Strona główna > Świat > Jedwabna recydywa a wojna z terrorem

Jedwabna recydywa a wojna z terrorem


Przy artykułach tego typu zawsze mam pewien problem: czy napisać go w sposób zrozumiały dla szerokiej grupy ludzi, również tych niezbyt zorientowanych w zakulisowych politycznych konszachtach czy skierować go jedynie do tych, którzy zdają sobie sprawę w jakim bagnie tonie świat (a wraz z nim Polska) od 11 września 2001 roku. W tym wypadku wybiorę opcję numer 1 i mam nadzieję, że będzie to słuszny wybór.

Na początek chciałbym wyjaśnić tytułowe pojęcie „Jedwabna recydywa”. Pewnie niewiele osób z szerokiego grona „przebudzonych” w ciągu ostatnich kilku lat zdaje sobie sprawę, że nagonka, którą na Naród Polski od kilku miesięcy prowadzi międzynarodowe żydostwo nie jest czymś zupełnie nowym. Jest to jedynie „podkręcenie” do granic możliwości metody kłamstwa, propagandy i zniesławienia, którą żydostwo zastosowało w lipcu 2001 roku.

To właśnie wtedy, 17 lat temu w miejscowości Jedwabne została odstawiona propagandowa szopka, mająca na celu zatruwanie umysłów Polaków kompleksem winy. Ów przedstawienie, wyreżyserowane przez warszawskie marionetki i ich żydowskich panów w mojej ocenie miało jeden cel: zalegitymizować udział Polski w nadchodzącej „wojnie z terrorem”. Czym jest ów wojna z terrorem i jak niby tak marginalne wydarzenie miałoby wpłynąć na polską opinie publiczną?

Zacznijmy od wyjaśnienia pojęcia „wojna z terrorem”. Jest to hasło, użyte po raz pierwszy przez prezydenta USA G. W. Busha 16 września 2001 roku, 5 dni po samobójczych atakach obywateli Arabii Saudyjskiej na nowojorskie WTC. Jest to jednak czysto teoretyczne wyjaśnienie. Bo właściwie to co z owymi atakami wspólnego miał Irak Saddama Husseina, który terrorystów z Al-Kaidy miał w zwyczaju rozstrzeliwać bez wyroku a który w ramach owej wojny został zrównany z ziemią?

Żeby zrozumieć czym naprawdę jest wojna z terrorem, należy cofnąć się do 1979 roku. Tak, to już 39 lat temu, w lipcu 1979 roku, na Jerozolimskiej Konferencji o Międzynarodowym Terroryzmie, która odbyła się w Hotelu Hilton w Jerozolimie, żydowscy politycy i wojskowi zdecydowali o zapoczątkowaniu propagandowej ofensywy, mającej na celu promocję zjawiska „wojny z terroryzmem”. Zaledwie 2 miesiące później dyrektor Mossadu, Isser Harel w rozmowie z amerykańskim dziennikarzem Michaelem Evansem spytany czy terroryzm dotrze do Ameryki odpowiedział, że pierwszym celem terrorystów w USA będzie najwyższy budynek w Nowym Jorku. Jasnowidz? 3 lata później, na łamach pisma Kivunim opublikowano plan Yinona, plan rozbicia Bliskiego Wschodu na mniejsze państewka, wedle klucza religijnego.

Tak więc wojnę z terrorem zaplanowano na lata przed atakami na WTC i nie polega ona na tym, co wmawiają nam kontrolowane przez amerykańskie i izraelskie służby specjalne „opiniotwórcze” media. W największym skrócie wojna z terrorem to wojna o hegemonię Izraela na Bliskim Wschodzie, prowadzona rzecz jasna przy pomocy amerykańskiego mięsa armatniego, ich europejskich sojuszników i innych, mniej lub bardziej zradykalizowanych band islamskich, napadających na świeckich, panarabskich przywódców w rejonie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

Jeżeli już wyjaśniłem o co tak „dzielnie” walczyli nasi rodacy w czasie wojny irackiej, pora na wyjaśnienie w jaki sposób szopka w Jedwabnym miałaby wpłynąć na legitymizację działań polskojęzycznych marionetek z opcji SLD, którzy wepchali nas w dwie wojny, poświęcając życie Polaków w walce o żydowskie interesy. Zastanawiając się dłuższy czas nad tym czy Ci osobnicy, którzy klękali przed Żydami w Jedwabnym i kilka miesięcy później podpisywali świstek o wysłaniu polskich żołnierzy do Afganistanu mogli chociaż przez chwilę pomyśleć o czymś takim jak słowo „NIE” doszedłem do wniosku, że nie, taka sytuacja nie miała prawa zaistnieć.

Jeżeli więc żadna jedwabna szopka nie miała wpływu na całkowity wasalizm, zarówno postkomunistów jak i tym bardziej postsolidarnościowców wobec amerykańskich planów, doszedłem do wniosku, że jedynymi ofiarami owej propagandy mieliśmy być my, Polacy. W jaki sposób? Dosyć prosty. Józef Goebbels powiedział kiedyś, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. W tym przypadku właśnie zadziałał ten mechanizm. Wmawianie Polakom, że są mordercami i rabusiami a jeżeli nie to co najmniej potomkami morderców i rabusiów musi pozostawić ślad na naszej psychice.

Człowiek kierujący się jakimikolwiek wyższymi wartościami, nie będący zdeprawowanym zwierzęciem słysząc, że jest winny zbrodni, albo że jego bliscy, rodacy, sąsiedzi są winni zbrodni zaczyna się tego wypierać. Kiedy już jego umysł został zaprogramowany, że ma się wstydzić określonych „niegodnych człowieka zachowań”, jakimi w domyśle ma być negowanie jakichkolwiek działań żydostwa, staje się zwyczajnym konformistą, przyjmującym bezkrytycznie każde działanie polskojęzycznych elit, poświęcających życie Polaków dla Wielkiego Izraela.

Tak było w 2001 roku. Jednak wtedy Polacy byli skrajnie wybiedzonym narodem, zmęczonym walkami politycznych frakcji i niezdającym sobie sprawy z tego co będzie później. Dzisiaj sytuacja jest inna. Rozwój technologii, powszechny dostęp do informacji, wzbogacenie się części społeczeństwa oraz inne korzystne dla rozwoju świadomości warunki sprawiły, że nadwiślańska masa jest już dużo trudniejszą do obróbki. Dlatego też wojna z Narodem Polskim rozpoczęła się dużo wcześniej. Już od 5 miesięcy żydostwo pluje jadem ze wszystkich stron świata i procederu tego końca nie widać.

Jaki jest jego ostateczny cel? W mojej ocenie Polska ma wziąć decydujący udział w dokończeniu „wojny z terroryzmem”. Ponieważ europejscy przywódcy ze względu na potężne diaspory islamistów hodowanych na swoim podwórku oraz powiązania gospodarcze z krajami arabskimi nie mogą już bezmyślnie wspierać interesu Izraela na Bliskim Wschodzie, Żydzi potrzebują legitymizacji swoich oraz amerykańskich działań u tradycyjnych, postzimnowojennych wasali.

Amerykański generał Wesley Clark powiedział w 2007 roku, że w ramach wojny z terrorem Stany Zjednoczone zaatakują kolejno: Irak, Syrię, Liban, Libię, Somalię, Sudan i Iran. Wiedząc to typuję, że intensywna obróbka Polaków zakończy się prawdopodobnie dopiero wtedy, kiedy Teheran zostanie zrównany z ziemią. Oczywiście jest jeszcze alternatywna opcja: że to Tel Awiw zostanie zrównany z ziemią. Wtedy propaganda się jeszcze zaostrzy a jej celem będzie całkowity paraliż jakiegokolwiek oporu tubylców wobec przenoszenia Izraela na obszar Europy Środkowo-Wschodniej.


One thought on “Jedwabna recydywa a wojna z terrorem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *