Strona główna > NWO > Gdy rządzą ofiary: żydowski dyktat historii

Gdy rządzą ofiary: żydowski dyktat historii

Fragment wybitnej pracy pt: Gdy rządzą ofiary, przełożony na język polski przez nieocenioną Olę Gordon. Całość pracy pod linkiem – kliknij.

„Przepisywania przeszłości zwykle dokonuje się dla realizacji konkretnych celów politycznych”. – Bernard Lewis, żydowski autor, 1986, s. 48

„Pseudohistorią jest przepisywanie przeszłości dla celów osobistych albo politycznych… Jeśli chcemy być traktowani poważnie, musimy przestrzegać zasad rozsądku i stosować narzędzia nauki i wiedzy”. – Michael Shermer i Alex Grobman, 2000, s. 2, 5, w książce o „negujących holokaust”

„Może być prawdą, że niemiecki romantyzm dostarcza wielu źródeł syjonizmowi, ale wiedza tylko o tym to znajomość połowy historii. Drugą połową jest to co żydowska egzystencja robi z faktów, jak żydowska zaciekłość wykorzystuje historię dla własnych celów”. – Monford Harris, 1965, s. 97-98]

„Żeby przepisać zadowalającą historię Żydów w Ameryce, konieczne jest poszanowanie ich dokonań, znajomość i miłość do ich wykonawców. Kto przepisuje historię dokonuje aktu wiary. Historyk tu wybiera fakt, tam osobę – chcąc odtworzyć nieistniejącą już scenę, zdobyć nastrój, ubrać szkielet w ciało i krew. On dmucha w martwe kości przeszłości – i patrz! – oni odżywają! Historia Żydów nie jest jak ta innych narodów. Jest to przedestylowana udręka. Jest to skrystalizowany żal. Jest to lament wysiedlonego narodu. Jest to historia wypędzonej bandy pielgrzymów szukających sanktuarium”. – Anita Libman Lebeson, 1950, s. 308

„Po Chrystusie, historia Żyda to w dużej części historia antysemityzmu”. – A. M. Rosenthal / Arthur Gelb, 1967, s. 69

ŻYDOWSKI DYKTAT HISTORII   

Grzebiąc w napisanych źródłach, badacze zawsze wyciągają wybrane fragmenty ogromnej historycznej ciągłości, i starannie je kształtuja i redagują, z zamiarem nadania wiarygodności odpowiednim tezom o przeszłości. Taki jest charakter „historii” – jest zawsze recenzowana, przeglądana, zmieniana, dostosowywana i wybiórczo ponownie redagowana. Mijają dekady. Wieki. Zmienia się emfaza: pewne fakty się akcentuje, inne pomija. Ważne informacje historyczne albo się odkrywa, albo pomija. Kto ma luksus i/lub determinację recenzowania i rekonstrukcji historii ten koloruje ją według własnych życzeń. Krzysztof Kolumb (jego wyprawy w dużej części finansowane przez żydowskich inwestorów, i niektórzy uważają go za przynajmniej po części Żyda) jest dobrym przykładem. Czczony w amerykańskiej kulturze przez dwa wieki, w ostatniej dekadzie wielu uważa go za wykorzystującego złoczyńcę kolonializmu.

Współczesną popularną opinię potwierdzają wybrane dowody z przeszłości. Choć zakorzenione  w czasach „fakty” o wydarzeniach niekiedy mogą być udokumentowane, to „jak i dlaczego” nie mają takiego absolutnego umocowania. To co napisano w przeszłości jest zawsze stronnicze, i to co teraz uważa się za wiarygodne, w nie mniejszy sposób odzwierciedla współczesne uprzedzenia pisarzy i badaczy.

„Niekiedy przeszłość pamięta się wybiórczo” – pisze Alan Wald – „zgodnie z potrzebami posiadanego światopoglądu ideologicznego w danym momencie, albo w jakimś ważnym momencie w przeszłości”. [WALD, s. 15]  „Dane historyczne i ich interpretacja często staje się nierozdzielna dzięki konsensusowi” – pisze Alan Edelstein, jeden z nielicznych żydowskich badaczy, którzy chcieli ponownie zbadać popularne opinie o całkowitym żydowskim ofiarstwie. „Jest to szczególnie widoczne kiedy wielu badaczy dzieli ten sam pogląd, taki jak że Żydzi są ofiarami, a chrześcijanie prześladowcami… Kierunek badań kontrolują stawiane pytania. Skoro badaczy interesuje antysemityzm, to pytania o relacje żydowsko-chrześcijańskie stawia się z tej perspektywy”. [EDELSTEIN, s. xviii]

Badając żydowską historię badacz odkrywa szeroką różnorodność napisanego materiału. Prace autorów wyraźnie krytykujących Żydów (i obejmują zadziwiającą liczbę żydowskich komentatorów, w większości „apostatów” takiego czy innego rodzaju, od Średniowiecza przez Oświecenie do II wojny światowej i holokaustu) współczene konwencje polityczne niezmiennie określają jako ‚antysemickie”. Jest dużo takiego materiału z całej historii, napisanego przez krytyków wszędzie gdzie znajdowali się Żydzi, od legalnych badań do fantazyjnego nazistowskiego materiału. Niektóre krytyki są śmieszne; oskarżenia Hitlera są absurdalnie wyolbrzymione. Ale inne obserwacje dotyczące życia żydowskiego przez nie-Żydów są zadziwiająco spójne przez ponad 2.000 lat. Konsekwentnie wiarygodne gojowskie motywy w atakach przeciwko Żydom obejmują żydowską elitarność, ich izolację i klanowość, ich pogardę dla nie-Żydów, ich wyzyskujące i zwodnicze zachowanie wobec nich a nie swoich, podejrzenia o żydowską lojalność narodowych i lojalność wobec krajów w których żyli, nadmierna żydowska skłonność do pieniędzy i kontroli ekonomicznej, oraz ekonomiczne „pasożytnictwo” (koncentracja Żydów w lukratywnych „nieproduktywnych” dziedzinach finansów – lichwiarstwo, pożyczanie pieniędzy itp. – kosztem społeczności nie-żydowskich).

„Antysemityzm” – pisze Oliver Cox – „to starożytna postawa społeczna prawdopodobnie tak samo stara jak pojawienie się żydowskiego trybalizmu. Jest to zatem niepamiętna cecha utożsamiana z żydowską kulturą…Żydowskie wspólnoty, historyczne i współczesne, muszą się spodziewać iż wystąpią takie reakcje jak etnocentryzm, nacjonalizm i dyskryminacja grupowa. Antysemityzm utożsamiano z żydowskim zachowaniem w takim sensie, że jest reakcją innych grup na determinację Żydów dla zapewnienia sobie i zachowania tożsamości… Odwrotnie do uprzedzeń rasowych…antysemityzm albo nietolerancja jest zasadniczo nieodłączną reakcją społeczną – odwetem za zwykłą żydowską determinację odmawiania mieszania ich cywilizacji z tą ich gospodarzy”. [COX, s. 183-184]

„Żydzi” – powiedział J. O. Hertzler – „… są raczej nadnarodem niż członkami narodu. Bardziej niż jakikolwiek Iny naród, na pewno do czasu emancypacji, byli niewinnymi i nieodpowiedzialnymi wobec narodowych tradycji i aspiracji narodu wśród którego żyli”.[HERTZLER, s. 76]  „Ogromna większość Żydów w Rosji” – pisze Michael Aronson – „…zachowywała tradycyjny sposób życia, wytrwale trzymając się starych żydowskich praktyk… Częściowo z wyboru i częściowo z powodu sytuacji wywołanej przez anty-żydowską legislację, Żydzo skłaniali się do trzymania się oddzielnie od otaczającego go społeczeństwa”. [ARONSON, s. 34]

W 1927 żydowski komentator Maurice Hindus napisał o gigantycznej przepaści tradycyjnie powstałej między Żydami i Gojami: „Dla starej cywilizacji żydowskiej, ze sztywną ortodoksją i podkreślaniem żydowskiej wyższości, wymuszone oddzielenie się od światowych dyskusji intelektualnych, nawet gdy wymuszono izolację społeczną … W Ameryce żyją tysiące żydowskich imigrantów, którzy zbyt żywo pamiętają jak przerażeni byli rodzice gdy po raz pierwszy odkryli iż ich dzieci posiadały gojowskie książki i interesowały się gojowską nauką”.[HINDUS, s. 370] Meri-Jane Rochelson pisze, że nawet świecka żydowska literatura w Europie wsch. rzadko zajmowała się nie-Żydami wokół nich: „Brak nie-Żydów w Dzieciach z getta / Children of the Ghetto Israela Zangwilla może wiązać się z tym co pokazał Dan Miron w jeszcze ostrzejszym pominięciu chrześcijańskich sąsiadów we wschodnio-europejskiej shtetl-owskiej [żydowska wioska] fikcji na początku XX wieku. Zdaniem Mirona, wrazenie powstałej izolacji jest po części większego wizjonerskiego mitu shtetl„. [ZANGWILL, I., 1998, s. 28] Podobnie, pisze Ivan Kalmar, historia Skrzypka na dachu / Fiddler on the Roof story Sholema Ascha  [i jego późniejszych adaptacji na Broadway i w Hollywood] „w większości ignoruje nawet gojowskie środowisko”. [KALMER, I., w PRYTULAK]

Jeśli chodzi o nie-żydowskie postrzeganie swoich żydowskich sąsiadów, „nienawiść do Żydów” – mówi Abram Leon – „nie datuje się dopiero od urodzenia chrześcijaństwa. Seneca traktował Żydów jako naród przestępców. Juwenalis uważał, że Żydzi istnieli tylko żeby wywoływać zło wobec innych narodów. Kwintylian powiedział, że Żydzi byli przekleństwem dla innych narodów”. [LEON, s. 71]
W 59 przedChr. Rzymski mąż stanu Cyceron zauważył żedowską „klanowość” i „wpływ na zgromadzenia”. W II w. AD Celsus, jeden z największych rzymskich pisarzy medycznych, napisał, że Żydzi „są dumni z posiadania lepszej mądrości i pogardy wobec towarzystwa innych ludzi”. Flawiusz Filostrat, starożytny grecki autor, uważał, że Żydzi „dawno powstali przeciwko ludzkości. Są to ludzie którzy wymyślili mizantropijne życie, którzy ani nie jedzą ani nie piją z innymi”. Tacyt (56-120 A.D.) rzymski urzędnik publiczny, zadeklarował, że „Żydzi są wyjątkowo lojalni wobec siebie, i zawsze gotowi okazać współczucie, ale wobec innych czują tylko nienawiść i wrogość”. [MORAIS, s. 46]

Poniżej niektóre przykłady krytycznych komentarzy i wrogości wobec Żydów z różnych źródeł na przestrzeni historii:

„Naród żydowski ośmiela się pokazywać nie do pogodzenia nienawiść do wszystkich narodów, i bunty przeciwko wszystkim władcom, zawsze zabobonny, zawsze żądny dobrobytu innych, zawsze barbarzyński – kulący się w nieszczęściu i bezczelny w dobrobycie”. – Wolter (1694-1778), jeden z największych francuskich pisarzy XVIII wieku, z Essai sur le Moeurs.

Jak na ironię, zauważa Jacob Katz, „Voltaire zrobił więcej niż jakikolwiek inny człowiek dla ukształtowania racjonalistycznego trendu, który skłonił społeczeństwo europejskie do poprawy statusu Żyda”. [KATZ, From, s. 34] Wciąż historycznie pamiętany (według Encyclopedia Britannica, 1994) „jako krzyżowiec przeciw tyranii i bigoterii”, Voltaire wielokrotnie i gniewnie zwracał się przeciwko Żydom, których uważał za uosobienie takiej „tyranii i bigoterii”. Żydzi, narzekał, „są … największymi łajdakami, którzy kiedykolwiek skalali powierzchnię globu … Wszyscy oni rodzą się z szalejącym fanatyzmem w sercach, podobnie jak Bretończycy i Niemcy rodzą się z blond włosami. Nie zdziwiłbym się, gdyby ci ludzie nie stali się kiedyś groźni dla ludzkości … Wy, Żydzi, prześcignęliście wszystkie narody w bezczelnych bajkach, w złym postępowaniu i w barbarzyństwie. Zasługujecie na karę, bo to jest wasze przeznaczenie”. [GOULD, s. 91] Przy innej okazji Voltaire stwierdził, że „Żyd nie należy do żadnego miejsca poza tym w którym zarabia; czy nie mógłby tak łatwo zdradzić króla na rzecz cesarza, jak i cesarza dla króla?” [KATZ, J, Fro, s. 44]

Trzynaście ze 118 esejów Voltaire’a w jego Słowniku filozofii odnosi się do Żydów, zwykle lekceważąco. Voltaire Żydów nazywa „naszymi panami i naszymi wrogami… których nie cierpimy… najpodlejszy naród świata”. [PRAGER, s. 128]

Z nadejściem Oświecenia, pisze David Sorkin – „Żydzi byli rażąco potępiani za ich rytualną religię, narodowy charakter lub sytuację ekonomiczną, które oddzielnie lub razem uniemożliwiały im moralność. Myśliciele Oświeceni prawie bez wyjątku podpisali się pod tym obrazem żydowskiej niższości”. [SORKIN, s. 85] „Żydowskie getto, twierdzili Oświeceniowcy” – mówi  Stephen Aschheim – „stworzyło kulturę, która jest zasadniczo nie do zaakceptowania. Żydzi byli zupełnie obcy dla Europy. Izolacja społeczna stworzyła cechy wymagające drastycznej transformacji: Żydzi podsycali w sobie nienawiść do chrześcijan pielęgnowaną przez wieki talmudycznej i rabinicznej indoktrynacji, byli fanatykami religijnymi, pasożytniczymi w ekonomii i nieuczciwymi w postępowaniu”. [ASCHHEIM, S., 1982, s. 6]

Nawet „oświeceni” Żydzi gardzili swymi wschodnioeuropejskimi „gettowymi” braćmi: „Atak Żydów niemieckich na swoich, a później na wschodnioeuropejskie getto ułatwiło to, że atak był w głównym nurcie humanizmu oświeceniowego. Żydowscy reformatorzy zgadzali się, źe ta integracja wymagała zdecydowanego odrzucenia cech getta, cech, które Goethe w swojej dyskusji na temat tradycyjnego rabina streścił jako „fanatyczną gorliwość … odpychający entuzjazm … zdezorientowane pomruki … przeszywające okrzyki … zniewieściałe ruchy … dziwactwo starożytnego nonsensu”. [ASCHHEIM, S., 1982, s. 6]

„Wiedzcie, że wszędzie gdzie są pieniądze” – powiedział Montesquieu w Perskich listach / Persian Letters – „tam jest Żyd”. [KREFETZ, s. 45]

„Semici… muszą uznać wszystkie różnice religijne od ich własnej za złe. W tym sensie nie-tolerancja jest naprawdę czynnikiem rasy semickiej, i częścią dobrej i złej spuścizny jaką zostawiła światu”. – Ernest Renan, (1823-1892) [RENAN, E., s. 63] francuski filozof, historyk i „jeden z pionierów semickiej filologii”. [LEWIS, B., 1986, s. 44]

„Żydzi wybrali dobrowolnie i mieli ogromny talent do samoobrony wszystkich tych instynktów, które powodują dekadencję, nie jakby je opanowali, ale jakby wykryli w nich moc, dzięki której mogliby przeciwstawić się  światu. Żydzi są przeciwieństwem dekadentów…ustawili się na czele wszystkich dekadenckich ruchów”.- Friedrich Nietzche (1844-1900) [AGUS, s. 295]

„Sprawa przeciwko Żydom jest długa i potępiająca; usprawiedliwiałaby 10.000 razy więcej pogromów jakie teraz są na świecie”. – H. L. Mencken, 1920, [w Rogow, A., 1961, s. 315]

„Żydzi dalej są tacy jakimi byli cały czas: narodem elitarnym, pewnym siebie i dominującym”  – Charles DeGaulle, były prezydent Republiki Francuskiej (1890-1970); (W obliczu presji DeGaulle później próbował zrobić z tego komplement) [GOULD, s. 494]

W rasistowskiej Południowej Afryce w badaniu reprezentacji Żydów w tym społeczeństwie w fikcji Czarnych pisarzy, „kolorowych” i Hindusów, Żydów postrzegano jako „wyzyskiwaczy i potężnych”. [SHAIN, s. 153] Inne badanie przeprowadzone przez Melville Edelstein, sugerowało, że tylko anglojęzyczna grupa dalsza niż Żydzi w „społecznym dystansie” od Czarnych była dominujących Afrikanerów, i że powszechne w czarnej kulturze było wyrażenie „chytry jak Żyd”. [SHAIN, s. 153]

Nawet prominentni i szanowani żydowscy komentatorzy powtarzali te same opinie o swoim narodzie. Żydowskiego pochodzenia Benjamin Disraeli, i najsłynniejszy brytyjski premier z XIX wieku napisał:

„Narodowa skłonność narodu żydowskiego jest przeciwko doktrynie równości człowieka. Oni mają też inną cechę – zdolność do przejmowania … Ich stronniczość wobec religii, własności i naturalnej arystokracji”. [FELDMAN, s. 638]

Inny Żyd, wielki filozof Baruch Spinoza, był mostem między żydowską średniowiecznością i Oświeceniem. Spinoza napisał:

„W chwili obecnej nie ma absolutnie nic, co mogliby zrobić Żydzi żeby uważać się za naród inny od pozostałych… Co do ich kontynuacji tak długo po rozproszeniu nie ma w tym nic cudownego, bo oni oddzielili się od każdego narodu, by ściągać na siebie powszechną nienawiść”. [LEVY, s. 93]

Podobne skargi odzwierciedlające ciągle występujące oskarżenia wobec Żydów powtarzano stale na przestrzeni historii, w wielu językach i wielu krajach, łącznie z – nawet w starożytnej przeszłości – „Egipcjanami, Asyryjczykami, Babilończykami, Persami, Syryjczykami, Greka-mi, Rzymianami, Arabami i wielu innymi”. [HERTZLER, s. 62] Ale ta pogarda wobec Żydów przez pewnych krytyków (niektórzy najbardziej wykształceni w swoich czasach, w tym Żydzi i żydowscy apostaci w całym spektrum ludzkości) nie jest uznawana jako dowód historyczny na wszystko w naszych czasach, z wyjątkiem dziwnej wytrwałości nieracjonalnych „antysemitów” i „nienawidzących siebie Żydów” żeby obmawiać, krytykować Żydów.

Ponieważ nazistowska machina nienawiści w tym stuleciu włączyła wszystko negatywne o Żydach w w ich własne złe cele, nowoczesne żydostwo defensywnie i manipulując, zrównuje każdą krytykę Żydów w historii (a są ich tony) z krzywdzącymi kłamstwami lub uproszczeniami, które doprowadziły – – i mogą doprowadzić – do nazistowskiego faszyzmu. Więc jaka była prawdziwa sytuacji w minionych wiekach? Jacy byli Żydzi w stosunku do Gojów? Powszechny żydowski dyktat ma jedną odpowiedź: zajrzyj tylko do hebrajskich tekstów, staro-żytnych rabinów i innych żydowskich kronikarzy. Oni wiedzą jacy byli Żydzi. Ich teksty są wiarygodne. Cała reszta to kłamstwa i przesada.

„Jak można zrozumieć – nawet nie wybaczyć, po prostu zrozumieć!” – napomina profesor prawa z Harvardu i znany żydowski polemista Alan Dershowitz,

„zjadliwie antyżydowskie uczucia intelektualistów na przestrzeni historii? Należeli do nich H. L. Mencken (‚Żydów można by odrzucić bardzo wiarygodnie jako najbardziej nieprzyjemny naród o jakim kiedykolwiek słyszano’); George Bernard Shaw (‚Przestańcie być Żydami i zacznijcie być istotami ludzkimi’); Henry Adams (‚Cała zgniła padlina jest zgniła od żydowskich robaków’); H.G. Wells (‚Wnikliwe badanie antysemityzmu, uprzedzeń i oskarżeń może mieć wielką warość dla wielu Żydów, którzy niewystarczająco rozumieją wywoływaną przez nich irytację’); Edgar Degas (charakteryzowany jako ‚dziki antysemita’); Denis Diderot (‚Brutalny naród, źli i wulgarni ludzie’); Theodore Dreiser (Nowy Jork jest ‚marzeniem kike’a o getcie’, i Żydzi nie są ‚czystymi Amerykanami’ i ‚brakuje im uczciwości’); T. S. Eliot (społeczny jak i literacki antysemita, nawet po holokauście); Immanuel Kant (‚Żydzi dalej nie mogą rościć sobie żadnego prawdziwego geniuszu, żadnego prawdziwie wielkiego człowieka. Wszystkie ich talenty i umiejętności krążą wokół forteli i przebiegłości… Sa narodem oszustów’.) Inni słynni antysemici to Tacyt, Cyceron, Aleksander Puszkin, Pierre Renoir, Thomas Edison, Henry Ford, i oczywiście Richard Wagner. Ten honorowy tytuł antyżydowskiego fanatyzmu trwa, i obejmuje ludzi każdej rasy, religii i obszaru geograficznego, zapatrywań politycznych, płci i wieku. Odpowiedź na pytanie – dlaczego? –  prawdopodobnie tkwi bardziej w sferze nienormalnej psychologii niż w racjonalnych próbach znalezienia zrozumiałej przyczyny w historii czy gospodarce. Antysemityzm jest chorobą duszy, a choroby najlepiej diagnozuje się badając nią dotkniętych”. [DERSHOWITZ, A., s. 113]

Nicholas de Lange, żydowski uczony, dołącza do Dershowitza w odzwierciedlaniu praktycznie rdzennej żydowskiej reakcji na ciągłe narzekanie na ich naród w historii i kulturze, mówiąc:

„Znaczna część starożytnej literatury o Żydach… poświęcona jest tłumaczeniu dlaczego Żydzi wywoływali uzasadniony gniew czy nienawiść zwykłych miłujących pokój, przestrzegających prawo ludzi… Ale żaden krytyczny historyk nie rozważyłby uznania ich argumentów za prawdziwe, i w rzeczywistości one prawdopodobniej powiedziałyby nam więcej o ich autorach niż ich ofiarach”. [De Lange, s. 28]

Żydowsko-polski profesor w Warszawie, Paweł Śpiewak, dodaje to na ten sam temat:

„Widzimy przedstawicieli niemal każdej orientacji ideologicznej [którzy byli antysemitami]… oświeceniowych myślicieli (Voltaire), arcykonserwatystami (de Masitre, de Bonald), socjalistów i komunistów (Fourier, Proudhon, Marx, Sobel), i wielkich roman-tyków (Goethe). Ci pisarze wydają się różnić we wszystkim – stosunku do religii, idei postępu, władzy, feudalizmu i kapitalizmu, koncepcji wiedzy i ludzkiej natury – ale oni są zjednoczeni w duchu niechęci i wrogości wobec tego obcego plemienia, Żydów”. [ŚPIEWAK, P., s. 51]

Choć faszyści z politycznej prawicy jak Hitler potępiali Żydów, biegunowo odmienni lewicowcy z XVIII i XIX wieku jak socjaliści Charles Fourier, Alphonse Tousenel, Pierre Le Roux, Pierre-Joseph Proudhon i Johann Gottlieb Fichte byli, dla współczesnych żydowskich analityków, też gwałtownie nieracjonalnymi antysemitami. Ci ludzie pisali teksty jak ten Proudhona:

„Żyd z temperamentu jest nieproduktywny, nie jest ani rolnikiem ani przemysłowcem, ani nawet prawdziwym kupcem. On jest pośrednikiem, zawsze nieuczciwy i pasożytniczy, w handlu jak i w filozofii, metodami fałszowania, podrabiania i handlu końmi”. [LEWIS, B.,1986, s. 111]

„Nie widzę żadnych innych metod samoobrony przed nimi: – napisał Fichte – :oprócz podboju ich Ziemi Obiecanej i wysłania tam ich wszystkich”. [LEWIS, B., 1986, s. 111-112]

Rosyjski anarchista Michail Bakunin zadeklarował, że Żydzi byli: „wykorzystującą sektą, narodem pijawek, pożerającym pasożytem blisko związanym razem nie tylko przez granice narodowe, ale też przez wszystkie rozbieżności opinii politycznej… [Żydzi mają] tę kupiecką pasję, która stanowi jedną z głównych cech ich narodowego charakteru”. [LEWIS, B., 1986, s. 113]

„Z takiego [powodu] czy innego” – pisze Daniel Pipes – „praktycznie każda główna postać we wczesnej historii socjalizmu – w tym Friedrich Engels, Charles Fourier, Ferdinand Lasalle, Marx i Joseph Proudhon – pokazywała wyraźną antypatię do Żydów”.  [PIPES, D., 1997, s. 88]

Żydowski autor William Korey zauważa tę samą tajemniczą antyżydowską wszechobecność wśród różnych ludzi w wywiadach (w archiwum Harwardu) z 329 uchodźcami ze Związku Sowieckiego na początku lat 1950: „Wnikliwe badanie pochodzenia informacji o tych, którzy wykazali się wrogimi postawami wobec Żydów ujawnia, że byli oni w różnym wieku, grupach narodowościowych, wykształcenia i statusu, i że opuszczali ZSRR w róznych okresach”. [KOREY, W., 1973, s. 11] Główne sześć „antysemickich” twierdzeń ze strony tej różniącej się grupy ludzi są następujące:

 1) Żydzi zajmują uprzywilejowane stanowiska w sowieckim społeczeństwie.
2) Żydzi zajmują się biznesem i pieniędzmi.
3) Żydzi są klanowi i pomagają sobie.
4) Żydzi są agresywni i nachalni.
5) Żydzi są chytrzy, wyrafinowani i manipulują, wiedzą jak ‚wykorzystać sytuację’.

 6) Żydzi oszukują, są nieuczciwi, bez zasad, bezczelni i zuchwali. [KOREY, W., 1973, s. 5]

Kiedy bada się historię żydowskich relacji z Gojami na przestrzeni historii, są oczywiście tylko dwa możliwe źródła informacji: Żydzi i nie-Żydzi. Nie było bezstronnych marsjańskich obserwatorów oglądających z teleskopów, nikogo – w każdym razie – kto zostawiłby nam dokumenty. Więc dlaczego, można się zastanawiać jak wspomniany wyżej prof. DeLange i miliony  mu podobnych, „krytyczny historyk” musi żydowskie źródła uważać stanowczo za bardziej wiarygodne niż dokumenty historyczne nie-Żydów, kiedy wszelkiego rodzaju krytyczni komentatorzy o Żydach  w historii, klasie, języku i kulturze, zasadniczo mówili to samo? „Jakkolwiek niewygodne jest uznanie” – mówi Albert Lindemann – „że nie wszyscy ci których historycy zaliczyli do antysemitów, byli fanatykami, irracjonalnymi, albo niezdolnymi do aktów altruizmu i odwagi moralnej. Oni reprezentowali oszałamiającą grupę opinii i typów osobowości”. [LINDEMANN, s. 13] A dlaczego to jest „niewygodne [dla Żydów] żeby to uznać?” Bo nawet według dziecięcej logiki i zdrowego rozsądku, percepcyjnym wspólnym mianownikiem wszystkich tak różnych ludzi mogą być jedynie trwałe prawdy o Żydach jakich każdy obserwator doświadczył w różnych okolicznościach historycznych i kulturowych.

Francuski żydowski intelektualista (i w końcu syjonista), Bernard Lazare, pośród wielu innych w historii, zauważył ten oczywisty fakt w 1894, na długo przed nazistowskimi prześladowaniami Żydów i wynikłych zinstytucjonalizowanych żydowskich wysiłków negowania, albo zaciemniania, istotnych – i głównych – aspektów ich historii:

„Gdziekolwiek osiedlali się Żydzi [w diasporze], obserwuje się rozwój antysemityzmu, a raczej antyjudaizmu… Jeśli tę wrogość, tę odrazę okazywano Żydom tylko w jednym czasie czy w jednym kraju, byłoby łatwo uzasadnić lokalną przyczynę tego uczucia. Ale ta rasa była przedmiotem nienawiści wszystkich narodów wśród których się osiedlali. Skoro wrogowie Żydów należeli do różnych narodów, skoro mieszkali osobno od siebie, rządzili się różnymi prawami i przeciwnymi zasadami; skoro nie mieli takich samych zwyczajów i różnili się duchem od siebie, tak że niemożliwe było tak samo oceniać żadnego tematu, to konieczne jest żeby ogólnych przyczyn antysemityzmu zawsze szukać w samym [narodzie] Izraela, a nie wśród jego antagonistów”. [LAZARE, s. 8]

Od zinstytucjonalizowanych prześladowań Żydów w nazistowskich Niemczech, prowadzących do, i podczas, II wojny światowej, było wojowniczo narzucone moratorium na komentarze krytyczne Gojów o żydostwie. (Wyjątki do tego stanowi stosunkowo mała ilość materiału wyprodukowanego przez główne wydawnictwa, które są krytyczne w pewnym aspekcie nowoczesnego państwa Izrael, i rzadkie, niejasne, zwykle samodzielnie publikowane książki o małym obiegu przez jednostki podkreślające tematy jak „światowy spisek żydowski” albo „nigdy nie istniejący holokaust”. Takie prace popularna kultura automatycznie odrzuca jako część nie nadającego się do czytania, fikcyjnego „lunatyckiego marginesu”.)

Choć większość literatury o Żydach autorstwa nie-Żydów na przestrzeni historii uważa się za „antysemicką”, to jest też historyczny pogląd o Żydach, który ma charakter „filosemicki”. To określenie odnosi się do przyjaznego, hojnego, czy sympatycznego przedstawiania żydowskiej historii przez nieżydowskich pisarzy. Jest to prożydowska stronniczość. To często przybierało formę chrześcijańskich pisarzy czujących jakiś rodzaj powiązania z judaizmem, jako źródło chrześcijaństwa. Są też tacy, którzy korzystają z lojalności wobec sił żydowskich. Z pojawieniem się nazistów i ich okrutnego traktowania europejskich Żydów, pojawił się też wzrost filosemickiej literatury i apologetyki. Epoka nazistowska, z tego punktu widzenia, zdecydowanie potwierdza jako przerażające spełnienie żydowskich percepcji o ich własnej wcześniejszej historii jako wiecznych ofiar.

Ale prawie całą wiedzę i inne komentarze w nowoczesnych czasach o żydowskiej historii (i znaczna część nieżydowskiej historii) dostarczają żydowscy naukowcy i popularyści, z których większość jest, w różnym stopniu, oczarowana i zachwycona legendami o ich dziedzic-twie. W rzeczywistości większość ogromnej ilości materiału publikowanego teraz o Żydach jest pisana przez Żydów dla Żydów; następnie popularyzuje się ją w podstawowych formach w masmediach dla niekwestionowanego strawienia przez ogół społeczeństwa.

„Żydowskich badań [na północno-amerykańskich kampusach]” – pisze  Jacob Neusner – „nie traktuje się zgodnie z dyscyplinami akademickimi, a jako arenę dla Żydów do badania ich korzeni, Żydów uczących faktów innych Żydów”. [NEUSNER, s. 9] „Wszystkie współczesne badania judaizmu, szczególnie przez Żydów” – pisze Israel Shahak – „… do dnia dzisiejsze-go… noszą niezaprzeczalne piętno ich pochodzenia: oszustwo, apologetyka albo wrogie polemiki, obojętność czy nawet wrogość  wobec szukania prawdy. Żydowskie badania judaizmu… do dnia dzisiejszego są polemiką przeciwko wrogowi zewnętrznemu [nie-Żydom] raczej niż debatą wewnętrzną”. [SHAHAK, s. 22]

„W popularnej [żydowskiej] historii” – pisze żydowski badacz Albert Lindemann – „istnieje dziwna tendencja faworyzowania naładowanego emocjonalnie opisu i narracji, zwłaszcza o barwnych, dramatycznych albo gwałtownych epizodach, do wyjaśnienia których stosuje chłodną analizę albo szuka uwagi w kontekście historycznym. Pogromy, słynne antysemickie sprawy i opisy idei antysemickich autorów i agitatorów opisuje się z moralną gorliwością, retorycznym sprytem i znaczną dbałością o szczegóły mordu, podpalenia i gwałtu. Tło, kontekst i motywy są często lekceważone lub traktowane w sposób zadziwiająco cienki i tendencyjny. W takich historiach antagoniści Żydów pojawiają się jako patykowe postaci… Rozpętały się gwałtowne epizody przeciwko Żydom jak katastrofy naturalne lub czyny Boga, niezrozumiałe katastrofy nie mające nic wspólnego z żydowskimi działaniami lub wydarzeniami w świecie żydowskim, ale tylko z zepsutymi postaciami wrogów Żyda”.

[LINDEMANN, A., Esau’s, s. 12]

W 1990 Michael Aronson, żydowski badacz, napisał cały tom obalający konwencjonalny żydowski pogląd, że rosyjski rząd sponsorował pogromy w narodowym antysemickim „spisku”, organizując ataki na Żydów w 1881 w całym kraju. „Zainteresowany student” – napisał – „może losowo wybrać każdy niedawny tekst, czy poświęcony szczególnie rosyjskim Żydom, czy szerzej nowoczesnej żydowskiej historii, czy ogólnie późnej imperialnej Rosji, to okaże się niemal pewne, że jeśli jest wzmianka o pogromach w 1881, to interpretuje się je zgodnie z teorią spiskową. Badanie odrzuca wyjaśnienie spiskowe… Literatura naukowa poświęcona rosyjskiej żydowskiej historii pochodzi z okresu przedrewolucyjnego i w większości jest tworem rosyjskich żydowskich historyków”. [ARONSON, s. 7-8] Nowatorskimi wśród tych historyków byli Emmanuel B. Levin i Simon M. Dubnov. Stronniczość Levina była wyraźna. „Patronem Levina” – mówi Baron H.O. Guenzburg, który zatrudnił go do napisania wielu prac o rosyjskiej dyskryminacyjnej i ograniczającej żydowskiej legislacji”. [ARONSON, s. 11]

W 1998 Elliott Horowitz napisał niezwykle uczciwy artykuł w Jewish Social Studies o sposobie w jaki nowocześni żydowscy apologeci i polemicy przerabiają żydowską historię. Jego konkretnym tematem była tu perska inwazja Jerozolimy w 614 i towarzysząca jej rzeź dziesiątków tysięcy lokalnych chrześcijan (niski szacunek to 30.000 ludzi; a wysoki 90.000). Horovits cytuje, na przykład, pracę Czcigodnego George’a Williamsa z 1840, który napisał, że Żydzi „wzięli przykład z Persów w Galilei, żeby zaspokoić swoją zemstę przez rzeź chrześcijan, i zdemolowanie ich najświętszych kościołów. Były one pełne krwi. Po kilku dniach ofiarami ich nienasyconej nienawiści padło 90.000 chrześcijan obu płci i bez względu na wiek”. [HOROWITZ, 1998]

„Jak zobaczymy” – pisze Horovitz o powyższym cytacie – „Żydzi współcześni Williamsowi wydarzenia z 614 opisywali raczej podobnie. Ale 100 lat [?] później, w latach po holokauście, pamięć o Żydach realizujących swoją zemstę i dających upust swojej „nienasyconej nienawiści” zaczął słabnąć, a zastąpił go sartreowski [Jean Paul Sartre] Żyd, ‚namiętnie wrogi przemocy’… Mimo że Żydzi w Palestynie niewątpliwie uczestniczyli w przemocy na szeroką skalę wobec chrześcijan i ich domów modlitwy w 614, ich precyzyjną rolę otwarto na debatę. Ale różnice opinii często obracały się mniej wokół tego co faktycznie się wydarzyło, niż jak dużo powinno się mówić i w jaki sposób”. [HOROWITZ, 1998]

Kluczowym w materiałach źródłowych o rzeziach w 614 był ich naoczny świadek, chrześcijański mnich Antiochus Strategos. Twierdził on, że wyrżnięto ponad 66.000 chrześcijan, i że Żydzi odegrali główną rolę w tych mordach. Wielu późniejszych kronikarzy, w tym Eutychius z Aleksandrii i Grek Teofanes, omawiali żydowsko inspirowane rzezie. W XIX wieku, żydowscy historycy np. Salomon Munk i Heinrich Graetz napisali o rzeziach. Choć formułując apologetyki za żydowskie zachowanie w tej erze, Graetz, pisze Horovitz, „nie chciał zamieść żydowskiej przemocy religijnej pod dywan, czy odrzucać, jak robiliby to liczni późniejsi żydowscy historycy, wszelkie chrześcijańskie materiały są skażone uprzedzeniami”. [HOROWITZ, 1998]

XX-wieczni żydowscy historycy którzy byli częścią „blokowania historiograficznego” to: Samuel Klein (którego historia Żydów w Palestynie nie wspomina o rzezi 614), Michael Avi-Yonah (którego oryginalna praca nie wspomniała kto dokonał rzezi, i którego późniejsza praca wyłącznie obwiniała Persów), i Salo Baron (który nie opisuje powodów wypędzenia Żydów z Antiochii w V wieku: Żyda złapano na oddawaniu moczu na wizerunek czczonej Maryi Dziewicy). Czytelnicy obu: Avi-Yonaha i Barona, pisze Horowitz – „mogli odnieść wrażenie, że podczas rzezi w 614 ani jeden Żyd nie przelał kropli chrześcijańskiej krwi”.

[HOROWITZ, s. 7]  Horowitz też pisze, że praktycznie wszyscy żydowscy historycy pominęli straszne szczegóły w swoich opowieściach o innych żydowskich rzeziach chrześcijan w Antiochii, i mordzie jej patriarchy w 610. Jak na przykład mówią przekłady Teofanesa – „Żydzi w Antiochii… rozczłonkowali wielkiego patriarchę Anastasisu, i zmusili do jedzenia własnych wnętrzności… Jego genitalia rzucili mu w twarz”. [HOROWITZ, 1998, s. 6]

W Izraelu, szczególnie po 1967, pisze Horovitz – „tendencją w izraelskiej historiografii, za-równo naukowej jak i popularnej, jest ignorowanie rzezi jerozolimskich chrześcijan w 614”.

[HOROWITZ, 1998, s. 7] Były minister edukacji, Benzion Dinur, na przykład, nigdy nie wspomniał o rzeziach 614 w przeglądzie tego okresu. Ani prof. Naftali Arbel nie mówi o żydowskiej odpowiedzialności w swojej książce o tym okresie. Podobnie książka o Jerozo-limie Teddy Kollek i Moshe Pearlmana, i izraelska encyklopedia Entsiklopedyah haivrit. W sponsorowanej przez Hebrew University Historii narodu żydowskiego / History of the Jewish People autorstwa H. H. Ben-Sassona, „nie ma ani słowa na temat chrześcijańskich ofiar w książce z której uczą się o przeszłości swojego narodu tysiące uczniów izraelskich szkół

średnich i studenci uniwersytetów”. [HOROWITZ, s. 8]

Peter Novick pisze jak żydowscy badacze zniekształcili historię relacji żydowsko-palestyńskich, żeby posłużyła celom propagandowym: wiązać „ogólnie Arabów, a w szczególności Palestyńczyków, z nazizmem”:

„Roszczenia o palestyńskim współudziale w mordzie europejskich Żydów miały być w pewnym stopniu strategią obronną, prewencyjną reakcją na palestyński zarzut, że gdyby Izrael miał wynagrodzić za holokaust, było to niesprawiedliwe, żeby palestyńscy muzułmanie płacili za zbrodnie europejskich chrześcijan. Twierdzenie, że Palestyńczycy współuczestniczyli w holokauście opierał się w większości na sprawie Muftiego Jerozolimy, palestyńskiego przywódcy z przed II wojny światowej, który uciekając przed uwięzieniem przez Brytyjczyków, szukał schronienia podczas wojny w Niemczech. Mufti na wiele sposobów nie był postacią szanowaną, ale powojenne roszczenia, że odegrał jakąś znaczną rolę w holokauście nigdy nie zostały udowodnione. To nie zapobiegło [żydowskim] redaktorom Encyklopedii holokaustu /  The Encylopedia of the Holocaust przyznania mu głównej roli. Artykuł o Mufti jest prawie dwa razy dłuższy niż artykuły o [wybitnych nazistowskich liderach] Goebbelsie i Goringu, dłuższy niż artykuły o Himmlerze i Heydrichu razem, dłuższy niż artykuł o Eichmannie – ze wszystkich artykułów biograficznych co do długości, wyprzedza go ale tylko lekko, wpis o Hitlerze”.  [NOVICK, P., 1999, s. 158]

Inny bardzo rzadki żydowski komentator, Jonathan Schorsch, opublikował intrygujący artykuł w 2000, recenzujący niechęć badania przez żydowskich historyków, i uczciwego badania żydowskiego udziału w afrykańsko-amerykańskim handlu niewolnikami. Istotą artykułu jest wykazanie  żydowskich wysiłków historycznych w wyginaniu brzydkich nieprzyjemności z żydowskiej przeszłości na ostrożną apologetykę, i z chrześcijańskich społeczeństw kategorycznie robić kozły ofiarne za wszelkie inspirowane przez Żydów opresje innych. Schorsch pisze o normie dla żydowskich badaczy w pracy wpływowego historyka Salo Barona: „Kiedy musi mówić o Żydach jako handlarzach niewolników, takich jak w Brytyjskich Indiach Zachodnich, Baron czuje potrzebę zamieścić apologię, mimo że nie zawsze tak jest kiedy omawia nie-żydowski handel niewolnikami”. Tak więc, na przykład, podczas gdy Cortes, słynny konkwistador Ameryki Środkowej, jest potępiony za haniebne zbrodnie przeciwko ludności tubylczej, konkwistadorzy-partnerzy pochodzenia żydowskiego, tacy jak Bartolome de las Casas i Hernando Alonso, nie są omawiani w prosty sposób, i są moralnie ułaskawiani.

Schorsch naciera nawet uszy wpływowego żydowskiego historyka (o Brazylii) Jacob Rader Marcus za ten sam temat: potępia chrześcijańskie zaangażowanie w handel niewolnikami, a przemilcza żydowską winę. „Milczenie [o Żydach i ich afrykańskich niewolnikach] nawet tak wrażliwego i postępowego historyka jak Marcus” – deklaruje Schorsch,

„może być zdumiewające. Omawiając Żydów z San Domingo, gdzie poinformował czytelnika o pewnym bogatym żydowskim klanie, właścicielu plantacji, zatrudniającym 280 niewolników, Marcus cytuje odkrycie, że ‚uprzedzenia antyżydowskie były na San Domingo nawet wśród Murzynów'”.

Tu Marcus potyka się o zwykły żydowski model „antysemicki” i „niewinności” dla zrozumienia  żydowskiej historii: że afrykańscy niewolnicy, którzy gardzili swoimi żydowskimi władcami którzy ich ciemiężyli, byli, za to, sami zbrodniarzami moralnymi. Jak ujmuje to Schorsch:

„Marcus wydaje się mówić, że biali chrześcijańscy Europejczycy nienawidziliby Żydów, ale Murzyni! Jaki mogliby mieć rozsądny powód nienawiści  do Żydów?”

Inny żydowski badacz sprawy Żydów i ich afro-amerykańskich niewolników, Arnold Wiznit-zer, „powstrzymuje się od zajrzenia w postawy Żydów względem Murzynów czy Indian”. I na konferencji w 1982 w Brazylii, „z wykładami niektórych najwybitniejszych żydowskich historyków pracujących w sefardyjskiej diasporze [w Brazylii], niemal bez wyjątku nie poddali analizie kontaktów murzyńsko-żydowskich w Curacao, choć jeden wspomniał mimochodem o żydowskich handlarzach niewolnikami na wyspie”.  [SCHORSCH, J., 2000]

Podobnie, pisze Jonathan Schorsch, żydowski badacz Robert Cohen „pogrzebał” fakty o żydowskim posiadaniu niewolników na Karaibach w tabeli danych statystycznych, i odpowiednio „minimalizuje żydowskie posiadanie niewolników” w swojej prozie. [SCHORSCH, J., 2000] Ostatecznie, mówi Schorsch – „jest coś n niezadowalającego w tym rodzaju apologetycznego argumentu; faktycznie jest coś niepokojącego… To że [takie taktyki], celowe czy nieświadome, wydarzają się tak ciągle w XX-wiecznej amerykańskiej żydowskiej historio-grafii, sugeruje głębię niesmaczności tematu”. [SCHORSCH, J., 2000] („Tematem” do którego nawiązuje Schorsch są relacje żydowsko-murzyńskie, ale to może być praktycznie cokolwiek co pokazuje żydostwo w niepochlebnym świetle).

W 1999, żydowski badacz Jay Gertzner oparł się na zwykłych konwencjonalnych żydowskich wymówkach żeby wyjaśnić nie-żydowską wrogość wobec Żydów, jak w temacie jednej z jego książek: żydowska kreacja – i dominacja – handlu smutkiem w Nowym Jorku (a tym samym w Ameryce). Tu atakuje tych którzy krytykowali wielu Żydów-imigrantów którzy zajmowali się podkopywaniem moralności w amerykańskiej anglosaskiej/białej [WASP] kulturze:

„Ten niepohamowany upór, postrzegany jako charakterystyczny dla żydowskich kupców w szczególności, a także pośredników mniejszości etnicznych w ogóle, po-mogły przyznać status pariasa  sprzedawcom erotycznych książek. Tutaj, ostrzegł stuprocentowy moralista, była blisko zrzeszona grupa robotników o zdecydowanych poglądach napędzana materialnym sukcesem, podobno autonomiczna mniejszość, która postanowiła realizować swoje własne ‚bezbożne, nieamerykańskie’ cele z dziwną i obcą intensywnością. Po dodaniu do nędznej natury biznesu, o czym świadczy potępienie różnych autorytetów oraz działania policyjne przeciwko ‚promotorom’, jak nazwali ich inspektorzy pocztowi, tożsamość dystrybutora erotyki jako klanowa – zatrudniającego swoich’ – i nieprzyjaznych – z własnymi, etnicznymi, lojalnymi więzami – została naprawiona. Był to rodzaj ‚pasożyta’, z którym można by, okazjonalnie, sobie poradzić, ale być szczególnie ostrożnym w zaufaniu, ponieważ sprzedawca był tak dobry w tym co robił”. [GERTZMAN, J., 2000, s. 41]

Inaczej mówiąc, w tym podtekście Gertzmana, to nie naprawdę żydowscy pornografowie zasługują na krytyczne badanie za braki moralności, a ci nie-Żydzi, którzy ośmielili się kryty-kować ich jako Żydów (i Gertzman w innym miejscu pisze rzeczywiście, że smutny świat był bardzo żydowską działalnością wewnętrzną),[GERTZMAN, J., 2000, s. 28-29] zgodnie z zasadami „antysemityzmu”. Gertzman nawet parafrazuje innego żydowskiego komentatora, dodając że – pornografowie czy nie – handlarze smutkiem są bohaterami. W końcu zgodnie z żydowskim punktem widzenia zniszczenie moralnego świata WASPów było szlachetne, czyli nieżydowski świat jest, z definicji, represyjny. Tutaj żydowski pornograf jest szlachetnym zwolennikiem prawości:

„Moses Kligsberg zapewnia, że poczucie jak i gdzie realizować takhlis [przeznaczenie] wschodnioeuropejskiego żydostwa było głównym motywem dla imigracji do Ameryki, i tak tłumaczy wytrwałość, entuzjazm, szacunek dla edukacji, solidarność wspólnoty i rodziny, i elastyczność jaką inni analitycy socjologiczni przypisują cechom pośredników mniejszości. Prześladowani dilerzy w erotyce mogli tylko oddać się losowi i obiecać sobie że, gdyby poszli do więzienia, ich synowie i córki uznaliby, że oni zwalczali purytańskie tabu, nie handlowali smutkiem, i akceptowali niepowodzenia jakie pojawiały się gdy starali się realizować słuszne cele”. [GERTZMAN, J., 2000, s. 42]

Mimo że takie nieprzyjemne części żydowskiej historii są systematycznie pomijane, wyjaśniane, albo, jak wyżej, bronione, od lat 1960 wielu bogatych Żydów finansuje programy żydowskich studiów w koledżach i na uniwersytetach w całej Ameryce, i dobrze sponsorowani żydowscy badacze prześcigają się w pisaniu o wszystkim żydowskim co można sobie wyobrazić (nawet łącznie z meta-historiami o życiu nowoczesnych żydowskich historyków jak Salo Baron, Raul Hilberg, Simon Dubnov, Cecil Roth i innych). „Badania żydowskie stały się rosnącym przemysłem” – powiedział Bernard Cooperman w 1990 – „i oznaki sukcesu są wszędzie. Jest co najmniej jeden, i zwykle więcej niż jeden, na pełny etat instruktor na żydowskich studiach na niemal każdym uniwersytecie w tym kraju.  Stowarzyszenie Żydowskich Studiów, podstawowa profesjonalna organizacja w tej dziedzinie, liczy dużo ponad 700 pełnych członków, jednostek które są zatrudnione w uznanej instytucji akademickiej. Każda czołowa akademicka prasa w tym kraju ma aktywną listę książek do żydowskich studiów… Jest wiele międzynarodowych konferencji, i z alarmującą częstotliwością pojawiają się nowe czasopisma”. [COOPERMAN, p. 195]

„Rosnąca liczba badaczy piszących dzisiaj najlepszą historię produkowaną dla amerykańskiego żydostwa” – napisał Henry Feingold w 1996 – „tworzy wybuch informacji o takiej wielkości, że jedynie przesiewanie ilości dostępnych danych i oddzielenie ich od pseudo-danych stwarza nadzwyczajne trudności… To bezpośrednio wpływa nie tylko na to  jak będzie pisana przyszła historia amerykańskiego żydostwa, ale o  czym będzie się pisać”. [FEINGOLD, s. 31] „Zbyt wiele historii Żydów” – dodaje David Biale – „nieświadomie opiera się na teologii żydowskiej wyjątkowości i zakłada, że żydowska tradycja ewoluuje w jakiejś wspaniałej izolacji od reszty świata”. [BIALE, Conf, s. 45] A sedno zainteresowania żydowskich badań? „Badania żydowskie” – mówi Susannah Heschel – „pojawiły się nie jako dziedzina neutralna politycznie zajmująca się opisywaniem historii Żydów, a jako naładowana politycznie próba przeformułowania też chrześcijańskiej historii”. [HESCHEL, 1998, s. 107]

W 2000 Cleveland Jewish News napisał, że Peter Haas [jest]  „nowym Abba Hillel Silver profesorem badań żydowskich na Case Western Reserve  University i dyrektorem Samuel Rosenthal Center ds. Badań Żydowskich… ds. Badań Żydowskich… Na początek, powie-dział Haas, powinno zdumiewać dziwactwo badań żydowskich na nowoczesnym, świeckim uniwersytecie naukowym… W 1940 było około 10 programów badań żydowskich w USA. W latach 1970 było ich około 400. I jeszcze więcej dzisiaj… badania żydowskie i religijne ogól-nie też się zdywersyfikowały, z akademikami specjalizującymi się w dziedzinach takich jak żydowskie kobiety, hebrajska lingwistyka, żydowska muzykologia i antysemityzm. [OSTER, M., 2/18/2000]

Rzeczywiście, wśród stert materiału jaki Żydzi piszą o sobie jest ogromna poddziedzina: współczesna żydowska obsesja na punkcie „antysemityzmu”. W jednej żydowskiej analizie starożytnych pisarzy łacińskich i greckich, mówi się, że 18% było „zasadniczo pozytywnych” w stosunku do Żydów, 59% było „neutralnych”, a 23%  „zasadniczo negatywnych”. [GRIFFIN s. 58] „To jest… zdumiewające” – mówi Jasper Griffin, subtelnie szturchając żydowski narcyzm – „że odniesienia do autorów klasycznych do Żydów są we współczesnym świecie zbierane, analizowane i omawiane o wiele intensywniej niż ich odniesienia do innych narodów. Nie byłoby łatwo stworzyć porównywalnych danych statystycznych zebranych przez współczesnych uczonych w odniesieniu do starożytnych osądów innych grup czy narodów”. [GRIFFIN, p. 58] Rzeczywiście, Żydzi – którzy upierają się iż nie-Żydzi obserwują kto jest Żydem, samo to jest aktem antysemityzmu – mogą jakoś mówić nam, że dokładnie 3 Żydów zginęło w bitwie pod Alamo, dokładnie 17 zmarło kiedy koło Kuby w 1898 zatopiono USS Maine żeby rozpocząć wojnę hiszpańsko-amerykańską, i że Wyatt Earp mieszkał z Żydówką i został pochowany na żydowskim cmentarzu. [DAVIS, p. 29] [Zauważmy ciekawy spór w sprawie zdjęcia rzekomo małżonki Earpa, Sarah Marcus Earp. Hollis Cook, strażnik w histo-rycznym parku w Tombstone, Arizona, mówi, że popularna reprodukcja fotograficzna Ms Earp nie jest jej, a prawdopodobnie, z jakiegoś powodu, nowojorskiej prostytutki.]

[JACOBSON, H., 1995, s. 270-273]

„Tak dużo pisze się o współczesnych doświadczeniach żydowskich” – pisze Whietfield – „że, nawet gdyby ograniczało się to tylko do Ameryki, bibliotekarze ledwie dotrzymują tempa. Tak przepełnione są półki książkami o Żydach – łącznie z ich amerykańskimi filiami – że nie można złagodzić grzechu dodawania nawet odrobiny do tej literatury”. [WHITFIELD, s. 1, American]  W minionych 60 latach prowadzących do 1988, pewien badacz odkrył – po francusku, niemiecku czy angielsku – 86 książek tylko o „żydowskim humorze”. [WHITFIELD, American, s. 66] Prof. Laurence Baron, dyrektor Lipinsky Center for Judaic Studies na San Diego State University, pokazuje listę książek po angielsku pod nagłówkiem „Dlaczego spra-wiedliwi Goje ratowali Żydów w czasie holokaustu” / Why Righteous Gentiles Rescued Jews During the Holocaust. Lista ma 46 tomów.

Co roku pojawiają się tysiące publikacji o jakimś aspekcie żydostwa, i mając do dyspozycji ogromne pieniądze, jest więcej niż zwykły rodzaj presji w akademii żeby „publikować lub zginąć”. „Pragnienie przedstawienia Żydów i judaizmu w dobrym świetle” – mówi William Cutter – „nadal wpływa na wielu sponsorów [żydowskich nadań] i może nawet być ich głównym motywem”. [CUTTER, p. 163]

„Udostępniając studia żydowskie na poziomie uniwersyteckim” – zauważa Bernard Cooperman – „daliśmy… młodym ludziom kolejną szansę do docenienia pozytywnych i wy-rafinowanych aspektów żydowskiej kultury… Zlegalizowaliśmy te tematy i uczyniliśmy je atrakcyjnymi poprzez neutralizację [reszty uniwersytetu] środowiska w którym są uczeni”.

[COOPERMAN, s. 196-197]  „W sposób, który często jest dość spodziewany” – napisał Gary Morson w 1996 – „wielu żydowskich badaczy słuchało dawno w nich zaniedbanego żydowskiego głosu”. [MORSON, s. 78]

Więc konieczność papugowania i rozpowszechniania tradycyjnej mitologii żydowskiej w kontekście akademickim najwyraźniej nie przeszkadza wielu żydowskim uczonym. „Dyscyplina [żydowskie studia], która eksplodowała w tym kraju pod koniec lat 1960” – mówi David Biale – „stała się zbyt często karierowiczką i konformistką. Produkt chęci społeczności żydowskiej do kupowania etnicznego szacunku w akademii, dziedzina ta stała się podatnym gruntem dla przedsiębiorców akademickich”. [BIALE, Conf, s. 140]

„Żydowska obsesja o memoriałach holokaustu” mówi Jay Berkovitz – „… idzie w parze z równie niebezpieczną obsesją, ustanowieniem badań żydowskich w najróżniejszych miejs-cach, które ani nie mają poparcia studentów, ani społeczności. One są, w rzeczywistości, pomnikami potęgi, prawdziwej i wyimaginowanej, żydowskiego bogactwa. Oba te zjawiska wskazują na nieprzyzwoity sensacjonalizm i powierzchowność”. [BERKOVITZ, Disc, s. 29]

Pomimo nędzy etycznej i intelektualnej w wielu studiach żydowskich, zaostrzenie budżetów w świecie uniwersyteckim, i brzęk żydowskich pieniędzy dla żydowskiej apologetyki i kosmetyki, przyciągnął wszelkiego rodzaju akademickich przedsiębiorców „pragnących” – zdaniem Williama Cuttera – „wejść do żydowskiej społeczności”. [CUTTER, s. 164]

Ale dla nie-Żydów nie jest łatwo się tam dostać. Prawdę mówiąc, nie-żydowskie opnie o „byciu Żydem” nie są mile widziane. Podczas gdy Żydzi głoszą gojowską dyskryminację przeciwko nim jako praktycznie fundament żydowskich studiów, typowe podwójne standardy wspólnoty żydowskiej śmierdzą hipokryzją. W 1987 Jacob Neusner napisał:

„Właśnie teraz nie-żydowskiemu  absolwentowi ubiegającemu się o pracę [w żydowskich studiach] na stanowym uniwersytecie na środkowym wschodzie,  powiedziano, że jest najlepiej wykwalifikowanym kandydatem.  Był jedynym naprawdę wykwalifikowanym kan-dydatem ubiegającym się o to stanowisko. Ale nawet nie dostanie się na rozmowę. Powód? Nie jest Żydem. Lokalna federacja żydowska finansowała część wynagrodzenia, i lokalna federacja żydowska chciała by nauczanie to było pod ich auspicjami. To mógł robić tylko Żyd. Dlatego uniwersytet narzucił zasadę, że na stanowiska w studiach żydowskich  mogą zgłaszać się wyłącznie Żydzi”. [NEUSNER, Judaism, s. 10]

Neusner był oburzony tym, że programy studiów żydowskich w całej Ameryce rozwinęły się w odizolowane getta w akademii. „Nie mogę sobie wyobrazić” – narzekał – „bardziej kompletnego poddania się pogardzie dla Żydów niż to, co sami Żydzi zrobili w swoim głębokim niezrozumieniu natury akademii”. [NEUSNER, s. 10]

Tymczasem  Chronicle of Higher Education poinformowała, że w tym samym roku (1987) Neusner napisał o poddaniu się amerykańskiej akademii żydowskim pieniądzom i jego zinstytucjonalizowanej dyskryminacji, – „organizacje żydowskie” odniosły sukces lobując za krajową legislacją, która wymusi ujawnienie publiczne „wielkich prezentów” dla kolegiów „z zagranicznych źródeł”, prawo które wyraźnie miało na celu arabskie dotacje i postawy. Zwykły żydowski podwójny standard był widoczny, Chronicle napisała:

„Żydowskie organizacje wraz ze swoimi zwolennikami w Kongresie mówią, że legislacja zniechęci kolegia od przyjmowania pieniędzy pod warunkiem, że pewni ludzie z pewnych grup etnicznych czy z poglądami politycznymi zostaną wykluczeni ze stanowisk czy progra-mów akademickich tworzonych dzięki tym prezentom… Organizacje żydowskie zarzucają, że arabscy sponsorzy wykorzystywali prezenty żeby nieodpowiednio wpływac na badania aka-demickie”. [JASCHIK, p. A19]

Również w 1987, dwaj żydowscy profesorowie z Cornell University zwalczali filantropijną dotację od żydowskich anty-syjonistów, i alumna kolegium, Alfreda Lilienthala, za serię islamskich wykładów. David Owen, profesor Studiów Bliskowschodnich, twierdził, że poglądy Lilienthala o Izraelu nie były „zrównoważone”. Szef tego wydziału (też Żyd), Stewart Katz, był też przeciwny dotacjm. Jeszcze inny żydowski akademik, Isaac Kramnick, dziekan, kierował obu studiami – islamskimi i żydowskimi – w Cornell. „Na kampusie Cornell” – powiedział Lilienthal Jewish Week – „naprawdę uczy się tylko jednej religii i jej celów politycznych. Więcej trzeba się zająć drugą stroną”. [JW, 5-15-87, s. 19]

(W tym szowinistycznym kontekście afro-amerykański prof. Tony Martin napisał, że „nawet teraz, w 1993, jeszcze możliwe jest znalezienie dużego wydziału afro-amerykańskich stu-diów na dużym wschodnim uniwersytecie proponującym ustanowienie programu doktoranc-kiego w murzyńskich studiach, gdzie ponad połowę obowiązkowej lektury „wielkich Czarnych ksiąg”  napisali Żydzi. Odwrotna sytuacja w programie doktoranckim na judajskich studiach nauczanych przez białych Żydów i oparta na pracach Czarnych ekspertów byłaby nie do pomyślenia, prosto z komedii”. [MARTIN, s. 42])

Postępowanie Alfreda Lilienthala i oburzenie Jacoba Neusnera są bardzo niezwykłe. Bar-dziej typową żydowską opinią jest ta Bernarda Coopermana, który wyraża oburzenie z powodu jeszcze bardziej subtelnego podstępnego zagrożenia dla mitologii żydowskiej niż nauczanie o  żydowskich sprawach przez nie-Żyda:

„Tu jest niebezpieczeństwo [w kontekście świeckiego uniwersytetu]… Niektórzy [żydowscy nauczyciele] nawet nie są praktykującymi Żydami. Dobrze pamiętam niedawną sprawę w której żydowskie pieniądze finansowały szefa nowych żydowskich studiów i uniwersytet zaproponował to stanowisko człowiekowi, który był, przynajmniej w jednym okresie życia – apostatą!” [COOPERMAN, s. 196-197]

Żydowska cenzura i kontrola informacji w akademii przybiera wiele form, często wpajanych przez samych akademików. Joseph Amato opisuje niepokojący przypadek brytyjskiego profesora na University of London, który nie ulega żydowskim dyktatom historii:

„Brytyjski badacz Norman Davis – jeden z najwybitniejszych europejskich badaczy kwestii Polski – dostał odmowę profesury na Stanford University głosami 12:11 z powodu jego książki „Boże igrzysko: Historia Polski” / God’s Playground: A History of Poland, 2 tomy  (N.Y.: Columbia University Press, 1984), uznano go za niedopuszczalnego obrońcę polskich relacji z Żydami [zob. późniejszy rozdział] w czasie II wojny światowej. Stanford University, stając po stronie większości, spierał się w obronie politycznie motywowanego osądu wydzia-łu, że faktycznie, w przypadku tematów jak historia, przekonania polityczne można wnikliwie zbadać przed mianowaniem na stanowisko. Pomijając gorzkie oskarżenia w debacie poja-wiło się kilka głębokich pytań historyczno-moralnych w sprawie nie tylko polskiej zbiorowej odpowiedzialności za los Żydów, ale prawie Polaków do napisania własnej historii o ich cierpieniu jako ogromnej tragedii”. [AMATO, s. 204]

Członkowie wydziału działający przeciwko Daviesowi byli głównie Żydami. Davies założył proces o $9 mln przeciwko Stanford, zarzucając:

„spisek… ze względu na poglądy polityczne powoda wyrażone w jego publikacjach doty-czących Polski, Związku Sowieckiego i nauczaniu historii polskiej i sowieckiej, którą tacy oskarżeni uważali, między innymi, za niewrażliwą na wiarę żydowską, i niedopuszczalnie defensywne zachowanie wobec narodu polskiego, szczególnie w okresie niemieckiej oku-pacji Polski w czasie II wojny światowej”. [LINDSEY, R., 3-13-87, s. A14]

„Ludzie boją się o tym mówić” – powiedział New York Times emerytowany profesor huma-nistyki Ronald Hilton – „Davies nie jest antysemitą, jego reputacja o sprawiedliwości jest uznanwaa międzynarodowo”. [LINDSEY, R., 3-13-87, s. A14] Sąd apelacyjny w końcu orzekł w 1991, że Stanford miał rację odrzucając Daviesa. „W istocie” – powiedział Paul Robinson, dziekan wydziału hiostorii w Stanford czasie tego sporu – „gdyby uznano skargę Daviesa, to cofnąłby się cały system amerykańskiej edukacji”. [LOS ANGELES TIMES, 9-6-91, s. A48]

I jak napisał żydowski autor, Jon Wiener, w liberalnym czasopiśmie Nation:

„Historycy głosujący przeciwko Daviesowi spełnili swój obowiązek jako intelektuliści”. [WIENER, J., 1991, s. 84]

Typowo, zaangażowanie żydowskiego profesora – ateiści, agnostycy i inni, niezależnie od poglądów politycznych, wszyscy nieuchronnie atakujący status quo – w żydowską historię, jej religijne korzenie i zasady, żydowski separatyzm i żydowską „narodowość” jest jak to kole-gium, w którym uczy Steven Zipperstein:

„Mój wydział zatrudnił dwie historyczki-feministki w ubiegłym roku, jedna z nich marksistow-ski teoretyk. Jednym z pierwszych działań obu po przeprowadzeniu się do Los Angeles było przyłączenie się do synagogi; jedna zapisała też syna do dziennej szkoły konserwatywnego judaizmu”. [ZIPPERSTEIN, s. 213]

Uroczysta kawalkada „żydowskiej wielkości” i wymagająca wiktymologii, dusi wszystko przed nią. Jej zwykłe treści odzwierciedla percepcja Hannah Arendt, że „z wiary w wybraństwo przez Boga wyrosło to fantastyczne złudzenie, podzielane przez niewierzących Żydów i nie-Żydów, że Żydzi z natury są inteligentniejsi, lepsi, zdrowsi, bardziej nadający się do przeży-cia – motorem historii i solą ziemi … Sekularyzacja [i] … asymilacja … zrodziła bardzo praw-dziwy żydowski szowinizm … Odtąd stara religijna koncepcja wybraństwa nie była już istotą judaizmu, a zamiast tego stała się istotą żydowskości”. [ARENDT, s. 74]

W naszych czasach, poza sprawami czysto biblijnymi i archeologicznymi, niewielu nie-Żydów interesuje się zgłębianiem drobiazgów historii żydowskiej i ezoterycznych kontrowersji żydowskich, innych niż te, które mają chrześcijańskie powiązanie w epokach biblijnych; więk-szość nieżydowskiego społeczeństwa nie wie nic o szerszej żydowskiej historii per se, i nie chce o niej nic wiedzieć. („Na pewno nie przyciągamy Gojów na nasze kursy” – mówi Cooperman, -„… na Harvardzie w ostatnich latach zniknęło nawet czterech czy pięciu nie-Żydów, którzy byli na moich hebrajskich lub współczesnch kursach żydowskiej historii. [COOPERMAN s. 197] Ta sytuacja, w połączeniu z wymuszonym zakazem nie-żydowskich krytycznych komentarzy na temat Żydów, w popularnej kulturze daje okazję jednokierun-kowej lawiny żydowskiego popularnego dyskursu o ich przeszłości i teraźniejszości, i odtwa-rzania historii, jak dyktują obecne (proizraelskie, poholokaustyczne) polityczne wiatry, cał-kowicie niekwestionowanie. Przytłaczająca większość biernych nie-Żydów, którzy w naj-mniejszym stopniu nie interesują się tematem żydowskim, mimo wszystko absorbują – przez publiczną osmozę – najbardziej powierzchowne wyjaśnienia kwestii, które dotyczą Żydów w naszych czasach, szczególnie Izraela. Zwykle dzieje się to za pośrednictwem wszechobec-nego czarodziejskiego pyłu i głośnych dźwięków masowego przekazu. Jest kilka ważnych wyjątków, ale większość prac i nauki o Żydach w dzisiejszych czasach ma zakres mitolo-giczny i samo-gratulacyjny.

„Pomimo naukowej żydowskiej historiografii, która rozpoczęła się … w XIX wieku” – mówi Avner Falk, izraelski profesor – „żydowscy historycy dalej traktują historię żydowską z wyidealizowanego pubktu widzenia, jaki zdominował moją naukę kiedy byłem uczniem”. [FALK, s. 16] „Żydowska nauka” – mówi przewodniczący Reconstructionist Rabbinical College, Arthur Green – „jest służebnicą żydowskiej apologetyki”. [GREEN, s. 85] „Nie ma żadnego zainteresowania samokrytyką w społeczności żydowskiej” – mówi Leon Wieseltier – „Na pewno nie ma… Jest to śmierć w jakiś sposób umysłu”. [BERSHTEL, s. 118] Intensywność działania żydowskiego kolektywu i narzucania historycznych iluzji (w tym przypadku o zaw-sze anielskiej „rodzinie żydowskiej”) zauważyła też Paula Hyman: „Kreowanie mitów o rodzinie żydowskiej, a zwłaszcza o roli kobiet w tej rodzinie, stała się praktycznie stałym zajęciem współczenej społeczności żydowskiej”. [HYMAN, 1983, s. 18]  „Żydzi mieszkający w diasporze” – dodaje inna żydowska feministyczna autorka  Mimi Scharf – „często szerzą propagandę o sobie żeby nie zwracać na siebie uwagi, i w rezultacie bagatelizują własne problemy społeczne”. [SCARF, 9783, s. 51]

W 1989 Jacob Neusner poskarżył się w Washington Post, że bogaci sponsorzy żydowskich organizacji edukacyjnych przeszkadzali wolności wypowiedzi. Robert O. Freedman, dziekan Graduate Studies at Baltimore Hebrew University wpadł w niepewne czasy z powodu swojej jawnej krytyki i działań przeciwko Izraelowi. Podobnie Arthur Waskow, nauczyciel z 7-letnim stażem w rzekomo liberalnym Reconstructionist Rabbinical College koło Filadelfii został zwolniony po presji sponsorów kolegium,, którzy gwałtownie sprzeciwiali się opublikowanej przez Waskowa Krytyce Izraela w Los Angeles Times i The Nation. [NEUSNER, Censorship, s. C5]

„Każdy sponsorowany przez wspólnotę program studiów żydowskieh” – pisze David Biale – „ma własną historię o presji wspólnoty by ‚reprezentował’ założone interesy Żydów na kam-pusie, żeby bronić Izrael przed atakami, i wzmacniać wizerunek żydowskich studentów”.

[BIALE, Between, s. 176] „Pokusa wykorzystania środowiska akademickiego do dalszego zajmowania się żydowskim życiem” – mówi S. Daniel Breslauer, – „kusi niektórych nauczy-cieli  by zająć stanowisko apologety. Oni chcą przekazywać głębię doświadczenia religijnego, ale nie potrafią wykorzystać krytycznych technik naukowych analizy”. [BRESLAUER, s. 4]

Richard L. Rubenstein, żydowski teolog, opisał problemy jakie napotykał szukając pracy po napisaniu dwóch tomów określonych jako zbyt krytyczne przez żydowski establiszment: „Stałem się praktycznie nie do zatrudnienia w społeczności żydowskiej, czy w każdej innej społeczności gdzie żydowska wspólnota miała istotny wpływ… Ponieważ [Florida State University w] Tallahassee był daleko od jakiegoś dużego centrum żydowskiego życia, możliwe było żeby uniwersytet mnie zatrudnił”. [RUBENSTEIN, R., After, s. xv]

Pisarz w języku jidysz Isaac Bashevis Singer tak ujął amerykański mit historyczny:

„Pismaki tutaj [w USA] próbują przekonać czytelnika, że shtetl [wspólnota żydowska w Europie wschodniej] była rajem pełnym świętych. Więc przychodzi ktoś właśnie stamtąd i mówi:  ‚Brednie!’ Oni cię ekskomunikują”. [LINDEMANN, s. 129]

W 1974, żydowski socjolog Martin Sklare opisał jak drastycznie zmieniły się opinie środowi-ska naukowego o życiu żydowskim na przełomie wieku w Nowym Jorku:

„Dla krytycznego akademika charakterystyczne jest to, że skłonny jest idealizować Żyda-imigranta z końca XIX i początku XX wieku. Zamiast postrzegać ludzi z Lower East Side jako retrogresywnych, jak przez wcześniejsze pokolenie, krytyczny akademik generalnie podziwia ich za uosobienie poczucia ‚wspólnoty’ i  ludzkie ciepło za ich ‚autentyczność'”. [SKLARE, 1974, s. 19]

To jest, w istocie, opis rekonstrukcji historii na szczeblu uniwersyteckim, zastępowanie krytycznej opinii z przeszłości czymś bliższym legendy: na szerszą skalę, romantyczne żydow-skie amerykańskie oczarowanie imigranckim pochodzeniem.

„Istnieje napięcie” – mówią Harold Wechsler i Paul Ritterband – „często pokazujące się między akademią i społecznością [żydowską]… Na przykład żydowska przestępczość. Socjolog może łatwo znaleźć bogaty materiał do badań, zaś zatroskana wspólnota może obawiać się iż wyniki badania mogą dostarczyć materiały dla wrogów Żydów. Socjolog może doświadczyć delikatnej, lub nie tak delikatniej presji by wybrac inny temat”. [WECHSLER, s. 256] Podobnie, piszą żydowscy badacze Stanley Rothman i S. Robert Lichter: „Dobrych badań „żydowskich cech osobowości” jest mało z różnych powodów, łącznie z tendencją badaczy unikania tego tematu”. [ROTHMAN/LICHTER, 1982, s. 126]

Presja cenzurowania mniej przyjemnych części żydowskiej historii jest zwykle za kulisami, ale od czasu do czasu pokazuje się publicznie. W czerwcu 1995, na przykład, organizacje żydowskie i jednostki w Michigan chciały ukryć fakt historyczny, że notoryczny Purple Gang [Gang Purpurowy] w Detroit w latach 1920 był żydowski. Wystawa Historycznego Centrum w Michigan w stolicy stanu znalazła się „pod ostrzałem” żydowskich krytyków z powodu takiego napisu pod wystawionym zdjęciem:

„Ogromne zyski z nielegalnego alkoholu zachęcały do przestępstw na większą skalę. Detroit’s Purple Gang szmuglował i sprzedawał nielegalny alkohol, dostarczał kanadyjski alkohol dla Al. Capone i uczestniczył w pełnych przemocy działaniach w latach 1920. Liczni jego członkowie pochodzili z tej żydowskiej wspólnoty i chodzili do tej samej szkoły w East Side”.

Cindy Hughey, dyrektor wykonawcza Michigan Konferencji Żydowsakiej, była jedną z lobbujących za cenzurą materiałów o Żydach. Podobnie żydowski polityk stanowy, David Gubow, powiedział Detroit News: „Nigdy nie byłem za cenzurą, i nie mogę spierać się o dokładność etykietki, ale innych grup nie przedstawia się w ten sposób”. „Głównym celem eksponatów” odpowiedziała Darlene Clark Hine, historyk z pobliskiego Michigan State Uni-versity (która nie była zaangażowana w wystawę) – „jest edukacja społeczeństwa, i prawdą jest to co pokazuje ten dokument”. [FREEDMAN, D3]

Izraelski  naukowiec  Robert Rockaway to napisał o Purple Gang:

Najtwardszą, najbardziej bezlitosną grupą w Detroit był w całości żydowski Purple Gang.  Dowodzony przez sprowadzonego nowojorskiego kryminalistę Raya Bernsteina, gang zdominował handel alkoholem i narkotykami w okresie prohibicji… Policja w Detroit przypisała gangowi ponad 500 zabójstw”. [ROCKAWAY, R., 1993, s. 41, 77]

Inny badacz przestępczości Purple Gang nazwał nawet „najskuteczniej zorganizowanym  gangiem zabójców w USA”. [ROCKAWAY, R., 1993, s. 77]

W innym przypadku żydowskiego autora Joe Krausa inny Żyd nazwał „gorszym od anty-semity za artykuł jaki napisałem, w którym omówiłem podziemne powiązania jednego z jego krewnych, stwierdził, że udawałem Żyda i przyjaciela, a naprawdę dałem broń współczesnym skinheadom, nazistom i innym nienawistnikom Żydów… [KRAUS, s. 55-56] … Na przełomie wieku Żydzi czynnie działali przeciwko opowiadaniu o przestępczej historii Żydów… [s. 62] … Jest jeszcze wielu ludzi wśród Żydów, którzy nie chcą by w ogóle mówić o historii żydowskich gangsterów”. [KRAUS, s. 63]

Żydowską niechęć do badania innych znaczących obszarów ich historii opisał Gerald Krefetz w 1982. Pokazał długą listę żydowskich ekonomistów: Edward Bernstein, Arthur Burns, Otto Eckstein, Solomon Fabricant, Milton Friedman, Alan Greenspan, William Haber, Robert Heilbroner, Lawrence Klein, Simon Kuznets, Leon Kyserling, Robert Lekachman, Wassily Leontif, Allan Meltzer, Oscar Morgenstern, Paul Samuelson, Anna Schwartz, Robert Solo-mon i Murray Weidenbaum. Co mają wspólnego poza tym iż są Żydami i ekonomistami? „Ekonomiczna rola Żydów w Ameryce” – mówi Krefetz – „jest jedyym tematem, którym ci ekonomiści się nie interesują”. [KREFETZ, s. 4]

Każdy kto odważy się ubiegać o stypendium w dziedzinie tzw. „holokaustu”, który nir spełnia żydowskich wymogów w tym temacie jest w poważnym kłopocie politycznym. [Ten ogromny temat zbadam w późniejszym rozdziale.] Jak w 2000 zauważył nie-żydowski nauczyciel o holokauście w Brytanii, John Fox:

„Jest tajemnica o określeniu holokaust, o której tylko chcący być znani jako infidele odważą się mówić coś przeciwko. To, niestety, oznacza, że praktycznie każdy aspekt nazistowskiej polityki anty-żydowskiej od daty przejęcia przez nich władzy 30 stycznia 1933, można sklasyfikować jako należący do holokaustu ‚i nie ośmielaj się z tym spierać, albo'”. [FOX, J., 3-19-2000, s. 2]

Z popularnymi żydowskimi próbami zaprzeczania (lub unikania) faktów historycznych, wiąże się ich ignorancja. Hillel Halkin tak pisze o typowej amerykańsko-żydowskiej tożsamości:

„Odrobina jidysz czy hebrajskiego pamiętana z dzieciństwa, tęsknota za rodzinnym domem gdzie zachowywano żydowskie zwyczaje, okazjonalne praktykowanie jakiegoś żydowskiego rytuału, wykluczenie pewnych nie-koszernych potraw z nie-koszernej kuchni, prawdziwe utożsamianie się z narodem żydowskim w połączeniu z prawdziwą ignorancją o swojej przeszłości i obecnej sytuacji”. [AVISHAI, B.]

W latach 1960 wiele programów studiów żydowskich ustanowionych na amerykańskich uniwersytetach nie miały obiektywnej orientacji w kwesti badań, ale funkcjonowały jako placówki propagandy dla polmiki żydowsko-izraelskiej. W takim kontekście Weschsler i Ritterband mówią:

„Funkcja badań jako przyczółków judaików [na uniwersytecie]… wykonuje podrzędną rolę do nauczania. Dopóki niemal wszyscy młodzi amerykańscy Żydzi narażani byli na wiele atrakcji świeckiego uniwersytetu, akademickie przyczółki judaików będą może spełniać ważniejszą funkcję społeczną niż nawet urzędy rabiniczne”. [WECHSLER, s. 275]

Weźmy, na przykład, niepokojącą sprawę prestiżowego Oxford University w Brytanii. W 1999 ważny filantrop Stanley Kalms wycofał swoje normalne sponsorowanie żeby usunąć ze stanowiska dyrektora dr Bernarda Wassersteina z Centrum Studiów Hebrajskich i Żydowskich na tym uniwersytecie. „Wycofałem swoje dotacje” – mówi Kalms – „bo uważam, że szef organizacji promującej tradycyjne żydowskie wierzenia musi dostosować się do ogólnego etosu tej organizacji. Na przykład Wasserstein opowiadał się za małżeństwami mieszanymi”. [Evening Standard (London), 3-31-99, s. 12]

Pod koniec lat 1990, Sanford Ziff, milioner założyciel Sunglass Hut na Florydzie, wycofał się z obietnicy $2 mln dla University of Miami „gdyż uniwersytet pozwolił gazecie studenckiej opublikować reklamę negującą prawdziwość holokaustu. Konflikt poskutkował kompromi-sem, i Ziff wpłacił swoje dotacje kiedy uniwersytet zorganizował komisję by ożywić i posze-rzyć kursy i programy o badania żydowskie i holokaustu”. „Co zgodzili się zrobić” – mówi Ziff,

„to ustanowić specjalną komisję, i ja, będąc w zarządzie Centrum Dokumentacji i Edukacji  Holokaustu, mogłem skłonić centrum do rozmów z University of Miami… Teraz, po kilku latach spotkań, uniwersytet, który wtedy miał 3 kursy studiów o holokauście na wydziale judajskim, dzisiaj ma ponad 25 kursów żydowskiej historii, studiów holokaustu, antysemi-tyzmu, żydowskiego życia i nie tylko na Wydziale Judajskim, a na całym uniwersytecie”. [BROWARD DAILY, 4-16-99, s. A6]

W 1998, Harvard University porzucił 3-letnie poszukiwania szefa proponowanego programu studiów o holokauście ($3.2 mln przekazał bogaty żydowski finansista i scenarzysta Kenneth Lipper) z powodu nieustannej walki politycznej i akademickiej o to kto powinien być nowym dyrektorem. „Członkowie komisji rekrutacyjnej” – napisał Boston Globe – „… byli podzieleni nieporozumieniami filozoficznymi i polityką wewnętrzną. Były dyskusje, na przykład, o tym jak powinno się nauczać o holokauście”. [CHACON, R., 3-25-98, s. A1] Lipper miał rzekomo zmuszać uniwersytet do zatrudnienia na to stanowisko kontrowersyjnego żydowskiego pisa-rza Daniela Goldhagena. (W sumie Lipper przekazał prawie $8 mln dla Harvardu). „Według standardów szkolnictwa wyższego” – powiedział nie-żydowski kandydat na to stanowisko, Christopher Browning – „sponsor nie powinien odgrywać żadnej roli w wyborze osoby. To że sponsor dalej odgrywa taką rolę jest skandalem”. [SMITH, D., 7-19-97, s. 11]

W innym miejscu, na przykład, niekwestionowana żydowska polemika dostaje się na Univer-sity of Southern California, gdzie „przez ostatnie 30 lat Hebrew Union College zorganizował wydział i stał się de facto Wydziałem Studiów Żydowskich na USC”. Morton Schapiro, jako dziekan Kolegium Literatury, Sztuki i Nauki na USC nadzoruje ten wydział. [WESTPHAL, S., 2000, s. B1]

W 1995, University of Massachusets w Amherst nawet ustanowił wydział propagandy pro-żydowskiej, zatrudniając

„osobę na pełny etat do promowania akceptacji Żydów i pomocy w żydowskiej nauce i kul-turze. „Urząd ds. Żydowskich” ma 2 cele: zwalczanie antysemityzmu na kampusie i budo-wanie pozytywnego żydowskiego doświadczenia wśród nie-żydowskich studentów”. [SCOTT, F., 5-25-95, s. 1]

W tym samym dniu kiedy gazeta kampusowa zamieściła ogłoszenie o powstaniu nowego żydowskiego wydziału promocyjnego, była profesor, Helen Cullen, napisała list protestujący do redaktora. Zadeklarowała, że „tradycyjny judaizm i żydowska tożsamość są obraźliwe dla większości istot ludzkich i zawsze będą wywoływać kłopoty między Żydami i resztą rasy ludzkiej”. [SCOTT, F., 5-25-95, s. 1]

Brytyjski Żyd Howard Jacobson powiedział, kiedy pierwszy raz odwiedził University of Judaism w (bogatej dzielnicy) Los Angeles:

„Wchodzę głównym wejściem i natychmiast znajduję się w sklepie z prezentami. Nie wie-działem dużo o amerykańskich uniwersytetach, ale coś mi podpowiadało, że nie jest nor-malne żeby sklep z prezentami był pierwszą rzeczą jaka natrafiasz na kampusie, przed recepcją, przed tablicami ogłoszeniowymi, przed tablicą informacyjną, gdyby nie pionierzy succah, przed studentami”. [JACOBSON, H., 1995, s. 191]

Martin Sklare, wpływowy socjolog żydowskiej wspólnoty na Brandeis University, oczekiwał iż zobaczy rozrost żydowskiej akademii „przetrwania” w Ameryce, „powstałej z” syjonistycznych i nacjonalistycznych „niepokojów” i zajmowania się „problemem tożsamości, a co za tym idzie… dobrobytem społeczności żydowskiej”. [WECHSLER, s. 276]  „Wychwalając bez ogródek partykularyzm” – mówią Wechsler i Ritterband – „przeciwko uniwersalistycznym społecznym normom naukowym, Sklare upiera się, że uniwersalizm w rzeczywistości osła-biał wysiłki systematycznego badania współczesnego żydostwa”. [WECHSLER, s. 276]

Kluczową poddziedziną studiów żydowskich ( a faktycznie ich kręgosłupem) są studia o antysemityzmie. I badacze i pisarze którzy zdecydowali badać ten temat (zakorzeniony w relacjach między Żydami i nie-Żydami na przestrzeni historii) mają duże oczekiwania co do tego co mogą odkryć. Więc mają wstępną tezę. Jest wiele możliwych dróg i nikt nie wchodzi na ślepo w historyczne badania. Żydowska teza zwykle odzwierciedla arogancję wspólnotową osiągnięć historycznych, niektóre aspekty głęboko odczuwanego żalu wobec wszystkich nie-Żydów (a szczególnie chrześcijan), opinię iż Żydzi walczyli i cierpieli w historii jak żaden inny naród, i że to jest ważne teraz by wyliczać ich cierpienia i oceniać odpowiednią winę za ich nieszczęścia.

Żydowska wiktymzacja jest, oczywiście, dominującą tezą w żydowskich badaniach. „Nauka o  cierpieniach Żydów” – mówi Albert Lindemann – „teraz jest zalecana w większości jako spo-sób zapobiegania cierpienia w przyszłości, głównie przez przez demaskowanie grzesznego czy skorumpowanego społeczeństwa gojowskiego i jego odpowiedzialności za żydowskie cierpienia, i prawie nigdy jako sposób dzięki któremu Żydzi staną się świadomi własnych grzechów”. [LINDEMANN, A., s. 21] Ta żydowska skłonność do zrzucenia odpowiedzialności społecznej w niektórych regionach w jakimś kraju ma starożytną historię religijno-psycholo-giczną. „Jak powszechnie wiadomo” – napisał żydowski psychoanalityk Otto Fenichel – „Żydzi przyzwyczaili się do przenoszenia wszystkich swoich grzechów na kozę i wypędzenia jej na pustynię by sami się oczyścili”.  [FENICHEL, s. 14]

Stwierdzając czy nie, współcześni żydowscy pisarze i badacze na ogół chcą (przynajmniej) moralnego zadośćuczynienia, a nawet szerszej swobody – bez żadnych przeszkód – w kodyfikacji mitów ofiarstwa, o żydowskości jako części popularnej amerykańskiej (a nawet światowej) kultury. Niektórzy nawet wyrażają myśli o zemście, pierwotnie religijny temat tradacyjnego judaizmu. (Na przykład Michael Cuddihy całą książkę poświęca temu, że Sigmund Freud, Karl Marx i Claude Levi-Strauss byli mściwie napędzani pragnieniem ataku na dominującą nie-żydowską kulturę wokół nich i i dekonstruować jej iluzoryczną grzeczność).

Najbardziej jawny i ekstremalny jest przypadek lewicowego ideologa Meira Kahane (i jemu podobnych). „Wrogość Kahane wobec Gojów” – mówi Ehud Sprinzak – „z pewnością jest najważniejszym tematem emocjonalnym i psychologicznym jego ideologii politycznej. Nie ma ani jednego eseju czy książki w której nie pokazuje się ta wrogość i żądza zemsty… Sama definicja żydowskiej wolności sugeruje [dla Kahane] zdolność do upokarzania Gojów”. [SPRINZAK, s. 218, 220] W każdym razie, z powstaniem współczesnego państwa Izrael w 1948 w wyniku nazistowskiego terroru wobec Żydów w II wojnie światowej, żydowskie badania cęsto nabierały poczucia pilności wspólnotowej we wzmacnianiu zakresu żydowskich argumentów historycznych, polemicznych i politycznych, mitów, podkreśleń i usprawiedliwień.

Wyrazy żydowskiego ofiarstwa występują w różnych formach. Z lewicowych kręgów poli-tycznych, na przykład, Michael Lerner nawet twierdzi, że żydowskie bogactwo – obecne i przeszłe – jest „wyjątkowo” żydowską formą ofiarstwa, „podatności” gdzie Żydzi są niewin-nymi pionkami w programach złych nie-Żydów. Żydzi są często podatni na nienawiść kla-sową, mówi Lerner – „bo Żydów umieszcza się na stanowiskach gdzie mogą służyć jako obiekt gniewu, który w przeciwnym wypadku można by skierować na elity rządzące”. [LERNER, SOCIALIST, s. 64: added emphasis] [zob. późniejszy rozdział o kilkudziesięciu żydowskich „elitach rządzących”]

Są pewne odmienne żydowskie opinie – bardzo nieliczne –  które kwestionują tradycyjny żydowski scenariusz „chronicznej ofiary” (który Salo Baron nazywa „łzawą teorią” żydowskiej historii). Tacy krytycy nie akceptują koncepcji żydowskiej historii przedstawianej jako rodzaj bezwolnego, pozbawionego kręgosłupa, bezustannie odbijającego się od innych wtajemni-czenia w historyczną maszynę do gry w kulki.

Dlatego kilku (bardzo niewielu) żydowskich rewizjonistycznych badaczy chce drastycznie przemyśleć, wymyślić i rekonstruować żydowską przeszłość. Z tego punktu widzenia Żydzi w całej historii mieli inicjatywę w swojej diasporze. Żydzi mieli własne życie. Żydzi działali zde-cydowanie, nie jak pyłek unoszący się z wiatrami historii, a jak mężczyźni (i kobiety). Jednym przykładem współczesnego żydowskiego sporu o całkowitej wiktymizacji jest twierdzenie, że ich przodkom nie wolno było posiadać ziemi w większości średniowiecznej Europy. Jest to ważny argument, bo wygodnie obwinia Gojów za lichwiarski i wyzyskujący bieg żydowskiej historii. To że od niepamiętnych czasów tradycja żydowska gardziła pracą na roli (jak współ-czesny Beduin z którym Żyd jest historycznie spokrewniony pod względem kulturowym) jest zupełnie pomijane jako ważny czynnik do kwestionowania właśnie nie posiadania ziemi. Podobnie są ci którzy twierdzą, że nawet „zmuszanie” Żydów do życia w ostatniej diasporze (rozproszeniu) to w większości mit. Jak pisze żydowski autor Abram Leon, kiedy w starożyt-ności upadła Jerozolima, 70 przedChr, 3 / 4 narodu żydowskiego już mieszkali w innych krajach z wyboru, grawitując w kierunku najbardziej lukratywnej możliwości: handlu. [LEON, s. 68]

„Przedstawianie całej żydowskiej historii” – pisze Michael Goldberg – „jako jednego długiego epizodu wiktymizacji jest fałszem. Mimo że Żydzi na pewno cierpieli liczne dzikie epizody prześladowań – dla narodu żyjącego przez ponad 3.500 lat, byłoby naprawdę zdumiewające żeby takich nie znaleźć”. [GOLDBERG, s. 123]  „Żydzi nie byli tylko bierni” – nalega David Biale – „niekiedy chronieni przez potężnych liderów, a w innych czasach mordowani przez tłum. W szeroko rozproszonych czasach i miejscach chwytali za broń w samoobronie i dążeniu do realizacji celów politycznych”. [BIALE, POWER, s. 72]

„Bardziej współcześni pisarze…” – zauważyli Charles Liebman i Steven Cohen – „kwestio-nowali opinie wcześniejszych żydowskich historyków, że sytuacja polskiego żydostwa od XVI do XVIII wieku była jedną ciągłą opresją, nędzą i upokorzeniem, i wykazali, że faktycznie polscy Żydzi cieszyli się względnym bezpieczeństwem i dobrobytem”. [LIEBMAN/COHEN, s. 37] Nawet nadmierna sympatia do „wędrującego Żyda” wymaga kontekstualizacji. „Żydzi nie zawsze byli ofiarami wydarzeń jakie wywoływali wędrowcy i uchodźcy” – pisze J. Bruce Nichols. „Niekiedy oni byli sprawcami. Abraham wysłał swoich synów których miał z konku-binami ‚do wschodniego kraju’ żeby nie mogli kwestionować władzy jego syna Izaaka [tradycyjnie rozumianego jako przodek współczesnej żydowskiej linii rasowej]”. [NICHOLS, s. 159]

Najbardziej znany niepokojący obraz żydowskich ofiar jest taki, że „Żydów prowadzono jak barany” na rzeź w nazistowskich Niemczech. Tych Żydów, wcześniej „ofiary”, teraz żydows-kie instytucje uważają za „męczenników” dla sprawy żydowskości. Podczas gdy wczesniej ich życie uważano za żałośnie i nieludzko zmarnowane, oni są – według nowej opinii (powiązanej z żydowską tradycją męczeńską jak i państwem Izrael) – szlachetnie poświęceni dla odnowy ich żyjących braci. Yad Vashem, park-pomnik i muzeum holokaustu współczes-nego Izraela w Jerozolimie, jest zorganizowany według tej tezy męczeństwa. [Więcej o tym w rodziale o holokauście]

Ale taka zmieniona opinia historyczna, że Żydzi nie zawsze byli ofiarami, a jak każdy naród, niekiedy narzucali też własną wolę, ma poważne ryzyko polityczne. Bo jeśli ktoś stwierdzi, że Żydzi na przestrzeni historii nie zawsze byli ofiarami i byli wolni – w europejskim społeczeń-stwie feudalnym, na przykład, bardziej wolni niż nie-Żydzi – by działać jak chcieli, to trudniej-sze staje się bronić tradycyjnego argumentu, że Żydzi zawsze byli „zmuszani” do ich histo-rycznie wyzyskującej roli w diasporze. W szczególności jeśli przyjmiemy przesłankę o żydow-skiej sile, to musimy także przemyśleć, i w końcu podkreślić, żydowską ekonomiczną rolę w historii. Ta rola, sama w sobie, jest bardzo odległa od opinii o wiktymizacji. I w końcu w po-tężnej sferze ekonomicznej i bezwzględnie konkurencyjnym i  wyolbrzymianym przez nich charakterze tego przedsięwzięcia, Żydzi wiktymizowali też innych – i to na masową skalę. Szczególnie, na przykład, w czasie wielu wojen i głodu w europejskiej historii, Żydzi odegrali integralną i ważną rolę w stanowieniu prawa, manipulowaniu i wywoływaniu katastrofalnych cierpień innych narodów.

 Ale ten rodzaj opinii pod koniec XX wieku, ze światową wspólnotą żydowską wciąż podsy-cającą  nieprzerwanie świeże oburzenie w sprawie okrucieństw Hitlera wobec Żydów, sta-nowi temat tabu. Biorąc pod uwagę wielkie znaczenie żydowskiej dzikości wobec Żydów, 50 lat później żydostwo dalej nie wykazuje żadnej skłonności przyjęcia najmniejszej odpowie-dzialności historycznej za cokolwiek negatywne w ich historii. Sugerowanie odpowiedzial-ności gdziekolwiek za cokolwiek uważa się, i karze, tak jak za ohydny akt antysemityzmu.

Nawet nasionko odrębnego zdania w żydowskiej nauce nie idzie tak daleko by sugerować ponowne zbadanie społecznych i ekonomicznych przyczyn historycznej wrogości wobec Żydów. Nieliczni odważą się dotknąć koncepcję, że Żydzi mogą wziąć na siebie przynajmniej jakąś odpowiedzialność za historię w tych czasach, kiedy ona zawaliła się na nich. Jeszcze nie teraz. I prawdopodobnie tak będzie długo, jeśli w ogóle to się stanie. Mówiąc prawdę, trudno jest zerwać z szeroko skamieniałymi żydowskimi mitami i konwenansami, które zupełnie się zamroziły w defensywnym kręgu wokół współczesnego państwa Izrael. Jak napisał niedawno (1994) nawet Norman Cantor:

„Rozpowszechnianie ostatniej publikacji amerykańskich kampusów na temat historii Żydów, może już zderzyć się ze szklaną ścianą nieformalnej cenzury [gdzie] … wyzwania dla ogólnie przyjętego wiktymizującego / świętującego modelu żydowskiej historii… [nie są mile widziane]”. [CANTOR, s. xviii]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 + 1 =