Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Jesteśmy brutalnymi ekstremistami

Jesteśmy brutalnymi ekstremistami

Nastały czasy agresywnej cenzury Internetu. To czego obawiali się aktywiści walczący o wolność słowa w sieci, co znamy jako protesty przeciw ACTA, właśnie stało się faktem. Kartele internetowe wdrażają kolejne reguły cenzorskie celem wyeliminowania niewygodnych tematów z niezależnych mediów. 

Oczywiście przoduje w tym korporacja Google, która ostatnio wprowadziła szereg działań zmierzających do ocenzurowania przestrzeni medialnej. Kierunek zmian w Internecie najłatwiej opisać na podstawie tego co spotyka w ostatnim czasie portal zmianynaziemi.pl

Od połowy października weszły nowe zasady współpracy z Google dla wydawców. Skutkuje to tym, że każdego dnia otrzymujemy kolejne żądania usunięcia treści klasyfikowanych jako „brutalny ekstremizm”. Wystarczy napisać coś niepochlebnego o Żydach, homoseksualistach, o szczepionkach, o islamizacji Europy, czy ukrainizacji Polski jest to klasyfikowane jako brutalny ekstremizm i Google domaga się kasowania takiej zawartości grożąc blokadą konta.

Oczywiście to wydawca musi domyślić się co jest tym mitycznym „ekstremizmem”. Często klasyfikowane tak są treści na temat kosmosu, lub ekologii! Można odnieść wrażenie, że treść artykułu nie ma znaczenia. Liczy się to, co napisano w komentarzach. A ponieważ niektórym użytkownikom wszystko potrafi się kojarzyć z żydami to wystarczy jeden komentarz i setki stron zostaje poznawionych monetyzacji, a nad serwisem zawisa widmo blokady konta, a w konsekwencji „zagłodzenia” naszego niezależnego medium.

Stwarza to możliwość niszczenia portali za pomocą trolli, którzy mogą po prostu zasypywać portal komentarzami, które od razu zostaną zinterpretowane przez Google jako wspomniany „brutalny ekstremizm”. Sprawa jest poważna, bo przy powszechności usuwania reklam przez użytkowników za pomocą programów typu AdBlock, ryzyko blokady konta na skutek rzekomego „brutalnego ekstremizmu” oznacza po prostu brak możliwości finansowania działalności portalu.

Tak właśnie został zaatakowany wcześniej portal nczas.com, ktory utracił monetyzację na skutek komentarzy użytkowników. Po przywróceniu zarabiania, redakcja ta zupełnie zrezygnowała z możliwości dodawania komentarzy pod artykułami. Jeszcze niedawno wydawało się, że jest to zbyt radykalne rozwiązanie, ale w obliczu wydarzeń z ostatnich dwóch tygodni, można stwierdzić, że możliwość dodawania komentarzy bez moderacji oznacza ryzyko zakończenia działalności portalu. Dlatego na skutek obecnych działań podjęliśmy decyzję o moderacji wszystkich komentarzy dodawanych w ramach naszych portali. Jest to nasza obrona konieczna. Niestety w czasach cenzury nie wszystkie będą mogły się ukazać, chyba, że od razu bez monetyzacji.

Jednak nawet moderowanie komentarzy nie daje szans na uchronienie się przed byciem zaklasyfikowanym jako brutalny ekstremista. Jest tak dlatego, że nie wiadomo do końca, co może się nie spodobać cenzorom. Niekiedy brutalnym ekstremizmem może być nawet awatar użytkownika, zwłaszcza jeśli zawiera symbolikę słowiańską, klasyfikowaną przez Google jako faszyzm. Kryteria decydowania co jest ekstremizmem są bardzo niejasno zdefiniowane. Na przykład jako ekstremistyczne oznaczono nasze artykuły krytyczne wobec działalności papieża Franciszka, albo zmian klimatu.

Jeszcze bardziej zaskakuje zakaz pisania artykułów na temat sposobów zwalczania pedofilii. Nie wolno również powiedzieć złego słowa na ukraińskich nacjonalistów. Użycie zwrotu „banderowcy” jest surowo zabronione. Znaczy to tylko tyle, że „brutalnym ekstremizmem” może być wszystko co ma na myśli Google, w zależności od potrzeby chwili i wytycznych, na przykład zdefiniowanych podczas obrad nieformalnego rządu światowego zwanego Grupą Bilderberg.

Tak się składa, że po ostatnim spotkaniu tego gremium zalecono walkę z „ekstremizmem” w Internecie za pomocą demonetyzacji niepokornych wydawców. Wdrożenie tych zaleceń zajęło Google zaledwie kilka tygodni, bo już w połowie roku Google zaatakowało wydawców na portalu YouTube. W maju wprowadzono na tej platformie specjalny system ich oceny, tak zwany P-Score, wzorowany na systemie oceny obywateli stosowanym w rzekomo totalitarnych Chinach. Jeśli ktoś ma mały P-Score, z powodów znanych tylko Google, to choćby miał najlepszy kontent, zostanie zdławiony, a Ci, którzy dodają zawartość zgodną z lewicowym nurtem są podbijani do nieprzyzwoitości. Dawny slogan YouTube – Broadcast Yourself – brzmi teraz jak ponury żart. Takie są właśnie konsekwencje praktycznego monopolu tel platformy wideo w Internecie.

Obecna sytuacja wydawców jest jeszcze gorsza niż tych w czasach PRL. Za słowa grozi spotkanie z prokuratorem, a wtedy przynajmniej istniał urząd cenzury na ulicy Mysiej w Warszawie i można było się dowiedzieć u konkretnego człowieka o czym wolno pisać, a co jest zabronione. Cenzora można było niekiedy lekko zmanipulować swoim intelektem, pisząc o czymś w taki sposób, że cenzura to dopuszczała do publikacji. Obecnie nie ma się nawet do kogo odwołać, a Google umożliwia sprawdzenie po cenzurze tylko stu artykułów miesięcznie, a ciągłe powiększanie się listy ocenzurowanych artykułów zwiększa ryzyko blokady konta.

Polski rząd nie robi nic, aby zdyscyplinować amerykańskie korporacje, realnie już cenzurujące Internet, mimo, że ich działalność cenzorska jest jawnym pogwałceniem polskiej Konstytucji. Jednak jeśli nasi polskojęzyczni politycy nie mogą nawet nałożyć podatku cyfrowego na amerykańskie kartele internetowe, to co dopiero domagać się przestrzegania przez nie w Polsce, polskiego prawa…

Co więcej nasz rząd ma w planach własne działania przeciwko wolności słowa. Na przykład reglamentowanie dostępu do zawodu dziennikarza, co nie będzie tak proste jak obecnie, a na dodatek pojawiają się pomysły sankcjonowania za tak zwane fake newsy. Nie wiadomo czy to oznacza powstanie ministerstwa prawdy, ale wiadomo, że obecni rządzący światem potraktowali powieść George’a Orwella „Rok 1984” nie jako przestrogę, ale jako instrukcję i stworzyli świat nawet gorszy od tego opisanego w tej dystopii, a przecież dopiero się rozkręcają.

Zatem witamy w świecie myślozbrodni, nastał Nowy Porządek Świata, a wszyscy, którzy nie przyjmują tego do wiadomości zostaną po prostu nazwani „brutalnymi ekstremistami”, z którymi prędzej czy później ktoś zrobi porządek.

Ten artykuł nie będzie monetyzowany na skutek ryzyka wystąpienia brutalnego ekstremizmu. Jeśli chcesz nas wspomóc, wpłać darowiznę na utrzymanie portalu. Używasz AdBlock, ale podoba Ci się to co tu czytasz? Wpłać cegiełkę na utrzymanie portalu

Za: https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/jestesmy-brutalnymi-ekstremistami

4.11.2019

One thought on “Jesteśmy brutalnymi ekstremistami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *