Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Gdyby Polacy wiedzieli…

Gdyby Polacy wiedzieli…

Kolaboracja oznacza oskarżenie rodaka wobec nieprzyjaciela celem zniszczenia mu życia, bądź reputacji dla korzyści własnej. Ten czyn uznawany zawsze był za niemoralny. Czy dzisiejsze młode pokolenie ukształtowane światopoglądowo przez pryzmat mitu legend solidarnościowych nie potrafi dostrzec  skutków swej nadgorliwości w pochopnym ferowaniu wyroków na Bogu ducha winnych rodaków? Czy niewiedza, uległość wobec propagandy to tylko zagubienie, czy wyrachowanie? Te wątpliwości ogarniają każdego, kto był świadkiem i uczestnikiem zdarzeń okresu stanu wojennego. Poniższa relacja z pozoru niewiele znaczącego wydarzenia jakie zdemolowało życie kilku rodzin powinna stanowić przestrogę dla nadgorliwców, którym każdy kto przetrwał  tamten okres kojarzy się z ZOMOWCEM.

Solidarność swoim postulatem zniesienia cenzury rozbudziła nadzieje na wolność wypowiedzi. W kręgach nauczycielskich było to ważne dla inspirowania odważnych postaw, dociekliwości umysłów, które nie musiałyby karmić się komunałami o potrzebie wierności jedynie słusznej idei, lecz stanowiłyby fundament elity intelektualnej narodu. Nadzieja, to nie wszystko. O to trzeba było walczyć pisząc biuletyny, rozprowadzając ulotki, organizując spotkania tematyczne. Powszechna inwigilacja i donosicielstwo kwitły,  gwarantując awanse i kariery donosicielom, łamiąc sankcjami ścieżki życia ludzi krytycznych wobec systemu.

Dostrzegana przez młodzież odwaga nauczycieli strajkujących w tamtym czasie spowodowała, że chętnie włączali się w pomoc choćby szyciem opasek strajkowych, rozrzucaniem ulotek na manifestacjach. Zdawali sobie sprawę, że uczestniczą w niepowtarzalnych zdarzeniach stanowiących historię. Po jednej z akcji ulotkowych dwaj uczniowie ostatniej klasy prestiżowego liceum zostali zatrzymani przez panów w cywilu i aresztowani.  Powiadomiona o zdarzeniu dyrekcja szkoły zwołała nadzwyczajne posiedzenie rady pedagogicznej. Grono miało zdecydować o usunięciu dwóch „wywrotowców” ze szkoły. Pierwsze co sprawdzono to daty urodzenia młodzieńców. Zgodnie ze wskazaniem czynników odgórnych należało obu młodych ludzi z uwagi na obowiązek służby wojskowej wcielić do wojska. Mechanizm obowiązku służby wojskowej oznaczał posłuszną jego realizację , bo  z momentem otrzymania biletu traktowanego jak rozkaz, należało w ciągu 24 godzin stawić się we wskazanej jednostce wojskowej, nie dowolnej, czy wybranej.

Charakterystyczną postawą nadgorliwych wobec dyrekcji nauczycieli było: najlepiej dać ich do ZOMO. Wychowawczyni starała się bronić uczniów. Odwołując się do tych nauczycieli, którzy sami mieli dzieci spytała, czy skorzy byliby własne dzieci rekomendować do tej szczególnej  formacji, pomijając przerwaną naukę i to w klasie maturalnej. Wydawało się, że zdrowy rozsądek zwyciężył. Chłopcom pozwolono wrócić do szkoły po przeprowadzeniu z nimi odpowiednich rozmów. Jeden zachował się dzielnie, nie wyjawił źródła ulotek. Został dziennikarzem, ale po nieszczęśliwym wypadku dziś już nie żyje. Drugi młodzieniec zachował się jak na spowiedzi. Zrobił świetną karierę prawniczą. Jakoś tak dziwnie dał się zapamiętać, przez lekcje historii, bo najgłośniej krzyczał o Katyniu.

Wychowawczyni przeznaczonych do relegowania młodzieńców została zaproszona na rozmowę do gabinetu dyrekcji. W asyście pana w zielonym mundurku w randze kapitana padł zarzut o faszyzację młodzieży, a na takie metody wychowawcze nie ma zgody w polskiej szkole. Było to jednoznaczne z utratą pracy na lata. Pewnie zbiegiem okoliczności było i to, że mąż również stracił pracę. Automatycznie, dziecko nie mogło być przyjęte do przedszkola. Miała być sprawiedliwość i wolne słowo, a przyszła nędza i tułaczka.

Nigdy nie próbowano nawet sprawdzić ilu tak relegowanych z uczelni, szkół młodych niepokornych inteligentnych ludzi zasiliło nieprzyjazne społeczeństwu w tamtym czasie jednostki MO, ZOMO, czy inne o istnieniu których mało wiemy. Tak funkcjonował system oparty na rozkazach i bezwzględnym ich wykonywaniu.

Pomówienie jest dziś często dowodem w sprawie, bo nowy system  nie działa  inaczej, tylko narzędzia są subtelniejsze. Skąd biorą się młode agresywne wilczki z parciem na szkło gotowe poświęcić zasady moralne dla kariery dążąc do niej z modlitewnikiem w ręku? Długoletnia obserwacja prowadzi do wniosku, że sukcesywna  protestantyzacja  liturgii, zastąpienie  Pisma Świętego Biblią i upowszechnienie płynącego stąd egoizmu wdrożonego jako lekcje religii w szkołach wyrobiło w pokoleniach dzieci  postsolidarnościowych chełpliwość, płytkość sądów, roszczeniowość, albo oportunizm.

Rodzina od zawsze była najlepszą nauczycielką historii.

Jola

Od Redakcji W-P, zobacz także: Analiza teczki Huberta Czerniaka

9 thoughts on “Gdyby Polacy wiedzieli…

  1. Przede wszystkim wielki minus dla szczęść Boże Grzegorza Brauna za wyciąganie z kapelusza i promowanie takich nienawistnych patologii jak patlewicz czy spadochroniarz z Gazety Wyborczej i ekspert od „polskiego bydła” Gryguć. Patlewicz jest człowiekiem pozbawionym jakichkolwiek zahamowań i skrupułów, mściwym i bezwzględnym. Do tego jest przekonany o własnej nieomylności i wielkości, a każdy kto ośmieli się go skrytykować z automatu staje się wrogiem którego należy bez krzty litości i empatii zniszczyć. Publicznie obedrzeć z godności i zaszczuć stadem swoich klakierów. Nie jest to człowiek zdolny do podjęcia jakiegokolwiek dialogu z osobą której światopogląd wykracza poza jego własne, wąskie horyzonty. Napędza go jedynie chęć niszczenia i połechtania cudzym kosztem swego wybujałego ego. To jest mega samozaoranie koszernych „narodofców” że uznają tak psychopatyczną miernotę bez żadnego dorobku i parciem na szkło za jakiś swój autorytet.

    Panowie „narodofcy”, R. Dmowski którym sobie wycieracie gęby pragnął aby polski nacjonalizm był siłą która będzie jednoczyć Polaków żyjących pod trzema różnymi zaborami, a pomiędzy którymi były niezliczone różnice po wybiciu się na niepodległość. Taki był cel polskiej idei narodowej. A wy kim chcecie jednoczyć Polaków? Psychopatą patlewiczem? Który nazywa każdego kto nie wyznaje jego prywatnych „prawd” od: szurów, teoretyków spiskowych, ameb, mikrocefali, trolli?

    Żal.pl

    P.S. Z dedykacją dla nowego guru wśród „narodofych” handlarzy patriotyzmem:

    „Młodzieńcze co wahasz się, jak żyć,
    Nie namyślając się wzór ci podam bliski.
    Pamiętaj i nie zapomnij o tym
    Żyj, jak żył towarzysz Dzierżyński.”

    Włodzimierz Majakowski

    1. Do Stanisław.Kolejna trafna diagnoza,wrogów Słowian należy piętnować.

  2. na zdjęciu do artykułu jest donosiciel, oszczerca, prześmiewca , katolicki zakuty łeb, internetowy cwaniaczek i pedofil mający na ukrainie wyrok za r***e małoletnich prostytutek ( katolik żonaty dzieciaty i r***a qrwy ) a także drugi człowiek pomagający ludziom , wyjaśniający różne aspekty chorób i sposobów na ich zaradzenie , człowiek o dobrym sercu! bardzo dobre zobrazowanie artykułu pani Jolu! kto chce to zrozumie!

    Czesiu, spokojnie, bez bluzgów na przyszłość a w szczególności bez nerwów. Ktoś taki nie jest ich wart. Red.

    1. @czesio
      To nie wynika z katolicyzmu, Patlewicz zapewne jest autorasistą, pod jego filmikami można zauważyć że duża część komentujących jest autorasistami, patrząc jakimi filmikami się interesują. To są ci sami autorasiści, którzy kilka lat temu intensywnie atakowali religię katolicką, wyzywając Polaków od „tępego katolskiego polactwa”. Zastanawiam się czy Patlewicz walczy z „wielką Lechią” jako z mitem historycznym, czy jako przejawem dumy narodowej?
      Patrząc na komentujących pod jego filmikami, wydaje mi się, że jest to drugie.
      Tak naprawdę to autorasiści szczują na siebie Polaków, raz zgrywając katolików i prawicowców, a za drugim razem zakładają maskę wojującego ateisty.

  3. Krótko.
    Osoba, która pracowała w dawnych czasach dla reżimu, powinna o tym fakcie oficjalnie poinformować. Nie może liczyć ona, że to co było zniknie i nikt nie będzie o tym pamiętał.
    Oświadczenie załatwiłoby sprawę.
    A dlaczego.
    Wyobraźmy sobie, że ktoś taki trafi do sejmu, jest prezydentem miasta.
    To, jeśli przyjdzie do niego ktoś kto zna przeszłość takiej osoby i „poprosi” o współpracę.
    To, czy taka osoba będzie umiała mu odmówić?

    1. Nie jestem adwokatem H. Czerniaka. Zaden też ze mnie sad. I nie mam zamiaru bawić się w co by było gdyby.

      Ale wiem jak zachowują się ludzie cywilizowani ponieważ od czasów starożytnej Grecji to odroznialo Europę (wówczas był to świat grecki) od barbarii wschodu, że człowiek cywilizowany usiłował rozwiazac problem najpierw poprzez podjecie dialogu, w przeciwieństwie do barbarzyńców (dla Greków to były wszystkie ludy na wschód) którzy problemy potrafili rozwiązywać jedynie siłą. Ten elementarny i fundamentalny cywilizacyjny podział istnieje do dnia dzisiejszego.

      Dlatego moim zdaniem nalezalo usiąść do stołu z H. Czerniak i poprosić go aby się do tego ustosunkował i ew. sam wykonal ruch na swoją obronę. Sprawy sprzed kilkudziesięciu lat nie mogą bowiem przekreslac całego dorobku z życia, a już szczególnie gdy jest to postac zasluzona dla sprawy. I normalni ludzie którzy szukają dialogu a nie waśni tak rozwiązaliby problem. Aby uniknąć niszczenia, szczucia, pomawiania i stygmatyzowania już nie tylko Czerniaka, ale całych mas – chociażby za korzystanie z medycyny alternatywnej. Przecież to są ich wyborcy, a oni z tych ludzi zrobili zabobonne ofiary szarlatanów.

      Czy ktoś może mi podac chociaż jedno ugrupowanie, partie, cokolwiek, i to na całym świecie, które przed wyborami leje się we własnym gronie teczkami i ubliża swym wyborcom? Zna ktoś? Nie?

      Dziękuję, nie mam więcej pytań.

  4. 100x wolę niegdysiejszego nawet ZOMOwca który w końcu zmądrzał, niż wcześniejszego ministrata a dziś KODomitę czy innego lewaka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.