Strona główna > Bez kategorii > Katastrem w Polaków

Katastrem w Polaków

źródło: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl

Jeżeli ktoś przygotowuje talerz i sztućce, to zapewne szykuje się do konsumpcji. Od wielu lat poprzez zmiany w prawie, m.in. geodezyjnym i kartograficznym, w ustawie o gospodarce nieruchomościami oraz innych przepisach szykowano grunt do wprowadzenia w Polsce podatku katastralnego.

I o to w tym wszystkim chodzi!
W parze z dyskusją nad zmianą porządku prawnego idą też pewne fakty. Od kilku lat powiaty na szeroką skalę realizują modernizację ewidencji gruntów i budynków. Wiele z nich już zakończyło te prace. Można by powiedzieć, że Polska jest przygotowana do wprowadzenia podatku katastralnego. Brakuje tylko odrębnej ustawy, która zwieńczyłaby czynione od lat przygotowania. Sytuacja tabudzi zrozumiałe emocje, bo przecież, w skrajnym przypadku, taki podatek – obliczany od wartości nieruchomości – mógłby wielu Polaków, zwłaszcza tych uboższych, pozbawić własności.

Kataster wczoraj i dziś
Z pojęciem katastru mamy do czynienia od dawna. Kataster, czyli publiczny rejestr danych o gruntach i budynkach, istnieje od co najmniej czterech tysięcy lat. Znały go: starożytny Egipt, Grecja i Rzym. Pierwszy dokument katastralny w średniowiecznej Europie powstał w XI-wiecznej Anglii. Ze średniowiecznej łaciny wywodzi się termin catastrum, który oznacza rejestr pogłównego (pogłówne – podatek płacony nie od dochodu, ale od osoby). Bardzo ciekawe rozwiązania katastru posiadały XIX-wieczne monarchie: austriacka i pruska. W Polsce pierwszy podatek gruntowy wprowadził w XIV wieku Kazimierz Wielki jako tzw. łanowe lub poradlne, które zastąpiono w XVI wieku podymnym.

Obecny system rejestru gruntów i budynków (kataster) w Polsce oparty jest na przepisach pochodzących jeszcze z lat czterdziestych ubiegłego stulecia. Jest zbudowany na mapach geodezyjnych i zawiera opis gruntów i budynków stanowiących odrębną własność. Również i ten system jest stale unowocześniany poprzez zastąpienie map bazą numeryczną. Po co taki rejestr?

Widmo nowego podatku
W zasadzie od kilku tysięcy lat nic się nie zmieniło. Tak samo władający państwami satrapowie, jak i demokratyczne rządy potrzebują informacji o tym, ile majątku nieruchomego posiadają ich obywatele. Przez podatek PIT rząd wie, jakie posiadamy dochody, ale to mu nie wystarczy. Po co rządowi ta wiedza? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to znowu chodzi o pieniądze. Wiedza ta zawsze służyła do obliczania wymiaru podatku, który płacili obywatele. Oprócz wymiaru podatków rejestr zawiera także inne informacje, tj.: położenie i granice działek, ich powierzchnię, rodzaj użytków rolnych czy klasę bonitacyjną gruntów ornych. Kataster przechowuje też informacje o budynkach, tzn. ich dane techniczne, funkcje użytkowe, położenie czy przeznaczenie. W oparciu o tak zgromadzoną wiedzę w wielu krajach na świecie wprowadzono podatek zwany katastralnym, stanowiący jakiś promil oszacowanej wartości nieruchomości.

Wciąż i nieustannie rządzący Polską publicznie odżegnują się od zamiaru wprowadzenia w naszym kraju podatku katastralnego. My zaś obserwujemy trwające od lat przygotowania do tego przedsięwzięcia. Stąd analogia z talerzem i sztućcami sama ciśnie się na usta. Rosyjski arystokrata, książę Aleksander Gorczakow, nie wierzył w niezdementowane informacje, tzn. wierzył w te, którym zaprzeczano.

Nie od dziś mówi się, iż podatek katastralny miałby zastąpić dotychczas obowiązujące podatki: od nieruchomości, rolny, leśny oraz od spadków i darowizn. Zmieniłaby się także metodologia naliczania podatku. Nie będzie on już liczony od powierzchni nieruchomości, jak to jest obecnie, ale od jej wartości, i będzie stanowił procent wartości nieruchomości. Jaki to będzie procent? Nie wiemy. Za rządów SLD mówiło się o 1 proc. takiego podatku liczonego od ceny całej nieruchomości. Ale możemy krótko prześledzić, jak wyglądają takie rozwiązania w innych państwach.

Podatek katastralny za granicą…
Podatek katastralny obowiązuje już u naszych niedalekich sąsiadów z dawnego bloku socjalistycznego. Wprowadziły go Litwa, Łotwa i Estonia. Na Litwie taki podatek wynosi 1,5 proc. wartości nieruchomości gruntowej oraz od 0,3 proc. do 1 proc. wartości nieruchomości budowlanej. W tym państwie obowiązuje także podatek od najdroższych nieruchomości, który wynosi 1 proc. ich wartości w stosunku rocznym. Łotwa zastosowała jednolite stawki podatkowe zarówno od nieruchomości gruntowych, jak i budowlanych, które wynoszą 1,5 proc. ich wartości. Przy czym kraj ten stosuje rozliczne ulgi. Obowiązujący w Estonii podatek gruntowy jest naliczany nawet do 2,5 proc. wartości gruntu. W krajach nadbałtyckich, podobnie jak w Polsce, obywatele nie należą do najzamożniejszych, a mimo to rządy tych państw zdecydowały się na wprowadzenie podatku katastralnego. W Niemczech taki podatek wynosi średnio ok. 2 proc., w Stanach Zjednoczonych w zależności od stanu od 1 do 2 procent.

Plany już są
Niektórzy politycy próbują nas uspokajać, twierdząc, że wprowadzenie podatku katastralnego musi być poprzedzone masową wyceną nieruchomości, co jest operacją dość skomplikowaną i wymaga bardzo kosztownych działań przedwstępnych, zwłaszcza uporządkowania danych wieczystoksięgowych, jak również danych w systemie ewidencji gruntów i budynków. Wymaga zatrudnienia jeżeli nie armii, to co najmniej dywizji urzędników, którzy zajmą się wyceną nieruchomości oraz liczeniem współczynników waloryzacji podatku. Ale, jak wspomniano wcześniej, niektóre z tych procesów już się dokonują.

Ostatnio burzę wywołały zapisy przygotowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego dokumentu pt. “Założenia krajowej polityki miejskiej do roku 2020″. Znajdujemy w nim plany wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości bądź podatku zależnego pośrednio od wartości nieruchomości.

Zamach na własność
Jesteśmy społeczeństwem raczej ubogim i obciążonym licznymi podatkami, państwem, gdzie są bardzo wysokie koszty pracy, co wpływa i na poziom bezrobocia, i na ucieczkę w szarą strefę. Ale wielu Polaków posiada nieruchomości czy to dziedziczone, czy nabyte latami wyrzeczeń i ciężkiej pracy: mieszkania w dużych miastach lub domy jednorodzinne. Jeżeli przyjmiemy średnią wartość takiej nieruchomości wynoszącą 1 mln złotych, to roczny podatek katastralny dla niej mógłby wynosić od 10 do 20 tys. złotych. Miesięcznie daje to kwotę od 800 do 1600 złotych. Obecnie obowiązujący podatek od nieruchomości jest kilkakrotnie niższy. A więc jest się czego bać.

Zarówno premier Donald Tusk, jak i wicepremier Waldemar Pawlak twierdzili już wielokrotnie, iż rząd nie zamierza wprowadzić w naszym kraju podatku katastralnego, ale pomni słów Alexisa de Toquevilla: “Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy” – mamy prawo nie wierzyć w zapewnienia polityków. Ilustracją słów ministra spraw zagranicznych II Republiki niech będzie nadmierny rozwój fiskalizmu w Grecji poprzedzający wybuch kryzysu i załamanie finansów tego państwa.

Mieliśmy już spontaniczny ruch społeczny w sprawie ACTA i ruch społeczny w obronie katolickich mediów. Potrzebujemy dziś akcji społecznej w obronie osobistego stanu posiadania Polaków, pamiętając, że to, co stanowiło majątek państwowy, zostało na przestrzeni ostatniego dwudziestolecia ordynarnie rozszabrowane.

Mirosław Król radny, starosta powiatu świdnickiego
http://www.naszdziennik.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.