieludzkiej ziemi”, dotrzeć do armii Andersa , a z nią do Palestyny.

Słowa Karskiego dźwięczały tak okropnie w uszach chazarstwa, że Szmul Wiesenthal et consortes postanowili je przemilczeć, zataić-  jakby J.Karski nigdy ich nie napisał.

Dokonano więc szybkich „poprawek”  i  po wojnie światło dzienne  ujrzała „dopiero co odkryta wersja raportu”.  … Dzięki niej  J. Karski stał się sławny, hołubiony przez Chazarów z całego świata. Stał się nawet „sprawiedliwym” , ma drzewko w Yad Vashem, a ludzie z wypiekami na twarzy , opowiadają, że sam baron Rothschild raczył mu raz podać dwa palce na przywitanie …Po dziś dzień „poważni historycy,”  (jak np. prof. A. Żbikowski), korzystają z tej poprawionej wersji.

„Obywatel polski”, Jan Tomasz Gross , wsławiony polakożerczymi atakami , „wyrzucony” w „marcu 68” z Polski przez „moczarowców”  także podpiera się poprawionym raportem  J.Karskiego . Jest to o tyle ciekawe, bo wykorzystuje  raport do ustalenia liczby polskich  i…chazarskich ofiar sowieckiego najazdu.

Chazarski psychopata, Jan Tomasz Gross

Stosując dziwaczne założenia J. Gross wyliczył, ze w ciągu 2 lat okupacji „Kresów” ( 1939- 1941) Sowiety zabiły  3 razy więcej Polaków i Żydów, niż Niemcy – tj. 120.000 ludzi.

Badania brytyjskiego historyka, Normana Daviesa, który jako pierwszy ośmielił się przeciwstawić cyfrom podawanym przez Chazarów (w Polsce nikogo takiego nie było- :”piłsudczycy” w…KOR”  milczeli jak zaklęci) natomiast wykazały, że jest to liczba mocno zaniżona: liczba polskich ofiar wynosi co najmniej 730.000 ludzi wywiezionych i wyniszczonych w syberyjskim Gułagu.

Badacz sowiecki, Mikołaj Iwanow , autor zaciekle przemilczanej przez „niepodległościowców” książki, „Pierwszy naród  ukarany”, wylicza straty polskie  w tych latach na 1.200.000 ludzi – wyniosły one  prawie 30% całkowitej populacji polskiej w Sowietach.

Pora zapoznać z wynikami pracy apologety Chazarów -A. Żbikowskiego z „instytutu żydowskiego”. Pomocna jak zawsze będzie „Wikipedia” : https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_%C5%BBbikowski

Członek Centrum Badań nad Zagładą Żydów., A.Żbikowski

Przewertowanie  spisu  „dzieł historycznych” Żbikowskiego  oraz sam fakt jego pracy  w „Żydowskim Instytucie Historycznym” w Warszawie pozwala na postawienie  hipotezy, że mamy do czynienia z wytrawnym  izraelskim dezinformatorem.

Dlatego wcale nie zdumiewa nas wcale, że „historyk”…opuścił kilka kluczowych zdań z raportu  J.Karskiego  o bezczelnych, agresywnych chazarskich postawach wobec Polaków.  On musiał tak uczynić- ta technika należy do „warsztatu naukowego” tak „instytutu”, jak i jego mocodawcy-Mossadu.

Jego „poprawki”  wytłuściłem i  podkreśliłem we wcześniejszej, oryginalnej wersji raportu  J.Karskiego.

Praca w „Żydowskim instytucie  historycznym”  to praca odpowiedzialna, mającą wielkie znaczenie dla Chazarów: pracodawcy chcą widzieć konkretne wyniki. Jeśli każą robić z Polaków morderców Chazarów, to trzeba bez zbędnego gadania wypełnić ich niewielkie w końcu życzenie.

I A. Żbikowski się stara: w 2014 r.  (http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/prof-zbikowski-z-rak-polakow-moglo-zginac-150-tys-zydow,2250230,art,t,id,tm.html)  podaje  „wstrząsające” dane liczbowe dla tygodnika „Wprost”:

Co do tego, że w czasie wojny więcej Żydów zginęło z rąk Polaków niż zostało przez nich uratowanych, raczej nie ma wątpliwości”  ale  „żadnych liczb nie zaryzykuje… Trudno powiedzieć, czy z rąk polskich zginęło 50 tys., 100 tys. czy może 150 tysięcy Żydów”.

Żonglując kośćmi pomordowanych,  jak przesypywanymi w piekarni  do plastikowych pojemników ciepłymi  bułeczkami,  bezczelnie kłamliwe „profesorskie” indywiduum  podaje  trzy, różne liczby ofiar „rozbestwionych” Polaków” choć sam „ nie ryzykuje żadnych liczb”.

Stała żonglerka liczbami pomordowanych  to  warunek  sine qua non  pracy słynnego tropiciela nazistów, Wiesenthala, równie słynnego muzeum w Yad Vashem czy „słynnych” chazarskich „historyków”. Dlaczego?

Dlatego, że nie jest możliwe podanie dokładnej liczby  ofiar chazarskich  przy wziętym z powietrza założeniu, że „zamordowano ich więcej niż zostało przez nich uratowanych”.

Założenie nie jest precyzyjne gdyż nie wszyscy ocaleni Chazarzy musieli mieć chęć sadzić drzewka w Yad Vashem – wielu ocalonych przez „faszystów” wolało popierać syjonistyczny mit o „urodzonych antysemitach”.

Choć  można więc podać liczbę jedynie przybliżoną , to swą wielkością musi ona budzić przerażenie – nie może być zbyt niska. Ale skąd  akurat 50.000? Ano stąd, że np. tylu Niemców zginęło  we wrześniu, w Polsce. Równie dobrze mogło by to być 54. 000 ludzi …

Jeśli więc wg. jego toku myślenia  „Polacy, choć się stale chlubią walką AK z Niemcami,  zamordowali więcej Chazarów niż Niemców”  to jest jasne, że skoro mord na nieuzbrojonych ludziach jest praktycznie  o wiele bardziej łatwiejszy niż na przeciwniku uzbrojonym, skoro „ nie ma wątpliwości, że  więcej Żydów zginęło z rąk Polaków niż zostało przez nich uratowanych”, to Polacy  równie dobrze mogli wymordować  100.000 jak i 150.000 Chazarów! To  się da zrobić o wiele łatwiej  – co w tym dziwnego?

Warto tu zwrócić uwagę, że Żbikowski podaje wzięte z rękawa nieprawdziwe liczby ofiar,  odnoszące się … tylko do okupacji  niemieckiej, jak gdyby Chazarzy nie mieszkali także w Polsce wsch., na ”Kresach”  i jakby nie dokonano na nich zbrodni ludobójstwa Polaków…

Gdy się ruszy ten temat to nagle zapadła kurtyna milczenia. Wrogiego milczenia.

A przecież  sprawa jest prosta i, dająca się bez trudu udowodnić: ludobójstwo rozpoczęło się mordami  Niemców na Polakach w  „Generalnym Gubernatorstwie”, we wrześniu 1939 r.  Chazarów pozostawiono w spokoju, potęgując w nich przekonanie o „niemieckiej rzetelności” i  ”poważnej chęci” rozwiązania ich problemu przez zorganizowanie państewka chazarskiegoz części skasowanych ziem polskich.

Rzecz  zaczynać wyglądać  nieciekawie dla „historyków” typu , Żbikowskiego, gdy „w temacie” głos zabierają sami, normalni  Chazarzy: np.. Aleksander Smolar ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Smolar), który nigdy nie ukrywał, że był synem Hersza Smolara… tylko kwiatami witano.

Oczywiście Smolar był też komunistą, i aparatczykiem – to zawodowiec . Ale tylko  do „marca 68”. Potem się obraził na komunę, przestał być „internacjonalistą”, odnalazł w sobie Chazara  i gdy go „ wygoniono” wyjechał  z Chazarami z Polski i wrócił do niej w 1989 r. A gdy  „solidarni”, pejsaci  bojownicy pchali się hurmem do koryta   w tzw. „III RP”  wraz z nimi „załapał” się Smolar.  Udało się!… Wytrwałość popłaca! Samo życie.!  Ha,  zauważmy, że  odnajdujemy wśród nich galionowe figury nieskazitelnych  przywódców PiSu – trzeba  mieć ten polityczny instynkt…!

Ale nie uprzedzajmy faktów.  Pomimo ludzkich słabostek Smolar zachował jednak resztkę przyzwoitości i niezależność osądu.

