Strona główna > Rosja > Krwawy Deir ez Zor

Krwawy Deir ez Zor

 

Wroga analityka pożyteczniejsza od fałszywych kremlowskich fanfar

Dotychczasowe zakończenie traktujemy jako doraźne, ponieważ zakładamy, że temat ten będzie omawiany długo, bo było to chyba pierwsze w historii, starcie regularnej armii USA, z praktycznie, taką samą armią – Federacji Rosyjskiej.

Ponieważ Kreml wybrał taktykę wojen hybrydowych, z punktu odmawiąc potwierdzającej identyfikacji swoich żołnierzy, jeśli spotkają ich nieprzyjemności, to taka postawa ma dwa oblicza. Moskwa może deklarować, że nie są to to jej ludzie, a my możemy pluć na te oświadczenia i uznawać za regularną armię wszystko to, co podlega rosyjskiemu kierownictwu, i wyposaża bronią i amunicją z wojskowych magazynów, personel wojskowy, który wykonuje swoje operacje w interakcji z tymi samymi siłami zrojnymi FR, z dostępem do informacji z właściwych wojskowych organów wywiadu, którego utrzymanie wchodzi w koszty militarnej logistyki i którzy potem trafiają do armijnych szpitali i kostnic. To, że nie są oni przypisani do określonej jednostki wojskowej – o niczym nie świadczy.

Tak, więc doszło do starcia, jakby nie patrzeć, między siłami rosyjskimi i amerykańskimi. W rezultacie czego temat będzie jeszcze długo aktualny, choć już w planie odległych i długoterminowych skutków. Z drugiej strony, tymczasowy werdykt starcia można już oceniać, w związku z tym, że swoje pierwsze zdanie, na ten temat, wyrazili zarówno świadkowie tych wydarzeń, jak i ludzie zajmujący odpowiedzialne stanowiska w wojskowej hierarchii obu stron. Ponadto, swoje rozważania wyrazili obserwatorzy, którzy mają możliwość otrzymywać informacje z pierwszej ręki, systematyzując je i uogólnianiając.

Z natury rzeczy, informacje, płynące ze strony wojskowych FR, mają charakter bardziej emocjonalny niż merytoryczny. W rzeczywistości, tam nikt tej pory nikt nie może może określić ilościowej charakterystyki strat. Nawet według liczby zabitych rozbieżności są 300%, a w odniesieniu do rannych – w ogóle nie ma nawet liczb orientacyjnych. Wiadomo, że przez kilka dni z rzędu, z Syrii szły transporty BTA (wojskowy transport lotniczy) ze zwłokami oraz z rannymi. Trupy i szczątki wieziono do Rostowa, a rannych, odpowiednio – do trzech szpitali Moskwy i Pitera. Na temat liczby rannych dostępne są tylko dane porównawcze. W szpitalach mówią, że takiego napływu rannych nie pamiętają od sierpnia 2014 roku, a rany o wiele trudniejsze.

Uczestnicy wydarzeń, cudem ocaleni w maszynce do mielenia mięsa, do tej pory są w szoku i opowiadają o wydarzeniach w sposób właściwy ludziom z ciężkim zespołem post-traumatycznym. Pamiętają jakieś epizody, ale pamiętają tylko najbardziej nieznaczące. Mimo wszystko, nawet „lite” wersja opisów, wygląda jak totalna masakra. Tylko nieliczni są zdolni opisać szczegóły, które mogą mieć jakiś znaczenie. Na przykład, była taka opowieść od bojca, który zdał sobie sprawę, że do nich strzelają jak na strzelnicy, bo i z ziemi i z powietrza i widzą jak na dłoni w termowizorach. Ponieważ była noc, to operacja została zaprojektowana pod osłonę ciemności. Jak się okazało, nowoczesna regularna armia, już nie traktuje nocnych ciemności jako elementu przykrycia i zaskoczenia, wręcz przeciwnie. Z tego powodu, aby przetrwać, niektórzy bojcy przykrywali się ciałami towarzyszy, aby w termowizji nie było ich widać.

Ale bardziej interesujące to, że grupie nie zapewniono osłony powietrznej, ani nie zabezpieczono systemem medycyny polowej, z zespołami ewakuacyjnymi, polowymi stacjami pomocy medycznej i innymi. Wynika z tego, że Rosjanie naprawdę nie spodziewali się napotkać poważniejszego oporu. Zadziałała pierwotna rosyjska zasada: „poszliśmy na robotę, zabijać, ale nie spodziewaliśmy się, że będą nas zabijać”. Przy czym, w tym przypadku, chodziło nie o jednostkowe straty, a o likwidację całego zgrupowania.

Rosjanie w szoku, że po zniszczeniu całej techniki, w ciągu 3-5 minut walki, kiedy już pieszo dawali drapaka i swoimi plecami skierowanymi do przeciwnika, dali znać, że walka jest skończona, dla nich rozpoczęło się najbardziej „interesujące doświadczenie”. Amerykanie zaczęli obrabiać sytuację dokładnie tak, jak postępowali z IZIS, Talibami i innymi. To jest, po klęsce ugrupowania rozpoczął się metodyczny odstrzał rozproszonych żołnierzy.. Z zasady operacja kończyła się wtedy, gdy na ziemi już nikt nie dawał oznak życia, a kamera termowizyjna pokazywała stygnące ciała lub fragmenty ciał.

Mało tego, został zainstalowany węzeł dowodzenia i łączności, położony na brzegu Eufratu, na syryjsko-rosyjskim przyczółku. Tam też poleciało, tak jak i w inne miejsca i wszystko zostało rozniesione w drzazgi. W związku z tym, Rosjanie dziwią się, dlaczego nie było przygotowanych rezerw i dlaczego nie pojawiły się wojska podwodno-kosmiczne, – podobne „nie mających sobie równych myśliwców”. Wrażenia Rosjan sprowadzają się do następującego: „szok, przerażenie, rozpacz i osłupienie”.

Osłupienie i zawód, wyzwoliła również eksplozja składu amunicji, w tym samym rejonie. On pięknie wzleciał nad Eufrat, wraz z 15 Rosjanami na pokładzie. Coś podpowiada, że przechowywaniem żelastwa powinni zajmować się kadrowi wojskowi. Przecież trzeba zapewnić ewidencję i tak dalej. Zbuduj magazyn z tym dobrem wyłącznie dla ЧВК, z jego ochroną i ewidencją – a będzie nie po Feng Shui, nawet dla RF. Prywatnicy bardzo szybko „wsio” rozdarują mieszkańcom na pamiątki.

Ale Moskwa już rozpracowała kadrową technologię do takiej finezji, że już trzeba zaliczyć ją do sztuki. Zdążyć zwolnić połowę pesonelu wojskowego, w przedziale czasu pomiędzy wzrywem i upadkiem pozostałości magazynu i szczątków jego załogi na ziemię – to trzeba umieć. Przez tych kilka sekund będą sformułowane wszystkie procedury kadrowe i na ziemię spadnie już nie wojsko, a zwolnione wczoraj trupy.

To wszystko – emocje, ale Amerykanie podają informacje bez emocji i nie dopowiadają o najciekawszych momentach, które można dostrzec przy bardziej wnikliwej lekturze ich raportów.

Powtarzać historii na temat indagacji Amerykanów i sojuszników o skład grupy rosyjskiej i jej cele – nie będziemy. To już wszyscy wiedzą. Interesujące jest to, że wśród Kurdów była niewielka grupa amerykańskich oficerów łącznikowych. W szczególności, mogli i powinni wzywać „kawalerię”, w przypadku pogorszenia sytuacji. I oni ją wezwali. A potem, kiedy lotnictwo weszło w rejon operacyjny, to oni właśnie zapewniali namiary celów dla wszystkiego, co przyleciało na miejsce ze swoimi prezentami. Jak teraz wiadomo, wykonali swoje zadania na „piąteczkę”

A rodzynkiem na torcie okazała się w kilku wiadomościach z Pentagonu informacja o tym, jakie latające maszyny działały nad eliminacją grupy. Najczęściej ta lista wygląda tak: wielozadaniowy F-15E, dron uderzeniowy MQ-9, latająca bateria artyleryjska AC-130 oraz śmigłowiec szturmowy AH-64. Ale we wcześniejszych wersjach pojawił się strategiczny bombowiec B-52. Raczej trudno sobie wyobrazić, jakie zadania zostały postawione bombowcowi, ponieważ w takich układach, jego udział nie był zbyt właściwy. Nawiasem mówiąc, sytuacja nie uzasadniała również użycia ciężkiego myśliwca F-15E. Jak wiadomo, samolot ten został pierwotnie zaprojektowany dla zapewnienia panowania w powietrzu i przez długi czas trzymał palmę pierwszeństwa w tej właśnie roli. Zrozumiałe, że to maszyna uniwersalna, mogąca nosić broń do niszczenia celów na ziemi, ale głównym jej zadaniem jest walka z lotnictwem i rakietami przeciwnika. Jak wiemy, nic takiego nie miało miejsca. W zasadzie, stosownie do charakteru zadań, starczyłoby i lekkich F-16, których pod ręką – wiele.

(..) Zwracamy uwagę na pojawiające się i znikające wiadomości o tym, że na samym początku operacji na miejscu zdarzenia była obecna para najnowszych wielozadaniowych myśliwców piątej generacji F-22 „Raptor”. Wspomniano o nich w początkowych gorących relacjach, a potem jakby o nich „zapomniano”, ale „Raptory” pojawiły się w dyskusjach na wojskowych blogach w USA. A omawia się tam tematy, interesujące amerykańskich wojskowych a jak to będzie przyjęte za granicą, to tam nikogo nie interesuje. Jak wiadomo, F-22 zastąpił F-15 w panowaniu w powietrzu. Na dziś to najbardziej wydajny i wyposażony myśliwiec na świecie. Taka wstrzemięźliwość informacyjna o udziale tego samolotu, sugeruje, że Stany nie chcą skupiać na tym uwagi .

Ale wiadomości o udziale pary Raptor’ów w operacji były skomentowane dopiskiem, że początkowo, była to rutynowa misja patrolowania przestrzeni powietrznej koalicji. Czyli Raptor’y są tam wciąż gdzieś w pobliżu.

Intrygujące; na miejscu starcia bojowego, którego istotą było zniszczenie lądowego ugrupowania przeciwnika, znalazły się aż dwa rodzaje myśliwców, mających szczególne możliwości odparcia ataku powietrznego przeciwnika. Powiedzmy, minione wydarzenia — to nie do końca była ich sprawa. Do tego celu bardziej odpowiednie są inne lotnicze platformy. Ponadto, operował tam w pobliżu dość „cichochodny” ((тихоходный ( ?)) B-52.

Wynikają z tego dwa interesujące wnioski. Pierwszy – znalazło się wyjaśnienie, dlaczego rosyjscy skazańcy nie doczekali się wsparcia z powietrza. Nie chodzi o to, że z Hmeimim długo lecieć i rosyjskim samolotom nie zostało by wiele paliwa do prowadzenia operacji wojskowych w tym rejonie. Amerykańskie lotnictwo też przyleciało setki kilometrów i tu sytuacja była w przybliżeniu równa. Inna sprawa, że Amerykanie byli już gotowi do walki powietrznej, a innego lotnictwa, z wyjątkiem rosyjskiego, z którym mogło by dojść do konfliktu, nie było i nie ma.

To znaczy, że rozwalenie wagnerowców i sił specjalnych operacji FR ( ССО ВС РФ) stanowiło wariant „light”, do czego były gotowe Stany, – uchwycenia dominacji w powietrzu. Myśliwce uderzeniowe miały zniszczyć samoloty wroga, a uwzględniając możliwości F-22, natychmiast powinna paść obrona p/lot już nie Syrii, a sił zbrojnych FR. Co to znaczy? A to znaczy, że wszystko miało tylko rozpocząć się od Der ez Zor, a w przypadku, gdyby dziadek Wowa „włączył byka”, to „wysyłka” poszła by do Хмеймим, bo wejście do walki lotnictwa FR – byłoby wyzwaniem o dominację w powietrzu. A Stany nikomu na to nie pozwolą.

W tym przypadku, wszystko co by wystartowało, byłoby zrąbane przez jedną lub dwie pary F-22, przy wsparciu F-15 i rozproszone drony. Zarząd bronią, jest jedną z głównych cech samolotów piątej generacji. A potem – do sprawy weszły by W-52. Na tym historia bazy lotniczej Hmejmim była by dopisana do ostatniej strony, a „sztywnych” wieźli by nie setkam, a tysiącami.

Ale dziadek Wowa – tchórz. Tchórz i kłamca. Po prostu poświęcił swoich ludzi, aby uniknąć totalnej hańby. On jasno pojmuje, że rosyjska obecność w Syrii może być zakończona w przedziale „od świtu do zmierzchu”. A zrobić to może sama Turcja. Bez problemów jeszcze do obiadu może to zrobć i Izrael, a Stanom zajmie to jedynie parę godzin.

Ponieważ wojaków opuszczono, to wszystko, co było w zanadrzu dla większej operacji, wysypało się na głowy głowy idiotów, uznających się za niepokonanych. Teraz to udowadniają czerwiom w swoich grobach. Dlatego uderzenie miało nadmiar mocy, a na miejscu obecne były zbędne środki rażenia. I to nie chodzi tylko o to, co znajdowało się w powietrzu i bez względu na to, co stało w gotowości na pobliskich bazach lotniczych lub już wystartowało i wyrysowało kręgi w oczekiwaniu na zadania bojowe.

Stany wykazały, na ile są gotowe podnieść stawkę. Przy okazji, w swoim niedawnym przemówieniu w Japonii prezydent USA Donald Trump powiedział  to, czemu w Moskwie nie przysłuchano się uważnie. Oświadczył on mianowicie, że era politycznej cierpliwości minęła i teraz wszystko potoczy się inaczej. A to znaczy, że obietnice Izraela i Stanów rozwalenia „gadów z Hmeimim”, jeśli stamtąd będzie pochodzić zagrożenie dla lotnictwa koalicji lub Izraela – to nie figura retoryczna.

W ten sposób Putin otrzymał przesyłkę w to pole, gdzie on sam jest przyzwyczajony do gry, nie napotykając konkurentów. Uważał, że gra w „Szalonego Iwana” napędzi stracha Europejczykom i Amerykanom.

Wielu pamięta, jak niedawno nad akwenem Morza Czarnego omal nie doszło do zderzenia rosyjskiego myśliwca i samolotu wywiadu marynarki wojennej USA „Orion”. Rosyjski myśliwiec wszedł w kolizję z kursem amerykanina, w zbliżeniu pięciu metrów. To – przykładowy wariant „Szalonego Iwana”, a operacja w Deir ez Zor to daleko poważniejszy wariant, który miał zmienić status quo w regionie.

Wygląda na to, że skala odpowiedzi był tak epicka, i nie w kategoriach strat, ale w zakresie tego, jak by to mogło wyglądać w całości, że dziadkowi ze smutku się zachorzało. Zrozumiałe, że te wnioski sformułowano na podstawie informacji i pośrednich zdarzeń, które miały miejsce przed, w trakcie i po tym wydarzeniu. Pewnie, można je (te wnioski) uznać za zbyt radykalne. Ale wszystkim, którzy tak jednoznacznie będą je oceniać, proponuję w myślach przenieść się do 6 stycznia, czyli zaledwie na 9 dni wstecz i wyobrazić sobie, że ktoś wam będzie opisywać zdarzenia, które mogą się zdarzyć jutro, 7 lutego.

Przy tym, szczegółowo określi, jakie siły i środki wystawią Stany i ukaże zakres strat Rosjan wśród zabitych, od 200 do 700 osób. Że rannymi będą zapchane trzy centralne szpitale, w szczególności petersburski i moskiewski, w Chimkach, i że oddziały traumatologii chirurgicznej będą pracować na okrągło, przez całą dobę. Że wojskowej akademii medycznej w Petersburgu przypadną tak różne przypadki obrażeń, że dysertacje będą spadać po prostu z nieba. Co by powiedzieli takiemu człowiekowi wieczorem 6 lutego?

Bez wątpienia staliśmy się świadkami pierwszego rzeczywistego przypadku, gdy wyleniałego pluszowego niedźwiedzia, kopniakami zagnali w barłóg. To jest właśnie tak, choć rozwój wydarzeń należy rozważyć w nieco większej skali.

Niejawne porozumienie o rozgraniczeniu stref kontroli, w szczególności koalicji obserwuje się dość dokładnie. Stany, w pierwszej kolejności, dołożyły wszelkich starań, aby uniknąć kolizji z Rosjanami, demonstracyjnie nie ceregieląc się z asadowcami. Wystarczy dokładnie zobaczyć, jak została rozniesiona baza lotnicza al-Shajrat, aby zrozumieć – że „pod rozdanie” trafiły tylko asadowskie obiekty, sprzęt rosyjski i lokalizacji rosyjskiego personelu nie dotknięto nawet jednym odłamkiem. Po wygnaniu ISIL/ISIS z okolic Deir ez Zor, asadowcy i Rosjanie powinni byli się zatrzymać na krawędzi prawego brzegu Eufratu, a na lewym – siły koalicji. Ale dopóki trwały działania w celu wyeliminowania resztek sił ISIL/ISIS , Rosjanie forsowali Eufrat, przez przeprawę pontonową i stworzyli dwa przyczółki, na które zaczęły przybywać uzbrojenie i personel. Czyli już sama obecność tych przyczółków była poważnym naruszeniem osiągniętych porozumień.

Rosjanom bardzo kulturalnie napomykano, że tu walczyć już nie ma z kim i trzeba wrócić na prawy brzeg. Ale oni jak zawsze zaczęli pieprzyć o jakiejś obronie. A kiedy na przyczółku pojawiła się broń pancerna, znajdująca się wyżej rzeki i kontrolowana przez siły opozycji hydro-elektrownia zrzuciła dokładnie tyle wody, ile potrzeba było dla zatopienia przeprawy.

Jak można było się spodziewać, w Moskwie nie wyciągnięto odpowiednich wniosków. Wygląda na to, że amerykańscy wojskowi ostrzegali swoje kierownictwo o tym, że w ten sposób z Rosjanami rozmawiać bezużyteczne i nadszedł czas, aby włączyć plan „B”. Ponieważ Amerykanie planują swoje działania starannie i z podwójnym stropem, to oni już czekali na „Szalonego Iwana” i przygotowali się do imprezy, jak potrzeba. W rezultacie, Moskwa zobaczyła uproszczoną wersję”Szalonego Johna” i zwróciła się o time-out na wywóz zwłok i na to, aby Putin mógł dojść do siebie, wyjść z klozetu i powiedzieć, co teraz robić. Ale wyszedł Pieskow i powiedział, że Kreml nie jest na na bieżąco wobec wydarzeń i dlatego reagować na nie, nie ma sensu.

———————-

źródła uzupełniające:

Russian Private Military Company ‚Wagner’ and their operation in Syria
https://www.reddit.com/r/syriancivilwar/comments/3yq5kq/russian_private_military_company_wagner_and_their/

Conflict Intelligence Team
https://www.facebook.com/CITeam.org/posts/924858967667081

—————-

YouTube:

Груз 200 – Россия
Ładunek 200 – Rosja


Болезнь Путина
Choroba Putina

———————–

źródło:
http://kv-journal.su/content/krovavyy-der-ez-zor-vrazheskaya-analitika-poleznee-lzhivyh-kremlevskih-fanfar
„Кровавый Дэр эз Зор”. Вражеская аналитика полезнее лживых кремлевских фанфар
autor nie uwidoczniony. Wybór redakcji(?)
суббота, 17 февраля 2018 г.

——————-

Wybór, tłumaczenie i opracowanie: bezmetki

Rozpowszechnianie zawartości przetłumaczonych materiałów:
dozwala się wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych,
ze wskazaniem adresu tekstu źródłowego i nick’a autora tłumaczenia.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *