Strona główna > Świat > Boris Johnson – portrecik malowany przez Brytyjczyka

Boris Johnson – portrecik malowany przez Brytyjczyka

Trzeba być szalonym, by sądzić, że Boris Johnson rozwiąże brytyjskie problemy. Tylko wściekłe psy i Anglicy wychodzą w pełnym słońcu na ulicę – to  fragment piosenki Noela Cowarda oddającej niepowtarzalną odmienność charakteru i zachowania Anglika od jakiejkolwiek innej nacji.  Takim właśnie jegomościem jest nowo wybrany na stanowisko przywódcy Partii Konserwatystów, a zatem premiera – Boris Johnson. Tylko Anglik,  wściekły pies, bądź ktoś kto ma zbyt dużo czasu na myślenie, może przypuszczać, że Boris Johnson rozwiąże współczesne morze dylematów brytyjskich. Z całą pewnością jest to człowiek mający wszystkie wady świata, acz niewątpliwie ma też kilka zalet właściwych wyższym sferom, z których się wywodzi. Zalety  szybko dadzą się wyliczyć. Boris jest wyszukanie sprytnym, oczytanym, wychowankiem drogich szkół; ma też niezły styl jako pisarz.

 Zdarza mu się przejawiać brawurę oficera z wojny krymskiej, kiedy wydany rozkaz szarży  wprost na działa przeciwnika doprowadził do istnej masakry. Poza tym, to zabawna, barwna i dowcipna postać, co stanowi niewątpliwą odmianę w porównaniu z Teresą May. Jednak Boris Johnson to najmądrzejszy głupek w świecie chrześcijańskim. Bałagan jaki wypełnia jego życie wykracza daleko poza sferę życia osobistego. Podatnicy długo jeszcze będą musieli spłacać rachunek za jego kaprys – projekt mostu ogrodu jako zielonej kładki nad Tamizą wart £37mln. Drogi projekt nie został nigdy zrealizowany.

Przy całej swej nieodpowiedzialności połączonej z lenistwem B. Johnson zdążył obrazić połowę ludzi na planecie i właśnie tym najlepiej uosabia angielską wyższą sferę. Pogardza każdym kto nie wygląda tak jak on, obraził całe miasto Liverpool. Francuzów nazwał łajnem. Sam mając tureckie korzenie po dziadku obraził Turków, wylał potok inwektyw pod adresem Rosjan. Nie oszczędził przywódców krajów UE.

Boris Johnson wychował się w środowisku, które dało mu przekonanie, że jest urodzonym przywódcą. Za to wszak się płaci w Eton i Oxfordzie. Poza tym należał do klubu Bullingdon skupiającego szlachetnie urodzonych z błękitną krwią w żyłach, dla których zabawą jest obrzucanie kelnerów kulkami z chleba, a potem na odchodne zostawianie napiwku w postaci  banknotów £ 50.

https://iconicphotos.wordpress.com/2010/03/14/the-bullingdon-club/

Boris Johnson uosabia obyczaje XIX wieku, jakby dyplomacji knuta, albo niewiele późniejszych lat 50 -ych, może 60-ych. To mężczyzna z wyższych sfer i problem jego wyboru będzie zależał od tego jak zróżnicowany będzie elektorat w roku 2019.

Portrecista G. Galloway przyznaje, że ukuł powiedzenie: Tony Blair był mózgiem G.W, Busha, bo prezydentowi go brakowało, natomiast Boris Johnson ma nadzieję, że znajdzie dla siebie miejsce między uszami Donalda Trumpa. Pełniąc funkcję burmistrza Londynu znów palnął, że nie ma zamiaru odwiedzać Nowego Yorku, mając w owym czasie podwójne obywatelstwo brytyjskie i amerykańskie, bo wielce prawdopodobne, że musiałby wpaść na ulicach Manhattanu na jakiś budynek będący własnością magnata nieruchomości D. J.  Trumpa. Teraz pewnie ma nadzieję, że D. Trump zapomniał tę wypowiedź. Johnson będzie grał rolę Greka na salonach Ameryki. Nieszczęśnik nie zdaje sobie sprawy, że obydwa imperia są dziś niczym innym jak już tylko historią.

Jola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *