Strona główna > Dziennikarstwo śledcze > Autorytety protestanckiej żydo-sekty psychopaty Chojeckiego

Autorytety protestanckiej żydo-sekty psychopaty Chojeckiego

Ci, którzy obserwują działalność lubelskiej sekty Pawła Chojeckiego, wiedzą, że próbuje on przekopiować na polski grunt nauki protestanckich, radykalnych pastorów ze Stanów Zjednoczonych, kraju, który uważa on za “chrześcijańskie mocarstwo” i “podstawę cywilizacji”. Wizją Chojeckiego jest nie tylko amerykańskie wojsko na stałe osadzone w bazach w Polsce (które miało by być utrzymywane przez polskich podatników) ale, cytując jego samego “całe miasteczka rodzin amerykańskich żołnierzy, z własnymi sklepami, kościołami”.

Jednym słowem, reklamujący się jako patriota Chojecki, posługujący się instrumentalnie polskimi symbolami patriotycznymi (w celu przyciągnięcia do sekty nieświadomych ludzi) chciałby wyrugować z Polaków polskość i zastąpić ją “american way of life” na każdej płaszczyźnie, od religii po moralność i styl życia.

Przed swoimi wyznawcami roztacza on cukierkowe wizje “biblijnej Ameryki” a Polskę widzi w roli “lotniskowca Stanów Zjednoczonych w Europie” czyli posłusznego wykonawcę amerykańskich dyrektyw a nawet ewntualny poligon dla działań wojennych jankesów przeciwko Rosji. Przeróżne parapolityczne wizje Chojeckiego były tu wielokrotnie opisywane. W ramach bloga przyglądałem się także amerykańskim kontaktom, podróżom i inspiracjom Pawła Chojeckiego i jego rodziny. Opisana została organizacja niejakiego Jonathana Fallwela, lidera bogatego i wpływowego lobby pro-izraelskiego “Christians United for Israel” a także Kenta i Jo Hovindów, kreacjonistycznej rodziny, która dorobiła się na podobnym do Chojeckiego biznesie “chrześcijańskim” a następnie zostali skazani na więzienie (Kent Hovind odsiedział 10 lat) za ogromne malwersacje podatkowe i oszustwa. Do przestępców tych i prawdopodobnie na ich koszt podróżował Paweł Chojecki wraz z dziećmi aby pobierać nauki i przeszczepiać je na polski grunt.

W tym miejscu pobieżnie przyjrzymy się kolejnym ciekawym personom zza oceanu, które stanowią źródło inspiracji dla “biblijnej” krucjaty Chojeckiego w Polsce czyli małżeństwu Michaela i Debi Pearl.

Przejdźmy więc do głównego tematu. Oprócz codziennych audycji z udziałem Mariana Kowalskiego, gdzie serwuja widzom wyssane z palca teorie historyczno-polityczno-religijne, Chojecki prowadzi także tzw. “nauczania” czy “spotkania biblijne” oraz programy pt. “Pogotowie rodzinne” gdzie jako “duchowny” doradza wiernym jak organizować życie rodzinne, wychowywać dzieci, jak szukać sobie partnerów, jak wyglądać powinno “biblijne małżeństwo” i “biblijna rodzina”. Niekiedy i do tych programów zapraszany był Kowalski ze swoją czwartą żoną. Bezdzietny Kowalski, któremu nie udały się trzy poprzednie małżeństwa nie ma żadnych oporów przed moralizowaniem innych na tematy rodzinno-wychowawcze.

Na spotkaniach tych usłyszeć możemy dopasowywane do danego tematu teorie wychowawcze, podkreślane cytatami z Biblii wymogi odnośnie ślepego niemal posłuszeństwa żon kobiet wobec swych mężów, Chojecki doradza jak wychowywać… a bardziej tresować dzieci. Efekty zastosowanych amerykańskich, “biblijnych” wzorców wychowania widać najlepiej na przykładzie dzieci Chojeckiego: córek Euniki i Kornelii oraz syna Tymoteusza.

W dzieciach Chojeckiego widzimy całkowicie poddane woli ojca osoby, wytresowane w absolutnym posłuszeństwie, ubezwłasnowolnione “zombie” dla których jedyną wykładnią prawd życiowych są wywody ich ojca. Podobne wrażenie odnosi się obserwując jego żonę Marzenę, zahukaną, zabiedzoną kobietę całkowicie podporządkowaną tyranowi. Niejednokrotnie sam Chojecki mówił o roli kobiet w ich wymarzonym, “biblijnym świecie” czyli sprowadzenie ich do ról gosposi, służących (relacje o takim traktowaniu przewijają się w świadectwach uczestników ich spędów). Dochodzi do tego całkowite zmanipulowanie i sfanatyzowanie najbliższej rodziny guru, co najlepiej widać po Kornelii Chojeckiej, chociaż niewiele ustępuje jej rodzeństwo. W niejednym odcinku ich programu widać także strach przed gniewem ojca, w momencie gdy podnosi on głos na prowadzące program córki, te sprawiają wrażenie przerażonych i jak najszybciej starają się sprostować to co właśnie powiedziały aby zgadzało się z myślami ojca.

Jak widzimy, Chojecki zastosował najlepsze, amrykańsko-biblijne wzorce wychowania. W sklepiku “Idź pod prąd” zakupić można książkowe publikacje amerykańskiego radykalnego pastora Michaela Pearla i jego żony Debi. To instrukcje mówiące “biblijnym chrześcijanom” o roli męża, żony, dzieci, rodziny, o tym, czego rzekomo wymaga od nich Bóg.

Poniżej przyjrzymy się taktykom wychowawczym Michaela Pearla, które propaguje i zachwala “pastor” Chojecki. Opis bazuje na jednym z kilku anglojęzycznych tekstów dotyczących nadużyć w kościołach, mających uczulić chrześcijan na objawy takich nadużyć i zapobieganiu im.

“Kościół” Chojeckiego, kopiujący amerykańskie wzorce kościołów ewangelickich opiera swoje nauczanie m.in. na takich autorytetach jak Michael i Debi Pearl.

Siedmioletnia Ludia Schatz została pobita na śmierć plastikową rurką przez swoich rodziców. Powodem kary cielesnej było prawdopodobnie złe wymówienie słowa podczas nauki. Oskarżeni rodzice zeznali w sądzie, że “przestrzegali biblijnych technik wychowania zalecanych przez Michaela i Debi Pearl”. Lydia jest jednym z trojga dzieci pobitych na śmierć, których zgony powiązano z naukami małżeństwa Pearl’ów.

Małżeństwo Pearl prowadzi tzw. “No Greater Joy Institute”, prowadzą stronę internetową i wydają książki na temat wychowywania dzieci “w duchu biblijnym” (książki te rozprowadza sekta Chojeckiego). Nauczają oni metody “dyscypliny dziecięcej”, która koncentruje się na “łamaniu woli dziecka” (sam Paweł Chojecki, co widzimy po jego dzieciach, zastosował ją z pełnym sukcesem).

Ich książka pt. “Jak wytrenować dziecko” (!) sprzedała się w nakładzie kilkuset tysięcy egzemplarzy i w wielu protestanckich zborach w USA zyskała status podręcznika wychowawczego. Zaleca ona bicie dzieci, także tych starszych np. paskami lub różnego rodzaju kijami lub rurkami w przypadku nieposłuszeństwa a także stosowanie taki kar jak wstrzymywanie jedzenia.

Zacytujmy fragment poradnika wychowawczego Pearl’ów aby uświadomić sobie o czym mówimy:

“Nigdy nie nagradzajcie spóźnionego posłuszeństwa poprzez zmianę zdania. (…) Częścią jego treningu jest poddanie się. Jeśli jednak dopiero zaczynasz trenować zbuntowane już dziecko, które ucieka od dyscypliny i jest zbyt niespójne by słuchać, użyj siły, która jest niezbędna aby go naprowadzić. Jeśli musisz usiąść na nim i dać mu klapsa, nie wahaj się. I trzymaj go tam, dopóki się go nie podda. Udowodnij, że jesteś większy, twardszy, bardziej cierpliwy i nieporuszony przez jego płacz. Pokonaj go całkowicie. Nie przyjmuj żadnych warunków do przekazania. Bez kompromisów. Masz nim rządzić jako dobrotliwy władca. Twoje słowo jest ostateczne.”

Jest to coś więcej niż dawanie klapsów, przeciwko któremu, nikt rozsądny nie występuje w płaczliwy sposób znany nam z liberalno-lewackich wywodów o “bezstresowym wychowaniu”. Mowa tutaj o “złamaniu woli dziecka”, zrobieniu z niego posłusznego niewolnika i odarcie z godności.

Autorka tekstu, na którym bazuje, Rachel Held Evans jest autorką książek, która zajmuje się tematyką wiary, obyczajów i życia w amerykańskim “pasie biblijnym”. W książce “Rok biblijnej kobiecości” zwraca ona uwagę, że nie tylko dzieci są ofiarami wdrażania we wspólnotach protestanckich “pasa biblijnego” nauczań Pearl’ów.

Książkę Debi Pearl pt. “Stworzona by być jego pomocniczką” opisuje jako “podręcznik do rozwijania zespołu maltretowanej żony”. Zwraca uwagę na niskich lotów egzegezę biblijną (coś co na codzień obserwujmy w, niskich lotów, interpretacjach Biblii w wykonaniu “pastora” Chojeckiego, podlanego dodatkowo rynsztokowym językiem). Powołując się na fragmenty Nowego Testamentu, które nakazują żonom podporządkowanie się swoim mężom, Pearl opowiada się za systemem, w którym pobożne żony żyją jako kompletne podwładne ich mężów, bez “równych praw”. Podobne “nauczania” stosuje Chojecki. Wedle wizji protestanckich sekt kobieta, żona nie ma być przyjaciółką i towarzyszką, której szczęście jest równie ważne i istotne dla szczęścia całej rodziny jak zadowolenie męża, ale posłuszną służącą, która znosić ma niedole w imię zaspokojenia potrzeb męża. W książce tej Debi Pearl radzi młodej matce, regularnie bitej przez męża, który także groził jej zasztyletowaniem, aby “przestała grzebać w jego grzechach i odzyskała go poprzez okazanie mu większego szacunku”.

Nagłe agresywne wybuchy są częścią tego, co znaczy być mężczyzną, pisze Debi Pearl. “Najmądrzejszym sposobem radzenia sobie z agresywnym mężem jest brak osobistej urazy” – radzi. “Unikaj prowokowania go.”

Swoje spostrzeżenia dodaje także Michael Pearl pisząc:

“Czy twój mąż cię złorzeczył i groził ci? Jesteś napominana, aby odpowiedzieć tak, jak Jezus. Kiedy został zniesławiony i zagrożony, cierpiał, oddając się wyższemu sędziemu, który jest sprawiedliwy. Musisz się zobowiązać do tego, który postawił cię pod dowództwem męża. Twój mąż odpowie Bogu, a ty musisz odpowiedzieć Bogu za to, jak reagujesz na swojego męża, nawet kiedy sprawia ci cierpienie. Tak jak mamy być posłuszni rządowi w każdym ordynacie, a służący mają być posłuszni swoim panom, nawet ci, którzy są nadużywający i gburowaty, podobnie, wy żony, bądźcie podporządkowane swoim własnym mężom … Możecie swobodnie nazywać swojego męża „panem”, gdy wiesz, że zwracasz się do tego, który postawił go pod opiekę i poprosił cię o cierpienie w rękach twojego męża, tak jak nasz Pan cierpiał z rąk niesprawiedliwych władz … Kiedy znosisz zło, nie zwracając go, otrzymujesz błogosławieństwo, nie tylko jako męczennika, ale jako czciciela Boga. “

Czy różni się to czymś od, tak krytykowanego w naszej kulturze, traktowania kobiet w krajach radykalnie islamskich? Pewnym jest to, że Paweł Chojecki przestrzega tych „biblijnych” zaleceń a poprzez swój sklepik propaguje takie postawy. Jednocześnie jego sfanatyzowane córki oraz żony wyznawców jego “kościoła”, występują przeciwko feministkom w żałosnych (pisałem o tym na blogu) klipach przeciwko feministkom, dając tym samym wodę na młyn nie mniej sfanatyzowanemu (w drugą stronę) środowisku. A wszystko to robią trzymając w rękach karteczki z napisem “Jestem kobietą wyzwoloną”. Chojecki w ramach swojej sekty reguluje i kontroluje niemal każdą sferę życia wyznawców, nawet w takich sprawach jak makijaż u kobiet.

To typowe przykłady nadużyć religii w interpretacji postępowania wobec innych ludzi, w tym przypadku najbliższych. Takie coś chce zaszczepiać na polskim gruncie Paweł Chojecki (na szczęście z mizernym skutkiem, choć jak pisałem wiele razy, kilkadziesiąt osób w wewnętrznym kręgu sekty i kilkaset sfanatyzowanych odbiorców może dać wyobrażenie o ludzkich dramatach jakie rozgrywają się w rodzinach związanych z tą sektą).

Rośnie nam poczet inspiracji i autorytetów Pawła Chojeckiego (bądźcie pewni, że spytany o to Marian Kowalski odpowie w stylu: “Ja nie wiem, o religijne sprawy pytajcie Pawła”, choć on jest wabikiem do tego środowiska). Jakie to więc autorytety?

– w kwestiach politycznych: Jonathan Fallwel, którego działalność skupia się na wspieraniu syjonizmu i izraelskiego reżimu

– w kwestiach kreacjonizmu: Kent Hovind, skazany na wieloletnie wyroki przestępca i oszust, który “edukację” zdobył w nieuznawanych przez nikogo “biblijnych uniwersytetach” mieszczących się w parterowych domkach

– w kwestiach wychowawczych: Michael i Debi Pearl, których nauki doprowadziły do śmierci kilkoro dzieci i zgotowały piekło domowe tysiącom rodzin.

Dobrej nocy panowie “biblijni chrześcijanie” i panie “biblijne chrześcijanki” spod znaku lubelskiego protestantyzmu (wam szczególnie życzę spokojnych snów).

Eugenika pozdrawia was wszystkich biblijnym gestem miłości. Wykonywany jest on często przez karyny chojecczaniczmu pod kocami podczas modlitw w trakcie spotkań pawlijnych

Źródło: https://klubidzpanstad.tumblr.com/

P.S. Znalezione w internetach na pejsbuku wyznania jednej z ofiar żydo-sekty chojeckiego:

Be Al Ol zrecenzowała: idź Pod Prąd – 1 gwiazdka 18 czerwca o 02:02 · Paweł Chojecki to jest psychopata, bez żartów. Zetknęłam się z nim prywatnie ponad dwadzieścia lat temu – chodziliśmy do tego samego ogólniaka, a jego żona była moja koleżanką, stąd kontakt. Zniewolił swoją rodzinę – żona pozbawiona prawa głosu, a nawet własnego sumienia, on jej mówi, co dobre, a co złe, sama nie ma prawa decydować o swoim postępowaniu. Przykro było patrzeć na tę kobietę, jak on depcze jej ludzką godność, a ona na to pozwala. Mój pies ma więcej szacunku i swobody!

 Chojecki to tyran absolutny – apodyktyczny to mało powiedziane. Trójka dzieci od chwili, kiedy stanęły na nogi (mniej niż półtora roku życia, jeszcze w pieluchach) była bita kijem za każde najdrobniejsze przewinienie, często ubrdane przez tatusia psychola. Bały się go, a matka nie reagowała! Moim zdaniem współwinna.

Dzieci, jak się znalazły poza jego kontrolą na godzinę lub dwie, dostawały małpiego rozumu, zachowywały się jak nienormalne. Syn tego pana na przykład powyrywał mi w domu kontakty elektryczne, złamał na pół sporą lampę stojącą, a potem siedział pod stołem jak zwierzę i się cały trząsł. Było to dla mnie wstrząsające przeżycie, patrzeć na to biedne dziecko, więc go nawet nie zrugałam za zniszczenia, a tym bardziej nie powiedziałam rodzicom, bo by go znów stłukli kijem.

Chojecki to człowiek, który nie znosi najmniejszego sprzeciwu od nikogo. Nie da się z nim o niczym rozmawiać. Szczerze nienawidzi wszystkich, którzy myślą inaczej na dany temat. Przeciwników niszczy i dyskredytuje bezwzględnie. Genialny manipulator, jak wszyscy psychopaci, udowodni Ci w bezpośredniej rozmowie każdy absurd. Dopiero potem człowiek widzi, jak wszystko powykręcał, kwadrans po rozmowie, kiedy ochłonie, bo każdy normalny człowiek ma emocje. On nic nie czuje, zimny jak głaz, tylko dąży po trupach do celu, czyli rozbudowy swojej organizacji i umacniania swojej roli jako proroka.

Dla ludzi, których chce złowić do swojej organizacji, która ma cechy sekty, jest ujmująco miły i życzliwy. Kiedy czuje, że rybka się opiera przed wpadnięciem w sieć, zaczyna się zmieniać i jest straszny. Doświadczyłam tego na sobie. To jest jak w klasycznym thrillerze. Mam do dziś kaca po kontakcie z tym panem i jego rodziną. Na początku współczułam koleżance, ale ona jest ofiarą na własne życzenie. Dzieci wyrosły na takich samych świrów, ale czego się można było spodziewać?

Megaloman dużego kalibru – to, co powie, jest święte. Psychol po prostu, prawa ręka pana Boga tu na Ziemi. Każdą nieprzychylną opinię kwalifikuje jako prześladowanie chrześcijan, no absurd kompletny, nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. Ja tu na pewno jestem wysłannikiem szatana, to się samo przez się rozumie, skoro krytykuję Chojeckiego.

Co do organizacji, to bazuje ona na ludziach albo niezbyt inteligentnych albo z zaburzeniami osobowości (skłonność do fanatyzmu, skrajne cechy charakteru, kompleksy, brak poczucia własnej wartości, paranoidalne węszenie wokół spisków – teorie spiskowe itp.) albo ludziach w życiowym kryzysie lub też bardzo młodych ludziach szukających miejsca w życiu, bez silnego oparcia czy dobrego kontaktu z rodziną. Normalni inteligentni połapują się po jakimś czasie i uciekają, a część zostaje, niektórym pasuje, żeby ktoś myślał za nich, za nich decydował i organizował im życie. To jest jak z zakonami, dokładnie to samo, jeśli chodzi o psychikę.

Co mogę jeszcze dodać, żeby ostrzec przed Pawłem Chojeckim i jego organizacją? Chojecki odrywa członków swojej organizacji od rodzin. Jeśli rodzina się nie przyłącza, jak dany delikwent, Chojecki twierdzi, że rodzina żyje w grzechu i należy z nią zerwać kontakt. Wymaga tego, wymusza! Bo inaczej jest się grzesznikiem. Byłam świadkiem takiego rodzinnego dramatu, to było straszne. Bezwzględny kawał drania. Trzymajcie się z daleka, kto ma trochę rozumu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *