Strona główna > Polska > Dr.Jerzy Jaśkowski: Sfabrykowana epidemia, czyli fałszywa flaga

Dr.Jerzy Jaśkowski: Sfabrykowana epidemia, czyli fałszywa flaga

Z cyklu:  S – 186 „52 stan z prawami dla tubylców”.

Motto: 

„Czym bardziej mierne przygotowanie merytoryczne,
Tym wyższe stanowisko w administracji państwowej czy samorządowej”.

A do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć, nie dając w zamian nic.
– Ziuk

Mamy prawdziwą epidemię strachu, nakręcaną przez rząd światowy i jego popudczików. Proszę zauważyć, tę szaloną zmienność wypowiedzi przed kamerami, czy też cytowań w polskojęzycznych mediach niemieckich właścicieli zwanych przez naszych Ojców gadzinówkami.

Ta prasa ma swoich wybitnych ulubieńców, którzy bez względu na partię polityczną trzymającą władze w naszym biednym kraju, są ci sami. Trudno więc ocenić, czy to partia rządzi i namiestnik, czy też owi doradcy kryjący się za plecami.

Popatrzmy:
za czasów Platformy największe bzdury o świńskiej grypie wygadywali: mgr prof. Lidia Brydak, prof. Simon, dr Grzesiowski, czy  prof. Gut.
Obecnie za czasów PIS, ci sami ludzie brylują w dezinformacji. Świadczy to jednoznacznie, że partie partyjkami, ale rządzą i dezinformują społeczeństwo owi  „doradcy” tzw. dwuetatowcy.
Jak to było na jednym z nagrobków prawnika: „był wyjątkowo uczciwy,       brał od stron obu.”

Wielokrotnie już w mediach podawano przez jakie to koncerny farmaceutyczne są dofinansowywani, nie będę się powtarzał.

Jak widać, to tym niemieckim gazetom nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, coraz bardziej korzystają z ich dezinformacyjnych wypowiedzi.

Oczywiście journaliści, jak ich nazywa red. Gadomski, ochoczo promują takich dwuetatowców.

O tym, że tego wirusa do dnia dzisiejszego nie izolowano? A kogo to obchodzi!  Ciemny ludek ma się bać i wykonywać polecenia jak stado baranów. A to, że barany mają stopnie naukowe?
Tym lepiej,  ludek będzie bardziej wierzył  w te brednie!

Zamknięto Kościoły, to przecież trzeba dać ludkowi coś w zamian. Niech wierzy w nieistniejącego wirusa. Przecież Pana Boga także nie widział? To mu wszystko jedno. Wirusa też nie widzi.

Na czym opiera się to oszustwo?

W pierwszym rzędzie na zmianie pojęć medycznych.

Wirus, wg prof. Roberta Kocha z Księstwa Poznańskiego, został w 1895 roku zdefiniowany konkretnie jako:
coś co wyizolowuje się od chorego i po rozmnożeniu zaszczepia w inne zwierzę, uzyskując podobne objawy chorobowe. Potem czynność tę powtarza się po raz kolejny i jeżeli u kolejnego zwierzaka wystąpią te sam objawy, to możemy ten czynnik nazwać wirusem.

Do czasów prof. Kocha pojęcie „wirus” oznaczało truciznę. Trucizna chemiczna rozcieńczana wielokrotnie nie powoduje objawów chorobowych. Tak więc to szczepienie i pasażowanie wyklucza czynnik chemiczny, ponieważ związek chemiczny wielokrotnie rozcieńczony nie spowodowałby choroby. Każdy może to sprawdzić na sobie, wlewając łyżeczkę spirytusu do butelki wody i usiłując tym się upić.

Od 1954 roku, cwaniacy zwani wirusologami, zaprzestali wykonywać postulat Kocha i uważają. że wystarczy zaobserwować coś nowego w mikroskopie elektronowym, aby zdobyć sukces propagandowy i finanse.

Okazało się natomiast w praktyce, że to co usiłują nazwać wirusem jest po prostu wiromem, czyli w przenośni, koszem na śmieci dla organelów komórkowych.

Kropkę nad przysłowiowym „i” postawił Sąd Najwyższy Niemiec, w czasie słynnego procesu na temat  istnienia wirusa odry, w 2015 roku.

Na całym świecie nie znalazł się ani jeden wirusolog, który przedstawiłby pracę udowadniającą istnienie tego wirusa i zagarnął nagrodę 100 000 euro.

Już nie wspomnę o tych pseudo ekspertach rządu warszawskiego, lansowanych przez niemieckie czasopisma.

Proszę zauważyć jacy to bogaci ludzie. Żaden z tych telewizyjnych ekspertów rządu warszawskiego, nie pokusił się o 100 000 euro. Sam musisz się domyśleć Szanowny Czytelniku, jaki był powód  takiego ich zachowania. Podobnie jak żadna z wymienionych osóbek nie zgłosiła się do p. senatora Kennedy’ego po 100 000 dolarów czekające na uczonego, który udowodni nieszkodliwość szczepień, a przecież oni wszyscy trąbią w jeden instrument zwany :
„szczep się głupolu, my zarabiamy”.

Kolejnym, ale za to bardziej poważnym problemem jest zmiana pojęć dotyczących układu odpornościowego. Owe ludziki uważają, że o układzie odpornościowym decydują przeciwciała znajdujące się we krwi. Owe ludziki nadal opierają się na teorii zarazka, ogłoszonej przed ok. 150 laty przez hochsztaplera Pasteura, co zostało wyjaśnione w latach 70. ubiegłego wieku.

Proszę pomyśleć, minęło ok. 50 lat i oni nie przyswoili sobie tej podstawowej wiedzy o układzie odpornościowym, ale rząd warszawski traktuje ich jako poważnych ekspertów.
Sam musisz się domyśleć Dobry Człeku co się za tym kryje i dlaczego politykom tak jest wygodnie. Zawsze mogą zrzucić winę na kogoś.

Co to jest układ odpornościowy, w wiekim skrócie.

Po pierwsze, musisz wiedzieć Szanowny Czytelniku, że nie ma nic takiego jak układ odpornościowy w zrozumieniu np. nerki, wątroba itd. To co nazywamy układem odpornościowym, znajduje się zarówno w przewodzie pokarmowym i to, aż  w 75 %, w skórze i układzie oddechowym oraz we krwi.

Jak z tego widać najważniejszy jest układ pokarmowy. To postaraj się logicznie uzasadnić, Dobry Człeku, dlaczego fanatycy szczepień usiłują Tobie wmówić, że musisz mieć wystarczającą ilość przeciwciał we krwi

Znane są liczne prace, opisy przypadków, że ludzie, którzy mieli poziom przeciwciał wyższy nawet o 100 razy od tzw. wystarczającego, o mały włos nie przeszliby na drugą stronę świata.

Ad rem.
W układzie odpornościowym najważniejszy jest nasz MIKROBIOM, o którym piszę od lat. W naszym organizmie mikrobiom to 10 razy więcej komórek, aniżeli naszych ludzkich, i aż o ok. 40 więcej wirusów. Innymi słowy, to to, co znajduje się   w naszym przewodzie pokarmowym decyduje o naszym zdrowiu, a nie żadne szczepionki, jak to usiłują od 300 lat wmówić fanatycy łatwego zarobku. To właśnie ta doskonała symbioza tego, co znajduje się w przewodzie pokarmowym i naszego ciała, decyduje czy jesteśmy zdrowi czy też nie.

Jeszcze raz.

Układ odpornościowy możemy podzielić na dwie części:
a – odporność wrodzoną, inaczej zwaną niespecyficzną,
b – odporność nabytą, inaczej zwaną swoistą, humoralną.

Układ ten ma co najmniej 3 warstwy działające w określonej kolejności.

Wrodzona odporność składa się z dwóch warstw, uważanych za pierwszą i drugą linię obrony.

Pierwsza warstwa to fizyczna i chemiczna obrona, czyli naskórek, skóra, kwaśny odczyn.

Druga warstwa nazywana jest odpornością komórkową lub niespecyficzną.

Np. komórki w ścianie jelita, chronione dodatkowo przez dobre bakterie i wirusy, hamują rozwój zarazków i przekazują sygnały w głąb, co prowadzi do uaktywnienia białych krwinek i uwolnienia ochronnych substancji chemicznych.

Odporność humoralna, zwana także swoistą, jest trzecią linią obrony.

Fanatycy szczepień zmienili definicję  i to co naprawdę jest trzecią linią obrony, usiłują wmówić, że to pierwsza linia obrony  naszego organizmu przed zarazkami.

Potrzebna jest im ta zmiana do wmawiania konieczności szczepień. Szczepionki są ukierunkowane na funkcje humoralne i powstawanie przeciwciał.

Jest to ewidentna nieprawda, ponieważ większość walki z zarazkami spada na pierwszą i drugą linię obrony.

W walce o nasze zdrowie prym wiedzie odporność wrodzona,  a nie nabyta.

W sytuacji wniknięcia zarazka do organizmu, swoją pracę rozpoczyna odporność wrodzona, odporność swoista powstaje  w okresie późniejszym.
W podręcznikach z lat 70 – 90 wyraźnie podawano, że np. przyjęcie drugiej szczepionki może nastąpić minimum po 3 miesiącach od pierwszego zastrzyku.

To co obecnie robią cwaniacy szczepionkowcy, podając 5 czy 6 w jednym, nie ma żadnych udokumentowań i uzasadnień medycznych, a wręcz jest szkodliwe.

Dopiero jak pierwsze linie obrony zawiodą, włącza się trzecia linia, czyli produkcja przeciwciał.

Co to jest przeciwciało?

Przeciwciało jest to białko – immunoglobina, produkowane głównie przez komórki plazmatyczne, w celu łączenia się z patogenem i jego neutralizowanie. Przeciwciało rozpoznaje unikalną cząstkę patogenu zwaną antygenem, z którą się wiąże unieczynniając go.

Przeciwciała nie są wymagane w celu posiadania odporności np. na wirusy, co udowodniły badania w 2012 roku.

Artykuł w VacLib.org  wyraźnie podkreśla istotną rolę komórek pamięci, a nie przeciwciał. Komórki pamięci nie potrzebują przypominania, w postaci drugiego czy trzeciego szczepienia.

Przeciwciała są tylko informacją o kontakcie z danym patogenem, a nie wiedzą o chorobie.

Proszę zauważyć, jak dowolnie wakcynolodzy żonglują pojęciami.

Jak im jest wygodnie, to twierdzą, że jak jest niskie miano przeciwciał to trzeba doszczepiać, a innym razem jak miano jest nadal niskie, to twierdzą, że to ślad po wygojeniu choroby.

W czym więc jest problem?

W tym, że do tej pory nie ma testu na badanie ilościowe komórek pamięci. Zarabiają więc na badaniach przeciwciał oszukując chorych.

Tak więc proszę pamiętać:
ODPORNOŚĆ NIE WYMAGA PRZECIWCIAŁ.
Odporność człowieka zależy od dobrego mikrobiomu, który jest systematycznie niszczony przez tzw. konserwanty.
Nikt nigdy nie przebadał długotrwałych skutków podawania tych wszystkich „E” oddzielnie i jednocześnie na metabolizm człowieka.
Nie przeszkadza to jednak użytecznym idiotom, jak mówił Goldman zwany w Polsce Leninem, podawania tego do żywności.

Przykładowo, jeden batonik wielkości Marsa jest w stanie zniszczyć ok. 50% dobrych bakterii w przewodzie pokarmowym dziecka.
Proszę także zobaczyć, jak mamuśki karmią tymi batonikami dzieci, otwierając bramę do następnych chorób.

Proszę pamiętać;
Przyczyną choroby w większości przypadków jest niedobór jednego z 86 pierwiastków, niezbędnych do budowy naszego organizmu, a nie pałętająca się po rynku medycznym teoria zarazka.

Od ok. 30 lat, zarówno działania Ministerstwa Rolnictwa jak        i Ministerstwa Zdrowia generują kolejne epidemie chorób przewlekłych, otwierając rynki zbytu dla produktów koncernów zachodnich.

Jak podały to badania Oxfordu, ponad 90 % witryn polskojęzycznych jest prowadzona przez koncerny czy służby. Stąd taka masa dezinformacji na tematy zdrowotne i nie tylko. Widzimy to na przykładzie tych młodych ludzi w rodzaju „Pod mikroskopem”,  który nawet na proste pytanie dotyczące swojego nazwiska macha drukiem ukrywając  imię i nazwisko, czy wypociny  p. Ciemięgi lansowanego w polskojęzycznych gazetach niemieckich właścicieli.

Podobne dezinformacje zawiera witryna „Matka Pediatra”   i wiele innych.

Należy każdy artykuł mówiący o wzmocnieniu odporności , traktować jako reklamę sprzedawanego produktu. Odporności nie można wzmocnić.
Odporność można tylko zniszczyć, zaburzyć.

Pan Bóg to tak doskonale stworzył, że wszelka ingerencja człowieczka, szczególnie dealera, czyli handlarza, może tylko  i wyłącznie zniszczyć dzieło Boże.

Przypadków niszczenia dzieła Bożego mamy całe tony.

Rola lekarza sprowadza się najczęściej tylko i wyłącznie do znalezienia przyczyny psucia odporności i jej usunięcia.

Dlaczego cała afera z gazetową epidemia jest fałszywą flagą?

To proste, pod pretekstem epidemii zabrania się ludziom wychodzenia z domów i protestowania np. przeciwko budowie wież  5G.

Proszę zauważyć jak szybciutko i po cichu rosną stacje 5G w miastach i na drogach głównych.

Rzad warszawski zapewnił sobie spokój kierując uwagę ludności w zupełnie innym kierunku. Pomagali mu w tym użyteczni idioci rozpisując niesamowite bzdury na temat nieistniejacego wirusa. A to bajdurząc o rzekomych agentach nawróconych przed śmiercią, a to o tajnych laboratoriach itd.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, jak mawiał mój Tata.

Wystarczy zapoznać się z witrynami, ktore wypisują te brednie na temat wirusa i od razu wiemy kto za tym stoi.! Natomiast

z wieżami 5G będziemy się męczyli przez następne pokolenia lecząc nowotwory szczególnie układu centralnego czyli mózgu.

Po cichu dobiegają  także  przygotowania do eksploatacji złóż suwalskich.

Po cichu także przebiegło oskubanie średniej klasy z zaskórniaków. To przeciez dlatego minister od finansow dostał nagrodę UE. Oskubać kraj w przeciągu 6 miesięcy z ok. 40 % oszczędności i zadłużyć na jeszcze wiecej. To prawdziwa sztuka.

Wg ONZ Polska jest zadłużona na ponad 3900 miliardów dolarów czyli ok. 16 bilionów złotych. Przy budżecie rocznym ok. 400 miliardów, to znaczy, że przez 40 lat nie możemy sobie kupić nawet bułeczki. Wszystko pójdzie na spłaty zadłużenia.

Tylko czy kiedykolwiek, jakakolwiek pożyczka wpłynęła do Kraju?

W Sejmie przez ostatnie 30 lat nigdy nie było dyskusji zezwalającej rządowi na branie pożyczek, czy też rozliczenia z tych pieniędzy, rzekomo pobranych?
A przecież co roku udziela się rządowi warszawskiemu absolutorium?

Ilustracja tytułowa: Reprezentant stada baranów.

Dan w dniu  Matki Bożej Bolesnej tj. 15 września  2020 roku

Dr Jerzy Jaśkowski
Gdańsk, 15 grudnia 2020 r.
Adres do korespondencji:
[email protected]

Autor jest dr nauk medycznych, specjalistą II stopnia z chirurgii ogólnej oraz adiunktem z biofizyki i fizyki medycznej.

źródło: polishclub.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *