Strona główna > Świat > Czy chciałbyś mieszkać w takim mieście? Miliardy dolarów na miasta pułapki

Czy chciałbyś mieszkać w takim mieście? Miliardy dolarów na miasta pułapki

Trend smart city jest wdrażany. Coraz więcej korporacji i samorządów lokalnych stara się współpracować w różnego rodzaju specjalnych strefach ekonomicznych lub innowacyjnych. Indie zobowiązały się zbudować 100 inteligentnych miast, w Afryce 100 miliardów dolarów zostanie wpompowanych w co najmniej 20 projektów, a Chiny mają podobno aż 500 projektów swoich inteligentnych miast.

Arabia Saudyjska również wkroczyła do walki z Neom, wartym 500 miliardów dolarów projektem, który może pewnego dnia rywalizować z Doliną Krzemową. Miasto będzie większe niż Nowy Jork i jest promowane jako centrum „kolejnej ery postępu ludzkości”.

Nie wspomina się jednak, że te inteligentne, autonomiczne miasta, wiążą się również z masowymi naruszeniami prywatności.

Jednym z aktualnych przykładów tak zwanego „inteligentnego miasta” jest Songdo International Business District (Songdo IBD), obszar o powierzchni 1500 akrów wzdłuż nabrzeża Incheon, zaledwie 20 mil na południowy zachód od Seulu w Korei Południowej. Projekt został zbudowany od podstaw na zrekultywowanym gruncie kosztem około 35 milionów dolarów. The Guardian wcześniej opisał Songdo jako „miejsce, w którym śmieci są automatycznie zasysane przez podziemne rury, gdzie latarnie zawsze Cię obserwują i gdzie Twój blok wie, że ma wysłać windę na dół, aby Cię powitać, gdy wykryje przyjazd samochodu. Czujniki na każdej ulicy śledzą ruch uliczny i wysyłają powiadomienia na Twój telefon, gdy będzie padać śnieg, podczas gdy możesz monitorować plac zabaw dla dzieci na telewizorze, siedząc wygodnie na sofie”.

Songdo zostało zaprojektowane nie tylko jako inteligentne miasto, ale jako „wszechobecne miasto”, inteligentne miasto z „wszechobecną” technologią. Miasto, w którym komputery i czujniki są wbudowane w budynki i ulice, a czujniki zbierają informacje o życiu codziennym, ruchu ulicznym i zużyciu energii. Jak opisał to WorldCrunch: „W Songdo wszystko ma przed sobą „U”: ruch U, bezpieczeństwo U, rządzenie U, zdrowie U i oczywiście U-rozrywka. Litera „U” oznacza „wszechobecny”. Innymi słowy: jest tu „wielki brat”.

Zgodnie z „Międzynarodowymi studiami przypadków inteligentnych miast: Songdo, Republika Korei”, Songdo oferuje szereg środków bezpieczeństwa i ochrony środowiska, aby uczynić życie bezpieczniejszym i bardziej zrównoważonym. Nie wspomina się jednak o ochronie prywatności ani o konsekwencjach posiadania miasta, które jest podłączone do sieci i codziennie podsłuchuje jego mieszkańców. W raporcie stwierdza się, że „ Songdo U-City zbiera dane w czasie rzeczywistym 24 godzin na dobę ze sprzętów takich jak: CCTV, różne czujniki, detektory ruchu i inne”.

Ponadto istnieje centralne centrum dowodzenia, w którym monitorowane są wszystkie „nagrania z kamer zapobiegania przestępczości, katastrofom, środowiska i nadzoru ruchu”, aby zapewnić obywatelom użyteczne informacje. Czujniki Internetu rzeczy zainstalowane w domach i budynkach mają również na celu dostarczanie „informacji w czasie rzeczywistym użytkownikom, o tym, ile energii zostało zużytych i jakie środki można podjąć, aby zminimalizować rachunek za media”. Plan dla Songdo przewiduje również miasto bez kierowcy, w którym mieszkańcy korzystają wyłącznie z usług wspólnych przejazdów, takich jak SOCAR.

Ponownie, nie ma wzmianki o ochronie prywatności i danych mieszkańców Songdo. Mamy już jednak przykłady tego, jak brak ochrony prywatności może mieć katastrofalne skutki dla mieszkańców Smart Cities.

Quayside to planowane inteligentne miasto, nad którym prace trwają od 2016 r. Quayside, położone na 12 akrach nieruchomości położonej na nabrzeżu, na południowy wschód od centrum Toronto w Kanadzie, stanowi wspólny wysiłek kanadyjskiej agencji rządowej Waterfront Toronto i Sidewalk Labs, której właścicielem jest jedna z firm Google, Alphabet. Sidewalk Labs twierdzi, że Quayside rozwiąże korki, wzrost cen mieszkań i zanieczyszczenie środowiska. Niestety, mieszkańcy Quayside będą korzystać ze scentralizowanego systemu zarządzania tożsamością, za pośrednictwem którego uzyskają dostęp do usług publicznych, takich jak karty biblioteczne i opieka zdrowotna. Oznacza to, że ich dane będą wysoce scentralizowane, co pozostawi otwarte dla hakerów i organów ścigania. W rzeczywistości Quayside konsekwentnie boryka się z przeciwnościami z powodu niepowodzenia we wdrożeniu niezbędnych zabezpieczeń prywatności.

Co najmniej dwóch urzędników zaangażowanych w projekt zrezygnowało. Saadia Muzaffar  zrezygnowała z Waterfront Toronto  w proteście po tym, jak zarząd wykazał „apatię i brak przywództwa w kwestii niepewnego zaufania publicznego”. W październiku 2018 roku Ann Cavoukian, jeden z wiodących kanadyjskich ekspertów ds. Prywatności i były komisarz ds. Prywatności w Ontario, również zrezygnowała z projektu.  Sidewalk Toronto zatrudnił Cavoukiana jako konsultanta, który pomógł zainstalować strukturę „prywatności od samego początku”. Początkowo powiedziano jej, że wszystkie dane zebrane od mieszkańców zostaną usunięte i niemożliwe do zidentyfikowania. Później dowiedziała się, że osoby trzecie będą miały dostęp do identyfikowalnych informacji zebranych w Quayside.

„Wyobraziłam sobie, jak tworzymy inteligentne miasto prywatności, w przeciwieństwie do inteligentnego miasta nadzoru”  –  napisała w liście rezygnacyjnym. „Muszę zrezygnować, ponieważ zobowiązałeś się do uwzględnienia prywatności od samego początku w każdym aspekcie swojej działalności”.

Obawy wokół Quayside wzrosły pod koniec października 2019 r., kiedy The Globe and Mail poinformował, że wcześniej niewidziane dokumenty z Sidewalk Labs szczegółowo opisywały, w jaki sposób ludzie żyjący w społeczności Sidewalk będą wchodzić w interakcje i mieć dostęp do przestrzeni wokół nich. To doświadczenie w proponowanym inteligentnym mieście w dużej mierze zależy od tego, ile danych chcesz udostępnić, które mogłyby zostać wykorzystane do nagradzania lub karania ludzi za ich zachowanie.

Chociaż dokument – znany wewnętrznie jako „żółta księga” – został zaprojektowany jako podręcznik dla firmy i poprzedza formalne umowy Sidewalk z miastem Toronto, przedstawia wizję tego, co chciałaby zrobić siostrzana firma Google. W szczególności dokument szczegółowo opisuje, w jaki sposób Sidewalk będzie wymagał od urzędu podatkowego i finansowego w celu finansowania i świadczenia usług, w tym możliwości „nakładania, przechwytywania i reinwestowania podatków od nieruchomości”. Firma miałaby również tworzyć i kontrolować swoje usługi publiczne, w tym szkoły czarterowe, specjalne systemy tranzytowe i prywatną infrastrukturę drogową.

Dokument opisuje również narzędzia oparte na reputacji, które brzmią niepokojąco podobnie do systemu kredytu społecznego, który widzieliśmy w programach telewizyjnych, takich jak Czarne lustro, i tych rozwijających się we współczesnych Chinach. Narzędzia te doprowadziłyby do „nowej waluty współpracy społeczności”, skutecznie ustanawiając system kredytu społecznego. Sidewalk może wykorzystywać te narzędzia do „pociągania ludzi lub firm do odpowiedzialności”, nagradzając dobre zachowanie łatwiejszym dostępem do pożyczek i usług publicznych.

Już teraz trzeba uważać, aby mieszkać z daleka od takich inteligentnych miast.

Te miasta, to nic innego, jak pułapka dla ludzi, jak więzienie. Człowiek jest pod całkowitą kontrolą tego co robi i myli przez 24h.

 

Przygotował Robert Brzoza

źródło: activistpost.com

prorogeopolityka.pl

One thought on “Czy chciałbyś mieszkać w takim mieście? Miliardy dolarów na miasta pułapki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.