Strona główna > Świat > Krótkie życie kłamstwa. Czyli atak którego nie było

Krótkie życie kłamstwa. Czyli atak którego nie było

„Po trwających niemal 6 miesięcy dociekaniach, mogę udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że atak chemiczny przeprowadzony na szpital w syryjskiej miejscowości Douma był wyreżyserowany. Nie było żadnych ofiar”, mówi Riam Dalati syryjski producent pracujący dla BBC.

Zdarzenie, którym media rezonowały z upodobaniem, miało miejsce 7 kwietnia 2018 r. GUARDIAN pisał wtey o setkach ofiar ataku chemicznego jakiego dopuścił się „reżim Asada” jakoby wymierzonego w enklawę rebeliantów.

Wówczas tzw. białe hełmy opublikowały zdjęcia ofiar i spanikowanych ludzi w szpitalu. W odpowiedzi na to zdarzenie prezydent Trump zarządził ostrzał rakietowy na Syrię. Wykonawcami były siły Stanów Zjednoczonych, Brytanii i Francji. Rada Bezpieczeństwa w związku z rzekomo zaistniałym  atakiem chemicznym  zwołała pilne posiedzenie.

Douma od lat zajęta i zarządzana była przez radykalnych islamistów; ci chętnie dla swoich celów wykorzystywali kobiety i dzieci  w charakterze żywych tarcz. Zastraszeniem rekrutowali w swoje szeregi aktywistów, lekarzy, pracowników organizacji humanitarnych. Jaysh-al-Islam niepodzielnie panował na terenie Doumy.

Moskwa uprzedzała o możliwości  prowokacji. Sergiej Ławrow – minister spraw  zagranicznych Rosji, przestrzegał: „Przygotowywne są nowe prowokacje z udziałem broni chemicznej, a ich realizacja nastąpi we wschodniej części Syrii.”  Celem było zaangażowanie sił międzynarodowych do dokonania interwencji. Zdaniem Ławrowa zabieg obcych służb miał podgrzać nastroje rusofobiczne. Zachód nie chciał brać tych ostrzeżeń pod uwagę, albo udawał, że ich nie słyszy.

Politycy i media wykazywały się zdumiewającą jednomyślnością. Reporter BBC z pedanterią sfilmował skutki rzekomego ataku chemicznego przypisując autorstwo zdarzenia reżimowi Asada. Detale o setkach ofiar zatrutych sarinem ilustrowane nagraniami video ukazywały pełne zamętu sceny w szpitalu. Tyle tylko, że żadnego sarinu nie było, a całość materiału filmowego jak też komentarz zostały spreparowane, obliczone na z góry założony efekt. Cała ta histeria nie odpowiadała prawdzie.

Po opublikowanym przez dziennikarza BBC dementi, stacja zdobyła się na oświadczenie, że jego tweet prawdy to prywatna ocena ich współpracownika.

Dociekliwy James Harkin z grupą dziennikarzy śledczych dokonali drobiazgowej analizy nagrań video ukazujących miejsca ataku, ludzi, ich zachowania. Pewne obrazy wzbudziły wątpliwości. Rzetelność dziennikarska nakazywała weryfikację z rzeczywistością. Uzyskawszy syryjską wizę, James Harkin  udał się na miejsce zdarzenia. Skonfrontował miejsca, które nie przypominały w żadnym calu ruin uwidocznionych w obrazie medialnym. Porozmawiał z personelem szpitala, mieszkańcami. Wersja zdarzenia, którą zobaczył świat przed rokiem była teatrem na zamówienie. Zasadniczy wniosek jest przygnębiający, bowiem media  kreują obraz ( w tym przypadku Syrii) na zamówienie polityków. Realia ich nie interesują. Co warte jest dziennikarstwo, które prawdą gardzi? Prawda dla tych dwóch kategorii zawodów jest pustym słowem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *