Strona główna > Świat > Dwa wywiady, dwie perspektywy naszej przyszłości

Dwa wywiady, dwie perspektywy naszej przyszłości

Wywiad Michała Chazina jest lekturą bardzo ciekawą, zwłaszcza w zestawieniu z katastroficzno-wojenną narracją „R.E.D.-a”, i pokazuje, że decyzje w sprawach geopolityki podejmowane są na innym poziomie, ponad głowami narodów.

Z drugiej części („Wybrane scenariusze globalnych mocarstw”) opublikowanego przed eurowyborami rzekomego „Wywiadu z byłym szefem służb specjalnych” [1], posługującym się pseudonimem „R.E.D.” (zwanym też „nawróconym pracownikiem służb izraelskich” [2]), dowiadujemy się, że

„Niemcy od 2011 zaczęły otwarcie dążyć do ustanowienia silniejszego i od USA i od Chin SUPERMOCARSTWA OD LIZBONY PO WŁADYWOSTOK! Zawarły też z Rosją (nieco zmodyfikowany pod względem delimitacji paktu Ribbentrop – Mołotow) TRAKTAT V. ROZBIORU POLSKI. Pisała o tym prasa zachodnia, rumuńska, węgierska, ale: nie polska. Mocarstwowe aspiracje Niemiec w połączeniu z polityką „europeizacji Europy” [„wypchnięcie USA z Europy oraz zwycięstwo strategicznego partnerstwa niemiecko-rosyjskiego”] – stwarzały w nieodległej perspektywie zagrożenie dla super-mocarstwowej pozycji Stanów Zjednoczonych oraz dolara, jako światowej waluty transakcyjnej, dającej USA swoistą rentę monopolistyczną, czego Amerykanie zazdrośnie strzegą. (…)

Działania Amerykanów idą w kilku kierunkach. Po pierwsze, starają się doprowadzić do KONFLIKTU POMIĘDZY UE A ROSJĄ, gdyż wtedy zachowały by pozycję arbitra oraz ewentualnego mediatora, czyli: nadrzędną pozycję względem krajów Europy posługując się starą socjotechniką „divide et impera” („dziel i rządź”). Wysługują się tu krajami „dywersantami”, które popadły w skrajną polityczną zależność od USA. Amerykanie traktują je całkowicie instrumentalnie, np. Departament Obrony USA otwarcie mówi o tzw. „strefach zgniotu”, które w przypadku działań militarnych zostaną całkowicie zniszczone. Są do nich m.in. zaliczane: Gruzja, Ukraina oraz Polska. Drugim kierunkiem działania jest patronat nad KONCEPCJĄ TRÓJMORZA. Rozsadza ona niemiecko-rosyjskie imperium oraz daje namiastkę suwerenności krajom Europy Środkowej oraz Południowo-Wschodniej od dominacji niemiecko-rosyjskiej, ale nie: amerykańsko-żydowskiej.

(…) Amerykanie w obliczu ROZGRYWKI Z CHINAMI ORAZ ROSJĄ, chcąc przeciągnąć Niemcy na swoją stronę, mogą zagrać „polską kartą”, dając zgodę na rewizję postanowień konferencji czterech mocarstw w Poczdamie z 1945 roku. W zamian za odzyskanie „Ziem Utraconych” Niemcy porzuciłyby strategiczne partnerstwo z Rosją oraz przyłączyłyby się DO ANTYROSYJSKICH DZIAŁAŃ. V. rozbiór Polski mógłby być połączony z niemiecką akceptacją dla powstania POJLIN (amerykańsko-żydowskiej okupacji terenu Polski, przejęcia polskiego narodowego majątku oraz struktur państwa przez Żydów, zwalczanie polskiego oporu jako antysemityzmu). Rosji – te działania polityczno-terytorialne prezentowano by jako utworzenie „strefy buforowej”, której zaistnienia oczekiwała.”

Dodajmy, że Autor tegoż „wywiadu”-? [3], posługujący się pseudonimem „RescueBrain” już wcześniej prezentował stanowisko, że mamy w Polsce do czynienia z „rozwojem wydarzeń metodycznie zmierzających w dotychczasowym, a wielce fatalnym dla naszego społeczeństwa kierunku: żydowskiej okupacji połączonej z V. rozbiorem RP – zapewne w ramach szerszych przeobrażeń dziejowych ZWIĄZANYCH Z III. WOJNĄ ŚWIATOWĄ.” [4]

Z dialogu „R.E.D.-a” i „RescueBraina” wynika, że Polacy mieliby paść ofiarą zabiegów Waszyngtonu o niedopuszczenie do powstania osi: Berlin – Warszawa – Moskwa, będącej zagrożeniem nie tylko dla Ameryki, ale również dla potężniejących z roku na rok Chin. Przypomnijmy, że w opinii wielu ekspertów niszczycielski konflikt w Syrii i Iraku był właśnie efektem amerykańsko-izraelskiej niezgody na powstanie osi: Pekin – Teheran – Damaszek i otworzenie na tej trasie nowego „Jedwabnego Szlaku” [5] ku Europie. Czyżby więc Polskę – leżącą zarówno na zwalczanej przez Waszyngton „osi” Berlin – Moskwa, jak i na alternatywnej trasie „Jedwabnego Szlaku” – miało spotkać to samo?

Na szczęście, takie prognozy wcale nie muszą być trafne, to znaczy rywalizacja mocarstw wcale nie musi zakończyć się konfliktem wojennym na dużą skalę w naszej „strefie zgniotu”. Okazuje się bowiem, że rządzone przez nie-Słowian czołowe mocarstwa atomowe potrafią się porozumiewać i współpracować ze sobą, co Stany Zjednoczone, Izrael i Rosja udowodniły ostatnio na Bliskim Wschodzie, gdzie wspólnie doprowadziły do totalnego wyniszczenia niepokornych (przeszkadzających) narodów i państw tego regionu [6], a obecnie zastanawiają się razem jak by tu „połknąć” i strawić wielonarodowy, lecz w 99 procentach muzułmański Iran. [7]

Jednakże, Niemcami, Polską, Białorusią, Ukrainą i Rosją nie rządzą bynajmniej dążący do niezależności muzułmanie i dlatego nie ma potrzeby rozpętywania w tym bogatym, życiodajnym i zasiedlonym też przez Żydów regionie jakiejś wielkiej wojny, skoro w zasadzie wszystko można między sobą, w gronie „samych swoich”, spokojnie domówić.

Jak by to miało wyglądać w praktyce?

W sierpniu 2016 roku, a więc w trakcie kampanii wyborczej Donalda Trumpa, przedstawił nam taki scenariusz – w rozmowie z przeciwnikiem Putina doktorem Andrzejem Sawieliewem, byłym działaczem i posłem rosyjskiej partii „Ojczyzna”, a potem partii „Wielka Rosja” – Michał Leonidowicz Chazin (ur. 1962 w Moskwie), prawnuk Lejzora [8], absolwent Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MGU), ekonomista, statystyk, ekspert gospodarczy (państwowy, bankowy i cerkiewny), publicysta, politolog, stały członek Klubu Izborskiego (obok m.in. A. Dugina), członek władz najwyższych kierowanego przez A. Dugina Międzynarodowego Ruchu Eurazjatyckiego, brat prof. MGU Andrzeja Chazina – członka Rady Najwyższej rządzącej partii „Jedna Rosja” i doradcy szefa Administracji Prezydenta Rosji.

Pomimo upływu prawie trzech lat, wywiad udzielony wówczas przez Chazina jest lekturą bardzo ciekawą, zwłaszcza w zestawieniu z katastroficzno-wojenną narracją „R.E.D.-a”, i pokazuje czytelnikom, że decyzje w sprawach geopolityki podejmowane są na naprawdę innym poziomie, ponad głowami słowiańskich narodów i niezależnie od nieistotnego słowotoku przeróżnych nadwiślańskich person, partii i „konfederacji”.

Słowem: dwa wywiady i dwie perspektywy przyszłości, a jedna z nich wydaje się niektórym już tak realna, że mówią o zupełnie „nowym porządku świata[9] po zapowiadanym na koniec czerwca br. amerykańsko-izraelsko-rosyjskim „szczycie bezpieczeństwa” w Jerozolimie. Czy słusznie? – zobaczymy.

W każdym razie, nie ulega wątpliwości, że Polacy-Słowianie powinni optować za pokojowym uregulowaniem sporów międzynarodowych przez mocarstwa, a nie za wojną, która jest zawsze zbędna, niszcząca i niesprawiedliwa.

Grzegorz Grabowski

Przypisy:

[1] – „Anschluss Polski” (wywiad z b. szefem służb specjalnych). „Lot nad kukułczym gniazdem” (5.2) https://wprawo.pl/2019/05/07/anschluss-polski-wywiad-z-b-szefem-sluzb-specjalnych-lot-nad-kukulczym-gniazdem-5-2/ (07.05.2019).

[2] – „Właśnie teraz macie szansę” (Wywiad z byłym szefem służb specjalnych, część l) http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/05/wlasnie-teraz-macie-szanse/ (27.05.2019).

W czwartej części tegoż „wywiadu” („Sprawa polska na tle geopolitycznych scenariuszy mocarstw”) czytamy:

„- RescueBrain: – Dowiedziałem się, że kiedyś nosiłeś pseudonim: „Miecz Pokoju” [po hebr.].

– R.E.D.: – Tak! To stare dzieje. Ukończyłem też szkołę oficerską w Polsce. Nawet nie masz pojęcia, jak polska kultura wpływa inspirująco na Żydów. Byłem kiedyś [po hebr.] – „polskim chuliganem”, a później służyłem w specjalnych oddziałach uderzeniowych (Special Night Squads; hebr. Plugot Ha’esh). (…)

– RescueBrain: – Czy masz jakieś pożegnalne przesłanie na koniec naszej rozmowy?

– R.E.D.: – Bardzo żałuję tego, co robiłem. Cywilów, rodziny, które utraciły najbliższych – przepraszam! Robiłem straszne rzeczy. Od dawna głosy i twarze pomordowanych, przede wszystkim z okresu, gdy byłem agentem działającym w terenie, nie dawały mi spokoju. Dręczyły mnie koszmary. Dopiero, gdy ochrzciłem się, wyspowiadałem i przyjąłem komunię, odzyskałem spokój.”

Źródło: „JUST Act 447 stanowi śmiertelne zagrożenie dla Narodu Polskiego!” (wywiad z b. szefem służb specjalnych). „Lot nad kukułczym gniazdem” (5.4.) https://wprawo.pl/2019/05/24/just-act-447-stanowi-smiertelne-zagrozenie-dla-narodu-polskiego-wywiad-z-b-szefem-sluzb-specjalnych-lot-nad-kukulczym-gniazdem-5-4/ (25.05.2019).

[3] – Trudno powiedzieć, czy jest to rzeczywista rozmowa, czy też zręczna kompilacja informacji z różnych źródeł dostosowana do potrzeb polskiego czytelnika z kręgów bogoojczyźniano-nacjonalistycznych; chwilami ma się wrażenie, że przedmiotowy tekst mógł być tłumaczony z języka rosyjskiego, bądź pisała go po polsku osoba posługująca się również językiem rosyjskim. W każdym razie „R.E.D.” potakuje w odpowiedzi na stwierdzenie „RescueBraina” w części wstępnej („Wprowadzenie”): „To oznacza, że pomagasz Polakom „przepłynąć między niemiecką Scyllą a rosyjską Charybdą”, czyli znaleźć rozwiązanie w sytuacji niemal bez wyjścia, gdy w tle są jeszcze żydowsko-amerykańskie zakusy na polski majątek narodowy oraz przejęcie struktur państwa!” – co miało zapewne na celu wzbudzenie u czytelników-wyborców zaufania co do wiarygodności treści tegoż „wywiadu”. – Zob.: „Właśnie teraz macie szansę!” (wywiad z b. szefem służb specjalnych). „Lot nad kukułczym gniazdem” (5.1.) https://wprawo.pl/2019/04/30/wlasnie-teraz-macie-szanse-wywiad-z-b-szefem-sluzb-specjalnych-lot-nad-kukulczym-gniazdem-5-1/ (29.04.2019).

[4] – RescueBrain, „Mowa” przestrzeni, czyli fatum Ruchu Narodowego. „Lot nad kukułczym gniazdem” (4) https://wprawo.pl/2018/11/15/mowa-przestrzeni-czyli-fatum-ruchu-narodowego-lot-nad-kukulczym-gniazdem-4/ (15.11.2018).

[5] – Jak Nowy Jedwabny Szlak zmieni świat? https://independenttrader.pl/jak-nowy-jedwabny-szlak-zmieni-swiat.html (13.10.2017). „Nowy Jedwabny Szlak przyczyni się do zmiany 500-letniej globalnej struktury. W przeszłości wszystkie mocarstwa opierały swoją potęgę o handel morski. Chiny zamierzają dorzucić do tego drogę lądową, która pozwoli silnie rozwinąć zarówno Państwo Środka, jak i Rosję.” Jednak obecnie nitki lądowe Jedwabnego Szlaku omijają zarówno Syrię, jak i Ukrainę:

[6] – Francusko-arabski analityk i publicysta Thierry Meyssan przekonywał w 2016 r. czytelników damasceńskiej gazety „Al-Watan” („Ojczyzna”), że już ówczesny prezydent Obama działał w porozumieniu z prezydentem Rosji Putinem, i że oba mocarstwa usiłowały nawet sformalizować swoją współpracę:

„Porażka rosyjsko-amerykańskiego porozumienia z 9 września [2016 r.], oraz debaty, do których po niej doszło w Radzie Bezpieczeństwa, pozwalają na potwierdzenie kilku hipotez.

– Aktualnym celem strategicznym Stanów Zjednoczonych w Syrii jest jak najbardziej zamknięcie „jedwabnego szlaku”. Chiny, po wieloletnich przygotowaniach, ukoronowanych wyniesieniem do władzy prezydenta Xi Jingpinga w maju 2013 r., uczyniły z odtworzenia tej historycznej osi komunikacyjnej swój cel główny. W międzyczasie, mając na uwadze to, że Chiny stały się największym producentem na świecie, Xi zaplanował uzupełnienie tej drogi o drugą nitkę – „nowy jedwabny szlak”, biegnący przez Syberię i Europę Wschodnią do Unii Europejskiej.

Logicznym następstwem tego jest to, że Stany Zjednoczone prowadzą obecnie dwie wojny zastępcze: z jednej strony w Lewancie, a z drugiej – na Ukrainie. Utrwalenie chaosu w Syrii i Donbasie nie ma na celu potwierdzenia cynicznych teorii Leo Straussa, a jedynie przecięcie obu szlaków komunikacyjnych;

(…) tekst [przedmiotowego] porozumienia dobitnie pokazuje, iż celem Rosji jest unicestwienie dżihadystów, którzy tu przygotowują się do ataku na nią na Kaukazie. Wynegocjowane przez Moskwę rozwiązania były dla niej idealne – kładły kres cierpieniom jej syryjskiego sprzymierzeńca, otwierały szlak komunikacyjny sojusznikowi chińskiemu, a jej samej zapewniały możność rozprawienia się z międzynarodowym dżihadyzmem. Skończyło się czymś zgoła odwrotnym” (tłum E. Budka).

Źródło: Thierry Meyssan, Potwierdzenie https://www.voltairenet.org/article193508.html (28.09.2016). Tekst oryginalny: „Al-Watan. Daily Syrian Independent Political Newspaper” nr 2486 z dn. 27.09.2016. http://alwatan.sy/wp-content/uploads/2016/09/24861.pdf

[7] – W notce pt. „W Jerozolimie odbędzie się bezprecedensowy szczyt Izrael-Rosja-USA” https://wolna-polska.pl/wiadomosci/w-jerozolimie-odbedzie-sie-bezprecedensowy-szczyt-izrael-rosja-usa-2019-06 (02.06.2019) czytamy: „Jeśli Rosja da zielone światło dla takiej operacji [„rozpętania wojny z Iranem”], co wcale nie jest wykluczone, biorąc pod uwagę doskonałe relacje izraelsko-rosyjskie, to być może już wkrótce w Polsce zmieni się „mądrość etapu” i szybciutko głęboko zakopiemy eksponowaną dzisiaj do przesady rusofobię, podniesioną niemal do rangi patriotycznego obowiązku i usłyszymy narrację o potrzebie dialogu z Rosją. TO SIĘ ZRESZTĄ JUŻ DZIEJE, bo niedawno doszło do spotkania szefów polskiego i rosyjskiego MSZ, a Andrzej Duda właśnie udzielił wywiadu Sputnikowi, co w środowiskach PiS uważane jest za automatyczne posądzenie o bycie ruskim agentem.”

[8] – Rodzice Michała Chazina byli matematykami w moskiewskich instytutach naukowych, natomiast dziadek Grzegorz Lejzorowicz Chazin (Григорий Лейзерович Хазин, 1913-1978) był absolwentem moskiewskiej akademii radiotechnicznej (1937), a w 1941 r. został powołany do służby w NKWD, gdzie w tymże roku otrzymał stopień „majora bezpieczeństwa państwowego” („майор госбезопасности”), a w 1950 r. stopień „generała-majora-inżyniera” („инженер-генерал-майор”). Do 1952 r. pracował jako główny inżynier w Wydziale Specjalnej Techniki Operacyjnej Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR (МГБ СССР), otrzymując w 1949 r. Nagrodę Stalinowską za udział w stworzeniu systemu obrony przeciwlotniczej wokół Moskwy, a w 1951 r. tytuł doktora nauk technicznych. Następnie został zwolniony ze służby i zdegradowany do stopnia podpułkownika w ramach kampanii walki z kosmopolityzmem, po czym poświęcił się pracy naukowo-dydaktycznej. Dziadek M. L. Chazina i A. L. Chazina. Za: Хазин, Григорий Лейзерович https://ru.wikipedia.org/wiki/Хазин,_Григорий_Лейзерович (red. 10.05.2018).

[9] – Nowy porządek świata? Izrael, USA i Rosja będą się wspólnie naradzać. „Nigdy w historii nie było takiego spotkania” https://nczas.com/2019/05/30/nowy-porzadek-swiata-izrael-usa-i-rosja-beda-sie-wspolnie-naradzac-nigdy-w-historii-nie-bylo-takiego-spotkania/ (30.05.2019). Przygotowaniom do konferencji jerozolimskiej towarzyszą informacje

– o problemach z realizacją rosyjskich dostaw uzbrojenia: Przeznaczone dla Chin rakiety S-400 zostały zniszczone https://www.kommersant.ru/doc/3888734 (18.02.2019);

– o tym, że „po raz kolejny nie zadziałał rosyjski system obrony przeciwlotniczej S-300” w Syrii: W oczekiwaniu na irański szach – widziane z USA https://slepamanka.neon24.pl/post/148545,w-oczekiwaniu-na-iranski-szach-widziane-z-usa (18.04.2019);

– o wycofaniu się Putina ze zbrojenia „sojuszników”: Bloomberg: Rosja odmówiła Iranowi sprzedaży S-400 https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/rosja/bloomberg-rosja-odmowila-iranowi-sprzedazy-s-400/ (31.05.2019), co nie zostało wyraźnie zdementowane: Pieskow przekierował pytanie o rezygnację Rosji z dostaw S-400 do Iranu https://iz.ru/883983/2019-05-31/peskov-pereadresoval-vopros-ob-otkaze-rossii-ot-postavok-s-400-iranu (31.05.2019);

– czy o wycofaniu przez Rosję „większości swoich ludzi” z Wenezueli – zob. wpis Trumpa:  https://twitter.com/realDonaldTrump/status/1135603282104213504 (03.06.2019).

Okładka brytyjskiego pisma „The Spectator” z dnia 10.12.2016 r.

Michał Chazin: Trump i Putin podzielą świat

– Wielu ekspertów jest zgodnych, że zbliżające się wybory w USA zmienią radykalnie cały geopolityczny obraz świata. Kto powinien wygrać te wybory?

– Moim zdaniem, wygra Donald Trump. I nie daj Bóg, żeby Hilaria Clinton, bo ona jest w stanie zmajstrować Europie to samo, co będąc sekretarzem stanu USA zrobiła z arabskim Wschodem. Rzecz polega na tym, że począwszy od 2011 r. światowe elity bardzo poważnie się rozłamały. Formalnie od „sprawy Strauss-Kahna”, ówczesnego szefa MFW. A w rzeczywistości przyczyna była taka, że banki międzynarodowe, które kontrolowały światowy system finansowy, a za jego pomocą cały świat, stwierdziły niemożność dalszego utrzymywania tego modelu. I ów system, w którym wszystko działało jak w zegarku, łagodzący szczególnie ostre sprzeczności, w którym każdy zbliżony do elity miał swój kawałek – zepsuł się…

– Dlaczego, z jakich powodów?

– Czysto ekonomicznych. System banków międzynarodowych powstał w 1944 r. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych zabraniano bankom tworzenia filii. Zaś od 1944 r. pozwolono im tworzyć struktury poza USA z bardzo prostego powodu: trzeba było w ramach porozumienia z Bretton Woods rozszerzyć zakres obrotu dolarem. A rozszerzenie zakresu obrotu pociągnęło za sobą emisję dolara. Banki te otrzymały więc nowe zadanie: były przeznaczone do dystrybucji emitowanych dolarów. Na początku lat 70-tych banki [międzynarodowe] żyły z rozszerzania zakresu obrotu dolarem. A po upływie lat 70-tych rozszerzanie to stało się niemożliwe. Rozpoczął się słynny kryzys inflacyjny lat 70-tych, wyjściem z którego stała się „reaganomika”. Jej istotą było pobudzenie indywidualnego popytu kosztem emisji. Pojawiły się balony finansowe, które zaczęły pękać, po raz pierwszy w 1987 r., a potem w latach 90-tych. Kryzysu udało się uniknąć dzięki temu, że [banki] zaczęły „trawić” spuściznę upadłego Związku Radzieckiego. Ale kryzysy powróciły w 2000 r., a potem w l. 2007-2008. Po tym zaś, istniejący model rynkowy wyczerpał swoje limity na rozszerzanie. Pozostała mu jedna dźwignia – dodruk pieniędzy. I trwało to aż do 2014 r., kiedy to problemy uwidoczniły się „w pełnej krasie”.

W szczególności, istnieje taka poważna sprzeczność: dolar (i jego regulator) znajduje się pod jurysdykcją Stanów Zjednoczonych, a spełnia funkcje międzynarodowe. Po raz pierwszy próbowano zlikwidować tę sprzeczność w 2011 r. poprzez wyjęcie waluty międzynarodowej spod jurysdykcji Amerykanów. Projekt nazywał się: Bank Centralny Banków Centralnych. Był on omawiany na posiedzeniach G8 i G20. I zapadła już praktycznie decyzja, żeby zrobić to na bazie MFW. Reakcja Stanów Zjednoczonych była natychmiastowa – zorganizowały one „skandal seksualny”, który zakończył się dymisją szefa MFW [Dominika] Strauss-Kahna. W tym momencie stało się jasne, że w najbliższym czasie owa sprzeczność prawna, zapoczątkowana w czasie konferencji w Bretton Woods, a polegająca na tym, że FED jest jednocześnie regulatorem waluty międzynarodowej i waluty  narodowej – stanie się sprzecznością krytyczną. Bo: albo ratuje się międzynarodowy system finansowy, a w tym celu trzeba kontynuować [nadmierną] emisję (tzn. łagodzić politykę pieniężną), albo ratuje się gospodarkę USA, co wymaga podwyższenia stóp procentowych (tzn. zaostrzenia polityki pieniężnej).

W roku 2012 Obama wygrał ponownie wybory i na początku 2013 r. wyrzucił ze swojej administracji wszystkich przedstawicieli międzynarodowej elity finansowej. Ani „Goldman Sachs”, ani „JPMorgan Chase” – nie mają już [swoich] ludzi w administracji. A w 2014 r. Obama wstrzymał emisję. Oznacza to, że nie działa już system wspierania gospodarki światowej poprzez emisję dolara. Zaczął się poważny kryzys na świecie. A te banki, które przywykły do ciągłego pompowania w nie darmowych dolarów – za jakiś czas muszą zbankrutować.

Banki zaczęły jednak destabilizować sytuację, gdyż dla nich (i dla ich beneficjentów) jedynym sposobem ratunku jest – po pierwsze – odpisanie swoich długów [w straty], do czego jest im potrzebna „siła wyższa”, a najlepsza siła wyższa, to wojna. Po drugie, muszą one uzyskać pieniądze – dla utrzymania płynności. Ten drugi problem rozwiązały one chwilowo za pomocą „zastrzyków finansowych”: przetoczyły sobie 200 mld [dolarów] z Rosji, polecając [prezesce Centralnego Banku Rosji Elwirze] Nabiullinie zorganizować dewaluację, [ponadto wydostały] z Chin ok. biliona dolarów, a ostatni ich ruch to „rozkułaczanie” brytyjskich ofszorów [spółek w rajach podatkowych] za pomocą kanału „panamskiego” – a to jeszcze ze 2-3 biliony [dolarów]. Myślę, że właśnie to jest powodem Brexitu. Ale to wszystko są środki tymczasowe, a banki nadal potrzebują wznowienia emisji [dolara]. A do tego jest absolutnie niezbędne postawienie „swojego człowieka” na stanowisku prezydenta USA. Tym człowiekiem ma być Hilaria Clinton.

– A dlaczego nie Donald Trump? Przecież to raczej on wygra wybory?

– Clinton reprezentuje elity finansowe. Trump jest z innego obozu. On spróbuje uratować gospodarkę amerykańską nawet za cenę upadku światowego systemu finansowego dolara. Za Clinton stoją określone siły w CIA, lecz, ogólnie rzecz biorąc, biurokracja amerykańska popiera raczej Trumpa. W przeciwnym wypadku on by się nie prześliznął. Mogę powiedzieć, że w 2014 r. republikanie zupełnie niespodziewanie odnieśli miażdżące zwycięstwo w wyborach do Kongresu. Wynikało to z tego, że zaczęły już działać dwa opisane wyżej scenariusze (albo ratujemy banki, albo gospodarkę USA). To znaczy, że ludzie zaczęli już rozumieć „co jest grane”. Ale jeszcze nie do końca. Na podstawie doświadczenia z 2014 r. uważam, że najprawdopodobniej wygra Trump. A jeżeli wygra Clinton, to gospodarkę światową czeka wysoka inflacja w stylu lat 70-tych i dość znaczny spadek poziomu życia ludności. A w takiej sytuacji, zostanie całkowicie wstrzymane finansowanie tych krajów w Europie Wschodniej, które były dotąd dotowane. Kraje nadbałtyckie, Grecja i Ukraina znajdą się bardzo blisko finansowego krachu. W krajach nadbałtyckich, na przykład, dotacje z Eurosojuza stanowią nawet czwartą część dochodów budżetu państwowego. Generalnie, w ramach tego modelu, jaki Zachód narzucił krajom Europy Wschodniej, mogą sobie one coś tam produkować, ale dowcip polega na tym, że zysk z tej produkcji nie może zostawać u nich. Mieszkańcy krajów Europy Wschodniej zmuszeni są pracować tylko za jedzenie. Ale i tak mają coś jeszcze. Mają na Węgrzech wino, mają na Ukrainie ziemię. Cóż więc trzeba zrobić? Trzeba doprowadzić Ukraińców do takiego stanu, żeby chcieli sprzedać ziemię, potem trzeba kupić tę ziemię, a następnie Ukraińcy będą pracowali na tej ziemi jako parobcy, za jedzenie. To podstawowy schemat, któremu oręduje Hilaria Clinton.

– No i jeszcze: dlaczego Pan uważa, że wybory w USA wygra Trump?

– Pomyślmy logicznie. W 2014 roku (4-5 listopada) byłem obecny na posiedzeniu Konferencji  Dartmouth [*] w mieście Dayton, w stanie Ohio. Odbywały się wówczas wybory do Kongresu, w połowie kadencji prezydenta. Wszyscy mówili, że demokraci mogą spróbować odbić Izbę Reprezentantów, ale jest to bardzo mało prawdopodobne, i że republikanie będą mieli zupełną większość. W wyniku tamtych wyborów republikanie nie tylko zdobyli senat, nie oddawszy Izby Reprezentantów, ale i fenomenalnie wygrali zgromadzenia ustawodawcze w poszczególnych stanach.

Rzecz jasna, amerykańscy wyborcy nie rozumieli w czystej postaci dwóch opisanych powyżej scenariuszy, ale coś przeczuwali, bo scenariusz ratowania banków kojarzyli z demokratami, a scenariusz ratowania gospodarki USA – z republikanami. Zwykli Amerykanie nie zagłosują nigdy w obronie bankierów. Było więc jasne, że wygrają republikanie. Nawiasem pisząc, wtedy żadnego Trumpa jeszcze nie było. Oczywiście, rzeczywista sytuacja była nieco bardziej skomplikowana. Na przykład, za finansistami, za bankierami w partii republikanów opowiadali się Bush i Rubio, a w partii demokratów – Clinton. A za izolacjonistami opowiadali się: Sanders w partii demokratów, a w partii republikanów Rand Paul [wł. Randal Howard Paul, ur. 1963] i Trump. Ale dzisiaj cała ta konfiguracja ukształtowała się już ostatecznie.

– Wielu ekspertów objaśnia fenomen Trumpa prościej: mówią oni, że obecnie idzie walka pomiędzy starym i nowym establishmentem.

– Nonsens. Ron Paul [wł. Ronald Ernest Paul, ur. 1935] jest absolutnym izolacjonistą, a liczy sobie ponad 70 lat. Jest starszy nawet od Sandersa [ur. 1941]. Trump ma 70 lat [ur. 1946], natomiast Rubio czy Bush są młodsi. W rzeczywistości toczy się walka dwóch dużych grup [amerykańskiej] elity o ich główny zasób – o kontrolę nad prasą drukarską, o FED.

– A czy to nie Rotszyldowie kontrolują drukarnię Stanów Zjednoczonych?

– Po sprawie ze Strauss-Kahnem żaden z zarządców FED nie pozwoli sobie na bezpośrednie wystąpienie przeciwko Stanom Zjednoczonym, i to nawet wówczas, gdy jest ściśle powiązany z klanem Rotszyldów. Takiego, po prostu, wsadzą do więzienia i żaden Rotszyld go nie wydostanie. Dzisiejsza elita dawnego Imperium Brytyjskiego (którą czasami konspirolodzy nazywają „Rotszyldami”) – stanowi grupę lokalną. Miała ona plany stworzenia globalnego centrum siły we współpracy z Chinami. Przygotowywano taką operację. Z tego właśnie powodu w Stanach Zjednoczonych był silny nacisk na grupę Rotszyldów, na bank HSBC, na British Petroleum. Istnieją poważne podstawy, by sądzić, że słynny wybuch w Zatoce Meksykańskiej [2010] był w rzeczywistości dywersją. W każdym razie, HSBC zrezygnował pół roku temu z przeniesienia swojej siedziby do Hongkongu. Ekspansję grupy kapitałowej Rotszyldów powstrzymano. Wróćmy jednak do wyborów. W obecnej sytuacji, jeżeli naród Stanów Zjednoczonych zrozumie, co się dzieje, to zagłosuje na Trumpa. Istnieją pośrednie dane [wskazujące na to], że sytuacja Trumpa się poprawia. Zmniejszył on praktycznie dystans dzielący go początkowo od Clinton. I jeszcze taki fakt: po raz pierwszy od dziesiątków lat w czasie zjazdu Partii Demokratycznej wzrosły oceny nie Clinton i demokratów, lecz ich konkurentów: republikanów i Trumpa. Również opublikowanie zdjęć obnażonej żony Trumpa, byłej modelki Melanii [Knauss], obróciło się na jego korzyść. Najprawdopodobniej, konserwatywna część społeczeństwa amerykańskiego nie doceniła tej sztuczki demokratów. A i publiczność w Stanach Zjednoczonych nie taka już konserwatywna. I w końcu: wszystkim nie spodobało się to, że demokraci usiłowali wedrzeć się do najbardziej intymnego miejsca – w sprawy rodziny.

– Czy amerykańscy wyborcy zdołają zrozumieć, że Donald Trump będzie lepiej bronić ich interesów?

– Ależ my im pomożemy to zrozumieć.

– My, to znaczy kto?

– Uczciwi ludzie z całego świata. Rzecz w tym, że współczesny język ekonomiczny powstał wprawdzie dość dawno temu, ale przez ostatnie czterdzieści lat (z ogonkiem) był przekształcany pod kontrolą bankierów i dzisiaj każda próba obmyślenia jakiegoś wyjścia z kryzysu we współczesnym języku ekonomicznym, kończy się słowami: dajcie pieniądze bankom, one wszystko naprawią. Z tego powodu ciężko jest opisywać we współczesnym języku ekonomicznym problemy kryzysu światowego. Tym niemniej, zostało to w Rosji zrobione, na bazie ekonomii politycznej. Jest masa genialnych książek, opisujących istotę konfliktu XXI wieku. Trump to zrozumiał: nieudolne kierownictwo Obamy i Clinton przywiodło świat nad brzeg przepaści. I uczynił tę myśl jedną z myśli przewodnich swojej kampanii. Wysłał wyraźny sygnał wszystkim finansistom: chłopaki, dawano wam możliwość kierowania, bo daliście światu możliwość wzrostu gospodarczego. Ale wasze możliwości zostały wyczerpane. Odejdźcie. A finansiści mówią: sterów nie oddamy. I następuje kolizja. Innymi słowy, owa grupa, która nie może już zapewnić światu wzrostu gospodarczego, wciąż próbuje utrzymać się przy władzy.

– To jasne. Wygrywa Trump – jak zmieni się jego stosunek do Rosji?

– Co proponuje Trump? Zaprzestanie finansowania wszystkich nierentownych projektów, w tym także projektów politycznych. On może pójść nawet na częściową wymianę dolara na poziomie regionalnym. Może poprzeć wprowadzenie walut regionalnych. I wówczas świat rozpadnie się na kilka regionalnych grup walutowych. Pragnę zauważyć, że taki scenariusz został już opisany w naszej książce z 2003 roku pt. „Schyłek imperium dolara i koniec Pax Americana”[**]. Czyli, scenariusz ten nie spadł z nieba, lecz został szczegółowo opisany już 15 lat temu.

A dalej logika Trumpa jest taka: na świecie powinien być porządek. Hilaria potrzebowała by chaosu, w ramach którego dawała by każdemu z osobna pieniądze za „właściwe zachowanie” (które drukował by FED). A Trump ma zupełnie inną wizję. Jest kilku regionalnych liderów, z którymi on się dogaduje, wykrawa im regionalne strefy walutowe i każdy jest odpowiedzialny za porządek w swojej strefie.

– Czyli pojawi się regionalna strefa rublowa?

– W takiej sytuacji pojawi się regionalna strefa rublowa, której pierwowzorem jest Eurazjatycka Unia Celna. No, a teraz [od 29.05.2014 r.] jest to Eurazjatycka Unia Gospodarcza. Obecnie jest wielce ciekawe, kto do niej przystąpi. A ponieważ dzisiejsze kierownictwo Niemiec całkowicie podlega finansistom, Hilarii Clinton, podobnie jak i Bruksela, to z tego powodu ustalenia co do tego, gdzie będzie przebiegać granica pomiędzy strefą Berlina i strefą Moskwy, będą zapadać w rezultacie porozumień między Trumpem i Putinem.

Takie same negocjacje odbędą się z [Przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej] Xi Jinpingiem, oraz z liderami Indii i Brazylii.

– Sugeruje Pan, że na stole rozmów pojawi się mapa i będą znowu dzielić świat na strefy wpływów, jak zrobili to w Jałcie Stalin, Churchill i Roosevelt?

– Nie sugeruję, tylko po prostu tak będzie. Rozłożą dużą mapę Europy na stole i będą od góry do dołu kreślić czerwoną linię. Do strefy eurazjatyckiej wejdzie najprawdopodobniej Europa Wschodnia, być może Grecja, Turcja, Azja Środkowa, Japonia, Korea i Wietnam. Rosja będzie tam kluczowym graczem. Z banalnego powodu. Bo Japonia i Korea to kraje eksportowe. Podobnie jak i Turcja. Potrzebne im są rynki zbytu. Oprócz Centralnej Eurazji nie mają one żadnych innych rynków zbytu. Eurosojuz wykopie wszystkich [nie-Europejczyków] chcących się na nim pożywić.

– To jakiś idylliczny obrazek – Rosji nigdy nie pozwalano wejść do zamkniętego kręgu władców losów świata.

– A Rosja nikogo o to nie prosiła. Mocno wkroczyła już na Bliski Wschód i teraz bez niej tam nic nie będzie. Próbuje wziąć sobie na sojusznika Turcję, aby pokazać Eurosojuzowi i Stanom Zjednoczonym kto tam rządzi. To nie jest „świat jałtański”, ale dzieje się coś podobnego. I wszystko będzie bardziej skomplikowane. Gdzie włączyć Grecję? Też do strefy wpływów Rosji? Z Serbią jest wszystko jasne: ona trafi do naszej strefy. Nie skrzywdzą też Eurosojuza. Przejdzie w jego ręce bogata w surowce Afryka Zachodnia. Tam de facto wprowadzono już euro, są tam wojska francuskie, a ludność jest tam absolutnie lojalna. Tam trzeba będzie tylko utrzymać pod kontrolą muzułmanów. Paryż poradzi sobie z tym łatwo.

– Ale ten scenariusz nie zadowoli Wielkiej Brytanii?

– A kto ją będzie pytać po Brexicie? A tak w ogóle – dlaczego doszło do Brexitu? Głównym źródłem dochodów Londynu jest centrum finansowe. Po tym, jak [Brytyjczycy] zorientowali się, że ich banki międzynarodowe zostaną „rozkułaczone” w ofszorach, stało się dla nich jasne, że Londyn nie będzie już centrum finansowym. I wtedy Anglicy zrozumieli, że jedyny sposób, aby przetrwać w tej sytuacji finansowej, to wykrojenie sobie strefy. Przy czym, musi to być taki kawałek, który nikomu nie jest potrzebny. Gdyż wszystko, co może być potrzebne jest już stracone. A jaki kawałek nikomu nie jest potrzebny? To jest arabski świat islamski.

Z tego powodu polityka Londynu jest teraz następująca. Będzie on wypierać z arabskiej strefy wszystkie te kraje, które mogą stanowić dla niego konkurencję. Dlatego Anglicy wyrzucają teraz Turcję do strefy eurazjatyckiej.

– Zapomniał Pan o pewnym kraju, który nas interesuje – o Ukrainie.

– Ukraina to Europa Wschodnia. Wchodzi ona w strefę wpływów Rosji. Istnieje tu kilka opcji. Gdy Ukraina stanie się niewypłacalna, Rosja będzie się domagać, żeby zostało wprowadzone realne ustawodawstwo federacyjne. Słowo „federacja” nie będzie użyte, bo stanowi ono tabu. Ale de facto będzie to ustawodawstwo federacyjne.

A potem Rosja będzie przeprowadzać referendum w obwodach leżących na terytorium, które nazywa się Noworosja. I te obszary będą powoli dryfować w stronę Rosji. A co się stanie z banderowcami? Zostaną wypędzeni do ich matecznika na zachodzie Ukrainy. Skupieni w czterech województwach. Nieco później te cztery województwa zostaną przekazane Polsce. No, a Polska też wejdzie w strefę wpływów Rosji, a jej zyskiem będzie rozszerzenie jej terytorium na [wschodnią] część [dawnej] Galicji.

– Zgodnie z Pańską wersją, przyszły prezydent USA i obecny prezydent Rosji Putin – powtórzą w istocie [porozumienie] Stalina, Roosevelta i Churchilla z Jałty?

– Nie ma innego wyjścia. Chyba, że wojna termojądrowa. Jeżeli wygra Clinton. Ale najprawdopodobniej sprawy potoczą się według drugiego scenariusza. Oczywiście, nie będzie to takie proste. Będzie narzucony nowy model gospodarczy, który będzie przypominał model industrializacji z lat 30-tych [XX w.]. Dzięki rublowym zasobom emisyjnym. Będzie 500 mln ludzi w strefie rublowej. To wystarczy, żeby stworzyć całkiem normalną strefę ekonomiczną. Towary konsumpcyjne – z Turcji, elektronika – z Japonii i Korei, samoloty, helikoptery – z Rosji. Taki będzie system podziału pracy.

– Innymi słowy, to [właśnie] w Syrii Rosja zapewnia sobie prawo do udziału w tworzeniu nowej geopolitycznej mapy świata?

– Tak, dokładnie tak. A najważniejszym potwierdzeniem naszych globalnych wpływów jest radykalna zmiana polityki Erdogana. W dniu 9 sierpnia [2016] zacznie się on targować w Petersburgu o prawo wejścia do strefy wpływów Rosji. W Syrii Stany Zjednoczone faktycznie przegrały. Turcja zamyka już granicę z Syrią, zaprzestaje dostaw broni. Oczywistym jest, że jeżeli Turcy pójdą konsekwentnie w tym kierunku, to Aleppo przejdzie pod kontrolę [prezydenta] Asada. Nie można nazwać Erdogana wiernym sojusznikiem, bo, mówiąc po rosyjsku, jest on strasznie podstępny. Ale nie jest on głupi. I w ciągu całej swojej kariery politycznej tak montował sojusze, żeby wynajdywać dla Turcji stabilny rynek eksportowy. On działa wyłącznie w interesie Turcji. Erdogan zrozumiał, że nie wpuszczono go do Eurosojuza, że zablokowano mu [odbudowę] Imperium Osmańskiego. Cóż mu pozostaje? – Eurazjatycka Unia Gospodarcza, z Rosją na czele.

Kiedy finansiści zdali sobie sprawę, że podjął on tą strategiczną decyzję, to zorganizowali próbę wojskowego przewrotu. Która jednak im się nie powiodła. Bo nie wzięli pod uwagę, że duża część ludności i armii Turcji popiera Erdogana. Bo Turcy zrozumieli, że ich przyszłość jest tam [w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej]. Nikt nie chciał powrotu do lat 70-tych, kiedy to produkcja przemysłowa Bułgarii była większa, niż produkcja przemysłowa Turcji.

Przy okazji, zwracam Pańską uwagę na fakt, że w tym samym kierunku spogląda Izrael. Bo tylko Unia Eurazjatycka może obronić Izrael przed [konsekwencjami] planów Wielkiej Brytanii wobec świata islamu.

– No cóż, światowy stół już zastawiony, wnioski o dopuszczenie do udziału w podziale świata złożone. Nie będziemy zbyt długo czekać. Na podstawie wyników wyborów [w USA] zrozumiemy dokąd zmierza świat: czy w nuklearny szantaż Clinton, czy też w regionalizm Trumpa, z uznaniem roli Rosji jako gwaranta przestrzeni eurazjatyckiej.

Rozmawiał Andrzej Sawieliew

Tłum. Grzegorz Grabowski

Tekst oryginalny: Михаил Хазин: Трамп и Путин поделят мир, ИА „Антифашист” (Agencja Informacyjna „Antyfaszysta”) http://antifashist.com/item/mihail-hazin-tramp-i-putin-podelyat-mir.html (10.08.2016).

Przypisy tłumacza:

[*] – „Prywatne organizacje, takie jak Rada Stosunków Zagranicznych, Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych, Komisja Trójstronna, Konferencja Dartmouth, Instytut Aspen, Instytut Atlantycki i Grupa Bilderberg służą rozpowszechnianiu i koordynowaniu planów tego tak zwanego Nowego Światowego Ładu we wpływowych kołach biznesowych, finansowych, akademickich i urzędowych […].” – senator Jesse Helms w senacie USA w dn. 15.12.1987 r., cyt. za: Daniel Estulin, Prawdziwa historia Klubu Bilderberg, Wyd. Sonia Draga, Katowice 2009 i 2015 (e-book), zob. przyp. 71.

[**] – Zob.: Кобяков А. Б., Хазин М. Л., Закат империи доллара и конец «Pax Americana» (Kobiakow A. B., Chazin M. L., Schyłek imperium dolara i koniec „Pax Americana”), Wyd. Вече (Wiec), Мoskwa 2003.

5 thoughts on “Dwa wywiady, dwie perspektywy naszej przyszłości

  1. „KREML SKŁADA OFERTĘ TRUMPOWI: PODZIELMY ŚWIAT MIĘDZY SIEBIE
    .
    Układ potęg, które ponad głowami słabszych na dekady ustalą światowy ład – taką ofertę złożył publicznie Siergiej Karaganow, jeden z najbardziej liczących się i zbliżonych do Kremla politologów.
    .
    (…) W opublikowanym [16.01.2017] przez rządową „Rossijską Gazietę” obszernym artykule „Rok zwycięstw. Co dalej?” [*] przypomina powtarzaną od wielu lat w Moskwie tezę, że „stary porządek światowy się rozpadł, trzeba zaczynać budować nowy”.
    .
    „Myślę, że świat wróci do koncepcji »koncertu narodów«. Najpierw, jeśli się uda, zagrać powinna »WIELKA TRÓJKA« – ROSJA, CHINY, USA. Potem powinny do niej dołączyć Indie, Japonia, może Brazylia i być może jakieś przodujące państwo europejskie, jeśli Unia Europejska wróci do koordynowanej polityki suwerennych państw, a nie wspólnej, sprowadzającej jej znaczenie do politycznego zera”.
    .
    To, co pisze Karaganow, absolutnie nie jest ideą nową w Rosji. Prezydent Władimir Putin wzoru do rozwiązania problemów współczesności szukał w historii, przypominając, że mocarstwa kilka razy wspólnie zaprowadzały ład światowy. Tak było choćby w 1945 r., kiedy w Jałcie „wielka trójka”: USA, ZSRR i Wielka Brytania, ponad głowami mniejszych narodów, w tym Polski, podzieliła między siebie strefy wpływów.
    .
    KARAGANOW MYŚLI JEDNAK NIE O JAŁCIE II, LECZ O NOWYM KONGRESIE WIEDEŃSKIM. Po pokonaniu Napoleona konserwatywne monarchie w 1815 r. zaprowadziły na dekady porządek w Europie, A ROSJA WZIĘŁA NA SIEBIE ROLĘ ŻANDARMA KONTYNENTU.
    .
    Idea „wielkiej politycznej transakcji” jest skierowana przede wszystkim do Donalda Trumpa, który obiecuje, że wspólnie z Putinem zrobi „wspaniały deal”, ale najwyraźniej nie wie, jaką treścią wypełnić te zapowiedzi.
    .
    W proponowanym przez Moskwę „koncercie potęg” PARTII DLA TAKICH KRAJÓW JAK POLSKA NIE BĘDZIE. My dla Moskwy liczymy się dziś tylko jako siła destrukcyjna, pomagająca jej sprowadzić rolę UE do „politycznego zera”.
    .
    Co więc czekałoby nas po tym spektaklu? Karaganow pisze chociażby o tym, że „warto dogadać się w sprawie zapobieżenia remilitaryzacji Europy i tak coraz bardziej kruchej na skutek pogłębiającego się kryzysu Unii Europejskiej”. Śmiało też dzieli skórę na Ukrainie: „Trzeba doprowadzić do sformowania niezależnej, przyjaznej rosji Ukrainy, ALBO UKRAIN, JEŚLI KIJÓW NIE BĘDZIE W STANIE UTRZYMAĆ KONTROLI NAD CAŁYM TERYTORIUM DZISIEJSZEGO KRAJU”.
    .
    To, co opublikowała „Rossijskaja Gazieta”, pokazuje, że Moskwie roją się rzeczy niezwykle niebezpieczne.
    .
    Wacław Radziwinowicz”
    .
    Źródło: wyborcza.pl/7,75968,21257422,kreml-sklada-oferte-trumpowi-podzielmy-swiat-miedzy-siebie.html (17.01.2017).
    .
    [*] – Сергей Караганов, Год побед. Что дальше? (Sergiusz Karaganow, Rok zwycięstw. Co dalej?), „Российская газета” („Gazeta Rosyjska”, wydanie federalne) nr 7 (7173) z dnia 16 stycznia 2017 r., s. 10. rg.ru/2017/01/15/sergej-karaganov-vozobnovlenie-dialoga-rossiia-nato-oshibka.html (15.01.2017).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *