Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Insurekcja Kościuszkowska czyli zakazana historia żydów w Polsce – cz.6

Insurekcja Kościuszkowska czyli zakazana historia żydów w Polsce – cz.6

JUŻ WÓWCZAS „SZLACHTA FRANKISTOWSKA OBSADZIŁA WSZYSTKIE STRONNICTWA SEJMOWE. WIDZIMY JĄ W STRONNICTWIE PATRJOTYCZNEM, WŚRÓD RADYKAŁÓW, TCHNĄCYCH ZASADAMI REWOLUCJI FRANCUSKIEJ, I W PARTJI MAGNACKIEJ.” !!!

JUŻ w pierwszem pokoleniu zaczęli frankiści (wszedłszy do społeczeństwa) rozkładową działalność wewnątrz narodu polskiego. W myśl nakazu swego przywódcy, nowochrzczeńcy starali się rzucić zarzewie nieporozumienia między Polakami. Nowa szlachta neoficka rozpoczęła nieubłaganą walkę z warstwą przodującą w Polsce. Istniejąca dawniej już organizacja mechesów, zasilona nowym dopływem przystąpiła do stanowczej rozprawy z tuziemcami. Trzeba było śpieszyć się: szlachta polska okazała w przeddzień upadku państwa znaczną tęgość ducha i ofiarny patrjotyzm. Sejm czteroletni złożony był niemal wyłącznie z szlachty folwarcznej, po większej części średniozamożnej. Wywróciła ona w Rzeczypospolitej panowanie sprzedajnego możnowładztwa, zawarła przymierze z mieszczanami i okazała gotowość do pewnych ustępstw względem włościan.

Widać było frankistów wszędzie. Jako wybitni politycy zapełniali ławy poselskie, nie brakowało ich na dworze królewskim, słynęli z bogactw i znaczenia w większych miastach kraju. Dotarli neofici do zakładów wychowawczych. Starali się oni o urobienie młodzieży w odpowiednim duchu. Działalność ich jednak budziła w społeczeństwie polskiem wiele zastrzeżeń. Skarżyła się zamożniejsza szlachta na Emanuela Wolffa, generalnego sztab-medyka wojsk Rzeczypospolitej Polskiej późniejszego presbytera gminy kalwińskiej i na ks. Stefana Lewińskiego, zarządzającego djecezją łucką (wychowanek Stanisława Augusta). Nie cieszyli się też zbytnim mirem frankiści w zaściankach szlacheckich.

Złowrogi wpływ neofitów zaciążył specjalnie na losach naszej Ojczyzny w ostatnich latach niepodległości. Niedarmo zamiarem Franka w owym czasie było stworzenie dla żydów samodzielnego państwa na terytorjum Polski.

Zwolennicy jego rozwinęli ożywioną działalność. Podczas sejmu czteroletniego zasiadali na ławach poselskich: Szymanowscy, Orłowscy, Jasińscy, Józefowicze-Hlebiccy (wywodzący się od Michela Ezefowicza), Wojciech Turski i inni. Byli to ludzie bardzo zamożni, piastujący godności szambelanów królewskich, kasztelanów, starostów, podkomorzych i cześników. Im zawdzięczali Izraelici skuteczną obronę podczas rozruchów antyżydowskich w Warszawie, które wybuchły w okresie sejmu czteroletniego. Posłowie litewscy, wśród których znajdowało się wielu kryptożydów, oświadczyli się za synami Jakóba, gdy tymczasem pozostali wzięli w obronę mieszczan. Szlachta frankistowska obsadziła wszystkie stronnictwa sejmowe. Widzimy ją w stronnictwie patrjotycznem, wśród radykałów, tchnących zasadami rewolucji francuskiej, i w partji magnackiej. Ażeby odwrócić od siebie uwagę społeczeństwa rdzennie polskiego, starali się frankiści podtrzymać istniejące różnice między walczącemi stronnictwami, pogłębiając swoją demagogją nieporozumienia między szlachtą polską.

Gdy stronnictwo patrjotyczne, w którego skład m. in. wchodził poseł Sochaczewski, regent koronny Franciszek Szymanowski (wierny stronnik Rosji), korzystając z nieobecności znacznej liczby posłów opozycji, przeprowadziło ogłoszenie Konstytucji 3-go maja, wielu nowochrzczeńców w sejmie stanęło odrazu w szeregach zaciekłych zwolenników dawnych swobód szlacheckich. W liczbie wybitnych działaczy konfederacji targowickiej znajdowali się Pawłowscy, Piotrowscy, Majewscy, Wincenty Józefowicz Hlebicki, Jasiński i Orłowski, ludzie możni i wpływowi. Przebiegli neofici, wśród których najniebezpieczniejszym okazał się poseł z Podola, Orłowski, ukryci za plecami ograniczonych magnatów, doprowadzili do zbrojnej interwencji rosyjskiej i wielkiego rozgoryczenia społeczeństwa, które zaczęło szukać głównych winowajców nieszczęścia.

Nie omieszkali wykorzystać tego frankiści, działający wśród radykałów polskich. Na rozkaz zgóry, tysiące kryptożydów, rozsianych po całym kraju, rozpoczęły ożywioną agitację przeciwko widomym przewódcom Targowicy. Nazwiska Potockich, Branickich, Rzewuskich i Kossakowskich stały się symbolem zdrajców Ojczyzny. O frankistowskiej szlachcie, popierającej konfederację targowicką i agitującej za Rosją, przez którą byli dobrze opłacani, zapomniano celowo. Niedarmo pod koniec kwietnia 1789 r. Frank mówił do swoich uczniów: „Nie obawiajcie się, lubo będzie rozruch między nimi i wszyscy panowie drżeć będą, nie obawiajcie się ani ich, ani rozruchu, tylko czyńcie, co wam rozkażę” (Kraushar: „Frank i Frankiści”, t. II, 128).

Po drugim rozbiorze miała Polska istnieć nie dłużej, jak kilka miesięcy. Wczytując się w pamiętniki ówczesnych działaczy oraz w dotychczasowe opracowania różnych historyków, ustalić trzeba, że zawiązek konspiracji kościuszkowskiej przypadł pod koniec maja 1793 r. Utworzony został komitet, mający kierować ruchem zbrojnym. W skład jego wchodzili: Ignacy Działyński (nazwisko wymienione przez Graetza — „Historja Żydów”, t. VIII, s. 185 — jako frankistowskie), Eljasz D’Aloe, dygnitarz masoński i płatny szpieg rosyjski, Bars, Andrzej Kapostas, reprezentujący wpływy judaizmu w ówczesnem wolnomularstwie polskiem i inni.

Redukcja wojska koronnego i litewskiego spowodowała wybuch powstania. Powodzenie Tadeusza Kościuszki w bitwie pod Racławicami przyśpieszyło wypędzenie Moskali z Warszawy. Dnia 18 kwietnia stolica była wolna. Władze powstańcze rozpoczęły swe rządy od zapewnienia miastu spokoju wewnętrznego. Nie spodobało się to polskim radykałom, na których czoło wysunął się w owym czasie Jan Dembowski, bliski krewny Franciszka „Jemerdskiego” Dembowskiego (Jeruchama), jednego z najbardziej zaufanych chachama Franka. Za jego pośrednictwem „polityczny mesjasz upadającej Polski” ustalił jakgdyby termin rozpoczęcia walki zbrojnej. Jan Dembowski bowiem przyjechał na początku marca 1794 roku do Drezna z oświadczeniem, że wojsko dłużej nie będzie czekać na Kościuszkę i samo rozpocznie powstanie.

Dembowski, o którym pisze Tokarz („Warszawa przed wybuchem powstania 17 kwietnia 1794 r.”, str. 246), że „był zawsze dobrze poinformowany, co Moskale poczynać zamierzali”, widząc, iż tłumiona przez Targowicę nienawiść mas do sprawców nieszczęść wezbrała, zaczął wraz z zaufanymi głosić hasła rewolucji francuskiej. Zachęta do terroryzmu znalazła wśród znękanego ludu stolicy echo przychylne. Przy sypaniu okopów, na rogach ulic i placach rozagniano umysły przeciwko zdrajcom. Zaprawiony do tej roboty, bierze Dembowski czynny udział w szerzeniu fermentu i podniecaniu rzemieślników Starego Miasta, których przychylność starał się pozyskać. Wielce mu byli pomocnymi m. in. Józef Piotrowski, były podchorąży gwardji pieszej, osobnik karany za kradzież i dezercję i Jasińscy, spokrewnieni z Józefem Muszyńskim, sądzonym za szpiegostwo. Wysyłani na ulicę przez Dembowskiego agitatorzy, szerzyli bezustannie ferment, podniecając tłumy okrzykami: „Ojczyzna chce kary na zdrajców”, „niech żyje rewolucja”. Z agentami Dembowskiego współdziałały masy nowochrzczeńców, zamieszkujące Warszawę. Napróżno władze nakazały zamknięcie wszystkich szynków, utrzymywanych przez frankistów, w których raczono bezpłatnie pospólstwo wódką i podjudzano przeciwko szlachcie.

Szerzona gwałtownie agitacja musiała doprowadzić do rozruchów ulicznych. Frankiści bowiem chcieli odwrócić uwagę mieszczaństwa polskiego od siebie. Na ulicach stolicy zaczęto głośno mówić o zdradzieckiem zachowaniu się neofitów. Mieszczanin Niewiarowski oraz Kostecki wydali pismo, w którem pomstowano na przechrztów, zarzucając im przechowywanie Moskali po piwnicach. Opinja publiczna jawnie oskarżała kupców frankistowskich, że ukrywają towary i wzmagają w ten sposób drożyznę. Zarzut okazał się słuszny. Zainteresował się tą sprawą magistrat, któremu radny miasta, wpływowy neofita, Józef Rzempołuski tłumaczył wyśrubowanie cen towarów pierwszej potrzeby dotkliwemi ciężarami, spadającemi w ostatnich czasach na kupców. Doszło do tego, że nawet „Deputacja Indagacyjna”, w której skład wchodziło wielu frankistów, powołana przez Radę najwyższą do sądzenia szpiegów, wypowiedziała się ostro przeciwko zachowaniu się neofitów. Znana była sprawa wyrzchty Muszyńskiego o szpiegostwo (jedna z wielu wytoczonym frankistom) oraz świadectwa jego sąsiadów, dające miarę niechęci ludności do nowochrzeńców. Z frankistami łączyli się żydzi, zajmujący naogół stanowisko wrogie wobec nadchodzącej walki. Starszyzna żydowska, stanowiąca liczny, oświecony i wpływowy odłam tej ludności, tworzyła wówczas niejako partję rosyjską wśród żydów warszawskich, podejrzewaną o szpiegostwo.

Za przykładem warszawskich żydów szli ich współwyznawcy litewscy. Znane są liczne fakty szpiegostwa na rzecz Rosjan. Żyd wileński Gordon doniósł pierwszy Tuczkowowi o grożącym wybuchu; pierwsze również informacje o powstaniu wileńskiem zawieźli żydzi Cynyanowowi do Grodna. Wiadomości o przygotowaniach powstańczych w Mińszczyźnie udzielił Tutołminowi już w maju żyd z Miadzioła, Mowsza Szmujłowicz, który również zadenuncjował obywateli tamtejszych: Zienkowicza, szambelana Oskierkę, Wańkowicza i innych. W czasie bitwy Sierakowskiego z Suworowem pod Brześciem, we wrześniu 1794 r., żyd, podający się za delegata brzeskiej gminy żydowskiej, przywiózł sztabowi rosyjskiemu wiadomość, że współwyznawcy jego oczekują rychłego przybycia Rosjan do Brześcia i ofiarują im swoje usługi; ponadto wskazał brody, powiadomił o szerokości Bugu i Muchawca i dostarczył wielu innych ważnych informacyj. Taką przychylnością dla wojsk moskiewskich zjednali sobie żydzi sympatję wodza naczelnego i późniejszego wielkorządcy, ks. Mikołaja Repnina, który często brał ich w obronę, świadcząc, iż „wszyscy żydzi litewscy wcale nie żywią współczucia dla buntu w Polsce, ale przeciwnie, w gorliwości swojej świadczą nam przysługi”.

Majowe i czerwcowe orgje w stolicy odwróciły uwagę społeczeństwa polskiego od dwuznacznego zachowywania się frankistów. Przypominały one wrześniowe mordy 1792 r. we Francji. Tłum, złożony w znacznej mierze z przestępców zawodowych podburzany przez Dembowskiego, będącego za pośrednictwem Eljasza D’Aloe w stałym kontakcie z Moskalami, Bartłomieja i Dominika Jasińskich, Nowickiego i innych, mordował bez zachowania jakichkolwiek form sądowych; łączył posądzonych lub niewinnych z winnymi, rabując zarazem wieszanych. Gdy motłoch zajęty był budowaniem szubienic, Dembowski, który wskazywał odpowiednie według niego miejsca, kazał jedną wznieść na ulicy Senatorskiej przed prymasowskim pałacem; miał w tem swój cel. Józef Piotrowski zaś, mianujący się wodzem pospólstwa, na koniu i w mundurze, co upewniało wszystkich, że ma za sobą poparcie wojska, prowadził wzburzony tłum do pałacu Brühlowskiego dla mordowania przebywających tam więźniów.

Za poduszczeniem neofitów tłuszcza otaczała też zamek królewski, napełniała dziedziniec zamkowy i pilnowała Stanisława Augusta, aby nie wyjechał. Często chrześcijanie, sprzykrzywszy sobie czuwanie, zostawiali straż Żydom.

Według planu Dembowskiego, za Warszawą miała pójść prowincja. Po miastach wojewódzkich miano utworzyć podobnież jak w stolicy, rewolucyjne sądy. Spisywano już głowy, które winne były paść ofiarą. W mniemaniu radykałów stołecznych, to, co się zrobiło przez uliczne wieszania w Warszawie było dopiero początkiem; skończyć się to miało straceniem króla. Brano się do tego powoli, stopniowo; przed królem miał zginąć prymas. Nagła, może przyśpieszona śmierć prymasa udaremniła te zamiary i oddaliła do czasu niebezpieczeństwo z ponad głowy królewskiej.

Co się tyczy Kościuszki, to miał on dosyć wichrzeń ulicznych i chciał położyć im koniec. Na jego rozkaz wojsko aresztowało podżegaczy, których surowo osądzono. Głównemu jednak sprawcy udało się uniknąć zasłużonej kary. Zawdzięczał to Dembowski wstawiennictwu Kołłątaja, przeciwko któremu, jak podaje Niemcewicz w swoich pamiętnikach, już po wypadkach podburzał on pospólstwo. Udał się Dembowski na półwysep apeniński, gdzie z czasem został generałem brygady w wojsku włoskiem.

W sferach rządowych, działających dotąd dosyć zgodnie, ostra reakcja Kościuszki na krwawe wypadki wywołała silne rozdwojenie, bardzo zgubne w swych skutkach dla sprawy powstania. Doszło do tego, że deputacji indagacyjnej odebrano prowadzenie śledztwa w sprawie wieszań czerwcowych. Stało się to ze względu na wpływy jakobińskie w gronie deputacji, których rozsadnikami byli członkowie neofici (Józef Konderski, Józef Szymanowski, Przybyłowski i inni). Powstało nawet za sprawą Krysińskiego, pochodzącego z rodziny wielce zasłużonej dla frankizmu, stronnictwo, które chciało postawić na czele powstania Jakóba Jasińskiego zamiast Kościuszki. Radykałom polskim dogadzał bowiem człowiek, który według Ogińskiego („Memoires de Michel Ogińskl” t. II. 67-68) chciał „wezwać lud do zrzucenia niewoli społecznej”. Bardziej umiarkowani uważali, że Jasiński nie był dobrze obeznany z rzemiosłem wojennem. Obawiali się oni pozatem, że skoro Jasiński zostanie naczelnikiem, zapanuje w Polsce jakobiński terror.

Krecia robota skrajnych żywiołów zachęciła Kościuszkę do energicznego aktu. Nie czując się, jeszcze w opinji publicznej dość silnym, mniemał on, że potrzeba mu nowego zwycięstwa. Była po temu pora; Fersen posunął się zbyt blisko pod Warszawę. Był to wódz marny, żadnem zwycięstwem nigdy się nie odznaczył. Pobić go było łatwo, należało tylko uderzyć nań wszystkiemi siłami, które były pod ręką. Ale Naczelnik bał się skrajnych żywiołów, nie śmiał wyprowadzić wszystkiego wojska z Warszawy. Z drobną więc tylko garstką rzucił się na dwakroć silniejszego Fersena. Pobity, ranny i wzięty do niewoli, zniknął ze sceny dziejowej.

Chwila pożądana dla wichrzycieli warszawskich nadeszła. Chcieli teraz swoje plany wprowadzić w czyn. Rzucili oni hasło wyrżnięcia rodziny królewskiej, szlachty i jeńców rosyjskich. Nadzieje ich rozwiały się jednak. Członkowie Rady Najwyższej, przestraszeni robotą radykałów, mianowali naczelnikiem Wawrzeckiego, którego sprowadzono czemprędzej z Litwy.

Skrajne żywioły w Polsce nie zrezygnowały jednak z walki. Następuje porozumienie z Izraelem Warrensem, żydem z Altony, redagującym w Paryżu niemiecką gazetę rewolucyjną. W październiku 1794 r. Warrens nadesłał komitetowi ocalenia publicznego obszerny memorjał, wykazujący konieczność wprowadzenia, przy pomocy Francji, zmian w kierunku dotychczasowych działań powstańczych w Polsce, a więc obalenia Najwyższej Rady Narodowej, ustanowionej przez Kościuszkę w Warszawie i poruczenia steru całego powstania … „obywatelowi Sarmacie Turskiemu, osobistości w Polsce ogólnie znanej, walecznej i nieustraszonej”. Projektodawca uważał, że „należy rozpalić raczej wojnę domową, aniżeli dopuścić, by się pokój ustalił; przygotować rewolucję celem zniszczenia doszczętnie despotyzmu królewskiego, feudalnego i klerykalnego”… Wiele pomóc mogłaby, zdaniem Warrensa, Turcja, gdyby zezwoliła na uformowanie oddziału powstańczego w Mołdawji przy współudziale Wojciecha Turskiego. Wieść o utworzeniu się nowego środowiska wojskowego, przybycie Turskiego z Francji, a przedewszystkiem pierwsza buntownicza głowa, która spadnie pod nożem gilotyny, wywołałyby — zdaniem projektodawcy — przewrót w umysłach ludu i spowodowałyby wypadki, które „ludzie, mało nawykli do śledzenia wpływów okoliczności postronnych na ducha narodów, z trudnością będą mogli zrozumieć”.

Turski też nie pozostawał bezczynnym, usiłując skaptować Szczęsnego Potockiego, do którego wystosował dn. 6 października 1795 r. list, zapewniający, że „nie jest bynajmniej jego zamiarem rozniecić w Polsce zarzewie powstania na wzór rewolucji francuskiej”… Wichrzenia Turskiego, któremu wielce pomocnymi byli: brygadjer Wyszkowski, podejrzewany o zakopanie miljonowych. sum, które użyczyła Francja Polsce, Lewkowicz, wybitny działacz na emigracji, którego Askenazy nazywa człowiekiem podejrzanym („Napoleon a Polska” t. I. 89) i Józef Majer, doprowadziły do nieszczęsnej wyprawy w czerwcu 1797 r. na Bukowinę, zakończonej śmiercią wielu patrjotów polskich. W wyprawie tej Turski nie uczestniczył, był bowiem zajęty wraz z Janem Dembowskim spiskowaniem przeciwko Kniaziewiczowi i Dąbrowskiemu. Dzięki Chłopickiemu, wówczas majorowi legji pierwszej, spisek ten się nie udał.

Za: https://konwent-narodowy-pol.neon24.pl/post/98778,insurekcja-kosciuszkowska-czyli-zakazana-historia-zydow-w-polsce-cz-6

Data publikacji: 13.09.2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *