Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Dlaczego Covid-19 to indoktrynacja, nie inicjacja

Dlaczego Covid-19 to indoktrynacja, nie inicjacja

Nie są to rytuały inicjacyjne; nastąpiło tu kompletne i tragiczne pomylenie pojęć – pomiędzy inicjacją a indoktrynacją…

Jakiś czas temu zauważyłam w zachodnich mediach społecznościowych teorie, jakoby rytuały związane z koronawirusem były rytuałami inicjacyjnymi, podobnymi do inicjacji masońskich, mającymi za cel wprowadzenie społeczeństw w nowy świat. Na nieszczęście, polskie media alternatywne zaczęły powtarzać te bezsensowne założenia.
Nie ulega wątpliwości, że są to rytuały, czego dowodzą codzienne wiadomości podawane w mediach całego świata według zasad gematrii, bazującej na kabale i języku angielskim – którymi się posługują osobnicy kierujący zarówno wydarzeniami światowymi, jak i mediami. Niemniej jednak, wziąwszy pod uwagę choćby charakter tego przyszłego świata, dochodzimy do wniosku, źe nie są to rytuały inicjacyjne i że nastąpiło tu kompletne i tragiczne pomylenie pojęć – pomiędzy inicjacją a indoktrynacją.

Czym jest inicjacja, według słownika języka polskiego?
Inicjacja
1. «rozpoczęcie nowego etapu w procesie stawania się dorosłym, związane ze zdobyciem nowych doświadczeń»
2. «zapoczątkowanie lub rozpoczęcie się czegoś»
3. «uroczyste przyjęcie nowego członka do jakiegoś stowarzyszenia, zwłaszcza tajnego
4. «w społeczeństwach plemiennych: obrzęd przyjęcia do społeczności dorosłych»

https://sjp.pwn.pl/sjp/inicjacja;2561569.html

Jak wynika z samej definicji, inicjacja jest zazwyczaj kojarzona z wydarzeniem ważnym i uroczystym w życiu jednostki; jest procesem, obrzędem czy rytuałem, pozwalającym jednostce osiągnąć wyższy poziom rozwoju i doskonalszy etap życia. Jest ona najczęściej związana ze zdarzeniem istotnym i nobilitującym.
Zastosowanie pojęcia inicjacji mogłoby więc mieć uzasadnienie, gdyby miała ona prowadzić do świata lepszego niż ten, w którym żyjemy lub lub raczej żyliśmy do czasu, kiedy ogłoszono wcześniej zaplanowaną, rzekomo światową pandemię. Lepszego, to znaczy dającego jednostce możliwości wyższego poziomu rozwoju psychicznego, intelektualnego, duchowego, fizycznego, dającego jej możliwość pełnego wykorzystania danego jej potencjału, także w sferze ekonomicznej, przy zapewnieniu jej wolności osobistej i praw obywatelskich.
O ile jednak wiadomo, świat dla nas zaplanowany – z niedobitkami zdepopulowanej ludności, którą mają zastąpić drony i roboty, świat niewolników szpiegowanych i kontrolowanych 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku, niewolników żyjących na najniższym poziomie egzystencji, pozbawionych wszelkich praw i całkowicie uzależnionych od woli i kaprysów małej grupy psychopatów – z całą pewnością lepszym światem by nie był.
Zastanawia więc, czy ludzie wypowiadający opinie na temat kowidowej inicjacji są bezmyślni, czy są to ludzie pilnujący systemu i w tym wypadku świadomie ocieplający wizerunek nowego porządku światowego, tej potwornej rzeczywistości, w którą mamy zostać wepchnięci?

Czym jest indoktrynacja?
Indoktrynacja (łac. doctrina – nauka) – świadomy i systematyczny proces, którego celem jest wpojenie człowiekowi określonych ideologii i doktryn[1], zwłaszcza religijnych, politycznych lub społecznych, korzystający z propagandy, stosowanej przez środki masowego przekazu, system oświaty szkolnej i pozaszkolnej
Istotną cechą indoktrynacji jest świadome pozbawianie odbiorców wiedzy o kierunkach przeciwnych do promowanych.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Indoktrynacja

O fakcie, że nie tylko jesteśmy codziennie zastraszani fałszywymi danymi na temat ilości zachorowań i zgonów na koronawirusa, ale także o fakcie wypierania z mediów głównego nurtu jakichkolwiek głosów polemizujących z obowiązującą narracją, która nawet w mediach społecznościowych jest często likwidowana w ekspresowym tempie – chyba nikomu przypominać nie trzeba.

Znaczna część populacji, zamknięta w domach i odcięta od świata zewnętrznego, bombardowana propagandą strachu sączącą się codziennie z ogromnych ekranów telewizyjnych, jest z pewnością przygotowywana do innego etapu życia i innej rzeczywistości, niemniej jednak, ta rzeczywistość nie będzie stanowiła jakiegoś wyższego poziomu, bardziej nobilitującego etapu życia, a będzie dotyczyła degradacji, całkowitej kontroli i przemocy – która już się odbywa.

Czymże więc są procesy i rytuały, którym jesteśmy poddawani podczas rzekomej światowej pandemii? W jakim celu jesteśmy nim poddawani?

Otóż przypominają one szereg procesów, jakim poddawani są ludzie będący ofiarami przemocy mającej na celu kompletne zniewolenie i całkowitą władzę i kontrolę nad jednostką.

Najłatwiej można procesy te zaobserwować w relacjach intymnych, gdzie jedna osoba usiłuje podporządkować sobie partnera czy partnerkę, kosztem zniszczenia jej czy jego osobowości, a nawet kosztem życia ofiary. Procesy te, stosowane w relacjach intymnych, często przez wręcz prymitywne jednostki, zadziwiająco przypominają strategie i taktyki stosowane w instytucjach i organizacjach zbiorowych, takich jak armie, szpitale, szczególnie szpitale psychiatryczne, więzienia, klasztory, grupy religijne, grupy kultowe, obozy koncentracyjne i inne.

Należałoby dodać, że ofiary są zazwyczaj starannie wybierane przez oprawców, jednak czasem, jak w przypadku niektórych instytucji zbiorowych, przystąpienie do nich jest procesem dobrowolnym. Wydawać by się mogło, że szczególnie ludność w krajach rozwiniętych, została wystarczająco dobrze przygotowana do dalszego znęcania się nad nią – w ciągu wielu dekad inżynierii społecznej praktykowanej w mediach głównego nurtu i przez przemysł rozrywkowy, ale także w szkołach, na uczelniach, w zakładach pracy, jak również przez skorumpowane rządy, jak i wysługujące się globalistom organizacje pozarządowe, a także główne instytucje religijne. Świadczyć by o tym mógł kompletny brak sprzeciwu i buntu społecznego podczas wielu miesięcy przymusowej, bezsensownej kwarantanny.

Cykle procesów znęcania się mające na celu absolutną władzę i kontrolę nad innymi, tworzą swego rodzaju sinusoidę, gdzie ucisk i opresja nasila się po okresach ich zelżenia, a nawet zaniku – a w wyniku diametralnie lepszego samopoczucia i polepszenia bytu ofiar – co w procesie zniewolenia ofiary daje jej chwile wytchnienia od przemocy, a jednocześnie wzmacnia efekt przemocy, kiedy ona nastąpi w następnej fazie cyklu.
Okresy zaniku opresji z czasem stają się coraz krótsze, aż w końcu zanikają, natomiast wydłużają się i nasilają okresy opresji, które, w rezultacie, mogą skończyć się śmiercią ofiary.
I tak, po okresie relatywnej swobody (tegoroczne lato), napięcie zaczyna wzrastać (zapowiedzi drugiej fali koronawirusa), a następnie pojawia się czynnik zapalny, za który zawsze winiona jest ofiara (nie stosowanie się publiczności do nakazów izolacji i dystansu, nie noszenie masek, masowe protesty, spotkania towarzyskie, czy rozpoczęcie roku szkolnego). Następną faza cyklu jest przemoc, często fizyczna, ktorą można porównać do siłowego odosobnienia czy internowania, a także przymusowego testowania i przymusowych szczepień.
Jak więc widzimy – nacisk, zamknięcia i restrykcje zelżały w okresie letnim, ale już zaczyna się nas przyzwyczajać do myśli o następnych zamknięciach i restrykcjach, tym razem jeszcze bardziej surowych. Co więcej, mówi się nam, że taka sytuacja może trwać latami, czyli latami mamy być mamieni fałszywymi statystykami bezobjawowych zachorowań i śmierci, która, wydawać by się mogło, spotyka wyłącznie chorych na koronawirusa.

Niektóre metody oprawców.
Izolacja

Pierwszym krokiem do zapewnienia sobie kontroli nad ofiarą jest jej Izolacja. Ludzie przystępując do zbiorowych instytucji są automatycznie oddzieleni od swojego dotychczasowego środowiska: rodziny, przyjaciół, kolegów i bliższych i dalszych znajomych. Analogicznie, partner, który chce zdobyć władzę nad bliską osobą w pierwszym stadium stara się odizolować ją lub jego od rodziny i znajomych.
Dlatego właśnie instytucje zbiorowe są miejscami odosobnienia, gdzie jednostka fizycznie traci dotychczasowe kontakty z innymi ludźmi, czasem jest od nich kompletnie odcięta. Wkracza w nowe środowisko, dla którego jej świat zewnętrzny, przynajmniej w znacznym stopniu, lub całkowicie – praktycznie nie istnieje.
Cóż widzimy? Właśnie taka strategia została zastosowana na początku „pandemii”.Ludzie zostali odizolowani od swojego dotychczasowego środowiska, często osób ukochanych, bliższej i dalszej rodziny, współpracowników, kolegów, przyjaciół, sąsiadów i dalszych znajomych. Zabroniono im jakichkolwiek kontaktów towarzyskich.

Pozbawienie dotychczasowych ról społecznych.
Jest ściśle powiązane z izolacją od dotychczasowego życia. Jednostka pozostająca w relacji z partnerem pragnącym ją sobie podporządkować, stopniowo, poprzez alienację dotychczasowych kontaktów społecznych jest pozbawiana dotychczasowych ról społecznych, jakie pełniła. Partner może ją lub jego zniechęcać do uczestnictwa w dotychczasowych zajęciach, z pracą zarobkową włącznie. Ogranicza jej kontakty ze światem zewnętrznym, przez co jej role i więzi społeczne zostają znacznie osłabione, czasem kompletnie wykluczone.
Analogicznie, rekrut przestaje być pracownikiem, ojcem, synem, mężem czy narzeczonym, a staje się wyłącznie rekrutem – li tylko kandydatem na nowego żołnierza.
Na tej samej zasadzie ludzie zamknięci w domach w czasie plandemii, odcięci od swoich rodzin, znajomych, od zakładów pracy i innych środowisk – zostali wyzbyci swoich dotychczasowych ról społecznych; wręcz, poprzez przymusowe zamknięcie, zostały one z nich gwałtownie odarte.

Kontrola ekonomiczna.
W czasie koronawirusa następuje masowa likwidacja zakładów i miejsc pracy, czyli bezrobocie na skalę większą niż podczas wielkiego kryzysu z lat dwudziestych zeszłego stulecia, następuje niespotykane w historii przejęcie prywatnego majątku na rzecz grup uprzywilejowanych – banków i korporacji, masowa likwidacja klasy średniej będącej trzonem każdego zdrowego społeczeństwa, jak również postępuje niekontrolowane zadłużanie krajów, które niechybnie doprowadzi je do katastrofy ekonomicznej.
W efekcie, mają zostać utworzone dwie klasy – wąska klasa bogaczy i rzesze ludności, którym rząd zapewni minimum bytowe, albo i mniej. Wszyscy mają być zależni od systemu i całkowicie mu podporządkowani.
Podobnie, ofiary przemocy, czy rezydenci instytucji zbiorowych są kontrolowani finansowo, a ich majątek czy własność często grabiona na rzecz oprawców. Często zmuszeni do zaniechania pracy zarobkowej, nie mają źródeł utrzymania, a tym samym, są całkowicie uzależnieni od oprawców.

Zastraszanie
Tej metody znęcania się oprawców chyba nie trzeba wyjaśniać, zastraszanie koronawirusem i jego następstwami jest uprawiane w wielorakich formach przez media głównego nurtu praktycznie 24 godziny na dobę, od ponad pół roku.

Przemoc fizyczna
Łatwa do określenia w instytucjach zbiorowych,czy w związkach intymnych, ma jednak znacznie szerszy zakres podczas planowanej pandemii.
Każde naruszenie nietykalnosci ciała, a więc nie tylko pobicie przez policję, czy internowanie, ale także przymusowe naświetlanie przysadki mózgowej w ramach pomiaru temperatury ciała, testy na koronawirusa polegające na świdrowaniu w okolicach mózgu, przymusowe szczepienia i inne – są przemocą fizyczną.

Przemoc emocjonalna
Zalicza się tutaj, między innymi, inwektywy, kpiny i ośmieszanie ofiar, a w wypadku koronawirusa – osób podważających słuszność metod rzekomo zapobiegających zakażeniom, testowania, szczepienia czy leczenia. Media od dawna mówią kpiąco o wyznawcach teorii spiskowych, a ostatnio posuwają się do inwektyw, jak głupcy, idioci itp. w stosunku do wszystkich kwestionujących medialną narrację.
Zaliczyć tu też można nieustanne zmiany zarządzeń, zaleceń i przepisów, mających na celu dezorientację i w rezultacie obawę zarówno przed wirusem, jaki karą za niepodporządkowanie się wiecznie się zmieniającym przepisom.
Klasycznym przykładem jest zapewne w każdym kraju, a z całą pewnością w Polsce, Kanadzie i USA – najpierw wyśmiewanie noszenia masek przez osoby odpowiedzialne za stan pandemii w kraju, a po jakimś czasie nakaz ich noszenia przez te same osoby.
Wszelkie bzdurne przepisy dotyczące samego noszenia masek, jak np. przy wejściu do restauracji, ale nie podczas jedzenia w tejże, itp.,można zaliczyć do tej samej kategorii przemocy emocjonalnej.

Przemoc psychologiczna
Przemoc psychologiczna różni się od przemocy emocjonalnej tym, ze posiada większą moc zastraszenia ofiary, ponieważ straszenie przemocą zostaje wzmocnione przynajmniej jednym przykładem jej użycia w przeszłości.
Jak nietrudno się domyślić, może ona przybrać wiele form.
Tak więc, można tu zaliczyć codzienne bombardowanie medialne liczbami zachorowań – które potencjalnie mogą nieść śmierć.
Wiadomości o izolacji osób bliskich, które mogą umrzeć w samotności,czy przykłady oddzielenia dzieci od rodziców w przypadku zakażenia, są również forma przemocy psychologicznej.
Obrazy przemocy stosowanej przez policję w stosunku do niestosujących się do zarządzeń – jak wyżej.

Zarówno w instytucjach zbiorowych, jaki w patologicznych związkach intymnych oprawcy kontrolują, zakłócają i odmawiają ofiarom ich podstawowych potrzeb, jak sen jedzenie, życie intymne, kontakty z własnym środowiskiem, o czym już była mowa – i te formy przemocy również są zaliczane do kategorii przemocy psychologicznej.

Z całą pewnością więc można zaliczyć tu nakaz noszenia masek, ponieważ człowiek, dla zachowania podstawowych czynności życiowych musi mieć wystarczającą ilość tlenu we wdychanym powietrzu, co maski uniemożliwiają.

Przykład Theresy Tam, kanadyjskiej odpowiedniczki min. Szumowskiego, nawołującej do odbywania stosunków płciowych w maskach, pomijając idiotyzm tego zalecenia i osoby, która je wydała, można zaliczyć do form przemocy zarówno seksualnej, jak i psychologicznej.

Nie sposób nie podkreślić znaczenia przymusu noszenia masek, przymusu dystansu społecznego i izolacji jako form przemocy psychologicznej dotyczącej w stopniu szczególnym przede wszystkim dzieci i młodzieży.

Małe dziecko od pierwszych dni życia musi widzieć całą twarz rodziców i opiekunów dla prawidłowego rozwoju, a nie twarz osoby w masce. Dzieci i młodzież muszą,dla prawidłowego rozwoju, miec bliskie kontakty z dorosłymi i rówieśnikami. Wielu dorosłym trudno jest pogodzić się z odizolowaniem, zerwaniem więzi i ze zrezygnowaniem z dotychczasowych ról społecznych, ale tym bardziej dla nieletnich, życie w tak nienormalnych warunkach jest formą wyjątkowo okrutnej przemocy, niechybnie prowadzącej do długotrwałych, o ile nie nieodwracalnych negatywnych skutków odbijających się na ich psychice, rozwoju emocjonalnym, intelektualnym i na ich socjalizacji.

Jaki jest cel tych osób i instytucji, które dążą do całkowitego podporządkowania i pełnej kontroli w stosunku do innych?

Jaki jest cel znęcania się fizycznego, psychicznego, emocjonalnego, seksualnego i ekonomicznego, jaki jest cel niszczenia nie tylko osobowości i dotychczasowych ról społecznych, ale także dóbr materialnych, majątków i biznesów, jaki jest cel ograniczania możliwości poruszania się, podróży i kontaktów, w tym intymnych, z innymi ludźmi?

Jaki wreszcie jest cel nieustannej propagandy, jaką zarzucane są ofiary, jaki jest cel bezustannego prania mózgu, sączenia kłamstw na temat oprawców i stawiania ich w jak najlepszym świetle?

Zawsze ostatecznym celem oprawców jest przyjęcie przez ofiarę ich – oprawców – antywartości, jako własne i pełne utożsamienie się ofiar z systemem antywartości oprawców.

Niepodporządkowanie się ofiar może skończyć się ich śmiercią.

Doskonale ilustruje to, w zakończeniu swojej książki, George Orwell:

„Ale wszystko już było dobrze, wreszcie było dobrze; walka się skończyła. Odniósł zwycięstwo nad samym sobą. Kochał Wielkiego Brata.”

George Orwell, Rok 1984

Jako podsumowanie pozwolę sobie przytoczyć komentarz Pana Andrzeja Tokarskiego, na jednym z blogów,dotyczący rzekomych rytuałów inicjacyjnych.

„mój komentarz do wystąpienia Ewy Paweli o masońskim rytuale przejścia:

..zawsze z dużym zainteresowaniem i uznaniem słucham Pani Ewy, ale tym razem mam wrażenie, że się nieco pogubiła. Istnieje zasadnicza różnica – rytuał masoński był dostępny osobom wybranym z uwagi na swe szczególne przymioty ducha, postawę etyczną, bezinteresowność, wysoki poziom rozwoju i miał poprzez rytuał przejścia i inicjację, dostąpić tajemnic wyższych, niedostępnych ogółowi. Był wejściem w jeszcze ściślejszy krąg elit.

Natomiast zamordyzm maseczkowo-covidovo- sanitarny jest skierowany do mas, w części do zwykłego pospolitego motłochu – i nie ma tam żadnego zamiaru przejścia – bo na tym poziomie żadne przejście nie jest po prostu dostępne. Natomiast jednostki wybitniejsze, o wyższym stopniu rozwoju nie są kierowane w kierunku rytuału – tylko od niego odpychane. To ludzie samodzielnie myślący, tacy, którym możnaby zaproponować wejście w świat wiedzy tajemnej – bojkotują maseczki i inne obostrzenia, szukają kruczków prawnych obejścia bzdurnych przepisów, pozywają na Zachodzie rządy i samorządy lekarskie.

Konkludując, by nie przedłużać – mam wrażenie, że szanowna Prelegentka – przy całym moim szacunku dla Niej – dała się ponieść wyobraźni i zaplątała w nadinterpretację dość prostego zbrodniczego zamiaru: zastraszyć, sterroryzować, oszołomić, zainfekować, zniszczyć, zabrać majątek… tu nikt nikogo nie zamierza wtajemniczać, chyba że – ostatecznie…”

One thought on “Dlaczego Covid-19 to indoktrynacja, nie inicjacja

  1. Lądowanie na planecie Covid.

    Pandemia korona wirusa jest jak lądowanie człowieka na księżycu. Odkąd w internecie wyciekły lipne i sfałszowane zdjęcia obecności osobników obcej cywilizacji na srebrnym globie, już prawie nikt nie pyta czy do rzekomego lądowania w ogóle doszło. „Skoro astronauci zetknęli się z nimi to musieli tam wylądować”.  Spacyfikowało to większość sceptyków lądowania człowieka na księżycu.
    Przy covidzie zastosowano tą samą technikę. Jakaś informatorka, ujawnia tajemnicę, że to rząd komunistycznych Chin wyprodukował wirusa. Nikt się już nie pyta czy w ogóle jest jakiś nowy wirus? Już wszyscy wtedy podświadomie przyjmują do wiadomości, że skoro agentka mówi, iż  został wyprodukowany i gdzie, to na pewno jest. W ten sposób uwiarygadnia się medialny przekręt o nowym wirusie. Rozprowadza się lipne testy które według rozsyłanej równolegle z nimi instrukcji, mówią które są pozytywne a które negatywne w zależności od statystycznego zapotrzebowania.
    Jak pamiętam i wszyscy to wiemy wirusy mutują. Jednego roku ich objawy mogą różnić się od objawów w roku następnym. Można mieć wysoką temperaturę albo tylko stan podgorączkowy. Można dostać wymiotów albo biegunki. Wszystko zależy od poziomu odporności chorego i odmiany  lub szczepu wirusa. Osobnicza odporność ma kluczowe znaczenie  ze względu na sam przebieg, długość infekcji i śmiertelność. Dla potrzeb covidowego przekrętu skupiono się na przypadkach śmiertelnych w celu szerzenia paniki. Dzięki moralnemu zepsuciu całego establiszmentu medycznego, który jak hieny zwietrzyli okazję do nielegalnego zarobku, przez chamskie fałszowanie dokumentacji lekarskich i aktów zgonu. Mocodawcy tego procederu doskonale wiedzieli, że to będzie bardzo łatwe bo lekarze są skorumpowani. Statystyki wcale nie muszą być mocno sfałszowane. Nawet bojownicy walczący o ujawnienie prawdy o plandemii przyznają, że umieralność na cowida jest znikoma w statystykach przyczyn umieralności. Każdy kto udowadnia, że umieralność na covida jest niska, udowadnia tym samym istnienie nieuchwytnego wirusa. Watro przyponieć, że jeszcze żadne laboratorium na świecie nie wyizolowało tego niewidzialnego zabójcy. Jak można opracowywać szczepionkę i weryfikować jej skuteczność kiedy nie ma  wirusa?
    Ludzie w podeszłym wieku lub i  z „współistnjejącymi” chorobami nie są ofiarami nieznanego patogenu. Takim pacjentom wystarczy normalna grypa,   zakażenie lub nawet drobna infekcja. Popularne „przeziębienie” które spowodowane jest właśnie wirusami lub korona wirusami może spowodować poważne komplikacje lub zgon. Generalne wskaźniki śmiertelności pokazują wręcz mniejszą liczbę zgonów niż w tym samym okresie w poprzednich latach, co nawet mało rozgarniętej osobie nasuwa pytanie – jaka pandemia?
    Są znane wyjątki w środowisku medycznym. Lekarze którzy przeciwstawili się korupcji i zachowali honor, mówią głośno, że żadnej pandemii nie było i nie ma. Są w śród nich i tacy którzy potwierdzają, że nikt na świecie nie ucierpiał  na covida ponieważ jest to koncept polityczny.
    Nie ma żadnego wirusa bo jest nie potrzebny. Nie trzeba inwestować w laboratoria w których hoduje się tego zarazka. Te tajne laboratoria posiadają dzisiaj prawdziwe śmiercionośne patogeny które mogą ( moim zdaniem niechybnie już wkrótce) wywołać prawdziwy armagedon. Na razie dyrygenci całego tego spisku nie odważą się jednak na takie rozwiązanie bo sami mogli by się znaleźć w tarapatach.
    Cała covidowa afera to tylko zadyma przed następnym etapem gry. Dzięki przyzwyczajeniu mas do idei bezobjawowej ale śmiertelnie niebezpiecznej zarazy, wszyscy stajemy się zagrożeniem dla wszystkich a w szczególności dla bezpieczeństwa mitycznego wręcz organizmu jakim jest ” dobro ogółu”.
    Na całym świecie obserwujemy jakiś niesamowity szał w kreowaniu lub zmianach w prawie które ma na celu dehumanizację prawa na rzecz ochrony dobra ogólnego. Celem tych zmian jest pozbawienie jednostki jakichkolwiek praw.
    Całe narody zamyka się w domowych więzieniach. Wyłącza się rozkazem gadającej głowy narodowe gospodarki. Depta się prawa do prywatności czy nawet prawo do ochrony danych osobowych i nasyła na pokojowo demonstrujących ludzi brutalne oddziały policji.
    Działania te mają sparaliżować wszelkie próby wyzwolenia się ze śmiertelnego uścisku aparatu, przy którym zbrodnie III Rzeszy czy komunistycznych reżimów to tylko mały pikuś.
    Szykuje się nam niespotykana w dziejach ludzkości kaźnia własnych umysłów, mających zamienić każdego z nas w bioterrorystę, noszącego w sobie śmiertelnego wirusa.
    Poprzez diabelskie sztuczki w paragrafach prawa, zmienia się nas w rezerwuar nieistniejącego zagrożenia na które jest tylko jeden sposób.
    Wszyscy, nawet zwolennicy szczepień wiedzą, że w dawce szczepionki nie ma prawie niczego, oprócz toksycznych trucizn. 
    Szczepionki muszą je zawierać ponieważ spełniają rolę konserwantów dla niestabilnych białek z których składają się żywe ( aktywne, całe) wirusy i tkanki, nosiciele DNA komórek nowotworowych, które te właśnie szczepionki zawierają.
    Do tej pory te szczepionki w krajach trzeciego świata były testowane na mieszkańcach odległych miasteczek i wsi. Izolacja tej społeczności nie została wybrana przypadkiem, bowiem jakiekolwiek skargi tych co przeżyli te eksperymenty, nie są po prostu medialnie słyszane w ” cywilizowanym świecie”
    W Polsce  średnio do 48 miesiąca życia, dziecko dostaje 24 szczepionki. Nie są one tak szkodliwe jak te które dostają dzieci z Afryki, Indii i Pakistanu. Przecież nikt nie obserwuje masowego wymierania noworodków w Polsce. A jednak uświadomieni zagrożenia rodzice afrykańskich dzieci, zaczęli ścinać głowy szczepiącym ich dzieci.
    Prawdziwy cel rozwoju patogenów, to możliwość wykorzystania ich w przedostatniej fazie gry ostatecznej, w którą ludzkość została niepostrzeżenie wciągnięta.
    Niska zachorowalność i śmiertelność na covida ma tylko uspokoić opinię publiczną, że obostrzenia i nowe przepisy prawa działają. Ale to osiągnięcie ” naszych” rządów może być zniweczone jak tylko jesienna aura przyniesie nową falę zachorowań czy zakażeń. Zobaczymy co nam wmówią.
    Przygotowanie prawodawstwa, świadomości i opinii publicznej oraz szerzenie wulgarnej paniki doprowadzi do sytuacji w której prawie wszyscy w obawie przed chorobą lub opresją władz, błagać będziemy o mityczne antidotum. Szczepionkę.
    Tym razem doprowadzone do perfekcji, przez lata eksperymentów patogeny, zapakowane w śliczne fioleczki zostaną masowo zaaplikowane ogromnej ilości ludzi w bardzo krótkim czasie i to na całym świecie.
    Użycie zmutowanych wirusów grypy będzie najprawdopodobniej najlepszym rozwiązaniem z powodu dużej zaraźliwości. Ale to już nie jest problem bo psychotechnika i brutalne prawo które już dzisiaj zaczyna być stosowane, spowoduje, że dosłownie wszyscy staniemy się ofiarami naprawdę śmiertelnej zarazy.
    Służba zdrowia już nie działa we wszystkich krajach opanowanych covido -schizofrenią. To będzie dodatkowy czynnik szerzenia się i śmiertelności prawdziwej poszczepiennej pandemii.
    Od lat trwa spór naukowców o globalne ocieplenie. Dzisiaj raczej ta debata zeszła na poziom dyskusji  czy w ogóle jest a nie o jego przyczyny. Nie jest tajemnicą wszak, że służby mocarstw takich  jak GB lub Chin chwaliły się nie raz, że na potrzeby na przykład masowych imprez jak olimpiady lub igrzyska, potrafią wywoływać prewencyjne opady deszczu, żeby nie psuć widowiska.

    Dzisiejsze sterowanie pogodą przy pomocy HARP, rozpylanie jodków metali i tworzenie sztucznych chmur chemtraills umożliwia sterowanie globalną aurą tak by obiektywne pomiary atmosfery wskazywały ocieplenie klimatu a co za tym idzie wywołanie  katastrofalnych zmian w przyrodzie.
    Ten pseudo ekologoczny, celowo wywołany, sztuczny problem został nam przystawiony do skroni jak naładowana broń. „Albo coś z tym zrobimy albo wszyscy podzjelimy ten sam smutny los”, rozbrzmiewają głosy ekologów i polityków.
    Z doniesień niepokornych poszukiwaczy prawdy w internecie słychać informacje o nowym zagrożeniu. Rząd USA ostrzega o nowym rodzaju terroryzmu z którym już niedługo ” my wszyscy” będziemy musieli się zmierzyć. Do niedawna terrorysta to był ten nieznany, zamaskowany odszczepieniec. Powody terrorystów do podejmowania ataków miały do tej pory podłoże ideologiczne, polityczne lub religijne. Nie ma znaczenia czy te zamachy były inicjowane przez tajne agencje wywiadowcze, tak zwane False flag , czy były prawdziwymi oddolnymi inicjatywami. Ich propagandowe efekty prędzej czy później spożytkowane były w celach politycznych lub strategicznych. Najbardziej znamiennym tego przykładem są 9/11 lub klęska międzynarodowej komisji której zadaniem było znalezienie broni masowej zagłady w Iraku za panowania Saddama. Cóż, broni nie znaleziono o czym w oficjalnym komunikacie tejże komisji, opinia publiczna świata została powiadomiona. Nie uchroniło to narodu Irackiego przed najazdem hord amerykańskich najemników i drugiej wojny w ich kraju.
    Dzisiaj terroryzm, zdaniem speców bezpieczeństwa USA, ma nową twarz. Tylko dlatego, że każdy może być zarażony zakaźnym czynnikiem to każdy może być bioterrorystą. To my staliśmy się tym czającym się wszędzie ideologicznym ekstremistą, tylko dlatego, że wygląda tak samo jak ja, Ty, my, wy! Demoniczny koncept śmiertelnie niebezpiecznej choroby ale bezobjawowej już przyjął się jako norma. Powtarzana cały czas psychopatyczna mantra o  pandemii zmieniła mózgi tych którzy uwierzyli w to kłamstwo. Czyżby wirus mógł być rozprzestrzeniany za pomocą telewizji? Okazuje się, że tak. Jeszcze raz, gebelsowska metoda przemiany kłamstwa w prawdę za pomocą  powtarzania bzdur, okazała się skuteczna. Lata hodowania ludzi jak  bezmyślnej biomasy do napędu globalnej machiny do karmienia potwora, którego oblicze jest tak okropne, że samo spojrzenie na nie kończy się zgonem ze strachu na covida.
    Ludzkość nie musi się już obawiać wojen państwowych. Niewidzialni właściciele świata już opanowali wszystkie rządy świata. Żeby osiągnąć ostateczne rozwiązanie problemu ludzkości, wojny między państwami nie mają sensu. Teraz III wojna światowa będzie się toczyć między ludzkością a rządem. Nadzorcą z ramienia odwiecznego wroga ludzkości. Nie ważne jakiego państwa. Ustawa o bezkarności urzędników w walce z covidem  w Polsce to tylko przykład.
    Przed lądowaniem na planecie Covid pamiętamy wystąpienia młodej ekolożki która bez przebierania w słowach wyzywała polityków, że nic nie robią z globalnym ociepleniem i zanieczyszczeniem.
    Tylko nikt nie wnika zbyt drobiazgowo o przyczyny wzrostu temperatury. Wszak wszyscy korzystamy ze zdobyczy cywilizacji jak samochody i owoców przemysłu. Ale każdy kto podniesie głos w sprawie przejawów i dowodów na sztuczne kształtowanie klimatu jest wariatem, spiskowym teoretykiem albo wyśmiany.
    Mędrcy doradzający prezydentom mocarstw już zaproponowali rozwiązanie tego problemu. Potrzebny jest reset. Nie byle jaki taki ” zielony reset”. Dzięki niemu w cudowny sposób ludzkość ma pozbyć się wszelkich problemów. Nie będzie ekologicznej zagłady. Nie będzie ofiar niesprawiedliwości systemu ekonomicznego. Wiemy to od bankowców którzy już zrabowali wszystko co ludzką ręką zdołano wyprodukować. Nie będzie wojen i terrorystów. Wszyscy będą zdrowi i bezpieczni pod warunkiem, że znajdą się w gronie wybranych szczęśliwców, pięćset milionowego, nowego narodu.
    Narodu Wybranego.
    piruo
    Coventry 17 września 2020

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *