Strona główna > Polska > IPN – Informacja Praktycznie Niedostępna

IPN – Informacja Praktycznie Niedostępna


Informacja stanowi podstawowe narzędzie rządzenia. Zbieraniem jak największej bazy danych trudni się wywiad. W internecie jest wiele linków poświęconych danym o obozach pracy przymusowej, koncentracyjnych jak też ofiarach, które tam trafiły w czasie II wojny światowej. Do niedawna adres internetowy IPN dawał możliwość znalezienia informacji o bliskich, którzy trafili w niszczące tryby  machiny wojennej. Archiwum IPN dysponuje wykazem imiennym więźniów i obozów na terenie Polski. Inne ośrodki w postaci fundacji oferują informacje opisujące strukturę fundacji, charakter danych takich jak zdjęcia, mikrofilmy dokumentów, anonimowe zdjęcia, ale brak w nich dostępnych dla poszukującego prostego wykazu imiennego więźniów, czy pracowników przymusowych co pozwoliłoby odtworzyć ich losy.

Setki rodzin poszukujących śladów swych bliskich przyznaje, że wykorzystało wszelkie kanały poszukiwań, w tym Czerwony Krzyż, ale okazało się to bezskuteczną mitręgą. Pętla niemożności dostępu opiera się nie na mechanizmie udzielania informacji, lecz pozyskiwania jej przez ośrodek. Praktycznie oznacza to, że zamiast możności  znalezienia nazwiska bliskiej osoby musimy wypełnić sążnisty kwestionariusz zawierający ogrom naszych danych osobowych z adresem, numerem telefonu, mailem, stopniem pokrewieństwa i t. p. Zdaje się, że poszukujący jest poszukiwanym.

Podjęta próba odszukania czwórki dzieci w wieku 17 – 20 lat zesłanych na przymusowe roboty do Niemiec w tamtym czasie, gdy ich ojca zabrano do Oświęcimia, skończyła się fiaskiem. Oni byli Polakami. Jakby ktoś wyrzucił ich losy z pamięci, z historii.

Istniejące w Stanach Zjednoczonych Muzeum Holocaustu reklamuje się jako dysponent bodaj największej bazy danych o ofiarach III Rzeszy. Takich jak ten ośrodek  jest wiele, nawet w Niemczech. Ich strony opisują strukturę instytucji, zakres czynionych badań, archiwum okraszone zdjęciami członków zarządu, programem edukacyjnym; linki jakoby do bazy danych o ofiarach prowadzą do artykułów publicystycznych, a nie rejestru. Żmudna próba uzyskania informacji o ofierze spełza na propozycji wypełnienia formularza, czyli dostarczenia danych. Znów jesteśmy w punkcie wyjścia, więc wydaje się, że to mechanizm usprawiedliwienia własnej egzystencji każdego z tych ośrodków i wyłudzenia danych.

Gdyby mnie jakaś pani Żorżeta poprosiła o dowolny dokument, to mogłaby liczyć na  notarialnie potwierdzoną kopię  za określoną cenę (uwzględniającą koszt uzyskania i archiwizacji) z zastrzeżeniem karalności próby multiplikowania. Spisany na tę okoliczność szczegółowy protokół wykluczałby możliwość udostępniania materiału osobom trzecim jak też uwzględniałby określony czas wypożyczenia.

Jeśli natomiast IPN zrobi prezent, uniemożliwiając nam Polakom korzystanie z zasobów, to te wszystkie w nim zatrudnione profesury, doktoraty  i habilitacje powinny być unieważnione.

Jola


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *