Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > „Konfederaci” rozeszli się do swoich piaskownic

„Konfederaci” rozeszli się do swoich piaskownic

Środowisko, które powołało do życia „Konfederację”, zaraz po wyborach do PE rozeszło się do własnych piaskownic, by dalej budować swój wizerunek głównych antysystemowców – stwierdził krytycznie monarchista Matuszewski po rozpoczęciu budowy nowej partii przez zadziwiającego Grzegorza Brauna. Potępienie eklektyzmu „Konfederacji” idzie zresztą z różnych stron (vide tekst p. Bodakowskiego), co wcale nas nie dziwi, jako że – jak pisał prof. Koneczny – „nie można być jednocześnie cywilizowanym na dwa sposoby, a tym mniej na sposobów kilka”. (GG.)

*

„KORONA nie na dziś

Grzegorz Braun ogłosił właśnie wolę założenia nowej partii politycznej o nazwie Konfederacja Korony Polskiej – w skrócie: KORONA. Wydany przez niego komunikat głosi, że „KORONA będzie właściwym narzędziem politycznego działania przedstawicieli Pobudki, sygnatariuszy Aktu Konfederacji Gietrzwałdzkiej, a także innych Polaków cywilizacji łacińskiej, życzliwie i z nadzieją podchodzących m.in. do mojego bezpośredniego zaangażowania w akcję polityczną w kampaniach wyborczych ostatnich lat” [1].

Sylwetki autora tych słów przedstawiać nie trzeba. Podobnie jak wielu z nas, śledzę działalność p. Grzegorza Brauna od dłuższego już czasu i bardzo cenię go zarówno za publicystykę – pełną fantastycznych analiz i głębokiej znajomości poruszanych tematów, jako gawędziarza, a także reżysera znakomitych filmów dokumentalnych. W środowisku monarchistycznym jest jednym z najwyżej i najgodniej prezentujących nasz sztandar na forum publicznym. A jednak, pomimo to (a może właśnie dlatego) od kilku miesięcy postawa p. Brauna coraz bardziej dziwi wskutek bardzo poważnej zmiany nastawienia do polityki bieżącej.

Otóż kilka miesięcy temu wyraził on (wcieloną potem w życie) chęć wejścia (w ramach Konfederacji) w koalicję z osobami i partiami z monarchizmem, integralnym konserwatyzmem oraz cywilizacją łacińską mającymi niewiele wspólnego. W tym z osobami politycznie dosyć dwuznacznymi czy wręcz skompromitowanymi, a także takimi, których poglądy da się co najwyżej podciągnąć pod niepodległościowy socjalizm. A wszystko to w celu zdobycia mandatu posła w instytucji stanowiącej dokładne przeciwieństwo wszystkiego, co p. Braun dotychczas głosił.

Zadać tu można pytanie: czy istotnie wierzy on w możliwość zmiany panujących tam stosunków? W realną szansę na rozsadzenie rządzących Europą sił, dysponujących nieosiągalną dla nas polityczną, medialną i finansową przewagą, przy pomocy haseł, których zsekularyzowane społeczeństwa Zachodu dawno już nie rozumieją?

Ogłoszona właśnie inicjatywa polityczna nasuwa podobne wątpliwości. Nazwa jest rzecz jasna niezwykle podniosła, ale nie może być wątpliwości, że na rozdrobnionej polskiej prawicy jest to kolejny rozbłysk, który szybko zgaśnie i nie pozostawi po sobie żadnego realnego śladu. Tym bardziej, że jest on pokłosiem podziału w  środowisku, które powołało do życia Konfederację w celu zdobycia mandatów do PE, a zaraz po wyborach rozeszło się do własnych piaskownic, by tam dalej budować wizerunek głównych antysystemowców RP (cokolwiek to znaczy). KORONA powstaje zresztą na bazie haseł, które rozumieją tylko ludzie z naszego środowiska. Są chwalebne, ale w szerszym odbiorze społecznym, poddanym od lat bez mała 30 populistycznemu praniu szarych komórek i coraz bardziej świeckiej propagandzie, poparcia nie znajdą – bo znaleźć nie mogą. Nie padają wszak na grunt po temu przygotowany, za to wyjałowiony brakiem wpływu tradycyjnej katolickiej wykładni etyki politycznej, kręgosłupa zasad, których strażnikiem było polskie ziemiaństwo, a także brakiem odpowiednich wzorów.

Mam wrażenie, że p. Grzegorz Braun popełnia ten sam błąd, co onegdaj wielu przed nim: wchodzi na ruchome piaski demokratycznej polityki łudząc się, że będzie w stanie cokolwiek zmienić. Niestety piaski te wciągną każdego, kto się do nich zbliży. P. Braun dalej prezentować będzie sztandar konserwatywny, ale reguły gry pochłoną go co raz bardziej. Obawiam się, że straci dzięki temu na wiarygodności. Dawniej brzydził się wyborami, a jedyny wyjątek czynił spraw samorządowych argumentując, że dotyczą naszego bezpośredniego otoczenia. Teraz wydaje się, że hamulce te już nie istnieją, a przygotowania do kolejnej wyborczej kampanii absorbują autora „Stałych wariantów gry” w stu procentach. Potem będzie kolejna. A potem jeszcze jedna… Nie łudźmy się: wszystkie one z niewielkimi szansami na realne powodzenie.

Nie piszę tych słów dla samej tylko krytyki p. Brauna, jestem natomiast przekonany, że najlepszą drogą postępowania jest ta, którą kroczył on od wielu lat: organizując grupy formacyjne i edukując – czy to poprzez wykłady i pogawędki, czy też znakomite filmy i książki. Inicjatywy takie, jak integralnie konserwatywna partia polityczna, nie mają szans powodzenia tak długo, jak długo nie istnieje społeczeństwo przygotowane na ich przyjęcie. Ukształtować je może tylko zmiana perspektywy politycznej na tę, w której wysiłek obliczony będzie nie na krótkie okresy, oddzielające jedne wybory od drugich, lecz na długoletnią, żmudną pracę u podstaw.

Najważniejsze to nie zejść z obranej drogi i nie dać się omamić demokratycznej grze i ułudzie, którą ona stwarza. Nie ważne jak długo potrwa droga do Restauracji, ważne, by budować jej gmach w oparciu o zdrowy fundament. I pamiętać, że – jak uczy Hieronim hr. Tarnowski:  „W zasadach stanowiących podstawy konserwatyzmu jest prawda, a prawda jest nieśmiertelna. I dlatego konserwatyzm można zwalczać, można mu przeczyć, ale wymazać go z powierzchni ziemi nie podobna. Jedno tylko może go zabić: jeżeli dla celów oportunistycznych zboczy od swojej ideologii i wejdzie w kompromis co do tych zasad, które stanowią jego rację bytu. Wtedy popełni samobójstwo”.

Wszystkim, którzy chcą odbudowy majestatu Państwa, słowa te jasno wskazują drogę postępowania. Próba podjęcia gry z demokracją i jej zasadami zawsze kończy się zwycięstwem demokracji.

Chcę mieć nadzieję, że inicjatywa p. Brauna nie będzie kolejnym tego przykładem. Nie ma ona szans realnego powodzenia na scenie politycznej, zdominowanej przez PiS, PO i inne partie o podobnym profilu etycznym, dysponujące znacznie większymi środkami i doświadczeniem politycznym. Należy zatem zadać pytanie o to, czy warto marnować siły i środki na to, co bezcelowe? Czy nie lepiej zaangażować ich w przedsięwzięcia mogące przeciągnąć na naszą stronę kolejne dusze? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam autorowi(m) nowej inicjatywy.

Mariusz Matuszewski”

Źródło: http://www.bibula.com/?p=108658 (30.06.2019).

[1] – „Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele,

Zakładam partię polityczną: Konfederacja Korony Polskiej – w skrócie: KORONA. Serdecznie zapraszam do energicznego włączenia się w jej działalność, a na dobry początek proszę o zbiórkę podpisów niezbędnych do formalnej rejestracji, o czym niżej.

KORONA będzie właściwym narzędziem politycznego działania przedstawicieli Pobudki, sygnatariuszy Aktu Konfederacji Gietrzwałdzkiej, a także innych Polaków cywilizacji łacińskiej, życzliwie i z nadzieją podchodzących m.in. do mojego bezpośredniego zaangażowania w akcję polityczną w kampaniach wyborczych ostatnich lat.

Uwaga: nasza KORONA będzie lojalnym i solidnym koalicjantem w ramach Konfederacji KORWIN-Braun-Godek-Narodowcy (również rejestrowanej obecnie jako partia „techniczna”, synergizująca działania polskich wolnościowców, narodowców, obrońców życia i innych środowisk patriotycznych).

Wniosek o rejestrację naszej partii, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami złożony dziś w Sądzie Rejonowym w Warszawie, wymaga formalnego poparcia ze strony co najmniej tysiąca obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. W poniższym linku przesyłam stosowny formularz. (…)

Z góry dziękuję, ZPB+

Grzegorz Braun”

Źródło: https://www.facebook.com/pobudkarybnik/posts/2878435198864587 (28.06.2019).

*

„Czy warto marnować siły i środki na to, co bezcelowe?”

„Odejście Liroya i Jakubiaka to wielka szansa dla Konfederacji

[WIDEO:] https://youtu.be/0xobevfoE18

Wielu obserwatorów sceny politycznej uważa, że Konfederacja (łącząca narodowców i wolnościowców) straci na odejściu Marka Jakubiaka i Piotra Liroya Marca, którzy powołali do życia Federację Jakubiak Liroy. Moim zdaniem, pomimo że Liroy i Jakubiak to sympatyczni politycy, to ich odejście jest pozytywne dla Konfederacji, która dzięki temu ma szansę stać się ugrupowaniem naprawdę konserwatywnym.

Poseł Liroy w wywiadach, jakie z nim przeprowadzałem, wielokrotnie deklarował swoje „centrowe” poglądy i dystansował się od etykietki prawicowca. Jego obecność w Konfederacji, choć jest to sympatyczny człowiek, była moim zdaniem nieporozumieniem, rozbijała prawicową tożsamość Konfederacji. Dla wyborców prawicowych Liroy był przeszkodą w traktowaniu Konfederacji jako prawicowej alternatywy. Można się więc cieszyć, że odnalazł swoją drogę poza Konfederacją, i scena polityczna nam się porządkuje.

Liroy Marzec o Korwinie i aborcji https://www.youtube.com/watch?v=zG1-sUgw8aQ&t=37s

Liroy o Konfederacji https://www.youtube.com/watch?v=rw2IGMQz_p8

Nie będę ukrywał, że poseł Marek Jakubiak swoimi wypowiedziami zdobył moją życzliwość. Byłem jednak zdziwiony tym, jakich dobrał sobie współpracowników. Szczególnie zgorszony jestem karierą w szeregach organizacji Federacji Jacka Bartyzela (syn znanego konserwatysty i monarchisty profesora Jacka Bartyzela). Jacek Bartyzel junior to były działacz Nowoczesnej, uczestnik Parad Równości, który deklarował swoje poparcie dla aborcji i małżeństw homoseksualistów, imigrantów. Oczywiście uznaję, że każdy może się nawrócić, ale mam pewne opory przed awansowaniem ludzi przez lata reprezentujących szkodliwe poglądy (jak chcą działać, to niech przez dekadę wykażą się, rozdając ulotki, wieszając plakaty i zbierając podpisy, a nie od razu będąc liderami ugrupowań aspirujących do miana patriotycznych).

W wywiadzie, jaki udzielił mi w 2015 roku, kandydując z listy Nowoczesnej Ryszarda Petru, Jacek Bartyzel zadeklarował, że „szczególną inspirację dla niego w dziedzinie filozofii politycznej stanowiła myśl Ayn Rand”, wyznaje liberalne poglądy w kwestiach obyczajowych, sympatyzował z Platformą Obywatelską, działał w Twoim Ruchu (był przewodniczącym koła partii Janusza Palikota), organizacji, która „w pełni odpowiadał mi w sprawach światopoglądu”.

Jacek Bartyzel opowiadał się za tym, „by handel marihuaną był legalny” (bo jest to „używka o wiele mniej szkodliwa od alkoholu czy tytoniu”), i by legalne było [jej] posiadanie oraz hodowla na własny użytek. Jacek Bartyzel deklarował też, że jest przeciwny zakazowi aborcji, postulowałby by in vitro legalne, podobnie opowiadał się za legalną prostytucją.

Na pytanie „czy należy wprowadzić zakaz propagowania zachowań szkodliwych dla zdrowia, homoseksualizmu, nikotynizmu czy hazardu?” Jacek Bartyzel odpowiedział: „Uważam to pytanie za niestosowne, bo obraźliwe dla homoseksualistów poprzez wymienianie ich w kontekście zachowań szkodliwych. Jako liberał jestem za tolerancją i równym traktowaniem ludzi bez względu na ich orientację seksualną. Promowanie tolerancji jest wręcz czynnością społecznie pożyteczną. Jeśli już mówimy o tym temacie, oczywiście jestem zwolennikiem związków partnerskich i uważam za haniebne zaniedbanie rządzących, że dotąd te nie zostały w Polsce wprowadzone”.

Oceniając Ruch Narodowy, Jacek Bartyzel stwierdził, że „Ruch Narodowy jest jedną z najbardziej odległych mi opcji politycznych, jakie istnieją i wykluczam jakąkolwiek współpracę”.

Dwa lata później w wideo wywiadzie, jaki udzielił Jacek Bartyzel w 2017 uczestniczący w paradzie gejów, usłyszałem, że ma takie same poglądy.

Jacek Władysław Bartyzel wyjaśnia czemu paraduje w Paradzie Równości 2017 https://www.youtube.com/watch?v=0xobevfoE18

Innym ze znanych polityków, który jest obecnie współpracownikiem posła Marka Jakubiaka, jest Artur Zawisza. Jednego nieobecność w Konfederacji jest zapewne medialnie bardzo wygodna dla sojuszu narodowców i wolnościowców, z racji oskarżeń wysuwanych wobec tego sympatycznego polityka.

Jan Bodakowski”

Źródło: https://prawy.pl/102725-odejscie-liroya-i-jakubiaka-to-wielka-szansa-dla-konfederacji/ (25.06.2019).

*

Nie może być politycznej i cywilizacyjnej syntezy socjalizmu (-ów) i personalizmu (antysocjalizmu) przede wszystkim dlatego, że kapitalizm jako ekonomiczna podstawa nie jednego socjalizmu jest zupełnie sprzeczny z filozofią personalizmu i zasadami cywilizacji łacińskiej-personalistycznej, za którą słowiański naród polski przed wiekami się opowiedział. Kapitalizm – jak się przez dwa stulecia okazało – to prosta droga do budowy cywilizacji gromadnościowej (kolektywistycznej), która chce dzisiaj ogarnąć cały świat (globalizacja socjalizmu bazującego na kapitalizmie). Nie może być więc mowy np. o sojuszu prokapitalistycznych „wolnościowców” i nacjonalistów-personalistów, czyli de facto o sojuszu socjalistów z antysocjalistami, o sojuszu zwolenników cywilizacji gromadnościowej ze zwolennikami cywilizacji personalistycznej. Albo – albo. Feliks Koneczny pisał:

Ponieważ odmienność cywilizacji polega w znacznej części na przeciwieństwach, nie można tedy być jednocześnie cywilizowanym na dwa sposoby (a tym mniej na sposobów kilka). Nie ma syntez cywilizacji. Jakżeż dojść do syntezy, skoro w każdej cywilizacji inna metoda, inne cechy i zasady? Czyż można za jednym razem pielęgnować rozmaitość i wprowadzać jednostajność? Tłumić rozwój społeczeństwa i przyznawać mu swobodę? Krzewić personalizm i tępić go równocześnie? Urządzanie życia zbiorowego jednocześnie według rozmaitych metod jest absurdem. Aut-aut.

Tyczy się to wszelkich zrzeszeń od małych do największych. Społeczeństwo, państwo, naród, nie mogą być cywilizowane na kilka sposobów; nawet państwo musi stanowić wyraz pewnej cywilizacji jeżeli ma zachować żywotność. Wszelka organizacja może się powieść natenczas tylko, gdy będzie cywilizacyjnie jednolita, z zachowaniem prawa współmierności, od którego nie ma wyjątków.

Trzeba się zdecydować, do jakiej się należy cywilizacji. Nie można być cywilizowanym jednocześnie na dwa sposoby.

Co więcej, być pożytecznym da się tylko w granicach pewnej cywilizacji. Istnieją granice pożyteczności, istnieją dla niej warunki. Ażeby być skutecznie pożytecznym, nie wystarcza chcieć. Pożyteczność względem danego zrzeszenia zawisła jest od trafnego przystosowania się do jego metody. (…)

Razem mogą chodzić tylko ludzie, dążący w tym samym kierunku; razem pracować można tylko tą samą metodą.”

Źródło: Feliks Koneczny, Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej http://www.nonpossumus.eu/biblioteka/feliks_koneczny/panstwo/

Zob. także:

Grzegorz Grabowski, Po co nam „Konfederacja”? – no właśnie https://wolna-polska.pl/wiadomosci/po-co-nam-konfederacja-no-wlasnie-2019-05 (31.05.2019).

Konfederacja okiem Leszka Bubla https://wolna-polska.pl/wiadomosci/konfederacja-okiem-leszka-bubla-2019-05 (16.05.2019).

.

7 thoughts on “„Konfederaci” rozeszli się do swoich piaskownic

  1. Budowanie kolejnej partii po tak bolesnej porażce poprzedniej jest kpiną z nas wszystkich gdyż ewidentnie nie chodzi tu o jakieś patriotyczne cele tylko polityczne ambicje chyba tylko już jednego człowieka w postaci pana Grzegorza Brauna. Śmiem twierdzić że „KORONA „ też nie odniesie sukcesu. Wydaje mi się że inteligentny człowiek powinien zacząć od analizy przyczyn odniesionej porażki i skupić się na opracowaniu nowych celów programowych które znacznie powiększą jego elektorat ? Czego by chcieli te 43% ludzi którzy nie brali udziału w wyborach ? Jak ich nakłonić do wzięcia udziału w następnych ?

  2. Do : „czesio i muchy”

    „nigdy się to nie uda bo brak tam Polaków patriotów!”
    ================================================================
    I tu się z Tobą w pełni zgadzam – przypadkowo znalazłem w necie materiał dowodowy potwierdzający moje obawy.

    Do tematu.

    Wiedza archiwalna znaleziona w necie.

    Motto :

    Świat jest teatrem, aktorami ludzie…

    – Szekspir

    Link :

    https://archiwa-ipn.blogspot.com/2012/03/jak-goldberg-sta-sie-korwinem-mikke.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *