Strona główna > NWO > Apokalipsa > Ks. Malachi Martin i „wróg wewnętrzny”. Szatańskie spiski i upadek Kościoła Katolickiego

Ks. Malachi Martin i „wróg wewnętrzny”. Szatańskie spiski i upadek Kościoła Katolickiego

Mający wiedzę powieściopisarz zarzucał złe sprzysiężenia w Watykanie

ale ile z tego było fikcją?

 

Wśród tych którzy oskarżyli Watykan o zinfiltrowanie go przez satanistów był nikt inny jak bardzo znany nieżyjący już Malachi Martin. Ekspert w dziedzinie zwojów z Morza Martwego, pisał też na bardzo różne tematy takie jak egzorcyzm, historia Kościoła i współczesna geopolityka. Żadna z jego książek nie była tak kontrowersyjna – albo tak niezrozumiana czy ignorowana przez media głównego nurtu – jak te zajmujące się tym groźnym i wrażliwym tematem.

Nieżyjący już Malachi Martin

Wkracza jezuita

Od 1958 do 1964, Malachi Martin pracował w Rzymie jako jezuicki ksiądz, gdzie był bliskim współpracownikiem i realizował wiele wrażliwych misji dla słynnego jezuity, kard. Augustina Bea i papieży Jana XXIII i Pawła VI. Zwolniony później ze ślubów ubóstwa i posłuszeństwa na własną prośbę (ale nadal ksiądz), w końcu przeniósł się do Nowego Jorku i został bestsellerowym autorem fikcji i nie-fikcji.

Po raz pierwszy Martin wyraźnie nawiązał do diabolicznego rytuału jaki się odbył w Rzymie w swoim bestsellerze z roku 1990 o geopolityce i Watykanie, Klucze tego królestwa [The Keys of This Blood], w którym napisał:

Najbardziej przerażające dla [papieża] Jana Pawła II, trafił na nieusu-walną obecność złośliwej siły w swoim Watykanie i w kancelariach pewnych biskupów. Było to co mający wiedzę duchowni nazywali ‚supersiłą‚. Plotki, zawsze trudne do sprawdzenia, powiązały tę insta-lację z początkiem panowania papieża Pawła VI w 1963. Faktycznie Paweł ponuro nawiązał do ‚swądu szatana który dostał się do Sanktu-arium’… pośrednie nawiązanie do ceremonii intronizacji przeprowa-dzonej przez satanistów w Watykanie. Oprócz tego, występowanie satanistycznej pedofilii – rytuałów i praktyk – było już udokumentowane wśród niektórych biskupów i księży tak szeroko rozproszonych jak Turyn we Włoszech i Południowa Karolina w Ameryce. Kultowe akty satanistycznej pedofilii profesjonaliści uważali za punkt kulminacyjny obrzędów Upadłego Archanioła. (s. 632)

Te zarzuty w większości przeszły niezauważone, być może dlatego, że Martin był tak przebiegły w swoich opisach, że może nawet odnosił się do koronacji papieża Pawła VI. Ale dużo więcej ujawnił o tym rzekomym rytuale w jednej z ostatnich swoich prac, Dom smagany wiatrem: watykańska powieść [Windswept House: A Vatican Novel, 1996].

W tej powieści obrazowo opisał diaboliczną ceremonię nazwaną „Intronizacja Upadłego Anioła Lucyfera„, rzekomo przeprowadzoną w Kaplicy św. Pawła w Watykanie, ale powiązaną z równoczesnym satanistycznym rytuałem tu w Ameryce, 29 czerwca 1963, zaledwie tydzień po wyborze Pawła VI. W swojej powieści, zanim umiera, papież na swoim biurku zostawia tajny dokument dla następcy tronu Piotra, słabo ukrytego Jana Pawła II.

Zdaniem The New American, Martin potwierdził, że ceremonia faktycznie miała miejsce tak jak opisał. „Och, tak, to prawda” – powiedział dziennikarzowi czasopisma. „A jedynym spo-sobem w jaki mogłem to wydrukować było napisać ją w formie powieści”.

Dom smagany wiatrem jest daleko idącą powieścią ustawioną na wielkiej scenie globalnej oraz pokazuje następną fazę cywilizacji, złowrogo nazwaną NWO.  Porusza wiele ważnych spraw od aborcji do Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, ale główny przekaz wydaje się być taki: Sataniści czają się w cieniach, od samego serca Watykanu w dół do lokalnych parafii, mani-pulując tymi oszukanymi fałszywym duchem II SW. Oni robią wszystko by podkopać Kościół Katolicki, podczas gdy papież Jan Paweł II, zdecydowany na geopolityczną millenijną koń-cówkę, bawi się, oczekując na znak od Panny Najświętszej kiedy Kościół wokół niego dosłownie schodzi do piekła.

W  Windswept House, Martin był dość wyraźny o sytuacji w Watykanie, rozpoczynając powieść od wyżej wymienionego satanistycznego rytuału. W nim szatan został formalnie intronizowany w Watykanie w Kaplicy św. Pawła (według wszystkich raportów mroczne i straszne miejsce). Ceremonia była koordynowana przez telefon z innym równoczesnym rytuałem w Południowej Karolinie.

(To może być odniesienie do opinii „Leo Taxila”, który napisał  fałszywe materiały o masonach i upadłych księżach jako czcicielach diabła w XIX wieku. On też twierdził, że Południowa Karolina – a dokładnie  Charleston – był satanistyczną siedzibą. Było to miasto  Alberta Pike’a, jedynego generała konfederata uwiecznionego w Waszyngtonie DC, który zreformował ryt szkocki i faktycznie był potwierdzonym „lucyferianinem”.) [Lucyferian]

W każdym razie, skoro Malachi Martin był watykańskim wtajemniczonym mającym dużą wiedzę, to nie jego źródła sprawiają iż trudno jest w to uwierzyć, a jego jezuicki program. Martin bardzo troszczył się o Kościół katolicki, ale jako były jezuita (co można porównać do kogoś byłego agenta CIA, z całą wieloznacznością), łączył swoją globalna wizję z reakcyjną pobożnością, która czasami wydaje się nieco na prawo od samego Loyoli. Jest kusząco łatwo odrzucić jego opinie tylko z tego powodu.

To wojujący tradycjonalizm najtrudniej jest przyjąć w pracach Martina, tym którym brakuje jego głębokiej nostalgii za trydencką przeszłością. Jego przekonanie, że problemy w Kościele są dziś w większości dzięki II SW, wydaje się zbyt uproszczone. Choć II SW otworzył okna zmian na lepsze lub gorsze, to zgnilizna zaczęła jątrzyć się tam długo, długo wcześniej. Gdyby było inaczej to Kościół rzymski nie rozpadałby się tak szybko jak teraz.

I choć nie ma żadnego prawdziwego powodu żeby uważać, że moralność Kolegium Kardynalskiego poprawiła się znacząco od Renesansu, to trudno jest wierzyć by któryś z nich był tak lekkomyślny żeby podkopywać samo papiestwo. Usuńmy papieża – na pewno, to zrobiono tak niedawno jak ostatnie panowanie z podejrzaną śmiercią Jana Pawła I (którą Martin przypisuje KGB z pomocą wewnętrzną). Ale zniszczenie samego urzędu papieskiego byłoby zniszczeniem własnej władzy kardynałów. Ogon nie może kręcić się bez psa.

 

Jeśli już, to jego partyzancka pasja czyni jego opowieść wątpliwą. Patrząc na jego wcześniejsze prace, trudno jest wykryć wnioski, żeby szatan mógł rzeczywiście mieć dom w Rzymie. Ale jego książka Zakładnik diabła (1976) nie pozostawia żadnych wątpliwości że Martin wierzył iż bardzo realna, bardzo osobista siła zła była na świecie. Jeszcze jego pierwsza podpowiedź o jakiejkolwiek diabolicznej działalności tam pokazuje się pod koniec Upadku Kościoła Rzymskiego (1981), książki historycznej która pokazuje jego światopogląd i dotyczy faustiańskiego targu z władzą świecką jaki Kościół dobił 1.700 lat temu i jego korupcyjnego wpływu od tego cza-su. To występuje w jego pierwszej wzmiance o tym złowiesz-czym powiedzeniu przypisywanym Pawłowi VI:

W ostatnich 2 latach życia Paweł zdał sobie sprawę z tego, że w ich kierunku szło coś niewyobrażalnie złowieszczego, już było pośród nich, i że nie miało nic wspólnego z Duchem Świętym. „Swąd szatana wszedł do kościoła, i jest wokół ołtarza” – zauważył mrocznie. W 1978 i w ostatnich kilku tygodniach życia, Paweł wiedział, że dudnią-ce napięcie jego świata urosło do ryku, i że wokół niego był pożar podsycający się suchym drewnem i zaroślami liczącego kilkaset lat królestwa. (s. 175)

W tej historii też dowiadujemy się, że najgorszy papież Średniowiecza, Benedykt IX, „parał się magią i satanizmem” (s. 132), i że Pius XII uważał iż Karol Marks, ojciec komunizmu, był „oddanym i wyświęconym satanistą” (s. 175), ale to wszystko.

Z innych źródeł wiadomo, że papież Paweł IV faktycznie niepokoił się uprawianą przez księży magią [priestly sorcery], ale Martin nie podpowiedział o tym nic przez Kluczami, które mógłbym znaleźć iż rzeczywiście był świadom diabolicznych wybryków w Watykanie.

Rzeczywiście Martin nie wspomniał o takim rytuale w ogóle w obszer-nej powieści Vatican (1986), której kontynuacją jest na wiele sposo-bów Dom smagany wiatrem. Ta opowieść obejmuje lata od śmierci Mussoliniego z końca II wojny światowej do wyboru papieża Jana Pawła II. Martin nie bał się opisać brudu, rozpoczynając od udziału Watykanu w nazistowskim „szczurzym szlaku”, który pozwolił im na ucieczkę do Ameryki Południowej za skradzione faszystowskie złoto [fascist gold]. (Zobacz artykuł here.)

Opisuje też w szczegółach cały skandal Banku Watykanu, polityką II SW, infiltracją przez KGB serca Kurii i wykorzystywanie „teologii wyzwolenia„, i przeciwdziałania Watykanu w Europie wschodniej. Dzięki temu powieść daje bardzo interesujący wgląd w finanse Watykanu i siły które faktycz-nie rządzą Kościołem. (Dość dziwne, ze wszystkich spiskowych frakcji, które uczestniczyły w grze, tej której nigdy nie wymienił była potężna, jak kult, ultra tradycyjna grupa Opus Dei, która stała się potężnym graczem w sprawach Watykanu, łącznie ze skandalami bankowymi. Jest też dość łaskawy wobec swoich byłych jezuickich kolegów, pomimo ich zaangażowania w inspirowaną przez Czerwonych teologię wyzwolenia.)

Najbardziej zaskakujące, Martin napisał, że był tajny i nieokreślony „układ” między Stolicą Apostolską i tajemniczym ciałem zarządzającym – „Lożą” – który od Piusa IX podpisywał każdy papież z „Kustoszem” – najwyraźniej członkiem Rzymskiej Czarnej Arystokracji której ufa każda strona. Bo Pius stracił starożytne Państwa Papieskie, a jeszcze ten diabelski układ z masonerią pozwolił Watykanowi na dalsze istnienie jako siła polityczna i ekonomicz-na na świecie.

Jak najpierw napisał w Upadku Kościoła Rzymskiego, ten diaboliczny kompromis Martin postrzegał jako pozwolenie złu świata na skorumpowanie Kościoła poprzez narażenie go na pokusy władzy świeckiej, mimo że nie wspomniał o tym pakcie z masonami w tej wcześniej-szej książce. Ten pakt, jeśli istnieje, nie był naprawdę niczym nowym, tylko kolejnym krokiem na długiej drodze od Konstantyna. Mimo że używał transparentnych pseudonimów, było oczywiste, że Jana XXIII uważał za świętego naiwniaka, a Pawła VI, którego nie lubił, za jeszcze większego a dużo mniej duchowego. Sobór Ekumeniczny Martin uważał za praktycz-nie przejęty przez modernistycznych heretyków i sowieckie marionetki. Po wejściu Jana Pawła I na tron Piotra jeden z jego bohaterów ocenił, że w efekcie, 1 / 2 biskupów w USA była w schizmie, i 1 / 3 w herezji. (Inne źródła potwierdziły, że faktycznie taka jest opinia Kurii.)

Ostatecznie największymi łotrami w Watykanie nie są skorumpowani bankierzy ani księża, nawet nie komuniści, a siła którą nazywa „Uniwersalnym Zgromadzeniem” – spisek masoński zachodnich plutokratów, niewątpliwie Iluminaci. Choć inni pisarze twierdzili, że członkowie Kurii należeli do masonerii, Martin oskarżył nawet Pawła IV o członkostwo w loży!

Masoneria i Kościół Katolicki mają długą historię antypatii. Kościół od dawna jest podejrzliwy wobec tajnych stowarzyszeń, które nie są pod jego kontrolą, a masońskie twierdzenie, że pochodzą od templariuszy, potępionych jako heretycy, z pewnością nie pomogło.

Chociaż stosunki złagodniały w latach od II SW, masoneria jest nadal postrzegana z dużą podejrzliwością, i katolicy dalej mają zakaz członkostwa w masonerii. Nawet „dobrymi” się gardzi, dużo mniej “Lucyferianami”. Więc jak to  jest, że watykańska elita mogła się wiązać z bytami jak P2, niesławną lożą uczestniczącą w skandalach banku watykańskiego?

W każdym razie w dekadzie między powieściami, gdy upadał Kościół Katolicki i Jan Paweł II nie był zdolny go zatrzymać, rozpacz Martina się pogłębiała. Czy on wtedy tylko wyobrażał sobie, że sataniści musieli za to odpowiadać, czy posiadał jakąś tajną wiedzę?

Mroczna wizja

Jak źle Martin ocenił rzeczy? Niezwykle, nawet jeśli jego tradycjonalistyczny punkt widzenia nie widział zbytniej różnicy między homoseksualizmem i pedofilią, neopogaństwem i satanizmem:

Nagle stało się bezsporne, że teraz za tego pontyfikatu, w organizacji rzymskokatolickiej była stała obecność kleryków, którzy czcili szatana i to im się podobało; biskupi i księża którzy sodomizowali chłopców i siebie; zakonnice które odprawiały „Czarne Ryty” Wicca, i żyły w lesbijskich relacjach… każdego dnia, łącznie z niedzielami i świętami, akty herezji, bluźnierstwa, oburzenia i obojętności popełniano i zezwalano na świętych Ołtarzach przez ludzi, których nazywano księżmi. Bluźnierczych czynów i rytuałów nie tylko  dokonywano na Ołtarzach Chrystusa, ale miały przyzwolenie czy przynajmniej milczące pozwolenie pewnych kardynałów, arcybiskupów i biskupów.. W całości stanowili mniejszość – wszystko od 1 do 10% personelu Kościoła. Ale spośród tej mniejszości, wielu zajmowało zdumiewająco wysokie stanowiska czy stopnie. Fakty które wprowadziły papieża na nowy poziom cierpienia były głównie dwa: systematyczne powiązania organizacyjne – cieć, innymi słowy – którą ustanowiono między pewnymi klerykalnymi grupami homo i satanistycznymi sabatami. I nadmierna władza i wpływ tej sieci.  (s. 492-3)

Watykan i Dom smagany wiatrem / Windswept House to powieści w których połowa zabawy polega na odgadywaniu kim są osobistości za fikcją. Niektóre są śmiesznie łatwe: papieżem o którym mówi się tylko jako o „słowiańskim papieżu” w drugiej książce, może być tylko, oczywiście, Jan Paweł II.

Bardziej intrygująca jest zła postać nazwana “kardynał z Centurycity”, potężny amerykański satanista, rzekomo oparta na nieżyjącym kard. Bernardin z Chicago, a który jest dziwnie podobny – niewątpliwie przypadkowo – do kard. Roger Mahoney z Los Angeles. Chociaż może to być tylko kolec w czcigodnej tradycji literackiej wsadzania wrogów do piekła, z pewnością wywołało to dyskusję w kancelariach i na plebaniach na całym świecie. Niestety, większość innych postaci, jeśli oparte są na prawdziwych osobach, jest dużo trudniej odgadnąć dla kogoś nie znającego Watykanu.

Ale to są drobne spory. Jak Watykan, Klucze tego Królestwa i Dom smagany wiatrem były napisane dla szerokiej i niekoniecznie katolickiej audiencji, ale wszystkie 3 książki dają dziwne poczucie zamierzonych dla samego Jana Pawła II. Skoro Watykan była pierwszym ostrzeżeniem, to Klucze by pokazać papieżowi, że Martin rozumiał co robił papież na arenie geopolitycznej, i odniósł się do jego obaw dotyczących wewnętrznej sytuacji Kościoła. (Można przypomnieć sobie Księcia  Machiavellego, też napisanej przez dworzanina wygnanego z dworu.) Ale Dom smagany wiatrem, w większym stopniu niż Watykan, jest dużo bardziej dramatyczną i rozpaczliwą prośbą do papieża, żeby podniósł się z tronu i coś zrobił.

Jeśli chodzi o Dom smagany wiatrem, nie dostała uznania krytyków, ani szerokiego rozgłosu jego poprzednich wysiłków. Praktycznie ją zignorowano, mimo że wydał ją Doubleday, czołowy wydawca głównego nurtu. Recenzenci, powiedział Martin, „trzymają się od niej z daleka. Nie wiedzą co o niej myśleć; nie wiedzą co powiedzieć”. Ale Martin dalej wypowiadał się aż do śmierci, udzielając licznych wywiadów radiowych, takich jak regularnie na “The Art Bell Show”.

W czasie kiedy umierał 27 lipca 1999, Martin pracował nad tym co powiedział będzie najbardziej kontrowersyjną i najważniejszą książką. Prymat: Jak instytucjonalny Kościół Rzymskokatolicki stał się kreaturą NWO / Primacy: How the Institutional Roman Catholic Church became a Creature of The New World Order miała zająć się władzą i papiestwem. Ta praca miała dokonać analizy zmiany rewolucyjnej jaka leży w sercu tego co wielu postrzega jako rozkład władzy papieskiej. Miała to być książka przepowiedni o Watykanie i świecie w pierwszych dekadach nowego millenium.

Z tego co wiadomo, nigdy nie wyrzekł się żadnego z twierdzeń, że scena w Domu smaganym wiatrem była oparta na prawdziwym rytuale satanistycznym w Watykanie w pierwszych dniach panowania Papieża Pawła VI, ani że istnieje generalny spisek satanistyczny w Kościele Rzymskokatolickim.

http://archives.weirdload.com/martin.html

Tłumaczenie: Ola Gordon

Czytaj na moim chomiku: Prymat: Jak instytucjonalny Kościół Rzymskokatolicki stał się kreaturą NWO

 

2 thoughts on “Ks. Malachi Martin i „wróg wewnętrzny”. Szatańskie spiski i upadek Kościoła Katolickiego

  1. Kto jest autorem tego artykułu? Bo niestety jest to marna próba podważania wiarygodności ks. Malachi, on ostrzegał, a w wielu przypadkach rozwój wypadków w KK przerósł jego najgorsze przypuszczenia. Raczej należy się zając uzupełnianiem i kontynuacja wielkiego dzieła tego Kapłana a nie takie dyrdymałki, przecież tam nie ma ani jednego faktu, same insynuacje.

    1. Trudno ten tekst nazwać „artykułem”, ale niech tam. Nie zadbano nawet o poprawne przetłumaczenie tekstu. Wrzucono poprzez translator „jak leci”. Brak szacunku dla czytelnika. Jest to typowy przykład siania chaosu gdzie się da i jak się da. Faktycznie książki o tych tytułach wyszły spod ręki autora, ale kompletnie brak podstaw do tego, żeby traktować je poważnie. Nie twierdzę, że nie ma tam ziaren prawdy. Niemniej w tak poważnych zarzutach jakie tam są formułowane – można kompletnie stracić orientację i zabrnąć w meandry intelektualnego marazmu. Podsumowując po przeczytaniu tego tekstu czytelnik będzie odnosił wrażenie, że to jakieś prawdy objawione, natomiast ja odnoszę wrażenie: „Wiem, że nic nie wiem (nadal).”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *