Strona główna > Świat > Kulisy, kulisy, kulisy

Kulisy, kulisy, kulisy

Dla zrównoważenia gigantycznej fortuny ($34,5mld) posiadacz wielu nieruchomości na świecie, hoteli i kasyn, Sheldon Gary Adelson jest  hojnym filantropem. Przekazał  $5 mln na uroczystość zaprzysiężenia   prezydenta Trumpa. Przewidywana  wcześniej kwota opiewała na $100 milionów, sam darczyńca zapowiadał  $25 milionów, ale ostatecznie musiało wystarczyć znacznie mniej.

Sheldon Gary Adelson

Interesy prowadził już od 12 roku życia. Urodzony w Ameryce, acz  korzenie rodzinne sięgają przodków  ukraińsko żydowskich i litewsko żydowskich. Jak wiele życiorysów wybitnych ludzi w Ameryce zaczyna się od rodzinnego ubóstwa, ciężkiej pracy w piekarni, albo jako roznosiciela gazet, tak  też i w tym przypadku z pożyczonej nieznacznej kwoty rozrósł się niebagatelny majątek.

Dzisiaj imponujące hotele i kasyna należące do S. G. Adelsona znane są w Las Vegas, Makao, Singapurze. Od 2007 roku zainteresował go rynek prasowy w Izraelu. Israel Hayom był pierwszą gazetą, która jako darmowa, prawicowa pozwoliła  zyskać zwolenników, a dzięki temu rząd dał zgodę na zakup kolejnych tytułów Maariv i Macor Rishon. Israel Hayom stała się gazetą numer 1. Później doszło do wykupienia innych tytułów między innymi  w Los Angeles.

 Taki  był początek wpływów państwa Adelson na politykę informacyjną. Wątkiem pobocznym filantropijnej działalności była i nadal jest prowadzona kampania na rzecz legalizacji marihuany. Fundator twierdzi, że w wyniku rodzinnej tragedii jaką była śmierć syna spowodowana przedawkowaniem heroiny i kokainy, legalizacja  marihuany jest wyjściem z uzależnienia. (To tak samo słuszna filozofia jak wyjście z alkoholizmu dzięki piciu piwa –przyp. tłum.)

Związek S. Adelsona z aktualnym rozwojem wydarzeń politycznych jest dość ścisły. Tak jak wspierana jego finansami kampania wyborcza amerykańskich republikanów, równie sowicie wspierana była polityka i osoba B. Netanyahu. Nie wiadomo jak długo trwałaby, gdyby nie rozkapryszona małżonka Sara Netanyahu.

Póki co, wiele znaków przemawia za odsunięciem dotychczasowego premiera, który odwołał przyszłotygodniowe wystąpienie w ONZ. Generał Gantz zdążył już zapowiedzieć, że nie udzieli poparcia proponowanemu przez Bibi  rządowi zgody narodowej. Można się spodziewać natomiast, że przemówienie na forum Zgromadzenia Ogólnego wygłosi minister spraw zagranicznych Israel Katz.

Z polskiej perspektywy sytuacja wygląda jak zamiana coca coli na pepsi. Zwłaszcza, że po generale trudno spodziewać się dyplomacji, prędzej  ostrych  posunięć. W zapomnienie pójdzie setki razy przytaczany, ale nigdy nie opublikowany plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu. Odsunięcie Netanyahu potwierdzi, że jest on tylko graczem, ale koordynatora ruchu syjonistycznego należy upatrywać gdzie indziej.

Krótko po wyborach  The Times of Israel podał, że były sekretarz stanu Rex Tillerson  uważa, że B. Netanyahu sprytnie „rozgrywał prezydenta Trumpa  przekazując kłamliwe informacje.” Od dawna dezinformacja jest  cechą przywódców Izraela. „Oszustwem wygrywamy wojnę, dzięki oszustwu mamy przewagę” – to cytat z tego samego źródła.

 W kontaktach z Netanyahu niezbędna jest  duża dawka sceptycyzmu z czego zdawali sobie sprawę tylko niektórzy przywódcy. Dla uzyskania poparcia dla swoich koncepcji dotyczących Izraela, politycy  karmili przywódców amerykańskich kłamstwem. Gdy mówi to przeciętny obywatel etykietowany jest natychmiast antysemitą, ale gdy te słowa wypowiada były sekretarz stanu Tillerson zapada milczenie. Tyle, że na tym szczeblu i skali odpowiedzialności nie wystarczy powiedzieć, że to jest martwiące. Istotne też, że Netanyahu nie zaprzecza. Czy można uwierzyć, że premier Izraela przedstawiając siebie  jako „dobrego  wśród złych” mógł być do tego stopnia wyrachowany, że wykiwał, ujmując ordynarnie, głowę supermocarstwa? Przecież to oni – niby dobrzy dokonali szeregu zabójstw w Ameryce, a w porozumieniu z innym państwem bliskowschodnim doprowadzili do tragedii 9/11.

Obserwatorzy roszad personalnych w Białym Domu mają przekonanie, że Rex Tillerson został usunięty ze stanowiska za radą J. Kushnera postrzeganego wśród sceptyków jako izraelski agent numer jeden. Ujawnienie izraelskich systemów szpiegujących wokół Białego Domu zbiega się z eskalacją napięcia na Bliskim Wschodzie  jak świeca dymna. Niewiarygodne wręcz słowa prezydenta Trumpa ukazujące najgłębsze przeświadczenie, że przyjaciele nie robią sobie  świństw nie są przejawem niedojrzałości politycznej, ale silnego wpływu lobby izraelskiego.

Komentarz do wyniku wyborczego, że US utrzymują stosunki z państwem Izrael, a nie jego przywódcami to zaszyfrowany przekaz „żegnaj Bibi”. To sygnał, że sternicy wielkiej polityki posłali Bibi na zieloną trawkę, a nowy premier będzie we wrześniu.

Tydzień temu izraelskie gazety przekazały, że Sheldon Adelson i jego żona Miriam corocznym zastrzykiem 40 – 50 milionów dolarów wspomagali propagandę Netanyahu darmową gazetą Israel Hayom ku niezadowoleniu wielu krytyków premiera. Gazety oskarżały Adelsonów o wypromowanie Netanyahu, finansowanie kampanii Trumpa i jego protegowanej Niki Haley. Mając potężne wpływy na politykę Waszyngtonu, Miriam Adelson ogłosiła, że należy stworzyć księgę Trumpa  jako dodatkową część Biblii na podobieństwo księgi Estery.

Ze źródeł policyjnych wynika, że Adelsonowie oskarżyli B. Netanyahu o korupcję i żądania  luksusowych upominków. Dodatkowo kanał 13 tv izraelskiej jak też dziennik Haaretz podały informację  o szczegółach zażalenia pary miliarderów na szokujące zachowanie Sary Netanyahu. Małżeństwo dotychczasowych sponsorów żąda uznania Sary za osobę niezrównoważoną, usiłującą decydować o  personaliach kluczowych spotkań politycznych. Jej żądania uprzywilejowanego traktowania przy każdej okazji, awantury z błahych powodów, bądź oskarżanie, że wojna z Iranem może wybuchnąć z powodu zamieszczenia jej niewłaściwego zdjęcia w prasie stały się nie do wytrzymania. Dodatkowym argumentem świadczącym o niekontrolowanym zachowaniu Sary miało być awanturowanie się w miejscu publicznym. Podczas uroczystej kolacji z udziałem dostojnych gości, w tym państwa Adelson, prezydenta  Rivlina, pierwsza dama Izraela głośno i z zacietrzewieniem  wyrażała pretensje za nieprzychylne o niej komentarze prasy należącej do Adelsonów.  Obecność innych dygnitarzy spowodowała,  że Miriam Adelson oświadczyła, że jako lekarz zajmujący się osobami uzależnionymi, zalecałaby konsultację lekarską, a osobiście przyrzekła nigdy więcej nie rozmawiać, ani gościć osoby tak porywczej. Nie omieszkała wypomnieć przy tej okazji, że dotychczasowe roczne wspieranie dziesiątkami milionów dolarów nie daje podstaw do publicznego wykrzykiwania pretensji. Taktownie zarządzono koniec kolacji.

Przeczulona na punkcie własnej pozycji pani premierowa znana była z długich rozmów telefonicznych z mocodawcami w Las Vegas, przeprowadzanych podniesionym głosem i zazwyczaj  z dąsami.

Kiedy indziej, na pokładzie samolotu  lecącego na Ukrainę zażądała od pilota, by zaanonsował pasażerom, że na pokładzie leci pierwsza dama Izraela. Ochroniarze z trudem powstrzymali ją od wdarcia się do kabiny pilota.

Biorąc pod uwagę, że przy wyborach tym razem Trump nie obiecywał przekazania Gazy,  ale pozbył się Boltona, niewątpliwie otrzymał przekaz o zmianie sympatii państwa Adelson pewnie w kierunku generała Gantza. Okaże się we wtorek, lub środę.

Ot, portrecik geszefciarskich elit.

Jola

Za: http://niepodległy.pl/#/339/kulisy-kulisy-kulisy/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *