Strona główna > Świat > Imperium bioterroru

Imperium bioterroru

Niespotykany dotychczas wybuch epidemii śmiercionośnego wirusa Ebola w Afryce Zachodniej, która grozi rozprzestrzenieniem się na kontynent europejski. AIDS, zabijający dziesiątki milionów ludzi, inne nieznane wcześniej straszne choroby ludzi, zwierząt, roślin. Skąd one spadają na nasze głowy? Jaką rolę w tym odgrywają tajne laboratoria CIA i wojskowe resorty USA?

Wirusy nowej generacji: rak

„To nie może być! Rak nie jest chorobą zakaźną! Wszystko to są wymysły, podobne do „teorii spiskowej” lub spotkań z Marsjanami!”. Tak władze amerykańskie odreagowały na zarzuty rządu Wenezueli o tym, że wielkiego przywódcę Rewolucji Boliwariańskiej Hugo Chaveza uśmiercono przez zakażenie go wirusem raka.

Eksperci uważają jednak, że tak duża liczba przywódców latynoamerykańskich (przy czym właśnie o poglądach lewicowych!), którzy zachorowali na raka w przybliżeniu w tym samym czasie, nie można wytłumaczyć przyczynami naturalnymi. Wśród nich, obok Chaveza, jest prezydent Argentyny Nestor Kirchner, Cristina Kirchner, która zastąpiła go na stanowisku, brazylijski prezydent I. Lula da Silva, i Dilma Rousseff, która doszła do władzy po nim, paragwajski prezydent Fernando Lugo (którego obalono podczas prawicowego zamachu stanu w 2012 roku, przygotowanego przez CIA i wkrótce potem zdiagnozowano u niego raka układu odpornościowego). Kubański przywódca Fidel Castro, który o mało co stracił życia po zagadkowej chorobie onkologicznej jelita grubego, która poraziła go po „Szczycie Ludowym” w 2006 roku w argentyńskim mieście Cordoba.

Niewielu ludzi wie o tym, że na długo przed nieludzkimi doświadczeniami w niemieckich obozach koncentracyjnych śmierci w czasie II wojny światowej, Amerykanie przeprowadzali podobne eksperymenty na mieszkańcach Ameryki Łacińskiej pod patronatem „Instytutu Badań Medycznych” Rockefellera.

Jeden z fanatyków, Cornelius Rhodes w 1931 roku pisał do swojego przyjaciela: „Tutaj w Puerto Rico, wszystko jest wspaniałe, z wyjątkiem Portorykańczyków. Z pewnością są to najbrudniejsze i najbardziej leniwe imbecyle ze złodziejskiej rasy, zamieszkujących na tej półkuli. Dla zdrowia publicznego potrzebny jest jakiś środek, aby zniszczyć ich wszystkich. I zrobiłem wszystko, aby przyspieszyć ten proces – zabiłem osiem podczas eksperymentów, a wielu zaraziłem rakiem. Ubezpieczeń zdrowotnych i świadczeń socjalnych tutaj nie ma – to wywołuje podziw u lekarzy, którzy mogą „leczyć” do śmierci i torturować swoich pechowych pacjentów”.

„Doktor” podawał dożylnie substancje biologiczne, powodujące raka, i co najmniej 13 pacjentów zmarło w wyniku tych okrutnych eksperymentów.

W latach 50-Rodos został dyrektorem programów badawczych, dotyczących broni chemicznej i biologicznej w ośrodku Armii USA w Fort Detrick (Maryland), poligonów badawczych na pustyni Utah, i na terenie Kanału Panamskiego, a następnie wszedł do Komisji Stanów Zjednoczonych ds. energetyki, która poddawała niczego nie podejrzewających Amerykanów radioaktywnemu napromieniowaniu w celu określenia poziomu „bezpiecznego napromieniowania” i przypadków występowania guzów złośliwych, spowodowanych tymi doświadczeniami.

Po śmierci Rodosa Amerykańskie Stowarzyszenie Onkologów ustanowiło nagrodę jego imienia. Jednak w 2004 roku, w wyniku skandalicznego ujawnienia jego potwornych eksperymentów, prezes Stowarzyszenia S. Horowitz oświadczyła, że najwyższa nagroda onkologów USA nie będą już w przyszłości związana z imieniem Rodos ze względu na „kontrowersyjny charakter jego działalności.”

Tych drani od nauki w Stanach Zjednoczonych było bez liku i wypróbowali oni niemal całą wynalezioną przez nich zarazę najpierw w Ameryce Łacińskiej (nie zapominając o doświadczeniach na własnych obywatelach). Po wojnie pole manewru zostało zawężone ze względu na fakt, że wiele osób zaczęło szukać pomocy medycznej i naukowej z ZSRR. Jednak po upadku Związku Sowieckiego przed tymi oprawcami otworzyły się naprawdę nieograniczone perspektywy.

Obama już wielokrotnie był zmuszony przepraszać kraje latynoamerykańskie za eksperymenty na ludziach w latach 40-tych i 50-tych, które doprowadziły do rozprzestrzenienia się kiły i innych chorób przenoszonych drogą płciową, do masowej niepłodności, różnych epidemii. Jednak takie przeprosiny (tylko po publikacji niezaprzeczalnych dowodów!) nie przywrócą życia milionom zabitych i poszkodowanych od bioterroru USA, ani nie doprowadzą do przerwania podobnych „eksperymentów” w przyszłości (zgodnie z zasadą „nie złapany – nie złodziej”).

Z końca lat 60-tych rozpoczęło się przyspieszone opracowywanie i tworzenie różnych modyfikacji wirusa raka. Prace były koordynowane z „National Institute of Oncology” (pol. – „Narodowym Instytutem Onkologii”), który oficjalnie opracowywał środki do leczenia „choroby wieku”, a nieoficjalnie brał udział w projektach CIA, dotyczących wykorzystania wirusa raka w celach militarnych i politycznych.

Pomimo uroczystego podpisania w 1972 roku w Moskwie, Londynie i Waszyngtonie Konwencji o zakazie prowadzenia badań, produkcji i gromadzenia zapasów broni bakteriologicznej (biologicznej) i toksycznej oraz o ich zniszczeniu (BWC), praca w Fort Detrick kipiała na całego i przed 1977 rokiem zostało wyprodukowane 60 tys. litrów wirusów rakotwórczych i immunosupresyjnych (usuwających odporność organizmu).

W pracach aktywnie uczestniczyli profesorowie R. Purcell, M. Hillerman, S. Kragmen i R. McCollum, którzy wykorzystywali „koktajl” wirusa zapalenia wątroby typu „B”, w połączeniu z czynnikiem onkogennym do eksperymentów nie tylko nad rezus – makakami i szympansami, ale i nad amerykańskimi uczniami z państwowej szkoły dla dzieci upośledzonych umysłowo w Uilloubruk.

W 1971 roku, amerykańska firma farmaceutyczna „Litton Bionetics” podpisała umowy z wieloma krajami afrykańskimi, dotyczących badań pacjentów z nowotworem – chłoniakiem Birketa, związanym z zakaźnym onkowirusem Epsteina-Barra, jak również z białaczką i mięsakiem. Co ciekawe, chłoniak Birketa został wykryty w zachodniej Ugandzie po raz pierwszy po tym, jak tam popracowały laboratoria „National Cancer Center USA” (pol. Narodowe Centrum Onkologiczne USA), a także inne placówki medyczne, sponsorowane przez Rockefellera.

Jeden z ekspertów, R.King, powiedział w latach 80 lat, że specjaliści ze Stanów Zjednoczonych zarażali ludzi mięsakiem po to, aby „wyodrębnić genom wirusa w drodze rekultywacji, hybrydyzacji, rekombinacji wirusów, mutacji i innych zabiegów technicznych.”

W przesłuchaniach Senackiej Komisji Churcha w 1975 roku, dr Charles Senseni, który pracował w laboratorium Fort Detrick, przyznał, że do likwidacji niewygodnych działaczy CIA wykorzystywała substancje biologicznie czynne, które wywoływały piorunujące choroby serca i raka. Zademonstrował próbki broni, za pomocą której byli zarażani namierzone ofiary. Wśród nich był parasol, który wystrzeliwał miniaturowe lotki podczas otwierania, a także specjalny pistolet do strzelania igiełkami, wykonanymi z zamrożonej substancji trującej. Mając grubość ludzkiego włosa i długość kilku milimetrów, igiełki te bez uszkodzenia przechodziły przez tkaninę odzieży i podczas iniekcji wywoływały ból nie większy niż ukąszenie komara, natychmiast rozpuszczając się pod skórą.

Wśród „nowinek” amerykańskich bioterrorystów zostały także zademonstrowane aerozole do zarażania „celów” chorobami śmiertelnymi po rozpyleniu z samolotów, a także „skaczące wirusy”, przenoszone przez owady (pchły, pająki, komary), które przeskakują lub przelatują z zakażonych zwierząt na ludzi. CIA stała się „pionierem” również w sposobach zarażania: poprzez wstrzyknięcie (iniekcję), inhalację, kontakt skóry z zakażoną odzieżą, przez układ trawienny podczas pobierania jedzenia, napojów, a nawet przy wykorzystaniu pasty do zębów.

Szereg ekspertów uważa, że jednym z pierwszych niewygodnych dla USA przywódców politycznych, zarażonych nową onkologiczną bronią biologiczną, został prezydent Angoli, Agostinho Neto. Zmarł on w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Moskwie w 1979 roku w wieku 57 lat z powodu nieznanej dotychczas piorunującej postaci raka. Jeszcze jedną ofiarą został były prezydent Chile Eduardo Frei, który otwarcie występował przeciwko protegowanemu przez USA, generałowi Pinochetowi. Frey zmarł w szpitalu w Santiago w styczniu 1982 roku, zaraziwszy się nieznaną piorunującą chorobą po przejściu standardowego badania lekarskiego.

A więc być może za 50 lat zostaną odtajnione archiwa CIA i staną się znane tajemnice śmierci Hugo Chaveza i innych światowych przywódców. Istnieje tak ogromna ilość dokumentów, dotyczących wykorzystywania przez amerykańskie służby specjalne wirusów raka, że istnienie tej broni nie wywołuje żadnych pytań. Jedyne pytanie – to jak go „przyniesiono” i który był bezpośrednim wykonawcą.

„Wirus Absolutny” – AIDS

„W ciągu najbliższych 5-10 lat będzie możliwe wytworzenie syntetycznego wirusa, który w ogóle nie występuje w przyrodzie i który nie może być pokonany przez ludzki układ odpornościowy; nowe, sztucznie stworzone wirusy będą niedostępne dla leków, przeciwko nim bezużyteczne jest użycie zwykłych środków leczenia chorób zakaźnych, antybiotyki, szczepionki i antidotum”. To sensacyjne oświadczenie zostało wypowiedziane przez głównego eksperta wojskowego wirusologa Douglasa MacArthura, występującego w 1969 roku przed komisją Kongresu USA („Komisja Sykesa”), która powinna była podać zalecenia w sprawie wydzielenia środków budżetowych dla armii. I poprosił o niewiele -. Tylko około 10 milionów dolarów!

Pieniądze zostały przyznane i do pracy zostały zaangażowane setki naukowców i ekspertów. Jednym z twórców AIDS, najwyraźniej, był dr Robert Gallo, który w 1987 roku otrzymał nawet z Ministerstwa Zdrowia USA patent, ustalający jego pierwszeństwo w wynalezieniu „wirusa”, tłumiącego układ odpornościowy człowieka.”

Choroba wyrwała się z laboratoriów i po raz pierwszy została odkryta wiosną 1981 roku w Kalifornii (USA). I nie miała nic wspólnego (jak starają się nas przekonać Amerykanie) z Afryką, i „małymi zielonymi małpkami.”

W maju 1987 roku, londyński Times opublikował artykuł, w którym stwierdzono, że szczepienia przeciwko ospie w Afryce (z inicjatywy „humanistów” z Ministerstwa Zdrowia Stanów Zjednoczonych) spowodowały wybuch epidemii AIDS. A miliony ludzi zostało zaszczepionych! Następne podobne „szczepienia” były przeprowadzane w Haiti, w Brazylii i innych krajach.

Oskarżenia Stanów Zjednoczonych w wytworzeniu wirusa AIDS rozpoczęły się już od połowy lat 80-tych. Profesor Uniwersytetu imienia Humboldta w Berlinie, Jakob Segal, twierdził, że wirus ten jest „produktem eksperymentu, przeprowadzonego w warunkach laboratoryjnych w celu stworzenia broni biologicznej.” W amerykańskich mediach wszystko to było przedstawiane jako „sowiecka propaganda”. Jednak w latach 90 – tych sam doktor Gallo poinformował o tym, że przetestował on jeszcze jeden „alternatywny” szczep AIDS-a, który może przenikać przez komórki nabłonka (czyli przez skórę), zwiększając ryzyko wystąpienia choroby poprzez rozpylenie substancji czynnej w atmosferze.

Dr S. Monteith był jednym z pierwszych, który jeszcze w 1981 roku opisał ogromny potencjał epidemiczny nowego wirusa i potencjalnie katastrofalne skutki jego zastosowania przez „elitę światową”, a także udowodnił jego sztuczny charakter.

Główna różnica wirusa „absolutnego” polega na tym, że on nie tylko niszczy układ odpornościowy. Przekształca on przeciwciała (produkowane przez układ odpornościowy do walki z wirusami) w dystrybutorów wirusa, to jest z głównych obrońców organizmu – w jego niszczycieli! Wirus pasożytuje na przeciwciałach i rodzi się wewnątrz nich. Takie cechy nie były obserwowane nigdy w żadnym ze znanych nauce wirusów lub bakterii.

I ta nowa cecha na razie stanowi przeszkodę wszelkim próbom stworzenia szczepionki przeciwko AIDS. Właśnie dlatego przez długie lata nie stworzono ani jednego skutecznego preparatu przeciwko tej chorobie.

Liczba osób zarażonych AIDS-em do tej pory nie jest znana, ponieważ nawet w USA rząd czyni przeszkody wszelkim inicjatywom, zmierzającym przynajmniej do szacunkowego podliczenia. Według różnych ocen AIDS- em zakażonych jest od 50 do 100 milionów ludzi. Najwięcej w Afryce – w niektórych krajach (Uganda, Kenia) ponad 50% populacji choruje na tę straszną chorobę.

Uważa się, że od tej pory na AIDS zmarło około 40 milionów ludzi. – prawie tyle samo, ile zginęło w czasie II wojny światowej!

„Zawsze znajdujemy się obok ofiar ‚

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, w zachodniej części „czarnego kontynentu” zginęło już ponad 600 osób zakażonych wirusem Ebola.

Obecny wybuch epidemii stał się największym w ciągu całej historii obserwacji medycznych.

W Nigerii, Liberii i innych krajach afrykańskich na granicach ustawia się specjalne kordony, lekarze dokładne kontrolują wszystkich wjeżdżających i wyjeżdżających. Gorączka Ebola jest uważana za śmiertelnie niebezpieczną chorobę, na którą najbardziej są podatni ludzie, naczelne i świnie. Szczepionki przeciwko niej nie ma.

Epidemia rozpoczęła się w Gwinei w marcu tego roku. Do tej pory choroba obejmuje coraz to nowe terytoria w Sierra Leone, Liberii i Mali. Istnieją obawy, że rozprzestrzeni się ona nie tylko w całej Afryce Zachodniej, ale również przeniknie do Europy.

Ciekawe, że w ogniskach epidemii gwałtownie nasiliły się ataki miejscowych mieszkańców na biura międzynarodowej organizacji „Lekarze bez Granic”. Lokalni mieszkańcy oskarżają lekarzy o to, że to właśnie oni przynieśli wirusa do tego regionu. Przetoczyły się masowe demonstracje protestów przeciwko rządom krajów afrykańskich, które nie robią nic dla poprawy sytuacji.

Pogromy biur „szanowanej organizacji międzynarodowej” przedstawia się w zachodniej prasie jako przykłady „irracjonalności i absurdu.” Zwłaszcza, że „lekarze bez granic” na wszelkie sposoby wychwalają swoje zasady etyczne, przekonując, że „oni zawsze znajdują się blisko ofiar”. Ale czy nie ich własnych ofiar – jak uważają „nierozumni” Afrykańczycy?

Dlaczego zachodni lekarze uparcie nie porzucają Gwinei, Liberii, Mali i Sierra Leone? Przecież te kraje są objęte chaosem wojen domowych i konfliktów, w których najbardziej aktywny udział biorą kraje europejskie i Stany Zjednoczone. Sama tylko Francja straciła setki milionów euro na operacje wojskowe w Mali.

Wszystko – dla przywrócenia władzy kolonialnej w Zachodniej i Północnej Afryce. I właśnie te obszary są „oczyszczane” z miejscowej ludności w toku epidemii wirusa Ebola i innych chorób zakaźnych. Przy czym dziwnie cierpią na nie tylko miejscowi mieszkańcy, ale nie „siły pokojowe” z Francji.

A „Lekarze bez granic” nie przekazują leki i sprzęt władzom lokalnym i nie opuszczają strefy konfliktu. To daje poważną podstawę dla lokalnych mieszkańców do podejrzewania zagranicznych „eskulapów” o to, że to właśnie oni rozpowszechniają nowe szczepy zarazy wśród Afrykanów.

Zdaniem wielu ekspertów, tam przeprowadzane są badania nowej „broni etnicznej”, która działa wybiórczo – tylko na Afrykanów. Ale widocznie są również modyfikacje dla innych grup rasowych i etnicznych. W 2006 roku jeden z czołowych amerykańskich wirusologów Eric Pianka, przemawiając na uroczystym posiedzeniu w Uniwersytecie w Teksasie powiedział, że za pomocą nowego szczepu wirusa Ebola (według jego słów, „posiadającego fantastyczną śmiertelność”) można „dla dobra planety” zmniejszyć populację ludzkości o 90 %. Obecni na sali amerykańscy wirusolodzy w jednomyślnym porywie wstali i urządzili mu owację na stojąco …

Uwaga od tłumacza:

Kim jest Eric Pianka? Niewielu wie, że jest to jeden z doradców naukowych prezydenta Obamy. Dr E. Pianka jest zwolennikiem wymordowania 92% populacji Ziemi! Według jego słów: „kryzys nadmiernej populacji musi być rozwiązany, by elity mogły przeżyć. Wojna i głód nie są rozwiązaniem, AIDS jest zbyt wolny. Wyeliminowanie 90% populacji jest możliwe przez skażenie ludzi zmutowanym wirusem eboli lub ptasiej grypy, bo te zabijają w kilka dni!”

Ten człowiek – potwór jest jednym z doradców prezydenta supermocarstwa!

Wkrótce po wspomnianym wyżej uroczystym posiedzeniu na Uniwersytecie w Teksasie w kilkanaście dni później wygłosił odczyt dla studentów uniwersytetu St. Edwards w Austin w stanie Texas oraz zaproszonych na tę okoliczność ich rodziców, w którym stwierdził, że dla Ziemi będzie lepiej, jeżeli 90 proc ludzkości poniesie śmierć. Miał on wówczas wręcz powiedzieć, że: “Każdy z was, który chce przeżyć, musi pogrzebać 9-ciu innych”…

Broń etniczna i genetyczna

Poczynając od lat 70-tych w USA były prowadzone przyspieszone opracowania „broni etnicznej”. I jak uważa wielu ekspertów, do chwili obecnej wynaleziono nowe szczepy śmiertelnych wirusów, które mogą rozprzestrzeniać się tylko w określonym środowisku etnicznym.

Tak więc, „nietypowe zapalenie płuc” atakuje przede wszystkim Chińczyków i mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej, Ebola i AIDS – Afrykanów. Izraelscy naukowcy próbują stworzyć podobną broń biologiczną, skierowaną przeciwko Arabom.

Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne niedawno oświadczyło, że „postępowy rozwój genetyki może już w niedalekiej przyszłości stać się przyczyną przeprowadzenia na niespotykaną skalę czystek etnicznych”.

Pomysł utworzenia „biologicznej dominacji nad światem” dojrzewa już nie tylko w umysłach szalonych kanibali – wirusologów, ale i w kalkulacjach polityków, strategów wojskowych i ekspertów! I tak, niedawno idea ta została nagłośniona przez poważnych neokonserwatywnych polityków USA w raporcie „Nowe rubieże obrony Ameryki”.

W raporcie jest napisane, że, oczywiście, dominację militarną na świecie powinny przede wszystkim zapewnić rakiety balistyczne i skrzydlate, samoloty sterowane przez radio („drony”) oraz łodzie podwodne i broń satelitarna. Ale wraz z tym, „w ciągu najbliższych kilku lat sztuka prowadzenia wojny w powietrzu, na lądzie i na morzu będzie się zupełnie różnić od obecnej, a walki będą się odbywać w nowych wymiarach – w kosmosie, „cyberprzestrzeni”, a także na poziomie wewnątrzkomórkowym i drobnoustrojowym (mikrobowym)”. Dalej mówi się o tym, że „zaawansowane formy broni biologicznej, które będą wybierać jako cele określone genotypy ludzkie, potrafią wyprowadzić ten kierunek ze świata terroru na godne miejsce wśród politycznie uzasadnionych środków!”.

Terror wśród biologów

Władze Stanów Zjednoczonych dobrze przyswoili sobie nauki z „Projektu Manhattan”, a w szczególności, przekazanie przez znanych w świecie fizyków danych o broni atomowej Związkowi Sowieckiemu. Amerykańscy naukowcy zrobili to nie za pieniądze, ale na podstawie trzeźwej oceny swojego rządu, który nie wahając się zbombardowałby ZSRR i wszystkich innych potencjalnych konkurentów na drodze do dominacji nad światem.

Dlatego obecnie w odniesieniu do osób, opracowujących nowe wirusy wprowadzono najbardziej surowe przepisy dotyczące usuwania „niepożądanych świadków.” Śmiertelność wśród nich jest kilkadziesiąt razy wyższa niż wskaźniki średnio statystyczne.

Niezależni amerykańscy eksperci naliczyli ponad setkę „tajemniczych” śmierci (w katastrofach samolotowych i samochodowych, od „nieznanych” chorób, „nieszczęśliwych wypadków”) wśród wirusologów i mikrobiologów, pracujących na podstawie kontraktów z CIA i Departamentem Obrony.

W 2001 roku, tuż po wysadzeniu „wież – bliźniaków” wszystkich Amerykanów ekscytowały wiadomości o listach z zarodnikami wąglika, które były wysyłane do redakcji czasopism, gazet, spółek telewizyjnych, i działaczy politycznych. 17 osób zostało zarażonych, pięcioro zmarło. Listy te były głównym powodem do zmiany politycznej, w wyniku której Stany Zjednoczone dokonały agresji na Irak. „Al-Kaida” odeszła w cień, a we wszystkich mediach zabrzmiało, że „największy atak biologiczny w historii Stanów Zjednoczonych” został zorganizowany przez Saddama Husajna.

Kiedy ta zmiana została ustalona (i wykorzystana później do oskarżenia Husajna o opracowywanie broni biologicznej, co stało się jednym z argumentów do inwazji na Irak), szybko stało się jasne, że szczep wirusa można było uzyskać tylko z laboratorium CIA w Fort Detrick. Tam znaleziono „słabe ogniwo” – wirusologa Bruca Ivinsa, który będąc pobożnym katolikiem, często skarżył się, że z powodów religijnych praca mu się nie podoba. I oto w lipcu 2008 roku rzekomo popełnia on samobójstwo, połykając silnie działające leki. Po tym, FBI wskazało na niego jako na „terrorystę, który postradał zmysły”, i który wysyłał listy z zarazą. Sekcja zwłok nie została wykonana, dochodzenia nie było, i sprawę szybko zamknięto.

Co ciekawe, powtórzył on los jednego z czołowych mikrobiologów lat 50-tych Franka Olsona, który również pracował z wąglikiem i złożył rezygnację z pracy w Fort Detrick, nie chcąc uczestniczyć w opracowywaniu śmiercionośnej broni. Kilka dni później, w listopadzie 1953 roku, według raportu FBI, „w stanie załamania nerwowego wyskoczył on z 10-go piętra hotelu „Pennsylvania”.

Jednym z najbardziej znanych przypadków było „samobójstwo” największego brytyjskiego eksperta w zakresie broni biologicznej Davida Kelly. Dziesiątki razy w składzie różnych misji ONZ, odwiedzał on Irak z inspekcjami. Po inwazji, wystąpił on z rewelacyjnym (pierwszym!) oświadczeniem o tym, że wszystkie „dokumenty” o obecności broni chemicznej i biologicznej u Saddama Husajna, przedstawione przez władze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w ONZ i które posłużyły jako pretekst do wojny – to „grube fałszerstwa”. Został wezwany do parlamentu, gdzie na przesłuchaniach w rzeczywistości nie pozwolono mu otworzyć ust, atakując go zarzutami i oskarżeniami.

A po kilku dniach później, 17 lipca 2003 roku, jak zwykle poszedł on na poranny spacer, i jego trup został znaleziony następnego dnia w odległości jednej mili od domu. W oficjalnym raporcie powiedziano, że popełnił samobójstwo, połykając 30 tabletek nasennych, a następnie nożem przeciął sobie żyłę na nadgarstku lewej ręki. Ale lekarze z „pogotowia” (widocznie nie wiedzieli o tym „zamówieniu”) zaznaczyli, że pod trupem nie było krwi. Wynika z tego, że Kelly sam się otruł, przeciął żyłę, a następnie wykrwawiony, dotarł do miejsca, gdzie został znaleziony!

W Stanach Zjednoczonych jednym z najbardziej znanych wydarzeń stała się katastrofa lotnicza w marcu 2002 roku, w której zginął Steven Mostoy – wiodący wirusolog, który pracował w Centrum Medycznym w Colorado. Nazywano go „Pan Grypa”, ponieważ przede wszystkim specjalizował się w tej chorobie.

Wśród ofiar było wielu również z naszego kraju, którzy z różnych powodów wyjechali w „poszukiwaniu szczęścia” na Zachód. Najbardziej znanym był „atak serca” w 2001 roku u mikrobiologa Władimira Pasecznika, które wyróżniał się znakomitym zdrowiem. Zachód wykorzystywał go (podobnie jak i wielu innych Rosjan) na 200% – i jako specjalistę i jako „demaskatora strasznych spisków Kremla wobec Stanów Zjednoczonych i całego wolnego świata”.

W 1989 roku wyjechał on do Anglii i pracował tam w jednym z centrów wirusologii. Po drodze, zarabiał pieniądze „opowiadaniami o binarnej broni biologicznej” Sowietów, zwanej «Nowiczok», o tym, że wszystkie znane wirusy są już od dawna oswojone w tajnych laboratoriach KGB, i już pojawiły się nowe. Mogą one spowodować u niczego nie podejrzewających Amerykanów takie „straszliwe choroby”, jak skleroza i artretyzm.

Te opowieści grozy były przydatne, ponieważ dawały powód do wyciskania środków budżetowych na „bezpieczeństwo biologiczne” (w rzeczywistości na rozwój nowych śmiercionośnych szczepów). Ale później zdecydowano, że gadatliwy Pasecznik zbyt dużo opowiada o wirusologicznym Centrum w Salisbury, gdzie pracował przez 10 lat, więc został wysłany do innego świata …

Katastrofa Boeinga: nowe wersje

„Rakieta Putina”, „ręka Moskwy”, „Putin, zabiłeś mego syna!” – takimi tytułami zamigotały czasopisma i gazety na Zachodzie po tym, jak na niebie nad Ukrainą w dniu 17 lipca tego roku został zestrzelony pasażerski „Boeing”, lecący z Holandii do Melbourne. Ta histeria zaczęła się zaraz po przemówieniu prezydenta USA Obamy, który powiedział, że jest to – „przestępstwo o niewyobrażalnej skali” i złożył odpowiedzialność za nie na Rosję. Natychmiast w rękach sekretarzy prasowych Białego Domu i Departamentu Stanu pojawiły się jakieś niewyraźne zdjęcia, które zostały otrzymane z CIA i „w sposób niepodważalny świadczyły” o tym, że samolot został zestrzelony przez rosyjską rakietę „Buk”.

To wydarzenie doprowadziło do zastosowania na pełna skalę sankcji gospodarczych wobec Rosji, do wciągnięcia do nich krajów UE (przed katastrofą kraje te wahały się, czy popierać Stany Zjednoczone), do wykorzystania niemal wszystkich zakazanych środków walki, aby zmiażdżyć opór powstańców w Noworosji (w tym bomb fosforowych, rakiet balistycznych, głowic kasetowych i in.), do realizacji planów utworzenia antyrosyjskiego sojuszu wojskowego z udziałem Ukrainy, Mołdowy, Polski, Gruzji i krajów bałtyckich.

Zaledwie miesiąc później zaczęły pojawiać materiały o tym, że otwory w kokpicie pilotów i kadłubie dowodzą, że samolot został zestrzelony w powietrzu, najprawdopodobniej przez myśliwca sił powietrznych Ukrainy. Wersję tę potwierdza zarówno gwałtowna zmiana kursu tuż przed katastrofą Boeinga. Jednak sprawa została już załatwiona, o samolocie wszystkie zachodnie media od razu zapomniały, a sankcje i wojna na pełną skalę przeciwko narodowi rosyjskiemu na Wschodzie Ukrainy nie tylko są kontynuowane, ale wciąż nasilają się.

Widoczne są wszystkie oznaki „wydarzenia spustowego” (event trigger) lub „sfałszowanego incydentu” (incydent false flag) – tak mistrzowie prowokacji z CIA nazywają akty terrorystyczne, które są powołane, aby skierować opinię publiczną w potrzebnym dla USA kierunku, aby uruchomić łańcuch wydarzeń, który doprowadzi do osiągnięcia celów „imperium”. Tak było zawsze w historii Stanów Zjednoczonych – wysadzenie własnego pancernika „Maine”, który stał się pretekstem do wypowiedzenia wojny Hiszpanii w 1898 roku.; planowane zatopienie liniowca pasażerskiego „Lusitania”, aby przystąpić w korzystnej chwili do pierwszej wojny światowej; celowe zatajenie informacji o przygotowywanym ataku Japończyków na amerykańską bazę w Pearl Harbor w 1941 roku, aby przystąpić do II wojny światowej; prowokacja ze zniszczeniem amerykańskiego niszczyciela „Maddox” w Zatoce Tonkińskiej, aby wypowiedzieć wojnę Wietnamowi w 1964 roku.; wysadzenie bliźniaczych wież w 2001 roku, aby rozpocząć „wojnę z terroryzmem” i przygotować się do inwazji na Irak i Afganistan.

Jak to często bywa w takich aktach terrorystycznych zmierza się nie do jednego, lecz kilku celów. W tym przypadku, wielkie zainteresowanie wzbudza informacja, że na pokładzie MH17 znajdowało się ponad stu mikrobiologów, którzy lecieli na Międzynarodowy Kongres dotyczący AIDS w Australii. I wśród nich – J. Lange, wiodący wirusolog z Uniwersytetu w Amsterdamie.

„Nieodwracalna utrata największego jasnowidza i tytana w badaniu AIDS”, „tragiczna śmierć czołowego specjalisty światowego w leczeniu choroby wieku” – tak napisano w nekrologach, opublikowanych w czasopismach naukowych. I, rzeczywiście, laboratorium Lange było liderem w badaniach choroby AIDS i sposobach jej leczenia, łącznie z kombinowanym zastosowaniem leków, terapii antyretrowirusowej, opracowała również sposoby zapobiegania przekazaniu wirusa od matki na dziecko. Przez kilka lat (2002-2004) prowadził on organizację międzynarodową na rzecz walki z AIDS. Obok niego na pokładzie byli jego holenderscy koledzy Jacqueline van Tongeren, M.Adriana De Schutter, L. Vann Mens i inni naukowcy. Jest możliwe, że wieźli oni ze sobą wyniki wielu lat pracy, być może nawet długo oczekiwane lekarstwo na tą straszną chorobę – przecież na krótko przed konferencją współpracownicy Lange mówili, że jego wystąpienie powinno wywołać sensację w świecie naukowym.

W tym samym Boeinga (rzekomo przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności), leciał przedstawiciel Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Glenn Thomas, który „zawinił” tym, że udzielił wywiadu w którym wygadał się o roli przestępczej jego organizacji w rozprzestrzenianiu epidemii Ebola w Afryce Zachodniej.

Niszcząc europejskich badaczy AIDS, jak również uczciwego funkcjonariusza WHO Amerykanie dali tym samym nauczkę wszystkim tym, którzy szczerze dokładają sił do leczenia AIDS i Eboli: „Nie trzeba leczyć i zapobiegać te choroby, są one nam bardzo potrzebne dla zniszczenia nadmiernie rozmnożonego ludzkiego motłochu.”

Nie przez przypadek w serii artykułów przypomniano, że w 1998 roku nad Atlantykiem rozbił się samolot kompanii Swissair, na którym znajdował się jeden z najwybitniejszych badaczy AIDS Jonathan Mann i jego żona M. L. Clements, również znana wirusolog. Mann kierował strukturą WHO, przeznaczoną do walki z AIDS, i jak napisali jego koledzy, jego śmierć zadała potężny cios dla wszystkich planów organizacji, zajmujących się walką z tą straszną chorobą. Przyczyny katastrofy nie zostały wyjaśnione do tej pory (nikt z poważnych ekspertów nie wierzy w oficjalną wersję o tym, że u jednego z pilotów spadł niedopałek papierosa, co spowodowało pożar wewnątrz poszycia samolotu).

Rosja na rozdrożu

Stany Zjednoczone wykorzystują przeciwko nam ogromny arsenał broni biologicznej: GMO i transgeniczne rośliny i organizmy (z których wiele według oświadczeń zachodnich ekspertów powoduje tłumienie układu odpornościowego, raka, bezpłodność i choroby mózgu), organizują co roku dziesiątki epidemii nowych wirusów grypy, choroby zwierząt („świńska” i „ptasia grypa”), roślin, rozprzestrzeniają różne choroby alergiczne, sprzedają leki i szczepionki o nieznanych nam „efektach ubocznych”, dodatki spożywcze itd. Opracowuje się coraz to inne nowe wirusy:.. śmiertelny „hantavirus”, rekombinowany „australijski wirus – zabójca” oparty na bazie ospy, nowa generacja „nieśmiertelnych” (ale powodujących całkowitą „niezdolność funkcjonowania”) chorób, „bioregulatory”, zdolne na masową skalę stwarzać depresje, zmieniać rytm pracy serca, prowadzić do bezsenności. Nie wykluczone, że tworzy się biologiczne „zakładki” – utajone wirusy, które powinny się aktywować po określonym czasie.

Wokół Rosji tworzy się amerykańskie wojskowe biolaboratoria: w Gruzji (skąd, jak uważają eksperci, w 2013 roku wyszła epidemia „pomoru świń; /ros. – «свиной лихорадки»/), Kazachstanie, Kirgistanie, krajach bałtyckich. Władze USA przeznaczają ogromne środki zarówno na opracowanie nowych wirusów, jak i na ochronę biologiczną (tylko na program „Biotarcza” co roku wydaje się ponad 6 mld. dolarów).

Natomiast u nas po upadku Związku Sowieckiego przez długi czas prawie nie zwracano uwagę na ten ważny kierunek obrony państwa. Instytuty i ośrodki były zamykane, młodzi specjaliści wyjeżdżali na Zachód. Pozostali tylko entuzjaści i dojrzali naukowcy, którzy pracują za mizerne pieniądze (18 tys. – starsi pracownicy naukowi, 27 tys. – profesorowie, doktorzy nauk).

Obszarpane budynki, przestarzały sprzęt, „dociskanie” przez liberalnych urzędników. Doszło do tego, że w 2000 roku, za „niedopłatę” czubajskie „Mosenergo” próbowało wyłączyć prąd w Instytucie Wirusologii imienia Iwanowskiego. Mało tego, że zostałby zniszczony unikalny zbiór mikroorganizmów, ale przecież część próbek wirusa mogła wyrwać się do atmosfery! Wówczas tylko cudem udało się obronić przed „efektywnymi menedżerami”. I ostatni według czasu cios zadała „reforma” RAN (skr. od Rosyjska Akademia Nauk) – która w rzeczywistości ją zlikwidowała i przekazała zarządzanie w ręce „efektywnego” księgowego z Krasnojarska.

Nikt nie przeszkadzał prawdziwemu polowaniu agentów CIA na naukowców – patriotów, których po prostu likwidowano na terenie naszego kraju! W styczniu 2002 roku został zabity kijem baseballowym (aby było wiadomo, skąd przyszedł rozkaz o likwidacji!) i uduszony w bramie swego domu w Moskwie członek – korespondent RAN, Dyrektor Instytutu Psychologii A. Bruszlińskij, psycholog i biolog, autor prac dotyczących rozpoznawania terrorystów. Dwa lata po jego śmierci, został zabity jego zastępca – profesor W. Drużynin.

W listopadzie 2002 roku został zastrzelony profesor B. Swiatskij – specjalista w zakresie zakażeń dziecięcych z RPUM im. Pirogowa (skr. od Rosyjski Państwowy Uniwersytet Medyczny). Członek – korespondent Rosyjskiej Akademii Nauk Medycznych, największy wirusolog i mikrobiolog, ekspert od broni biologicznej L. Straczuńskij, został zabity w 2005 roku kijami baseballowymi w swoim pokoju w moskiewskim hotelu „Sławianka”. W 2006 roku został zabity genetyk i biolog, członek – korespondent RAN L. Koroczkin.

Ogromną stratą dla krajowej mikrobiologii była śmierć szefa Katedry Mikrobiologii Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Medycznego, profesora W. Korszunowa, jednego z czołowych w świecie wirusologów, uznanego eksperta w dziedzinie „antybroni biologicznej”. 56-letniego uczonego „nieznani chuligani” zabili kijami w 2002 roku w kilka dni po publikacji artykułu prasowego, w którym stwierdzono, że naukowiec jest na skraju największego odkrycia – uniwersalnej szczepionki przeciwko dowolnej broni biologicznej! W wyniku śmierci Korszunowa przerwano pracę nad najważniejszym kierunkiem nauki. Setki, jeśli nie tysiące ludzi w Rosji z powodu zatrzymania badań zostali skazani na śmierć.

Tragiczne strony historii współczesnej przekonują o tym, że USA są zdolne na dowolne, najbardziej barbarzyńskie i przestępcze działania w swoim maniakalnym dążeniu do światowej dominacji. Znamienne jest to, że kraje, do których oni wdzierają się pod pretekstem „obrony praw człowieka”, „humanizmu”, „demokracji” stają się areną nie tylko najostrzejszych wojen domowych, ale również występowania epidemii różnych nowych, nieznanych wcześniej chorób. Ogromne masy ludzi w Wietnamie, Jugosławii i Iraku zostały poddane działaniu substancji mutagennych, które doprowadziły do katastrofalnych skutków. Okropne deformacje u niemowląt, stworzenie całego pokolenia degeneratów, nieodwracalne zmiany na poziomie genetycznym, które będą miały wpływ na wszystkie przyszłe pokolenia – oto tylko niektóre ze skutków „akcji humanitarnych”.

Przy czym znajdujące się w chwili obecnej pod pełną kontrolą USA organizacje międzynarodowe, w tym również ONZ, grają rolę „przykrycia” w realizacji tego ludobójstwa. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), „Lekarze bez Granic”, i inne, przedtem autorytatywne organy, piszą swoje „obiektywne sprawozdania” pod dyktando Zachodu, i teraz nie można im ufać. Działały one w ścisłym powiązaniu z agresorami w Iraku, Afganistanie i Libii.

W przededniu inwazji USA na Irak, instytucje te posłusznie sformułowały wniosek, że Saddam Husajn posiada „ogromne zapasy broni biologicznej i chemicznej”, co posłużyło Stanom Zjednoczonym za jeden z głównych argumentów do rozpoczęcia wojny. W zeszłym roku oskarżyli oni syryjski rząd o używanie broni chemicznej i biologicznej przeciwko własnemu narodowi, kiedy około 300 osób zginęło w sierpniu od gazu „sarinu”, powodującego paraliż nerwów, na przedmieściach Damaszku. Chociaż w tamtym czasie uzyskano mocne dowody na to, że „sarin” zastosowali bojownicy z Al-Kaidy, i że otrzymano go nie z nie wiadomo skąd, tylko z magazynów amerykańskich.

Wyjście – antyglobalizm

Bezlitosne zniszczenie konkurentów i, w rzeczywistości, tyrania biologiczna USA niszczy suwerenność państw peryferyjnych na świecie, zmuszając ich do polegania na pomocy, ekspertyzach, lekach z zagranicy. Ta kolonialna zależność podważa bezpieczeństwo narodów, czyniąc z nich zakładników Zachodu, „szczurów doświadczalnych” dla różnych eksperymentów medycznych i biologicznych, skierowanych przeciwko ich zdrowiu i życiu

Przeciwwagą dla Imperium Bioterroryzmu może być jedynie odrzucenie błędnego „globalizmu” i budowa świata wielobiegunowego. Wszystkie kraje powinny, krok po kroku, odmawiać współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i NATO oraz istniejącymi pro-amerykańskimi organizacjami międzynarodowymi. Konieczne jest zawieranie umów na szczeblu międzypaństwowym. Na przykład w Afryce, państwa powinny wspólnie walczyć z nowymi przyniesionymi szczepami wirusa Ebola. W Azji Południowo-Wschodniej – przeciwko bardzo ostremu syndromowi „atypowego (nietypowego) zapalenia płuc”. Właśnie na poziomie krajowym, trzeba dbać o swoja naukę, tworzyć swoje własne krajowe instytuty i laboratoria, potężne ośrodki badawcze w celu przeciwdziałania broni wirusowej i genetycznej.

„Po prostu grypa”

Wysoka gorączka, silny kaszel „płucny”, osłabienie odporności, długotrwała niezdolność do pracy. Nowa, niezwykła dla ciepłego maja epidemia infekcji wirusowej w Moskwie, Sankt – Petersburgu i innych większych miastach Rosji. Wielu trzeba było umieścić w szpitalu, były przypadki śmiertelne. Zwykły „sezon grypowy” stanowił zaledwie 1% ogólnej liczby chorych. Reszta – w wyniku nowej pandemii grypy A/H1N1.

„To sprawka Amerykanów” – pisali liczni dziennikarze, mimo braku bezpośrednich dowodów. A dlaczego by i nie? USA przez nałożenie sankcji faktycznie ogłosiły nam kolejną Zimną Wojnę. Rosja jest dobrym celem do zakażania wieloma infekcjami z powietrza (zachowując amerykańską bazę w Uljanowsku samoloty wojskowe USA oficjalnie przelatują przez naszą przestrzeń powietrzną, mając doskonałą okazję do rozpylania nad nami czegokolwiek), jak również i z ziemi. Można dostarczać nam skażone produkty (bez których nie możemy się obejść przy rozwalonym własnym rolnictwie), pigułki i szczepionki, nawet odzież i towary tekstylne. Jeśli jest możliwość zaszkodzić zdrowiu „potencjalnego przeciwnika” – to dlaczego by tego nie zrobić?

Amerykańska „Hiszpanka”?

Do Amerykanów należy wątpliwa chwała „pionierów” w masowym użyciu broni biologicznej. Jako pierwsi pod nóż bioterroru trafili rdzenni mieszkańcy Ameryki. Według szacunków znanych historyków E. Stannarda, K. Seila, B. Kearnena w „amerykańskim Holocauście” zabito około 100 milionów ludzi! Przy czym obok „zwykłych” środków eksterminacji (broni palnej i białej – np. maczety), po raz pierwszy od XVIII wieku na masową skalę były stosowane „biotechnologie” – pod pozorem „dobroczynności” plemionom Indian wysyłano bieliznę pościelową od chorych na ospę, dżumę, cholerę, gruźlicę i trąd. Nie było potrzeby tracić pieniędzy na kule i pociski armatnie – w epidemiach ginęły dziesiątki tysięcy „czerwonoskórych”.

Pierwszy program naukowy pod egidą państwa został zainicjowany w 1878 roku i został poświęcony badaniu epidemii i sposobów ich rozprzestrzeniania. Jednym z ośrodków stało się „Laboratorium Higieny”, kierowane przez doktora Josepha Kinyuna. Dość szybko udało mu się znaleźć możliwość zakażania człowieka poprzez mykoplazmę (bakterie, nie posiadające ścian komórkowych), wyizolowaną z liści tytoniu. Na początku XX wieku Kinyun wykorzystał ją do wzbudzenia epidemii wśród zwierząt i ptaków. A w latach 1918-19 wirus „grypy hiszpańskiej, tzw. hiszpanki” zabił podczas najbardziej śmiercionośnej w całej historii ludzkości epidemii około 50 milionów ludzi na całym świecie – ponad dwa razy więcej niż wszystkie straty w czasie pierwszej wojny światowej! To był wirus grypy, modyfikowany „ptasią mykoplazmą”, na którego ludzkość nie miała nabytej odporności.

Można się sprzeciwiać: ale przecież nawet nazwa nie wskazuje na USA, tylko na Hiszpanię? Rzecz w tym, że epidemia szła w latach wojny światowej, kiedy wszyscy jej uczestnicy (w tym i USA) za pomocą ścisłej cenzury ukrywali prawdziwą skalę tragedii. Natomiast Hiszpania ogłosiła neutralność, cenzury tam nie było, więc okazało się, że największa liczba zgłoszeń nowej choroby pochodziło z tego kraju. Jednakże bezspornym faktem jest to, że pierwsi chorzy ze śmiercionośnym wirusem pojawili się w Bostonie, na terytorium USA. W 1919 roku epidemia ustała tak samo dziwnie, jak się zaczęła.

Instytut Rockefellera

„Specjalizacja” amerykańskich wirusologów w grypie została ich „znakiem firmowym”. W latach 30-ch tematem przenoszenia wirusa grypy od zwierząt – na ludzi zajmował się Richard Shoup, który kierował laboratorium w Instytucie Badań Medycznych Rockefellera (założonego w 1901 roku), który stał się głównym ośrodkiem opracowań chorób wirusowych.

Obok grypy nie zapominano tam również o innych wirusach. Pod kierownictwem „Głównego Wirusologa USA” T. Riversa w latach 1930 – 1950 prowadzono eksperymenty na dziesiątkach tysięcy Latynosów, których zarażano (pod pozorem „szczepień”), ospą, cholerą, malarią, chorobami wenerycznymi, komórkami nowotworowymi, wirusami polio, środkami, wywołującymi bezpłodność. Szczególnie barbarzyńskimi metodami wyróżniał się „koryfeusz” Instytutu dr Cornelius Rods.

W 1957 roku z amerykańskich laboratoriów wymknął się nowy szczep grypy, który zabił ponad milion osób.

W 1976 roku w Stanach Zjednoczonych znów przetoczyła się fala nieznanej dotąd grypy. Pierwszym, który na nią zachorował, był niejaki szeregowiec Lewis, którego najwyraźniej zarażono podczas jednego z eksperymentów. Prezydent Ford wezwał wszystkich Amerykanów, aby się zaszczepili, ale okazało się, że szczepionka doprowadziła do większych strat niż sama grypa. U setek ludzi pojawił się „syndrom Juliana-Barre,” paraliżującego centralny układ nerwowy.

W 2009 roku w Ameryce wybuchła masowa histeria, związana z epidemią grypy H1N1, która według wszystkich oznak, została opracowana w tajnych laboratoriach amerykańskich. Była ona powiązana ze szczepem „świńskiej grypy”, nad którym pracowali wirusolodzy USA, i w rezultacie okazała się niezbyt ciężką. Jednak ciekawe jest to, że szczepienia nie osłabiły, lecz wzmocniły epidemię choroby. Niezależni eksperci z Czech sprawdzili szczepionkę i wykryli w szeregu dostarczonych z USA partii obecność najnowszych zarazków grypy.

W ten sposób, w USA powstał całkiem dochodowy „biznes-projekt”: amerykańskie laboratoria opracowują najnowsze szczepy grypy (i innych chorób). Lekarze w różnych krajach otrzymują zarażone szczepionki (często nie wiedząc o tym), szerzą chorobę, a epidemia z kolei przyczynia się do niebywałego wzbogacania się „antywirusowych” laboratoriów, producentów szczepionek i leków przeciwgrypowych.

Czy grypa może zniszczyć połowę ludzkości?

Nieoczekiwane potwierdzenie, że „hiszpanka” jednak była „amerykanką”, powstało w 2012 roku. Naukowiec Jeffrey Taubenberger z „Instytutu Patologii Sił Zbrojnych USA” powiedział o tym, że udało mu się (rzekomo z zamrożonych szczątków żołnierza amerykańskiego, który zmarł na „hiszpankę” prawie sto lat temu) w pełni „ożywić” ten wirus.

Eksperci z różnych krajów natychmiast oświadczyli, że to niemożliwe. Najprawdopodobniej poważne straty Ameryki (w latach epidemii zginęło około pół miliona Amerykanów!) zmusiły ich w 1919 roku do odłożenia probówek „do lepszych czasów”. I (jeżeli, oczywiście, wynalazek Taubenbergera nie jest blefem) należy przypuszczać, że w ciągu minionych dekad została opracowana szczepionka przeciwko śmiertelnej chorobie, którą będzie można lokalizować na przeciwnikach, unikając strat wśród „swoich”.

Wirusolog oświadczył, że jego modyfikacja „hiszpanki”, na bazie „ptasiej grypy» H5N1 jest znacznie bardziej śmiertelna aniżeli jej poprzedniczka (1919 zejścia śmiertelne były w 10% przypadków, a nowy szczep zapewnia potworną cyfrę zgonów – 50%) i jest w stanie przenosić się nie tylko poprzez bezpośredni kontakt, a także przez skórę – po rozpyleniu w postaci aerozoli.

Artykuły Taubenbergera, opublikowane w czasopismach naukowych, wywołały prawdziwą panikę przede wszystkim wśród „cichych Amerykanów”, którzy wiedzą z pierwszej ręki o tym, że wszystkie najnowsze „osiągnięcia” mikrobiologii USA najpierw testuje się na nich. Władze odreagowały w oryginalny sposób, właściwy dla „bastionu demokracji”: po przedstawieniu sprawy przez „Narodową Radę ds. Bezpieczeństwa Biologicznego USA”, postanowiono zaostrzyć cenzurę publikacji w amerykańskich czasopismach naukowych.

„Purpurowa śmierć”

Fakt, że liczne modyfikacje «ОРВИ» (ros. – Острые респираторные вирусные инфекции (ОРВИ), pol. – ostre oddechowe infekcje wirusowe– od A.L.) pochodzą z doświadczeń J. Kinyuna, potwierdzany jest nawet w nazwach chorób. „Hiszpankę, czyli hiszpańską grypę” w swoim czasie nazwano „purpurową śmiercią”, ponieważ chorzy dusili się, kaszlali krwią i umierali w strasznych męczarniach. Ale w naszych czasach nazwa ta została przeniesiona na „nietypowe zapalenie płuc” – również (tego prawie się nie ukrywa) wynalazek amerykańskich wirusologów. SARS lub w języku rosyjskim TOPC (ros. – тяжелый острый респираторный синдром; pol. – zespół ostrej ciężkiej niewydolności oddechowej – od A.L.) jest powodowany przez koronawirusa, podobnego do „ptasiej grypy”.

Przypuszcza się, że używano go jako jednego z pierwszych rodzajów „broni etnicznej”, ponieważ największe rozprzestrzenienie SARS miał w Chinach i Azji Południowo-Wschodniej. Jednak niemało chorych było również w USA i Kanadzie. Amerykanie piszą, że choroba pojawiła się „sama” jeszcze w 2002 roku w chińskiej prowincji Guangdong, ale dane te są dementowane przez chiński rząd. Pierwszy udokumentowany przypadek choroby, jak zwykle, zdarzył się u pewnego „amerykańskiego biznesmena pochodzenia chińskiego”, który na początku 2003 roku przybył do Wietnamu, tam poczuł się źle i po kilku dniach, pomimo wszelkich wysiłków lekarzy, zmarł. Przypuszcza się, że za pośrednictwem systemu wentylacji w hotelu, choroba przeniosła się do innych gości, a następnie szybko rozprzestrzeniła się w całym regionie.

Dzięki staraniom organizacyjnym krajów azjatyckich (surowe kwarantanny, wykorzystanie lokalnych skutecznych leków) epidemię udało się zlikwidować. Zmarło około tysiąca osób. Jednak amerykańscy i europejscy wirusolodzy oświadczyli, że SARS łatwo się modyfikuje, dlatego „można spodziewać się nowych ognisk”. I mogą je organizować nowymi „modnymi” obecnie sposobami.

Tak więc, na początku maja bieżącego roku pojawiła się informacja, że z paryskiego Instytutu Pasteura (zajmującego się badaniem, i, być może, tworzeniem, na zlecenie USA nowych wirusów) w „tajemniczy sposób” zniknęło 30 pudełek z wirusem „nietypowego zapalenia płuc – „SARS” (2600 probówek). Ta dawka, według obliczeń ekspertów, jest w stanie całkowicie zniszczyć ludność „wielkiego kraju europejskiego.” Tak więc pozostaje tylko czekać, kiedy „nieznani terroryści” (w rzeczywistości pracownicy zachodnich agencji wywiadowczych) dostarczą tę zarazę do „państw – odszczepieńców”. Wszystko zostanie zapisane na konto mitycznych złodziei z „Al-Kaidy” lub innych organizacji, utworzonych przez służby specjalne.

Szczepienie faszyzmu

Temat bioterroryzmu jest ściśle związany z polityką. Obecnie na własne oczy widzimy prawie to samo, co przeżywali Europejczycy w latach 30–ch – całkowite połączenie liberalizmu i faszyzmu. Liberalne rządy Europy „zdały się” na rządy Hitlera, mając przedsmak „Drang nach Osten” i krach znienawidzonej przez nich Rosji. Ogromna pomoc dla nazistów szła ze Stanów Zjednoczonych. Pokrewieństwo liberałów i faszystów przejawiało się również po klęsce hitlerowskich Niemiec, kiedy rola głównej siły uderzeniowej, skierowanej przeciwko Rosji, przeszła na USA. Wszyscy „profesjonaliści” nazistowscy, splamieni krwią tysięcy niewinnych ofiar, znaleźli popyt w Stanach Zjednoczonych.

Jeszcze przed wojną amerykańscy biolodzy ściśle współpracowali z nazistami i ich eksperymenty nad „ludźmi drugiej kategorii” w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej niewiele się różniły od siebie. Jednak w czasie wojny te okrucieństwa osiągnęły w nazistowskich obozach koncentracyjnych kulminację. „Tortury medyczne”, kończące się śmiercią dziesiątków tysięcy więźniów, polegały na zarażaniu wszystkimi znanymi ludzkości chorobami, chemikaliami, substancjami toksycznymi, okaleczaniu, zamrażaniu, ekstremalnym nagrzewaniu, radioaktywnym napromieniowaniu (w celu sprawdzenia granic wytrzymałości ludzkiego organizmu).

Po wojnie w Norymberdze odbyły się znane „procesy niemieckich lekarzy, zakończone wyrokami śmierci lub dożywocia. Został przyjęty „Kodeks Etyki” lekarzy. Jednak szybko okazało się, że większość zbrodniarzy – fanatyków nie dynda z pętlą na szyi, ale po cichu przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. Tajną operację, dotyczącą przerzucania setek „ekspertów” hitlerowskich, nazwano «Paperclip» – «Spinacz» (podczas rejestracji jeńców w amerykańskich obozach filtracyjnych, pracowników zmuszano do zaznaczania akt z „szczególnie cennymi Niemcami” spinaczami biurowymi).

Znani nazistowscy lekarze i biolodzy: Erich Traub (prowadzący w obozach koncentracyjnych eksperymenty, dotyczące zarażania więźniów zapaleniem mózgu, wirusowym zapaleniem opon mózgowych, pryszczycą), Edward Maj (badający sposoby zarażania przeciwnika śmiercionośną malarią za pomocą nowego gatunku komarów, których można było rozsiewać z samolotów), Aribert Haim (z wyrafinowanym sadyzmem zabijający podczas eksperymentów tysiące więźniów w Mauthausen), Kurt Blome (zarażający doświadczalnych więźniów dżumą i innymi chorobami zakaźnymi i wirusami, prowadzącymi do bezpłodności), Gerhard Rose (przeprowadzający eksperymenty z chorobami egzotycznymi, rozpowszechnionymi w klimacie tropikalnym), Ari Hagen (wpływ różnych gazów, dodatków roślinnych na organizm człowieka), generał-major Walter Schreiber (główny lekarz Rzeszy, kierujący wszystkimi eksperymentami w obozach koncentracyjnych!) i setki innych, dodali nowego impulsu amerykańskiej tajnej wirusologii. Nie zapomniano również o najbardziej znanym wśród morderców Josefie Mengele, który pod ukrytą opieką Amerykanów kontynuował swoje eksperymenty z dziećmi – bliźniakami w Ameryce Łacińskiej.

Dla „lepszych z najlepszych” w USA przeznaczano całe ośrodki medyczne. I tak, Traub kierował tajnym laboratorium w Fort Terry (stan NY – Nowy York), zajmując się tam swoimi „ulubionymi” tematami przenoszenia pryszczycy, brucelozy, dżumy, afrykańskiej świńskiej gorączki (pomoru świń), ptasiej malarii na ludzi.

Do setek faszystowskich „eksperymentatorów” zostały dodane jeszcze dziesiątki japońskich fanatyków – morderców na czele z Shiro Ishii, który zarażał jeńców rosyjskich, amerykańskich i chińskich surowicą tężca, wirusami tyfusu i dżumy, detonował w ich pobliżu bomby, nafaszerowane preparatami wirusowymi (w celu ustalenia stopnia ich skuteczności), kobiety zakażał kiłą, przeprowadzał przerażające operacje chirurgiczne bez znieczulenia (zmieniając miejsce ludzkich narządów). Kiedy po wojnie przekazał wszystkie materiały amerykańskiemu dowództwu, to dowództwo to, reprezentowane przez głównodowodzącego wojsk alianckich na Pacyfiku Douglasa MacArthura, zamiast powiesić go na najbliższym słupie latarni, przyznało fanatycznemu zbrodniarzowi całkowitą nietykalność. Japończyk przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i służył tam w tajnym laboratorium w Fort Detrick.

Ta cała armia ze zdwojoną siłą wzięła się za opracowywanie coraz to nowych rodzajów zarazy, przeznaczonych dla głównego wroga – Związku Sowieckiego. Eksperymenty przeprowadzano natomiast zarówno na obywatelach amerykańskich, jak i na „królikach doświadczalnych” z krajów „trzeciego świata”. Niedawno prezydent Obama był zmuszony oficjalnie przeprosić naród Gwatemali za eksperymenty medyczne, które były przeprowadzane przez amerykańskich lekarzy w latach 40-tych – i początku lat 50-tych XX wieku. Niczego nie podejrzewających ludzi sterylizowano pod pozorem szczepień, zakażano kiłą i rzeżączką, a następnie obserwowano rozprzestrzenianie się infekcji.

Trudności z „żelazną kurtyną”

Po tym, jak Związek Sowiecki osiągnął parytet w broni jądrowej, stało się jasne, że zwykłym sposobem (przez bombardowanie, zbrojną inwazję) przeciwnika nie można pokonać. Została opracowana nowa strategia, która kładła nacisk na broń biologiczną i chemiczną, działania oddziałów dywersyjnych, „zwężenie obwodu” wokół Związku Sowieckiego w wyniku interwencji i pro-amerykańskich przewrotów (rewolucji) w krajach „trzeciego świata”, tworzenie sieci „agentów wpływu” w krajach socjalistycznych.

Broni biologicznej przydzielono główną rolę. Ale Związek Sowiecki był niemal twierdzą nie do zdobycia. Chociaż akty dywersji były (zakażenie w latach 50-tych wirusem polio tysięcy radzieckich dzieci po sprzedaży partii szczepionki, nasłanie nieznanej do tej pory stonki ziemniaczanej, niszczącej uprawy), jednak dobrze zorganizowane społeczeństwo, w oparciu o samowystarczalność, a także zabezpieczone „żelazną kurtyną”, łatwo poradziło sobie ze wszystkimi próbami organizacji epidemii.

Do pewnego czasu musiano pracować nad coraz to nowymi wirusami i testować je w krajach „trzeciego świata” i na Amerykanach! Główni autorzy, opracowujący zarazy, byli skoncentrowani w Fort Detrick w stanie Maryland (pełna nazwa – „Badawczy Instytut Medyczny Chorób Zakaźnych Armii Amerykańskiej” – USAMRIID). Również tam rozmieszczona jest jednostka armii do prowadzenia operacji specjalnych.

Na początku lat 60-tych personel tej jednostki wykorzystywał specjalne „walizeczki” do aerozolowego rozpylania kataru siennego na przystankach autobusowych w Waszyngtonie, Chicago i San Francisco, w celu ustalenia różnych charakterystyk zakażania Amerykanów pod względem wiekowym, płciowym, etnicznym itp.. Podobne operacje były przeprowadzane na lotniskach w Waszyngtonie, Nowym Jorku, Bostonie i Los Angeles. Kataru siennego nie włączono do spisu „chorób patogennych”, chociaż wywołuje on infekcje dróg oddechowych, zatrucia pokarmowe i zakażenia krwi. Następnie, podobne eksperymenty były przeprowadzane z zarazkami ospy, umieszczonymi w śmiertelnym środku do rozpylania.

W ramach tajnych operacji „Shad” i „Transit” (1956 r.) okręty wojenne w Zatoce San Francisco musiały przechodzić przez chmury z bronią biologiczną (w tym z tularemią, ospą, dżumą i botulizmem), po czym określano charakterystyki chorób wśród marynarzy.

Na południu Stanów Zjednoczonych nad murzyńskimi dzielnicami rozpylano środki, zawierające wirus malarii, a także używano zakażonych komarów w celu określenia skali występowania choroby.

Ospa została uznana przez amerykańskich „jastrzębi” w latach 60-tych jako jeden z najlepszych środków wojny biologicznej. W jednym z raportów wojskowych opisuje się następujące „atrakcyjne” jej strony: „1/ Zarazek ospy jest bardzo zaraźliwy przy bliskim kontakcie. Rozprzestrzenia się szybko od nosiciela na ludzi wokół; 2/ długi okres inkubacji pozwala personelowi operacyjnemu, odpowiedzialnemu za przeprowadzenie operacji, na opuszczenie kraju przed tym, nim pierwszy przypadek zakażenia zostanie zdiagnozowany; 3/ czas trwania choroby dla tych, którzy nie umierają, jest dość długi.”

Wśród różnorodnych „produktów”, z dziesiątków tajnych laboratoriów, były nowe szczepy wąglika, Eboli, ospy, tularemii, brucelozy, gorączki Denga, butulizmu (zatrucie jadem kiełbasianym), argentyńskiej gorączki krwotocznej, ptasiej grypy, tyfusu, żółtej febry, zapalenia mózgu, dżumy, różnych chorób roślin i zwierząt i mnóstwo innych śmiercionośnych wirusów.

W odtajnionych niedawno dokumentach zawarte są dowody stosowania broni biologicznej i toksyn dla „sytuacji paramilitarnych”. Przy czym to słówko „paramilitarne» odnosiło się (i odnosi się nadal) do kategorii „gumowych”. Można je wykorzystać również w stosunku do najemników, którzy zabijają cywilów w Salwadorze, Hondurasie, na Ukrainie. Można je wykorzystać również w dowolnej niewypowiedzianej wojnie przeciwko „państwom – odszczepieńcom”. Liderzy w takich krajach myślą, że znajdują się w stanie pokoju z „Imperium”, a ono uważa sytuację jako „paramilitarną” i opyla obywateli tego kraju śmiercionośnymi bakteriami i wirusami.

Główny cel – „depopulacja (wyludnienie)”

„Należy przyznać, że wszystkie badania w dziedzinie broni chemicznej i biologicznej utknęły w martwym punkcie, a jej stosowanie może doprowadzić do niekontrolowanych konsekwencji dla wszystkich stron, brzemiennych katastrofą dla ludzkości”. Te mądre słowa zostały wypowiedziane w 1969 roku przez nikogo innego, jak przez prezydenta Nixona, w odpowiedzi na propozycję Związku Sowieckiego, dotyczącą podpisania traktatu o całkowitym zakazie broni biologicznej. W 1972 roku USA ratyfikowały Międzynarodową Konwencję o zakazie prowadzenia badań, produkcji i gromadzenia zapasów broni bakteriologicznej (biologicznej) i toksycznej oraz o ich zniszczeniu.

Związek Sowiecki, chcąc szczerze „odprężenia” i utrzymania pokoju, na próżno wierzył w mądre słowa i uroczyście podpisane umowy z Amerykanami, które począwszy od stosunków z Indianami, były w arsenale USA zawsze tylko blefem, „zasłoną dymną” po to, aby okpić przeciwnika.

Jakby nic się nie stało, tajne laboratoria nadal kontynuowały modernizację broni biologicznej, a także specjalnych środków technicznych do przeprowadzania ataków terrorystycznych. Biologiczne substancje trujące opracowywano w ramach tajnego projektu CIA «Naomi». „Egzotyczne” metody aktów terrorystycznych były adaptowane przez Departament Środków Technicznych CIA na czele z doktorem Sidneyem Gottliebem. Inne programy, dotyczące opracowań broni biologicznej, prowadzono pod kryptonimami „DORK” (pol. – głupek –od A.L.) i „CHICKWIT”.

Nowe impulsy dla projektów dał strategiczny cel „radykalnej redukcji” populacji. Po raz pierwszy został on ogłoszony w 1969 roku przez amerykańskiego Sekretarza Obrony Roberta McNamarę (przyszłego szefa Banku Światowego): „Dzieci, które umierają, są szczęśliwsze od tych milionów, które żyją i pędzą nędzny żywot, będąc ułomnymi pod względem fizycznym i umysłowym”. W 1970 roku ten „humanista” powiedział, że populacja, wynosząca 10 mld. ludzi będzie „niemożliwa do kontrolowania.” I są tylko dwa sposoby, aby przetrwać – zmniejszyć płodność i zwiększyć śmiertelność.

Jeśli słowa McNamary odzwierciedlały poglądy ideologów „Klubu Rzymskiego” i „świata za kulisami”, to słynne „Memorandum-200” Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA, opracowane przez Henry Kissingera i podpisane przez prezydenta G. Forda w 1975 roku, było oficjalnym dokumentem rządu Stanów Zjednoczonych, w którym postawiony został cel: zmniejszenie populacji na świecie. Wskazane zostały cztery sposoby – wojna, głód, spadek liczby urodzeń i epidemie. A broń biologiczna stała się głównym komponentem we wszystkich tych kierunkach.

W ciągu minionych 40 lat wiele zmieniło się w polityce USA, ale nie ta nienawistna człowiekowi strategia. W jednym ze swoich przemówień w 2009 roku Zbigniew Brzeziński zdobył się na szczerość: „Jeśli wcześniej łatwiej było rządzić milionami ludzi, niż ich zniszczyć – to obecnie jest znacznie łatwiej zabić miliony, niż zajmować się ich urządzeniem (zapewnieniem życia)”.

Nikołaj Iwanow

Międzynarodowy dziennikarz, historyk, politolog, absolwent Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych ZSRR. Kandydat nauk historycznych. Pracował jako redaktor naczelny i wydawca programów społeczno-politycznych wiodących stacji telewizyjnych i radiowych. Autor artykułów i publikacji na tematy historii i polityki Stanów Zjednoczonych, Europy i Ameryki Łacińskiej. Wyjazdy do „gorących punktów” (Afganistan, Irak), a także USA, Hiszpanii, państw Ameryki Łacińskiej. Starszy pracownik naukowy w Centrum Studiów Łacińsko – Amerykańskich Instytutu Historii Powszechnej Świata PAH.

Autor: Nikołaj IWANOW

Źródło:

http://nacontrol.ru/geopolitika/imperiya-bioterrora/

(Ciąg dalszy w następnym numerze)

Najlepszy sposób, aby podziękować autorowi – to podzielić się z przyjaciółmi!

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

One thought on “Imperium bioterroru

  1. Myśli, cytaty, wiersze…

    Do tematu :

    Małgorzata Hillar

    Kropla deszczu

    Uderzeniem laski
    budzicie wodę w skale
    Rozmnażacie chleb i ryby
    Wynajdujecie koło
    alfabet
    Wymyślacie grzech
    doskonałość
    prawo silniejszego

    Słońcu
    każecie kręcić się
    dokoła ziemi
    Ziemi
    każecie kręcić się
    dokoła słońca

    Chrystusowie Hammurabiowie
    Kolumbowie Oppenheimerowie
    Don Kichotowie Don Żuanowie
    Sprawujecie rządy dusz
    rządy ciał

    Wynajdujecie proch
    Odkrywacie Ameryki
    elektryczność
    teorie względności i bezwzględności
    Rozpuszczacie pawie ogony pychy
    Ważycie wszechświat
    Rozwiązujecie równania nieskończoności
    Prześcigacie dźwięk
    Dościgacie światło

    A za każdym waszym wynalazkiem
    za każdym cudem
    techniki i metafizyki
    idzie śmierć

    Śmierć krzyżowa
    Śmierć wszystkich inkwizycji
    Śmierć obozów koncentracyjnych
    Śmierć atomowa

    Coraz doskonalsza
    coraz powszechniejsza
    coraz bardziej wyszukana
    coraz bardziej pomysłowa
    coraz bardziej wynalazcza
    śmierć

    Mistrzowie konsekwencji
    Czy dlatego
    że w stworzeniu życia
    wasz udział jest nikły
    jak kropla deszczu
    doskonalicie się
    w cywilizowaniu umierania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *