Strona główna > Polska > Konrad Rękas: Polacy i Rosjanie – skazani na wojnę ?

Konrad Rękas: Polacy i Rosjanie – skazani na wojnę ?

Do polskich kin weszły właśnie dwa filmy, reklamowane jako „superprodukcje historyczne”, obie o podobnej tematyce: „Piłsudski” i „Legiony”, powstałe dzięki państwowemu sponsoringowi mają stanowić wsparcie „polityki historycznej” realizowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Oczywiście – przede wszystkim w duchu jednoznacznie anty-rosyjskim. Dodatkowym smaczkiem mającym podkreślić ten wydźwięk – jest pojawienie się w „Legionach” przestępcy wojennego, iczkerskiego terrorysty, Ahmeda Zakajewa.

Historyczne kłamstwa

Oba filmy odnoszą się do wydarzeń z początku XX wieku – walki niepodległościowej części polskiego ruchu socjalistycznego z caratem, a następnie współpracy tego nurtu z Niemcami i Austro-Węgrami podczas I wojny światowej. Zaangażowanie Zakajewa (do epizodu oficera artylerii… rosyjskiej) jest więc nie tylko oczywistą prowokacją, ale ma postawić znak równości między polską walką o niepodległość – a kaukaskim terroryzmem. Mamy więc do czynienia nie tylko z próbą drażnienia Rosji, ale i ze znieważeniem pamięci polskich rewolucjonistów i powstańców, którzy przy wszystkich swoich błędach – nie byli przecież bandytami i mordercami dzieci, jak Zakajew.

To nie jedyne przekłamanie polskich filmów. Przedstawiona w nich wizja tego fragmentu historii została przesłodzona. Oczyszczono ją z wszelkich niezgadzających się z ideologicznym przesłaniem faktów historycznych: szpiegostwa socjalistów na rzecz Japonii podczas wojny rosyjsko-japońskiej, ich służby na rzecz wywiadu Austro-Węgier przed wybuchem Wielkiej Wojny, wreszcie klęski całej geopolitycznej orientacji na Państwa Centralne. Przede wszystkim jednak te romantyczne opowieści pomijają rzecz najważniejszą: fakt, że społeczeństwo polskie na początku XX wieku było zdeterminowane zawrzeć historyczną ugodę z Rosją i związać przyszłość Polski z wielkim blokiem słowiańskim pod rosyjskim przewodem. To dlatego akcje socjalistów spotkały się z oporem polskiego Narodowego Związku Robotniczego, to dlatego wkraczających do Królestwa Polskiego legionistów Piłsudskiego witały zamykające się okiennice, to dlatego największy polski pisarz, laureat Nagrody Nobla Henryk Sienkiewicz wyrzucił legionistów za drzwi krzycząc: „Jak śmiecie iść razem z Niemcami?!”. Na tym właśnie polega fałsz rzekomych super-produkcji – dodatkowo podkreślony obecnością Zakajewa. Zdecydowana większość Polaków w żadnym momencie nie popierała bowiem terroryzmu iczkerskiego i domagała się od rządu w Warszawie zakończenia gorszącego pomagania terrorystom.

Nic więc dziwnego, że oba filmy nie okazały się sukcesem ani artystycznym, ani finansowym. Polacy, jak wszystkie narody wschodnie, zwłaszcza słowiańskie – są zanurzeni w swojej historii, chcą o niej oglądać, chcą być z niej dumni, ale fałsz i oszustwo wciąż jeszcze umieją rozpoznać na pierwszy rzut oka. A wizja, w której „Polska i Rosja zawsze ze sobą wojowały = więc są skazane na wieczną wrogość” – jest po prostu nieprawdziwa.

Wspólne dziedzictwo

Obok bowiem okresów niewątpliwej rywalizacji o władzę nad przestrzenią polsko-ruską – mieliśmy też okresy dwustronnie korzystnej współpracy. Oto już w XI wieku to pomoc Jarosława Mądrego uratowała młode państwo polskie, upadające w skutek reakcji pogańskiej i najazdów czeskich. W ciągu następnych kilku stulecie rozdrobnione Polska i Ruś weszły w szereg związków dynastycznych i współzależności, niejednokrotnie występując wspólnie przeciw wrogom zewnętrznym. Powstanie wspólnego państwa polsko-litewskiego również było przede wszystkim inkorporacją etnosu ruskiego do polskiej tradycji, czyniąc ją czymś zasadniczo odmiennym od Zachodu. Polska interweniowała w Moskwie podczas Smuty, a Rosja w Polsce podczas powstań kozackich właśnie w głębokim poczuciu podobieństwa i… wspólnoty. Dlatego właśnie polski królewicz Władysław nie wydawał się czymś niewyobrażalnym na carskim tronie (gdyby oczywiście przyjął prawosławie) – a car Aleksy Romanow został zaproszony na tron polski (do czego jednak niestety nie doszło w skutek intryg papieskich, austriackich i francuskich). Choć wojowaliśmy przeciwko sobie – to umieliśmy także w XVII i XVIII wieku wspólnie, ramię przy ramieniu walczyć z najazdami szwedzkimi i tureckimi. To interwencja rosyjska pomogła zwalczyć w Polsce próby powtórzenia zbrodni rewolucji francuskiej. Wreszcie, jakby w zwieńczeniu tej dawnej historii – polsko-litewskie pułki ułanów walczyły po wspólnej, słowiańskiej stronie w Wojnie Ojczyźnianej przeciw Napoleonowiwykazując się męstwem m.in. pod Borodino.

Polacy w służbie Imperium Rosyjskiego walczyli na Kaukazie (tym bardziej więc mierzi dzisiejsze mizdrzenie się do bandyty Zakajewa), pomagali zagospodarować Syberię i Azję Środkową. Dwóch wybitnych Polaków – Jan Prosper Witkiewicz i gen. Bronisław Grąbczewski wzięło udział w Wielkiej Grze o opanowanie Serca Lądu i powstrzymanie brytyjskiego imperializmu. Obok licznego udziału Polaków w budowie gospodarczej potęgi Imperium Rosyjskiego – to wszystko życiorysy świadczące o tym, że wbrew wszelkim współczesnym kłamstwom nasze narody nigdy nie były skazane na wrogość i walkę!

 

Wróćmy na chwilę do „Legionów”. Rzeczywistość była zupełnie inna niż pokazany w filmie „powszechny marsz na Moskala”. Wprost przeciwnie. W chwili wybuchu I wojny światowej w Petersburgu przebywał tylko jeden poseł Koła Polskiego w Dumie Państwowej – Wiktor Jaroński. Choć nie miał on kontaktu z przywódcą politycznym Polaków, Romanem Dmowskim – bez chwili wahania wystąpił on w Dumie z jedyną deklaracją, która w pełni oddawała ówczesne przekonania narodu polskiego: „Rozdzieleni wszakże terytorialnie, my, Polacy, w uczuciach swych, w sympatiach dla Słowian musimy stanowić jedno. Skłania nas do tego nie tylko słuszna sprawa, o którą ujęła się Rosja, ale i rozum polityczny. Wszechświatowe znaczenie chwili obecnej musi usunąć na plan dalszy wszelkie porachunki między nami. Daj Boże, by Słowiańszczyzna pod przewodem Rosji odparła Teutonów, jak odparła ich przed pięciu wiekami Polska i Litwa pod Grunwaldem”.

Za słowami poszły czyny. Polacy nie posłuchali niemieckich agentów, mobilizacja w polskiej części Imperium Rosyjskiego poszła sprawnie, polscy rekruci bili się dzielnie pod Tannenbergiem, a już w listopadzie 1914 r. sformowano pierwszy polski ochotniczy Legion Puławski do walki u boku armii rosyjskiej! Tego wszystkiego jednak nie dowiemy się z przekłamanych produkcji filmowych we współczesnej Polsce, podobnie zresztą, jak ostatnie filmy i książki pokazujące polsko-sowieckie braterstwo broni podczas II wojny światowej, zakończone wspólnym szturmem Berlina – powstały jeszcze w okresie komunistycznym. Nie znaczy to jednak, że na kłamstwa należy się godzić w milczeniu.

Tak jak znakomite efekty daje praca Stowarzyszenia KURSK Jerzego Tyca, chroniącego i odnawiającego pomniki i groby żołnierzy sowieckich poległych w walce o wyzwolenie ziem polskich – tak potrzeba nam przypominania już ponad 1.000 lat wspólnej historii! Trzeba przypomnieć wojów Jarosława przywracających polski tron prawowitemu księciu Kazimierzowi Odnowicielowi. Trzeba pamiętać o polskich ułanach dzielnie walczących w szeregach armii Kutuzowa. Trzeba biografii i tablic pamięci tych wszystkich Witkiewiczów, Grąbczewskich, Jarońskich, którzy całymi swymi żywotami przełamywali stulecia uprzedzeń i nieufności.

Polacy i Rosjanie nie są skazani na wrogość. Polaków i Rosjan nie może skłócić ani Zachód, ani żaden iczkerski prowokator. Polacy i Rosjanie są braćmi.

 

Konrad Rękas

Artykuł przeznaczony dla rosyjskich czytelników ukazał się w wersji oryginalnej na portalu Pravda.ru.

Za: http://xportal.pl/?p=35487

8.10.2019

3 thoughts on “Konrad Rękas: Polacy i Rosjanie – skazani na wojnę ?

  1. Nigdy Polacy się nie zgodzą na przewodnictwo Rosjan. Z dwóch powodów: Odrzucany rosyjską kulturę jak obcą dla nas i nie chcemy z nią mieć cokolwiek wspólnego. Po drugie jako przedstawiciele kultury łacińskiej, stoimy wyżej kulturowo od Rosjan .

    1. Zgodzą się zgodzą . Poczkaj jeszcze z 3 latka jak się JudeoPolonia nie uda to hamerykanie odpalą petardy. Wtedy miłość do Rosji zakwitnie raz jeszcze.

  2. Różnie to bywało w naszej polsko-rosyjskiej historii , ale nic nie zmieni faktu ,że Rosjanie to słowianie jak my i na pewno są nam bliźsi pod każdym względem niż reprezentanci zgniłego zachodu .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *