Strona główna > Bez kategorii > Część 2 świetnego opracowania Romualda Gładkowskiego „Gigantomania”

Część 2 świetnego opracowania Romualda Gładkowskiego „Gigantomania”

Część 1 pod linkiem: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/07/22/gigantomania-romuald-gladkowski-4/

„Gigantomania” – Romuald Gładkowski

Toronto-1992 – cz2

/fragmenty/

Niestety, “postępowi” księża katoliccy mają swój wkład w odmóżdżaniu stopniowo wymierających Europejczyków. Żyd nigdy nie był w stanie dorównać intelektualnie Europejczykowi; nawet oszukując. Stąd, kładzie duży nacisk na mieszanie ras. Wiadomo, jednooki może być królem wśród ślepców. Zatem, żyd czuje się najlepiej wśród mieszanki azjatycko-afrykańsko-europejskiej.

Kosmopolityzm naszych czasów jest wymysłem żydowskim. Widać to wyraźnie na uniwersytetach amerykańskich. Dalej, wielokulturowość żydowska nie tylko zniekształciła nauczanie literatury europejskiej, historii, filozofii oraz antropologii, ale również sfałszowała treść Nowego Testamentu. W tej sytuacji, strategia zalecana przez Kościół cierpiący: “Módl się (cicho) i siedź cicho”, musi prowadzić donikąd. Bowiem, wielkość i wybitność nie mogą koegzystować z egalitaryzmem. Bez poczucia godności i honoru prawda nie może zwyciężyć.

Księża “postępowi” ulegli protestantyzacji; przyjmując bałwochwalczy stosunek do żydów i do wszystkiego co jest żydowskie, włączając w to Izrael i pieniądze Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wśród katolików szerzy się herezja dyspensacjonalizmu. Jej wyznawcy wierzą, że żydzi współcześni są ludźmi wybranymi przez Boga, a powstanie państwa Izrael, w roku 1948, ma być wypełnieniem przepowiedni biblijnych. Wierzą także, iż pewnego dnia wszyscy żydzi nawrócą się; chociaż, zdania są podzielone jak to ma stać się.

Przede wszystkim, tego rodzaju zbieranina przestępców i krwiopijców nie może być ludem Bożym. Z definicji. Zburzenie Jerozolimy przez Tytusa, w roku 70, przepowiedziane przez Chrystusa, potwierdziło, że Pan Bóg odwrócił się plecami do judaizmu. Krzyżując Chrystusa, żydzi wbili ostatni gwóźdź do własnej trumny. To Kościół Chrystusowy jest nasieniem Abrahama, a nie Icek Szamir z Izraela, czy też Ivan Boesky z USA. Jeżeli Episkopat Polski widzi w Adamie Michniku skarabeusza świętego, to jest to jego sprawa. Jednak, nikt nie ma prawa wymuszać na Polakach, aby przypisywali Panu Bogu to wszystko, co budzi w Nim odrazę i przyprawia o gniew.

Ponadto, dzisiejsze Mośki i Icki są w większości rasowo rozmytymi potomkami Turków i Hunów. Źydostwo polskie wywodzi się z Chazarów. Bułan przyjął judaizm w roku 740. W obecnym świecie, z całej masy żydowskiej zaledwie pięć procent może naprawdę nazywać siebie współplemieńcami żydowskimi. Bowiem, nie każdy, kto zna hebrajski i jidisz, jest żydem. Nawet, gdy utracił napletek, lub “ma w poprzek”.

Zatem, który to Izrael ma być zbawiony? – Jak długo w Nowym Testamencie będą obecne listy św. Pawła i Dzieje Apostolskie, tak długo odpowiedź na to pytanie będzie jednoznaczna. Wystarczy tylko ustalić, kto jest tym “Izraelem”? Tworzą go ci wszyscy, którzy uwierzyli w Chrystusa Króla. Jest to Izrael duchowy. Każdy katolik jest duchowym spadkobiercą Abrahama. Z kolei, dla Izraela judaistycznego, okultystycznego i ateistycznego, nie ma żadnych obietnic i nie ma żadnych nadziei. “Wielki ucisk” był w roku 70, po zdobyciu Jerozolimy. Można jeszcze dołożyć do tego prześladowania Nerona, które “docierały” neofitów. Po tych wydarzeniach, „finito”. Dla talmudysty nie ma żadnych nadziei na rok 2000.

Gdybyśmy byli ludźmi bardziej praktycznymi życiowo, to przywiązywalibyśmy mniej uwagi do tego, co żyd mówi, a więcej do tego, co żyd robi. Odłożylibyśmy na bok motywacje jego postępowania i ocenialibyśmy go na podstawie skutków jego obecności w naszych szeregach. Wówczas, podejmowalibyśmy właściwe działanie prewencyjne. Przecież, bez najmniejszej przesady, wszystko, co żyd robi, jest dla nas szkodliwe. Zapewne, wychodząc z założenia, że gojim nie potrafi już czytać, żyd Maurice Samuel napisał wprost, w swojej książce pt. “You Gentiles”, że “my Żydzi, my, niszczyciele, na zawsze pozostaniemy niszczycielami”. Na temat “sprawiedliwości żydowskiej” wystarczy zapytać pierwszego lepszego Palestyńczyka. Nie zapominajmy też, że żyd ortodoksyjny modli się codziennie: “Dzięki ci Boże, że nie uczyniłeś mnie gojim, niewolnikiem, czy też kobietą”. Jest przekonany, że Pan Bóg stworzył mu kobietę i gojim po to, aby nie musiał spółkować z bestiami.

Kiedy żydzi wkraczają do narodu zwartego, jako obcokrajowcy, instytucje rodzime są dla nich zamknięte. Muszą więc stworzyć sobie warunki umożliwiające penetrację i kontrolę zorganizowania narodowego. Temu służy kosmopolityzm, wielokulturowość, rozwiązłość prowadząca do braku dyscypliny wewnętrznej i ogólnie, socjaldemokracja. Z tego względu, żydzi bez wytchnienia nawołują do zmian, do zmian za wszelką cenę, co nazywają postępem. Dla nich, nie jest ważne co zmienia się na co i jakie to przyniesie skutki. Liczy się głównie to, że tradycja i zwartość narodowa zostają przerwane.

Przy tym, zawsze są obecni po obu stronach barykady. Jeżeli, powiedzmy, popularyzują modę na rozwiązły styl życia i modę na aborcję, to zawsze znajdą się żydzi, którzy będą obecni wśród ugrupowań potępiających sodomię i dzieciobójstwo. Zwykle, są to żydzi “nawróceni”; jak zawodowi dysydenci Michnik, Kuroń i Mazowiecki, czy też rzeźnik dziecięcy B. Nathanson, który kiedyś robił forsę na aborcji, a teraz robi to samo na jej zwalczaniu.

Penetrację środowisk ułatwia im celowo wzniecany wrzask na temat antysemityzmu. Wiadomo, nikt nie chce być antysemitą. Katolik pragnie tylko, aby Semita zajął się swoimi sprawami i pozostawił nas, gojim, w świętym spokoju. Szczególnie politycy boją się pomówienia o antysemityzm. Z wiadomych względów. Stąd, każdy polityk, próbujący sprzeciwić się perfidii żydowskiej, w swojej naiwności szybko rozgląda się za towarzystwem “przyjaznego rabina”, aby tym udowodnić, że nie jest antysemitą. 0 to właśnie żydom chodzi. Bowiem, “rabin przyjazny” jest koniem trojańskim w nowopowstałej organizacji patriotycznej. Zawsze, obecność choć jednego żyda w ruchu narodowym zepsuje powietrze do tego stopnia, że ludzie zaczynają patrzeć na ruch sceptycznie. Widać w nim kolejną błazenadę polityczną, którą ludzie są już zmęczeni, i dla której szkoda czasu i atłasu. O to właśnie żydom chodzi. Na ten wyświechtany chwyt żydowski dali się nabrać Jean-Marie Le Pen, Patrick Buchanan, i nawet nasz rodzimy autor “Słupa Janowskiego” (pomysł słupa jest bardzo dobry i godny rozpowszechnienia po całej Polsce).

Powiedzmy, sytuacji Le Pena nie poprawia nawet to, że arcybiskup Paryża, kardynał Lustiger, przyjął go chłodno i arogancko. Bowiem, szczur wyczuwa pierwszy, że statek przecieka i może zatonąć.

Nie-żydzi łatwo dają się nabierać na starą pułapkę, dzieląc żydów, w rozumowaniu politycznym i ekonomicznym, na “dobrych” oraz na “złych”. Konsekwencje takiego podziału zawsze były katastrofalne w skutkach.

Bowiem, w praktyce, każdy żyd ortodoksyjny, neokonserwatywny, przechrzta katolicki i jakikolwiek istnieć może, wierzy w istnienie przymierza pomiędzy bogiem żydowskim, a ludem żydowskim. Wierzy w to, że istnieje żyd “wybrany”, który ma z tego tytułu specjalne przywileje. Według Talmudu, niebo i ziemia zostały stworzone przede wszystkim dla żydów. Nadal dla żyda grzechem najcięższym jest mesira [1] .

Tak bardzo głęboki rasizm żydowski musi być zgubny dla naiwnego gojim: “Ssać będziesz mleko narodów i piersi królewskie ssać będziesz” (Iz 60;16). Stąd, każda grupa żydowska jest grupą pasożytniczą; a państwo Izrael może być tutaj najlepszym przykładem, że tak jest [2].

Kiedy utworzony przez żydów komunizm przestał spełniać zamierzone rolę, kiedy z roku na rok stawał się coraz bardziej nacjonalistyczny i patriotyczny, to żydzi, widząc, że przegrywają, przyłączyli się do opozycji tradycyjnie antykomunistycznej. Stali się “dysydentami”. Żyd zawsze rozpoczyna płacz zanim dostanie w mordę. Dzięki poparciu wielkiego kapitału żydowskiego, w krótkim czasie poczęli przewodzić opozycji antykomunistycznej; powiedzmy, stali się przywódcami w Solidarności. Stopniowo rekonstruując socjaldemokrację i mając do dyspozycji środki masowego przekazu, są w stanie zachować tożsamość, mogą mieszać ludziom w głowie, mogą być pasożytami i niszczycielami.

Pragnąc być dobrze zrozumiany, muszę wyraźnie podkreślić, że wszelkie twierdzenie, iż każdy żyd jest urodzonym szubrawca, byłoby powielaniem rasizmu żydowskiego, byłoby twierdzeniem, że wszystko co jest “koszer”, jest “trefne”; czyli, byłoby nonsensem.

Każdy z nas może spotkać żyda, który okaże się być ludzki, towarzyski i nawet uczciwy. Krótko mówiąc, da się lubić tak długo, jak długo pozostawimy na boku żywotne interesy żydostwa.

Stąd, na podstawie osądu „prywatnego” możemy wierzyć w możliwość istnienia “żyda dobrego”. Jednak, skoro jesteśmy częścią narodu, mamy obowiązki społeczne, które zabraniają nam robić wyjątki w oparciu o spostrzeżenia prywatne. Obowiązuje nas solidarność narodowa. Kiedy trwa wojna, to wszelkie gesty wyjątkowe przynoszą skutki zgubne. Zatem, każde postępowanie polityczne, na forum międzynarodowym, oparte na własnym widzi mi się, może być uważane za zdradę narodową.

Tradycja cywilizacji łacińskiej rozgranicza osobę prywatną od osoby piastującej funkcję polityczną i społeczną. Osoba prywatna ma prawo postępować zgodnie z wolną wolą i powiedzmy rozdawać ubogim majątek własny, miłować kogo tylko się da i co tylko się da, nawet kopiąc sobie tym grób. Może być ukarana wówczas, gdy przekroczy obowiązujące prawo, gdyż łamanie prawa jest już wchodzeniem na teren publiczny. Dalej, skoro wszelkie funkcje polityczne i społeczne są publiczne, więc pracownicy rządowi, ministrowie i ambasadorzy nie mają prawa trwonić lekkomyślnie majątku narodowego, nie mają prawa podejmować decyzji, z tytułu pełnionej funkcji, w oparciu o jakość spędzonej nocy z podstawioną im kurtyzaną, czy też na podstawie otrzymanych prezentów i obietnic od “uczynnego” partnera handlowego. Nie mają prawa brukać imienia i honoru narodu, który reprezentują. Nie mają też prawa “nadstawiać drugiego policzka”, kiedy otrzymali uderzenie w pierwszy; bo tak nakazuje “Pismo”. Przede wszystkim, “Pismo” nakazuje rzeczy krańcowo odmienne w odmiennych sytuacjach. Powiedzmy, król zapraszający na ucztę weselną wysyła wojsko w celu zniszczenia tych, którzy wymordowali mu posłańców.

Wprawdzie, Jezus Chrystus jest dobrym pasterzem, ale jest też sprawiedliwyn królem. Dalej, wolna wola może działać sprawnie tylko wówczas, kiedy rozumiemy dobrze, które sytuacje są dla nas realne oraz zgodne z odwiecznym prawem naturalnym. Skoro prawda czyni ludzi wolnymi, jest kwestią życia i śmierci, aby móc uwolnić się od propagandy kłamliwej, wyrabiającej w nas fałszywe wyobrażenie o otaczającym świecie.

Przekonanie, że kiedy odpowiemy miłością na nienawiść, to nienawiść przeobrazi się w miłość, jest niebezpiecznie naiwne. Podobnie jak przekonanie, że dzielenie się wiedzą i majątkiem narodowym z hordami dzikusów nakłoni ich do pracy i do odpowiedzialności za własną przyszłość. Altruizm jest rzeczą dobrą we wnętrzu narodu. Stosowany na skalę międzynarodową, rujnuje dobroczyńcę. Szczególnie naiwnym jest przekonanie, że okazywana żydowi miłość masochistyczna nakłoni go do porzucenia bożka plemiennego Jehowy. Okazywanie żydowi miłości, czy też nienawiści, jest tak samo bezsensowne, jak żywienie nienawiści do tasiemca, lub do szczura. Po prostu, chcąc mieć porządek w brzuchu i w zagrodzie, należy zabronić tasiemcowi i szczurom wstępu. Nie ma powodów racjonalnych, aby ich nienawidzieć i jednocześnie trzymać na swojej posesji.

Ostatnio, w czasie rozmowy z politykiem amerykańskim napomknąłem, z odcieniem smutku, o krecich wyskokach antynarodowych Kościoła katolickiego w Polsce. Mój rozmówca przypomniał mi, że Kościół katolicki jest gotów kolaborować z każdym, włączając w to żydów, kto przyczynia się do umocnienia jego interesów. Kościół, jako całość, jest ogólnie prożydowski i takim pozostanie tak długo, jak długo nie nabierze przekonania, że popieranie ruchu narodowego może przynieść mu większe korzyści. – Automatycznie, stanęła mi przed oczami osamotniona postać uciekającego króla Jana Kazimierza w czasie potopu szwedzkiego, cesarzowa Maria Teresa ze łzami w oczach podpisująca traktat o rozbiorach Polski, oraz cienie księży jezuitów pozostawionych na pastwę losu wśród dziczy amerykańskiej po rozwiązaniu Zakonu.

Dalej, przypomniałem sobie również ostatnią wypowiedź doradcy teologicznego papieża Jana Pawła II, dominikanina Georges Cottier, na temat masonerii; że nie jest sektą, że w swej większości jest ruchem pozytywnym, że biskupi należą do niej od dawna itd., itd. To jest oficjalne stanowisko Watykanu. Czyżby Watykan przygotowywał się do wrzucenia prochów papieża Leona XIII do Tybru?

Czyżby i tutaj wywarła swój wpływ “pechowa trzynastka”?

Korzystając z mojej zadumy, rozmówca dodał, iż mając do czynienia z lawirującym Episkopatem Polskim byłoby naiwnością spodziewać się, że pozostawioną przez komunistów próżnię polityczną wypełnią narodowcy, księża patrioci, czy też ludzie dobrej woli. Zapełni ją ten sam gatunek kłamców bezdusznych, wyzbytych jakichkolwiek skrupułów pozerów politycznych, podobnych do tych na Zachodzie zażydzonym, którzy jak robactwo wypełzną na wierz mas socjaldemokraty żujących, dzięki wrodzonym zdolnościom do oszustw, do przetargów, do pochlebstw i do pozerstwa.

Są to ci Polacy, którzy współpracują z żydami tak w Solidarności, jak i poza nią. Spójrz, przyjacielu, na Lecha Wałęsę. – Przekonywał mnie mój dyskutant. – Gdy przysłano go do nas, do Stanów Zjednoczonych, to głównie z wiadomością, którą powtórzył wielokrotnie, że jego nowy rząd w Polsce zdecydowanie zobowiązuje się do przyjaźni z żydami, a wznowienie stosunków dyplomatycznych z Izraelem widzi jako poważny krok do przodu. Jako postęp. To nie jest wszystko. W czasie spotkania z wpływowymi przywódcami żydowskimi, w Nowym Jorku, Wałęsa oświadczył, że każdy Polak, który nadal żywi urazę do żydów, zasługuje na to, aby na niego napluć . Zatem, gdy karaluch plujący został prezydentem RP, to niezwłocznie udał się do Izraela, aby tam uderzyć czołem przed Ickiem Szamirem. Z kolei, wasz Belweder ponownie stał się „Jahudi-arka”. – Nadal milczałem jak zaklęty. – Aby mnie ożywić, mój rozmówca zadał mi pytanie: Jaka jest różnica pomiędzy polskimi rozmowami przy okrągłym stole i węgierskimi? – Wzruszyłem ramionami. – Taka, usłyszałem odpowiedź, że przy stole węgierskim zasiadają Węgrzy i Żydzi, a przy stole polskim, brakuje Węgrów…- „Just gullible” Poles…

Rzeczywiście, mieliśmy wyjątkowe grono kandydatów na prezydenta RP. Żyd Mazowiecki, ożeniony z żydówką Tymiński oraz chętny pluć na Polaków pies żydowski, Wałęsa. Plutokraci zawsze szukają pajaca na wodza dla Polaków. I znajdują. Po tej rozmowie, zastanawiałem się również, czy będąc w USA Lech Wałęsa odebrał nagrodę “Uczciwości Międzynarodowej”, przyznaną mu przez lidera kultu „NewAge”, John-Roger Hinkis, kapłana Światła w ruchu MSIA. Nagrodę stanowiła piramida kryształowa oraz czek na dziesięć tysięcy dolarów. Gdy „New Age” nastanie, piramidka, symbolizująca bożka Słońce, będzie talizmanem zbawiennym. Jak kiedyś legitymacja PZPR. Na wszelki wypadek, warto ją mieć pod ręką. Póki co, w klapie marynarki Matka Boska Częstochowska, a pod poduszką piramidka. Kał zawsze płynie z prądem.

Tutaj mała uwaga. Bardzo często, działacze polityczni, którzy nie potrafią podjąć jakiejkolwiek decyzji, mają do księży pretensje, że nie pomagają im tak, jakby tego chcieli, że nie odwalają za nich roboty politycznej (ks. Jankowski jest wyjątkiem, ale za to jeździ mercedesem). Ogólnie rzecz biorąc, Kościół rzymski nie może służyć celom ściśle politycznym. Teoretycznie, Kościół katolicki nie może dać się zredukować do poziomu ziemskich konfliktów politycznych. Jego misja posiada cel inny. Rolę kapłana dobrze przedstawił ks. kardynał Hiacynt Thiandoum, arcybiskup Dakaru, w wywiadzie dla „30 DAYS, nr. 2 – 1992: “Kapłan, jako człowiek należący do wszystkich ludzi, nie może być zaangażowany politycznie, gdyż to uczyniłoby go zwolennikiem konkretnej partii”; i nieco dalej: “Jeżeli kapłan staje się aktywistą partyjnym, jakakolwiek partia to by nie była, to rozmija się z powołaniem”. Zatem, nie oczekujmy od księży rzeczy niemożliwych. Jako obywatele świata, mogą nam szkodzić, ale pomagać nie muszą.

Pomimo deprawowania władzy, masoni, komuniści i socjal-demokraci są zaskoczeni i zdumieni witalnością narodów katolickich oraz ich wielkim przywiązaniem do ziemi ojczystej. To jest ziemia katolicka i taką musi pozostać. Ma to tym większe znaczenie, gdyż odradzający się ruch narodowy może obrócić w niwecz żydomasońskie zakusy budowania “nowego porządku”. Bez wątpienia, plutokracja międzynarodowa, a raczej, antynarodowa, nie odda swoich zdobyczy bez walki. Polityka ekonomii międzynarodowej, której obecnie przewodzi prezydent USA, arcymason George Bush, będzie robić wszystko, aby niepodległość narodów buntujących się nie była trwała i nieskalana. Jak już wcześniej wspomniałem, po to w każdym narodzie są rozbudowywane grupy mniejszości narodowej; czyli, „element pasożytniczy”.

Zatem, pomimo, iż będziemy pełni ducha bojowego i będziemy mieli rację po naszej stronie, ciągle możemy być zepchnięci poza margines działalności politycznej. Bowiem, nie ma żadnego znaczenia praktycznego ile wiemy i co wiemy. Liczy się przede wszystkim to, co robimy. Wszyscy jesteśmy kupcami przez całe życie, gdyż życie jest jednym wielkim rynkiem.

Niestety, ludzie zbyt często oczekują, że ktoś inny będzie troszczył się o nich. Nonsens. Każdy musi dbać o siebie samego. Wprawdzie, w obecnej konfrontacji może zadecydować druzgocąca przewaga materialna naszego wroga; jednak, do czasu. Ameryka z jej systemem żydokratycznym staje się coraz bardziej chora ekonomicznie i moralnie. Jej potęga ekonomiczna nieodwracalnie staje się historią. Pragnąc wejść w trzecie tysiąclecie z imperium ogólnoświatowym, masoni amerykańscy muszą się spieszyć. Ich przywiązanie do kabały czyni ich przesądnymi. Prezydent USA, George Bush, już mdleje przed Japończykami. Wyczuwa doskonale, że żydo-demokratyczna mieszanka rasowa, którą reprezentuje, oddala go od pozycji prezydenta Stanów Zjednoczonych Świata. Musi przegrać z Japończykami, gdyż Japonia zachowała system feudalny, który przystosował się do nowej sytuacji politycznej. Samurajów zastąpili właściciele wielkich przedsiębiorstw. Proszę sobie wyobrazić naród stumilionowy, zwarty, czysty rasowo, bez “mniejszości narodowej”, bez Michników, Kuroni, Urbanów i Mazowieckich, bez Balcerowiczów i bez komplikacji z tego wynikających.

Kiedyś, w Ameryce też było kolorowo, dopóki Europa zażydzona nie nafaszerowała ją “naszymi”. Czas pokaże, czy będziemy mieli wkrótce rząd ogólnoświatowy, rząd globalny, władający światem podzielonym na regiony, z jedną walutą ogólnoświatową, z jednym systemem podatkowym, z jednym prawem, sądownictwem i siłami policyjnymi. W skład rządu ma wejść elita niewybieralna(!); czyli, demokracja nie będzie już potrzebna. W chwili obecnej, są już tworzone ogólnoświatowe siły policyjne. Czasami są one nazywane siłami wyjątkowymi ONZ. Od roku 1961, Organizacja Narodów Zjednoczonych rozpoczęła szkolenie kadr w kierunku globalizacji. Jest to parasol ochronny dla całej agendy rządu ogólnoświatowego.

U Thant założył grupę Obywateli Planetarnych, która pracuje nad przygotowaniem ONZ do przyjęcia rządu ogólnoświatowego. Jej członkowie składają przysięgę-zobowiązanie na rzecz pracy nad wzmocnieniem ONZ.

Dalej, chcąc zjednoczyć świat, pierwej należy zjednoczyć Europę. Bez tego nie może być mowy o rządzie ogólnoświatowym. Już w roku 1793 masoni prorokowali, że Europa będzie zjednoczona do roku 1992, a bank europejski powstanie do roku 1994. Pieniędzmi mają być ECU, najpóźniej od roku 1997. Jednak, jedność ekonomiczna nie może mieć miejsca bez jedności politycznej. Do tego celu należy powołać do życia federację państw europejskich: Stany Zjednoczone Europy. Tak, to wszystko było już opracowane przez illuminatów w roku 1793.

Od roku 1920, o Stanach Zjednoczonych Europy poczęli mówić teozofowie. Z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej, wspólnie do dzieła wzięli się masoni niemieccy i amerykańscy . Teraz, na przywódców wszystkich krajów europejskich są wybierani ci działacze, którzy są gotowi przyjąć jeden rząd ogólnoświatowy i ewentualnie wejść w jego skład. Nasz Lech Wałęsa nie stanowi wyjątku. Nie bez powodu otrzymał pastucha w osobie Balcerowicza.

To wszystko ma być osiągnięte przy pomocy klęsk planowanych, głodu powszechnego, depresji gospodarczej, zadłużeń zagranicznych oraz wojen . Twórcy „novus ordo seculorum” zamęczą ludzi i ludzie przestaną stawiać opór. Dla chleba i spokoju świętego, zgodzą się na każdą podłość im zaproponowaną, którą poprą przy urnach wyborczych, w wyborach socjaldemokratycznych. Ostatnie wydarzenia w Europie Wschodniej w pełni to potwierdzają. Tworzone stopniowo rządy regionalne doprowadzą do usunięcia granic państwowych.

Proponowanymi latami powstania rządu ogólnoświatowego są: rok 2000, rok 2011, lub rok 2012. Definitywnie, dzieło jednoczenia świata ma być zakończone do roku 2017. W tymże roku, żydzi mają wznowić rytuał całopalenia. Pierwsi na ogień pójdą narodowcy. Główny ołtarz całopalny, ku czci JHVH-LUCYFERA, ma być na terenie oświęcimskiego obozu zagłady. Nowa Jerozolima. Z tego względu, żydzi przywłaszczyli sobie ten obóz i trzymają na nim oko.

Rząd ogólnoświatowy ma być kopią amerykanizmu; czyli, stuprocentowego tworu masońskiego. Pod płaszczykiem demokracji, system amerykański zdał w pełni egzamin w propagowaniu i wdrażaniu zasad rządzenia światem. Dla przykładu, Borys Jelcyn został przeszkolony przez Amerykanów w zakresie amerykańskiego systemu rządzenia. Podobnie jest z pozostałymi przywódcami państw byłego bloku komunistycznego.

Gdy nastanie epoka „New Age”, Anno Domini (A.D.) oficjalnie zostanie zastąpiony przez Anno Lucis (A.L.). Obecnie, A.L. używają masoni w swoim kalendarzu. I tak, A.D. 1992 jest u nich 5992 A.L. (1992+4000). Niektórzy spodziewają się wielkich przemian na ziemi w A.D. 2000; czyli, w 6000 A.L. Są tacy, którzy prorokują kolejną eksplozję gwiazdy, potwierdzającą potęgę Lucyfera; rzekomego boga prawdziwego. Nastąpi milenium światła, milenium panowania Maitrei, który ma być piątym wcieleniem Buddy. Chrześcijanie spoganiali widzą w nim Chrystusa. Z kolei, dla żydów ma być kolejnym mesjaszem. Hindusi oczekują, że będzie to Kriszna, a muzułmanie pragną mieć Mahdiego. W tak dużym chaosie religijnym, może to być jedynie Lucyfer.

Przecież, Wielka Inwokacja do Maitrei błaga o wprowadzenie na ziemi „Planu”; czyli, powszechnego systemu kart kredytowych (kontrola zupełna tego co kupujemy i gdzie kupujemy), ustanowienie centralnej dystrybucji żywności światowej (vide Księga Rodzaju 47; 15), ogólnoświatowe opodatkowanie oraz ogólnoświatowe siły policyjne. W USA powstał już Pierwszy Batalion Ziemski. Wiadomo, sztab Maitrei mieści się w Nowym Jorku, przy 777 United Nation Plaza, w siedzibie Obywateli Planetarnych. Dalej, przy 866 United Nation Plaża (Plac Narodów Zjednoczonych) jest Lucis Trust. David Sprangler, dyrektor Inicjatywy Planetarnej (obecnej w Polsce), oświadczył bez żenady, że wtajemniczenia lucyferyczne są konieczne dla powszechnego wprowadzenia religii „New Age”.

Również, Aurelio Peccei, założyciel „Club of Rome” (aktywny w Polsce), okazał się jawnym zwolennikiem wtajemniczeń lucyferycznych. Podejrzewam, iż w przypadku mesjasza Maitrei będzie biznes poważny. Zwolennicy Maitrei są obecni w ONZ, w poważnych kręgach naukowych i politycznych, a nawet w hierarchii Kościoła katolickiego.

Obecnie, najbardziej “kochliwi” biskupi Kościoła rzymskiego, wierzący w bożka Miłość, nie mogą zaprzeczyć, że obecność gnozy wśród katolików stała się faktem. Wprawdzie oparliśmy się filozofii materialistycznej, utażsamiającej człowieka z małpą, lecz stajemy się bezradni wobec filozofii gnozy, utożsamiającej człowieka z aniołem. Poczęliśmy tworzyć “teologię własną”, dopasowaną do potrzeb religii „New Age”.

W takich układach, masoneria amerykańska gorączkowo przygotowuje się do obchodów roku lucyferycznego 6000 A.L., czyli, A.D. 2000. Mason Ronald Reagan przygotował prezydenturę dla arcymasona George Bush. Ten, z kolei, pracuje do utraty zdrowia nad wprowadzeniem USA, i reszty świata, pod tysiącletnie panowanie „Lorda Maitrei” , księcia światłości, czy jak kto woli, Lucyfera. Popycha więc Amerykę do przodu, ciągle do przodu, aby spełniły się odwieczne marzenia farmazonów o “tysiącu punktów świetlnych”. To jest jego misją. Przyrzeka, że ją wypełni. Zobaczymy, czy uda mu się zrealizować to w pełni. Pierwej, w A.D. 1999, czyli w 5999 A.L., ma odbyć się wielki jubel; coś w rodzaju saturnalii. Gdzie? – Wiadomo, w Egipcie, we wnętrzu piramidy Cheopsa! Przecież, w piramidach odbywały się wtajemniczenia lucyferyczne. Po to głównie były budowane. Dla chwały księcia światłości. Faraonów grzebano tam okazyjnie. Być może, jako wielkich kapłanów Lucyfera, czy też jako wcielonego boga Słońce. Tak, George Bush przyobiecał udać się do Egiptu w roku 1999, aby zadeklarować tam tysiącletnie panowanie Lucyfera, „New Age”, czy też „New World Order”.

W związku z tym, nasunęła się mi pewna myśl. Skoro Watykan uważa, iż masoni są cacy, że należy ich poważać i szanować, to powinniśmy być wdzięczni prezydentowi USA, George Bush, za tak wielką troskę o rodzaj ludzki. Jednak, po co nam wówczas będzie potrzebny Watykan? Jako muzeum zakłamania?

PRZYPISY.

[1]. Dla czytelnika znającego język angielski załączam fragment opisu wydarzenia w Londynie, w 1991 roku. Skoro opis pochodzi z „Jewish Chronicle” (Aug. 2, 1991), więc nie może być wymysłem “antysemitów”.

Police were called to Stamford Hill, the heart of the strictly Orthodox community in London, during the weekend, when bricks were hurled at a house, a car was attacked by a crowd armed with metal bars, and a family was forced to leave its home. Police reports said over 100 people were involved in disturbances on Saturday and Sunday nights.The violence flared during demonstrations by strictly Orthodox jews against the sentencing of 18-year-old Stamford Hill resident Eli Cohen for indecent assault against a five-year-old girl.

Żydów rozwścieczyło nie to, że Eli Cohen zgwałcił pięcioletnią dziewczynkę, bo to u nich nie jest przestępstwem, ale fakt, że rodzice dziewczynki powiadomili o gwałcie władze angielskie; czyli, dopuścili się przewinienia zwanego „mesira”. Według Talmudu, żyd świadczący przeciwko żydowi u władz nieżydowskich jest „mojser” i podlega karze śmierci.

[2] Oto notatka prasowa o pomocy amerykańskiej dla Izraela.

The cost of a friendship: Cong. Lee Hamilton of Indiana disclosed recently that U.S. aid to lsrael since 1967 is at least $77 billion, or $16,500 for every Israeli man, woman, and child. The figure could be higher, he suggested, because so many forms of aid are hidden in obscure appropriations, and “things keep popping out.”

Gdy do tego dodamy dziesiątki miliardów marek niemieckich, to obraz pasożyta ogólnoświatowego będzie pełniejszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.