Strona główna > Świat > Kiedyś pomogłem sprzedać kłamstwo. To dzieje się znowu. Płk Lawrence Wilkerson

Kiedyś pomogłem sprzedać kłamstwo. To dzieje się znowu. Płk Lawrence Wilkerson


Colin Powell pokazuje fiolkę rzekomo zawierającą iracki wąglik na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.

W tym tygodniu mija 15 rocznica wystąpienia Colina Powella, wtedy sekretarza stanu, na ZO ONZ, by sprzedać wojnę wyprzedzającą z Irakiem. Jako jego szef sztabu, pomogłem mu namalować jasny obraz, że wojna była jedyną opcją, że kiedy „przeciwstawiamy się reżimowi który ma ambicje regionalnej dominacji, ukrywa broń masowego niszczenia i daje schronienie i czynne wsparcie terrorystom, nie przeciwstawiamy się przeszłości, a teraźniejszości. Jeśli nie zadziałamy, to będziemy musieli stawić czoła jeszcze bardziej przerażającej przyszłości”.

Po wystąpieniu Mr Powella tego zimnego dnia, zastanawiałem się nad tym co zrobiliśmy. Wtedy myślałem, że cała nasza praca była na nic – i pomimo jego wysiłków, nie zdobyliśmy istotnego poparcia międzynarodowego. Ale późniejsze badania opinii publicznej w tym samym dniu i tygodniu pokazały, że przekonał wielu Amerykanów. Wiedziałem iż dlatego wybrano go do tej prezentacji w pierwszej kolejności: jego pozycja u Amerykanów była mocniejsza od któregokolwiek członka administracji Busha.

Prezydent George W. Bush rozkazałby wojnę nawet bez tej prezentacji w ONZ, albo gdyby sekretarz Powell nieszczęśliwie zawiódł. Ale pozycja sekretarza była ważną częścią 2-letniego wysiłku rządu Busha wprowadzenia Amerykanów w wojnę.

Ta próba doprowadziła do wojny z Irakiem – której skutkiem były katastrofalne straty dla regionu i dowodzonej przez USA koalicji, i która zdestabilizowała cały Bliski Wschód.

Nie powinno się o tym zapominać kiedy rząd Trumpa stosuje ten sam scenariusz żeby sprawić fałszywe wrażenie, że wojna jest jedynym sposobem zajęcia się zagrożeniem stwarzanym przez Iran.

Ponad miesiąc temu ambasador USA przy ONZ, Nikki Haley, powiedziała, że rząd ma „bezsporne” dowody na to, że Iran nie spełniał rezolucji Rady Bezpieczeństwa odnośnie programu pocisków batalistycznych i Jemenu. Tak jak Mr Powell, Ms Haley pokazała zdjęcia satelitarne i inne fizyczne dowody dostępne jedynie dla amerykańskiej społeczności wywiadowczej. Ale dowody nie wystarczyły.

Zadziwiające, jak podobny był ten moment do prezentacji Powella w 2003 o. irackiej broni masowego rażenia – i tego jak metody administracji Trumpa ogólnie pasują do metod stosowanych przez prezydenta Busha i wiceprezydenta Dicka Cheneya. Kiedy obserwowałem Ms Haley z Agencji Wywiadu Obronnego, chciałem odtworzyć wideo Mr Powella na ścianie za nią, żeby Amerykanie mogli natychmiast rozpoznać, w jaki sposób wpychano ich na tę samą ścieżkę jak w 2003 – w końcu do wojny . Tylko ta wojna z Iranem, krajem prawie 80 mln ludzi, których ogromna strategiczna głębia i trudny teren czynią go znacznie większym wyzwaniem niż Irak, byłaby 10 do 15 razy gorsza niż wojna w Iraku pod względem strat i kosztów.

Jeśli chcemy nieco bardziej oficjalnego oświadczenia o planach administracji Trumpa wobec Iranu, musimy tylko przyjrzeć się niedawno wydanej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, która mówi: „Im dłużej ignorujemy zagrożenia ze strony krajów zdeterminowanych do proliferacji i rozwoju broni masowego niszczenia, tym gorsze stają się takie zagrożenia, i mniej mamy opcji obronnych”. Zespół Bush-Cheney nie mógłby powiedzieć tego lepiej kiedy rozważał inwazję na Irak. [National Security Strategy]

Strategia uważa Iran za jedno z największych zagrożeń z jakimi boryka się Ameryka, podobnie jak prezydent Bush wrobił Saddama Husseina w Iraku. Z Chinami, Rosją i Koreą Północną przedstawiającymi znacznie większe wyzwania dla Ameryki i jej sojuszników niż Iran, należy zastanowić się skąd zespół Trumpa bierze swoje pomysły.

Choć prezentacja Ms Haley nie trafiła w cel, i nikt inny niż elita bezpieczeństwa narodowego nie przeczyta tej strategii, to nie będzie to miało znaczenia. Widzieliśmy to już wcześniej: kampania oparta na upolitycznieniu wywiadu i krótkowzrocznych decyzjach politycznych by uzasadnić wojnę. I naród amerykański najwyraźniej przyzwyczaił się do podżegania przez władzę wykonawczą – zatwierdzonego niemal jednogłośnie przez Kongres – że takie działania nie są kwestionowane w znaczący sposób.

Jak dotąd agencje informacyjne w większości nie zdołały obalić fałszywych narracji wychodzących z Białego Domu Trumpa o Iranie. Na początku listopada agencje informacyjne utknęły na roszczeniach anonimowych amerykańskich urzędników, że nowo wydane dokumenty z  ‚kryjówki’ Osamy bin Ladena stanowiły „dowód na poparcie Iranu dla wojny Al-Kaidy ze Stanami Zjednoczonymi”.

Jest to żywe przypomnienie desperackich prób wiceprezydenta Cheneya w latach 2002-2003, by stworzyć dowód na związek Saddama Husseina z Al-Kaidą z więźniami w Zatoce Guantanamo. To przypomina zapewnienia Mr Powella przez dyrektora CIA, George’a Teneta, że związek Saddama Husseina z Osamą bin Ladenem był najistotniejszy w jego prezentacji w ONZ. Dziś wiemy jak okropnie Mr Tenet się mylił.

Dziś analitycy twierdzący, że bliskie stosunki Al-Kaidy z Iranem pochodzą z Fundacji Obrony Demokracji, która gwałtownie sprzeciwia się irańskiemu porozumieniu nuklearnemu i bezwstydnie wzywa do zmiany reżimu w Iranie.

Wydaje się nie mieć znaczenia to czy 15 z 19 porywaczy 11 września było Saudyjczykami, a żaden nie był Irańczykiem. Albo, czy według amerykańskiego wywiadu, z grup wymienionych jako aktywnie wrogie USA, tylko jedna jest luźno powiązana z Iranem, a Hezbollah się nie liczy. Bardziej niż kiedykolwiek Fundacja Obrony Demokracji wydaje się być Biurem Specjalnych Planów Pentagonu, które głosiły fałsz na poparcie wojny z Irakiem.

Sprawa administracji Trumpa – wojna z Iranem jest znacznie szersza niż praca Ms Haley. Powinniśmy uwzględnić prezydenckie ultimatum odstąpienia w styczniu, że Kongres musi „naprawić” irańskie porozumienie nuklearne, pomimo wykonania go przez Iran; presja Białego Domu na społeczność wywiadowczą by spreparowała dowody na nieposłuszeństwo Iranu; i administracja niedawne protesty w Iranie postanowiła postrzegać jako początek zmiany reżimu. Podobnie jak administracja Busha, te pozornie niepowiązane ze sobą wydarzenia służą stworzeniu narracji, że wojna z Iranem jest jedyną wykonalną polityką.

Kiedy patrzę wstecz na nasz marsz w stronę wojny z Irakiem, to zdaję sobie sprawę, że to nie wydawało się dla nas istotne, że używaliśmy tandetnego lub wyselekcjonowanego wywiadu, że nierealistyczne było twierdzenie, że wojna „zapłaci za siebie”, zamiast kosztować tryliony dolarów; że mogliśmy być beznadziejnie naiwni myśląc, że wojna doprowadzi do demokracji, zamiast popchnąć region w ruch spiralny w dół.

Jedynym celem naszych działań była sprzedaż Amerykanom sprawy wojny z Irakiem. Sondaże pokazały, że to zrobiliśmy. Mr Trump ze swoim zespołem próbują zrobić to jeszcze raz. Jeśli nie będziemy ostrożni, odniosą sukces.

Lawrence Wilkerson, emerytowany pułkownik US Army, wykładowca w College of William & Mary, był szefem sztabu sekretarza Colina Powella 2002-2005.

Płk Lawrence Wilkerson

Tłum. Ola Gordon

Źródło:http://www.thetruthseeker.co.uk/?p=165351