W artykule pod bardzo znamiennym tytułem, „Tabu i niewinność” ,  zamieszczonym w trockistowskim, korowskim, podziemnym „Aneksie” ( nr.41/42, str.96, 97, 98 –  cyt. z książki  „Przemilczane zbrodnie”, Jerzego Roberta Nowaka ), Smolar, zabrał głos w sprawie  kolaboracji obywateli polskich „mojżeszowego pochodzenia”  na Kresach” :

„…Świadectwa są zgodne- wystarczająca liczba Żydów wychodziła z entuzjazmem naprzeciw Armii Czerwonej , by w pamięci polskiej powstał obraz tłumów, witających najeźdźców jako wyzwolicieli… Gdyby  tylko kwiatami witano. Ale były rzeczy gorsze, znacznie gorsze.

Żydzi, komuniści i nie, inteligenci  czy półinteligenci, jako ludzie zasadniczo godni zaufania , zaludniali administrację lokalną, stawali się pomocnikami w organizowaniu władzy sowieckiej, Gorzej jeszcze –pomagali w wyłapywaniu polskich oficerów, przedstawicieli polskiej administracji, poszukiwanych przez  okupantaPo zjednoczeniu Polski pod okupacja niemiecką  wieść o postawie Żydów na Wschodzie („Kresach”przyp.JK) rozeszła się na cały kraj. Można sobie wyobrazić , jak ten fakt wpływał na postawę Polaków

A teraz porównajmy świadectwo komunistycznego Chazara, Aleksandra Smolara z raportami J. Karskiego … Oba są identyczne.

Wiele innych raportów także jest identycznych., np. raport rabina  Chaima Kaplana. Pomimo, że przebywał w warszawskim gettcie, pilnie śledził wszystko to, co się działo na prowincji.

Tym bardziej więc wstrząsa nami jego ogromne oburzenie, a nawet wściekłość zachowaniem się „polskich obywateli” , Chazarów, na „Kresach”- ich stała gotowość i praktyczna współpraca z Sowietami w popełnianiu  wszelkich możliwych przestępstw na Polakach.

Zapiski  rabina Kaplana są tak bulwersujące dla tubylczych tropicieli „faszyzmu”, że choć już dawno są dostępne po angielsku, niemiecku , a nawet po szwedzku, nie ma ich… po polsku. Rozumiemy dlaczego- takie uwagi Kaplana, że:

” …Wzdłuż granicy zostały ustawione  zasieki z drutów kolczastych, a szmuglerzy przygraniczni są rozstrzeliwaniNie współczuję im w ich „kłopotach”. Boże broń ale serce mnie boli na myśl o tym, że tysiące żydowskich uchodźców muszą być ukarane, niż za ich własne przestępstwa lecz za grzechy ich złych braci…Ku memu wielkiemu zasmuceniu, muszę przyznać, ze prawdziwie zgrzeszyliśmy. Złe zachowanie  części naszego narodu w miastach granicznych, które zostały anektowane do Rosji sprawiło, że wszyscy staliśmy się znienawidzeni  i niechciani  nawet w oczach Rosjan, którzy nie dyskryminują między narodami….”, są szokujące dla Litwaków i filosemitów. Chaim Kaplan grubo przesadza z tym „niechętnym   nastawieniem”  Rosjan do Chazarów: sami enkawudyści przyznawali, że „bez entuzjastycznej współpracy Chazarów z nimi, zdziałali by o wiele mniej” … Wstrząsające słowa. Prawdziwe aż do bólu .  Gdyby Rosja była normalnym krajem, to wizytujący miejsce kaźni w Katyniu, mogliby przeczytać epitafium:  „Przechodniu, powiedz Polsce , że mordowali nas Żydzi”. 

Histeria Chazarów

Przy okazji dowiadujemy się, że Rosjanie „rozstrzeliwali  przestępczych Chazarów” i, że granica „została odrutowana drutem kolczastym. Ale to już zostawimy bez komentarza.

Od dawna wśród niezależnych historyków ( oficjalnych, „dyżurnych”, możemy spokojnie pominąć  jako płatnych najmitów kolejnego okupanta) trwały gorące dyskusje na temat notorycznej na „Kresach” kolaboracji Chazarów  (Litwaków) z Rosji z sowieciarzami.

Było to tyle dziwne, że ci Chazarzy …”uciekli” z Rosji przed „Czarną Sotnią” czy carską „Ochraną”  , która pod koniec XIX w. wystąpiła szczególnie mocno, rozpowszechniając  „ celowo antysemityzm” – vide np. sztandarowy produkt,”Protokoły Mędrców Syjonu”, rzekomo „sfabrykowany” przez  agentów carskiej „Ochrany”.

Proszę zachować powagę i się nie śmiać: otóż chazarscy „naukowcy”(jak np. „Paweł Korzec”  „wyrzucony” z Polski  w marcu 68r. chazarski historyk  PPR i PZPR ) doszli do konkluzji, że „w okresie niepodległości (Polski, po 1918 r. – JK)  Żydzi byli słabo związani z Polską” i , że „nie stworzono im warunków aby więzi te ukształtować i umocnić”…

Kiedy spytano po wojnie 1920 r. marszałka, J. Piłsudskiego co zrobić z masą 600.000 zbiegłych do Polski Chazarów z Rosji, ten krótko, po żołniersku, odparł: „Polski nie stać na obywateli drugiej kategorii, Wydać im obywatelstwo!”. I wydano!  Wszystkim  Litwakom.

Chociaż miano, „Litwak”,  przylgnęło do Żydów z Litwy, lub Białorusi; posługującym się  dialektem odmiennym od tego, jakim mówili Chazarzy z „ Kongresówki”  i  Ukrainy, to  byli to jednak Chazarzy z Rosji  szczególnie Odessy, których  po zamachu  (Ignacy Hryniewiecki) na cara Aleksandra  II  w 1881 r.  zmuszano  do „emigracji” na tereny Królestwa Polskiego. W  sumie było to ok.700.000  tysięcy osób, które  osiedliły się we wielkich ośrodkach miejskich i przemysłowych –  szczególnie  w Łodzi i w Warszawie.

Wg swoich zwyczajów, Chazarzy, zawsze szli śladem zwycięskich armii (stąd ich rozprzestrzenienie się w czasach Antyku po całym Cesarstwie Rzymskim) i kiedy pod koniec XVIII wieku, Rosjanie zdobyli  w 1789 r. na Tatarach  obwarowaną  Odessę, wietrząc możliwość dobrych interesów zaczęli się w niej osiedlać. Jako centrum eksportu zboża, (stara antyczna kolonia grecka) Odessa rozwijała się niezwykle szybko i w ciągu stu lat  osiągnęło około 400 tysięcy mieszkańców – w tym przeszło 120 tysięcy Chazarów. Napłynęli oni z głównej „strefy osiedleńczej”, Rosji ( chazarskie ludy  koczownicze żyły na stepach nadwołżańskich) ale także z Austrii, Niemiec i krajów bałkańskich. Choć zajęli szybko ważne miejsce w życiu miasta, to jednak  byli w nim społecznością bez historii: nie pielęgnowali jak w starych gminach tradycji, lecz… zajmowali się interesem.

Odessa zasłynęła wśród rosyjskich Chazarów jako miejsce łatwego życia i deprawacji religijnej. Mimo to równie szybko… stała się chazarskim centrum , w którym tworzono nową koncepcję  życia w Golusie  – tu żył i działał   wyznawca syjonizmu, Władimir Żabotyński.

O ile napływ litwaków miał pozytywny wpływ na gospodarkę Królestwa Polskiego  (było wśród nich wielu ludzi bogatych ), to przyniósł fatalne skutki dla stosunków polsko – żydowskich. Litwacy w większości byli już zasymilowani do kultury rosyjskiej.

Nie znali polskiego i posługiwali się rosyjskim (ewentualnie litewskim jidysz).

Nie utożsamiali się z kulturą i historią Rzeczypospolitej.

Dzięki swojej liczebności oraz sile ekonomicznej (wynikającej po części ze znajomości języka rosyjskiego oraz rynków cesarstwa), zdominowali  dość szybko część polskich Żydów. Rzecz jasna, że  polityka carskiej administracji, popierała zrusyfikowanych Litwaków wobec „polskich” Chazarów , skłaniających się raczej do asymilacji  i integracji.

Dlatego Litwacy zwalczali nawet to tak „pozorne”, podjęte przez polskich Żydów na początku XIX wieku, dzieło asymilacji, odcinając się zdecydowanie od polskich dążeń narodowych: de faco litwactwo propagowało  wśród szerokich mas żydowskich prorosyjski… separatyzm chazarski  i wpajało nienawiść do Polski.

Prawdziwie tragicznym jest to, że , uciekając przez represyjną   polityką  w rosyjskich guberniach imperium,  litwacy sami  -świadomie lub nie – stali się jej narzędziem przeciwko Polakom.

Jarosław Kaczyński mógłby  wiele opowiedzieć Polakom o antycznym grodzie nad Morzem Czarnym, Odessie  ale czy zechce?

Jak  więc widzimy,  na przykładzie malutkiego cytatu Chazara „Pawła Korca” (wypisującego na łamach „Kultury” J.Giedroycia bzdury), Polska  „intelektualnie zbiedniała” …

Tego zdania jest przede wszystkim  premier tzw. „IV RP” Polska , Morawiecki i gensek PiSu, J. Kaczyński: bowiem gdyby „Korzec” żył  w czasach „IV RP” mógłby nam  niejedno napisać: rozwinąłby skrzydła jak Żbikowski i Gross  w dzisiejszej  cieplarnianej, pro – chazarskiej atmosferze stworzonej przez ”kierowniczą siłę Narodu”.

Możemy jednak być pewni, że nigdy by się przez nią nie przebili …patriotyczni Chazarzy jak  np. Julian Unszlicht (https://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Unszlicht), który wprost  nazwał Litwaków litwacką Targowicą” :

„…Utrwalać najazd sowiecki-co prawda „zdemokratyzowany” w Polsce, oto obiektywny cel nacjonalizmu żydowskiego u nas. Przykryć to wszystko frazesem „socjalistyczny”- oto sposób otumanienia umysłu  robotników polskich aby przy ich pomocy dobić trupa znienawidzonej Polski i na nim organizację żydowską ”narodową” wybudować”( cytat z książki J.R. Nowaka, „ Przemilczane zbrodnie”, str.230).

Zaczerpnąłem z  książki  prof. Jerzego Roberta   Nowaka sporo cytatów , które zamieściłem w tekście – właściwie należałoby zacytować całą, doskonale udokumentowaną choć, rzecz jasna,  notorycznie przemilczaną książkę!

Jest to typowe dla funkcjonowania cenzury medialnej. Nie tyle instytucjonalnej jak w Peerelu (przy ul. Mysiej) ale istnienia tzw. autocenzury, wyższej jej formy,  oddziałującej swoimi chazaro – masońskimi mackami  (nazywanymi dziś „działaniem formacji piłsudczykowskiej”) na telewizję, radio i wydawnictwa.  Ale to inny, obszerny temat.

Kończąc zatem ten bardzo szeroki temat ludobójstwa Polaków na Wschodzie, będący dla wielu Polaków zupełnym novum, podeprę go cytatami z wypowiedzi  o polskiej gehennie dwóch zachodnich historyków: znakomitego Anglika, Normana Daviesa i  najwybitniejszego znawcy polskiej historii współczesnej, Amerykanina ,  Richarda  Lucasa  – obie uwagi są oczywiście ostro zwalczane przez chazarską „szeroka opinię publiczną”  i kompletnie przemilczane przez polską ,  „niepodległościową” propagandę.

Zaraz pojmiemy dlaczego!

Na łamach ”The New York Review of Books”_ z dn. 20 listopada 1986 r. Norman Davies (cytat z książki Jerzego Roberta Nowaka- „Przemilczane zbrodnie”) napisał:

„…   Stosowanie  wyłącznie martyrologicznego podejścia (…) niezależnie od tego, czy odnosi się to do Żydów czy też do nie-Żydów służy  tylko do pomniejszania ofiar i nakreślenia  w perspektywicznym skrócie ogromnie złożonego świata Europy Wschodniej, w której żyli oni wszyscy.  Nie można też rozdzielać nazistowskich  od analogicznych zbrodni sowieckich , które Sowieci popełniali na jeszcze większą skalę. Często na tych samych terenach..

Tak więc, na przykład, jeżeli się chce  zrozumieć szeroko rozpowszechniony polski antysemityzm, występujący na terytoriach okupowanych przez Niemców w latach 1941-1944, nie można równocześnie pominąć wypadków, które występowały dwa lata wcześniej w strefie okupowanej  przez Rosjan. Między rokiem 1939-1941współpraca wielu Żydów z najeźdźcami sowieckimi, którzy szybko zorganizowali masowe deportacje  do gułagów, była często postrzegana w Polsce jako dowód zakorzenionej wrogości żydowskiej do Polaków.

Raporty AK  na temat tego, gorszącego zachowania się Żydów, dotarły do Londynu  we wrześniu  1941 r…”  (Uwaga: ten tekst Normana Daviesa ukazał się także w w 1987 r., w podziemnym wydawnictwie polskim, „Most” nr.14 -15,”Głos tego, który przeżył”  str.  139)

W innym wystąpieniu w  ”The New York Review of Books” ( z dn. 9 kwietnia 1887 r), w odpowiedzi na wściekły atak Chazarów (Abraham Brumberg oskarżył Daviesa o „deformację faktów” gdyż ”rzekoma kolaboracja   ograniczała się małej grupki prokomunistycznych sympatyków”)  prof. Normas Davies napisał:

„(…) To co pisałem, mogę i teraz potwierdzić, a sprowadza się ono do tego, ze: wśród kolaborantów , którzy przybyli pomagać  sowieckim siłom bezpieczeństwa  w wywózce  wielkiej liczby niewinnych mężczyzn , kobiet i dzieci  na odległe zesłanie i przypuszczalnie śmierć, była nieproporcjonalnie wielka liczba Żydów.

Po drugie  zaś wieści o  okolicznościach, towarzyszących  deportacjom przyczyniały się do pogorszenia stosunków polsko-żydowskich  w innych częściach okupowanej Polski(…) Nie chcę dyskredytować  ani pamięci, ani wzroku Brumberga ale trzeba zaznaczyć, że niemal wszyscy inni świadkowie  nie zgadzają się z nim.

Tysiące tych , którzy przeżyli, żyje teraz  na Zachodzie i mnóstwo pamiętników opowiada zupełnie odmienną  historię. Wśród kolaborantów  i donosicieli, jak i personelu  sowieckiej policji bezpieczeństwa  w owym czasie  był szokująco wysoki procent Żydów. (…)” (Norman Davies, „An Exchange”,  ”The  New York Review of Books” )

Wielki współczesny badacz historii Polski, Richard  C. Lucas (napisał 5 książek o Polsce, m.in. książki „ Zapomniany Holocaust” , mającej już trzy wydania) zauważył tak:

„(…)”Nigdy nie zapomnimy  ich (tj. Żydów) zachowania wobec bolszewików” – często słyszało się  w Polsce podczas wojny. Odnosiło się to do mało patriotycznej postawy wielu Żydów podczas sowieckiej okupacji wschodnich ziem Polski podczas wojny.(…)”( Richard C. Lucas, „Zapomniany Holokaust”, Kielce 1995 r., str. 163-164)..

Przed paroma dniami ( 20.03,2018r.) gensek PO, Grzegorz Schetyna,, masoński giermek „Wielkiego Wschodu”. doprowadzony do szewskiej pasji kolejnymi posunięciami PiS (notabene, wypełniającego  tylko wytyczne chazaro-masonerii sterowanej przez USA) po raz kolejny plunął z mównicy w twarz Polakom : „Przestanie żyć historią,- zostawcie  ją  historykom. Zajmijcie  się polityką”.. .

Niby chciał „przygadać”  braciom z PiSu , że ci uprawiają „niebezpieczną , polityczną grę”,, grożącą …”osłabieniem znaczenia Polski na arenie międzynarodowej”.  Te „harce” PiSu były „ustawą o IPN”- bublu prawnym, mogącym  wg. zgodnej opinii lóż i Chazarów „uniemożliwić badanie „holokaustu”.

Ale nie „holokaustu” polskiego na Wschodzie, tylko chazarskiego w ”całej Europie”. . Wyłącznie jego. W podtekście  leżała  sprawa odszkodowań za „zbrodnie niemieckie”.

Jednak dalsze wypowiedzi  w mediach wszystkich czołowych bossów  politycznych z „ prawej  strony”, łącznie z coraz bardziej nie starającym się maskować, prez. A. Dudą, nie pozostawiły wątpliwości u ludzi , myślących kategoriami narodowymi, że  w tym ,jak i w  poprzednich   przypadkach,  chodzi wyłącznie o jeszcze głębsze ukrycie rzeczywistej historii  przed Polakami.

Choć ukryto już o tej pory bardzo wiele,(praktycznie ukryto już istnienie „Kresów” jako…integralnej części Polski) należy dokonać jeszcze jednego wysiłku by ukryć zbrodnię największą –ludobójstwo Polaków na Wschodzie.

Musimy uczynić wszystko co w naszej mocy, by ta perfidna polityka Targowicy wszystkich odcieni, a więc ”POPIS”u, spaliła na panewce.

I wiemy – ba, mamy absolutną pewność –  że ona się nie powiedzie, gdyż prawdziwy „IPN”  jest nierozerwalnie związany z  duszą Narodu.

A ta jest Nieśmiertelna.

Janusz Kowalczyk